Zycie z rozwodnikiem w Niemczech

11.11.04, 11:14
Tak mnie naszlo,zeby chociaz przez lacza sie pouzalac.
Moge stwierdzic,ze jestem sczesliwa,ale czasami przychodza takie dni,ze mam wszystkiego dosc.Wydawaloby sie ze ,niemcy sa panstwem przyjazdnym rodzinie ,ale coraz bardziej sie przekonuje w tym ,ze nie rodzinie zalozonej ponownie przez rozwiedzionego mezczyzne .Te klody ,ktore nam rzucaja pod nogi ,prawie przy kazdej sprawie doprowadzaja ,ze w moje zycie wkradaja sie male smuteczki.
Rece mi opadaja jak tutaj sie traktuje takego mezczyzne i jego nowa rodzine.
Czy my jestesmy gorsi od samotnych rodzicow albo innych rodzin?
    • maedel Re: Zycie z rozwodnikiem w Niemczech 11.11.04, 17:31
      himbeeren napisała:

      > Rece mi opadaja jak tutaj sie traktuje takego mezczyzne i jego nowa rodzine.
      > Czy my jestesmy gorsi od samotnych rodzicow albo innych rodzin?

      Co masz konkretnie na myśli?


      P.S. Też mieszkam w Niemczech. smile
      • himbeeren Re: Zycie z rozwodnikiem w Niemczech 11.11.04, 18:49
        witam
        takich przykladow moglabym podac kilka
        Z ostatnich miesiecy... moj M jest osoba placaca alimenty -dzieci i przy podawaniu dochodow do obliczen do przedszkola dla naszego dziecka ,tuchze placacych kwot nie uwzgledniaja jak i rowniez nie uwzglednili tego ze jest jedynyn zywicielem rodziny .Paranoja tak jakby jego dzieci byly powietrzem.Taka sytuacja powtarza sie juz nie pierwszy raz.I najswiezszy ,jego rozwod mial miejsce ok6 lat temu i byl osoba uczaca sie wtedy,teraz jak pracuje to rzadaja zwrotow kosztow,juz mialan na glowie komornika,i proby straszenia sadem .Mieszkam tu przeszlo 3lata i taka sytuacja juz miala miejsce juz wydawalo mi sie ze wszystko M wyjasnil ,ale oni chyba lubia nekac rozwiedzionych.
        Nie mowiac juz o tym ze bardziej sie panstwo troszczy o to czy dzieci pozostajace przy matce maja co jesc ,czy nowe dzieci rozwodnika.
        Nie jestem osoba pazerna na pieniadze ,ale czasami szlak mnie trafia , rozwodnikowi nalezy sie tylko minimum nawed jak ma nowa rodzine.
        Przemawia przezemnie gorycz,ale chwilowa mam taki nastroj.
        • aolka Re: Zycie z rozwodnikiem w Niemczech 11.11.04, 20:25
          ja sie zgadzam....oni tu sa swirnieci, jesli chodzi o takie sytuacje.
          moj maz musial placic alimenty na nieswoje dziecko, tylko dlatego, ze jeszcze
          nie mial rozwodu. i niewazne ze w akcie urodzenia widnialo imie prawdziwego
          ojca dziecka. ich to nie obchodzilo. nie ma rozwodu wiec dziecko jest jego smile a
          pozniej oddawali te pieniadze..... idiotyzm!!!!
          pozdrowienia
        • maedel Re: Zycie z rozwodnikiem w Niemczech 11.11.04, 21:08
          himbeeren napisała:

          > Nie jestem osoba pazerna na pieniadze ,ale czasami szlak mnie trafia ,
          rozwodni
          > kowi nalezy sie tylko minimum nawed jak ma nowa rodzine.
          > Przemawia przezemnie gorycz,ale chwilowa mam taki nastroj.
          Z tego co wiem, kończy się to jak dzieci z pierwszego małżeństwa osiągną jakiś
          tam wiek (chyba 18 lat, ale nie jestem pewna). Gorzej jest jak trzeba płacić
          jeszcze na byłą żonę, bo ona np. nie pracuje (często, bo nie chce - po co :
          miasto i były mąż i tak będą na nią płacić). Wtedy sumy stają się niższe jak
          dziecko ma 12 lat, a ona nie chce podjąć pracy.
    • kokolores Re: Zycie z rozwodnikiem w Niemczech 11.11.04, 21:24
      Z tego co wyczytalam chodzi Ci przede wszystkim o stone finansowa.Pod tym
      wzgledem glosu nie zabieram ,bo nie mam zielonego pojecia jak to jest ustalone
      przepisami.Wydaje mi sie jednak ,ze jest jeszcze inna wazna stona medalu. A co
      z widywaniem tamtych dzieci. Twoj maz widuje je zapewnie co 2 tygodnie( tak
      jest przewaznie!) i dla tamtych dzieci jest to stanowczo za malo. Twoje dziecko
      ma to szczescie z moze swoich rodzicow widziec codziennie , a tamte dzieci sa w
      tym momencie pokrzywdzone.
      Rozumiem po czesci Twoje rozgoryczenie, bo sama wiem co to znaczy kiedy brakuje
      kasy!!Ja jestem dzieckiem z rozbitego malzenstwa i patrze na to z innej
      perspektywy. Mam nadzieje,ze wybaczysz mi ta szczerosc. Nie zamierzam Cie
      jeszcze bardziej zasmucac!!
      Pozdrawiam!
    • himbeeren Re: Zycie z rozwodnikiem w Niemczech 12.11.04, 09:09
      witam
      dzisjaj mam lepszy nastroj ,jakos poukladalam sobie wszystko w glowie.
      Ktoras z was napisala ,ze chodzi mi ostrefe finansowa,nie zaprzecze,postawcie sie w mojej sytuacj ,zyjemy raczej skromnie ,ale naszym celem jest zeby dzieci w miare mozliwosci mialy urozmaicone zycie ,narty, lyzwy ,basen i to nie tylko nasze wspolne dziecko ale rowniez wciagamy w to dzieci M .I wtym jest caly szkopol ,bo matka jego dzieci mimo,ze zobowiazala sie dzielic koszty zakupow sprzetu ,ale wczoraj sie dowiedzialam,ze ma to gdzies.Taka sutuacja juz tez miala miejsce
      Kiedys sobie powiedzialam-koniec ona z dziecmi nigdzie sie doslownie nie rusza wiec ,dlaczego mam robic to ja dla nich.Przyklad-dzieci dzwonia do mnie czy nie ide na basen bo oni maja ochote a mamie sie niechce.Ale szybko mi to minelo,bo co sa winne dzieci skoro rodzice tak postepuja.
      A co do widywania z dziecmi to dzieci moga ubyc u nas kiedy chca i nawed chcialy zamieszkac u nas ,kiedy mama miala trudna sytuacje ,ale po poruszeniu kwesti finansowej nie wyrazila zgody .Zdaje sobie sprawe ze wtakich sytuacjach poszkodowane sa najbardziej dzieci,ale zal mi rowniez mojego M bo widze jak sie miota w calej tej sytuacji.
Pełna wersja