Cena, którą płacą dzieci za wyjazd?

12.11.04, 16:12
Właśnie wróciłam do Polski z pięcioletniego pobytu w Irlandii. Gdy
wyjeżdżaliśmy, Sara, nasza córka, miała 3 lata. I powiem szczerze - pierwszy
rok byl baaardzo trudny - i dla niej, i dla nas. Niemożność nawiązania
werbalnego kontaktu z innymi dziećmi, pewna izolacja, a przede wszystkim
wyrwanie ze znanego sobie środowiska - to wszystko spowodowało, że nasze
dziecko budziło się z krzykiem w nocy, zaczęło mieć koszmary, bylo
nadpobudliwe, a nauka obcego języka była ogromnym stresem. Pomimo tego, że
Sara uwielbiała podróże, zmiany, bycie w drodze - i miała sporo doświadczeń w
tym zakresie.
Teraz myślimy o wyjeździe do Austrii - i powiem szczerze - jestem przerażona,
wlaśnie ze względu na nasze dzieci.
I zastanawiam się jak to było u Was? Co sądzicie o panującej powszechnie
opinii, że małe dzieci uczą się obcego języka w sposób naturalny i
bezstresowy? Wszystkie znane mi dzieci, które musiały nauczyć się od podstaw
porozumiewać w obcym języku - przechodzily ten okres z dużym bólem, i
bynajmniej nie w kilka miesięcy.
Jakie miałyście trudności? Co Was zaskoczyło - miło lub niemiło - w Waszych
dzieciach, w Was samych? Po jakim czasie zaczęło być lepiej/inaczej? I czy
nie żałujecie czasem podjętej decycji o wyjeździe?
Powiem szczerze, że ja opuszczałam Irlandię niechętnie, zmuszona niezależnymi
ode mnie okolicznościami, a moja Sara ciągle pyta kiedy tam wrócimy?
Więc może cena nie była tak wysoka?
Pozdrawiam
    • maja92 Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 12.11.04, 16:57
      Gdy mysmy wyjechali do Irlandii 6 lat temu Remi mial 16 miesiecy niby nie mowil
      jescze, ale.... Jego slownictwo wtedy ograniczalo sie do "nie", "tak" i "baba".
      Odkad przyjechalismy do Dublina zamkna sie dokladnie i to na dobre poltora
      roku. Nawet zaczelam chodzic z Nim do lekarza, bo sie balam, ze cos z nim jest
      nie tak. Zaczal dopiero mowic gdy mial 3 lata.
      Nie kojarze, by mial jakies zmary nocne i leki - rozumial angielski szybko,
      tylko nikomu nie odpowiadal w zadnym jezyku.
      Teraz gdy ma 7 lat buzia Mu sie nie zamykawink)))
      Znam rodzine, ktora przyjechala z Polski z 10 i 8 letnimi chlopcami. Musieli
      oni od razu pojsc do irlandzkiej szkoly z ich prawie nieistniejacym angielskim.
      Byl to dla nich wielki stres. Bardzo to przezywali - nie chcieli chodzic do
      szkoly, plakali, byli bardzo apatyczni. Podobnie jak Twoja corka nie spali po
      nocach. Trwalo to dobre pare miesiecy.

      Wydaje mi sie, ze im dziecko mlodsze tym latwiej jest sie mu przystosowac.
      Chyba Remiego wiek byl jakby "ostatnim dzwonkiem" na wyjazd. Gdyby zaczal
      naprawde mowic po polsku i wtedy bysmy wyjechali, to moglibysmy miec wieksze z
      Nim problemy.
      Tak mi sie wydaje.........

      A ze Sara chce wracac do Irlandii - tu ma swoich przyjaciol i wspomnienia.
      Jak jest Jej teraz w Polsce? Ja sie zastanawiam, co zrobiliby moi synowie
      gdybysmy teraz wrocili. Mlodszy Jono ma 3 i pol - polski rozumie, ale nie mowi.
      Tylko powtarza jak papuga po mnie, ale odruchowo odpowiada po angielsku (10
      godzin z opiekunka wywarly swe pietnowink))) )

      Pozdrowienia,
    • acutecompute Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 12.11.04, 18:27
      ale sa ogromne plusy , prawda ?

      moj mlody przyjechal do anglii jak mial 2,5 teraz ma prawie 4 w preschool od
      wrzesnia przedtem ze mna w domu wiec angielski pojawial sie w postaci
      polowicznej , angielski u niego slaby w mowie za to zna wszystkie litery cyfry
      i spellinguje wszystko , zna duzo wyrazow i probuje pisac, raczej slowa niz
      zdania , rozumie duzo a po polsku nie mowi wcale . martwi mnie to oczywiscie bo
      widze jak mamy porozumiewaja sie ze swoimi maluchami i to mniejszymi niz mlody
      ale...

      jak juz przejdzie ten , mam nadzieje niezbyt dlugi , okres poznawania jezyka -
      jest to jedyny minus jaki mamy {po wyjezdzie}} raczej widze plusy niz minusy.
      dwujezycznosc to ogromny plus.
      widze w preschool .
      mama francuzka tata niemiec mieszkaja w anglii
      mama chinka tata wloch mieszkaja w anglii ( mlody na razie mowi tylko po
      chinsku smile
      mama z malty posluguje sie angielskim tata francuz
      mama amerykanka ktora rozmawia z mloda po francusku tata libanczyk
      rozmawia z dzieckiem po angielsku ale probuje uczyc arabskiego
      to sa niektorzy z grupy mojego mlodegosmile
    • jollyvonne Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 13.11.04, 20:13
      Czytam i nie moge sie nadziwic; naprawde wyjazd i zmiana jezyka moze byc takim
      szokiem dla malego dziecka? Moja corka miala 3.5 roku kiedy wyjechala ze mna na
      kilkumiesieczny pobyt zagraniczny. Nie zrobilo na niej zadnego wrazenia to ze
      inni mowia innym jezykiem, kazala sobie tylko powiedziec jak sie mowi do
      dzieci "nie rob tak" i "chcesz sie pobawic?" i uzbrojona w te dwa zwroty
      wyruszyla na podboj nowego przedszkola. Po 3-4 miesiacach postep w nauce jezyka
      byl znaczny, mogla w sumie uchodzic za dosc niesmiale dziecko tubylcze, miala
      dobra wymowe aczkolwiek mowila niewiele. Granica miedzy jezykami byla bardzo
      scisla, po polsku mowila tylko i wylacznie do mnie, reszte obslugiwala w
      miejscowym dialekcie wink Najsmieszniejsze bylo to ze prom pomiedzy PL i SE
      traktowala jako przedluzenie zagranicy i ku rozpaczy polskiej obslugi nie
      chciala sie nich po polsku odezwac (a slyszeli ze ze mna nawija po polsku jak
      katarynka, hehe)
      W odroznieniu od Ciebie maugosiu, wszystkie znane mi dzieci do lat 6 nie mialy
      zadnych problemow z aklimatyzacja i nauka jezyka w nowym kraju, natomomiast
      starsze czesto protestowaly z powodu wyjazdu, niemniej nauka jezyka szla im
      dosc dobrze. Moj nauczyciel jezyka twierdzi iz granica wieku w jakim czlowiek
      jest w stanie nauczyc sie jezyka obcego z cala jego melodyka przebiega w
      przedziale 10-15 lat, w pojedynczych przypadkach do ok 18.
      Piszesz ze Ty opuszczalas Irlandie niechetnie, a Twoja corka ciagle pyta kiedy
      tam wrocicie. Zaskakujace jest dla mnie to ze zaraz po tym nastepuje zdanie:
      <<Więc może cena nie była tak wysoka?>>. Cena jaka placa nasze dzieci jest
      wysoka, ale wciaz oplacalna, mam nadzieje. Z etymologicznego punktu
      widzenia "ojczyzna" to kraj ojcow (czyli ogolnie przodkow), ojczyzna jest
      jednak kraj w ktorym sie dorasta, w przypadku Sary Irlandia. Tam spedzila
      wiekszosc swojego zycia (5 do 3, w dodatku te 5 lepiej pamieta), tam nawiazala
      pierwsze przyjaznie, tam jest jej dom. Pocieszajace dla was w tym wypadku
      powinno byc to ze wyjazd do Austrii lub innego kraju nie bedzie dla niej duzo
      wiekszym stresem niz mieszkanie w Polsce. Polska to Twoj i moj dom, a dla
      naszych dzieci kraj na wakacje. Nauka kolejnego jezyka powinna jej pojsc
      lagodniej niz za pierwszym razem, bylo nie bylo ma juz "doswiadczenie" w
      mowieniu dwoma.
      Pozdrawiam i zycze powodzenia bez wzgledu na adres smile
      P.S. Moze kiedys napiszesz na co sie zdecydowaliscie, i ewentualnie jak poszlo
      z aklimatyzacja w nowym kraju?
      • madzik777 Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 15.11.04, 17:48
        Moj maz wyjechal do Irlandii. Nasze dziecko ma w tej chwili 2,5 miesiaca, wiec
        jest jeszcze bardzo malutkie. Wiem i czuje, ze moj ukochany mysli o tym zebysmy
        do niego przyjechaly. Bardzo sie boje, ale w koncu trzeba bedzie podjac jakas
        rozsadna decyzje, zwlaszcza ze im Oliwka bedzie starsza ta decyzja bedzie
        trudniejsza. Bardzo boje sie konsekwencji naszych decyzji. Tutaj w Polsce
        jestem pracownikiem biurowym z wyzszym wyksztalceniem. Tam, tak naprawde moj
        status spoleczny bedzie duzo gorszy. Finansowo tutaj jest bardzo ciezko, tam
        lepiej, ale pieniadze to nie wszystko. Boje sie, jezeli mnie rozumiecie, ze tu
        w Polsce Oliwka czulaby ze ona i jej rodzice to wartosciowi dla innych ludzie.
        Tam bedziemy anonimowa sila robocza. I dlatego tak bardzo nad tym wszystkim sie
        zastanawiam. Bo moze dla mojej corki to jednak bedzie lepsza szansa na zycie.
        Naprawde nie wiem juz co mam robic. Jestem w kropce.
        • ma.pi Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 15.11.04, 18:53
          madzik777 napisała:

          > Moj maz wyjechal do Irlandii. Nasze dziecko ma w tej chwili 2,5 miesiaca,
          wiec
          > jest jeszcze bardzo malutkie. Wiem i czuje, ze moj ukochany mysli o tym
          zebysmy
          >
          > do niego przyjechaly. Bardzo sie boje, ale w koncu trzeba bedzie podjac jakas
          > rozsadna decyzje, zwlaszcza ze im Oliwka bedzie starsza ta decyzja bedzie
          > trudniejsza. Bardzo boje sie konsekwencji naszych decyzji. Tutaj w Polsce
          > jestem pracownikiem biurowym z wyzszym wyksztalceniem. Tam, tak naprawde moj
          > status spoleczny bedzie duzo gorszy. Finansowo tutaj jest bardzo ciezko, tam
          > lepiej, ale pieniadze to nie wszystko. Boje sie, jezeli mnie rozumiecie, ze
          tu
          > w Polsce Oliwka czulaby ze ona i jej rodzice to wartosciowi dla innych
          ludzie.
          > Tam bedziemy anonimowa sila robocza. I dlatego tak bardzo nad tym wszystkim
          sie
          >
          > zastanawiam. Bo moze dla mojej corki to jednak bedzie lepsza szansa na zycie.
          > Naprawde nie wiem juz co mam robic. Jestem w kropce.

          Po pierwsze zmien swoj sposob myslenia. Takie stwierdzenia, ze czlowiek
          pracujacy w biurze to czlowiek wartosciowy, a robotnik to juz nie, po prostu
          zwalaja mnie z nog. Wartosc czlowieka nie zalezy od dyplomu wiszacego na
          scianie.
          I co za problem starac sie znalezc prace w swoim zawodzie. Masz wyzsze
          wyksztalcenie, poszlifuj jezyk i swiat stoi otworem. Nawet tutaj, na tym
          podforum, jest duzo osob ktore pracuja za granica w swoim zawodzie wyuczonym w
          Polsce, a czesto osiagaja nawet wiecej niz by osiagneli tam.

          Pozdr.
        • kokolores madzik777 !!!!!!!!!!!!!!!! 15.11.04, 23:50
          Muesze Ci powiedziec ,ze Twoje sformuowanie bylo albo nieprzemyslane ,albo
          nieudane ,albo ...
          Rece i nogi mi opadaja!!!!!
          CYTUJE:
          "Tutaj w Polsce
          > jestem pracownikiem biurowym z wyzszym wyksztalceniem. Tam, tak naprawde moj
          > status spoleczny bedzie duzo gorszy. Finansowo tutaj jest bardzo ciezko, tam
          > lepiej, ale pieniadze to nie wszystko. Boje sie, jezeli mnie rozumiecie, ze
          tu
          > w Polsce Oliwka czulaby ze ona i jej rodzice to wartosciowi dla innych
          ludzie.
          > Tam bedziemy anonimowa sila robocza. "


          Wedlug Ciebie wartosc czlowieka zalezy od jego wyksztalcenia,tak??
          Ales sie popisala!!
          • madzik777 Re: madzik777 !!!!!!!!!!!!!!!! 16.11.04, 14:46
            kokolores napisała:

            > Muesze Ci powiedziec ,ze Twoje sformuowanie bylo albo nieprzemyslane ,albo
            > nieudane ,albo ...
            > Rece i nogi mi opadaja!!!!!
            > Wedlug Ciebie wartosc czlowieka zalezy od jego wyksztalcenia,tak??
            > Ales sie popisala!!

            Bardzo mi przykro ze przyczynilam sie do lekkiego niedowladu Twoich konczyn,
            nie bylo to moim zamiarem. Odpowiedz na Twoje pytanie brzmi NIE- wedlug mnie
            wartosc czlowieka nie zalezy od jego wyksztalcenia. I nie o to mi w tym
            wszystkim co napisalam chodzilo. Wartosc czlowieka nie zalezy tez od tego ile
            ma kasy. Jezeli o mnie chodzi, to czlowiek, jezeli jest wartosciowy to moze
            wykonywac kazda prace, powtarzam KAZDA. W moim wypadku chodzi mi tylko i
            wylacznie o moje dziecko- o to jak bedzie odbierane i postrzegane zagranica. W
            Polsce pracuje wielu Bialorusinow, Ukraincow itd. Wiele z tych osob pokonczylo
            rozne wyzsze szkoly w swoim kraju. Z racji wykonywanej u nas pracy jakos nie
            zauwazylam zeby Polacy odnosili sie do nich z szacunkiem. I wlasnie o ten
            szacunek- nalezny mojemu dziecku mi chodzi.
            Jezeli ktos ma mi jeszcze do zarzucenia, ze nie szanuje ludzi i wartosciuje ich
            poziomem wyksztalcenia, to prosze tu nawet nie silic sie na pisanie, bo mnie
            nie znacie i powtarzam - tak nie jest.
            Mam nadzieje, ze tym postem troche bardziej przyblizylam problem z ktorym sie
            borykam.
            • basiak6 Re: madzik777 !!!!!!!!!!!!!!!! 16.11.04, 14:52
              Nie rozumiem w czym problem? W UK pracuje jako financial analyst, gdybym
              wyjechala do Hiszpanii ze slaba znajomoscia jezyka, pewnie musialabym pracowac w
              zawodzie ktory wymaga malo komunikacji w lokalnym jezyku, np sprzatanie.
              Chyba nie musze udawac ze nie bedzie mi obojetnie czy pisze analize finansowa
              czy myje podloge? Co ma z tym wspolnego wartosc czlowieka?
              Chyba logiczne ze jesli mam taki dobry zawod to wole nie zarabiac sprzataniem?
              Czy mam udawac ze mi wszystko jedno aby byc politycznie poprawna?
              Z tego co czytam Madzik zwyczajnie nie chce pracowac przy pracy fizycznej tylko
              biurowej tak jak robi teraz, co w tym niewlasciwego?
            • ma.pi Re: madzik777 !!!!!!!!!!!!!!!! 16.11.04, 18:45
              madzik777 napisała:

              > kokolores napisała:
              >
              > > Muesze Ci powiedziec ,ze Twoje sformuowanie bylo albo nieprzemyslane ,alb
              > o
              > > nieudane ,albo ...
              > > Rece i nogi mi opadaja!!!!!
              > > Wedlug Ciebie wartosc czlowieka zalezy od jego wyksztalcenia,tak??
              > > Ales sie popisala!!
              W moim wypadku chodzi mi tylko i
              > wylacznie o moje dziecko- o to jak bedzie odbierane i postrzegane zagranica.
              W
              > Polsce pracuje wielu Bialorusinow, Ukraincow itd. Wiele z tych osob
              pokonczylo
              > rozne wyzsze szkoly w swoim kraju. Z racji wykonywanej u nas pracy jakos nie
              > zauwazylam zeby Polacy odnosili sie do nich z szacunkiem. I wlasnie o ten
              > szacunek- nalezny mojemu dziecku mi chodzi.

              Przede wszystkim zauwaz, ze osoby o ktorych piszesz, Ukraincy, Bialorusini
              przebywaja w Polsce na czarno. Nie maja pozwolenia na prace i dlatego wykonuja
              takie prace jakie wykonuja. No i jeszcze dochodzi to, ze oni wyrobili sobie
              niezbyt dobra opinie zajmujac sie kradzieza aut, prostytucja i innymi lewymi
              interesami. I nie wierze, ze ludzie ktorzy znaja dobrego i uczciwego Ukranca
              traktuja go z pogarda bo wykonuje fizyczna prace tylko dlatego, ze inni jego
              rodacy cos przeskrobali.
              Polacy w tej chwili w niektorych krajach Unii moga pracowac oficjalnie i dlatgo
              nie rozumie Twojego sposobu myslenia, ze Ty za granica musisz wykonywac
              jakas "czarna" robote i do tego niskoplatna.

              Ja jakos w moim otoczeniu nie spotkalam sie z gorszym traktowaniem osob, nawet
              tych na czarno, tylko dlatego, ze wykonuja jakas tam fizyczna robote.

              Pozdr.
            • kokolores Re: madzik777 !!!!!!!!!!!!!!!! 16.11.04, 21:33

              To ,jak bedzie czulo sie Twoje dziecko zalezy przede wszystkim od tego jak je
              wychowasz ,a nie jakie stanowisko bedziesz zajmowac!Moje corka jest wychowywana
              dwujezycznie i jeszcze nigdy nie wstydzila sie , ani swojego pochodzenia ,ani
              tego co robia jej rodzice.Jestesmy uczciwymi ludzmi i to sie liczy!! Wydaje mi
              sie ,ze troszke pesymistycznie podchodzisz do tego tematu.Nawet jezeli masz
              zawod i nie mozesz go w "nowym" kraju wykonywac nie znaczy ,ze musisz
              sprzatac.Masz przeciez tez mozliwosc przekwalifikowania sie lub zrobienia
              nowego zawodu czy szkoly.
              Zycze Ci wszystkiego dobrego!
              • madzik777 Re: madzik777 !!!!!!!!!!!!!!!! 16.11.04, 22:07
                Wiem dziewczyny ze byc moze zbyt pesymistycznie do tego podchodze- moze dlatego
                ze bardzo boje sie tego wyjazdu. Nie wiem co mnie czeka. Dlatego napisalam tu
                na forum, bo wlasnie liczylam na takie odpowiedzi jak Twoje kokolores. Na
                odpowiedzi osob, ktore sa zagranica i doswiadczaja tego, czego ja doswiadcze za
                kilka miesiecy. Byc moze moje obawy sa calkowicie nieuzasadnione.
                Jak juz pisalam moja coreczka ma w tej chwili 2 i pol miesiaca, poradzcie kiedy
                jest najlepszy czas na wyjazd???? Pomyslalam, ze posiedze w Polsce do
                ukonczenia roku. Do tego czasu odwiedzimy raz mojego meza i pobedziemy 2
                tygodnie.
                Wiem ze Irlandia to piekny kraj. Slyszalam tez, ze ludzie sa mili i otwarci.
                Musze uwierzyc, ze bedzie dobrze!smile
                • kokolores Re: madzik777 !!!!!!!!!!!!!!!! 16.11.04, 23:25
                  smile
                  Jezeli chodzi o Twoja coreczke ,to jest ona w takim wieku ,ze jest jej to
                  obojetne gdzie zyje.A ty jestes jeszcze mloda i mozesz duzo w zyciu osiagnac.
                  Glowa do gory!
    • jagienkaa Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 15.11.04, 23:22
      A więc powiem co myślę...jeśli mam być szczera to jestem przeciwna częstym
      przeprowadzkom dzieci, a już tymbardziej za granicę. Owszem raz czy tam i z
      powrotem, może być. Ale naprawdę wahałabym się ciągnąć dziecko znowu za
      granicę, może jeszcze gdyby mówiono w Austrii po angielsku byłoby ok, ale
      pomyśleć że znowu nowe miejsce, nowy dom, nowy kraj, nowi znajomi, nowy
      język...przeprowadzki są bardzo stresujące i dla rodziców i dla dzieci.
      Jeśli chodzi o naukę języka, to Dominik już woli mówić więcej po angielsku niż
      po polsku, co mnie trochę martwi. Ale on ma dopiero 2 lata (no, za 2
      tygodnie...). Twoja córka jest teraz w takim wieku że potrzebuje zrozumienia,
      znajomych, a jeśli nie zna jęz.niemieckiego będzie się źle czuła w Austrii.
      Wiem że dzieci się szybko uczą języków ale mimo wszystko jest to przyczyną
      dodatkowych kłopotów, pytanie też jest następujące - na ile jedziecie do
      Austrii, czy planujecie tam zostać? bo to wtedy jest zupełnie inna sytuacja.
      Gdyby mój mąż chciał wyjechać do pracy np do Hiszpanii i mielibyśmy z nim
      pojechać, prawdopodobnie byłabym przeciwko. Już i tak wydaje mi się że mieszam
      Dominikowi dwoma jezykamiwinkale to tylko moje zdanie (czyli leniwej, idącej na
      łatwiznę mamuśki)
      • jagienkaa Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 15.11.04, 23:57
        ponieważ już słyszę jakieś głosy sprzeciwu, to chciałam dodać że jeśli jesteś w
        trudnej sytuacji finansowej, masz jakieś super prospekty na karierę itp to jest
        inna rzecz. Ale jak mówię to jest moja opinia i na pewno dużo osób się z nią
        nie zgodzi.
        • edytkus Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 16.11.04, 01:21
          jagienkaa napisała:

          > super prospekty na karierę

          chodzi o ulotki rekalmowe czy perspektywy? wink)))) (sorry, ale nie moglam sie powstrzymac wink sama
          czesto mam takie problemy)
          • edytkus Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 16.11.04, 01:22
            edytkus napisała:

            > jagienkaa napisała:
            >
            > > super prospekty na karierę
            >
            > chodzi o ulotki rekalmowe czy perspektywy? wink)))) (sorry, ale nie moglam sie p
            > owstrzymac wink sama
            > czesto mam takie problemy)
            >

            ha ha, mialam na mysli broszury reklamowe smile)0
            • jagienkaa Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 16.11.04, 10:32
              No masz rację z tymi prospektamismile przepraszam za błąd. Chodziło mi o
              perspektywęsmile
    • mamamon Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 16.11.04, 10:49
      No to ja jeszcze wtrace trzy grosze. Wydaje mi sie, ze problem nie jest taki
      jednostronny, tzn. duzo zalezy od samych dzieci, ich charakterow, ale takze od
      wielu innych czynnikow: nastawienia rodzicow, warunkow mieszkaniowych,
      szkolnych, ilosci dzieci na podworku, etc. Moj brat przeprowadzi sie do Anglii
      z 1,5 - czna coreczka i 5,5 letnim synkiem. Syn od razu poszedl do szkoly i
      zaaklimatyzowal sie swietnie, ale mieszkaja na wsi, blisko innych dzieci,
      otoczeni przez bardzo zyczliwych sasiadow. Nie bylo zadnych problemow, mimo ze
      syn nalezy raczej do dzieci nadwrazliwych.
      Ja natomiast mialam ogromny problem z moim synkiem. Chcielismy go dac do zlobka
      w wieku 21 miesiecy, w domu mowi sie tylko po polsku i Adas za zadne skarby w
      zlobku zostac nie chcial. Przezyl to bardzo i przez kilka tygodni pozniej zle
      spal, mial koszmary, plakal i byl przerazony przy kazdym wyjsciu z domu.
    • eballieu Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 16.11.04, 15:30
      Wyjazdy z dziecmi? To cos co jest przede mna. Duzo zalezy od samych rodzicow,
      jak zorganizuja taki wyjazd z dzieckiem. Ja spotkalam sie z sytuacja w Anglii
      kiedy 13 letnia dziewczynka dzielila pokoj mieszkalno-sypialny z rodzicami
      (ciekawe jak rodzice zaspokajali potrzeby seksualne), a wszyscy oni dzielili
      dom z grupa innych ludzi. Piatkowo -sobotnio -niedzielne picie bylo tam
      normalka. Szlag mnie trafial jak to widzialam. Ale rodzice tej dziewczynki byli
      nastawieni na maksymalne oszczedzanie. Mimo ze obydwoje pracuja, to kasa jest
      po to aby lezala na kacie, a zyc moga tak jak zyja. Efekt - sami sobie
      wyobrazcie.
      Ale znam i inne przyklady. Rodzin ktore podrozuja ze wzgledu na prace.
      Opuszczaja Belgie z trojka dzieci po to aby ruszyc do pracy do Rumunii,
      Uzbekistanu, Chin, Polski, Francji. Bardzo wspierani sa przez firme, ktora ich
      na te kontrakty wysyla. Dzieci maja do wyboru: angielskie, amerykanskie lub
      francuskie szkoly, ktorych placowki sa na calym swiecie. Wsparcie rodzicow jest
      potrzebne, czesto jedno z nich nie pracuje by moc wiecej czasu poswiecic dla
      rodziny. Zajrzyjcie na strone www.agatasky.blog.onet.pl To dopiero jest
      emigracja. A dzieci moga tylko byc bogatsze w doswiadczenia po takich
      podrozach. I dla mnie to jest ważne. No coz "czerwonych" paskow na swiadectwach
      dla mnie miec nie musza. Ale najwiecej zalezy od sytaucji kazdej z rodziny.
      • maugosia Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 17.11.04, 00:04
        Dzieki za wszystkie listy. Moja corka jest dzieckiem bardzo wrazliwym, taka
        typowa dusza artysty. Jestem przekonana, ze nie kazde dziecko bedzie miec takie
        trudnosci z aklimatyzacja jak ona - nie mam, na przyklad, obaw w stosunku do
        synka - ktory teraz ma 3 lata - czyli dokladnie tyle ile Sara, gdy wyjechala do
        Irlandii.
        Moje zastanawianie sie nad plusami i minusami wyjazdow z dziecmi nie ogranicza
        sie do problemow z opanowaniem obcego jezyka i aklimatyzacja. Zastanawiam sie
        jaki ma to wplyw na poczucie bezpieczenstwa dziecka - czyli cos co buduje cala
        jego przyszlosc; dalej jak wplywa na ksztaltowanie sie wiezi miedzyludzkich?
        Dziecko jest przeciez odrywane od znanych i kochanych ludzi - dziadkow,
        przyjaciol etc... Nawet maluchy nie 'zapominaja' o bliskich w ciagu kilku
        tygodni. Sara - nie moge tu uzyc innego sformulowania - rozpaczala z tesknoty
        za Babcia przez kolejny rok - czyli caly czwarty rok zycia (pomimo faktu, ze co
        2-3 miesiace bylismy na kilka tygodni z powrotem w kraju).

        Wielkim plusem wyjazdu jest biegla znajomosc jezyka obcego, nie mniejszym
        otwartosc na swiat, inne kultury itd - ale to drugie wynosi sie raczej z domu,
        a nie z pobytu w obcym kraju.

        Tak jak napisala chyba jagienka - wolalabym, ze wzgledu na dzieci, zakotwiczyc
        sie w jednym kraju. Chetnie w Polsce smile Ale pech chce, ze moj maz jest wysokiej
        klasy specjalista i chce pracowac naukowo - a dla takich ludzi w Polsce pracy po
        prostu nie ma.
        W kazdym razie bedziemy szukac szkoly z wykladowym angielskim, gorzej
        prawdopodobnie bedzie z kontynuacja szkoly muzycznej.

        Ale proponuje skupic sie na pozytywach. Napiszcie, tak dla zachety - w jaki
        sposob Wasze dzieci zyskaly na wyjezdzie? Moja Sara na pewno nie bedzie ogladac
        sie w Polsce za ludzmi innej rasy - w jej irlandzkiej szkolce bylo 23
        narodowosci smile
        • evee1 Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 17.11.04, 07:39
          maugosia napisała:
          > Dzieki za wszystkie listy. Moja corka jest dzieckiem bardzo wrazliwym, taka
          > typowa dusza artysty. Jestem przekonana, ze nie kazde dziecko bedzie miec
          takie
          > trudnosci z aklimatyzacja jak ona - nie mam, na przyklad, obaw w stosunku do
          > synka - ktory teraz ma 3 lata - czyli dokladnie tyle ile Sara, gdy wyjechala
          do Irlandii.
          Ja mam nieco bardziej optymistyczne podejscie do przeprowadzek, bo juz dwie
          przezylam, Australia - UK i spowrotem (3 lata). Fakt, ze jezyka niby nie
          zmienialismy, aczkolwiek po powrocie do Australii chlopcy z klasy mojego syna
          nie mogli go zrozumiec smile). A on (7 lat) mowil bardzo wyraznie, tyle ze, no z
          silnym brytyjskim akcentem. Nie musze chyba dodawac, ze po paru miesiacach po
          brytyjskim akcencie nie ma ani sladu.
          Dzieci mam diametralnie rozne. Corka dosyc odwazna i wszystkiego sprobuje, syn
          zamkniety w sobie - nie cierpi zadnych zmian, cos na granicy autyzmu smile). Ale
          oboje calkiem dobrze to zniesli. Mieli nas, swoje zabawki i przede wszystkim
          nasze pozytywne nastawienie do calej sprawy.

          > Moje zastanawianie sie nad plusami i minusami wyjazdow z dziecmi nie ogranicza
          > sie do problemow z opanowaniem obcego jezyka i aklimatyzacja. Zastanawiam sie
          > jaki ma to wplyw na poczucie bezpieczenstwa dziecka - czyli cos co buduje cala
          > jego przyszlosc; dalej jak wplywa na ksztaltowanie sie wiezi miedzyludzkich?
          > Dziecko jest przeciez odrywane od znanych i kochanych ludzi - dziadkow,
          > przyjaciol etc... Nawet maluchy nie 'zapominaja' o bliskich w ciagu kilku
          > tygodni. Sara - nie moge tu uzyc innego sformulowania - rozpaczala z tesknoty
          > za Babcia przez kolejny rok - czyli caly czwarty rok zycia (pomimo faktu, ze
          co
          > 2-3 miesiace bylismy na kilka tygodni z powrotem w kraju).
          Wiesz, moze wlasnie dlatego bylo tak trudno, bo widziala babcie co 2-3 miesiace
          i trudno bylo jej sie przestawic znow na brak kontaktu z nia.

          > Wielkim plusem wyjazdu jest biegla znajomosc jezyka obcego, nie mniejszym
          > otwartosc na swiat, inne kultury itd - ale to drugie wynosi sie raczej z domu,
          > a nie z pobytu w obcym kraju.
          Ale moim zdaniem jak obracasz sie w roznych srodowiskach, to jednak poznajesz
          tych innych ludzi, a nie tylko o nich slyszysz. I zmienia Ci sie persperktywa.
          Poznajesz myslenie innych ludzi, sposob zycia, taki na codzien, zaczynasz
          rozumiec ich problemy. Owszem takie doswiadczenie wcale nie musi Ci sie w zyciu
          przydac, ale bardzo poszerza horyzontu, a takiego doswiadczenia z domu nie
          wyniesiesz.

          > Tak jak napisala chyba jagienka - wolalabym, ze wzgledu na dzieci, zakotwiczyc
          > sie w jednym kraju. Chetnie w Polsce smile Ale pech chce, ze moj maz jest
          wysokiej
          > klasy specjalista i chce pracowac naukowo - a dla takich ludzi w Polsce pracy
          p
          > o prostu nie ma.
          > W kazdym razie bedziemy szukac szkoly z wykladowym angielskim, gorzej
          > prawdopodobnie bedzie z kontynuacja szkoly muzycznej.
          Oh, wszedzie sie znajda nauczyciele muzyki, a moze i szkola muzyczna. Trzeba
          tylko chciec ja znalezc.

          > Ale proponuje skupic sie na pozytywach. Napiszcie, tak dla zachety - w jaki
          > sposob Wasze dzieci zyskaly na wyjezdzie? Moja Sara na pewno nie bedzie
          ogladac
          > sie w Polsce za ludzmi innej rasy - w jej irlandzkiej szkolce bylo 23
          > narodowosci smile
          Hmmm, co moje zyskaly? Zobaczyly inny kawalek swiata, maja teraz rozne
          wspomnienia. Zwiedzilismy wiele wspanialych miejsc i poznalismy wielu fajnych
          ludzi.
          Nie sadze, aby zdobyte w ten sposob doswiadczenie akurat w ich wieku mialo
          jakos procentowac w przyszlosci. Moze chetniej tam pojada za kilka(nascie) lat
          i nie beda tam juz jechaly jak do kompletnie nieznanego kraju. Ja nie sadze aby
          przyjaznie kilkulatkow wytrzymywaly probe czasu i odleglosci, bo dzieci zyja
          bardziej tu i teraz niz dorosli. Tak i moje dzieci nie utrzymuja kontaktow z
          szkolnymi kolezankami czy kolegami. Wiec tym sie akurat specjcalnie nie
          przejmuje. Teraz maja juz nowych znajomych (wrocilismy tu 9 miesiecy temu).
          Co do aklimatyzacji, to wydaje mi sie, dzieci aklimatyzuja sie na tyle na ile
          im rodzice pomoga. Znam przypadek, gdzie rodzice strasznie nad chlopakiem sie
          trzesa i powtarzaja jak to on sie zle aklimatyzuje i jaki to on jest wrazliwy.
          To juz nawet nie chodzi o wyjazdy, ale o szkole. Dmuchanie, chuchanie itd. A
          chlopak normalny, tylko rodzice przewrazliwieni (a syn im daje w kosc,
          niestety). Ja wiem, ze rodzice musza dzieci chronic, ale powinni im tez pomagac
          poznawac swiat i radzic sobie z roznymi problemami. Przeciez nie obudza sie
          pewnego dnia i nagle nie beda umialy sobie z nimi radzic.
        • madzik777 Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 17.11.04, 09:50
          Dzieki Maugosiu, zapisalam sobie Twojego maila. Jak bede miala jakies
          watpliwosci to mam nadzieje ze nie obrazisz sie ze z niego skorzystamwink.
          Obejrzalam tez sobie Twoj album i musze przyznac, ze masz doswiadczenie w
          wyjazdach z dziecmi.
          Wczoraj rozmawialam z moim mezem. Mieszka w Dublinie z para mlodych Polakow.
          Oni wybireaja sie na swieta do Polski a moj maz bedzie sam. Chyba przyspiesze
          troche moj wyjazd i wybiore sie do niego w tym czasie. Musze tylko zorientowac
          sie czy sa jakies bezposrednie loty z Polski do Dublina i jak to jest z
          podrozowaniem czteromiesiecznego maluszka. No i moj paszport od maja 2004
          stracil juz waznosc, a mimo tego, ze niby w UE mozna podrozowac na podstawie
          dowodu osobistego, to chyba dobrze by bylo miec i paszport.
          • maja92 Re: Cena, którą płacą dzieci za wyjazd? 18.11.04, 11:36
            Madzik,

            Mieszkam z rodzina w Dublinie od 6 lat. Nigdy nie mialam ja ani moja rodzina
            zadnych przykrosci zwiazanych z tym, ze jestesmy Polakami. Razem z mezem
            zarabiamy okolo 100 tys Euro. Ja wykonuje prace zwiazana z moimi polskimi
            kwalifikacjami, a nawet wiecej, poniewaz mam odpowiednie doswiadczenie
            zawodowe, a to dla Irlandczykow sie liczy. Moj maz kompletnie nie pracuje w
            swoim zawodzie.
            W Polsce pracujac w biurze czulam sie bardzo szara masa, zawsze tlamszona.
            Tutaj moglam sie wykazac. Z mojego doswiadczenia, w Irlandii bardziej liczy sie
            twoja osobowosc i co potrafisz i tez co chcesz robic. W Polsce bylam bardzo
            zaszufladkowana. To jest moje prywatnie doswiadczenie. Nigdy nie zalowalam
            decyzji podjetej 6 lat temu. Dublin jest moim miejscem - zdecydowanie.

            Pozdrawiam i zycze odwagi i troche wiecej optymizmu. Jak moja babcia mowila:
            nie taki diabel straszny jak go malujawink))
Pełna wersja