maugosia
12.11.04, 16:12
Właśnie wróciłam do Polski z pięcioletniego pobytu w Irlandii. Gdy
wyjeżdżaliśmy, Sara, nasza córka, miała 3 lata. I powiem szczerze - pierwszy
rok byl baaardzo trudny - i dla niej, i dla nas. Niemożność nawiązania
werbalnego kontaktu z innymi dziećmi, pewna izolacja, a przede wszystkim
wyrwanie ze znanego sobie środowiska - to wszystko spowodowało, że nasze
dziecko budziło się z krzykiem w nocy, zaczęło mieć koszmary, bylo
nadpobudliwe, a nauka obcego języka była ogromnym stresem. Pomimo tego, że
Sara uwielbiała podróże, zmiany, bycie w drodze - i miała sporo doświadczeń w
tym zakresie.
Teraz myślimy o wyjeździe do Austrii - i powiem szczerze - jestem przerażona,
wlaśnie ze względu na nasze dzieci.
I zastanawiam się jak to było u Was? Co sądzicie o panującej powszechnie
opinii, że małe dzieci uczą się obcego języka w sposób naturalny i
bezstresowy? Wszystkie znane mi dzieci, które musiały nauczyć się od podstaw
porozumiewać w obcym języku - przechodzily ten okres z dużym bólem, i
bynajmniej nie w kilka miesięcy.
Jakie miałyście trudności? Co Was zaskoczyło - miło lub niemiło - w Waszych
dzieciach, w Was samych? Po jakim czasie zaczęło być lepiej/inaczej? I czy
nie żałujecie czasem podjętej decycji o wyjeździe?
Powiem szczerze, że ja opuszczałam Irlandię niechętnie, zmuszona niezależnymi
ode mnie okolicznościami, a moja Sara ciągle pyta kiedy tam wrócimy?
Więc może cena nie była tak wysoka?
Pozdrawiam