Dieta dla dzieci w UK i w ogole:)

21.11.04, 16:35
Tak za mna chodzi ostatnio, zeby zalozyc taki watek. Julka w styczniu konczy
2 latka i zastanawiamy sie czy by jej nie oddac do nursery w jakiejs bliskiej
przyszlosci, ale jest jedno ale. Gdziekolwiek sie nie rusze z mala, na
jakakolwiek playgrupe (znow bylam na kilku w minionym tygodniu, bo mialam
urlop), wszedzie pakuja w dzieci slodycze. Ciasteczka, soczki, ciasta... I
nie, zeby to byl lokalny zwyczj w moim Dagenhamowie, bo na Fulham bylo to
samo. Odkrylismy ostatnio taki fajny playcentre, taki gigantyczny obiekt z
mnostwem zabawek i zadan dla dzieci, w poblizu nas. Maja tam tez taki bar i
menu dla dzieci. Do wyboru sa chicken nuggets z frytkami, hamburgerki,
pizza... Wolno oczywiscie spozywac tylko produkty zakupione na miejscu. No,
przyznam, zalamuje sie krok po kroku...
Mam wiec pytanie do mam majacych dzieci w zlobkach i szkolach: jak wyglada
menu dzieciece w takich placowkach? Czy musze sie liczyc z tym, ze wyslanie
dziecka do przedszkola rowna sie przejsciu na fast food i slodycze?
Bede wdzieczna za Wasze glosy
    • edytais Nie tylko UK 21.11.04, 19:01
      To nie tylko w UK, w USA jest to samo. Nigdy sie tym nie przejmowalam bo moja
      Nicole chodzila do przedszkola na 2 popoludnia w tygodniu, ale tak jest
      wszedzie! Teraz Nicole chodzi do przedszkola codziennie od 12 do 15 i w ciagu
      tych 3 godzin jest snack time: cookies, sok itp paskudztwa. Wywalczylam, zeby
      mojego dziecka slodyczami nie faszerowali i sie udalo (chociaz mialam
      watpliwosci) Nawet sie tak nam udalo, ze dyrektorka (ktorej to ja wysylalam
      listy "skutkow ubocznych" cukru: 124 ways sugar can ruin your health z
      mercola.com) daje teraz zdrowsze jedzenie wszystkim dzieciom. Co roku
      organizowane jest Thanksgiving party i tam sa: cupcakes i rozne inne
      slodkosci. W tym roku bedzie "fruits and nuts of the harvest" i beda swieze
      owoce i rozne orzechy. Dyrektorka stwierdzila, ze zaluje, ze jej rodzice od
      malego nie przyzwyczajali do zdrowego sposobu odzywiania sie.
      To taki moj maly sukces smile Inne przedszkola moze nie daja, sa takie, gdzie nie
      podawane sa slodycze i do wyjatkow naleza urodziny. Nie wiem jak jest w UK,
      ale tutaj tez sa takie gdzie samemu przynosi sie lunch dla dziecka. Gdyby nie
      to, ze nam sie udalo namowic tutejsze przedszkole do tego,zeby nie "slodzily"
      mojego dziecka to myslalam o przeniesieniu tam gdzie samemu przynosi sie
      jedzenie.
      Jesli chodzi o wyjscia w miejsca gdzie nie wolno przynosic jedzenia to my sobie
      dawalismy rade w ten sposob, ze wymyslalam (nie lubie klamac, ale tu chodzi o
      zdrowie moich dzieci!) ze maja rozne alergie i jedzenie z tego miejsca wysle
      moje dzieci do szpitala i jestem zmuszona sama przynosic jedzenie. Nie przynos
      oczywiscie w sklepowych pudelkach tylko we wlasnym opakowaniu jedzenie, ktore
      od razu nie wyglada na jakies gotowe. Rzadko widzialam owoce w takich
      miejscach. Zwykle hot dogi hamburgery i frytki, a tego moje dzieci nie jedza.
      Do tej pory nie mialam problemu z jedzeniem z zewnatrz.
      W USA w szkolach to jest tragedia jesli chodzi o jakosc jedzenia: hamburgery,
      frytki i pizza, i to jedza dzieci codziennie! Ostatnio obejrzalam
      film "Supersize me" i to mnie upewnilo co do slusznosci mojej decyzji do
      uczenia dzieci w domu (homeschooling) przez pierwsze kilka lat przynajmniej.
      Nie daj sie hamburgerom i slodyczom!
    • mgna Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 21.11.04, 19:56
      Kiedy wybieralismy przedszkole dla synka to jedna z rzeczy dla nas wazna byla
      dieta. Wiec przedszkola ktore mialy swoja wlasna kuchnie (bez microwave), lub
      przedszkola ktore pozwalay jedzenie z domu przyniesc mialy duzy plus u nas.
      Znalezlismy przedszkola dwa w naszej okolicy ktore maja wlasna kuchnie gdzie
      rowniez przygotowuja jedzenia wegetarjanskie. Warto jest podzwonic do rownzych
      przedszkol w twojej okolicy, zapytac sie pytan ktore sa dla was wazne,
      nastepnie umowic sie na spotkanie. Przedszkole do ktorego synek chodzi do picia
      podaje tylko mleko i wode. Slodyczy wogule sie nie podaje. Menu na dany tydzien
      jest wypisany w hallway, wiec rodzice wiedza czym dzieci sa zywione. Oprocz
      tego w zeszytach wychowawczynie pisza co dziecko jadlo w danym dniu. To tak po
      krotce smile
      • mgna Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 21.11.04, 22:14
        Znalazlam sweitna strone, gdzie mozesz prawdzic nurseries w UK i doweidizec sie
        np kiedy ostatnim razem byla inslekcja i jej wyniki:
        www.ofsted.gov.uk/reports/
    • posi1 Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 21.11.04, 22:21
      Hej, jak dobrze, ze to dotyka tez innych a nie tylko mnie. Dwulatki z chipsami
      w wozkach badz innymi zaklejmordkami caly czas mnie ruszaja. Moj syn chodzi juz
      do szkoly i stego, co mi opowiada, to niewiele dzieci ma podobny do niego
      lunch. A tam kilka kanapek (ma wielki apetyt), owoc, serek badz jogurt, czasami
      batonik z platkami, no i w pt cos slodszego. W szkole caly czas grzmia, zeby
      dzieci nie przynosily gazowanych napojow, slodyczy, chipsow itp, ale
      nauczycielka Kacpra sama pije cole na lekcji, wiec co tu duzo mowic. mam
      wrazenie, ze oni strasznie jedza duzo junkow. Zreszta, kiedy kacper byl u
      kolegi, to tez na obiad byla pizza i frytki. U nas pizza czasmi jest w weekendy
      i z reguly na zew, badz kiedy jun naprawde nie mam glowy do gotowania.
      faktycznie jestes w trudnej sytuacji, bo strach oddac dziecko do jakiejkolwiek
      placowki, skoro tak karmia. Na koniec dodam, ze kiedy wykupilam Kacprowi na
      probe school dinnersy, to mocno to nie czul sie najlepiej. Ponoc w UK kraza o
      szkolnych obiadkach kawaly. Zycze Ci powodzenia i wierze, ze znajdziesz cos w
      stylu ziemniaczki, miesko i obowiazkowo jarzynka.
      • mgna Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 21.11.04, 22:38
        My juz zaczelismy odwiedzac szkoly dla naszego 2,7 latka. I z przerazeniem
        czytalam jadlospis w ich kafeteriach (naszczecie szkoly niemaja nic przeciwko
        przynoszeniu jedzenia z domu - choc tutaj obawiam sie i coz z tego kiedy synek
        moze byc kuszony chipsami itp). Tylko w jednej szkole swierze owoce byly
        rozdawane (!) po prostu przy kazdym wejsciu do klasy stal koszyczek z jablkami,
        bananami, pomaranczami itp i dzieci byly zachecane przez nauczycieli do
        jedzenia ich (tak, mogli nimi sie zajadac w czasie lekcji). Moze za kilka lat
        kiedy nasze malenstwa beda gotowe isc do szkoly, cos sie polepszy? Jest tyle
        szumu na temat child obesity - ktorz wie?
        • mrufkaa Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 22.11.04, 01:04
          No wlasnie to mnie rozwala: w mediach nieustanna awantura o tym ile to NHS
          wydaje na choroby powodowane otyloscia, wciaz programy o grubasach i genialnych
          metodach na to jak schudnac a nikt nie zajal sie jeszcze menus w szkolach... To
          az tak trudno skojarzyc?
          Moje dziecko jest w domu z opiekunka, odkad ja poszlam do pracy, ale diete
          trzyma te sama jak gdy bylam w domu... Ja nie zakazalam slodyczy w ogole, Jula
          czasem cos tam dostaje, ale wszystko slodkie i spoza codziennego menu jest pod
          ostra kontrola. Ja po prostu chce wiedziec co moja mala je i zachowywac jakis
          umiar... Moja mala do przedostatniego wazenia szla ostatnia linia na wykresie
          wagi, tylko czekalam az wyskoczy poza norme... I tak to trwalo od piatego
          miesiaca zycia, kiedy to byla jeszcze tylko na piersi - czyli zadnej mowy byc
          nie moglo o przekarmianiu... Pare dni temu hv zaznaczyla jej wage po raz
          pierwszy ponizej ostatniego centyla i ja w koncu odetchnelam. Ja sie zgadzam z
          hv, ze Julka nie jest dzieckiem otylym, ze to wulkan energii, ona w ogole nie
          siada, mowi duzo, tworzy mini-zdania, poza tym jest wysoka (22 m-ce i 87cm)-
          takie male perpetum mobilesmile))pod kazdym wzgledem. Ale dla mnie juz fakt, ze
          wzost troche powyzej 75 centyla a waga w ostatnim, daja powod, by diete bardzo
          rygorystycznie monitorowac. No i jak to osiagnac przy takich zalozeniach
          placowek edukacyjnych?
          I jak jedna z Was juz wspomniala - przynoszenie wlasnego jedzenia na niewiele
          sie zda, bo Jula UWIELBIA junk food i jesli bedzie miala wybor, to wiadomo...
          Bardzo dziekuje za podany link, zajrze sobie o jakiejs bardziej ludzkiej porze.
          • ma.pi Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 22.11.04, 13:59
            mrufkaa napisała:

            > I jak jedna z Was juz wspomniala - przynoszenie wlasnego jedzenia na niewiele
            > sie zda, bo Jula UWIELBIA junk food i jesli bedzie miala wybor, to wiadomo...
            > Bardzo dziekuje za podany link, zajrze sobie o jakiejs bardziej ludzkiej
            porze.

            A dlaczego sie nie zda? Moj syn tez uwielbia junk food, no i co z tego, jak
            dostaje wlasny "home made" lunch a nie dostaje pieniedzy. I wiadomo, ze nie
            kupi junk food tylko musi jesc to co ma.
            Do przedszkola tez zasuwal z wlasna zupka, mimo ze tam oferowali jedzenie.

            Pozdr.
            • basiak6 Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 22.11.04, 14:32
              Masz racje, Ma pi, to ze dziecko uwielbia slodycze, co jest normalne, nie znaczy
              ze musi jesc. Ja gotuje w domu, daje malemu lunch jak idzie do childminder, ma
              22 miesiace i frytek nie jesmile
              Dostaje do jedzenia to co ja robie w domu i tyle. W przyszlosci jesli bedzie
              chcial pieniadze na junk food, bedzie musial na nie zarobicsmile)))
              W przedszkolu kiedy jeszcze chodzil, dawali bardzo zdrowe jedzonka, np kurczak z
              ryzem i wazywami, zupy, na deser owoce.
              • izabelski Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 22.11.04, 14:39
                jeszcze bedzie mial junk food na przyjeciach u rodzinowych i w domach kolegow :-
                )
                • basiak6 Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 22.11.04, 17:16
                  Iza, mam nadzieje ze nie bedzie tak zle, bo znajomi z dziecmi jakos maja podobne
                  poglady do naszychsmile))
                  • izabelski Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 22.11.04, 19:16
                    to bardzo dobrze - mam nadzieje,ze cala klasa w jego szkole taka bedzie smile
                    • basiak6 Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 22.11.04, 21:56
                      Na to nie licze, ale podejrzewam ze do calej klasy na urodziny chodzic nie
                      bedziesmile) A jesli juz, to potraktuje to jako 'treat', na rowni z tortem
                      urodzinowym ktorego nie je codzienniesmile))
                      • izabelski Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 23.11.04, 01:09
                        a to sie mozesz zdziwic - bo zwlaszcza 3-6 latki sa zapraszane na wszystkie
                        urodziny i z reguly sie z nimi chodzi - czyl i20-30 przyjec rocznie... smile
                        • basiak6 Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 23.11.04, 11:01
                          Czyli przygotowuje sie od dzis psychicznie na junk food hihismilesmile))) Mysle ze
                          jakos to przezyje, mam nadzieje ze do tego czasu Matt wyrosnie z nietolerancji
                          bialka i nie bede musiala mu odmawiac jedzenia na przyjeciachsmile
            • mgna Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 22.11.04, 21:49
              Ma.pi:
              > A dlaczego sie nie zda? Moj syn tez uwielbia junk food, no i co z tego, jak
              > dostaje wlasny "home made" lunch a nie dostaje pieniedzy. I wiadomo, ze nie
              > kupi junk food tylko musi jesc to co ma.
              > Do przedszkola tez zasuwal z wlasna zupka, mimo ze tam oferowali jedzenie.
              Dzieci czesto sie zamieniaja lub dziela jedzeniem. To ze my im do szkoly dajemy
              zdrowe jedzenie nie znaczy ze naprawde je jedza. Ja pamietam z wlasnych
              szkolnych lat...zamienialismy sie jedzeniem ktorego niechcielismy jesc. Po
              prostu oglaszalo sie "mam kanapke ze szynka kto chce? Zamieniem sie za jablko"
              itp Ja mam jednak cicha nadzieje ze poniewaz synka wychowuje w zdrowej diecie,
              jego taste buds beda przyzwyczajone do lekkich, zdrowych potraw a nie tlustych,
              oleistych junk food... wiec moze jednak w szkole nie bedzie sie zamienial
              jabluszkiem na frytki? Pozdrowienia smile
              • edytais Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 22.11.04, 22:15
                No wlasnie ja tez mam nadzieje, ze jednak jak sie czegos nauczy jesc to taste
                buds tak sobie zakoduja, ze dobre jest zdrowe a nie oleiste itp. Nadzieje mi
                daje troche zachowanie mojej 4 latki jak maz raz zrobil kanapke (ciemny chleb z
                szynka) i bez salaty czy szpinaku. Przybiegla do mnie na skarge, ze papa dal
                jej "junk food" bo bez salatki smile W samochodzie tez znajoma dala pol litrowa
                Coca Cole swojej 4 letniej corce i za taka oferte moja corcia podziekowala i
                nie chciala nawet sprobowac. Jeszcze dobrze z samochodu znajomej nie wysiadla
                i od razu naskarzyla, ze "Sally was giving me bad cola! and I said No" z
                wielka duma.... Troche bylo glupio, ale ciesze sie, ze to moje pranie mozgu co
                jest zdrowe a co nie zaczyna dzialac. Wiec moze nawet jak w szkole dzieci sie
                zamieniaja jedzeniem to jednak to co w domu sie daje to ma wplyw na to jaki sie
                ma smak. Moze nasze dzieci nie zamienia sie tym jabluszkiem....
                Jak ja pojde do pracy za 3-4 lata to mam nadzieje, ze tak sie dzieciom zakoduje
                co jest zdrowe a co nie, ze to zdrowe tylko bedzie smakowac.
                (tak dla zartu: moja corka zyga po 10-15 min podrozy samochodem kreta droga,
                jak bym jej dala hamburgera i jechala taka droga, to po zyganiu chyba nigdy nie
                chcialaby tknac tego hamburgera .... tak sie stalo z mlekiem, pojechalam na
                farme, gdzie co 3 dni kupowalam swieze mleko kozie. Raz zabralam ze soba
                Nicole i jej sie mocno tego mleka zachcialo, niestety bylo az 40 minut tej
                kretej drogi. Jak Nicole sobie tym mleczkiem zygnela to przez 6 miesiecy mleka
                nie tknela! Dopiero kilka dni temu znowu zaczela pic mleko; ja chyba moge tak
                zrobic z junk food smile))
              • ma.pi Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 23.11.04, 13:57
                mgna napisała:

                > Ma.pi:
                > > A dlaczego sie nie zda? Moj syn tez uwielbia junk food, no i co z tego, j
                > ak
                > > dostaje wlasny "home made" lunch a nie dostaje pieniedzy. I wiadomo, ze n
                > ie
                > > kupi junk food tylko musi jesc to co ma.
                > > Do przedszkola tez zasuwal z wlasna zupka, mimo ze tam oferowali jedzenie
                > .
                > Dzieci czesto sie zamieniaja lub dziela jedzeniem. To ze my im do szkoly
                dajemy
                >
                > zdrowe jedzenie nie znaczy ze naprawde je jedza.


                Pytalam syna, twierdzi ze u niech sie nie zamieniaja. Jak czegos nie zje to
                przynosi do domu. A po drugie jaki Kanadol zamienil by swojego hamburgera na
                polski krupnik ;o).
                Moj syn wlasnie czesto nosi zupki w termosie na lunch, sam sobie zyczy, wcale
                mu ich wciskac nie musze.

                Pozdr.
            • aga_rn Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 25.11.04, 08:20
              ma.pi napisała:

              > Do przedszkola tez zasuwal z wlasna zupka, mimo ze tam oferowali jedzenie.

              W przedszkolu mojego syna (nursery and day care, dla dzieci od 2.5 roku do 5
              lat) jest "normalne" wink jedzenie. Jogurty, pieczywo pelnoziarniste, ciasteczka
              owsiane, cereal, mleko. Pasta, ryz, ziemniaki, jarzyny (surowe, na parze),
              mieso, ryby. Ciasteczka ryzowe, muffiny, owoce. Burger z kurczka na bulce -
              co nie musi oznaczac ze jest "junk" bo zalezy od tego jak byl przygotowany.
              Podobnie jak pizza (ktorej ja osobiscie za "junk" nie uwazam wink ). Posilki
              przygotowuja wedlug Canada Food Guide. Menu wywieszone do wgladu dla rodzicow,
              rozpisane na 4 tygodnie, jest roznorodnosc posilkow, itp. "Wyskoki" typu
              slodycze zdarzyly sie np. w czasie Halloween Party, lub jezeli dziecko ma
              urodziny i przynosi cos dla kolegow (obowiazku nie ma).

              Na szczescie u nas nie jest tak zle wink
              • ma.pi Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 25.11.04, 14:57
                aga_rn napisała:

                > ma.pi napisała:
                >
                > > Do przedszkola tez zasuwal z wlasna zupka, mimo ze tam oferowali jedzenie
                > .
                >
                > W przedszkolu mojego syna (nursery and day care, dla dzieci od 2.5 roku do 5
                > lat) jest "normalne" wink jedzenie. Jogurty, pieczywo pelnoziarniste,
                ciasteczka
                >
                > owsiane, cereal, mleko. Pasta, ryz, ziemniaki, jarzyny (surowe, na parze),
                > mieso, ryby. Ciasteczka ryzowe, muffiny, owoce. Burger z kurczka na bulce -
                > co nie musi oznaczac ze jest "junk" bo zalezy od tego jak byl przygotowany.
                > Podobnie jak pizza (ktorej ja osobiscie za "junk" nie uwazam wink ). Posilki
                > przygotowuja wedlug Canada Food Guide. Menu wywieszone do wgladu dla
                rodzicow,
                >
                > rozpisane na 4 tygodnie, jest roznorodnosc posilkow, itp. "Wyskoki" typu
                > slodycze zdarzyly sie np. w czasie Halloween Party, lub jezeli dziecko ma
                > urodziny i przynosi cos dla kolegow (obowiazku nie ma).
                >
                > Na szczescie u nas nie jest tak zle wink
                >

                U mojego tez oferowali jedzenie roznorodne tak jak opisujesz, ale ze on byl
                niejadek to wolalam mu jeszcze dodatkowo zapakowac cos co wiedzialam, ze lubi i
                zje jak juz nic wiecej nie da mu sie wcisnac.

                Pozdr.
      • jgrze Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 22.11.04, 16:57
        Trzeba rzeczywiscie dobrze poszukac. Szkola mojego synka (normalna, nie
        prywatna) uczestniczy w programie "zdrowego żywienia" prowadzonym bodajze przez
        council. Przed lunchem dostaja mleko (lub wode) i owoce. Na lunch zawsze maja
        wybor swiezych warzyw. Frytki raz w tygodniu (do paluszkow rybnych). Deser
        jednak tez jest, ale w zamian mozna wziac owoca. Uczulamy synka na to, zeby
        wybieral te zdrowsze, warzywno - owocowe opcje i, o dziwo, to nawet dziala.
        Moze trzeba zapytac w swoim councilu, czy maja taki program zdrowego zywienia i
        ktore przedszkola/szkoly w nim uczestnicza?
        • mrufkaa Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 22.11.04, 23:06
          Dzieki jgrze, poszukam.
          Dziewczyny, ja mowie o 22-miesiecznej panience, a nie o dziecku, ktore ma lub
          nie ma sobie kupic frytek za pieniadze. I o tym, ze taki brzdac, jak zobaczy
          frytki na drugim talerzu, to nawet na swoje warzywne jedzonko nie spojrzy...
          Popatrzcie na dane wyjsciowe, ja sie wlasnie obawiam, ze mi ktos popsuje
          mozolne wyrabianie nawykow, ktore mialyby zaowocowac, gdy moje dziecko bedzie w
          wieku Waszych. Moze zapytam inaczej: jak to bylo, gdy Wasze dzieci poszly do
          zlobka?
          • mgna Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 23.11.04, 00:15
            Przepraszam Mruffeczko, zmienilysmy nieco temat... wiesz radze tobie
            porozmawiac z wlascicielami przedszkol (jesli zapiszesz coreczke do prywatnego)
            lub managerow (jesli do panstwowego) szczerze powinni ci odpowiedziec jak na
            takie sprawy sie zapatruja, jakie nawyki maja inne dzieci w tym przedszkolu.
            Mozesz rowniez poprosic zeby pokazali Ci kuchnie i jakie sporzywcze produkty
            kupuja dla dzieci i czy swierze czy mrozone (bo to tez jest wazne).

            Wlascicielka naszego przedszkola sama zeszla na temat (zdrowego jedzenia) kiedy
            zobaczyla ze nasz synek ma ladne, mocne zeby. Opowiedziala nam iz ze swoimi
            dziecmi tez jest surowa i tak tez postepuje z dziecmi w przedszkolu: slodkiego
            ani napojow sztucznych dzieci nie dostaja; to co rodzice daja pozaprzedszkole
            to ich sprawa, ona jednak swoja metode zdrowego zywienia stosuje. Obejrzelismy
            kuchnie, zagladnelismy do lodowki i po polkach, i rzeczywiscie wszystko jest
            tam swierze i naturalne.

            Maz moj zawsze twierdzil ze przedszkola w prywatnych rekach sa bardziej dbalsze
            niz te w rekach organizacji. Poprostu wlasciciele sa na miejscu i dbaja o swoj
            business jak zaden manager nie zadba. Ja wczoraj sie o tym przekonalam: weszlam
            na strone ktora Tobie wczoraj polecilam i tam sprawdzilam przedszkole do
            ktorego synek chodzi i dwa inne ktore tez mialam na liscie "mozliwych". Okazalo
            sie iz przedszkole synka i jeszcze jedno w rekach prywatnych maja bardzo
            wysokie oceny po inspekcji, trzecie zas przedszkole (ktore jest w rekach Nord
            Anglia - organizacja ta posiada kilkadziesiat szkol w Angli) dostalo bardzo
            niskie oceny (jesli chodzi o kfalifikowanych pracownikow, stopien nauczania
            itp). Bylam tym zaskoczona, poniewaz z wizyt wygladalo dosc wesolo i czysto (co
            inspekcja potwierdzila) jednak czego nie mialam jak sprawdzic to jakosc
            nauczania; tu inspektorka nie byla zachwycona. Oczywiscie synka tam nigdy nie
            posle.

            Wiec Mrufeczko przesluchaj przynajmniej trzy przedszkola, zadaj im jak
            najwiecej pytan (ja zawsze liste pytan wypisuje przed spotkaniem i przy
            spotkaniu zapisuje uwagi/notatki), sprawdz jak inspektorzy osadzili dane
            przedszkole (na website ktora wczoraj podalam) i rowniez pokieruj sie intuicja.
            Zycze powodzenia, a nam wszystkim zdrowych i zdrowo jedzacych dzieci smile
          • izabelski Re: Dieta dla dzieci w UK i w ogole:) 23.11.04, 01:16
            z moich doswiadczen szkoly czy przedszkola nie kryja sie z tym jak przygotowuja
            posilki i co daja dzieciom i na co im pozwalaja

            z reguly sa dostepne menu posilkow na 2 tygodnie - niestety wiekszosc
            przedszkoli nie umie gotowac dla wegetarian - jedzenie takie bywa monotonne

            ja wierze w to,ze domowe nawyki i tak zwycieza - jesli gotuje im sie i piecze
            smaczne jedzenie w domu to zawsze takie beda wybieraly

            frytki od MacD saatrakcyjne bo w kolorowym pudelku - ale nie sadze,zeby
            przecietne dziecko mialo ochote je jesc codziennie - domowej roboty frytki sa
            smaczniejsze smile


            • agozdzik Do mruffki!!!!!!! 24.11.04, 12:13
              Asiu,gdzie jest te playcentre o ktorym napisalas?Chetnie bym sie z Matim
              wybrala,zeby sobie pobrykal,ale nic takiego nie znalazlam.
              Co do frytek,to nie mam nic przeciwko,moj Mati nalezy do niejadkow,wiec jak je
              frytki to ja sie cieszesmile
              • mrufkaa Re: Do mruffki!!!!!!! 24.11.04, 22:49
                Aniu, to jest Kid's Kingdom na Wood Lane, ode mnie tam jedzie autobus 175. to
                jest w Wood Lane Leisure Centre.
Pełna wersja