Do mieszkajacych w Anglii. Prosba o rade.

28.12.04, 10:32
Dziewczyny, wiem, ze niektore z was mieszkaja w Anglii a my z mezem i 11
miesiecznym synkiem przenosimy sie tam za okolo 2 miesiace.
Slyszelismy bardzo nieciekawe opinie o tamtejszej sluzbie zdrowia. Czy
moglybyscie napisac jak to naprawde wyglada. Podobno dostanie sie do
specjalisty graniczy z cudem a GP nie sa najwyzszych lotow.
Dziewczyny czy pracujecie a jak tak to co robicie z dziecmi. Czy zlobki sa
tam powszechne.
Dzieki za wszelkie informacje.
Mozecie pisac na prywatny adres golabki@o2.pl
Agnieszka
    • magdapol75 Re: Do mieszkajacych w Anglii. Prosba o rade. 29.12.04, 19:11
      Czesc
      Mieszkam w Londynie i rzeczywiscie sluzba zdrowia jest tu do kitu,bylo na tym
      forum duzo watkow na ten temat ,wpisz w wyszukiwarke GP i poczytaj.
      Dzieci chodza na wizyty do lekarza ogolnego -GP,skierowanie do pediatry jest
      bardzo ciezko wysepic,z reguly GP nie sa chetni na wypisywanie skierowan ,na
      przyklad nie dostaniesz skierowania do ginekologa,Twoj GP sam cie przebada (ja
      chodze do tzw. ginekologicznych walk in clinics,gdzie wyrabiasz sobie karte i
      idziesz bez umowionej wczesniej wizyty, z tym ze czeka sie dosc dlugo w
      kolejkach,inna opcja to family planning ).
      Wizyta u prywatnego specjalisty kosztuje okolo £150.
      My najczesciej zamiast do GP chodzimy z Nel do accident & emergency dla
      dzieci,moze lepsze to niz wizyta u GP bo przynajmniej dzieci sa tam badane
      przez pediatre,ale tez nie sa oni najlepsi.Szczerze mowiac najchetniej wsiadam
      w samolot do Polski gdzie mamy dobrego prywatnego pediatre wtedy mam pewnosc ze
      moje dziecko jest dokladnie przebadane i ma porobione potrzebne badania.
      Zlobkow tutaj nie ma,sa oczywiscie agencje opiekunek do dzieci,nie bardzo wiem
      jaka jest przecietna placa, ale znam pania ktorej placa £400 tygodniowo wiec do
      najtanszych takie uslugi nie naleza.
      Od 2 lat mozna poslac dziecko na 3 godziny do przedszkola,ale nie wszystkie
      przedszkola przyjmuja na pol dnia.
      Pozdrawiam, Magda
    • aniaheasley Re: Do mieszkajacych w Anglii. Prosba o rade. 29.12.04, 21:18
      Zlobki: dzieci przyjmowane od 6 miesiaca zycia na 10 godzin, od 8 do 18, cena
      ok. £35 dziennie. Te instytucje nazywaja sie ogolnie nursery czyli polaczenia
      zlobka z przedszkolem, moga chodzic tam dzieci od 6 miesiecy do 5 lat, kiedy
      ida do szkoly, ale czesto jest tez tak, ze od 3 lub 4 lat rodzice posylaja
      dziecko do przedszkola przy szkole do ktorej potem dziecko bedzie chodzilo.
      Takie przedszkole powiazane ze szkola jest bezplatne. W wieku 3 lat dziecko
      chodzi tam part time na 3 godziny, a od 4 lat (a raczej od semestru w ktorym
      skonczy 4 lata) na full time czyli mniej wiecej od 9 rano do 15.
      Przedszkola przyszkolne nie istnieja jednak przy wszystkich szkolach.
      Nie rozwiazuje to tez problemu matek pracujacych na caly etat.

      Opieka lekarska - na tym forum zdecydowanie przewaza opinia negatywna.
      Ja natomiast nie mam jak dotychczas zadnych zlych doswiadczen, mam dwoje dzieci
      10 lat i 2 lata, fakt ze powaznie nie chorowaly, ale mialy pare 'wypadkow'
      zwiazanych z nadmiarem energii.....i za kazdym razem opieka medyczna byla bez
      zarzutu, byly natychmiast przyjmowane, bardzo dokladnie badane, lacznie z calym
      szeregiem badan profilaktycznych i potem wizyt kontrolnych.
      A jezeli chcesz zamowic wizyte u pediatry bo masz jakiekolwiek obawy, to GP nie
      moze cie nie skierowac. Z mojego doswiadczenia wynika cos zupelnie odwrotnego,
      GP sam sugeruje skierowanie do pediatry. Oni sami na ogol nie znaja sie na
      pediatrii, wiec nie chca ryzykowac ewentualnych pozniejszych konsekwencji
      odmowy skierowania do specjalisty.
      • magdapol75 Re: Do mieszkajacych w Anglii. Prosba o rade. 29.12.04, 21:39
        O zlobkach nie wiedzialam,ale tez nigdy sie nie interesowalam.
        Niektore przedszkola przyjmuja juz 2 latki na part time.
        Moj GP za nic w swiecie nie chce skierowac do pediatry,moja Nel juz kilka razy
        byla chora w tym przez 3 tygodnie miala rozwolnienie jak miala 4 miesiace i moj
        GP leczyl ja sam,nawet nie wspomnial o pediatrze,jego metody nie skutkowaly i
        latalam z nia tu i tam, w koncu bylam zmuszona isc prywatnie.
        Tutejsi GP maja okreslona liczbe skierowan ktore moga wypisac i bardzo scisle
        sie tego trzymaja,a jak juz jakims cudem skieruja to czeka sie miesiacami,np.
        do dietetyka dzieciecego 3 miesiace,w koncu zrezygnowalam z appointmentu bo nie
        byl mi juz dietetyk do niczego potrzebny.
        • aniaheasley Re: Do mieszkajacych w Anglii. Prosba o rade. 29.12.04, 21:48
          W takim razie mamy naprawde zupelnie inne doswiadczenia.
          Kiedy moj syn mial zatrucie pokarmowe, GP pobral probke stolca, po kilku dniach
          zadzwonili do mnie z przychodni ze sa wyniki badan ze szpitala, wreczyli mi
          tony informacji na ten temat, co robic, jak zapobiegac, jakies statystyki na
          temat tego rodzaju bakterii u dzieci, itp, itd.

          A kiedy mala na przyklad ma nappy rash to tylko dzwonie do przychodni i prosze
          o powtorna recepte na 'ten sam krem co zawsze', lacza mnie z moim lekarzem, on
          tylko potwierdza ze to ja i za pol godziny ide po odbior recepty.
          • magdapol75 Re: Do mieszkajacych w Anglii. Prosba o rade. 29.12.04, 21:52
            Aniu no to Ci zazdroszcze,tez chcialabym trafic na przejmujacego sie swoja
            praca GP.
            pozdrawiam.
            • asik_6 Re: Do mieszkajacych w Anglii. Prosba o rade. 29.12.04, 22:52
              Dołączę się do dyskusji z jeszcze jednym pytaniem:
              A jak jest z receptami, np. na wit d3 dla dziecka czy zymafluor?
              Pozdrawiam
              Asia mama Kini
              • aniaheasley Re: Do mieszkajacych w Anglii. Prosba o rade. 29.12.04, 23:30
                D3 rutynowo nie stosuje sie tutaj na pewno, nie probowalam nigdy o to prosic,
                wiec nie wiem jaka bylaby reakcja. Zymafluor - niestety nie wiem co to jest.
              • basiak6 Re: Do mieszkajacych w Anglii. Prosba o rade. 30.12.04, 00:48
                Wit d3 dzieci nie dostaja bo nie ma takiej potrzeby, a co do fluoru to zalezy
                gdzie sie mieszka w UK, jesli na obszarze gdzie jest dodawany do wody, nie trzeba.

                Co do zlobkow, mozna juz dziecko poslac od 6 tygodnia zycia, ceny zwykle okolo
                40-50 funtow na dzien, mozna tez poslac do childminder, wtedy troche taniej. Od
                2-2.5 lat dzieci moga chodzic do preschool nursery ale to jest tylko na 2-3
                godziny dziennie.
    • ewunia_uk Re: Do mieszkajacych w Anglii. Prosba o rade. 30.12.04, 12:43
      Ja tez mam dobre zdanie i doswiadczenia ze sluzba zdrowia w UK. Tez mam dwoje
      dzieci (11 lat i 2 lata). Dzieci (opukac) powazniej nie chorowaly, oprocz
      zwyklych dzieciecych przypadlosci typu ospa wietrzna, katar, biegunka (na ktore
      niestety nie ma "magicznej recepty", nawet w Polsce wink), natomiast ja sama
      bylam bardzo powaznie chora szesc lat temu, i mialam naprawde super opieke (w
      ramach NHS).

      Wiem, ze statystykom nie wszyscy ufaja, ale z tego punktu widzenia skutecznosc
      brytyjskiej sluzby zdrowia jest o niebo wyzsza od polskiej (chodzi o
      uleczalnosc chorob). W poprzednim watku podawalam linki do artykulow na ten
      temat, drukowanych zreszta w polskiej prasie.

      Tak wiec nie ma chyba co panikowac, chociaz jedno jest pewne, ze
      przyjezdzajacym z Polski tutejszy system i metody beda sie wydawac bardzo
      dziwne, bo jednak jest to diametralnie rozny system.

      Zreszta, mnie juz nic nie zadziwi, bo na tym forum jest nawet pare watkow o
      tym, jaka kiepska, beznadziejna i "sredniowieczna" jest sluzba zdrowia w
      Holandii (!). A przeciez holenderska sluzba zdrowia jest globalnie stawiana
      jako przyklad wspanialej panstwowej opieki medycznej - w dlugosci zycia,
      uleczalnosci i innych statystykach Holandia przoduje na swiecie.
Pełna wersja