dzieci i dłuugi lot

04.01.05, 04:05
Kochane Mamy,
na pewno macie doświadczenie.
Wkrótce wylatuję do Stanów i czeka mnie lot samolotem. Lecę sama z dwójką
dzieci. Mateuszek ma cztery, Kolajek 9-m-cy.
Nie wim, jak to jest z dzieckiem na pokładzie. zwłaszcza z dwójką.
Co zabrać, jak to zorganizować.
Podzielcie się ze mną doświadczeniem, proszę.
I jak to wyglada na lotnisku?
Kalpa
    • amj02 Re: dzieci i dłuugi lot 04.01.05, 14:45
      Musze powiedziec ,ze lot nie wyglada za ciekawie. Kilka dni temu wracalam LOT-em
      z W-wy do Chicago z 3 dzieci (6lat). Lot byl b.dlugi ,ponad 11 godz, samolot
      godz opozniony,pozniej ponad 1.5 godz oczekiwania na bagaze na lotnisku. Jednym
      slowem koszmar. Dzieci dostaly w samolocie jedynie puzzle, jedzenie beznadziejne
      (mimo ,ze mialam zamowione specjalne jedzenie dla dzieci-mozesz zamowic przy
      kupowaniu biletu),wez zabawki do podrecznego bagazu i cos do jedzenia dla dzieci
      (sa tylko 2posilki ).Do samolotu z reguly wpuszczaja na pocztku dzieci, my
      przyjechalismy dosyc pozno wiec musielismy czekac w dlugiej kolejce.Na pomoc na
      lotnisku raczej nie mozesz liczyc. Wez sobie wozek jako podreczny bagaz, jest
      b.dluga droga do przejscia z samolotu do odprawy i odebrania bagazy.
      Gosia
      • eballieu Re: dzieci i dłuugi lot 04.01.05, 18:57
        Nie latalam z dziecmi swoimi, bo nasze pierwsze dopiero w brzuchu. Ale przed
        swietami lecialam 4,5 godziny lotem czarterowym na wakacje,wiec rodzin z
        dziecmi bylo mnostwo. Zachwycona bylam pilotem, ktory nawet z dzieciakami
        zartowal - na poczatek poprosil wszystkie o to aby krzyczaly glosno, zeby
        Rudolf - renifer sw.Mikolaja, mocno pociagnal samolot przy starcie. Obsluga
        byla bardzo mila, chociaz halas byl niesamowity. I wiesz jak obserwowalam - no
        to lekko nie jest,ale zawsze znjadzie sie ktos zyczliwy. Sami z mezem
        spedzilismy lot powrotny na zabawianiu trojki dzieci sasiadow - i tak tez
        robili inni podrozujacy. Nie podejzewam lotu do chicago o czysto biznesowych
        pasazerow ubranych w garnitury i laptopy, wiec na pewno z kims nawiazesz
        kontakt. Moja przyjaciolka lata z 7 miesiecznym dzieckiem, tanimi liniamii,
        miedzy Modena a Londynem - bardzo regularnie.Twierdzi ze zawsze wszyscy jej
        bardzo pomagaja.
        Zaopatrz sie w atrakcje dla dzieci - no i coz, usmiechaj sie do potencjalnych
        pomocnych duszyczek, nie wierze zeby ludzie nie chcieli zauwazyc samotnie
        podrozujacej osoby z dwojka dzieci.
        Jedzonka i przegryzek dla dzieciakow zabierz sporo i puszczaj je na korytarz
        niech sobie pochodzi to starsze, ty tez mozesz sie z malenstwem spacerowac. A
        ze jedzenie na pokladzie bedzie kiepskie. ba, to nie restauracja. Powodzenia. I
        chyba trzeba wyluzowac, krzyczy dziecko - a niech krzyczy, jak masz wytlumaczyc
        dziecku ze to przelot i za iles tam godzin cos sie skonczy i pobryka?
        • amj02 Re: dzieci i dłuugi lot 06.01.05, 02:58
          Wiesz 4,5 to nie ponad 11. Ja opisalam moja podroz i doswiadczenie. Zupelnie
          inaczej bylo gdy lecialm Chicago- Warszawa (8 godz w nocy). Nie slyszalam aby
          ktos narzekal na ciagle placzace niemowlaki a bylo ich kilkoro. Obsluga byla
          duzo milsza i jedzenie zdecydowanie lepsze. To nie chodzi ,ze oczekujesz nie
          wiadomo czego ale skoro mozna zamowic specjalne jedzenie dla dzieci to niech ono
          bedzie zjadliewe.Co do ludzi -zyczliwych osob. Napewno sie tacy znajda tylko nie
          zawsze.Powiem Ci ,ze czekalismy na bagaze ponad 1.5 godz w pewnym momencie ktos
          powiedzial ,ze bagaze beda na innym pasie. Powinnas zobaczyc co sie dzialo.
          Wszyscy rzucili sie na nastp.stanowisko tratujac co byo pod nogami. Prawie ,ze
          rozdeptali mi dzieci ktore spaly lezac/siedzac na betonowej podlodze.
          • biedronka2003 Do ajm02 09.01.05, 09:09
            amj02 mam do Ciebie pytanie. A jak radzilas sobie np z pojsciem do toalety czy
            zmiana pampersa? Ja mam w planie lot z Vancouver (przelot trwa 9-10 godzin) z
            dwojka dzieci (5 lat / 5 miesiecy). Pozdrawiam!
            • amj02 Re: Do ajm02 09.01.05, 15:23
              Przez wieksza czesc lotu chodzilam z kazda jedna do toalety. Najgorzej bylo jak
              byla kolejka i dzieciaki musialy czekac. Bardzo duzo pily w czasie lotu wiec
              toalete zaliczalysmy co kilka chwil. Dzieci mialy problem ze zrobieniem kupci
              (mysle ,ze to bylo na tle stresowym). Jesli chodzi o pampersy. Moje dzieci w tym
              miesiacu skoncza 6 lat wiec nie uzywaja pampersow. Nie daleko od nas siedzialy
              3 rodziny z niemowlakami. Mamy zmienialy maluchy bez problemu na miejscu, nikomu
              to nie przeszkadzalo.W toalecie nie masz nawet na to miejsca. Moim zdaniem
              atmosfera wsrod pasazerow byla calkiem nie zla. Bylo duzo malych dzieci, dzieci
              plakaly, wiercily sie. Jesli nawet to komus przeszkadzalo to ludzie byli
              b.wyrozumialii nikt nikomu nie zwracal uwagi.Przynajmniej ja tego nie slyszalam
              i rowniez nikt nam nie zwrocil uwagi. Przy ladowaniu dziewczynki okropnie
              plakaly ,ze boli glowka i uszy. Byly rozespane i rozdraznione. Wowczas przyszla
              pani i zaczela "takie duze dziewczynki itd".Moje dzieci sa b.wysokie i wygladaja
              na duzo starsze . Pod koniec lotu tak sie dobrze poczuly ,ze same chodzily do
              toalety , po picie,pomagaly zbierac kubki obsludze, zaczepialy ludzi ucinajac
              pogawedki.Przez jakas dobra chwile udalo mi sie utrzymac je w fotelach( mialam
              dla nich laptop i ich ulubione bajki). To tez bylo podstawa do klotni bo 2
              widzialy dobrze a 3-a nie. Najwiekszy blad zrobilam jak sie pakowalam . Nie
              pamietalam gdzie schowalam kredki i kartki do kolorowania, pozniej sie okazalo
              ,ze mialam w podrecznym bagazu
              Pozdrowionka Gosia
            • amj02 Re: Do ajm02 10.01.05, 02:11
              Moim zdaniem w samolocie da sie przezyc. Na pewno nie jest latwo. Najgorzej jest
              na lotnisku.Warto byc na czas tzn.za nim zaczna wpuszczac na poklad.Pierwsze
              wchodza dzieci , jak sie spoznisz to pozniej musisz czekac w dlugiej kolejce i
              nawet najspokojniejsze dziecko tego nie wytrzymuje.Jesli uzywacie wozkow warto
              wziasc na poklad, pozniej jest duzo latwiej. Jesli lecicie same z dziecmi
              (podziwiam ,ja ze swoimi chyba bym sie nie odwazyla)i nie ma kto pomoc najlepiej
              jest przeczekac az wiekszosc ludzi odbierze bagaze.Zawsze na poczatku jest
              ogromne zamieszanie ,kazdy chce wyjsc jak najszybciej.Ja stalam i pilnowalam
              dzieci a maz zbieral nasze bagaze. NIe wiem czy poradzilabym sobie sama. Na
              lotnisku kreca sie ludzie z obslugi ale jesli potrzebujesz w danej chwili ciezko
              jest kogos znalesc.Powodzenia Gosia
            • ma.pi Re: Do ajm02 11.01.05, 14:00
              biedronka2003 napisała:

              > amj02 mam do Ciebie pytanie. A jak radzilas sobie np z pojsciem do toalety
              czy
              > zmiana pampersa? Ja mam w planie lot z Vancouver (przelot trwa 9-10 godzin) z
              > dwojka dzieci (5 lat / 5 miesiecy). Pozdrawiam!

              Z tego co pamietam jak latalam kiedy moje dzieci byly male to w samolocie w
              toalecie ktora jest na koncu bylo miejsce do przewijania dzieci. Zawsze to
              wygodniej niz na siedzeniu mimo, ze za duzo miejsca tam nie ma.

              I ja zawsze wolalam wejsc z dziecmi do samolotu na koncu, lepiej jak biegaly po
              poczekalni niz sie nudzily w srodu. Dla mnie to zawsze byl zly pomysl
              wpuszczanie matek z malymi dziecmi na poczatku. Nie trzeba pozniej stac w
              kolejce, wystarczy usiasc w poblizu wejscia i poczekac az sie kolejka skonczy.

              Pozdr.
              • amj02 Re: do ma.pi 11.01.05, 16:44
                My lecialysmy LOT-em. W toalecie nie zauwazylam miejsca do zmieniania
                niemowlakow a bylam wiele razy . Moze nie zwrocilam uwagi gdyz moje dzieci nie
                nosza pampersow.
                Widzialam tylko co robily mamy ,ktore lecialy z niemowlakami. Nikt nie chodzil z
                niemowlakiem do toalety.
                • ma.pi Re: do ma.pi 11.01.05, 17:27
                  amj02 napisała:

                  > My lecialysmy LOT-em. W toalecie nie zauwazylam miejsca do zmieniania
                  > niemowlakow a bylam wiele razy . Moze nie zwrocilam uwagi gdyz moje dzieci nie
                  > nosza pampersow.
                  > Widzialam tylko co robily mamy ,ktore lecialy z niemowlakami. Nikt nie
                  chodzil
                  > z
                  > niemowlakiem do toalety.

                  Ja tez pisze o Locie. Moze mamy sie nie spytaly, albo cos przez ostatnie lata
                  sie zmienilo? Najlepiej spytac obsluge samolotu czy jest takie miejsce.

                  Pozdr.
            • ma.pi Re: Biedronka2003 11.01.05, 14:02
              A jak wyglada sprawa z metryka urodzenia w BC. W Ontario strasznie dlugo sie na
              to czeka po 9/11. I w piec miesiecy nie da sie zalatwic metryki i paszportu. No
              chyba, ze ktos ma wyjatkowego farta.

              Pozdr.
    • kalpa Re: dzieci i dłuugi lot 11.01.05, 05:46
      dzięki za odpowiedzi.
      ja lecę do NY i to sama, a moje maluchy są jednak bardzo małe. No cóż, muszę
      sobie poradzić, nie mam innego wyjścia.
      Pozdrawiam ciepło
      Kalpa
    • pati.zop78 a co z mlekiem? 11.01.05, 14:14
      planujemy z mezem odwiedzic jego rodzine w pakistanie. moj syn ma teraz 3.5
      mies. lecimy za 2-3 mies. czy nie ma w samolocie problemu z przygotowaniem mleka
      (zagotoaniem swiezej wody lub chociaz podgrzaniem)?
      • eballieu Re: a co z mlekiem? 11.01.05, 14:32
        o kurde, chyba to co dostajemy cieple to dociera juz cieple do samolotu. Moze
        latwiej bedzie wziac ta butelke juz przygotowana w tym pokrowcu na przygotowane
        jedzonko co cieplo utrzymuje - kurcze nie wiem jak to sie nazywa. chyab
        wygodniej, wiesz wyjmiesz wtedy kiedy akurat bedzie Wam potrzebne. Ale nie mam
        zielonego pojecia ile trwa lot do Pakistanu.
        • pati.zop78 Re: a co z mlekiem? 11.01.05, 14:53
          lot trwa jakies 9 godz. a to cos (co tez nazwy nie pamietam) to trzyma cieplo
          przez ok 3 godz (tzn jak wlejesz wrzatek to za 3 godz jeszcze mozna pic, a moj
          maly lubi bardzo cieple mleko)
      • ma.pi Re: a co z mlekiem? 11.01.05, 16:29
        pati.zop78 napisała:

        > planujemy z mezem odwiedzic jego rodzine w pakistanie. moj syn ma teraz 3.5
        > mies. lecimy za 2-3 mies. czy nie ma w samolocie problemu z przygotowaniem
        mlek
        > a
        > (zagotoaniem swiezej wody lub chociaz podgrzaniem)?

        Przygotuj sobie w butelkach przegotowana wode, w samolocie poprosisz o
        podgrzanie, maja mikrofalowki. Dosypiesz mleko i wymieszasz.

        Pozdr.
      • ma.pi Re: a co z mlekiem? 11.01.05, 16:31
        Mozna tez wziac goraca wode w zwyklym termosie, dobry termos trzyma cieplo
        nawet cala dobe.

        Pozdr.
        • pati.zop78 Re: a co z mlekiem? 12.01.05, 11:24
          dzieki bardzo. czasem najprostsze rozwiazania nie przychodza do glowy
    • goonia Re: dzieci i dłuugi lot 13.01.05, 23:36
      odbylam kilka takich, ostatni kilka miesiecy temy z 6ciolatek i 9 9m-cy. mam
      wiec dosc swieze spostrzezenia:
      1. podreczny bagaz w postaci plecaka/kow - chyba ze na czas podrozy wyrosna ci
      dodatkowe 4 rece, co mnie sie niestety nie przydazylo.
      2. dla maluszka jak najmniejszy wozek spacerowy z rozkladanym oparciem, tak
      zeby nie trzeba bylo oddawac go na bagaz. wtedy dodatkowe torby mozesz zawiesic
      na wozku i dziecko przez caly czas pobytu na lotnisku bedzie mialo wygodnie.
      3. wez ze soba jedzenia zarowno dla starszego jak i mlodszego dziecka, soczki,
      ciasteczka, kanapki - moje dziecie spalo w poze posilkow, albo nie chcialo jesc
      tego co dawali. mialam swoje i spokoj.
      4. w locie na sloiczki, nawet jesli zamowione, nie licz, bo albo dadza komu
      innemu albo nie bedzie ich wcale. mleko w proszku miej poporcjowane w
      butelkach, woreczkach czymkolwiek, wez ze soba czyste butelki i smoczki. Wode
      do picia i do mleka w proszku mialam tylko w 2 butelkach, potem prosilam w
      samolocie. nie ma z tym problemu, jak i z podrzewaniem jedzenia. b. chetnie
      pomoga pod warunkiem, ze nie bedziesz sie domagac tego w trakcie roznoszenia
      posilkow, co zupelnie zrozumiale.
      5. niemowlaki maj azainstalowana kolyske, ale trzeba uprzedzic, ze sie chce
      kolyske zamawiajac bilety, zeby dostac miejsce w pierwszym rzedzie, bo inaczej
      nie ma mozliwosci jej zainstalowania, razem z lozeczkiem daja posciel, ale
      warto miec flanelki i kocyk.
      6. przewijalam na fotelu badz podlodze ale na samym koncu samolotu jest toaleta
      z przewijakiem. a na brudne pieluszki wez ze soba male torebki foliowe, po
      przewinieciu wlozysz i wspopodroznicy nie beda wachac. poniewaz lecisz sama
      moze chwile potrwac zanim bedziesz mogla pojsc do toalety wyzucic pieluszke.
      Stewardesy do reki nie wezma nawet w torebce.
      7. Dla starszego wez zabawki, kredki, samochodziki, co tam lubi, warto kupic
      pare nowych drobiazgow i dac dopiero w samolocie, wtedy sie chetnie i na dluzej
      zajmie.
      pozwol dziecku chodzic po samolocie zamiast walczyc, bo ciezko tyle siedziec
      doroslomu a co dopiero maluchom, ja wyszlam z zalozenia, ze nie zginie nigdzie
      a i tak mialam go na oku czy innym nie przeszkadza. moze znajdzie kolege i sie
      gdzies w kaciku razem zajma.
      wiecej nie pamietam, ale pytaj smialo, moze bede mogla cos doradzic.
      pozdrawiam
      Goonia
      • biedronka2003 Re: dzieci i dłuugi lot 18.01.05, 18:46
        Goonia, a czy w tej toalecie gdzie mozna przepierac dzieci jest tez kibelek? Ja
        sie troche martwie jak tu isc do kibelka gdy ma sie dwa maluchy? Moj maz
        niestety nie moze leciec. Bede wiec sama. hm...leciec nie leciec?
    • biedronka2003 do ma.pi 18.01.05, 18:41
      jesli chodzi o metryke i paszport to trwa to tyle samo...tutaj nawet
      powiedzieli i ze pol roku to moze trwac. ponoc najlepiej zalatwiac przez kogos
      w Polsce bo najszybciej, ale co jak sie nie ma kogos kto blisko mieszka Wwy?
      a jak to jest z kanadyjskim paszportem? mozna leciec? trzeba miec wize wtedy?
      • ma.pi Re: do ma.pi 18.01.05, 18:50
        biedronka2003 napisała:

        > jesli chodzi o metryke i paszport to trwa to tyle samo...tutaj nawet
        > powiedzieli i ze pol roku to moze trwac. ponoc najlepiej zalatwiac przez
        kogos
        > w Polsce bo najszybciej, ale co jak sie nie ma kogos kto blisko mieszka Wwy?
        > a jak to jest z kanadyjskim paszportem? mozna leciec? trzeba miec wize wtedy?


        Biedronka, ale mi wlasnie chodzi o kanadyjska metryke. Straszeni dlugo sie
        czeka w Ontario. Kanadyjski paszport to pryszcz - 10 roboczych dni w trybie
        normalnym. Pare dnie w przyspieszonym. Teraz mozesz spokojnie leciec na
        paszport kanadyjski. Wiz nie trzeba jezeli wizyta nie przekracza 3 miesiecy.

        Pozdr.
        • goonia do Biedronki 18.01.05, 19:27
          kibelek jest, tylko nie pamietam czy jak sie ten stolik do przewijania otworzy
          to jest dostep do kibelka. w lozeczkach, tych co na scianie montuja sa pasy,
          wiec w najgorszym wypadku maluszka zapnij i popros stewardese o popilnowanie
          dzieci.
          Birth Cert. mozesz dostac w ciagu dwoch dni, jesli przyniesiesz ze soba
          wykupiony bilet. w ontario kosztuje to ok. 35 dolarow. potem kanadyjski
          paszport 10 dni roboczych, ale tez mozna zaplacic i przyspieszyc. wizy do
          polski juz nie potrzeba jak sie leci na kanadyjskim.
          ja nie zawsze mam czas tu zajrzec ale jak bys mila wiecej pytan to daj znac na
          adres gazety, ze mam tu zajrzec.
          pozdrawiam
          Goonia
          • ewap_mama_alexa Re: do Biedronki 18.01.05, 19:45
            Z tego co pamietam to albo przewijak albo kibelek, bo przewijak otwiera sie nad
            kibelkiem. Poza tym tam jest ciasno i z dwojka nie zmiescisz sie, nawet jakbys
            miala trzy pary rak. Mysle ze 5latek spokojnie moze sam zaczekac na fotelu, a o
            przypilnowanie malucha bedziesz musiala kogos poprosic.
            pozdrawiam
            Ewa
          • ma.pi Re: do Biedronki 18.01.05, 21:55
            goonia napisała:


            > Birth Cert. mozesz dostac w ciagu dwoch dni, jesli przyniesiesz ze soba
            > wykupiony bilet. w ontario kosztuje to ok. 35 dolarow.

            Jestes pewna? Gdzies czytalam, ze niby ostatnio nie przyjmuja tej opcji na
            expresowe wydawanie metryki urodzenia. Ale moze to bylo tylko chwilowe?


            Pozdr.



            potem kanadyjski
            > paszport 10 dni roboczych, ale tez mozna zaplacic i przyspieszyc. wizy do
            > polski juz nie potrzeba jak sie leci na kanadyjskim.
            > ja nie zawsze mam czas tu zajrzec ale jak bys mila wiecej pytan to daj znac
            na
            > adres gazety, ze mam tu zajrzec.
            > pozdrawiam
            > Goonia
            • biedronka2003 I jeszcze jedno pytanie.... 19.01.05, 08:41
              Jezeli zdecydujemy sie na wycieczke to bedzie to pierwszy przelot dla dzieci.
              Jak sobie radzilyscie z dziecmi w czasie startowania (wznoszenie) i ladowania?
              Jak dzieci to znosily? Dziekuje Wam za wszystkie porady!
              • goonia Re: I jeszcze jedno pytanie.... 19.01.05, 16:57
                na czas startu i wznoszenia oraz przed ladowaniem i w trakcie dziecko (male)
                jest na kolanach mamy. dostaniesz specjalny pas, ktory dolacza sie to Twojego i
                tym przypniesz maluszka do siebie. miej ze soba smoczek i butelke z woda - tzn.
                przy sobie a nie w torbie, ktora musi byc schowana w tym czasie, zmiany
                cisnienia moga powodowac bol w uszach i wtedy warto dac malemy smoka, w czasie
                ssania automatycznie sie uszka "odtykaja" wyrownuje sie cisnienie. maluch sam
                sobie nie poradzi, a po co ma go bolec.
                starszy bedzie siedzial, sam zapiety pasami.
                wiem, ze to dlugi lot i ciezko sie z dziecmi podrozuje, ale jak beda inne mamy
                z dziecmi to na pewno pomoga jesli poprosic. czesto widzialam mamy jak sie juz
                na lotnisku wspomagaly, choc nie znaly sie wczesniej.
                ja bym nie rezygnowala z podrozy, jak sie dobrze przygotujesz to latwo pojdzie.
                moim zdaniem najtrudniejszy etap jest na lotnisku, zarowno przed jak i po
                locie, no ale tego sie nia da uniknac. najwazniejsze zebys mila ze soba wozek
                to wtedy starszy moze nim jechac a ty wezmiez bagaze.
                pozdrawiam
                Goonia
            • goonia Re: do Biedronki 19.01.05, 16:47
              moglo sie cos zmienic, bo sama wiesz jak tu jest, ale ja w ten sposob
              wyrabialam swiadectwo urodzenia mojej coreczce w zeszlym roku w kwietniu.
        • biedronka2003 Re: do ma.pi 19.01.05, 08:31
          Sorry Ma.pi. Jesli chodzi o metryke urodzenia to tutaj szybko to trwa...mysmy
          wszystkie dokumenty wyslali w grudniu a juz na poczatku stycznia dostalismy.
          Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja