girri
26.01.05, 15:44
Ciekawa jestem, czy inne Mamy mieszkajace za granica maja podobne jak ja
doswiadczenia co do zalecen pediatry dot. zywienia dziecka. Chodzi mi o to,
ze w Polsce zarowno jak czytam miesieczniki o dzieciach , jak i w rozmowach z
kolezankami, mam wrazenie ze bardzo sie ogranicza co dzieci moga jesc. Na
forum tez ciagle widze jakies szokujace mnie informacje, ostatnio
przeczytalam, ze Danonki mozna podawac od 3 lat!!? Oczywiscie mam na mysli
zywienie zdrowego dziecka, bez alergii (choc tez mam wrazenie ze w Polsce
czesto uznaje sie za alergie zwykla nietolerancje pokarmowa, ale to juz inny
temat). W Hiszpanii gdzie mieszkam zalecenia byly takie: do szesciu miesiecy
moze byc tylko mleko matki, ale jak sie chce to mozna od ukonczenia 3
miesiaca podawac raz dziennie mleko z kaszka bezglutenowa (zwlaszcza jak
dziecko chce jesc w nocy co 2 h a Mama pada na nos. Po kaszce zwykle spia
troche dluzej, bo bardziej syci. Moje kolezanki podawaly ta kaszke z wlasnym
odciagnietym mlekiem, ja z kupnym bo po sprobowaniu 5 rodzajow odciagaczy ,
recznych i elektrycznych okazalam sie niezwykle odporna na dojenie, np. 30ml
w pol godziny, wiec stracilam cierpliwosc). Po ukonczeniu 4 miesiecy: raz
dziennie owoce, podstawa to jablka, gruszki, banan i sok z pomaranczy, potem
powoli inne owoce. A w Polsce uwaza sie cytrusy za super uczulajace!? Po
ukonczeniu 5 miesiaca raz dziennie zupka z przetartych jarzyn, po tygodniu
dodawalam troche kury lub cieleciny, jak mial ukonczone 6 miesiecy dodawalam
tez biala rybe i jagnie, do tego ciut oliwy z oliwek, a na deser jogurty,
danonki, flan albo budyn. Potem jeszcze gdzies kolo 9 miesiaca (dokladnie nie
pamietam) wprowadzilam jajko i ryby typu tunczyk i losos i zaczal dostawac
kaszke z glutenem. Ostanim krokiem byly pierwsze urodziny, wtedy dostal kakao
(zabronione do 12 miesiaca) . I to by bylo na tyle. Jak skonczyl rok to
pediatra powiedzial mi, ze od teraz moze jesc wszystko to co ja! Mleko pije
zwykle z kartonu, posilki je z nami. Oczywiscie duzo zalezy od dziecka,
niektore lubia papki a moj woli sam sie meczyc z befsztykiem, ale jezeli
chodzi o produkty to nie ma ograniczen (no, drinkow mu nie robie..

W Polsce
jak bylam z nim na wczasach w Krynicy jesienia (mial 15 miesiecy) to ciagle
slyszalam uprzejme pytania: a to on je krewetki? Taki maly i je jedzienie
przyprawione na ostro? czy on nie jest za maly na gulasz, kiwi, sos
kaparowy, oliwki itp. itd. Oczywiscie wszystko musi byc z umiarem ale
dlaczego mialby jesc na okraglo gotowana marchewke (jak mi pewna pani
poradzila!)?? Zawsze mu daje wszystko do sprobowania, czasem chce a czasem
nie, wtedy probuje za miesiac. Ma swoje ulubione potrawy, a inne je rzadko
albo wcale, no ale to ma kazdy dorosly, prawda? Napiszcie co zalecaja lekarze
w innych krajach!