Pytanie do mam dzieci SZKOLNYCH...

01.03.05, 09:02
Mam pytanie ale tylko do kobiet, które przechodziły przez emigrację z
dzieckiem w wielku szkolnym. Obojętnie do jakiego kraju wyjechaliście, chcę
zapytać jak Wasze dzieci zniosły emigrację. Czy miały problem z
przestawieniem się na obcy język? Jak sobie poradziły w szkole? Czy bardzo
tęskniły za np. babcią, która została w Polsce? Oczywiście każde dziecko jest
inne, ale chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach.
katarzynnka
    • moniak75 Re: Pytanie do mam dzieci SZKOLNYCH... 01.03.05, 09:25
      hej,do tej pory temat byl przerabiany mnostwo razy
      uzyj wyszukiwarki! jest tam PELNO informacji
      a jak czegos nie znajdziesz - wtedy pytaj.
      • katarzynnkass Re: Pytanie do mam dzieci SZKOLNYCH... 01.03.05, 09:35
        Świetna rada, z tym, że już szukałam i wierz mi, że wyszukiwarka pokazała "0",
        jak pewnie wiesz ciężko znaleźć wątek którego tematu się nie zna... ale
        podziwiam Twój optymizm i szybką reakcję...

        aha! dziękuję za pozwolenie "a jak czegos nie znajdziesz - wtedy pytaj" -
        fajnie...



        katarzynnka.webpark.pl/
        • jagienkaa Re: Pytanie do mam dzieci SZKOLNYCH... 01.03.05, 13:49
          nie wiem po co ten sarkazm.
          Jesli nic nie znalazlas przez wyszukiwarke, poprzegladaj po prostu starsze
          strony, i np znajdziesz takie watki jak:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=19267796
          naprawde, od maja (a wczesniej i tez) wiele mam borykalo sie z problemami takie
          jak Twoje, pytalo a forum i prowadzilysmy rozne dyskusje.
          • katarzynnkass Re: Pytanie do mam dzieci SZKOLNYCH... 01.03.05, 15:27
            To nie sarkazm, lecz dostosowanie się do tonu poprzedniczki
            Dziękuję za wskazanie linku smile
            • mifka Re: Pytanie do mam dzieci SZKOLNYCH... 02.03.05, 13:02
              jestes troche przewrazliwiona, podejrzewam, ze po sporym slownym laniu, ktore
              dostalas w watku o religich. Zalecam dystans-bedzie ci baaaaaaaaaaardzo
              potrezbny w Uk.
              tez jestem na forum od niedawna i przyznam sie, ze po prostu mi sie nie chce
              szperac w starych watkach, dlatego napisze ci o przezyciach mojego dziecka.
              Brakuje jej bardzo rodziny a przede wszystkim innych dzieci (troche czasu
              zajmuje nawiazanie nowych znajomosci).Bardzo jej tez brakuje swojskiej
              tradycji, ale tego watku chyba nie zrozumiesz wiec go omijam.
              jakkolwiek nie przygotowalabys sie do wyjazdu bedzie on dla ciebie trudny i
              stresujacy, a dziecko swietnie "odbiera" kazde uczucie mamy i szybko na nie
              odpowiada. Twoj stres bedzie stresem twojego dziecka.
              Poza tym jedna z cech londynu jest to, ze ludzie pojawiaja sie w twoim zyciu
              niespodziewanie i rownie nagle znikaja, a to dla dziecka trudne doswiadczenie.
              Niemniej jednak moja cora jest bardzo popularna wsrod rowiesnikow i zawsze ma
              usmiech na twarzy, mysle wiec, ze ta emigracja bardziej mi sie dala we znaki
              niz jej. Ale przygotuj sie na to, ze twoje dziecko bedzie bardziej cie
              potrzebowac niz zwykle co na dluzsza mete moze byc nieco irytujace.
              nie wiem czy moje doswiadczenia w czyms ci pomoga. Na pewno z twoim podejsciem
              do zycia bedziesz zmuszona do przewartosciowania swoich pogladow, w przeciwnym
              razie znienawidzisz uk i zatesknisz do polski szybciej niz ci sie wydaje.
              powodzenia.
Pełna wersja