vip-1
15.03.05, 20:25
Przypomnialo mi sie zajscie z Central Parku przedwczoraj ....
Po zakupach portek przeszedlem sie do parku, bo pogoda ladna byla super
extra.
Przechodze z poludniowo- wschodniego rogu do strony zachodniej, zygzakami
ide , no po parku zygzakami nie po chodniku

W pewnym momencie widze latynoska (chyba) dziewczynke, wyje rozdzierajaco ,
jedna raczka wycignieta gdzies tam druga sie trzyma za wiadome miejsce i
beczy jak oszalala. Nie dosc, ze glupia matka ja spuscila z oczu, to dziecku,
pewnie ze strachu, zachcialo sie siku. A moze i #2.
Oczywiscie nie zblizam sie do dziecka, rozgladam sie wokolo, policjanta nie
widze, ludzie jak na zlosc kilkadziesiat metrow dalej i kazdy sunie w swoja
strone. Komorka, cholera jej w bok, rozladowana do jednej kreski i nie moge
nawet 911 wykrecic.
Co gorsza, dzieciak mnie widzi i zaczyna maszerowac w moja storne. No to ja
oczywiscie (Ameryka ! Ameryka !) na piecie zwrot i szybkim krokiem sie
oddalam......
W normalnym kraju bym pewnie dzieciaka odprowadzil do ulicy, poszukal
policjanta, no ale w USA to jedyny sposob reakcji- nogi za pas i w nogi !!!!