malgorzata-w-drzwiach
28.06.02, 16:00
…czeka na gosci. ****/
Za moimi plecami, w glebi olbrzymiego, ciemnego hallu rozbrzmiewaja
przytlumione dzwieki muzyki, slychac pluskanie dwoch fontann: tej po lewej,
pelnej szampana i tej po prawej, wypelnionej koniakiem. Miedzy nimi
krystalicznie migoczac plynie strumien czystej wodki, ktorej marka zalezy o
tego, jakim kieliszkiem sie ja pije. Grupa nagich, gladkoskorych Aborygenskich
i Tajskich kelnerow plci obojga stoi gotowa trzymajac wielkie tace z
kieliszkami i reczniki dla chetnych do kapieli. Z tylu przyciaga orgia kolorow
bufet zastawiony przez Szwedke. Wszystko gotowe.
Patrze na zegar zawieszony w powietrzu, poprawiam egipski naszyjnik ze srebra,
hebanu i lapis-lazuli, ukladam faldy jedwabnej spodnicy odslaniajac kolano
gotowe na pocalunki gosci, ktorzy zaraz przybeda.
Z oddali nadlatuja antygrawitacyjne plaszczyzny taneczne. Najblizej jest
platforma nr 3, z orkiestra Polskiego Radia pod dyrekcja Stefana Rachonia, z
towarzyszacym jej zespolem Zygmunta Koniecznego – slysze, ze graja „Grande
Valse Brillante”... a za nimi widac orkiestre Glena Millera, rozbrzmiewajaca
boogie i jive... wysoko szybuje platforma na ktorej Szopen i Wieniawski probuja
Poloneza... w glebi hallu unosi sie Golec Orkiestra. W ciemnosci slysze tango
argentynskie, zagluszane przez coraz glosniejszy rytm bebnow – to nadciagaja
arabscy muzycy, z samym Hossamem Ramzy grajacym na tabla, wtoruja im
przenikliwe zawolania kobiet „ha la la la la la laaaaaah!”. Nogi same ruszaja
do tanca, ale nie, jeszcze nie teraz, teraz witam gosci, zegar bije piatkowa
POLNOC, slychac kroki w korytarzu; Behemot gdzies sie zapodzial , wiec
odwracajac sie do orkiestry wolam:
ZACZYNAMY!!!!!!!
Muzyka i swiatlo wybuchaja jak fajerwerk, oslepiona blaskiem nie widze
dokladnie kto staje w drzwiach – a to jest pierwszy gosc! Witam, serdecznie
witam, jestem zaszczycona!
****/na czas balu Luiza-w-Ogrodzie staje sie Malgorzata-w-drzwiach