yadrall
15.07.05, 16:58
Jestem w Uk od troche ponad miesiac i coraz bardziej martwi mnie jezyk...
Niby wyzezdzajac mialalm swiadomosc,ze duzo mi brakuje,ale wszyscy
powtarzali,ze po przyjechaniu do Uk szybko zaczne sie uczyc,a tu kicha...
Niby jakos sobie radze w pracy (narazie fzycznej)-zalatwiam podstawowe sprawy
(typu urlop czy zgloszenie,ze karta do bankomatu zaginela w drodze z banku do
domu-poczta itp.),ale czasami jak slucham co mowia ludzie to czuje sie jak ma
przyslowiowym tureckim kazaniu... Za diabla nie rozumiem co ode mnie chca...
Jestem bezsilna... Owszem moge sie uczyc slowek i gramatyki,ale co mam
robic,zeby zaczas rozumiec oc inni mowia??? Owszem sa osoby ktore w miare
rozumiem,ale sa tez takie ktore rozumiem tylko dlatego,ze do prefekcji
opanowalam mowe ciala i rozmowe na migi...
Chwilami czuje sie jak jakies uposledzone dziecko do ktorego nie dociera co
inni mowia. Ot jakby ci ludzie byli za jakas szklana plyta,a ich slowa
zupelnie do mnie nie docieraja...
Powiedzcie czy tylko ja tak dziwnie mam??? Moze to wina dyslekcji (niestety
stwierdzonej przez osoby kompetentne i dajacej mi w zyciu ostro popalic)???
Co do licha mam robic,zeby poprawic moje rozumienie innych???