Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się udało

27.07.05, 07:59
Kochane moje smile)))

proszę o pomoc

W związku z tym, że tutaj w Polsce nie widzimy dla siebie (ja, mój partner i
nasza 7-miesięczna córeczka) żadnych szans na dobre i godne życie -podjęliśmy
decyzje o wyjeździe do Londynu (choć może to być każde inne miasto UK). Co
prawda mamy tutaj pracę (tzn. mąż ma), i mamy malutki interes, który nie
przynosi super dochodów (może ze 300 zł miesięcznie), ale otwarty głównie po
to, gdy byłam w ciąży, żeby mieć zatrudnienie, opiekę i jakieś korzyści
finansowe na macierzyńskim.

Mamy malutką kawalerkę (tbs) i autko, ale to wszystko. Ja mam swoją
kawalerkę, którą wynajmuje. Nie mówię, że nie mamy z czego żyć, ale żyjemy od
pierwszego do pierwszego, ciągle oszczędzając na czym się da i rezygnując z
przyjemności. Nie chcemy tak żyć. Chcemy zapewnić naszemu dziecku godną
przyszłość i lepszy niż m start w życiu.

Chciałabym wyjechać wpierw z malutką (bo nie wyobrażam sobie rozstania z nią
na dłużej), choć mogę ją z czystym sumieniem i spokojną głową zostawić u
mojej mamy. Chciałabym znaleść pracę i jakieś lokum, troszkę się
zapoznać z przepisami no i życiem i ściągnąć partnera.

Jeszcze jedna ważna rzecz, to moje wykształcenie, a właściwie jego brak sad((
Większość z Was, jak czytałam wcześniejsze posty ma super wykształcenie,
pedagogiczne, księgowe i chyba wszystkie jesteście po studiach (jak ja
żałuje, że przerwałam swoje), my oboje jesteśmy po liceum, ja po
ekonomicznym, ale to pewnie żadna różnica... Nie marzę i nie liczę na pracę
inną niż sprzątanie, opieka na dzieckiem czy mycie naczyń.

Proszę pomóżcie mi, napiszcie jak to było z Wami, czy Wam się udało, czy jest
może któraś z Was jak my, z tak marnym wykształceniem, na co mogę liczyć tam,
czy są jeszcze jakieś inne zajęcia na które mogłabym liczyć (układanie
towarów, może jakaś sprzątaczka w hotelu), czy można z tego wyżyć samemu i
jeszcze oszczędzić by ściągnąć rodzinkę. Jak wygląda system dokształcania na
miejscu, może jakieś kursy zawodowe, szkolenia.

Proszę napiszcie mi cokolwiek. Pomóżcie ale szczerze. Jeśli uważacie, że nie
dam rady to tez proszę piszcie śmiało. Może macie jakieś pomysły, sugestie
(jedna z koleżanek poradziła mi kurs fryzjerstwa tu w Polsce), ale ale wiem,
że to zły pomysł - bo sama nienawidzę fryzjerów i grzebania we włosach.

pozdrawiam Was serdecznie
-------------------------

najmocniej przepraszam za tak długie posta, ale chiałam wszystko wyjasnić.

Monika (gg5032275)
    • moniura Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 28.07.05, 05:08
      Witam Cie serdecznie!
      Czytalam twoj list z wielkim przejeciem bo czulam sie jakbym sama to napisala.
      To nic nowego co prawda bo jest wiele malzenst w takiej sytuacji jak my co mnie
      zaczyna przygnebiac ale nie martw sie postaram ci sie wszystko wyjasnic.
      Na poczatek to mam na imie
      Monika ale lubie jak nazywaja mnie Moniura i od miesiaca mieszkam sobie z mezem
      w Szkocji a dokladniej w Edinburghu.
      Moj malzonek jest juz dluzej tutaj i nawet ostatnio cos przebakuje ze tak
      dobrze mu sie zyje ze chyba bedzie chcial bysmy zostali tu na dluzszy okres.
      On tu przyjechal sam a ja teraz na wakacje dojechalam z malym.
      To on tu pozalatwial wszystkie sprawy i poukladal nam zycie.Musisz wiedziec ze
      to nie jest takie wszystko proste jak sie planuje w domowych pieleszach i oboje
      musicie byc na to przygotowani.
      Jesli chodzi o wybor miasta to uwazam ze tragedia, tam jest juz tylu Polakow ze
      nie ma sie co tam pchac. Zero pracy i zero szans.
      Jesli chodzi o dzidzie to chwilowo lepiej bedzie jak zostawisz w Polsce a jak
      znajdziesz mieszkanie i prace to przyjedzie z tata do ciebie bo jakos sobie nie
      umiem wyobrazic jak bys miala pracowac czy cokolwiek zalatwic z dzieckiem na
      reku, no chyba ze zabierzez babcie ze soba.
      Na poczatek mozesz zarezerwowac sobie miejsce w akademiku, choc jest drogo ale
      wiadomo od czegos trzeba zaczac.
      Nie wiem jak twoj angielski ale jeski nie umiesz nic powiedziec ani sie dogadac
      to lepiej nie przyjezdzaj.
      Przestrzegam cie bo widze jakie tlumy ludzi wywalaja sie z autokarow i
      samolotow i mysla ze tu wszyscy na nich czekaja z praca i mieszkaniem i wogole
      a prawda jest taka ze tu jest dzungla i musisz byc tego swiadoma.
      W sprawie terminu wyjazdu to zapomni o najblizszych miesiacach bo jak wiesz
      jest srodek sezonu i pelno studentow dookola co sie rowna temu ze ciezko jest z
      praca. Mysle ze wrzesien czy pazdziernik to juz bardziej rozsadnie bo wtedy ci
      powyzsi robia wypad i ty mozesz wejsc na ich miejsce.
      Ciezko jest wynajac mieszkanko samemu zwlaszcza ze na poczatek sama bedziesz
      pracowac (wiem bo sami mieszkamy w malutkim a jeszcze oprocz nas zamieszkaly z
      nami trzy zaprzyjaznione osoby bo nie stacby nas bylo na oplaty).
      My mieszkamy co prawda w samym centrum miasta i za to tez sie placi ale
      doszlismy do wnoisku ze jak doplacimy za bilety autobusowe i doliczymy czas
      zmarnowany na dojazd do pracy oraz dyskomfort zwiazany ze skladaniem i
      rozkladaniem wozka to dalismy sobie spokoj.
      Jesli chodzi o sposob pracy to my sobie wydedukowalismy taki system ze Adas
      pracuje w dzien a ja w nocy wiec nasz 1.5 roczny Leonard jest caly czas z
      ktoryms z nas. Nie masz co liczyc na zlobek czy przedszkole bo sa bardzo
      drogie, co prawda sa i panstwowe ale tam to sie czeka w kolejce, sama zreszta
      tez sie musze zakrecic kolo tego.
      Aha i bron cie Panie Boze bys z dzieckiem pojechala autobusem!!!!!!
      30 godzin dla takiego malego dziecka to katastrofa!!!!!
      Tutaj tylko samolot wchodzi w gre ale nie martw sie bo jak juz wszystko
      zalatwisz to mozesz sobie zamowic samolot z wyprzedzeniem a wtedy nie jest tak
      drogo.
      To tyle na dzis, uciekam dalej pracowac.
      Jutro cos moze napisze jeszcze ale lepiej by bylo bys mi napisala jakie masz
      pytania.
      Pozdrawiam i zycze powodzenia!!!!!
      Ucalowania dla maluchasmile
      • rybkailonka Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 28.07.05, 07:35
        Kochana Moniuro smile

        na poczatku bardzo dziękuję Ci za odpowiedź, bo szczerze mówiąc myślałam, że
        trochę więcej mam będzie chciało mi pomóc opisując swoją drogę do Anglii.

        Mamy rzeczywiście dużo wspólnego, bo ja też mam na imię Monika.
        Powiedz mi proszę, jesli możesz czym zajmuje się Twój małżonek, jak znalazł
        pracę, szukał sam, czy przez jakąś agencję, znajomych.

        Z tym wyborem miasta, to jest nie do końca mój wybór, zdecydowałam się
        właściwie na Londyn z jednej przyczyny. Moja dobra koleżanka mieszka tam z
        rodzinką od kilka lat (wyjechała sama, znalazła męża i mają teraz
        dzidziusia...), więc mój wybór padł na Londyn właśnie dlatego, gdyż Madzia
        obiecała mi pomóc troszkę... ale faktycznie docelowo będę się chyba starała
        szukać czegoś gdzieś indziej, ale to będzie kwestia czasu.

        Napisałaś, że to nie jest takie proste jak tu, zdaję sobie sprawę, ale myśle,
        że dam radę, w koncu aż taka gapa nie jestem. Zycie tu w Polsce tez do łatwych
        nie należy, załatwienie czego kolwiek w polskim urzędzie graniczy z cudem, a
        urzędnicy mimi, że mówią po polsku - zazwyczaj mówią tak zawile, że ich
        nierozumiesz smile, zresztą sama żyjesz w Polsce, więc nie muszę Ci tego
        tlumaczyć. Poza tym każdy w polskim urzędzie traktuje Cię jakbys niewiadomo co
        od niego chciała i zawsze przerywała mu super ważne zajęcie. ale nie o
        tym... !!!

        Malutka.. no masz rację, będzie mi ciężko, ale chyba faktycznie lepiej jej
        będzie u babci.. to było trochę egoistyczne myślenie z mojej strony, ze będzie
        ze mną, bo ja bardzo będe tęsknić, ona jest jeszcze tak maultka, że zostanie z
        babcią nie należy do stresujących. Wystarczy jej do życia papu, spanko i
        zabawa - i jest szczęśliwa. No i będzie pfzeciez jeszcze tata.

        Angielski - do tego czasu dopracuje do perfekcji.

        Termin wyjazdu : mam taki plan :

        1) moja koleżanka przylatuje na tydzień do polski 18 wrzesnia, wiec spowrotem
        polecimy juz razem... pobede tak na próbe tydzien - dwa, przekonam sie jak tam
        jest, rozejrzę, wrócę i pdejmę decyzje.

        2) Jesli decyzja będzie na tak, to rusze na podbój Londynu od stycznia 2006

        3) Pobęde 2-3 miesiące (w tym czasie przyleci do mnie mężulek) i on zdecyduje
        ostatecznie. Jeśli podejmiemy decyzję, to on wróci do Polski, pozamyka tu
        wszelkie sprawy i zaczynamy nowe życie w Londynie.

        Myślę, mam nadzieję i wierzę, że ten plan się uda. Mamy jeszcze w Polsce 2
        działki budowlane (w bardzo atrakcyjnym miejscu), które możemy sprzedać, by
        zacząć się urządzać w Londynie. Mamy zamiar wynajmować dalej moją kawalerkę
        jeszze przez jakiś czas, by ta opłacała czynsz za tbs, by przez jakis czas
        jeszcze miec ta swiadomosc i spokoja glowę, że mamy do czego wrócić.

        Powiedz mi jeszcze tylko jak możesz, ale szczerze, bo niestety żadna z mam mi
        nie odpowiedziała, jak to jest z tą pracą, na jakie zajęcie mogę liczyć,
        sprzątanie, opieka na dziećmi, zmywanie... czy osoby bez studiów mają jakieś
        szanse na lepsze posady. Czy może postarać się jak sugerowała jedna z mam o
        jakiś kurs (np. kosmetyczzny, tipsy, manicure itp.).

        Jeszcze raz bardzo mocno dziękuję za odp. przepraszam za następne mnóstwo pytań
        no i grtaulacje dla Was, że Wam się udalo.

        pozdrawiam i całuje całą Waszą rodzinke

        Monika






        • beatak Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 28.07.05, 09:44
          Monika,
          ja jestem dopiero przed wyjazdem,jeszcze 3 miesiace będę w Polsce. Nie umiem Ci
          odpowiedziec na Twoje pytana, ale pogrzeb sobie w archiwum na forum i wejdz na
          inne, ktore dziewczyny polecaja, jak np.
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29377
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15108
          i tam zadaj tez te pytania.
          Ja będę od listopada w Londynie i wtedy jak się już tu rozgościmy może będę w
          stanie Ci coś podpowiedzieć i doradzić. U nas pracę na początku poidejmie mój
          mąż, a ja będę na urlopie wychowawczym z posiedze trochę w domku z moją 2-
          latką. Wierzę w to, że nam też się uda. Raz się żyje wink
          ALe czytając jakie macie "zapasy" czyli mieszkanie, działki myslę, że start
          macie dobry, w razie czego można coś sprzedać, jesli postanowicie zosatać w
          Anglii na dłużej.
          Masz tyle optymizmu, że to musi się udać!! Trzymam kciuki!
          I może do zobaczenia na wyspie w 2006 roku!!
        • moniura Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 29.07.05, 02:48
          No witaj Monia!
          Ja znowu w pracy mam chwilke wiec wpadlam sprawdzic czy sie odezwalas.
          Jesli chodzi o pytania to zaden problem, ja tez potrzebowalam kiedys takich
          informacji i wiem zze jest duzo latwiej jak sie jedzie i wie od czego zaczac.
          Ciesze sie ze nie bedizesz tam sama i ze kolezanka ci pomoze choc ja przyznam
          sie szczerze ze tez tak poczatkowo wiazalam plany z kolezankami i malzenstwami
          z Polski. Mowilismy ze wspolnie zamieszkamy , bedziemy sobie pomagac itd a jak
          przyszlo co do czego to zaraz po tym jak Adas pomogl im zalatwic prace i inne
          sprawy to laba sie skonczyla. Potrafili sie nawet o 20 p poklocic czy o cokier.
          Wiec teraz trzymam sie zlotej zasady : "Umiesz liczyc to licz na siebie"!
          W kwestii mojego Adasia to on na poczatek sprzatal pokoje w hotelach, potem
          zostal kelnerem. Jais czas trzymal obie prace ,zwlaszcza ze nas nie bylo i nie
          chcial siedzioec w domu gdize nikogo nie ma ( kumpel byl ale to nie to samo).
          Ostatnio mial farta ( ma wiecej szczescia niz rozumu to mu trzeba przyznac
          hihi) bo zlozyl aplikacje na listonosza i bardzo szybciutko zaprosili go na
          spotkanie. Dostal te prace!
          Teraz wstaje o 5 rano leci na poczte, wraca tak 12 czy 13 zalezy od tego jaki
          jest szybki a od 18.00 pracuje jako kelner.
          Jesli chodzi o wyksztalcenie to wiesz Adas ma dwa kierunki studiow skonczone a
          ja wlasnie koncze politechnike. Tutaj jednak na poczatek to nie ma to wiekszego
          znaczenia. Oczywiscie jak znasz dobrze jezyk to pewnie bedziesz miala wiecej
          szans na to by znalezc lepsza prace. Jednakze problem polega na tym ze kazdy
          tydzien tutaj kosztuje cie 6 razy tyle co w kraju wiec na poczatek chcesz sie
          zalapac gdziekolwiek by zapracowac na jedzenie a dopiero gdizes po roku myslisz
          o czymms ciekawszym.
          My myslimy ze moze w przyszlym roku bedziemy starac sie szukac czego lepszego.
          Tylko bys mnie zle nie zrozumiala Adas skladal alikacje do wielu firm a oni
          odpowiadali ze doceniaja jego umiejetnosci ale....
          O to jednak bym sie nie martwila wszystko przyjdzie z czasem, najpierw
          jakakolwiek praca potem mieszkanie ,potem praca dla faceta potem ich przyjazd a
          jak juz bedziecie razem to bedzie ci duzo latwiej zyc.
          Swoja droga bardzo ci wspolczuje ze bedziesz musiala zostawic malenka ja nie
          umiem sobie tego wyobrazic, choc pewnie postapilabym tak samo gdybym byla w
          twojej sytuacji.
          Jesli chopdzi o kursy to zawsze mozesz sobie cos tam zrobic bo nigdy nie wiesz
          kiedy i co ci sie przyda tylko nie wybieraj nic dlugofalowego bo to bezsensu.
          Odwleczesz tylko swoj wyjazd a im pozniej to zrobisz tym bedize trodniej.
          Pozdrawiam i uciekam ale jeszcze sie odezwe
          Papapapp
    • jagienkaa Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 28.07.05, 10:16
      Rybko Moniko.
      Twój plan jest bardzo realny i faktycznie emanuje od Ciebie pozywtywna energia
      i optymizm.
      ja mam dwa pytania. Po pierwsze co na Twoją sytuację mówi Twoja znajoma? jak
      ona to widzi?
      po drugie - dlaczego wyjeżdżasz z Polski? czy po to, żeby polepszyć sytuację
      finansową? czy żeby zarobić i wrócić do kraju? przygoda?

      Z pracą, jak Moniura napisała, łatwo nie jest a im mniej potrzeba do niej
      kwalifikacji i języka tym trudniej ją znaleźć. Bardzo dużo Polaków tu
      przyjeżdża i szuka takiej pracy.
      Wydaje mi się, ale mogę się mylić, że zajmie wam co najmniej kilka miesięcy -
      jak nie dłużej - zanim zaczniecie coś odkładać z pensji. Zakładając że
      dostaniesz pracę za minimalną stawkę to pewnie połowę Twojej pensji pójdzie na
      samo mieszkanie (mówię o Londynie). I dlatego myślę że jeśli jedziesz polepszyć
      sytuację (której w Polsce nie masz takiej złej) to minie bardzo dużo czasu
      zanim to odczujesz, a czas ten będzie pełen wyrzeczeń, samotności.
      Wiesz ja podziwiam bardzo ludzi takich jak Ty, naprawdę. Ja nie wyjechałabym z
      kraju nie będąc do tego zmuszona (tzn bez pracy, w kiepskich warunkach
      mieszkaniowych czy coś), jestem tchórzem. Bardzo mi przykro że Polacy są
      zmuszeniu do takich działań.
      Tak jak Moniura napisała, teraz to nie jest dobry okres na znalezienie pracy,
      dobrze że to odkładasz na później. I też uważam że dobrze że masz jakieś
      pieniądze na start (np przy wynajmmie mieszkania trzeba wpłacić depozyt
      wartości miesięcznego wynajmu, nie mówiąc o wyposażeniu mieszkania)
      Ja też życzę Ci powodzenia, mam nadzieję że Ci się uda, ale musisz się
      przygotować że cięzko będzie. Podtrzymuję też propozycję mgna żebyś spróbowała
      zrobić jakiś kurs w Polsce.
      ---
      Jagienka i Dominik (29.11.2002)
      • jagienkaa Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 28.07.05, 10:17
        jeszcze tutaj jest link:
        www.londyn.org.uk/faq/
        • monisia98 Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 28.07.05, 10:39
          wprawdzie nie bardzo moge sie wypowiadac bo jestem tu od kwietnia tego roku a
          moj maz od 1 grudnia ale szczeze podziwiam osoby takie ktore wyjezdzaja do
          Angli z malymi dziecmi i decyduja sie na na tak trudny los- ja z mezem
          przyjechalismy na zupelnie innych waruunkach maz jest specjalista i od lat
          pracuuje za granica na kontraktach - takze napjpierw mieszkal tu sam w hotelu a
          w kwietniu przyjechalam ja z 2 dzieci - przez 2 tyg. mieszkalam z nim potem
          znalezlismy dom z ogrodem ktory wynajmujemy, chce zaznacczyc ze za wszystko
          placi firma - dom , wynajem samochodu, samoloty takze nicczym sie tu nie
          przejmujemy ale gdybym miala ja sama boze - chyba nie narazilabym swoich dzieci
          na takie ciezkie warunki i zycie, poza tym nie podoba i sie Anglia choc mamy tu
          zostac 3 lata, koszmar, paskudne jedzenie, wszystko sosunkowo do Polski drogie,
          nieebeezpiecznie i tak jak wyobrazalam sobie Anglie - to przynam sie szczeze
          sie rozczarowalam, jeest wieele piekniejszych krajow - niz Anglia - dlatego
          takim osoba odwaznym i pelnym zapalu zycze wszystkiego naj- ja nie musze z
          Polski wyjeezdzac mamy wszystko - niczego nam nie brakuje - nie musze a ni tu a
          ni tam pracowac i dobrze nam sie wiedzie ale co do tego co pisaly dziewczyny to
          prawda- duzo tu ludzi z nastwieniem nic nie potrafie zagranica mnie przyjmie -
          sorry bledne myslenie oni owszem dobrze placa ludziom ktorzy cos potrafia i
          poszukuja specjalistow dobrze wyksztalconych - nie pomysl ze jak ty masz tylko
          srednie to nic nie znajdziesz ale takicch osbob jak ty jest wiele, gdybys miala
          konkretny zawod - pielegniaka np. to bez problemu bys tu prace znalazla. To
          tyle polecam Holandie- moj ukocchany kraj- mieszkalam tam kilka lat i polecam
          tych ludzi i ta spolecznosc. Bardzo wysoka kultura osobista, wykluczajac Turkow-
          ktorzy dla Holendrow sa duzym problemem.
          • jaquelline Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 30.07.05, 18:47
            monisia98 napisała:


            > >
            >>
            > To
            > tyle polecam Holandie- moj ukocchany kraj- mieszkalam tam kilka lat i polecam
            > tych ludzi i ta spolecznosc. Bardzo wysoka kultura osobista, wykluczajac
            Turkow
            > -
            > ktorzy dla Holendrow sa duzym problemem.

            A ja sie z toba absolutnie nie zgodze;mieszkam w Holandii wiecej niz,,kilka
            lat,,,mam z racji zawodu i zainteresowan dosc szeroki kontakt z roznymi grupami
            spolecznymi i narodowosciowymi i z cala odpowiedzialnoscia za slowa powiem,ze
            Holendrzy boja sie z wielu roznych wzgledow bardziej Polakow niz Turkow.
            Holrendrzy nie sa narodem tolerancyjnym jak o tym glosno mowia;jesli glebiej
            wejdziesz w ich srodowisko,to poznasz prawdziwe opinie,niestety te o Polakach
            sa czesto niesprawiedliwe i przesadzone,ale Holendrzy to narod bardzo wplywowy
            i zwarty i jesli ktos powie,,tak,, to reszta powtorzy za nim.
            Do Turkow zdazyli sie od dziesiatek lat przyzwyczaic,Turkowie maja tu swoje
            biznesy i Holendrzy z nich korzystaja,natomiast Polakow sie boja.Nie bardzo
            wiec rozumiem twoje subiektywne nastawienie ...Ja nikomu nie polecalabym
            Holandii na przeniesienie tam swojego centrum zyciowego.Tak to ladny,spokojny
            kraj,ale dobry jako descynacja na wakacje a nie na dluzsze
            zamieszkanie,bo...przede wszystkim ciagle rynek pracy,czyli podstawa utrzymania
            dla Polakow zamkniety.
            Pozdrawiam.
        • eballieu Moje zdanie juz znasz 28.07.05, 10:41
          Moniko, tak jak wyzej - moje zdanie juz znasz z Bebemanii.
          Tam nie wspomnialas o posiadniu dwoch dzialek budowlanych w Polsce, a to
          jeszcze bardziej zmienia Wasza sytuacje.
          Wiec powiem raz jeszcze - jak najbardziej kursy - nawet te w uslugach
          kosmetycznych, ale pozniej zainwestuj pieniadze jakie masz w rozkrecenie czegos
          w Polsce. Jesli dzialki jakie posiadasz maja dosc duza wartosc na rynku, to
          sprzedaj je i kup sobie lokal w Poznaniu i zaloz wlasny gabinet kosmetyczny.
          Dzialki po prostu leza i na nich nie rozlozysz anmiotu i nie poprowadzisz
          biznesu. Lokal moze na siebie pracowac. Uwierz mi warto - Poznan to bogate
          miasto i tam tez sa kobitki, ktore chca miec malowane paznokcie przez kogos. A
          rynek uslug w Polsce lezy, jest jeszcze duzo do zrobienia w tym kierunku. Jesli
          jednak bedziesz jezdzic metrem lub autobusami sie tluc - bo kasy na metro nie
          bedzie i malowac gdzies tam u emigrantow na czarno paznokcie i w torbie salon
          kosmetyczny wozic - no nie wiem czy bedzie ci sie podobac takie zycie. I z
          jednej pensji bedzie wam ciezko wynajac jakies malutkie mieszkanko dla siebie.
          A chcesz poswieci swoje zycie rodzinne i prywatne i mieszkac w jakies zbiorowce
          z dzieckiem, majac dobre warunki w Polsce?
          Ale jesli chcesz to pewnie przyjedz tu - niech ci kolezanka pokaze jak
          najwiecej, zobacz jak zyja tu emigranci ktorzy startuja niemalze od zera i bez
          dobrej znajomosci jezyka. Londyn to wspaniale miasto, pewnie ze jest mnostwo
          mozliwosci i szans, ale tak bardzo prosto jest poplynac, wyladowac na bruku.
          Podpisuje sie pod tym co napisala Jagienka - czeka cie tu wiecej wyrzeczen niz
          w Polsce. I bedziesz musiala zyc bardzo, bardzo oszczednie.
          I moze latwo jest mi mowic o tym wszystkim, bo akurat tak jest ze z moich
          znajomych, rodziny nikt za grancie nie wyjechal. Wszyscy pracuja w Polsce, duza
          czesc tych osob ma wlasne male przedsiebiorstwa i zyje im sie odbrze, chociaz
          lubia narzekac. Tak mam tez i takich ktorzy wyjechali - uczestnicza w
          miedzynarodowych programach wymiany miedzy firmami, pracuja na zachodnich
          uniwersytetach.
          Tak jak napisalam ci na bebemanii - przyjezdzaja tu moi znajomi, rodzina w
          celach turystycznych i nagle ich znajomi, ktorzy tak bardzo obnosili sie swoim
          bogactwem w Anglii, nie chca ich zaprosic do siebie do domow, bo nagle okazuje
          sie ze nie maja takich mozliwosci. Ale bedac w Polsce i noszac jakeis tam
          amrkowe ciuchy i placac za wszystkich rachunki w knajpach nikt nie przypuszcza,
          ze tu ich zycie wyglada bardzo smutno. Tylko oni wyjechali bo nie mieli nic,
          nic do stracenia. A Wy macie bardzo, bardzo duzo jak na mlodych ludzi w
          Europie. Mieszkanie, drugie w ktorym mieszkacie i dwie dzialki. W Polsce nie
          znajac angielskiego mozecie osiagnac wiele. Tu - moze Wam byc ciezko.
          Moze, ale nie musi.
          Nade wszystko zycze Wam powodzenia! Rozsadnych i przemyslanych decyzji. Jestes
          sklonna podjac ryzyko - moze warto zaryzykowac w Poznaniu.
          • karolinazuk Re: Moje zdanie juz znasz 28.07.05, 11:59
            Mnie tez sie wydaje, ze bedzie Ci i Twojej rodzinie ciezko. Napisalas, ze masz
            mala coreczke, wiec bedziesz musiala tez pomyslec do jakiej szkoly ja poslesz.
            Tutaj dzieci ida do szkoly o wiele wczesniej niz w Polsce. Ja jestem dopiero w
            ciazy, a juz z mezem martwimy sie czy uda nam sie zapewnic naszej coreczce
            dobra edukacje. Moj maz jest brytyjczykiem i jest lekarzem (ja koncze studia),
            a i tak jak pomyslimy o szkolach to ciarki nas po plecach przechodza. Cale
            szczescie, ze w naszym przypadku dziadkowie juz obiecali, ze jesli nie bedziemy
            mieszkac w poblizu dobrej szkoly, to oni zaplaca za szkole prywatna (to ich
            pierwsza i upragniona wnuczka). Niestety musisz sobie zdawac sprawe, ze system
            szkolnictwa w Wielkiej Brytanii jest daleki od idealu. W biedniejszych
            dzielnicach (choc niekoniecznie, bo my mieszkamy jak na razie w samym centrum
            Birmingham, gdzie w ostatnich latach pobudowali bardzo drogie apartamenty, ale
            niestety jeszcze kilkanascie lat temu byly tu council flats i w zwiazku z tym
            poziom szkol w centrum jest tragiczny) szkoly sa naprawde na bardzo niskim
            poziomie i jedyne co pozostaje to albo przeprowadzic sie w okolice lepszej
            szkoly albo poslac dziecko do szkoly prywatnej. Oba rozwiazania wiaza sie z
            duzymi zobowiazaniami finansowymi. Przynajmniej w Polsce istnieje system
            panstwowego szkolnictwa i lokalizacja szkoly nie odgrywa az tak duzego
            znaczenia.
    • hooda Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 28.07.05, 13:08
      Witam, tez mam na imie Monika i od dwoch miesiecy jestem w UK, mam zamiar
      sciagnac tutaj meza i dwojke dzieci.
      Jest mi bardzo ciezko bo przyjechalam tu sama (maz ma w miare dobra prace w
      Polsce) i to ja znam jezyk bardzo dobrze, wiec zdecydowalismy, ze utoruje nam
      droge do zycia w Wielkiej Brytani.
      Pierwszy miesiac spedzilam w Londynie, niestety z praca jest tam tragicznie,
      mimo, ze znam biegle angielski to bylo bardzo trudno. Testy i interview w
      agencjach przechodzilam pozytywnie ale pracy nie bylo, twierdzili, iz nie mam
      brytyjskich referencji i nie mam doswiadczenia w pracy biurowej na lokalnym
      rynku. Coz musialam sie pogodzic, ze nie mam co liczyc na prace przy biureczku,
      mimo znacznie lepszego wyksztalcenia i wyzszych umiejetnosci niz wiekszosc
      Anglikow ubiegajacych sie o ta sama prace. Jedyne co moglam robic to pracowac
      jako kelnerka za minimalna stawke albo jako cleaner albo w domach opieki
      spolecznej.
      Zdecydowalam sie wyjechac z Londynu (znowu sama), zaryzykowalam i teraz jestem
      w Nottingham. Obecnie rynek pracy tutaj tez nie wyglada najlepiej, zjechalo sie
      mnostwo Polakow ale przynajmniej dostaje znacznie wiekszy odzew, wiecej
      zaproszen na interview i co wazne, jest tu wiecej prostej pracy w zakladach.
      Od przyszlego tygodnia zaczynam prace, na razie jakies proste pakowanie ale nie
      za minimalna stawke i co wiecej pracodawca obiecal, ze jak sie wykaze, ze
      jestem odpowiedzialna osoba, dostane lepiej platna prace w biurze. Coz od
      czegos trzeba zaczac.
      Mam zamiar przed Swietami Bozego Narodzenia sciagnac dzieci i meza, wierze, ze
      damy sobie rade. Ceny nieruchomosci sa tu tez znacznie nizsze, domek z 2
      sypialniami mozna wynajac juz od ok 450 £/miesiac, w Londynie za tyle nawet
      kawalerki nie wynajmiesz.
      Wierze, ze moj maz tez cos znajdzie, poznalam zreszta tu ludzi, ktorzy juz
      sprowadzili rodziny ( nie znajac jezyka)i daja sobie rade.
      Jedyne co moge powiedziec, ze nie jest latwo, nie raz plakalam w nocy z
      tesknoty za dziecmi ale wierze, ze cos z tego wyjdzie, trzeba zaryzykowac, w
      Polsce z roku na rok jest coraz gorzej.
      Pozdrawiam

      Monika
      • jagienkaa Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 28.07.05, 13:55
        hooda - mieszkam bardzo blisko Nottingham (mój mąż pracuje w centrum Nott'ham),
        ja mieszkam niedaleko Ikea, napisz na priva jeśli chciałabyś się spotkać czy
        pogadać.
    • jagienkaa Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 28.07.05, 15:32
      rybko na forum Praca w Europie ktoś podał ten serwis informacyjny, całkiem
      niezły:
      ghrom.com/index.php?go=faq
      • rybkailonka Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 29.07.05, 08:40
        Beatakk...
        dziękuję bardzo za odp. i Wam również życzę szczęścia i powodenia. Jest tak jak
        mówisz... mam dużo wiary i optymizmu, ale czasami on znika i pojawia się
        strach, przerażenie i obawa... masz jednak racje "raz się żyje" Mamy działki,
        małą firmę i troche niepotrzebych rzeczy w domu, które będzie można sprzedać.
        Samochód chcelibyśmy wziąść ze sobą... - choć nie wiem czy można, ale raczej
        tak. Dziękuję za linki i zyczenia i wierzę, że do zobaczenia za kilka miesięcy
        na wyspach. (jeśli masz ochotę napisz do mnie : gg 5032275 , lub na maila
        gazetowego) . A gdzie mieszkacie tu w Polsce ?? Całuski dla córeczki.

        Moniura..
        Super, że odezwałaś się ponownie i dzięki za pomoc. Fajnie jest wierzyć
        (mimo ,iż na forum bardzo często się słyszy inaczej), że jednak Polacy w UK są
        przyjaźnie nastawieni do rodaków i jednak chcą im pomóc. Ja wierzę w ludzi,
        choć nie raz się już zawiodłam, ale zawsze twierdze, że to tylko wyjątek.
        Gratuluję pracy mężulkowi, listonosz w Anglii.. na to bym nigdy nie wpadła smile
        Znam moją przyjaciółke od czasów liceum ichyba wierzę w to bardzo, że mi
        pomoże, choć ja z natury jestem taki kot - co lubi swoimi drogami chodzić i
        liczyć tylko na siebie, ale dobrze jest mieć świadomość, że chociaż ktoś
        znajomy tam będzie smile

        Jagienko ...
        już odpowiadam... 1) madzia mowi mi jak Wy, że jest ciężko, ale na tyle ile
        będzie mogła mi pomoże, 2) co do wyjazdu - to chcielibysmy oczywiscie osiąść na
        stałe w Angli (niekoniecznie Londyn), gdyby to miała być tylko przygoda, to za
        nic w świecie nie poświęciabym tyle cennego czasu i chwil spędzonych razem z
        moją ukochaną córeczką... sad((( chodzi mi tylko o nią, nie chcę, by się męczyła
        jak my, by nie musiała przerywać studiów ( ze względu na brak śrokdków) jak ja,
        by mogła uczyć się języków, świata - by w przyszłości nie musiała podejmować
        tak trudnych decyzji jak my !
        co do pieniążków na start ( na razie mój samotny ), to mamy trochę smile)) to
        nie jest tak, że tu nie mamy nic i nie mamy z czego żyć, rzeczywiście nie mogę
        i nie narzekam (na szczęście), no to, że tu w Polsce żyję w nędzy i ubóstwie,
        ale nie o to nam chodzi - chcemy życ na godziwym poziomie i chcemy wyjechać.
        Dziękuję za słowa otuchi i bardzo pomocne linki.

        Monisia98 i eballieu i karolinazuk - dziękuję i Wam, choć własnie takie posty
        ak Wasze skutecznie zabijają mój zapał, ale wiem - życie jest brutalne, a
        prawda straszna... Co do życia w Polsce, jak pisałam zawsze tu możey wrócić,
        nie zamykamy sobie drogi na stałe - zostawimy tu 2 mieszkania (co prawda tylko
        kawalerki), ale zawsze coś będzie... Otwarliśmy tu w Polsce maly interes... i
        co.. idzie bardoz powoli.... i mozolnie a dochody z niego są minimalne. Chcemy
        jednak spróbować gdzieś indziej, chcemy zaryzykować teraz. Piszecie, że
        córeczka jest bardzo maleńka i nigdy nie narażałybyście tak małych dzieci na
        taki stres, ja uważam, że ona jets jeszcze w takim wieku, że mogę to uczynić
        własnie tylko teraz. Teraz, puki za dużo nie rozumie, nie ma tu przyjaciół, nie
        zna języka... teraz, gdy właściwie do szczęscia brakuje jej tylko papu, spanko
        i kilka ulubionych zabawek. Na pewni 100 razy gorzej byłoby mi się z nią
        rozstać kiedy byłaby już bardziej "rozumna", kiedy tęskniłaby za mną i płakała.
        Kiedy by rozumiała całą tą sytuację. Pocieszam się własnie tym. Bardzo
        gratuluję Wam i powiem troszkę zazdroszczę, że macie takie szczęście, że firma
        opłaca Wam wszystko - super. Chcemy jednak spróbować, chcemy zacząć nowe życie
        i wierzymy, że się uda. Jak nie, to trudno, za pół roku wrócimy do Polski .. i
        będzie jak dawniej.

        Co do kursów.. to zacznę czegoś szukać.

        O i kolejna Monika... hooda.. witam -widać, to Moniki chyba takie powsinogi :-
        ))) ( mam nadzieję, że się nie obrazicie !)
        Dziękuję i Tobie za odpowiedź, powiem szczerze, właśnie takich postów
        najbardziej potrzebuję. Wtedy, wiem - że nie jestem sama. Że nie jest tojakiś
        wybryk natury, ale potrzeba... którą odczuwa wielu z nas. Gratuluję pracy i
        trzymam kciuki za szybki awans. Wierze, że i Wam się uda. Tego Wam i sobie
        życzę.... i tak samo jak doBeatki, tak do Ciebie mam prośbę gdybyś miała ochotę
        pogadać ( jeśli masz ochotę napisz do mnie : gg 5032275 , lub na maila
        gazetowego). Bardzo chciałabym poznać i zaprzyjaźnić się właśnie a takimi
        ludźmi, którzy mnre rozumieją i wiedzą co czuję, jak mi ciężko. Co do płaczu,
        to ja jeszcze nie wyjechałam a już czasami zdarza mi się płakać z bezsilności
        na tą całą sytaucję. Ale jak napisałam wierzę i będę wierzyć, że nam się uda. I
        do zovaczenia na wyspach !!!!

        Jagienko.. jesteś cudowna z tymi linkami... dziękuję Ci raz jeszcze... i
        pozdrawiam

        i zapraszam, może są jeszcze jakieś mamy ( i tatusiowie ) w tej samej
        sytaucji. ...

        POZDRAWIAM RYBKA

        p.s. przepraszam, ze pisalam do kazdej z Was osobno, ale tak bylo mi latwiej,
        gdybym napisala jeden dlugi post - byloby to bardzo haotyczne.
        • eballieu Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 29.07.05, 09:32
          Moniko napisalas: "(...)za pół roku wrócimy do Polski .. i
          będzie jak dawniej. " Z Twoja energia i optymizmem - mozesz wiele zdzialac i w
          Polsce. Ale to moje zdanie i nie musi sie kazdy z tym zgadzac. Zycze zeby w
          Anglii starczylo energii na kreatywne zajecie i poszukiwanie pracy, ktora
          lubicie. A i ktora przyniesie pieniadze, ktore dadza wam lepsze zycie niz w
          Polsce.
          Monika, piszesz ze zyjesz w ubustwie i nedzy w Polsce, no fakt nie narzekasz.
          Nie czepiam sie, ale dwa mieszkania, nawet jesli jedno jest w systemie TBS i
          dwie o wysokiej wartosci rynkowej dzialki, to nie jest ubustwo.
          Zycze wam jak najlepiej.
          Osobiscie wolalbym spozytkowac energie na pojscie pod gore w Polsce i
          prowadzenie wlasnego, malego przedsiebiorstwa. Wielkopolska to region z duzym
          zapleczem historycznym, jesli chodzi o rodzinne biznesy. Wielkopolanie potrafia!
          Powodzenia raz jeszcze.
          I wcale nie mysl, ze masz kiepskie wyksztalcenie, bo tylko mature!!!
          W pasazu handlowym w moim miesice gdzie mam lokal nie ma ani jednej osoby po
          studiach, ktora prowadzi wlasna firme. Jest pizzeria, restauracje dwie,
          kosmetyczki itp., maja chcec do pracy, odwage zeby ryzykowac, pracuja po 10 -
          12 godzin na dobe, studia nie sa im do niczego potrzebne, najprostrza
          ksiegowosc mozna prowadzic samemu.
          Powodzenia raz jeszcze.
          A dzidzia Twoja rozumie chyba cos wiecej niz "papu". Tak mi wyglada ze zdjeciasmile
          Sliczna dziewczynka!
          • jagienkaa Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 29.07.05, 10:15
            ja chciałam coś jeszcze dodać.
            Piszesz że chcesz żeby Twoja córeczka miała lepszy start w życiu niż Ty -
            jestem przekonana, że w Polsce za 10 lat bardzo dużo się zmieni! Że Twoja córka
            w przyszłości jeśli będzie miała chęci i możliwości to i tak bedzie mogła się
            wybrac na studia, gdziekolwiek! na razie jest malutka...szkolnictwo w Anglii
            nie jest najlepsze, szkoły są bardzo bardzo różne, gdybym miała wybór to
            wolałabym żeby Dominik chodził do polskiej (mój mąz też)smile dodam też że brat
            mojego męża emigruje z Anglii bo uważa że szkolnictwo jest coraz gorsze i coraz
            trudniej im wiązać koniec z końcem a dzieci w szkole są narażone na 'bullying'
            (czyli wykorzystywanie przez inne dzieci, wymuszanie pieniędzy, bicie itp).
            Jego syn ma dysleksję od kilku lat, nauczyciele tego w ogóle nie widzą i nie
            chcą pomóc.
            ja rozumiem że poszukujesz jakiegoś wsparcia i słów otuchy - i możesz na nas
            liczyć - ale musisz wiedzieć że naprawdę długo wam zejdzie zanim poczujesz
            poprawę warunków, będzie Ci tu bardzo ciężko. Z tego co napisałaś Twoja
            przyjaciółka też tak uważa, oczywiście że Ci pomoże, ale wydaje mi się że
            powinnaś jeszcze raz przemyśleć swoją decyzję.
            • jagienkaa Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 29.07.05, 10:17
              ach a co do języków to naprawdę ale w Polsce jest większy na nie nacisk!
              U mnie na uniwersytecie coraz mniej ludzi bierze język obcy, zregnowali z
              nauczania hiszpańskiego na I roku bo coraz mniej chętnych. W szkołach uczą
              zwykle frnacuskiego i dzieci jednego zdania nie umieją sklecić, coś jak u nas
              kiedyś rosyjski.
          • rybkailonka Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 29.07.05, 12:11
            eballieu... troszkę błędnie mnie zrozumiałaś ( albo ja jak zwykle coś
            pogmatwałam ):
            na napisałam :
            co do pieniążków na start ( na razie mój samotny ), to mamy trochę smile)) to
            nie jest tak, że tu nie mamy nic i nie mamy z czego żyć, rzeczywiście nie mogę
            i nie narzekam (na szczęście), no to, że tu w Polsce żyję w nędzy i ubóstwie,
            ale nie o to nam chodzi
            więc nie uważam, że zyję w Polsce w nędzy, nie m nie o to mi chodziło.

            Oj, ale namieszałam - pewnie myślicie o mnie wszystko co najgorsze, nie myślę,
            też tak do końca, że Ilonka jest jak roślinka, nic nie myśli i nie czuje, ale
            chciałam napisać, że moim zdaniem lepiej zniesie rozstanie teraz, niż za
            kilkanaście miesięcy, gdy już więcej będzie rozumiała.

            raz jeszcze dziękuję za pomoc
    • aniaheasley Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 29.07.05, 15:00
      Z tego co tu obserwuje to Twoj plan jest troche postawiony na glowie, w
      wiekszosci podobnych przypadkow najpierw wyjezdza mezczyzna, znajduje prace,
      mieszkanie i po paru miesiacach, kiedy odlozy troche gotowki, sciaga zone z
      dzieckiem/dziecmi. Jezeli planujesz najpierw Ty sama z maluchem tu przyjechac,
      to naprawde bedzie Ci strasznie ciezko. Jak wyobrazasz sobie na przyklad
      szukanie pracy? A nawet kiedy juz ja znajdziesz, to kazdy zarobiony funt wydasz
      na opieke nad dzieckiem, moze nawet bedziesz do tego doplacac...
      Wielu rodzinom sie tu udaje osiedlic, bo widzi sie ciagle coraz wiecej mlodych
      malzenstw z malymi dziecmi, na ogol jest jednak tak, ze ojciec rodziny ma
      niezle platna prace a zona na poczatek jest w domu z dzieckiem.
      • teddy_bear Re: Mam które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 29.07.05, 20:52
        zgadzam sie z Ania . Start z dzieckiem to moim zdaniem zly pomysl .
        koszty opieki sa ogromne , koszty emocjonalne wieksze !
        Ja wlasnie szukam pracy i po dluzszym zastanowieniu wybralam prace w sumie
        niezbyt specjalna ale za to moge pracowac dokladnie w godz kiedy moje dziecko
        bedzie w szkole 9-15 .
        widze jak niektore polskie pary pracuja tutaj ,nie widuja sie , pracuja na
        zmiany , nigdzie nie chodza .praca praca praca to przeciez nie zycie tylko
        kierat .
        • monisia98 Re: Mam które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 04.08.05, 15:24
          londynek.net/zycielondynu/zdrowie05/haniawlondynie
    • ma_dre Re: Mamt które wyjechały do UK z dziećmi.Czy się 05.08.05, 15:22
      Hej mamo Ilonki smile juz Cie gdzies spotkalam smile

      www.bebemania.com/viewtopic-2975.html
      w kazdym razie zycze powodzenia i daj znac jak Ci sie udaje realizacja
      zamierzen !
Pełna wersja