Dodaj do ulubionych

potrzebna pomoc!

15.08.02, 20:53
Szanowni Państwo,
Możliwe, że uznacie czas spędzony na lekturze tego listu za zmarnowany - mam
nadzieję, że jednak nie. I jeśli nawet nie będziecie mogli bądź chcieli mi
pomóc, to wierzę, że przynajmniej uda mi się Państwa skłonić do chwili
refleksji.
W związku z tym pozostaje mi tylko prosić - przeczytajcie, szanowni Państwo,
ten list do końca. A czy zdecydujecie się na jakieś działanie - to już
zależy tylko od Was.
Nie wiem czy wiecie, co to za zjawisko, gdy nienawidzicie swojego własnego
ciała, nienawidzicie tego, w jaki sposób jesteście postrzegani przez
innych.. bo sami jesteście inni? To straszne zjawisko dotyka 1 na 15000 do
30000 osób - jest więc dość rzadkie. Nie oznacza to jednak, że przez to
mniej dotkliwe. To transseksualizm.
Jestem młodą kobietą, która miała to nieszczęście urodzić się w
nieodpowiednim, bo męskim ciele. Przez wiele lat udawałam, aby dostosować
się do wymagań innych, ukryć swoją inność. Udawałam i cierpiałam. Przeszłam
cierpienie dojrzewania, które powinno być radością - i zwykle jest, lecz dla
mnie był to dramat, gdyż to nie było moje ciało. Było mi obce,
znienawidzone... Byłam samotna, bez przyjaciół - bo łatwiej tak było, mniej
bolało - nie musiałam przynajmniej udawać. Utraciłam wiele ze swojej
młodości - aż pewnego dnia zdecydowałam - dość! Dość udawania kogoś, kim
nigdy nie byłam i nie będę!
Rozpoczęłam leczenie w końcu 2000 roku. Badania, testy psychologiczne,
wreszcie po ponad pół roku, w październiku 2001 dostałam opinię komisji
lekarskiej, stwierdzającej, że jestem transseksualistką.
Obecnie oczekuję na rozprawę sądową, potrzebną do zmiany aktu urodzenia i
tym samym danych w dokumentach. Jednocześnie tzw. sądowa zmiana płci jest
niezbędnym warunkiem umożliwiającym przeprowadzenie operacji chirurgicznej.
Dotychczas koszty związane z leczeniem pokrywałam zarówno z własnych,
niewielkich oszczędności, jak i z zaciągniętych na ten cel kredytów. Obecnie
jednak moje możliwości powoli wyczerpują się, zaś czekają mnie jeszcze dość
znaczne koszty, między innymi wspomnianej operacji. Wg obecnej mojej wiedzy
koszty te wyniosą jeszcze około 15-20 tys. złotych. Jest to suma
odpowiadająca wysokością moim rocznym zarobkom. Boję się, że jeśli nie
znajdę wsparcia ze strony innych osób lub organizacji - będę musiała
przerwać leczenie ze względów finansowych - trudno powiedzieć na jak długi
okres.
Dlatego zwracam się do Państwa z ogromną prośbą. Trudno mi to przychodzi,
nie umiem prosić o coś, gdy nie mam nic do zaoferowania - ale to dla mnie
jedyne wyjście. Więc proszę Państwa o pomoc. Realną, finansową pomoc.
Wstydzę się prosić o pełne pokrycie kosztów mego leczenia - jest to wszakże
duża kwota - jednak jeśli mogą Państwo to uczynić, proszę o to. Jeśli nie,
proszę o jakąkolwiek pomoc. Nawet niewielkie kwoty od wielu osób pozwolą na
sfinansowanie dalszego leczenia.
Oczywiście, jeżeli pomoc Państwa przekroczyłaby koszty leczenia i związane z
nim, cała nadwyżka zostanie wykorzystana na cele charytatywne, za
pośrednictwem Czerwonego Krzyża.
Będę wdzięczna za każdą odpowiedź na ten list, niezależnie od Państwa
decyzji dotyczącej udzielenia bądź nie udzielenia mi takiej pomocy.
Jednocześnie proszę o przekazanie tego listu tym z Państwa znajomych, którzy
mogliby być zainteresowani udzieleniem takiej pomocy.
Z poważaniem
Monika Matis
monika_matis@poczta.gazeta.pl
Bank PeKaO S.A. VII O/W-WA
Numer konta: 12401109-30144486
Tytuł wpłaty : pomoc
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka