dzieci w Anglii - podsumowanie :)

30.09.05, 16:35
witamsmile
naczytalam się tak wiele o ciąży, lekarzach, opiece, rodzeniu, żłobkach,
szkołach, pieniądzach, zasiłkach..., że doszłam do wniosku iż w polsce mamy
większy komfort związany z dziećmi. powiedzcie mi czy gdybyście wiedziały z
czym wiąże się posiadanie dzieci w UK to rónież byście się decydowały
przechodzić ciąże i porób w Anglii? pytam bo po roku czasu dojechalam do
męża 'robiącego karierę' w Londynie. od dawna czekamy na dziecko i pomijając
ten problem to zaczynam się zastanawiać czy tutaj nie będzie mi jeszcze
ciężej. trochę przerażające są wasze wypowiedzi dotyczące opieki w ciązy a
raczej jej brak, tych wszystkich problemów z tym związanych.

pocieszcie mnie trochę. czekam na wyjaśnienia, że niejest tak źle. smile

mieszkamy prawie na Battersea, tam gdzie zamknęli ten nieszczęsny most. do
szpitala Chelsea mam maly kawałek. jak na razie tylko ucze się języka i nie
pracuje.
drogie Panie smile martwić się za wczasu czy nie jest tak źle ? smile
    • bobby5 Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 30.09.05, 17:03
      Nie wiem dlaczego sadzisz, ze w Polsce jest wiekszy komfort zwiazany z dziecmi,
      szczegolnie jesli ich nie posiadasz, ale mniejsza o to. Ja jestem w czwartym
      miesiacu ciazy(w ciaze zaszlam w uk)i tez troche czytalam o tym na forum(bedac
      juz w ciazy, nie analizowalam wczesniej za i przeciw, po prostu chcialam miec
      dziecko) i nic mnie tu nie przerazilo, a tym bardziej nic nie zmieniloby mojej
      decyzji o zajsciu w ciaze. Wedlug mnie UK to duzo bardziej cywilizowany kraj
      niz Polska, nie rozumiem czemu niektore dziewczyny jada rodzic do Polski, po
      czym targaja tu miesieczne maluchy. Dzieci sie tu rodza tak samo jak na calym
      swiecie, nie widac po nich, aby zycie w uk im szczegolnie doskwieralo.
      W Polsce trzeba za wszystko placic(nie trzeba, ale watpie, abys prowadzila
      ciaze w panstwowej sluzbie zdrowia), za znieczulenie przy porodzie, szkole
      rodzenia, za kazda wizyte u pediatry itd., a tutaj nie, co bylo dla mnie milym
      zaskoczeniem. Z opieki podczas ciazy jestem na razie bardzo zadowolona, wiec
      glowa do góry i wiecej optymizmu, a wszystko bedzie dobrze. Jezeli masz jeszcze
      jakies pytania, pytaj smialo.
      Pozdrawiam cieplo
      kasia
      • wanilia25 Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 30.09.05, 17:24
        radziłabym Ci rodzić tutaj , w Londynie, ponieważ uważam jest tu lepsza opieka
        przed i po urodzeniu dziecka :smile..... cierpliwosci.......
      • karolina1976 Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 29.10.05, 18:15
        Czesc Kasiu.Przeczytalam twoj list i zdecydowalam sie napisac do ciebie.
        Wybieram sie do meza i planujemy zostac w Anglii przez pare lat. Tam tez chce
        urodzic dziecko. Planujemy je od roku jednak w PL nie moglismy sobie na nie
        pozwolic. W PL to ja wlasciwie nas utrzymywalam i gdybym zrezygnowala z pracy
        to byloby "cieniutko". Maz jest zatrudniony obecnie przez agencje wiec jest
        ubezpieczony. Ale co ze mna? Czy bede tez ubezpieczona przy nim? Moze najpierw
        zaczac od pracy a pozniej zajsc w ciaze? Mam duzo pytan. Jak lubisz pisac to
        pisz do mnie jak nie masz czasu to odpisz chocby na ten list. Pozdrawiam.
        Karolina.
        karolina.hubi@wp.pl
    • mama5plus Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 30.09.05, 17:07
      inspiracja1 napisała:
      powiedzcie mi czy gdybyście wiedziały z
      > czym wiąże się posiadanie dzieci w UK to rónież byście się decydowały
      > przechodzić ciąże i porób w Anglii?

      czy bym sie zdecydowala? Oczywiscie! Zdecydowalam sie z pelna swiadomoscia smile
      Powiem wiecej. Na dzien dzisiejszy przeraza mnie wizja ciazy i porodu w PL.
      Czasem przemysliwujemy osiedlenie sie w PL, ale biore to ew pod uwage tylko i
      wylacznie wtedy gdy nie bedziemy juz planowali wiecej dzieci i gdy odchowamy te
      ktore mamy czyli moze na emeryturze wink

      trochę przerażające są wasze wypowiedzi dotyczące opieki w ciązy a
      > raczej jej brak, tych wszystkich problemów z tym związanych.

      Brak? Dla mnie jest wystarczajaca. Przeszlam tutaj 6 ciaz i porodow
      i nigdy nie czulam sie niedopieszczona wink
    • myszka785 Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 30.09.05, 17:19
      tez nie wiem czego Ty sie dziewczyno naczytalas na tym forum?...
      ja rodzilam dziecko w UK (Irlandia Polnocna), warunki i opieke w szpitalu
      mialam jak w prywatnej klinice w Polsce i wszystko za darmo!!!
      jestem bardzo zadowolna!!!
      a malenka dzieki Bogu ma juz 10 miesiecy i rosnie i rozwija sie zdrowo!!!
      pozdrawiam!
      • darling_me Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 30.09.05, 17:56
        opieka nad ciezarnymi w Anglii jest wystarczajaca
        jesli w ciazy cos bedzie nie tak , na pewno sie Toba troskliwie zajma, ale
        najwazniejsze to nie panikowac
        ja bym wlasnie nie chciala rodzic w Polsce, z byle powodu lykac tabletki i
        kilkanascie razy latac do ginekologa
        i wszystko tu jest za darmo
        a jak juz sie dziecko urodzi, to dopiero jest wybor zajec, nie mozna sie
        nudzic...
        • violus73 Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 30.09.05, 19:02
          zgadzam sie w 100%!!!
          Co sie czlowiek nie naczyta, ze dziewczyny lykaja tyle tabletek, witamin itp w
          Polsce, ja nie wierze ze kazdej jest to potrzebne i oczywiscie latanie do
          ginekologa co chwile i co chwila USG, co uwazam dosc czesto za zbedne, bo nie
          wierze ze kazda ciaza w Polsce jest zagrozona i ze jest potrzeba tak wielu
          badan, oczywiscie nie mowie tu o szczegolnych przypadkach.
          Ja jestem bardzo zadowolona z opieki tutaj, urodzilam tu dwojke, 3 w drodze i
          balabym sie rodzic w Polscesmile
        • ageminix Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 30.09.05, 22:35
          Ja jestem zadowolona.Dla kobiet w ciazy i rok po porodzie leki sa za
          darmo,dentysta itp ,dla dziecka rowniez.Opieka nad ciezarna jest inna...po
          prostu nie ma co wizyte usg, spotyka sie z polozna a z lekarzem kilka razy
          tylko.Porod milo wspominam bo opieka b dobra i warunki tez (i za komfort
          rodzenia samej z mezem nic nie musialam placic,nie tak jak w PL). Teraz chodze
          z dzieckiem na kontrole do child clinic i tez jestem w miare zadowolona. Nie
          jest tak zle. A mieszkajac w Pl i siedzac w domu z dzieckiem , nie wiem jak
          bysmy zyli z jednej pensji...
    • ewmag Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 30.09.05, 18:46
      Na forum czasem sie pisze o problemach i moze stad masz takie wrazenie. Ja
      wprawdzie nie przechodzilam ciazy w Polsce, ale na poczatku myslalam o rodzeniu
      tam, bo tam byl "moj" ginekolog i klinika i bylo znajomo. Po przemysleniu
      postanowilam jednak zostac tutaj i nie zaluje. Zawsze zalezy do jakiej
      przychodni i szpitala trafisz, a przede wszystkim na jakich ludzi, ale nie
      musisz myslec o tym, ile sobie zazyczy lekarz, albo czy bedzie mial czas. Jesli
      stac Cie na prywatna klinike to placisz, jesli nie - idziesz do szpitala
      panstwowego i dostajesz to, co Ci sie nalezy bez laski. Ja np. juz w trakcie
      porodu zdecydowalam sie na znieczulenie i od razu je dostalam. W Polsce
      musialabym wczesniej zawiadomic lekarza, czy chce znieczulenie czy nie (w
      prywatnej klinice, ktora bralam pod uwage). Sa tez w Polsce szpitale panstwowe,
      w ktorych nawet za pieniadze nie ma szans na znieczulenie! I dalej powszechne
      jest golenie, lewatywy itp. "atrakcje", nikt Cie nie pyta, czy sie zgadzasz.
      Tutaj traktuja kobiety w ciazy humanitarnie. Takze opieka po porodzie jest
      lepsza. Wyobrazasz sobie np. zeby w Polsce przyszedl do Ciebie lekarz na wizyte
      domowa za darmo i tego samego dnia, kiedy o to poprosilas? Mialam problem z
      kregoslupem, nie moglam sie ruszac, GP przed przyjsciem zadzwonil do mnie i
      zapytal, czy mam kogos do pomocy. Fakt, ze czasem sie trzeba uprzec i cos
      tam "wymuszac" na GP na przyklad, ale jesli jest to w ramach bezplatnej opieki,
      to to dostaniesz. Dla porownania, poszlam kiedys w Polsce do lekarza poprosic o
      skierowanie na badanie krwi, mialam powod i probowalam temu konowalowi to
      powiedziec, ale uslyszalam "Pan Doktór - tak, tak, to "o" z kreseczka - mowi, a
      pacjent slucha", no bo jak to tak, pacjent wie, co mu jest? To przeciez "Pan
      Doktór" diagnoze ma postwic. Zaczelam robic awanture i chyba sie troche
      przestraszyl, bo nie dal mi dokonczyc i dostalam skierowanie. A potem sie
      dowiedzialam, ze takie badanie kosztuje 12 zl... Wiem tez od znajomych, ze
      otrzymanie skierowania na jakiekolwiek podstawowe badania w ciazy bywa
      niemozliwe, albo wymaga awantur (tego potrzeba kobiecie w ciazy najbardziej).
      Oczywiscie nie wszedzie i nie zawsze, ale to jest raczej norma. W Anglii duza
      zaleta jest to, ze recepty sa za darmo dla dzieci do 16 roku zycia i dla kobiet
      w ciazy i rok po urodzeniu dziecka, wiec jesli cos sie dzieje (oby nie!) nie
      stajesz przed wyborem: zrezygnowac z leczenia, bo lek strasznie drogi czy
      zapozyczac sie, zeby go wykupic. Jeszcze dodam, ze bedac w czasie ciazy w
      Polsce wpadlam na wizyte do tego "mojego" lekarza, tak dla spokoju sumienia i
      sprawdzenia czy wszystko jest ok. Nie bylam jeszcze wtedy do konca zdecydowana,
      gdzie rodzic. Naczekalam sie na te wizyte ponad godzine, chociaz bylam umowiona
      prywatnie na konkretna pore, w czasie wizyty poprosili lekarza do porodu, bo
      cos im sie skomplikowalo. Oczywiscie przeprosil, spytal czy mozemy poczekac
      itp. Po 20 minutach postanowilismy wyjsc, bo ile mozna czekac, mialam dosc.
      Wychodzac z gabinetu spotkalismy tego lekarza, przylecial, zeby powiedziec, ze
      jeszcze pare minut, ale powiedzialam, ze juz nie moge czekac. To przesadzilo o
      mojej decyzji, a chcialam z nim wlasnie porozmawiac o tym rodzeniu i paru
      sprawach z tym zwiazanych. Wyobrazilam sobie, ze rodze, a on lata tak pomiedzy
      sala porodowa a gabinetem. Dodam jeszcze, ze jest to bardzo dobry lekarz, ale
      chyba z tego powodu zrobil sie bardzo popularny i niestety nie nadaza z
      przerobem... Oj, dlugo i chaotycznie mi wyszlo, troche niewyspana jestem, bo
      moj maluszek strasznie w nocy szalal;o) Podsumowujac, na postawie moich
      doswiadczen mysle, ze lepiej i latwiej jest przechodzic ciaze i rodzic w Anglii
      niz w Polsce.
      • myszka785 Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 30.09.05, 18:52
        dobrze powiedziane/opisane!!!
        • effata Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 30.09.05, 19:05
          Ja mam akurat zupełnie inne przemyślenia odnośnie przechodzenia ciąży i porodu
          w Anglii, o czym już kilkakrotnie pisałam i jakbym mogła (czyli np. gdybym nie
          musiała tachać miesięcznego malucha z powrotem smile)) to na 100% wolałabym być
          pod opieką lekarską i rodzić w Polsce. Ale każdy ma jakieś indywidualne
          doświadczenia.
          Natomiast moim zdaniem w WB jest b. wiele plusów i wychowywanie dziecka jest
          łatwiejsze, bo polityka prorodzinna jest o niebo lepsza niż w Polsce (jest to
          szczególnie odczuwalne, gdy ma się więcej niż jedno dziecko).
          Muszisz faktycznie brać poprawkę na to, że na tego typu forum ludzie piszą
          głównie o swoich wątpliwościach, niejasnościach itp. bo chcą zaczęrpnąć opinii
          innych (albo pocieszenia).
          Jest jeszcze kwestia powrotu po urlopie macieżyńskim do pracy i ochrony kobiet -
          moim zdaniem Polska jest w tej kwestii daleko, daleko za Anglią...
    • ewunia_uk Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 30.09.05, 19:51
      Dziwnie, ze tak sie "naczytalas" negatywnych opinii, bo jesli chodzi o ciaze i
      porod to zdecydowana wiekszosc dziewczyn wypowiada sie tu pozytywnie o opiece w
      UK. A ze jest inna niz w Polsce, to nie ulega watpliwosci. Ale czy gorsza -
      chyba nie. Obiektywnie - promil umieralnosci niemowlat w UK jest mniej wiecej
      o polowe mniejszy, niz w Polsce. Subiektywnie - nieplanowany pobyt na
      patologii ciazy na Zelaznej w Warszawie skutecznie obrzydzil mi polska sluzbe
      zdrowia na cale zycie.
    • aitee Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 01.10.05, 21:18
      Dolacze do dziewczyn zadowolonych z prowadzenia ciazy i porodu w UK. W UK zaszlam w pierwsza ciaze i w momencie, kiedy zaczely sie problemy (cukrzyca ciazowa) otrzymalam bardzo duzo dodatkowej opieki lekarskiej. Podobnie jest i teraz, w drugiej ciazy (23 tydzien). Opieka za darmo (poloznik, poradnia cukrzycowa, usg specjalistyczne ze specjalista zajmujacym sie wlasnie ciazami cukrzycowymi, dietetyk). W PL jest obsesja na punkcie lekow (progesteron i nospa jako stale elementy ciazy polskiej, potem jeszcze fenoterol), badania palcami (w UK bylam badana jedynie podczas porodu), usg, lezenia w lozku z powodu skurczy BH, zwolnien lekarskich od 6 tygodnia ciazy. Pewnie wielu to odpowiada, dla mnie to ogromna przesada.
    • basiak6 Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 01.10.05, 21:36
      Tez sie zgadzam z dziewczynami co do pozytywnych doswiadczen w ciazy.

      Gorzej jednak z tym co jest po porodzie, a dokladnie po powrocie do pracy, dla
      matki ktora chce pracowac. Koszty sa po prostu koszmarnie wysokie!. I wlasnie
      tutaj zazdroszcze mamom w Niemczech i w Polsce ze maja opieke nad dziecmi w
      wieku przedszkolnym za normalna cene.
      Caly czas mam nadzieje ze w koncu rzad zacznie robic cos konkretnego w kierunku
      pomagania working parents a nie tylko gadania o tym.
      • edytkus Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 02.10.05, 02:34
        basiak6 napisała:

        I wlasnie
        > tutaj zazdroszcze mamom w Niemczech i w Polsce ze maja opieke nad dziecmi w
        > wieku przedszkolnym za normalna cene.

        Zdaje sie ze gospodarka Niemiec upada wlasnie ze wzgledu na wysokie swiadczenia socjalne, ale juz od
        przyszlego roku maja nastapic jakies zmiany?

        Co prawda rodzilam w USA a nie w Anglii, ale jestem przekonana ze gdyby moje dziecko urodzilo sie w
        Polsce na 99% mialoby skaze bialkowa albo inna alergie wink)) o dysplazji bioderek czy innym napieciu
        miesniowym nie wspominajac surprised
        • ewunia_uk Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 02.10.05, 08:53
          edytkus napisała:

          > > Co prawda rodzilam w USA a nie w Anglii, ale jestem przekonana ze gdyby
          moje dz
          > iecko urodzilo sie w
          > Polsce na 99% mialoby skaze bialkowa albo inna alergie wink)) o dysplazji
          biodere
          > k czy innym napieciu
          > miesniowym nie wspominajac surprised

          Bardzo prawdopodobne, ze ta polska epidemia slabego "napiecia miesniowego" jest
          wlasnie spowodowana powszechnym przyjmowaniem fenoterolu i No-spy w ciazy.
          Fenoterol od dawna w swiatowej literaturze medycznej dyskredytowany jako lek
          rzekomo zapobiegajacy przedwczesnym porodom, a No-spa w ogole jest
          niedopuszczona do obiegu w krajach zachodnich, a nawet opisana w literaturze
          medycznej jako przyspieszajaca porod!!
          >
          >
      • ewunia_uk Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 02.10.05, 08:49
        basiak6 napisała:

        > Tez sie zgadzam z dziewczynami co do pozytywnych doswiadczen w ciazy.
        >
        > Gorzej jednak z tym co jest po porodzie, a dokladnie po powrocie do pracy, dla
        > matki ktora chce pracowac (...)
        > Caly czas mam nadzieje ze w koncu rzad zacznie robic cos konkretnego w
        kierunku
        > pomagania working parents a nie tylko gadania o tym.

        Dokladnie. Trzeba miec bardzo dobra pensje, zeby powrot do pracy w ogole byl
        oplacalny. A jesli sie zostanie w domu, to ludzie o normalnych zarobkach nie
        maja co liczyc na jakikolwiek zasilek "wychowawczy" - po wyczerpaniu
        macierzynskiego nie dostaje sie nic.

        Niedawno rozmawialam ze znajomym z Niemiec, ktory tez ma corke w wieku Zosi.
        Jak uslyszal, ile ja place za przedszkole, to myslal, ze sie pomylilam o jedno
        zero.
        • basiak6 Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 02.10.05, 09:29
          Problem swiadczen w Niemczech dotyczy przede wszystkim emerytur, nie
          dofinansowania przedszkoliwink
          To nie jest normalne ze za 4 dni opieki place miesiecznie miedzy 720 a 900
          funtow, oprocz tego placac wysoki podatek.
          Moje kuzynki w Niemczech tak samo nie moga uwierzyc ze tyle place...

          Ewunia, co do lekow, zauwazylam to samo, ilekroc slysze ze ktos bierze
          fenoterol, zaraz potem pisza ze dziecko ma problem z napieciem miesniowym...

    • saraag Re: dzieci w Anglii - podsumowanie :) 29.10.05, 18:27
      Przeczytałam Wasze wypowiedzi i tak myślę, ze być może opieka jest dobra ale
      dopiero po 12 tygodniu ciąży. A jeśli problemy zaczynają się wcześniej to co
      wtedy? Ja mam nadczynnosć tarczycy i astmę i jakos nie widzę żeby ktoś się
      specjalnie troszczył o ciążę w moim przypadku. Pierwsza wizyta za tydzien, z
      tego co wiem to potem sporo poczekam az listy od GP do szpitala i ze szpitala
      do mnie dojdą. Wiem, może mam polską menatalnośc, chcę wiedzieć czy wszystko
      prawidłowo się toczy.
      Czytałam też,że jest lepsza opieka jeśli chodzi o psychikę mamy, że rozwiewa
      się jej obawy - tego też nie czuję, dzwoniłam do GP, żeby ustalić wcześniejszy
      termin wizyty, na próżno. Niestety nie czuje sie jak w cywilizowanym kraju.
      Owszem staram sie nie martwić, powtarzam sobie, że wszystko będzie dobrze, ale
      wmawiać sobie a wiedziec jak jest to dwie rózne sprawy.
      Popieram - dobrze sie tu przechodzi ciąże bezproblemowe. Obym zmieniła jednak
      zdanie po pierwszej wizycie. Niestety nadczynnosc w ciązy trzeba kontrolować, i
      nie jest to wymysł tylko polskich lekarzy.
Pełna wersja