Nie chcę już tu być!!!!

23.10.05, 02:02
Może któraś z Was przeżywała to samo co ja,a może to ja mam tylko takie
wachania nastrojów!Jestem w UK od stycznia tego roku,od razu znalazłam pracę
w biurze,moja córcia poszła do żłobka i chłonie bardzo szybko angielski z
czego jestem bardzo zadowolona.Ogólnie zycie tutaj jest lżejsze pod względem
finansowym,ale mi to nie wystarcza!Codziennie budzę się z myślą,że zowu idę
do pracy gdzie jestem traktowana jak "polka".Nikt mi nic takiego jeszcze nie
powiedział, ale jednak czuję,że cała reszta to ONI a ja to ta od roboty.Do
tego dochodzi tęsknota za domem,która nasiliła się po wakacjach kiedy
odwiedziliśmy rodzinę.Poza tym w domu nie mieszkamy sami,denerwuję się bo
widzę że nie mogę stworzyć takiego domu o jakim marzyłam,bo zawsze się toś
kręci po domu,a poza tym dochodza kwestie finansowe(jak chcielibyśmy mieszkać
sami to w życiu nie odłożyłabym ani centa).Kiedyś chcieliśmy wynając flata,bo
zupełnie nam by wystarczył,ale pani z agencji stwierdziła,że dziecko musi
mieć swoją sypialnie i flata nam nie wynajmie!Dlatego teraz mieszkamy na
kupie,Z mężem zaczynają mnie łączyć tylko sprawy organizacyjne,ja strasznie
już tęsknię za rodziną i nie mam ochoty już tu być!Z drugiej strony boję się
powrotu do Polski bo może być tak,że nie znajdziemy pracy i co wtedy zrobimy?
Nie wiem co mam robić,zaczynam mieć doła,a ogólnie zawsze byłam osobą silną
więc ten stan zaczyna mnie dobijać!Ostatnio miałam też takie kobiece problemy
związane z tabletkami hormonalnymi i poszłam do lekarki,która popatrzyła mi w
oczy i stwierdziła,ze jest ok.Wiem ,że tutaj kobiet w ciązy nie bada się
ginekologicznie,ale ja w ciąży nie jestem i poczułam się żle potraktowana,bo
już sama nie wiem, może tam mam jakąś torbiel czy jeszcze coś innego ale to
nie ważne!!!Dobija mnie to wszystko.Wiem,że dużo ludzi tutaj chce zostać na
stałe i żadko się spotykam z opiniamii innymi,ale jeżeli jeszcze jesteście w
Polsce to się 2 razy zastanówcie czy warto wyjeżdzać i rzucać wszystko,bo ja
cały czas czuję,że to nie mój kraj,nie moje zwyczaje,nie mój chlapowaty
klimat!Zobaczcie co może spowodowć rozłoka z bliskimi,brak własnego kąta,brak
szczecia!Pozdrawiam wszystkie kobietki i może mnie któraś zrozumie....
    • edytkus Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 02:55
      Dlaczego nie wrocisz do Polski?
      • izetka Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 09:35
        ja cie rozumiem. ale w pl sa z kolei inne problemy. niema chyba takiego miejsca
        na ziemi gdzie wszystko jest idealnie. moze znajdz w sobie jeszcze troche sily
        zeby przetrzymac. na pewno byloby inaczej gdybyscie mieszkali sami. sprobuj
        moze jeszcze z tym mieszkaniem w jakiejs innej agencji. mysle ze napewno cos
        znajdziecie. super przynajmniej ze masz prace, docen to, a ludzmi sie nie
        przejmuj. moze troche sobie sama wmawiasz ze cie zle traktuja, a nawet jesli
        rzeczwiscie tak jest to chyba nie sa warci tego zeby sie nimi przejmowac.
        a z ginekologiem to cie bardzo bardzo rozumiem. ja bylam w uk jak bylam w ciazy
        to jest katastrofa jakas. dobrze ze nie przyszlo mi tam rodzic. sprawy
        zdrowotne to lepiej w pl zalatwiac przy okazji wizyt u rodziny. pozdrawiam cie
        i uszy do gory. sprobujcie jeszcze raz z tym mieszkaniem to na pewno rozwiaze
        wiele problemow.
        • basiak6 Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 10:33
          W Polsce jest o tyle latwiej ze przynajmniej rodzina moze cos pomoc, np przy
          kupnie mieszkania, tutaj to dla wielu niemozliwe. Jak cos sie stanie, jest sie
          samemu na lodzie. Do tego dochodzi problem emerytur bo jaki sens harowac cale
          zycie tutaj jesli panstwowa emerytura to okolo 70 funtow tygodniowo i po 20
          latach zobaczyc ze sie ma niewiele wiecej niz przedtem? Chyba ze sie odklada
          prywatnie albo firma placi i stac nas na odlozenie jakichs pieniedzy np na dom
          czy mieszkanie, etc.
          • natalia.brzeska Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 10:55
            Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma...
            • basiak6 Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 11:04
              Dlatego tyle ludzi tutaj przyjezdza myslac ze UK to jakas kraina obiecana miodem
              plynaca a Polska jest be smile
              Warto spisac sobie na kartce wszystkie za i przeciw i podjac decyzje na takiej
              podstawie, niz naszych wyobrazen. Latwiej mowic niz zrobicsmile
              • magdapol75 Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 12:23
                W ostatnim numerze Cooltury czytalam artykul o depresji w jaka popadaja Polacy
                przyjezdzajacy do UK.
                Artykul byl o Irlandii,opisywane sa historie ludzi ktorzy przyjechali tu w
                ciemno lub do znajomych i jak na koncu wyladowali w szpitalach
                psychiatrycznych,my tu tak wszystkich zachecamy do przyjazdu nawet z malymi
                dziecmi ale nie zawsze jest to widac takie piekne.
                Zanim wiec zdecydujecie sie na przyjazd przemyslcie to dobrze,nie bierzcie pod
                uwage tylko naszych historii (tzn.tych ktorym sie udalo),poszukajcie opinii na
                innych forach o UK.
                Co do ginekologa to polecam "walk in clinik" to jest przychodnia ginekologiczna
                gdzie mozna isc bez wczesniej umowionej wizyty.
                Dostaniesz forme do wypelnienia i idziesz do poczekalni,zawola Cie pielegniarka
                opowiesz jej o sobie a potem lekarz zrobi Ci badania,przy takiej wizycie
                pobiora Ci tez probki na choroby weneryczn i HIV (jak bedziesz chciala), wyniki
                masz za tydzien,a lekarstwa sa za darmo - polecam.
                Z mieszkaniem to moze sprobuj gazete "LOOT" bo wiem ze wedlug prawa agencja nie
                moze wynajac studio flatu dla rodziny z dzieckiem, bo tak jak Ci powiedzieli
                dziecko musi miec osobna sypialnie.
        • wanilia25 Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 12:32
          skad ja to znam sad !!!
          ja mam podobna sytuacje, musze tu byc ze wzgledu na rodzine, ktora chce tu byc,
          zyc, pracowac....
          moje rady dla Ciebie:
          1. jest mnostwo innych agencji ktore moga wam pomoc, jak nie tam to gdzie
          indziej....
          2. z twojego listu wynika ze angielski nie jest twoim problemem , wiec prace
          zawsze mozna zmienic- przeciez jest zawsze zapotrzebowanie na office,
          3. zmien tez lekarza , masz takie prawo. A noz widelec okaze sie bardziej
          ludzki smile.
          pozdrawiam
          • anitakubus123 Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 12:58
            Rozumiem co czujesz, pewnie czasami to rozgoryczenie jest nie do zniesienia?,
            ale zastanow sie czy chcesz tu byc-jesli tak to zmien co mozesz(prace,
            lekarza), ciesz sie i doceniaj to co masz-trudno znalezc ludzi ktorzy zgodza
            sie mieszkac z rodzina z dzieckiem!
    • majaw2004 Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 14:46
      Dziękuje za Wasze opinie i zrozumienie.Nie wiem jeszcze co postanowię w związku
      z pobytem tutaj,bo jak narazie wiem tylko,że koniecznie muszę coś
      zmienić.Trochę mi ulżyło po przeczytaniu opinii i mam nadzieję,że wszystko się
      jakoś ułoży....bo jak jest żle to może być juz tylko lepiej?prawda?Pozdrawiam
    • marafioti Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 16:00
      haha moj staz za granica to...zaraz tak dlugo ze musze policzyc...od 2001 czyli
      tylko 4 lata.wyjechalam po studiach z glupiego blachego powodu:CIEKAWOSC SWIATA
      I LUDZI ORAZ SPRAWDZENIE SIEBIE TZN BEZ MAMUSI. czyli zadnej przymusowej pracy
      czy zarobku generalnie. byla austria grecje(super ale ile mozna myc talerze)
      potem wlochy. potem byl facet i potem slub. nigdy mu nie zadeklarowalam pobytu
      na stale we wloszech , przeciwnie od poczatku kombinowalam zeby zorgnizowac
      przyjazd wspolny do polski. trudne do zorganizowanai bo on nie zna polskiego
      ang, i ma glupi zawod, potem kasa oszczednosci itd. potem pojawila sie mala ola
      i w koncy jest gorzej niz bylo. w ciagu 4 lat moje cv nie stalo sie
      atrakcyjniesze o mycie podlog czy kelnerstwo. szanse na prace normalna -zerowe
      (mieszkam w strefie autonomicznej 2 jezykowej wiec troche trudniej i inaczej
      niz np w rzymie);na nostrofikacjhe dyplomu stracilaby min 6 lat poniewaz
      powinna sie od byc w 3 jezykach ang, wloski i niemiecki(niemieckiego nie znam i
      nie lubie),

      znajomi po 4 latach - wynik zerowy-naprawde. nie znam nikogo z kim moge sie
      umowic do domu na zasadzie: anka zrobialam szarlotke wpadnij z dzieciakiem-
      (sorry znam jedna austriaczke ale widzimy sie sporadycznie i przypadkiem.

      rodzina -czyli jego -jjest blisko ale zero kontaktow -moze nawet ja juz nie che.
      moja rodzina -ok zaakceptowala meza ale poco mieliby tu przyjechac skoro zyja
      dobrze w pl.

      nie interesuja mnie argumenty:ale fajnie mieszkasz w pieknym kraju , skorzytaj
      na tym, ucz sie jezyka, rob kursy(w moim przypadku to nie mozliwe, moze w uk
      jest latwiej), skoncentruj sie na dzicku mezu....ale po 20 latach zapytasz co
      ja osiaglam. i odkrywasz ze prawie nic bo myslalas o dziesku o mezu.


      wiem ze w pl mozna zyc lepiej, zycie jest atrakcyjniejsze, kolorowsze (moze
      ktos teraz mi wyrzuc po co wiec wyjezdzala ale ja wiem ze dotarlo to do mnie
      dopiero po tym jak pojawila sie perspektywa byc na stale we wloszech)----a
      znaczam ze nigdy sie niewstydzilam bycia polka i kochalam zawsze nasz kraj, nie
      myslalam o nim jako bbee.


      teraz nadal kombinuje, musze zebrac tylko troche peiniedzy, nie duzo i tak duzo
      nie dam rady odlozyc(kolejny mankament- tu nie ma raju finansowego w porownaniu
      z polska lepiej byc na miejscu zyc skromnie ale szczesliwie)
      mysle ze absolutnie jeszce 2 wiiosny bede w polsce, z mezem czy bez ale bede.
      bede szczesliwa gdy zarobie 800 zl ale bede w domu i bede miala rodzine.


      aaa i nie piszcie ze jestem egoistka ze nie mysle o dziecku i o mezu.
      pozdr i zycze odwagi do podjecia wlasciwej decyzji dla ciebie

      pomywaczka i kelnerka
      ùbuziak
    • eleonorak Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 20:24
      A ja myślę sobie (sama mieszkam poza Polską), że ludziom zdarzają się gorsze
      nieszczęścia,niż mieszkanie w "obcym kraju", szczególnie jeśli jest to
      cywilizowany kraj .A raju na ziemi niestety nie ma.
      • mrufkaa Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 22:04
        Poprawie tylko Magde, to nie walk in clinic, bo tam siedza same pielegniarki,
        tylko Sexual health Clinic, sa takie przy kazdym wiekszym szpitalu, ja znam te
        przy szpitalu Chelsea and Westminster na Fulham Rd, faktycznie o nic tam nie
        pytaja nawet GP nie trzeba miec a Twoja karta po zakonczeniu leczenia idzie do
        kosza 9 co ma dobrze i zle strony). Idz, umow sie na konsulatcje, najpierw Cie
        zobaczy pielegniarka, a potem ginekolog. Przygotuj sobie liste roszczen. bo jak
        wszedzie w UK, lekarza trzeba przycisnac, zeby Cie potraktowal powaznie.
        Skoro twoj angielski jest dobry, pomysl o zmianie pracy. zloz podania w
        wiekszych firmach, masz wieksze szanse na srodowisko miedzynarodowe, rozne
        akcenty, ludzi o szerszych horyzontach. Banki? biura podrozy? office staff na
        lotniskach? Wiem, ze NatWest rekrutuje teraz (nie trzeba miec doswiadczenia w
        bankowosci) sa tez wakaty jako Human Resources Assistant na City Airport -
        zajrzyj na ich strone. Public sector tez bylby dobry dla Ciebie, mi wciaz
        Totaljobs przysyla stosy ofert, zarejestruj sie na ich stronie...
        No, rusz sie kobitkosmile
        Wiem, ze jest podle, wcale nie przecze, a te co tego nie rozumieja to albo tu
        siedza duuuuzo dluzej albo nic zupelnie do stracenia w tej Polsce nie mialy.
        Zauwaz, ze wiekszosc mam ogolnie zadowolonych na tym forum wyszla za Anglika
        badz innego innostarnca powaznie tu zasiedzialego. Twoja sytuacja jest inna,
        trudniejsza, ale to nie znaczy, ze sobie tego jakos nie poukladasz.
        Glowa do gory, bedzie lepiej.
        P.S A Twoj maz nie moze wynajac studio flat tylko dla siebie? Nie nadmieniajac
        o rodzinie? jego dochody na to nie pozwola, musicie miesc wspolne? Kurcze,
        poszukaj mniej restrykcyjnej agencji albo faktycznie wynajmijcie bez agencji,
        np. szukajac przez wyzej juz wymieniany LOOT...
        • magdapol75 Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 22:13
          Asia, ja chodze do przychodni przy St.Mary`s na Paddingtonie i nazywa sie
          ona "walk in clinic" ,jestem tam juz u nich z 10 lat i zawsze mam ta sama
          karte,widocznie zalezy od przychodni.
          • mrufkaa Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 22:17
            O, to pewnie sa rozne ( zwracam honor do kieszeni) smile)
            A masz tam lekarza ginekologa?
            • magdapol75 Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 22:23
              Tam jest kilku ginekologow i wydaje mi sie ze sa dobrzy,zawsze jestem
              zadowolona z wizyty z tym ze siedzi sie w poczekalni jakies 5 godzin sad
        • feliscat Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 22:37
          Majaw2004, rozumiem Cię doskonale! Co parę dni mam takie myśli, aczkolwiek
          staram się znajdować i dobre strony dla swego zdrowia psychicznego i dla mojego
          męża, który bardzo się stara żeby było ok.
          Wyjechaliśmy przypadkiem zostawiająm w pl pracę, mieszkanie (tu nigdy nie
          będziemy mieli swojego - kredytów z zsadzy nie biorę, zresztą ceny są wg mnie
          kosmiczne w porównaniu z resztą UE, nie widzę sensu płacenia takiej kasy) i
          może nie luksusowe, ale życie na przyzwoitym poziomie. No i przede wszystkim
          rodzinkę, przyjaciół, kota i inne fajne klimaty.
          Ja mam zawód, do którego przygotowywałam się wiele lat, a którego tu tak łatwo
          nie będę mogła wykonywać niestety (a więc żal, że może zmarnowałam wiele lat i
          pieniędzy na kształcenie, strach, że zawsze tu będę byle kim zawodowo) i wielką
          tęsknotę za krajem, choć widzę jego wieeeeeeeeeelkie minusy.
          Z kolei mój mąż zostawił świetną pracę, tyle, że sezonową. Tutaj wszedł w
          zupełnie nową działkę - idzie mu naprawdę dobrze, nie chce wracać, chce się
          uczyć nowych rzeczy, sprawdzić, Polska go coraz bardziej mierzi (zwłaszcza
          powyborcza perspektywa kaczylandu).
          Teraz i tak nie możemy wrócić, za parę tyg. rodzę. Ale nie wiem co będzie
          potem. Widzę plusy i minusy życia w obu krajach. Nie przypuszczałam, że
          adaptacja do nowego środowiska będzie tak trudna dla mnie. Lepiej radzę sobie
          jednak ze swoimi problemami w kraju, gdzie mam wsparcie bliskich, fajną
          rodzinkę, która często się spotyka, grupkę świetnych przyjaciół no i dość
          prestiżowy zawód. Chciałam wyjechać i to bardzo, zobaczyłam jak to jest i teraz
          coraz trudniej się z tego wyplątać...

          Z kolei kumpela też zostawiła pracę i mieszkanie, chciała spróbować czegoś
          nowego, bo "jak nie teraz to kiedy". Pracuje na szczęście w swoim zawodzie, ale
          czuje się traktowana gorzej. Szuka ciągle nowej pracy.

          Moja recepta na lepszy humor to własnie skorzystanie na tym, że tu jestem, np.
          zwiedzanie, szlifowanie języka, poznawanie czegoś nowego, otoczenie się tymi
          rzeczami i klimatami, które lubię i docenienie tego, że mieszkam w jednej z
          lepszych części tego świata, jestem zdrowa, mam rodzinę, czekam na dziecko, mam
          gdzie mieszkać itd. w tym stylu. I nadzieja, ze zawsze możliwy jest jakiś
          kompromis w podejmowaniu wspólnych decyzji.
          I tego też życzę wszystkim , którym tu nie najlepiej.
    • gosiash Re: Nie chcę już tu być!!!! 23.10.05, 22:56
      A ja z wiekiem zaczynam sie przychylac do opinii, ze nie ma sie co szarpac i
      trzeba sie czasami zastanowic co nam tak naprawde szczescie przyniesie.
      Oczywiscie najczesciej trawa jest zielensza po drugiej stronie, jak mowi
      angielskie przyslowie, ale...
      Ostanio czytalam w gazecie jakis artykul nt. badan dotyczacych szczescia i
      jeden z wnioskow byl taki, ze ludzie sa szczesliwsi im dalej od Londynu
      mieszkaja... wink
      W duzych aglomeracjach, rzeczywiscie trudniej jest znalezc przyjaciol i tempo
      zycia jest duzo szybsze, co nie wszystkim musi pasowac.
      Zmienia nam sie tez podejscie do zycia wraz z zalozeniem rodziny i pojawieniem
      sie dzieci. Ja tez probuje namowic mojego meza na zmiane lokalizacji, ale mam
      trudniejsza sytuacje bo on jest z Londynu i nie za bardzo chce. A ja go
      przekonuje, ze moze by jakies ladniejsze miejsce znalezc.
      Istnieje tylko pytanie ile czasu mozemy poswiecic, na przemeczenie sie, a kiedy
      trzeba powiedziec dosc i wprowadzic powazne zmiany?
      • mrufkaa Re: Nie chcę już tu być!!!! 24.10.05, 12:17
        hehe, moj jest z Teheranu i tez sie przykleil jak rzep to tego molocha...
        jakby to gdzie indziej fajniej zyc nie mozna...sad
    • seven_sisters Re: Nie chcę już tu być!!!! 25.10.05, 18:24
      Szczerze mowiac ja tez mysle o powrocie... Czuje sie tu jak w prozni, nie
      sadzilam, ze brak jezyka, kultury i mentalnosci (tak tak!) polskiej bedzie mi
      tak dokuczal. Jestem tu z mezem (Polakiem), wiec nie jest najgorzej wink choc i
      on ma podobne odczucia. To smieszne, ale z racji zawodu (filolog angielski)
      powinnam czuc sie jak ryba w wodzie, ale bedac tu na miejscu stracilam zupelnie
      zainteresowanie... W metrze czytam Polityke lub Przekroj, w domu slucham
      trojki, w pracy serfuje po gazecie.pl ... Mala Polska jednym slowem! Doceniam
      kwestie finansowa, naprawde, ale powoli usycham z tesknoty...
      • marafioti Re: Nie chcę już tu być!!!! 25.10.05, 19:39
        tak sobie mysle ze wiele z nas tlumaczy wyjazd jako cos "bardzo dobra okazja do
        poznania kultury czy nauki jezyka", mysla nie stworzone rzeczy zeby sie czuc
        jak w domu u siebie , bezradne i desperacko szuka przyjaciol bratnich dusz, a
        na koniec oraganizujecie sobie zycie zawodowe robicie mase kursow.pytanie tylko
        dlaczego nie zorganizujecie sie w pl.chyba nie jest az tak zle, no moze gdzie
        na prowincjach, ale wsrod moich znajomych po studiach istnieje przekonanie ze
        wyjazd za granice w sumie nie daje czegos rewelacyjnego w cv. wiec po co?


        oczywiscie trudniej jest tym ktore maja mezow nie polakow jak pozdr
    • dorota1974kr Re: Nie chcę już tu być!!!! 25.10.05, 22:02
      Mieszkam albo powinnam powiedziec ze mieszkalam w UK ponad 7 lat. Poczatki
      mialam okropnie trudne, ale potem sie zasiedzialam, poznalam ludzi, przyjechala
      rodzina tj moje dwie siostry, zaczelam studia na Open University, urodzily sie
      moje dzieci, bylismy krok od kupna domu. I nagle postanowilismy odwrocic
      wszystko do gory nogami. Od dwoch miesiecy jestem z dziecmi w Polsce, moj maz
      ciagle jeszcze w Uk, odkladajac na realizacje wspolnych planow. Ale powiem
      szczerze, ze nie jest mi dobrze. Mam wrazenie, ze z wielkimi buciorami
      wdepnelam tutaj w cudze zycia. Sa dawni znajomi ale jacys inni, jest rodzina
      ale tez jakby nie ta, wszystko wydaje sie byc obce. Czuje sie sie okropnie
      samotnie w wielkim morzu bliskich ludzi. Powoli zaczynam wyciagac wniosek, ze
      ludzie ktorzy kiedys mieszkali poza granicami juz nigdy i nigdzie nie beda
      naprawde u siebie. Tam mi zle, ale i tu zycie jakies dziwne. Napisze jesli
      zmienie zdanie
      • mrufkaa Re: Nie chcę już tu być!!!! 25.10.05, 22:10
        My dom juz mamy, a zamiast odkladac na drugi, ktory bysmy wynajeli i zarabiali
        nam nim jak trzeba, kupilismy mieszkanie we Wroclawiu.
        Z cala absolutna pewnoscia wolalabym mieszkac tam a nie tutaj, ale szczerze
        mowiac, martwie sie o mojego meza. Nawet nie o jezyk itd, bo to sprytna bestia,
        ale o nasza zasciankowa mentalnosc, po prostu nie wiem czy by mu nie dojadla ta
        lepperowsko-bejsbolowa Polska...Moj maz jest Iranczykiem.
        Latamy do Wrocka regularnie, maz jest zachwycony, mowimy czesto, ze fajnie by
        bylo... ale to na razie plany, poprzedzone wieloma jesli...
        Mam swiadomosc tego, o czym pisze magda, ze dziewictwo sie traci razsmile, wiec
        sama nie wiem...
        • mrufkaa Re: Nie chcę już tu być!!!! 25.10.05, 22:11
          Oj, Dorota, nie Magda, przepraszam...
      • magdapol75 do Dorota1974kr 25.10.05, 22:14
        Czesc Dorota,wlasnie tak myslalam ze dawno Cie na forum nie bylo, a tu taka
        zyciowa zmiana.Gratuluje podjecia odwaznej decyzji,bo ja jednak chyba sie nie
        zdecyduje na powrot.
        Daj sobie jeszcze czas do zaklimatyzowania na nowo,dwa miesiace to tak
        krotko,poza tym pewnie bedzie lepiej jak juz bedziesz miala meza przy sobie.
        W kazdym razie zycze powodzenia smile)))
        • dorota1974kr Re: do Dorota1974kr 25.10.05, 22:25
          Dziekuje Magda. Oczywiscie, ze daje sobie czas, smieje sie, ze do kwietnia bo
          do tego czasu jestem na maternity leave i zawsze moge wrocic. Szukam tez nowych
          zajec, zapisalam sie na pare kursow, ale czuje sie obco, az dziwne. Coz
          zobaczymy...
          • aniek133 Re: do Dorota1974kr 26.10.05, 12:27
            A ja sobie tak mysle, ze Ty jestes w tym przejsciowym okresie, kiedy w UK
            jeszcze nie czujesz sie jak w domu, a w Polsce juz sie nie czujesz i jestes w
            takim zawieszeniu. Oj, nie zazdroszcze... Ciekawa jestem czy na takim etapie
            mozna sie znow poczuc w Polsce jak w domu. A moze to tylko kwestia
            przyzwyczajenia?
    • gosiash Re: Nie chcę już tu być!!!! 27.10.05, 00:24
      A ja przychylam sie do opinii, ze jak czlowiek juz sie wypuscil na szerokie
      wody, to mu ciezko wrocic na stare smieci. Ja swego czasu mieszkala troszke w
      Irlandii i tez tak mialam, ze jak tam cos mnie wkurzylo, to sobie myslalam
      kurcze nie jestem z tad, nikt nmnie nie lubi wink. jak wracalam do Polski to malo
      mi serca nie rozerwalo, bo sie zdazylam w Irlandii okrutnie zakochac smile
      Ale co ja tam o Irlandii bede pisac. Mieszkalam pod Wroclawiem, wyjechalam na
      dwa lata do Warszawy, wrocilam na studia do Wroclawia, a potem znowu do
      Warszawy. I tez, Warszawy nie znosilam - okropne miasto, nie jestem z tad.
      Wroclaw uwielbialam, ale po dlugim weekendzie spedzonym w domu to mi sie
      wydawalo - co ja tu robie, znajomi jacys nie ci sami itd.
      Czasami to zazdroszcze ludziom co to urodzili sie i mieszkaja przez cale swoje
      zycie w jednym miejscu i zawsze moga powiedziec, ja to z tad jestem. Ale z
      drugiej strony... smile
    • djabholden Re: Nie chcę już tu być!!!! 27.10.05, 00:50
      Bedac tutaj (UK) bardzo, bardzo tesknie za Polska, a jak jade na lato do
      Gdanska to po 3 tygodniach tesknie za Anglia .... i chyba juz zawsze tak bedzie.
      • evee1 Re: Nie chcę już tu być!!!! 27.10.05, 06:55
        Ach dawno mnie tu nie bylo smile).

        > Bedac tutaj (UK) bardzo, bardzo tesknie za Polska, a jak jade na lato do
        > Gdanska to po 3 tygodniach tesknie za Anglia .... i chyba juz zawsze tak
        bedzie
        U mnie juz tak nie jest, ale ja mieszkam znacznie dalej (Australia), wiec i
        wizyty w Polsce sa rzadsze, no i poza Polska jestem znacznie dluzej (14 lat).
        I prawde mowiac nawet do Polski specjalnie nie tesknie. Juz raczej do Anglii, w
        ktorej mieszkalismy trzy lata (2001-2003).
        Dla mnie powrot do Polski to bylaby teraz kolejna emigracja i musialabym miec
        jakas dobra motywacje, zeby tam wrocic. A takiej motywacji nie mam w ogole.
    • vase Re: Nie chcę już tu być!!!! 30.10.05, 20:53
      Ja w sumie moglabym sie podpisac pod wiekszoscia postow. Raz mysle tak raz
      siak, raz mi tu lepiej raz gorzej, raz chce wracac innym razem nie..
      Moj maz strasznie sie zakochal w Pl (Krakow) i bardzo chce tam zamieszkac.
      Tylko, ze w naszym przypadku bylaby to (jak ktos napisal) emigracja, bo ja
      wyjechalam z Pl jako nastolatka, a maz i syn Ang. W sumie chyba bardzo chce
      wrocic tylko obawiam sie kwestii finansowej. Dalej mam super jezyk ze
      znajomymi, uwielbiam sie spotykac z rodzina i b. bym chciala wychowywac synka w
      Pl. No tylko ta kasa..
      Oto moje 2 wczesniejsze posty (troche na temat smile

      Z dala od Polski




      Re: Lubicie Anglie?
      Autor: vase
      Data: 10.02.04, 14:45 + dodaj do ulubionych wątków


      zarchiwizowany

      --------------------------------------------------------------------------------
      Witam wszystkich! Mieszkam w Anglii od ok. 8 lat. W miescie, w ktorym mieszkam
      (Portsmouth) zakochalam sie od pierwszego wejrzenia. (A mieszkalam juz w
      roznych miejscach)
      W Anglii podoba mi sie - tak jak wiekszosci Wam - to wlasnie "zyj i daj zyc".
      Lubie pogode, bo u nas na poludniu niegdy nie sypie snieg smile Uwielbiam
      chinskie i hinduskie potrawy, bardzo lubimy z mezem chodzic do pubow na lunch,
      a wtedy nie pogardze angielskim stekiem, czy ale pie. Bardzo posmakowalo mi sea
      food, a kupujemy najswiezsze, prosto z lodzi.
      Lubie, ze ludzie sprzataja po swoich psach, lubie, ze nikt mi sie nie wtraca
      jak wychowuje dziecko (ile ja sie w Polsce nasluchalam!), lubie, ze mnie stac
      na rozne rzeczy, lubie chodzic po urzedach (naprawde!), lubie.., lubie..
      Podoba mi sie opieka nad kobietami w ciazy, podoba mi sie angielska wies i
      ukwiecone chatki z imionami, podoba mi sie uprzejmosc, podoba mi sie dziekuje,
      przepraszam.
      Nie podobaja mi sie rozwydrzone dzieci, nie podoba mi sie niewiedza (kiedys na
      poczcie musialam pani powiedziec, ze Polska jest w Europie, bo nie wiedziala
      jaki mi znaczek sprzedac), nie podoba mi sie jak obchodza (czy NIE obchodza)
      Boze Narodzenie, nie podoba mi sie, ze nie moge kupic burakow, bialego sera,
      czy ogorkow kiszonych smile
      Odpowiadajac na pytanie: Bardzo lubie Anglie!
    • werata Re: Nie chcę już tu być!!!! 01.11.05, 12:52
      Maju,
      ja czytajac to forum mam wrazenie, ze bardzo czesto pozostanie na emigracji to
      wybor negatywny: zostajemy nie dlatego, ze jest swietnie, tylko dlatego, ze nie
      ma do czego wracac. (Przeczyatj np. ten watek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=29801646&v=2&s=0 )

      A to jest zaden wybor. Ogromna odwaga jest wrocic. Odwaga, bo mimo tych
      negatywnych wyborow jest jeszcze presja, zeby cieszyc sie z tej emigracji, bo
      przeciez w Polsce "tylko bieda i zgrzytanie zebami"...

      Napisz wlasny scenariusz do swojego zycia. Jesli chcesz wrocic,to zrob to z
      podniesiona glowa, to jest Twoj wybor, decyzja, na jaka - wg mnie - niewielu
      stac mimo tak wielu watkow tutaj o degradacji spolecznej, tesknocie itp. Zyjac
      na emigracji czesto skazujemy sie na proznie rodzinna, przyjacielska. Niektorzy
      potrafia w niej zyc. Niektorzy chca w niej zyc. A moze Ty chcesz czegos wiecej
      od zycia? W Polsce mozna naprawde dobrze zyc.
      Podejmij decyzje najlepsza z mozliwych! Powodzenia!
      werata


    • gosia5005 Re: Nie chcę już tu być!!!! 07.12.05, 00:26
      gdy czytam Twoj list, jakbym slyszala siebie... rozumiem Cie, to smutne.. wiele
      osob mowi Ci zmien prace, to tamto, przystosujesz sie itd. Ale prawda jest
      taka, ze jesli tak czujesz to chociazbys stawala na glowie i osiagala nie
      wiadomo co to nic nie zmieni tego co naprawde czujesz. Sa tacy, jak ja czy Ty,
      ktorzy po prostu cierpia gdy sa daleko od miejsca z ktorego pochodza, od
      bliskich, od wszystkiego co znaja od dziecka. ja zawsze chcialam wyjechac -
      wyjechalam. W okropnym Londynie 1 rok, teraz mieszkam w Brighton 1.5 roku,
      gdzie ucieklam szukajac lepszego, bardziej przyjaznego miejsca. Jest lepiej niz
      w Londynie, tlumy tak nie zabijaja, ale to dalej przeciez Anglia, dalej nie ma
      mnie tam gdzie powinnam byc, gdzie wydaje sie cale moje ja przynalezy. Nie mam
      problemow z praca i z jezykiem, jestem z kochajacym mnie Lukaszem, ale po 2.5
      latach przekonalam sie ze po to potrzebny byl mi wyjazd abym naprawde poczula
      to co czuje, to samo co Ty czujesz. To nie jest moje miejsce i nigdy nie
      bedzie, bez wzgledu na to ile pieniedzy zarabiam, ze moge tu jakos zyc. Zawsze
      bede sie czula obco. Rozumiem Cie tez jesli chodzi o podejscie lekarzy. To jest
      szok, ze taka maja praktyke. Pytalam np o testy alergiczne i tutaj nie robia,
      tylko do konca zycia zalecaja tabl. A kolezanka ktora skarzyla sie na bole w
      nerkach dostala tabl przeciwbolowe.. Moze mamy akurat takie doswiadczenia i nie
      mozna generelizowac, ale wlasnie generalnie tak tu jest z lekarzami. Planuje
      dziecko i boje sie gdy pomysle jak ma tu rodzic, czy chociazby chodzic na
      rutynowe badania.. Nie mowiac juz o barierze jezykowej..
      Nie raz plakalam z tego powodu "Nie chce juz tu byc". Marze ze bede mieszkac w
      Polsce, ze wroce. narazie nie mam po co, bo napewno bede miala problem z praca,
      Lukasz to samo, nie mamy gdzie mieszkac, a bez pracy tam trudno zyc, nie mowiac
      o wlasnym, naprawde wlasny kacie. Mam nadzieje, ze zycie przyniesie
      rozwiazania. Jedno jest pewne, wyjazd moj pokazal mi ze napewno nie chce zyc w
      Anglii, prawdopodobnie nigdzie daleko od "DOMU".
      A swoim mysleniem mozna doprowadzic do tego, ze czlowiek sam siebie oszuka, ale
      nie oszuka swych uczuc. To zawsze powinien byc drogowskaz dla nas..
      Zycze Ci wszystkiego najlepszego i abys zawsze byla przekonana do tego czego
      naprawde pragniesz dla siebie i swoich bliskich.
      Gosia
    • evee1 Re: Nie chcę już tu być!!!! 07.12.05, 03:48
      > ja czytajac to forum mam wrazenie, ze bardzo czesto pozostanie na emigracji to
      > wybor negatywny: zostajemy nie dlatego, ze jest swietnie, tylko dlatego, ze nie
      > ma do czego wracac.
      > A to jest zaden wybor. Ogromna odwaga jest wrocic. Odwaga, bo mimo tych
      > negatywnych wyborow jest jeszcze presja, zeby cieszyc sie z tej emigracji, bo
      > przeciez w Polsce "tylko bieda i zgrzytanie zebami"...
      To ja jestem jedna z tych nielicznych zadowolonych emigrantek smile). Moze
      dlatego, ze mieszkam w Australii, a nie w Anglii. Aczkolwike tam tez mieszkalam
      przez trzy lata i nie moglam sie doczekac powrotu do Australii. Ale to dlatego,
      ze wiedzialam, ze do Australii wracac bede i tak sie nastawilam. Ale wiem tez,
      ze gdybysmy zdecydowali sie zostac w Anglii na stale, to tez bym ten kraj
      polugila. Zreszta teraz tesknie do penych aspektw zycia tam.
      Co do Polski, to ja wlasciwie moglabym do czgos tam wracac. Znajomych nadal tam
      mam i jak z nimi rozmawiam raz na pol roku, albo widuje sie raz na piec lat, to
      czuje jakbysmy sie tydzien nie widzieli. Wierze, ze nawet mimo naszego wieku
      prace bysmy jakas z mezem znalezli. Ja to raczej optymistycznie podchodze do
      ewentualnego powrotu do Polski.
      Ale ja po prostu nie mam motywacji powrotu, bo wiem, ze i nam i naszym dzieciom
      tutaj jest lepiej, spokojniej, zdrowiej i bezpieczniej. I staram sie zwracac
      uwage na pozytywne strony aktualnej sytuacji, bo nie ma kraju, w ktorym sie zyje
      idealnie. W kazdym z nich sa jakies problemy, ktore dotycza naszego zycia w ten
      czy inny sposob. Moze dlatego tak trudno zdecydowac sie gdzie jest nam lepiej
      miszkac, po czesto porownuje sie inne, czesto nieporownywalne rzeczy (na
      brzyklad bliskosc rodziny kontra lepsza sytuacja materialna).
      Zycze pozytywniejszego patrzenia na swiat i dobrych decyzji.
      • ewmag Re: Nie chcę już tu być!!!! 07.12.05, 11:10
        Ja tez jestem zadowolona. Nie wszystko mi sie podoba, ale nigdzie nie ma raju;-
        ) A do UK przyjechalam tylko i wylacznie z powodow finansowych, i dalej jest to
        glowny powod pobytu tutaj, ale juz nie jedyny. Najpierw to mialo byc kilka
        miesiecy, potem zdecydowalismy sie przeprowadzic, czy na stale to sie okaze, ja
        mowie ze tymczasowo na stale. Poczatki byly srednie - niezbyt trudne, bo ktos
        nam pomogl, ale tez niezbyt latwe, bo zaczynalismy od pracy tymczasowej, ktora
        nam nie odpowiadala i mieszkalismy w okolicy, ktora nam sie nie podobala. Potem
        ja dostalam troche lepsza prace. Potem okazalo sie, ze bedziemy miec dziecko.
        Potem maz dostal prace w swoim zawodzie. Potem przeprowadzka do ladnego
        mieszkania w fajnej okolicy. Teraz siedze w domu z maluszkiem. I wlasnie
        wczoraj z mezem rozmawialismy o tym, ze w Polsce on sam by nie zarobil na
        wynajem mieszkania, oplacenie wszystkich rachunkow, utrzymanie i odlozenie paru
        groszy co miesiac, a tu nam sie to udaje, chociaz wcale nie zarabia kokosow.
        Pomimo bliskosci rodziny ja musialabym isc/ wrocic do pracy, a dziecko wyslac
        do zlobka (brrr), albo liczyc na stala pomoc ze strony rodzicow. A dzieckiem
        moze od czasu do czasu by sie ktos z rodziny zajal, ale babcie i dziadkowie
        pracuja, wiec to nie bylaby opieka taka, zeby ze zlobka mozna bylo zrezygnowac.
        Nie wspominajac juz o tym, ze w Polsce jest latwo stracic prace, ale nowa,
        nawet tymczasowa i byle jaka trudno znalezc. I w zwiazku z tym zycie tam jest
        duzo bardziej stresujace. My bylismy zestresowani, pomimo ze nie mielismy
        dziecka (wysypialismy sie), oboje mielismy prace i jakos sobie dawalismy rade.
        Tu zyjemy spokojniej. W Polsce bywamy czesto i jedno, czego zal to to, ze nie
        mozemy czesciej widywac sie z rodzina i znajomymi. No i sniegu mi brakuje i
        takiego lekkiego mrozku, ktory szczypie w buzie, bo tu rzeczywiscie taka ta
        pogoda chlapiaco-siapiaca, chociaz podoba mi sie to, ze trawa jest zielona w
        srodku zimywink
        • natka110 To tak dobrzw UK??? 07.12.05, 15:37
          Widze, ze ze wzgledow finansowych to w UK jest super! wszyscy macie domy,
          mieszkania w ladnej okolicy i odkladacie kase...
          To znaczy ze we wloszech albo jest gorzej, albo my jestesmy rozrzutni, chociaz
          mi sie nie wydaje...Ile sie zarabia w UK? np biuro, znajac dobrze jezyk? a ile
          kosztuje dom, nie w Londynie, ae gdzies w mniejszym miescie? np ja tu mieszkam
          w miescie 35 tys ludzie, mieszkanie ok 70 m2 kosztuje 140 tys Euro, jesli nowe,
          i poza centrum. Zarobki w biurach, jesli urzednik zwyjlyu, nie zaden manager,
          to ok 1000 Euro. Mozecie mi dac cos do porownania???
          • ewmag Re: To tak dobrzw UK??? 07.12.05, 16:34
            Wpisalas sie pod moim postem, wiec sie odzywam, chociaz pytanie do wszystkich.
            > Widze, ze ze wzgledow finansowych to w UK jest super! wszyscy macie domy,
            > mieszkania w ladnej okolicy i odkladacie kase...
            Nie wiem, gdzie to wyczytalas. Ja nie napisalam, ze mamy mieszkanie czy dom.
            Wynajmujemy mieszkanie, tzw. one bedroom (2 pokoje) i nie jest to szczyt
            naszych marzen, szczegolnie ze z malym dzieckiem w domu jest dosc ciasno. W
            Polsce wynajmowalismy mieszkanie jednopokojowe, wiec na razie polepszylo nam
            sie o ten jeden pokojsmile. Za to miejsce jest ladne, takiego szukalismy, bo
            wiadomo bylo, ze bede z dzieckiem siedziec w domu. Mieszkamy pod Londynem. A
            mieszkania czy domy sa tu koszmarnie drogie. Np. mieszkanie 3 pokojowe (2
            sypialnie), w nowowybudowanym budynku to co najmniej 250 tys. funtow i to jak
            sie dobrze trafi. Ale juz na przyklad na polnocy Anglii mozna kupic dom osobno
            stojacy z 3 sypialniami za 150 tys., a czasem i mniej. Z zarobkami jest roznie,
            bo czasem w biurach placa 5-6 funtow za godzine (ok. 800-900 na miesiac, czyli
            10-11 tys. rocznie), a czasem ponad 20 tys. rocznie, jak ktos dobrze trafi i to
            juz jest dobrze (mam na mysli taka zwykla prace biurowa, do ktorej nie trzeba
            miec specjalnych umiejetnosci ani wiedzy). Co do tego odkladania kasy, to
            zalezy, jak kto to rozumie. My odkladamy w malych ilosciach, ale dla mnie nawet
            pare funtow na plus to jest odkladanie i to nie oznacza, ze tych pieniedzy mamy
            nie wiadomo ile. Oznacza to tylko tyle, ze jak mam ochote poleciec do Polski to
            mam pieniadze na bilet (ale tez nie kupuje tych najdroszych w ostatniej
            chwili), ze jak chcemy gdzies wyjsc czy cos kupic to nie musimy sie
            zastanawiac, czy wystarczy, jesli przyjdzie duzy rachunek, np. za telefon. No,
            dlugo bym jeszcze mogla, bo mam gadane dzisiaj, ale juz skoncze. Dodam tylko,
            ze chociaz jest nam lepiej, to wcale nam sie nie przelewa, ale ja jestem
            zadowolona, co nie oznacza, ze nie chcialabym, zeby jeszcze lepiej bylo.
            A swoja droga ciekawe, ze ile razy czytam posty dziewczyn mieszkajacych we
            Wloszech to sa one raczej smutne i rozczarowane. Jak to dobrze, ze ja nigdy na
            Poludniowcow nie lecialamwink
    • natka110 Re: Nie chcę już tu być!!!! 07.12.05, 14:57
      Ja siedze we Wloszeh, pracuje legalnie ze wszystkimi papierami, niby w zawodzie-
      w Commercial Office sporej firmy, zajmuje sie zagranica. Mieszkamy z nie-mezem
      Wlochem w jego rodzinnym miescie, w wynajetym mieszkanku, sami oczywiscie( 400m
      od nas marnuje sie 120 m powierzchni u jego rodzicow, ale absolutnie nie
      bierzemy pod uwage mozliwosci mieszkania z nimi), i tez jest mi czasami tak
      sobie. Nie wiem jak tu wyglada opieka nad kobieta w ciazy, ja zobaczylam opieke
      podstawowa jak potrzebowalam pigulek, 4 h w kolejce staruszkow do lekarza
      rodzinengo, moj Enrico mial problemy ze stopa, to 3 razy musial isc do tej
      durnej dr, ktora moim zdniem sie malo zna na medycynie( nawetnie popatryla na
      ta bolaca stope, dala skierowanie na rentgena, najpierw stopy, nic nie wyszlo,
      to na kregoslup, znowu nic, a kasa i czas leci, az ja wyleczylam mojego chlopa
      sama- lekiem p/zapalnym bez recepty, 4 miesiace latalismy po laboratoriach , i
      nic nie wyszlo nigdzie, a co sie nastalismy w kolejach to nasze…wink. Ja z kolei
      mialam wypadek samochdowy, ZUS tutejszy mnie wyslal na drzewo po 3 miesiacach
      wnikliego studiowania dokumentow, lecze sie prywatnie u ortopedy po 65 Euro za
      wizyte, i 300 Euro za 3 tyg fizjoterapii, majac nadzieje ze mi ubezpieczenie
      prywatne zwroci…
      Nie ma tu Polakow w okolicy, nie mam tu znajomych . chyba ze dziewczyny z
      pracy, i sie nudze generalnie, zwlaszcza o tej porze roku ( szaro, mgly, pada,
      i temperatury 0-10 stopni), moj nie-maz ma swoj pub i pracuje jak ja jestem w
      domu, wiec sie rzadko widzimy, i generalnie nie takiego zycia chcialam. Ani tu,
      ani ew Polsce, nie moge wyjechac na weekend bo moj facet pracuje, ma wolne w
      pn, kiedy ja pracuje, do dupy taka robota. Do Polski pojechalam w sierpniu
      sama, bo on nie mogl, ja nie moglam uciec z pracy zeby z nim ponurkowac w
      lipcowe popoludnia… I jak ja mam np planowac dzieci, jak mam z nimi zawsze sama
      siedziec??? Wystarczy ze sama sprzatam, gotuje, robie zakupy, kosze trawe w
      ogrodku, piore, pracuej i pomagam w knajpie w weekendy. I pracuje, oczywiscie,
      na pelen etat. Ja bym chciala miec norm,alne zycie, pracowac zeby zyc, a nie
      zyc zeby pracowac…
      Sorry ze sie tak rozpisalam, ale nawet nie mam sie komu pozalic – kotu czy
      czterem scianom???
      • roxelka Re: Nie chcę już tu być!!!! 08.12.05, 21:19
        Wiesz,czytam ,czytam ,my wszystkie mamy taki sam problem .Z tym ze ja nie chce
        wracac.Mam dosc sluchania znajomych(gdy dzwonie do Polski)ze w Polsce kiszka
        totalna.Mieszkamy z mezem na peryferiach Londynu,obydwoje mamy swoje
        firmy.Strzalem w dziesiatke byl nasz wybor-nie powiem.Moj ma zjeswt tutaj ponad
        6 lat ,ja 4,od samego poczatku tesknilam do Polski alepo 3 miesiacach mi
        przeszlo.Szokiem byla dla mnie wizyta po roku i 2 miesiacach.Moj obraz Polski
        byl kolorowy.....szczesliwi ludzie...a tu zastalam szarzyzne,biede,a
        zarazem "postaw sie a zastaw sie"typowe dla Polakow.Bardzo sie cieszylam gdy
        wracalismy do domu do Londynu.Wtedy mieszkalismy wlasnie jeszcze w zgielku
        miasta.Moze ja mam inna sytuacje poniewaz ja sie ciesze ze mieszkam daleko od
        Polski.Moja tesciowa jest raczej klopotliwa osoba(a tak jak zadko sie widujemy
        jest o.k),tesknie do mamy i do siostryoraz jej dzieciakow.Nic wiecej.Bywam 4
        razy lub 3 razy w roku w Polsce wiec nie jest zle.Odetchnelam troszke od
        wrzesnia tego roku ,przeprowadzilismy sie do nowego swiezo wybudowanego
        domku,2 bed flat(dla niezorientowanych 2sypialnie i living room)na peryferiach
        miasta.Nigdy nie myslelismy z mezem o dziecku poniewaz nigdy nie bylo
        czasu,pieniedzy,to jednak obowiazek i koszta.Nigdy nie mialam problemu z
        wyborem Polska,Anglia.Razem podjelismy ta decyzje,wrocimy na stale do Polski na
        emeryture.Na starosc.Tak wiec nie zyje sie tak ..jak w raju.Wstajemy b.wczesnie
        aby dojechac do pracy do Londynu,ma jedzie nieraz szmat drogi ze wschodu na
        zachod lub polnoc,po 2 godziny w jedna strone.Takze moge powiedziec ze ciezko
        pracujemy.Ale kto powiedzial ze latwo wszystko przychodzi???Poznalam meza gdy
        byl tutaj ponad 3 lata,poznalismy sie w Polsce.Decyzja byla szybka po 3
        miesiacach po mnie przyjechal juz biletem w jedna strone.Po roku juz bylismy
        malzenstwem.Wszyscy narzekaja ,ale nikt nic nie robi aby bylo lepiej.My nie
        mamy przyjaciol w tym kraju,mamy mnostwo znajomych -wiecie czemu?Ludzie sa
        zazdrosni i zawistni.Probowalismy sie zaprzyjaznic...za kazdym razem dostajemy
        kopniaki od ...przyjaciol.Najczesciej nas wykorzystuja,ja wiem ze przyjaznie sa
        od pomocy,ale nasi pseudo przyjaciele zawsze cigneli od nas ,nie dla nas.Nie
        wspomne o sytuacjach zproblemami materialnymi-zazdrsc o to ze my mamy a oni
        nie.Nie wiem czemu ludzie mysla ze wszystko z nieba leci???Zwlaszcza w Londynie
        (chodzi mi o Polakow prostoz Polski)jak mowi moj maz swieze miesko.Mam jedna
        przyjaciolke ,jest biala Afrykanka urodzona na poludniu .Rozumiemy sie bez
        slow.I taka osoba jak ona pomazala mi ze jest sens zycia na obczyznie.Obie
        bedziemy mialy dzieci z angielskimi paszportami/obywatelstwem.Mimo ze ja i maz
        nie chcemy zmienic obywatelstwa.Nasze dziecko bedze na pewno anglikiem,ze
        wzgledu na traktowanie "obcych"w U.K.Tak wiec zdecydowalismy sie na
        dziecko,poza grznicami.Teraz Anglia to moj dom,podrozujemy po swiecie i slowo
        DOM oznacza dla mnie dom pod Londynem,pola wiatraki,tartak w poblizu.Dzieki
        mojej afrykanskiej przyjaciolce zrozumialam ze Dom jest tam gdzie serce ,a
        serce jest tutaj,moim sercem jest moj kochany maz.Milosc do
        rodzicow ,tesknota...nieee jak chce to wchodze na internet kupuje bilet i lece
        do mamy -robie jej niespodzianke.Nie rozumie waszych rozterek.Zawsze sa dwa
        wyjscia z sytaucjii.............
        • ewmag Re: Nie chcę już tu być!!!! 09.12.05, 14:51
          Roxelka, taki drobiazg jeden. Jesli ani Ty ani Twoj maz nie macie obywatelstwa
          brytyjskiego, to Wasze dziecko tez go nie bedzie mialo. Prawo ziemi zniesiono w
          UK chyba gdzies na poczatku lat 80-tych (tu moge sie mylic, ale ze go juz nie
          ma to pewne).
    • bary14 Re: Nie chcę już tu być!!!! 25.02.06, 21:27
      Właśnie odnalazłam ten wątek i ciekawa jestem jak poukladały sie Wasze losy. Czy
      już minęła Wam tęsknota za Polską? A może któreś wróciły do kraju?
Pełna wersja