czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja?

24.10.05, 18:33
Tak jak moj Daniel, lat 2 i 10 mies. W wozku nie chce za Chiny siedziec, w
sklepie to juz samowolka, sam sie rozpina i wszystko obmacuje (tu akurat
chyba normalne), no i najgorsze - ZWIEWA mi ciagle. A ja jak durna latam z
moim podwojnym wozkiem po sklepach i go gonie. Dzis mi zwial jak stalam przy
kasie i placilam za jego zabawke. W ramach nauczki w ostatniej chwili
przeprosilam pania i zabawki nie kupilam. Naughty step, naughty corner,
konfiskacja koparek i autobusow nie pomaga...maly zupelnie sobie juz w kulki
leci. Mi sie sni po nocach, ze dziecko mi zginie przez to uciekanie. Koszmar.

pozdr
sugar
    • jagienkaa Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 18:42
      oj bardzo współczuję, moja koleżanka ma takiego synka właśnie co nigdy nie
      usiedzismile fajny chłopak, ale co się koleżanka za nim nalata.... nie zazdroszczę!
      mój Dominio to wręcz przeciwnie, nie lubi chodzić w ogóle, generalnie jest
      bardzo grzeczny, sam raczej nigdzie nie pójdzie. Ale w sobotę to szalał na
      imprezie do 1 w nocy!
      a myślałaś o takich szelkach?...
      • mgna Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 20:14
        Jagienko czy to o mnie pisalas?

        Sklepy spozywcze sa koszmarem, a autka przed nimi stojace! PRZYZEKAM kiedys
        mlotkiem je rozwale!!! Niech mi przysla kwitek za poszkodowanie, to ja im wysle
        kwitki za tabletki uspokajajace i za godzine przerwanej pracy mojego meza,
        niewspominajac juz ze napewno latwo bedzie mi znalesc swiadkow ktorzy wniesli
        by skarge o noise pollution. Powinni zlikwidowac przed sklepami jakiekolwiek
        zabawki, ktore naciagaja rodzicow na wiecej pieniedzy. One nie swiadcza o good
        customer service. Dlaczego? Supermarket powinnien stworzyc taka atmosfere zeby
        przyciagac ludzi do robienia tam zakupow, jesli jednak zanim wejde do srodka
        sklepu juz jest stres to dziekuje - nie raz zawracalam i nici z zakupow. To na
        pol zart, na pol serio. Dla porowniania nie mialam nigdy problemu z synkiem w
        malych sklepikach, tam grzecznie ze mna jest krok w krok, a jesli sa zabawki to
        bawi sie sam lub z innymi dziecmi az do czasu kiedy jego zawolam, wtedy bez
        ceregieli jest gotowy isc. To jest customer service!

        Szelki: moj synek z nich chustawke sobie wymyslil, tz ile razy je zalozylismy
        to on nogi do gory i sie chustal! Wiec szelki do niczego, ale mozna sprobowac.

        Teraz bardzo zadko chodze na zakupy z synkiem, staram sie czas urzadzic tak
        zeby zakupy w supermarkietach robic bez niego.
        • mgna Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 20:20
          Acha, dodam jeszcze ze poniewaz synek nadal lubi eksperymentowac "jak to
          dziala", rozkladac rzeczy na male czesci, i jest bardzo w tym szybki, to nie
          raz uruchomil alarm w sklepach smile
          • mgna Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 20:33
            Moj maz na synka ma taki sposob w sklepach, jesli synek na podloge sie kladzie:
            1. to szuszt do wozka lub trolley. Nie ma znaczenia jak synek protestuje. Nie
            posluchal to tam teraz siedzi.
            2. klapsa w pupe

            Ja uzywam sposobu 1. lub nagany. Naogol jesli klekne przed synkiem i stanowczo
            powiem ze jesli nie poslucha to wychodzimy i jedziemy do domu. Synek
            zaprzestaje. Jesli nie to wszystko zostawiamy w sklepie, jedziemy do domu i
            synek idzie do lozka. Nielubie sie patyczkowac.

            Sposob na wscibskie "know it all" wychowawczynie:
            Maz nie ma z nimi problemu, chyba nikt nie smie zwrocic uwage mezczyznie w tym
            spoleczenstwie. Ja z kolei nigdy sie nie tlumacze. Jesli ktos sie do mnie
            przyczepi (co z darza sie baaradzo zadko, poniewaz kiedy synek sie zle
            zachowuje wyglad na mojej twarzy jest "wy lepiej ze mna nie zaczynajcie!"), to
            zaraz tego pozaluje. Jedno, gora dwa stanowcze zdania i paniuska zbladnieta
            odejdzie z geba zatkana. Ostatnim razem kiedy ktos zwrocil mi uwage bylo dwa
            lata temu. Co zdarza sie czesciej to babuszki podchodza do synka i slodko do
            niego mowia i zaczepiaja, co powoduje jeszcze gorsza histerje. Biedne jednak
            nie mialy jak wiedziec ze lepiej dziecko w histerii (synek kiedy jest zmeczonym
            to histeryzuje jesli nie ma gdzie sie polozyc i zasnac) jest ignorowac jesli
            jest sie dla niego obcym.
            • mgna Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 20:39
              Tak, angazowanie dziecka w zakupach i proszenie dziecka zeby pomoglo spakowac
              owoce, jablka, lub przynioslo z polki to czy tamto i ulozylo w koszyczku,
              dziala w 95% u mojego synka smile
            • lucasa Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 25.10.05, 09:56
              hej Marzena! dawno mnie tu nie bylo! ale nadal lubie Twoje pisanie! a
              juz "paniuska zbladnieta" jest rewelacyjna! smile))
              A
              • mgna Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 25.10.05, 14:15
                Czesc Agnieszka smile No tak, to moje nie poprawne pisanie, temperament i ta moja
                nie wyparzona geba udziela sie czesciej na "Polki w Angli" wink

                Ciesze sie ze wrocilas na forum smile M
    • masiko Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 19:09
      Moj jest dokladnie taki sam sad(( rozpina sie z wszystkiego i zwiewa szczesliwy.
      Kupilismy w Mothercare szelki, dobre sa, ale tez nie zawsze, bo potrafi polozyc
      sie na podlodze i wtedy jedynym wyjsciem jest branie go na rece, a przy zlym
      humorku - szarpanie sie. Czasem czuje sie okropnie jak sie ludzie na nas patrza
      co ten maly wyczynia i odechciewa mi sie jakichkolwiek zakupow. Moze z wiekiem
      mu to przejdzie, na razie ma 3 lata i miesiac.
      • sugar_mami Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 20:14
        Szelki chyba odpadaja, choc sproboje bo gdzies sa w domu, bo maly nawet za reke
        nie chce chodzic. Tak jak to opisala kolezanka powyzej maly sie kladzie na
        podloge i odstawia jedna scene za druga. Qurcze w zeszlym tygodniu opieprzyly
        mnie doslownie dwie osoby, ze przesladuje swoje dziecko, bo pozwolilam mu sie
        wyryczec. Jeden raz bylo to w autobuse, drugi raz w Clarksie. Jejus boje sie
        jezdzenia autobusami z moim dzieckiem, wchodzenie do jakiegokolwiek sklepu,
        paranoja...Znam juz jego potencjal i potencjal widzow...jejus zwykle 'mind your
        business' nie wystarcza i przylapalam sie na tym, ze zaczynam sie tlumaczyc
        czemu nie popuszczam dziecku w danej sytuacji...no zwariowalam...

        pozdr
        sugar
        • eballieu Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 20:23
          Moj nie zwiewa, bo chodzic nie umie jeszcze.
          Ale corka siostry uwielbia uciekac, ale tylko w centrach handlowych. Ucieka i
          krzyczy - "nie zlapiesz mnie" przy czym smieje sie na calego!
          A najlepiej ucieka jej sie jak sciaga koszulke i biegnie przed siebie jak
          swirus! To jej popisowy numer z tego lata. Jest goraco i nie chce koszulkismile
          Troche ponad dwa latka ma.
          • ewika-uk Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 20:36
            moje dziecko(23m-ce)zwieje jak tylko ma okazje,raz mi zwial z domu(az mnie
            ciarki przechodza na sama mysl)znalazlam go u sasiada na schodach,a paniki
            narobilam ze hej,poza tym mam dziecko w ciaglym ruchu,na placu zabaw jestem
            jedyna mama ktora ciagle biega za dzieckiem...i kiedy mu to minie????na razie
            cierpliwie czekam a raczej biegam,bo w naszym przypadku jakiekolwiek zakazy sa
            totalnie olewane...
            • mgna Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 20:41
              Ewika-uk, popatrz na dobra strone punktu tego ciaglego biegania za malym: synek
              pilnuje zeby mamusia byla wysportowana i w swietnej kondycji wink
              • mgna Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 20:45
                Kiedy ochlodne po takiej wyprawie, moje refleksje sa nastepujace: smieje sie co
                nie miara i nadziwic nie moge ze taki maly brzdac ma tyle energi i tak potrafil
                moj swiat do gory nogami przewrocic. Moje zycie jest ciaglymi humorystycznymi
                anegdotkami moich bezdzietnych znajomych z NYC. Kiedy chca sobie humor poprawic
                to wysylaja mi e-mails o prosby przeslania "Charlie's story."
              • ewika-uk Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 20:50
                no tak,chyba zaczyna mnie podswiadomie odchudzac..no
        • jagienkaa Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 20:31
          Dominik miał podobnie, ale rok temu, typowy bunt dwulatka. Tzn zawsze był dość
          grzeczny ale wtedy to faktycznie jak coś mu się nie podobało to rzut na ziemię
          i ryk.
          Teraz staram się jak najwięcej do niego mówić, angażować go w to co robię,
          opowiadać, pokazywać,pytać o otoczenie, a idąc do sklepu razem szukamy
          produktów. Szczerze to bardzo rzadko go zabieram na jakiekolwiek zakupy, bo to
          jest stres dla nas obojga, unikam tego jak zarazy. A jak już idę z nim, to na
          zasadzie in-out a potem planuję coś do roboty dla niego żeby miał na co czekać
          (na zasadzie: teraz idziemy do sklepu, ale potem pójdziemy na ciacho)
          Przyznaję że Dominik jest dość grzecznym dzieckiem, spokojnym, i im więcej z
          nim rozmawiam i im więcej on się czuje 'zaangażowany' tym coraz łatwiej jest z
          nim robić różne rzeczy. Np jak wracam z tygodniowych zakupów w sobotę
          (oczywiście sama!) to Dominio mi pomaga rozpakowywyać torby, już go
          wytrenowałam i wie gdzie co dać (wie lepiej od Neila hehe) i bardzo się przy
          tym czuje ważny!
          Marzenko - nie mówię o Twoim Miłoszku. Zreesztą ona zawsze mi zadzrośći
          pociechy!!!
          • sugar_mami Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 21:57
            Czasami ide z malym do sklepu sam na sam i jest faktycznie znosnie. Problem w
            tym, ze mam najczesciej mala w wozku a ona nie cierpi zakupow i jak tylko wjade
            wozkiem do sklepu to awantura. Musze wtedy zrobic zakupy jak najszybiej i
            angazowanie malego w zakupy konczy sie katastrofa ze strony malej. Tez coraz
            czescie robie zakupy online ale od czasu do czasu potrzeba czegos swiezego i
            wtedy...ach lepiej nie myslec.

            W rozpakowywaniu moj maly tez jest dobry..i mala juz mu asystuje.

            sugar
            • jagienkaa Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 23:03
              no to chyba tylko dziękować że mam takie kochane dzieckosmile
              • mgna Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 23:17
                Jagienka, cicha woda brzegi rwie wink
    • basiak6 Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 20:41
      Moj synek (w styczniu skonczy 3 latka) robi dokladnie to samo... 2 tyg temu
      zgubil mi sie w Tesco, odwrocilam sie a on myk... wszyscy go szukali, wlacznie z
      security. Co przezylam to moje, znalezli go jak wlazil za polki z warzywami
      wrzucajac tam swoje autka.
      Wiecej nie chodze z nim sama na zakupy, zwykle robie online.
      Jak ide na zakupy np do John Lewis czy inne centrum handlowe, po prostu wiem ze
      albo spacyfikuje go rodzynkami w wozku albo nici z zakupow.
      Na szelki juz jest za maly.
      Chyba kupie cos takiegosmile
      www.babyworld.co.uk/information/reviews/product.asp?id=40
      • ewika-uk Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 20:56
        dobre to,ale juz mam taka nauczke ze wole zostawic zakupy i byc krok za
        dzieckiem,nie ma mozliwosci teraz na ucieczke,a w czasie zakupow w tesco lub
        innym sklepie zawsze jestem z mezem,wiec ja szaleje po regalach a chlopcy ida
        ogladac zabawki,plyty cd lub po prostu laza za mna i mecza..
        juz?..juz?...idziemy?...
        • gosia7813 Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 21:32
          Ależ się uśmiałam z tych Waszych dzieciaczków.smile Zobaczymy jak mi będzie wesoło
          za parę miesięcy bo mój ma dopiero 8 miesięcy - pewnie nie będzie mi już tak do
          smiechu.smile
          • mrufkaa Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 24.10.05, 22:02
            Ja tez unikam zakupow z Julka jak zarazy. baaardzo rzadko zabieram ja sama do
            supermarketu, jesli juz to na zakupy calorodzinne. Co pomaga? Ribena lub
            chipsy. Peklam i daje, bo czasem po prostu w lodowce jest pusto a nie moge
            zatrudniac niani po to, by pojsc na zakupysad musze przyznac, ze jesli sie nie
            guzdrzemy, tylko robimy zakupy wedlug listy, to jedna mala paczka chipsow plus
            1-2 ribeny starczaja i wszyscy w miare spokojnie docieramy do domu. Wypiac sie
            jeszcze nie potrafi, a nie wyobrazam jej sobie poza wozkiem w supermarkecie.
            Pewnie by ja znalezli nurkujaca w polce z czekolada...
            Ucieka jeszcze, ale ja po prostu jak zarazy unikam sytuacji, gdy moglaby to
            zrobic. Wypuszczam ja z wozka tylko na placach zabaw, do najblizszego parku
            mamy zaraz za rogiem, wiec chodzi sama, ale wie, ze przed jezdnia sie
            zatrzymujemy i patrzymy czy samochod jedzie. Z dawaniem reki jest roznie, ale
            ja jestem jak tygrysica napieta do skoku, gdy wychodze z Nia bez wozka czy
            rowerka. Pare razy Jej powaznie wlalam, gdy mi wybiegla na jezdnie. Pamieta.
            Po wyjsciu ze zlobka czasem ucieka, ale za brama jest slepa uliczka, bardzo
            spokojna. Poza tym raczej reaguje na wolanie i gdy Jej wskazuje czekajacy na
            nas samochod - brum brum jest hitem, wiec po co gdzies leciec.
            Jezdzenia autobusami nienawidze, nie pamietam kiedy ostatni raz musialam to
            zrobic, ale pamietam, ze bylo okropnie. Za to przedwczoraj moj maz wywlekl
            Julke az na Paddigton metrem i zachwycal sie, ze byla super grzeczna. Ale Ona
            generalnie jest grzeczniejsza z tatem, to mi zwykle probuje wejsc na glowe.
            • mgna Myszka i Kot 24.10.05, 22:59
              Opowiem wam jeszcze jedna historje: nie caly miesiac po przeprowadzce do tego
              domu, synek ubrany w pomaranczowa bluzeczke bawil sie w ogrodku. Ja poszlam do
              kuchni przygotowac lunch; co jakis czas zerkalam z okna co moj urwis porabia.
              Nagle jego nie bylo! Ja wylatuje do ogrodka szukam w altance, pomiedzy
              krzewami, lece do przejscia wzdluz domu a plota i zbladlam: maly furtke zepsul
              i sladu po nim nie ma! Biegne w strone przodu domu i!, pomiedzy plotem a autem
              cos pomaranczowego przelecialo! Okazalo sie ze moj poltoraroczny synek uzadzil
              sobie maraton, w te i we wte wzdluz chodnika (naszczescie), jedyna krzywda jaka
              sie jemu stala, to male szkielko ktore wbilo sie jemu do stopki. Teraz furtka
              mocna, wysoka, z metalu, z klotka na klucz.

              W rok pozniej synek z psem sasiadow (Labrador) o imieniu Ernie rozwaliali
              plot smile Wiec na wiosne zmienialismy caly plot wzdluz domu i ogrodka.

              Jest tych historyjek troszeczke, jest...heee, heee, heee....
              • edytkus Re: Myszka i Kot 25.10.05, 07:27
                mgna napisała:

                > > W rok pozniej synek z psem sasiadow (Labrador) o imieniu Ernie rozwaliali
                > plot smile Wiec na wiosne zmienialismy caly plot wzdluz domu i ogrodka.

                A jednak jest plus w tym ze nie kupilismy jeszcze domu wink Poki co wlasnie zakupilismy nowy chodnik
                (mielismy wymieniac cala wykladzine po tym jak Alexandra narysowala na niej "ducha," ale poszlismy za
                glosem rozsadku), oraz zaczelismy sie rozgladac za nowym stolem i krzeslami do kuchni (obecne
                Alexandra obdrapala z farby widelcem).
                • lucasa Re: u nas tez tak 25.10.05, 09:54
                  hej Sugar
                  nie jestes sama smile)))
                  u nas tez bylo/jest zabawa w uciekanie.
                  pamietam jak bedac jeszcze w ciazy chodzilam z Karolina do parku - a tam, myk
                  myk - i Karolka byla 50 metrow przede mna, potem 100, a potem 150! i z radoscia
                  uciekala, szczesliwa z nowej zabawy "lap mnie". wbrew pozorom w parku nie jest
                  latwiej niz w sklepie, bo przestrzen wlaciwie jest nieograniczona i ciezko z
                  brzuchem, czy juz drugim maluszkiem w wozku leciec tak 200m... przestalam wiec
                  przez jakis czas chodzic sama z nia do parku, albo jak chodzilam to zbieralismy
                  kwiatki, listki, piorka i co tam jeszcze aby ja zajac (ma teraz maly album,
                  taki fotograficzny, i tam wkladamy znaleziska ze spacerow).
                  natomiast jezeli chodzi o sklep to od razu Karoline przyzwyczailismy - nawet
                  jak do sklepu dochodzi na nozkach, to w sklepie obowiazkowo do wozka, inaczej
                  tam nie wchodzimy. tez bysmy jej nie znalezli miedzy polkami smile)

                  teraz chodze na wieksze zakupy wieczorami/noca - jak juz maz wroci z pracy do
                  domu. a jak musze w ciagu dnia - to wsadzam dwojke do wozka sklepowego gdzie sa
                  dwa siedzonka dla dzieci. Karoli bardzo sie podoba,bo moze zaczepiac Roberta. a
                  Robert? nigdy nie lubil sklepow. aha, na awaryjne sytuacje - jak potrzebuje aby
                  Karola byla cichutko i czyms zajeta na dluzej niz 15 min - mamy rodzynki. ona
                  je uwielbia. a schodza wolniej niz chipsy. i ona tak lubi siedziec i delektowac
                  sie po jednej rodzynce smile))

                  szelki? he, he. tez kupilam i chcialam od razu przyzwyczaic - to Karola, zaraz
                  po nalozeniu, nawet nie zrobila jednego kroku. usiadla na chodniku i zaczela
                  ryczec. i tak sie skonczylo prowadzanie na szelkach.

                  Sugar, rozumiem jezeli chodzi o ryki w autobusach. ja juz tez mialam takie pol
                  godzinne histerie, bo Karola byla zmeczona, i wyla na caly autobus. tez sie
                  wszyscy patrzyli. mnie nawet to nie ruszalo, bo wiedzialam, ze jakbym chciala
                  ja przytulic czy wyciagnac z wozka to histeria bylaby jeszcze wieksza. trudno.
                  taki wiek.

                  pozdrawiam
                  A

            • sugar_mami Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 25.10.05, 10:40
              Moj tez jest grzeczny z ojcem. Poczekaj Asia jak mala opracuje rozpinanie
              paskow w wozku. Swego czasu wiazalismy malemu obie sznurowki razem by nie
              uciekal. Teraz to i on rozwiaze sam sznurowki sad Tak szczerze to chipsy by na
              jakies 15 minut poskutkowaly...moze zaczne i tak sama robic dla komfortu
              psychicznego.

              sugar
              • dorrit Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 25.10.05, 12:42
                Ja z moja dwojka szybkobieznych i silnych trzylatkow supermarkety dawno wybilam
                sobie z glowy. Po prostu jeszcze nie potrafie biec jednoczesnie w dwoch roznych
                kierunkach.
                Zostaja mi przydomowe sklepiki - tez nie jest latwo, ale musze. Na szczescie
                mam trzecia reke czyli - jak w kleszczach trzymam raczke kazdego z nich w
                swojej jednej rece (hm, palce mam jak u pianistki, dlugie - to pomaga...), a
                druga reka "pracuje" - wyjmuje pieniadze, odbiera reszte i paragon, wklada
                portfel gdzies tam, zabiera torbe z zakupami i niesie. Rzeczy dla dzieci mam w
                plecaczku, torebki nie nosze, bo czwartej reki brak.

                Do wyjazdu do supermarketu musze sie zorganizowac w przeddzien i pojechac sama.
                Albo maz moze pojechac do ktoregos otwartego do 22:00 (jako ze wraca pozno i do
                zamykanego o 20 nie zdazy).
                • mrufkaa Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 25.10.05, 22:23
                  he, to Magda ile czasu Ty spedzasz na zakupach? smile Bo 15 minut to kupa czasu...
                  3/4 listy zdaze zapakowac do wozka... Bo wiem, ze duzo wiecej czasu to juz miec
                  nie bede...smile No i zakupy robie wciaz w tej samej asdzie, sa na tyle grzeczni,
                  ze nic nie przestawiaja...
                  • edytais Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 25.10.05, 22:45
                    Ja ostatnio juz na spacery nie chodze tylko na podworko (ogrodzone) lub
                    ogrodzony plac zabaw. W 35 tyg.ciazy nie nadazam za swoimi maratonczykami.
                    Wczoraj poszlismy na spacer z mezem, wiec on za dzieciakami lecial smile Ja duzo z
                    tylu zostalam.
                    W sklepie tez mi obie uciekaja, ale zdarza sie to tylko na poczatku zakupow i
                    nie za kazdym razem. Zawsze przed zakupami ostrzegam, ze jesli beda sie chowac
                    i uciekac to wpakuje w wozek. W wiekszosci przypadkow po jakims czasie
                    zapominaja o ostrzezeniu, zabawia sie i musze szukac. Mlodsza idzie do kosza,
                    starsza musi sie kosza trzymac non stop. Bylo przy tym troche placzu jak tak
                    zaczynalam, ale to teraz wlasciwie rutyna i tylko sa smutne miny az nie skoncze
                    zakupow (zwykle to wypad na pol godziny). Na dluzsze i bardziej meczace zakupy
                    to jednak ich nie zabieram. Zreszta nie mam nawet mozliwosci bo mam daleko do
                    sklepow, wiec jak musze daleko sie wybrac to bez dzieci.
                  • sugar_mami Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 26.10.05, 13:48
                    Obecnie chyba z pol godzinki na supermarket (bez stania w kolejce) ale wlasnie
                    dlatego, ze przez pietnascie minut to ja szukam i lapie malego. Jakbym maly
                    siedzial w wozku to pewnie zmiescilabym sie w polowie czasu. Swoja droga to do
                    glownych sklepow (boots, smarkety itp) mam 20 minut spacerkiem i jak juz sie
                    wybiore to chce wszytskie za razem...no a nie da sie juz sad

                    sugar
    • deszczowawyspa Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 26.10.05, 00:44
      hmmm czytam i czytam i tak sie zastanawiam,
      czy moze by nie kupic takie szelki dla mojego 4 miesiecznego synka, przypinac i
      juz teraz zaczac go przyzwyczajac???
      On juz teraz protestuje jak staram sie go przypiac w wozku, a juz nic nie
      wspomne o zapinaniu go w foteliku samochodowym!!
      Wiec nie wiem czy szelki w wieku "uciekaczy" na wiele by sie zdaly
      Oj jak ja sie ciesze, ze (jak na razie) na zakupy go moge ze soba bracsmile
      Potem to sie dopiero zacznie zabawa..
      pozdrawiam K.
    • agcyb Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 27.10.05, 22:30
      Dziewczyny, ale sie obsmialam czytajac te wasze historiesmile Juz sie widze oczami
      wyobrazni jak ganiam po sklepach za moja Marika. Na szczescie jeszcze mam z rok
      spokojuwink

      Pzdr
      • mgna Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 27.10.05, 23:00
        Dzisiaj nie zwial!!!! Poszlam do Boots kupic lakier do paznokci i Roc krem
        (zmarszczki zaczynaja sie pokazywac, zobaczymy czy krem zadziala), ale za to
        zachcialo sie jemu po-po wiec co ja robie latam od sklepu do sklepu szuka
        jakiegos z ubikacja! W koncu ToysRUs mialo ubikacje, ale synek pod wrazeniem
        tylu zabawek, ze jemu sie odechcialo.
        • sugar_mami Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 27.10.05, 23:27
          He he..ja tak jak Asia mrufka (jejus nie pamietam jak sie ja pisze)przykazala
          zaczelam dziecko chipsami przekupowac. Dziala!

          Ja tez sobie Roc sprawialm tydzien temu...mala niebieska tubke pod oczy...tez
          na zmarszczki sad( starzeje sie od tego stresu..

          sugar
          • tennessee Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 29.10.05, 16:37
            Oliwia w sklepie od razu wychodzi z wózka, jakims tajemniczym sposobem umie się
            wyplątać z szelek - sekunda i już stoi, błagalnie wołając, że chce chodzić.
            Jest nawet zabawna, kiedy bierze dziecięce ciuszki z wieszaka, przykłada do
            siebie, pyta: Ładne? i odwiesza. Czasem robi to niezgrabnie i ja w popłochu
            łapię (zwłaszcza jakieś jasne rzeczy).
            W centrum handlowym pozwalam jej chodzić, bo nic ja nie przejedzie, ale tez
            własnie wtedy ona czasem chce iśc w innym kierunku. Stoję wtedy i ją wołam do
            skutku. Ma przyjść i koniec. Robię srogę minę (hehe, śmiac mi się troche chce,
            jak sobie to wyobrażam), ale działa.
            Tak jest ze wszystkim, o co ją poproszę - zawsze ma to zrobić, nieważne jak
            długo czekam: posprzątać, odłożyć coś, podnieść jeśli coś zrzuciła,itp.

            Robię tak, bo to działa. wink

            Ale raz mi zwiała na lotnisku - wołam: chodź do mamy, a Oliwia się uśmiecha i w
            długą!
            Poszłam za nią (migiem!), powiedziałam, że to bardzo brzydko i że do odlotu
            będzie siedzieć w wózku (jakies pół godziny zostało, więc do wytrzymania).
            Trochę jęczała, ale trudno. Uspokoiła sie i już spokojnie siedziała.
        • jagienkaa Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 27.10.05, 23:34
          a Dominik uwielbia chodzić do publicznych toalet. Gdziekolwiek jesteśmy,
          Dominio zaraz żąda toalety i wszędzie musi pójścsmile
          • mrufkaa Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 28.10.05, 00:32
            Jezus, ja nic nie kazalam smile))))
            Wyjde na matke doradzajaca chipsy dwulatkomsad
            ja zaznaczam i podkreslam, ze to wyraz niemocy i ostatnia deska ratunku...
            smile)))))))))))))))))))))))
          • mgna Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 28.10.05, 20:56
            twoj syn i moj bede inspektorami od kibli publicznych wink
            • gugus2004 Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 28.10.05, 22:03
              Dzis bylismy na zakupach w super mer .Moj synek najpier niechcial siedziec w
              wuzku, pozniej zaczol szalec plakac i rzucac sie po ziemi .wsadzilam go do
              wozka to rzucil sloiki z oliwkami na ziemie a te sie rozbily.ma 20 miesiecy i
              to tak zawsze,w parku musze zanim gonic jak wariatka
              • ewika-uk Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 29.10.05, 01:03
                hehe to calkiem jak u mnie,a ztym ganianiem po parku to tak jak ktoras
                dziewczyna powiedziala,ze dzieci chyba podswiadomie dbaja o kondycje swoich
                mamus.....a ja po wczorajszych ekscesach w parku mam zakwasy i tak cierpie ojoj
      • musia2002 Re: czy Wasze dzieci tez...wam zwiewaja? 29.10.05, 02:08
        Tu nie ma sie z czego smiac-ja kilka razy po takich ekscesach wracalam do domu
        ryczac z bezradnosci.
      • musia2002 Re:ups... 29.10.05, 02:10
        To mialo byc do agcyb.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja