Podroz samolotem z dwojka maluchow - prosze o rady

02.12.05, 10:37
Czesc dziewczyny,
Lece do Polski, a wiec na szczescie krotka trasa, ale sama i tanimi liniami z
dwojka dzieci (6m i 3latka). Nie wiem, jak do tej podrozy sie przygotowac, bo
nigdy wczesniej sama nie lecialam. Prosze o wszelkie mozliwe rady. Czy lepiej
wziac wozek, czy nosidelko? Jak z torbami, etc. Bo linie sa tanie i nie ma
przejscia rekawem do samolotu, tylko trzeba po schodach na dol, potem do
autobusu, a potem po schodach do samolotu.
Dzieki,
Monika
    • eballieu Re: Podroz samolotem z dwojka maluchow - prosze o 02.12.05, 11:12
      Monika, przede wszystkim udanego lotu zycze.
      Ja lece juz 3 raz sama z naszym 7 miesiecznym dzieckiem. Biore tylko wozek
      sapcerowy, bo uprosze i wloza ja do samolotu, co znaczy, ze dadza od razu przy
      wyladowaniu. Tez lece tanimi liniami.
      Jako torbe podreczna polecam plecak. Adasiowi tez daj maly plecaczek, chyba
      lubi go nosic na spacerach, wiec i w podrozy poczuje sie jak maly turysta.
      I chyba nade wszystko poszukac przyjacielskiej twarzy juz w autobusie do
      samolotu, kogos kto ci pomoze chco troche.
      Obsluga w sky europe zawsze byla dla mnie bardzo zyczliwa, przytrzymaly
      dziecko, przyszly same z zapytaniem czy nie pomoc jak plakal, osoby z dziecmi
      wpuszczaja juz jako pierwsze do samolotu i autobusu.
      Pozdrawiam, tez szykuje sie do podrozysmile
      • mamamon Re: Podroz samolotem z dwojka maluchow - prosze o 02.12.05, 11:30
        Dzieki. Ja wlasnie SkyEurope. Jedyne, co mnie przeraza to te schody na dol, a
        potem do samolotu, bo jak wezme wozek, to bede tachac wozek, Marcel w nosidle,
        ale co z Adasiem? Sam nie pojdzie...Wiec mysle, zeby Adama za reke, Marcel w
        nosidle, ale nie wiem, jak bedzie lepiej.
        m.
        • eballieu Re: Podroz samolotem z dwojka maluchow - prosze o 02.12.05, 12:07
          Monika, bo nie rozumiem zbytnio o co chodzi, to opowiem po krotce jak wygladala
          moja podroz ze Sky Europe, z lotniska Stansted. Wozek - trzykolowiec duzy
          mialam az do samego wejscia do samolotu. Autobusem nie jechalam na plyte, gdzie
          stal samolot. Wchodzilam przez rekaw i w ostatniej chwili oddalam obsludze
          zlozony przeze mnie wozek, a ktos z pasazerow potrzymal mi dziecko. Moze sie
          jednak tak stac, ze po wyladowaniu wozek pojedzie razem z bagazami (mimo ze
          poprosisz o danie ci go po wyladowaniu). Wtedy tez mozesz miec problem, bo
          zostajesz z dwojka dzieci bez wozka do momentu odebrania bagazy. I moze przyda
          sie nosidelko zwiniete na czas podrozy w plecak? Wtedy nosidelko sie przyda, bo
          wiadomo,ze lzej niesc dziecko w nosidle, a pewnie Marcel juz swoj wazy.
          Pociesze cie jednym - podroz zwykle mija bardzo szybko, jak sie o niej pomysli
          po czasiesmile
    • mamamon Re: Podroz samolotem z dwojka maluchow - prosze o 02.12.05, 12:33
      A, to mnie pocieszylas, bo ja lecac ze SkyEurope jechalam do samolotu
      autobusem, do ktorego musialam zejsc dwa pietra nizej. Moze tym razem uda sie
      przez rekaw!
      m.
      • sugar_mami Re: Podroz samolotem z dwojka maluchow - prosze o 02.12.05, 19:14
        Wiesz co, jakbys miala te schody przed soba to popros ktoregos z pasazerow o
        pomoc. Ja lecialam Ryanair'em w lipcu z 2,5 latkiem i 9 mies panna i mialam ze
        soba wozek i wlasnie te obrzydliwe schody na dol. Tez chyba z 2 pietra.
        Prosilam faceta z obslugi by mi pomogl a on po chamsku wreczyl wozek pasazerowi
        za mna i powiedzial by mi on pomogl. No rece opadaja, ale coz innego pozostaje?

        sugar
        • kash0303 Re: Podroz samolotem z dwojka maluchow - prosze o 02.12.05, 21:53
          > Wiesz co, jakbys miala te schody przed soba to popros ktoregos z pasazerow o
          > pomoc.

          No wlasnie, chyba najlepiej popprosic wspolpasazerow o pomoc. Ja w lipcu
          lecialam z Gatwick i tez trafilam na 2 pietra schodow (mialam wozek) - bez
          pomocy nie dalabym rady, a obsluga tylko rozkladala rece.

          A w drodze powrotnej wysadzili nas na samym koncu lotniska i wozka nie oddali
          przy wyjsciu, wiec musialam mlodego (15 m-cy) niesc dlugasny kawal, a pomocni
          wspolpasazerowie poprowadzili mala (3 latka) za reke (i bagaz podreczny ktos
          inny pomogl mi niescwink))

          Chyba jeszcze nie trafilam na kogos kto nie pomoglby matce z dzieckiem, czy
          nawet dwojka.

Pełna wersja