natalia.brzeska 02.01.06, 12:52 miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,3087563.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
znikad Re: Międzynarodowa walka o dziecko 02.01.06, 16:58 Zawsze w koncu traca dzieci jak sie dorosli nie umieja ze soba rozsadnie porozumiec. A korzystaja na tym tylko prawnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
marripossa Re: Międzynarodowa walka o dziecko 02.01.06, 22:34 Mnie tylko zastanawia jakim cudem matka wyrobila dziecku paszport polski w konsulacie. Ja musialam mieć podpis ojca w podaniu o paszport dla dziecka. Ojciec tez nie jest Polakiem (malzenstwem nie jestesmy i wtedy nawet razem nie mieszkalismy) a paszport wyrabialam w konsulacie w Toronto. Bylo to wprawdzie kilka lat temu. Czyzby teraz podpis nie byl potrzebny? Odpowiedz Link Zgłoś
bachula_gr Re: Międzynarodowa walka o dziecko 02.01.06, 23:45 marripossa napisała: > Mnie tylko zastanawia jakim cudem matka wyrobila dziecku paszport polski w > konsulacie. Dokladnie. Podpis ojca na wniosku paszportowym jest nadal konieczny- wlasnie jestem na etapie wyrabiania polskiego paszportu dziecka via konsulat w Saloniach. Odpowiedz Link Zgłoś
kiranna Re: Międzynarodowa walka o dziecko 03.01.06, 02:28 nawet do wpisu do paszportu jest potrzebna pisemna zgoda drugiego rodzica i obecnosc w konsulacie lub poswiadczenie notarialne, jesli nie moze sie osobiscie stawic. przerabialam to w dwoch krajach: polskim konsulacie i tureckiej ambasadzie, wiec prawdopodobnie przepisy wszedzie sa podobne w tej kwestii. Odpowiedz Link Zgłoś
dorrit Re: Międzynarodowa walka o dziecko 03.01.06, 09:44 Dokladnie: pisemna zgoda ojca jest konieczna do wyrobienia paszportu, ew. mozna przedstawic decyzje sadu uchylajaca ten wymog. Matka zlamala prawo (polskie, ang. i miedzynarodowe) jezeli wywiozla dziecko bez wiedzy/zgody ojca, ale jak to pogodzic z otrzymaniem przez dziecko paszportu? Jak zwykle - artykul nierzetelny, bo podaje czesc faktow (byc moze autor wszystkich nie zna) i przedstawia sytuacje z punktu widzenia matki; ciekawe, jak przedstawilby ja ojciec? A dziecko oczywiscie ucierpi najbardziej. Smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.brzeska Ciąg dalszy: konflikt trwa 03.01.06, 11:15 miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,3089070.html Odpowiedz Link Zgłoś
kiranna Re: Międzynarodowa walka o dziecko 03.01.06, 14:17 hmm, a moze paszport zostal wyrobiony w czasie, gdy rodzice jeszcze byli razem i zgoda ojca na jego wyrobienie byla? nie wyrazil natomiast zgody na wyjazd dziecka za granice w tym konkretnym momencie. wiem, ze sa kraje, ktore takiego oswiadczenia wymagaja przy odprawie paszportowej, jesli rodzice nie podrozuja razem, pomimo, ze dziecko ma swoj paszport. gdyby matka wyrobila dziecku paszport bez zgody ojca, to mysle, ze facet by ten fakt rozdmuchal i wykorzystal na swoja korzysc, gdyz zlamane zostalo prawo nie tylko przez matke, ale i organ wydajacy dokument. chyba, ze konsulat/ambasada dopuszcza taka mozliwosc w sytuacjach wyjatkowych? mysle, ze to jednak dziennikarska niescislosc. dziecka szkoda dla jego dobra matka powinna chyba wrocic do uk, o ile zagwarantuja jej, ze nie zostanie jej tam odebrane sila. Odpowiedz Link Zgłoś
jagienkaa Re: Międzynarodowa walka o dziecko 03.01.06, 14:31 dla mnie to jest dziwne, tak jak zauważyłyście, że po pierwsze faktycznie dziecko miało paszport (skąd zgoda)? a po drugie, czy to znaczy że za każdym razem jak jadę bez męża za granicę to muszę mieć jego zgodę na piśmie?...a jak mój mąż nie zezwala, a ja pojadę, to to już jest porwanie?! Odpowiedz Link Zgłoś
edytkus Re: Międzynarodowa walka o dziecko 03.01.06, 14:51 jagienkaa napisała: > a jak > mój mąż nie zezwala, a ja pojadę, to to już jest porwanie?! w USA tak, zgode pisemna powinno sie miec ale nie musza sie o nia pytac Odpowiedz Link Zgłoś
kiranna Re: Międzynarodowa walka o dziecko 03.01.06, 17:02 jagienkaa napisała: > dla mnie to jest dziwne, tak jak zauważyłyście, że po pierwsze faktycznie > dziecko miało paszport (skąd zgoda)? a po drugie, czy to znaczy że za każdym > razem jak jadę bez męża za granicę to muszę mieć jego zgodę na piśmie?...a jak > mój mąż nie zezwala, a ja pojadę, to to już jest porwanie?! jesli pisemna zgoda drugiego rodzica jest wymagana w twoim kraju, to moga cie po prostu cofnac z granicy i nie zezwolic na wyjazd. zakladajac, ze pisemna zgoda nie jest wymagana, to nawet jesli wywozisz dziecko bez zgody meza, tzn wiedzac, ze sie nie zgadza na wyjazd, to jest to porwanie. tak samo, gdyby twoj maz wywiozl gdzies dziecko bez twojej zgody, rowniez nazwalabys to porwaniem, prawda? rodzice, o ile nie maja ograniczonej wladzy rodzicielskiej, maja jednakowe prawa i obowiazki wobec dziecka. tak mi sie przynajmniej wydaje jesli jest inaczej, niech mnie ktos laskawie wyprowadzi z bledu, warto takie rzeczy wiedziec. Odpowiedz Link Zgłoś
anna7777 Re: Międzynarodowa walka o dziecko 03.01.06, 17:58 ode mnie ostatnio na lotnisku w Toronto wymagano takiej zgody ojca na wyjazd corki,potwierdzonego notarialnie.Nikt wczesniej mi o tym nie mowil,w biurze podrozy wrecz powiedzieli,ze nic nie trzeba,dobrze ze maz sam napisal taka zgode,bo inaczej nie wiem czy by nas puscili,a jeszcze,ze zrobilo sie takie lekkie zamieszanie, pokazywalam akt urodzenia(mamy inne nazwiska) uwazam,ze jesli w Anglii nie wymagaja takiej zgody to i nie powinno to byc porwanie Odpowiedz Link Zgłoś
kiranna Re: Międzynarodowa walka o dziecko 03.01.06, 18:54 u nas rowniez nie wymagaja pisemnego oswiadczenia, ale gdyby moj maz wywiozl dziecko bez mojej zgody za granice, to zglosilabym jego porwanie. Odpowiedz Link Zgłoś
kulju Re: Międzynarodowa walka o dziecko 03.01.06, 15:28 Ojciec pewnie zgodzil sie na paszport, nie zgodzil sie na wywoz dziecka na stale. Matka popelnila blad, bo nie dopelnila wszystkich formalnosci w Anglii tylko wywiozla dziecko. Powinna najpierw uzyskac wylacznosc praw rodzicielskich. Ojciec wtedy moglby tylko np. skladac wizyty dziecku w Polsce (1-2 razy w miesiacu). A tak teraz musi oddac dziecko Na jej miejscu wrocilabym do Angli i zalatwila wszystko zgodnie z prawem. Poniewaz podala ojca przy narodzinach dziecka ten ma pelne prawa! Nie mozna tak sobie odebrac drugiej osobie dziecka!!! Pozdr, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
marripossa Re: Międzynarodowa walka o dziecko 03.01.06, 17:52 Ja mam wylączność praw rodzicielskich (sole custody - w Kanadzie), ojciec prawo do wizyt a i tak potrzebuję podpis ojca gdziekolwiek z dzieckiem jadę. Czasem pytają, czasem nie. Co ciekawsze, przy powrocie do Kanady zawsze mnie pytali gdzie ojciec i czy wie że dziecko bylo za granicą a teraz wrócilo do Kanady i chcieli wszystkie dokumenty oglądać (sole custody documents i pisemne oświadczenie ojca lub pisemną zgodę sądu). Przy wyjeździe czasem pytali czasem nie; zalezy jakimi liniami lecialam. Musialabym mieć w sole custody documents wyraźnie napisane, ze zgoda ojca nie jest potrzebna na wyjazd dziecka na wakacje czy na dluzszy okres czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
znikad Re: Międzynarodowa walka o dziecko 04.01.06, 03:02 Z moich doswiadczen wszystko zalezy od urzednika. Moze ta pani trafila na leniwego albo niedoinformowanego. Jestem rozwiedziony, moja ex mieszka w San Diego, ja w kolo Toronto. Dzieci byly z Nia przez 3 lata, teraz sa 3 lata ze mna. W miedzyczasie dzielimy sie wakacjami i swietami. Dzieci najczesciej lataja same - czasem urzednicy chca papiery, czasem nie - jak dodtad nie zaobserwowalismy zadnej reguly. Teraz np. dzieciaki polecialy na swieta do mamy i wroca w sobote po poludniu. Gdy odlatywali, samolot byl opozniony i nikt niczego nie sprawdzal dopoki moja corka nie zaczela sie upominac o vegetarian food - wtedy nagle pojawili sie rozni zainteresowani i posprawdzali wszystkie papiery Funny, co? Jesli chodzi o dokumenty, to Ich kanadyjskie paszporty wyrobilismy gdy jeszcze bylismy formalnie malzenstwem. Teraz moja ex otrzymala dla Nich obywatelstwo amerykanskie - Ich obecnosc nie byla konieczna i paszporty amerykanskie maja bez zadnego podpisu z mojej strony. Nie wiem czy to dobrze, czy zle. Chyba dla jakichs skloconych ex-malzonkow niezbyt dobrze ale swiadczy tylko o tym, ze te przepisy na temat przewozu dzieci sa bardzo plynne i chyba opieraja sie najczesciej tylko na jakichs widzimisie urzednikow i celnikow. Ale moze sie myle. O tej sprawie z Anglikiem to mysle, ze dziennikarz pisze to, co Mu ta matka mowi i nie sprawdza faktow z druga strona a to bardzie zle swiadczy o warsztacie dziennikarza. Dlatego tego tekstu nie mozna chyba traktowac jak wiarygodnej relacji tego, co naprawde mialo miejsce. W sumie szkoda, bo to ciekawa sprawa na temat praw obowiazujacych w EU. Odpowiedz Link Zgłoś
michigan_mama Re: Międzynarodowa walka o dziecko 04.01.06, 06:12 Ja mam dosyc tego ze wszyscy uwazaja ze ta matka to jakas wspaniala kobieta, ze powinna uciekac z dzieckiem, ze to biedna ofiara... I wszystkie kobiety pisza o ta naturalna wiezia matki-dziecka. A ja w to nie wierze. Sama jestem matka malutkiej coreczki i widze jak bardzo ja tatus kocha. To, ze wredna matka ukradla dziecko i PRZEZ NIA synek nie zna ojca, to nie jest powod aby dziecko z nia zostalo. Jezeli by moj maz ukradl corke i wyjechal, nawet gdyby mi to zajelo 10 lat, to bym chciala ja z powrotem i to ze ona tylko z tata zyla od 10 lat nie byloby powodem aby z nim zostala legalnie. To o prostu BZDURA!!! Porwala dziecko, wywiozla za granice i teraz placze. Gdyby zrobila wszystko legalnie to problemu by nie bylo. A tak naprawde to mam dosyc sluchania o tym jak matki sa lepsze dla dzieci. Moj tatus, moj maz, moj brat to sa przyklady ze ojcowie sa tez bardzo wazni dla dzieci. I tez czesto ojcowie sa najlepszymi wychowankami dla dzieci. Pozdrawiam Agata ~ Michigan (USA) Odpowiedz Link Zgłoś
mrufkaa Re: Międzynarodowa walka o dziecko 04.01.06, 21:41 Agata, ale gdzie tu sie ktos roztkliwia nad ta biedna swieta matka? My tu sobie dywagujemy nad prawem rodzicielskim na swiecie... Jakas tkliwa strune ci poruszylo? Przeciez my nic o zadnym z tamtych rodzicow nie wiemy. A moze ten Anglik to gbur i bestia, i co wtedy? Dajmy sobie na wstrzymanie w ocenie postaw moralnych na podstawie malego artykuliku. Faktycznie, fajnie byloby porownac prawa rodzicielski w roznych krajach - tylko, jak widze, nikt z nas ich dobrze nie zna Odpowiedz Link Zgłoś
michigan_mama Re: Międzynarodowa walka o dziecko 04.01.06, 23:06 Ooopsie Ja przepraszam, ja wiem ze tutal nikt nie rozpaczal na temat matki i tylko byly rozmowy o prawach, itd. Ja to napisalam po przeczytaniu artykulu i co inne osoby pisaly na ten temat w innym forum. Pelno matek krzyczacych o to ze z matka najlepiej, ze ojcowie to "99% nie zainteresowani dziecmi", zeby uciekala... Wiec ja tak tu napisalam, ale dobrze wiem ze tutal nikt nie pisal takich rzeczy. Ja tez nie za dobrze znam te prawa... Powinnabym sie troche poduczyc, bo chcialabym niedlugo poleciec do Warszawy na krotkie wakacje z coreczka. Dziecka nie bede kradla (ha ha), ale musze sprawdzic czy maz musi cos podpisac... Pozdrawiam Agata Odpowiedz Link Zgłoś