polski-angielski;dramat w przedszkolu

05.01.06, 11:24
Zaczne od tego, ze nie wiem juz co mam robic. Moj prawie 4-letni Kuba nie
cierpi chodzic do przedszkola i dzieja sie rzeczy, ktore mnie powoli
przerastaja. Zaczal chodzic do szkolnej nursery we wrzesniu i chodzi tylko na
2,5 godziny dziennie. Poczatki byly ciezkie bo jest bardzo do mnie
przywiazany, ale mialam nadzieje ze z kazdym miesiacem bedzie lepiej.
Niestety, od kiedy sie zorientowal, ze choroba oznacza wolnosc od przykrego
obowiazku chodzenia do przedszkola, zaczelo sie na dobre. Kuba jest w stanie
sprowokowac objawy choroby, jak goraczka, czaerwone gardlo, itp, ktore znikaja
w momencie, kiedy jest pewien, ze nie pojdzie. Dochodzi do tego moczenie w
nocy - znika w weekendy, ferie; oraz rozne "strachy", ktorych nie bylo wczesniej.
Lubi dzieci (bez przesady, z doroslymi latwiej nawiazuje kontakt) i w malych
grupach dobrze sobie radzi i jest zadowolony (tylko, ze wtedy ja tez jestem w
okolicy). Mysle, ze problemem najwiekszym jest jezyk angielski, w ktorym nie
jest w stanie sie swobodnie komunikowac a jest strasznym gadula - w zwiazku z
tym odrzuca angielski. Co robic?! W domu mowimy po polsku i nie chcialabym
tego zmieniac bo wydaje mi sie to nienaturalne.
Wiem tez, ze ja nie znosilam przedszkola i zachowywalam sie podobnie, pamietam
jak dzisiaj, ze czulam sie strasznie wyobcowana i tez skutecznie symulowalam,
az zajeli sie mna dziadkowie.
Ale tutaj dziadkow nie ma...
dzisiaj po siwatcznej przerwie byl taki dramat przy moim wychodzeniu, ze nawet
panie nie wiedzialy co robic.
Jakie macie doswiadczenia? pomocy
    • bachula_gr Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 05.01.06, 14:19
      Zaba, adapatacja do przedszkola jako taka to jedno a adapatacja jezykowa to
      drugie.
      Tutaj: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12142
      pojawialo sie sporo watkow o podobnej tematyce, poszperaj, poczytaj, na pewno
      znajdziesz duzo cennych rad.
      Bacha- mama przedszkolaka (m.in)
    • kissa1 Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 05.01.06, 15:13
      A moze sprobujesz zmienic przedszkole? Moze on po prostu nie lubi tego, tych pan
      lub dzieci? Ja jestem wlasnie na etapie czytania o przedszkolach bo musze gdzies
      zapisac niedlugo moja corcie (1,5) i sporo czytam roznych opinii. I wyglada na
      to jezyk niekoniecznie jest takim duzym problemem. Takie same problemy opisuja
      mamy w Polsce gdzie problem jezykowy odpada. Wiec jest to moze jednak problem
      przedszkola. Czytalam duzo dobrych opinii na temat przedszkola Montessori.
      Tu tez byla obszerna dyskusja nt aklimatyzacji w przedszkolu, moze jakies
      pomysly Ci sie spodobaja
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=29319846&v=2&s=0
      Pozdrawiam i wszystkiego dobrego.
      Maria
      • jagienkaa Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 05.01.06, 15:39
        tak, ja zdecydowanie polecam Montessori - zupełnie inne podejście do dzieci.
        Też uważam, że może to jest kwestia przedszkola że Twój synek tak reaguje, może
        coś się stało kiedyś tam, o czym nikt nie wie i tak reaguje.
        Napisałaś, że mówienie do synka po angielsku wydaje Ci się nienaturalne, ale
        może jednak warto jakoś wtrącać pojedyncze słówka, żeby się przyzwyczaił? skoro
        polski już dobrze opanował to go tak szybko nie zapomnismile
        A masz kanał CBeebies? tam są bajki dla dzieci cały dzień po angielsku.
        • california89 Chyba przedszkole 05.01.06, 20:24
          raczej problem przedszkola. z tym jezykiem angielskim nie tak
          szybko.....dzieci ktore z polski przyjade w nawet wieku 6-10 zapominaja bo
          rodzice nie wymagaja polskiego w domu. po pierwsze jezyk angielski jest
          strasznie latwy i dziecko ma kupe czasu aby sie nauczyc. polski zapomni
          szybko.........dorosli zaczynaja kaleczyc jak tylko mowia obcym jezykiem
          czesto. ja w polsce nie nawidzilam przedszkola jak bym mala i wtedy nie
          chodzilo o jezyk. takze po co mowic w domu po angielsku jesli rodzice i tak
          nigdy nie mowia taka angielszczyzna prawidlowom (wypowiadanie slow, gramtyka
          itp) jakie dziecko powinno sie uczyc jesli mieszka w danym kraju na stale.
          zmiana przedszkola lub wizyta u pszychologa dziecinnego uwazam ze pomoga bo
          znam bardzo podobne przypadki.
          • mrufkaa Re: Chyba przedszkole 05.01.06, 22:01
            California,
            jako filolog polski i obcy nie zagdzam sie z twoja opinia o wzajemnych
            zaleznosciach jezykowych. Nie jest tak jak piszesz, o ile wiem i z teorii, i
            zdoswiadczen moich i znajomych.
            Moge wiedziec skad twoja opnia? Chetnie sie czegos nowego dowiem.

            Zaba, Cbeebees to swietny pomysl. Wlaczaj dziecku, niech przyswaja biernie. W
            koncu cos go zainteresuje i zacznie sie proces uczenia. Ja mysle, ze problem
            moze byc rowniez w jezyku, to juz czterolatek, jak piszesz - gadula. Twoja rola
            jest zaczac cos na tym polu zmieniac. Masz znajomych anglojezycznych z dziecmi?
            Zabierasz tam malego? Nie musza byc Anglicy, to nie ma znaczenia jaki maja
            akcent i wymowe. Ale kontakt z angielskim jest teraz dla twojego synka
            kluczowy. Musisz cos z tym zrobic, jesli planujesz, by przeszedl cala swoja
            edukacje w tym kraju.
            Montessori to dobry pomysl, bo i podejscie do dzieci w jakikolwiek
            sposob "innych" jest godne nasladowania w tej metodzie. Tam na pewno synek
            poczulby sie lepiej, tam by jego zahamowania wzieto pod uwage. To jednak jedno
            z drozszych przedszkoli.
            Moze sprobuje przejsc prze caly proces przyzwyczajania do przedszkola jeszcze
            raz? Na pewno, gdy porozmawiasz z przedszkolankami, zrozumieja.
    • izabelski Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 05.01.06, 23:08
      a co na jego zachowanie mowia nauczyciele?
      czy chodzi do szkoly codziennie?

      wg. mnie - warto przemyslec rozne warianty i poszukac MOntessori lub
      przedszkola/szkoly z mniejszymi grupami
    • bea_mama Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 05.01.06, 23:40
      Czy ty pracujesz i dlatego posylasz synka do przedszkola? Ja mam dwulatke ktora
      chcialam poslac do zlobka, ale ona strasznie rozpacza przy rozstaniach i
      strasznie to wszystko przezywa. I moja metoda to byc tam z nia. My mowimy do
      niej tylko po polsku i tego nie zmienie, bo chce zeby wiedziala ze w z
      rodzicami rozmawia sie tylko w tym jezyku. W zlobku jest jezyk angielski. Ona
      nic po angielsku nie umie i chyba nie rozumie. Moj plan jest taki, ze zapisze
      ja do zlobka na kilka godzin dziennie i bede z nia tam siedziec. Gdy jestem z
      nia, to nic jej nie przeszkadza, nie placze wtedy i czuje sie bezpiecznie, bawi
      sie z innymi i wszystko jest ok. Moze po jakims czasie sie przyzwyczai i bede
      mogla ja zostawic - zobaczymy. Zreszta tutaj (w Stanach) nawet przedszkolanki
      zalecaja zeby zostawac z dzieckiem przez pierwsze dni, zeby sie
      zaaklimatyzowalo i poznalo nowe otoczenie. jesli nie pracujesz to moze tez tak
      sprobuj zrobic.
      Czy on tak od poczatku plakal i nie chcial chodzic? Czy na poczatku bylo ok, a
      teraz sie pogorszylo? Moze to wina przedszkola, przedszkolanki albo dzieci mu
      dokuczaly... moze byc duzo powodow. Twoj Kukus jest juz duzy, nie mozesz go
      wypytac o co chodzi? Co mowi, gdy pytasz dlaczego nie lubi przedszkola?
    • zaba_k1 Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 06.01.06, 20:15
      Dziekuje dziewczyny za wszelkie porady, kazda jest cenna.
      Kurcze Montessori chwilowo odpada dopoki nie zaczne pracowac w zawodzie i
      zarabiac sensownych pieniedzy. Juz latwiej byloby sie postarac o telewizor, zeby
      ogladac BBC dla dzieci (nigdy nie posiadalismy tego urzadzenia, z przekonania).
      A dzisiaj... Kuba wyszedl ze szkoly/przedszkola z podbitym okiem! Panie byly
      przerazone, zwlaszcza ze rano z nimi rozmawialam, ze powinny zwrocic uwage bo
      dziecko sie skarzy. Okazalo sie, ze jakas dziewczynka uderzyla go zabawka, hmm.
      Zapomnialam dodac, ze Synek ma w grupie narzeczona, ktora sie stara nim
      opiekowac; to oczywiscie byla inna (moze zazdrosnasmile
      czy wiecie cos na temat psychologow dzieciecych? czy p;owinnam to zalatwiac
      przez szkole czy GP?
      Odnosnie polskiego/angielskiego w domu, to postanowilam wprowadzac i dobrze
      "umocowac" po dwa slowa dziennie, jak do tej pory niezle nam idzie. Czytalam juz
      kilka watkow i rozmawialam z mamami "innojezycznymi" o tym, jak to dzieci
      odrzucaja jezyk rodzicow, zwlaszcza kiedy dorastaja. Bardzo bym tego nie chciala.
      Jeszcze raz dzieki za rady!
      A macie jakies doswiadczenia z childminders?
      • mrufkaa Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 06.01.06, 22:56
        Zaba,
        co do odrzucenia jezyka przez dotastajace dziecko - to maly na to bedziesz
        miala wplyw. Bo jezykiem srodowiska bedzie angielski i w tym jezyku Twoje
        dziecko bedzie sie mialo wypowiadac, rozwijac, myslec, zablysnac. Przeciez o to
        Ci chodzi, prawda> By zdobyl tu dobre wyksztalcenie, rozwinal sie
        intelektualnie i duchowo, by znalazl przyjaciol, dostal dobra prace, mial dobra
        przyszlosc? Do tego niezbedny jest perfekcyjnie opanowany jezyk srodowiska. A
        ugruntowana na tle jezyka niechec do instytucji nauczania ( przedszkola,
        szkoly0 moze pierwsza kloda na Jego drodze. I moze 9 choc nie musi0 ciagnac sie
        za twoim dzieckiem przez dlugi czas. Wiec po czterech latach dbalosci o jezyk
        rodzimy - czas zadbac o jezyk przyszlosci. Jak piszesz, Synek plynnie wlada
        polskim, uwierz mi, nigdy go nie zapomni. Jesli nawet Wy zaczniecie mowic w
        domu po angieslku (czego oczywiscie nikt od Was nie oczekuje), Twoje dziecko
        zachowa bierna znajomosc jezyka i bedzie potrafilo przeskakiwac do uzytkowania
        czynnego na kazdych wakacjach w Polsce. na poczatku na pewno z oporami, no i
        oczywiscie zakladajac, ze ten kontakt bedzie dosc regularny, a nie raz na piec
        lat.
        Troche mnie, przyznam, zastanawia dosc powszechna postawa matek na
        emigracji: "Nie chcialbym, by dziecko odrzucilo moj jezyk..." Hmmm... a co
        chcialoby twoje dziecko? Mowic biegle jezykiem matki czy otoczenia? Co jest dla
        niego/niej wazniejsze? W ktorym jezyku powinno wypowiadac sie bez zajakniecia,
        myslec tworczo, poszerzac horyzonty? Nie jestem za odrzucaniem korzeni, ale w
        realiach, gdy nie da sie dzieci chowac w kontakcie z dwoma jezykami w tym samym
        natezeniu, trzeba dokonywac rozsadnych wyborow.
        Mysle, ze trzeba sobie wyznaczyc jakas bariere czasowa. Dopoki jestemy z
        dziecmi w domu, badz wynajmujemy nianie - fajnie inwestowac w jezyk matki. To
        wlasciwie jedyny taki czas w zyciu dziecka. Potem zaczyna sie proces edukacji i
        temu tez trzeba stawic czola. To rowniez jedna z konsekwencji decyzji zycia na
        emigracji. Nikt nie mowil, ze bedzie latwo.
        • znikad Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 06.01.06, 23:15
          Mrufkaa - ile lat jestes na emigracji i jak duze masz dzieci?
    • basia313 Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 07.01.06, 01:15
      Ja mialam podobna sytuacje z moja corka. Tez bardzo lubila mowic, a jej polski
      byl zancznie lepszy od angielskiego, choc po angielsku spokojnie tez mogla sie
      dogadac. W przedszkolu tez cos jej nie pasowalo. Ja osobiscie tez nie mialam
      przekonania do tego przedszkola. CHcac nie chcac corka pewnie widziala, ze sie
      denerwowalam sytuacja i tez sie denerwowala. Postanowilam ja przeniesc do
      innego. Pierwszego dnia od razu wszystko bylo w porzadku, panie, kolezanki i
      zostala bez zmrozenia oka.
      Mysle, ze jedne przedszkola sa dobre dla jednych dzieci, a inne dla innych.
      Czasem moze to byc pani, ktora nie pasuje dziecku, czasem wystroj sali, czasem
      dzieci. Czasem trudno to nazwac, ale mysle, ze moze i Twojemu dziecku cos tam
      przeszkadza i trudno jest mu to nazwac. Moze warto poszukac innego przedszkola.
      Jesli nowe bedzie bardziej pasowac, to super, a jesli tez bedzie nier pasowac,
      to wtedy mozesz pomyslec o dzieciecym psychologu, choc ja jeszcze i tu bym o
      tym nie myslala. Niektorym dzieciom potrzeba kilku miesiecy na zaadoptowanie.
      Slyszalam o takich dzieciach.
      • darling_me Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 08.01.06, 14:42
        a moze, jesli jeszcze nie pracujesz, zamiast chodzic codziennie do przedszkola,
        moglabys z nim chociaz raz w tygodniu chodzic na zajecia do tumble tots,
        gymboree, czy innych grup dla dzieci, zeby go oswoic z jezykiem.
        Albo porozmawiaj z przedszkolankami, moze moglabys tam zostac z dzieckiem na
        godzine i zobaczyc jak to wyglada? moja corka zaczynala przedszkole w wieku 2
        lat i przez pierwszy tydzien ja z nia chodzilam, codziennie zostawalam przez
        pol godziny, godzine...
        • mrufkaa Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 08.01.06, 19:24
          Znikad,
          jestem od 5-ciu lat w Anglii, wczesniej przez kilka lat spedzalam po kilka
          miesiecy w roku za graniaca. Ostatni rok studiow spedzilam w Barcelonie, na
          stypendium. Mam 3-letnie dziecko, ktore niedawno poszlo do przedszkola i
          zaczelo biegle mowic po angieslku, uzywajac juz jedynie pojedynczych slow po
          polsku. Przez poltora roku bylam w domu z dzieckiem, przez nastepny rok mialam
          polskie nianie - bo chicialam, by corka miala ciaglosc kontaktu z polskim tak
          dlugo, jak to sie da.
          Prywatnie jestem fascynatka multilingwizmu. Sama mowie kilkoma obcymi jezykami,
          w tym naprawde dobrze w mowie i pismie dwoma. Reszta w miare potrzebsmile Moje
          dziecko ma w domu 3 jezyki, dwa indo-europejskie, jeden indo-aryjski. Rozumie i
          spelnia polecenia we wszystkich, nazywa pojedyncze obiekty w kazdym. Od
          niedawna wypowiada sie pelnymi zdaniami i buduje zwiazki przyczynowo skutkowe
          tylko po angielsku. A ja albo to zaakceptuje, albo bede walczyc o polski i w
          pewien sposob stawac na drodze tego lawinowego rozwoju, ktory obserwuje.
          Natomiast nasze ostatnio dosc czeste wizyty u mojej mamy w Polsce potwierdzaja,
          ze Jula w ciagu 4 dni potrafi zaczac budowac zdania po polsku, kojarzyc miejsca
          i osoby z wlasciwym dla nich jezykiem. Przyznam, ze obserwujac wlasne dziecko,
          bywam pod ogromnym wrazeniem.

          mrUfkaa*

          Your future depends on your dreams. Don't waste time, go sleep.
          • marza_bb Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 09.01.06, 21:44
            hm...brawo. Jesli Twoje dziecko w tym wieku mowi juz biegle po angielsku a po
            polsku uzywa tylko pojedynczych slow. Znam kilka takich przypadkow w rodzinie i
            wsrod znajomych. Te dzieci nie mowia dzis ani slowa po polsku. Efekt jest
            taki , ze nawet do Polski z rodzicami na urlop nie chca jechac bo nic nie
            rozumieja.
            Wsrod znajomych z dziecmi w roznym wieku , gdzie uzywa sie w domu wylacznie
            jezyka polskiego, jakos zadne z tych dzieci nie ma problemow z jezykiem
            niemieckim. Wszystkie mowia bigle i tak i tak. Czesto rodzenstwo rozmawia ze
            soba po niemiecku a z rodzicami po polsku.
            W tych rodzinkach , gdzie rodzice przeszli z dziecmi wylacznie na niemiecki ,
            jezyk polski juz nie istnieje a szkoda, bo wydaje mi sie , ze te dziaciaki cos
            traca, a przede wszystkim kontakt z rodzina, z ktora nie umieja sie dogadac.
            • mrufkaa Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 09.01.06, 22:24
              Marza,
              dziekuje za brawo.
              Moje dziecko nie ma szans na rodzine mowiaca wylacznie po polsku, bo jej ojciec
              po polsku mowi mniej wyrazow niz ona.
              Zastanow sie, sloneczko, co piszesz i czytaj ze zrozumieniem.
              Od poczatku tego watku ( i innych) podkreslam, ze mowimy o sytuacji, gdzie
              dzieci nie maja szans na kontakt z dwoma ( badz wiecej) jezykami w tym samym
              natezeniu.
              Moje dziecko w ogole jeszcze nie mowi biegle, bo tydzien temu skonczylo 3 lata,
              a ma 3 jezyki na co dzien. Ale skoro ma przejsc przez cala swoja edukacje w
              Anglii i tutaj skonczyc studia, to nie bede na kazde jej pytanie zadane po
              angielsku odpowiadac po polsku. Bo nie ma to sensu. Chyba ze Ty mi wyjasnisz
              czym mialabym taka obsesje uzasadnic.
              Ja nie wyrzucilam polskich ksiazeczek i filmow, wciaz sama mowie do dziecka po
              polsku, ale skoro jezykiem interakcji rodziny i szkoly jest angielski, to
              przepraszam, ale czego ja mam od wlasnego dziecka oczekiwac? Po lapach mam ja
              bic, bo nie realizuje moich ambicji? Czy moze zrewidowac wlasne poglady?

              Wiesz, od niedawna weszla w system wspolpracy z nauczycielkami mojej corki,
              widze na jakiej zasadzie ocenia sie jej rozwoj, czego od niej oczekuje. Nie
              przeskocze rzeczywistosci, moja corka musi umiec realizowac polecenia po
              angielsku i wypowiadac sie w tymze jezyku. Na tej podstawie jest kwalifikowany
              jej rozwoj i nikogo nie obchodzi czy ja sobie mysle, ze mam uzdolnione dziecko
              czy nie. Wiec albo zadbam o kolory i liczby po angielsku, albo Jula dostanie
              kreche na formularzu - tak jak na ostatnim bilansie dwulatka, ktory tu szeroko
              opisywalam.
              Wszystko zalezy od tego czego oczekujemy dla naszych dzieci. Julia A. to nie
              Joanna A., nie musi byc taka sama osoba jak ja, znac biegle te same jezyki, ba,
              nawet wyznawac te same wartosci. Ja do Polski wracac nie zamierzam, wiec dbam o
              taki rozwoj jezyka, jaki bedzie mojemu dziecku przydatny w kontaktach z
              rodzina - czyli bierny na poziomie zrozumienia i prostej komunikacji. Teraz.
              Kiedy zacznie sie era czytania, udostepnie jej moja biblioteke - nie wierze, ze
              sie oprze. Ale to wciaz jezyk bierny, co moze niektorych razicsmile Coz, nic na to
              nie poradze, ze bardziej interesuje mnie iloraz inteligencji mojego dziecka niz
              jej polski patriotyzm. Jest tylko w polowie Polka. A jesli odziedziczyla mojego
              ducha, w przyszlosci bedzie wladac biegle i polskim, i perskim i grzebac w
              archiwach biblitecznych obu krajow. Albo machnie na to wszystko reka i pojdzie
              swoja wlasna droga - i tez bede musiala to pochwalic.

              Natomiast sytuacja autorki tego watku jest diametralnie rozna. Jej Synek ma 4
              lata, mowi pieknie po polsku, domyslam sie, ze dotad wychowywany byl w
              srodowisku jedynie polskim. To bardzo utrwalony wzorzec jezykowy, a ze Anglia
              jest o godzine drogi samolotem od Polski, to sadze, ze Zaba bedzie Synka
              zabierac na wakacje do rodziny. O ile dobrze rozumiem, obydwoje rodzice sa
              Polakami, wiec maly bedzie mial rodzinna interakcje do konca czasow po polsku.
              Moim zdaniem to jest sytuacja, w ktorej nalezy zajac sie angielskim, zwlaszcza
              przy problemach, jakie Zaba opisuje. Ktos tu podrzucicl swietny pomysl
              zabierania Malego na playgrupy, ja sie tylko zastanawiam czy sa playgrupy dla
              takich duzych dzieci.
              Wszystko tez zalezy od tego jakie plany ma rodzina. Jesli sa tutaj tylko na
              troche, np. bo tata ma kontrakt, to mozna miec do sprawy podejscie bardziej
              wyluzowane. Ile sie dziecko nauczy, tyle Jego. Natomiast jesli planujemy dac tu
              dzieciom wyksztalcenie, to mysle, ze warto pomyslec nad ulatwieniem dzieciom
              procesu nauczania. Chyba od tego jestesmy ich rodzicami.

              mrUfkaa*

              Your future depends on your dreams. Don't waste time, go sleep.
              • aniaheasley Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 11.01.06, 11:11
                Mrufkaa,
                Gdyby nawet ktos nie wiedzial, to Twoje wypowiedzi rozwiewaja jakiekolwiek
                watpliwosci ze jestes wyksztalcona w kierunku lingwistycznym.
                Ale nie moge sie zgodzic z Twoja teza, ze uparte mowienie do dziecka po polsku
                w obcym kraju w jakis sposob hamuje rozwoj i ogranicza mozliwosci podbojow tego
                dziecka w jezyku lokalnym. Zapewniam Cie ze jest wrecz przeciwnie - fakt
                posiadania innego jezyka w worku pt. life skills moze byc dla malej Julki,
                Marysi czy Antosi tylko wielkim plusem. I to jezyka wyniesionego z domu,
                przyswajanego w sytuacji tzw. bilingwalizmu (Ty jako lingwistka doskonale wiesz
                dlaczeto tak zwanego). Umysl malego dziecka naprawde jest jak gabka, i wtedy
                jest najlepszy jezeli nie jedyny w Twojej sytuacji moment zeby Julka poznala
                polski tak 'wewnetrznie' i naturalnie.
                Mysle, ze matki w naszej sytuacji, nie planujace powrotu do Polski, maja
                obowiazek uczenia dzieci polskiego. I nie, nie jest to 'obowiazek patriotyczny'
                ale obowiazek wobec dzieci, obowiazek dania im jak najlepszego startu w zyciu i
                otwierania przed nimi szerszych horyzontow.
            • 1urszula1 Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 09.01.06, 22:26
              Witaj Zaba!
              Ja stawiam na to, ze raczej przedszkole nie odpowiada Twojemu synkowi. Moj
              Krzys w kwietniu skonczy 4 lata. Na wakacjach zaczal chodzic do Sure Start nie
              znajac ani jednego slowa po angielsku. Mowil za to dobrze i duuuzo po polsku.
              Bardzo spodobalo mi sie to przedszkole od samego poczatku. Pierwszego dnia,
              pani wziela mnie na bok i zrobila sobie taki niby slowniczek. Zapisala sobie
              fonetycznie najwazniejsze zdania z jezyka polskiego, np. "mama niedlugo
              przyjdzie", "chce siku", "chce kupe", "tak", "nie wolno" itd... To ona martwila
              sie o to jak sie dogadac z dzieckiem, a nie dziecko jak sie dogada z pania.
              Mysle, ze dzieki tamu start Krzysia byl naprawde udany, chociaz to byly jego
              pierwsze rozstania ze mna. (przedtem tylko maz i dziadki, ktorych znal tak
              dobrze jak mnie). Potem jeszcze przez kilka miesiecy robil cyrk rano przy
              pozegnamiu, ale zawsze ktoras pani brala go doslownie na rece (takiego starego
              konia wink ) i 3-5 min. pozniej juz normalnie bawil z dziecmi. Zostaje na 2,5
              godz. dziennie i jest zadowolony. A jezyk lapie tak szybko, ze nie moge w to
              uwierzyc! Rozumie i mowi. Ale w przedszkolu angielski a w domu polski. Czasem
              uzywa angielski w zabawie w domu jak gada sam do siebie.
              Pozdrawiam,
              Ula
            • marza_bb Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 09.01.06, 22:36
              A wracajac do tematu dramatu w przedszkolu to sama przez to przechodzilam.
              Rozmawialam na ten temat z psychologiem. Niestety to bardzo czeste przypadki w
              srod dzieci na emigracji zwlaszcza w tych rodzinach gdzie oboje rodzice sa
              polakami.To nie jest problem jezyka ale problem samookreslenia sie , do ktorej
              kultury nalezymy.
              Wedlug tego psychologa najlepsze wyjscie to spokojnie przeczekac te faze buntu.
              Ja sie do tego zastosowalam i po dlugich prawie dwoch miesiacach "walki" ,
              dziecko nagle polubilo przedszkole do tego stopnia , ze w soboty, niedziele
              pytalo czemu nie idziemy do przedszkola, a wychowawczyni stala sie jej
              ukochana pania , o ktora okropnie sie martwi jak jej czasami nie ma.
              W domu bawiac sie , mowi caly czas po niemiecku (ktorego nauczyla sie wlasnie w
              przedszkolu)a rozmawiajac z nami przechodzi oczywiscie na jezyk polski .
              • marza_bb Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 09.01.06, 23:12
                ups, zapomnialam dodac wazna rzecz. Otoz wychowawczyni wypytala nas dokladnie
                co mala najbardziej lubi.Poniewaz corcia uwielbia konie , to wychowawczyni
                postarala sie o to aby , jej wieszaczek na recznik, , wieszak w szatni, byly z
                konikami a gry i zabawy tez dopasowala pod moja corcie.(przynajmniej na jakis
                czas) .
    • zaba_k1 Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 10.01.06, 10:38
      Staram sie to wszystko poukladac sobie w glowie... Sama nie wiem, czy szukac
      nowego przedszkola czy nie (pomijajac fakt, ze w okolicy moze byc ciezko z
      miejscem). Kuba bardzo nie lubi zmian i wiem, ze ciezko to znosi. To nie jest
      pierwsze przedszkole w jego karierze - chodzil do przedszkola w Norwegii i bylo
      zupelnie inaczej. Byl wtedy odpowiednio mlodszy (2 lata z haczykiem), chodzil na
      pelen etat, ale juz dosc dobrze mowil po polsku. Zawsze byly sceny przy
      zostawianiu ale oczywiscie przestawal plakac, jak tylko znikalismy. Prawda jest
      taka, ze tam zawsze ktos mial dla niego czas, ktos z Duzych i mysle, ze dzieki
      temu blyskawicznie sie uczyl norweskiego. Bardzo dlugo pewne czynnosci okreslal
      tylko po norwesku.
      Pamietam tez, ze rozmawialam kiedys z przedszkolankami w Polsce i pytalam jak to
      jest z ta adaptacja. Uslyszalam, ze kluczowe sa 2-3 pierwsze tygodnie i jezeli
      po tym czasie dziecko sie nie przystosuje, to juz tak mu zostanie do konca roku...
      A a propos priorytetow na przyszlosc, to nie jestem w stanie powiedziec, ze
      zostaniemy tutaj na zawsze. Jestesmy chyba zbyt krotko, zeby mowic z pelnym
      przekonaniem, ze tak lub nie. Mimo wszystko chcialabym, zeby mowil przynajmniej
      tymi dwoma jezykami smile Chyba musze sie podszkolic w tej kwestii, poszukac
      jakiejs literatury. A wiecie moze czy tutaj w szkolach sa pedagogowie? i czy
      mialoby sens pojscie do takowego?
      W dalszym ciagu przedzial 7.45 do 9.00 to najgorsza czesc dnia dla nas dwojga...
      • kukukuje Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 13.01.06, 18:49
        Po przeczytaniu wszystkich wiadomosci zdalam sobie sprawe z tego, co mnie czeka
        w niedalekiej przyszlosci. Moja corka ma 1,8 i tez niebawem pojdzie do
        przedszkola. Obawiam sie o jej reakcje, gdyz jest do mnie bardzo przywiazana.
        Wlasciwie, to przebywa tylko ze mna, gdyz ja nie pracuje, a maz przeciwnie - od
        rana do wieczora w pracy. Oboje jestesmy Polakami. Mieszkamy na Cyprze. Polskie
        dzieci sa tu w szczegonie trudnej sytuacji, gdyz funkcjonuja tu dwa jezyki:
        grecki i angielski. Wielu rodzicow ma dylemat do jakiego przedszkola poslac
        dziecko - do greckiego, czy angielskiego. Ja biore pod wzglad tylko angielskie,
        gdyz pragne, by moje dziecko poslugiwalo sie tym wlasnie jezykiem (oprocz
        polskiego w domu, rzecz jasna). Nie mam bowiem pewnosci, czy zostaniemy tu na
        dluzej (na stale), czy tylko na kilka lat. A wiadomo, ze znajomosc angielskiego
        przyda sie mojemu dziecku w kazdym kraju, grecki natomiast nie bardzosmile
        Pozdrawiam wszystkie mamy zatroskane o przyszlosc i szczescie swoich dzieci!!!
        • eballieu Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 15.01.06, 00:33
          Nie powiem, temat moze jeszcze nie dzis, ale juz wkrotce bedzie dotyczyl takze
          i nas.
          Na dzien dzisiejszy zadecydowalismy - ja mowie do dziecka po polsku, maz po
          flamandzku. Mieszkamy chwilowo w Anglii, miedzy soba mowimy po francusku. jesli
          zdecyzdujemy sie na kolejne kontrakty - dziecko pojdzie do meidzynarodowego
          przedszkola - angieskiego lub amerykanskiego. Do dziecka ani ja, ani maz nie
          zwracamy sie po francusku. Zlapie od nas tyle - z naszych konwersacji ile
          bedzie mogl. Tak postanowilismy. Ale ma mowic po polsku i flamandzku, to sa dla
          nas wazne jezyki. My osiadziemy na stale w Belgii. Wiec jesli bedzie chcial to
          nauczy sie tez francuskiego i angielskiego , a moze nawet chinskiegosmile.
          Czytalam bardzo uwaznie wypowiedzi was wszystkich.
          I chyba najbardziej zgadzam sie z tym co napisala Ania H.
          Nie chodzi tu przeciez o odgrodzenie dziecka od otoczenia poprzez niemowienie
          do niego w jezyku tego otoczenia. Mysle ze bede dosc uporczywie odpowiadac na
          pytania Louis zadawane po flamandzku - po polsku. Zreszta do tego mobilizuje
          mnie cala rodzina meza. Kazdy z nich wlada trzema, czterema jezykami - chce
          zaznaczyc, ze wsrod 4 swojego rodzenstwa tylko maz wyksztalcenie wyzsze, reszta
          to przedsiebiorcy . I wiedza jedno - gdyby francuskiego uczyli sie tylko w
          szkolach, to by dzis nie mowili tak jak mowia. Matka, pochodzaca z
          frankofonskiej czesci Belgii zainwestowala w ich umiejetnosci.
          Rozumiem jednak twoj upor Mrufka, chcesz aby corka nie zaczynala edukacji od
          brakow i poczucia bycia gorszym, bo nie potrafi nazwac wszystkich kolorow
          angielsku. Ja mysle, ze nie przejelabym sie tym tak bardzo. Ale to juz moja
          cecha charakteru. Bo po prostu wiedzialabym, ze w wieku lat 8 bedzie
          przewyzszac "o glowe" rowiesnikow. I tu kierowalabym swoja ambicje. Ja
          zrobilabym tak - kosztem posiadania jakis tam minusow na bzdetnych bilansach,
          poszlabym taka droga - mama mowi do ciebie tylko tak, tata tak, a w szkole i z
          kolegami tak. Tak tez mowia dosc tradycyjne metody zachowan w rodzinach
          dwujezycznych, zyjacych na innym obszarze jezykowym. A ze bede sie scierac i ja
          z jakimis nauczycielami, przedszkolankami - pewnie tak. Juz sie ostatnio
          starlam z HV, ktora nakrzyczala ze dziecko za malo wazy smile,
          ze za malo je i trzeba zaczac mu dawac miedzy posilkami "cos" do jedzenia."Cos"
          co go wypelni - da mu wagi.
          • mrufkaa Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 15.01.06, 22:17
            Wiesz Ela, to chyba nie tak, ze martwie sie, ze Jula nie nazwie kolorow czy
            innym konkretem. Przede wszystkim widze jak brawurowo zaczal rozwijac sie jej
            jezyk - wlasnie po angielsku. Na dzien dzisiejszy mam uczucie, ze powinnam to
            wesprzec. Taka moja rola. Jula rozumie mnie doskonale po polsku, w te dni, gdy
            jestesmy razem same w domu i caly dzien mowie do niej po polsku - zwykle po
            polsku mi odpowiada, na podstawie moich wypowiedzi konstruuje wypowiedzi. Ma
            ucho dziecka wielojezycznegosmileAle gdy tylko tata jest na horyzoncie - a chwala
            Bogu bywa czesto, natychmiast przechodzi na angielski. Zauwaz, ze to jezyk
            porozumiewania sie w rodzinie. Glupia nie jest, wie, ze to najlatwiejszy
            nosnik, wszyscy rozumieja.
            Dzis wyjechala moja tesciowa. Przed wyjazdem nagrywala Julke dla tamtej czesci
            rodziny. Posadzila ja na krzesle, sama usiadla przed nia z kamera i mowi do
            niej po persku: "Julia, powiedz cos do Ateny" (to ciocia). A Jula na to rowniez
            po persku: "Czesc Atena, jak sie masz?" no wszystkich nas wcielosmile))A potem
            Jula zaprezentowala caly swoj perski repertuar z drobnymi podpowiedziami
            (kocham cie ciociu, jestem Iranka, kocham mame/tate, daj buziaka, etc...)
            Jak dla mnie bomba. Nie mam zludzen, ze moge wychowac dziecko idealnie
            trzyjezyczne, bo to mit. Nikt z nas nie mowi tak samo trzema jezykami, jedynie
            w tym zakresie w jakim ich regularnie uzywamy ( na wszystkich poziomach:
            leksykalnym, gramatycznym itd.) Natomiast bardzo chcialabym wychowac dziecko
            mowiace i myslace biegle w jezyku najbardziej mu potrzebnym oraz posiadajace
            podstawowa znajomosc dwoch pozostalych. Wtedy umre w spokojusmile
            ***
            A czy Twoja HV wyglada tak jak wiekszosc lokalnych essexowskich wielorybow plci
            zenskiej? jesli tak, to sobie odpusc...smile
            • basiak6 Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 15.01.06, 22:26
              Ja postawilam na to aby dziecko przede wszystkim znalo jezyk w ktorym mowi z
              wiekszoscia osob wokol siebie, czyli angielski. Dla mnie to nie problem, bo
              dlugo juz tu jestem. Maly ma 3 latka, polski rozumie ale nie mowi poza
              pojedynczymi wyrazami.
              Po angielsku jego jezyk kwitnie, podobnie jak jego kontakty z malymi
              przyjaciolmi. Nie wyobrazam sobie tego inaczej, niby jak? Nawet gdybym miala
              tutaj znajomych Polakow (mieszkamy na 'wsi' wiec znam tylko 2 rodziny ale nie
              jakos blizej) to i tak traktowalabym polski u mojego synka jako jezyk drugi,
              dodatkowy. Chodzi od 6 mca do przedszkola, w tej chwili pelne 4 dni w tygodniu.
              Musi znac angielski tak jak inne dzieci aby od poczatku zaczac nauke na
              wlasciwym poziomie, nie na darmo mowi sie o tym jak wazne sa te pierwsze lata.
              Jesli spedzi je w stresie ze ktos go nie rozumie... Coreczka kolezanki (Niemka)
              pierwsze miesiace w szkole (4 latka) spedzila chowajac sie przed dziecmi bo jej
              nie rozumialy, po co fundowac dziecku taki stres...
              Z dziadkami w Polsce jakos sie dogada, jak bedzie starszy pojedzie tam na wakacjewink
              • jagienkaa Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 15.01.06, 22:38
                no a ja zawsze mówię do Dominika w dwóch językach - po prostu tłumaczę albo
                mówię jak brzmi nowe słówko po polsku, i młody rozumie w sumie prawie wszystko
                po polsku, choć angielski jest dominujący zwłaszcza od kiedy poszedł do
                przedszkola.
            • eballieu moja HV 16.01.06, 09:07
              Ta HV jest z Malezji. Nie trafilas Mrufkasmile. Jest bardzo rzetelna, mierzy,
              jadra sprawdza, wazy, itp. Podchodzi bardzo skrupulatnie do wszelkich testow,
              jakie maja sprawdzic dziecko pod kontem widzenia, slyszenia, rozwoju. Co nie
              znaczy, ze sie ze wszystkim zgadzam. Bardzo ambitna kobieta - prowadzi grupy
              wsparcia dla matek, podchodzi solidnie do wykonywania swojego zawodu, bardzo
              sie stara. Na tyle, ze np. potrafila zadzwonic raz i spytac jak sie czuje czy
              zaaklimatyzowalam sie w otoczeniu nowym. Wiem, ze dzwonila tez do innych
              znajomych jakie tu mam, a ktore nie pochodza z UK, a na przyklad z RPA czy USA.
              Rozsyla listy z informacjami o tym gdzie sa jakie play group.
              Mrufka i jest jeszcze jedno - widzialas mnie wiec wiesz, ze mam oponke i jakies
              tam kilogramy, ktore powinnam zrzucic. No wiec na tle tych najbardziej
              lokalnych essexowskich kobiet, to ja moge miec kompleksy. Te, ktore mieszkaja
              najblizej mnie sa bardzo zadbane i figurki maja doskonale. Zupelnie nie wpisuja
              sie w stereotyp dziewczyny z Essex.
    • fasolka3 Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 16.01.06, 14:50
      Hej,

      mysle, ze twoj dzieciak wyczuwa twoja niepewnosc, i ja wykorzystuje. Czy ty
      jestes absolutnie przekonana, ze nie robisz mu krzywdy posylajac go do
      przeszkola, czy moze w gdzies tam czaja sie jakies wyrzuty sumienia? Najpierw
      musisz sama siebie przekonac, ze to jest dla niego, dla was dobre, a potem
      mozesz przekonac syna.

      Mam wrazenie ze podswiadomie przekazujesz mu wlasne uprzedzenia.

      FFF
      • monia72 Re: polski-angielski;dramat w przedszkolu 16.01.06, 16:46
        Na ostatniej wizycie HV (maly mial 9 mcy) okazalo sie, ze pani HV miala
        rodzicow Polakow i ... miala do nich zal, ze jak poszla do szkoly (czy
        przedszkola) to przestali w domu mowic po polsku. Zrobili to dla jej dobra,
        zeby dziecko sie szybko i dobrze zaaklimatyzowalo. I ona jako dorosla kobieta
        miala zal, ze pozbawili jej drugiego jezyka i ze nie moze sie za bardzo
        kontaktowac z rodzina (liczna) w Polsce. Jej rada byla: rodzice Polacy - mowic
        po polsku, dzieci szybko sie ucza i tak nas przegonia smilePozdrawiam
Pełna wersja