czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesiecznym

03.02.06, 14:43
witam was dziewczyny
od jakis 2 tyg czesto siedze na forum , szukam czytam wszystko o lotach z
malzmi bobasami,jednak nadal obawiam sie jak to bedzie, nie wiem bede ja
miala w nosidelku wozka nie biore , szykuje jedna torbe na ramie zadnych
zbednych rzeczy i jakos sie boje.jedziemy juz na stale, maz zabral samochodem
wszyskie nasze rzeczy .moze to ze mna cos nie tak nie jestem strachliwa a tu
patrzcie
a moze sa mamusie z Folkestone pozdrawiam
    • hanula Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 03.02.06, 15:16
      Naprawdę nie ma się czego bać. Dziecko już podrośnięte, a jeszcze na tyle
      malutkie, żeby je łatwo było zająć przez te parę godzin. Wielokrotnie latałam z
      jednym dzieckiem, a ostatnio latam z dwoma i możesz mi wierzyć - latanie z
      jednym to bułka z masłem.
    • effata Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 03.02.06, 16:11
      Wiesz, dużo zależy od tego jak temperamentne jest twoje dziecko smile
      Moje się darły jakby je obdzierali ze skóry przez całe 2 godziny lotu i na
      dodatek oboje chcieli być u mnie i żadne zabawki, tudzież żelki, mandarynki i
      inne 'uspokajacze' na przekupienie nie działały. I jeszcze nakręcali inne
      maluchy, także w porywach był niezły koncert symfoniczny. Aż się obawiałam
      linczu ze strony współpasażerów (lot był o 6 rano i każdy chciał sobie dospać).

      Ale tak naprawdę to te nasze uwagi ci nic nie dadzą. Musz lecieć to polecisz.
      Masz wybór? Takie zamartwianie się chyba nic nie pomoże. Nastaw się pozytywnie,
      bo dziecko b. wyczuwa zdenerwowanie.
      --
      Don't guess.
      • myszka785 Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 03.02.06, 16:22
        leciałam na Wielkanoc z Irlandii Północnej do Polski z niespełna 4 miesięczną
        Amelcią, był to lot łączony z Belfastu do Liverpoolu i z Liverpoolu do Katowic,
        od momentu wyjazdu z domu w Irlandii do osiągnięcia domu w Polsce trwało to
        prawie 12h i muszę Ci powiedzieć, że było bardzo ok.
        Amelka dużo spała (w samolocie, na lotnisku, w samochodach), przy starcie i
        lądowaniu ssała pierś i od razu usypiała...
        teraz Amelka ma przeszło rok i z doświadczenia wiem, że lepiej lecieć ze
        śpiącym maluszkiem niż z rozbrykanym roczniakiem, który nie bardzo potrafi
        wysiedzieć 2h w jednym miejscu!!!
        będzie dobrze!!! pozdro! smile
      • ma.pi Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 03.02.06, 16:22
        effata napisała:

        > Wiesz, dużo zależy od tego jak temperamentne jest twoje dziecko smile
        > Moje się darły jakby je obdzierali ze skóry przez całe 2 godziny lotu i na
        > dodatek oboje chcieli być u mnie i żadne zabawki, tudzież żelki, mandarynki i
        > inne 'uspokajacze' na przekupienie nie działały. I jeszcze nakręcali inne
        > maluchy, także w porywach był niezły koncert symfoniczny. Aż się obawiałam
        > linczu ze strony współpasażerów (lot był o 6 rano i każdy chciał sobie
        dospać).


        No ale Twoje to chyba byly nieco starsze niz 4 miesiace.

        Ja lecialam z 4-ro miesiecznym z Toronto do Warszawy. 8 godzin lotu. Tez wozka
        nie mialam tylko chuste i fotelik samochodowy. Mala spala praktycznie caly lot
        w foteliku.
        Takim malym dzieca daja kolyske do spania, tylko nie wiem czy na krotkich
        trasach tez.

        Pozdr.
        >
        > Ale tak naprawdę to te nasze uwagi ci nic nie dadzą. Musz lecieć to polecisz.
        > Masz wybór? Takie zamartwianie się chyba nic nie pomoże. Nastaw się
        pozytywnie,
        >
        > bo dziecko b. wyczuwa zdenerwowanie.
        > --
        > Don't guess.
        • effata Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 03.02.06, 16:54
          Ma.pi
          ale ja pisałam o sytuacji (a właściewie o dwóch) kiedy dzieci miały :jedno 5.5
          oraz drugie (innym razem) 4,5 smile

          --
          Don't guess.
          • myszka785 Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 03.02.06, 17:12
            ale co 4,5 i 5,5 roku/miesięcy?
            • effata Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 03.02.06, 17:15
              no miesięcy, miesięcy. Myślałam, że to wynika z kontekstu smile
              --
              Don't guess.
              • effata Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 03.02.06, 17:15
                a żeby już było precyzyjniej to cztery i pół miesiąca oraz pięć i pół miesiąca
                --
                Don't guess.
                • myszka785 Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 03.02.06, 17:33
                  no to Twoje dzieciaki faktycznie mają temperament!!!
                  • effata Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 04.02.06, 02:36
                    Po mamusi smile))
                    Ale już ostatni lot (najmłodsza miała rok) był całkiem do zniesienia (tylko
                    jakieś dwadzieścia minut awantury przy lądowaniu smile)
                    --
                    Don't guess.
                • ma.pi Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 04.02.06, 02:39
                  effata napisała:

                  > a żeby już było precyzyjniej to cztery i pół miesiąca oraz pięć i pół miesiąca
                  > --

                  Zawsze mi sie wydawalo, ze zelki i mandarynki to podaje sie nieco starszym
                  maluchom. :o)

                  Pozdr.



                  > Don't guess.
                  • effata Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 04.02.06, 11:32
                    Oh, Ma.pi, jakaś ty precyzyjna wink))) (albo to ja nieskładnie piszę)
                    Ale, cóż sprostuję, żeby nie było, że na forum eDziecko się propaguje żelki i
                    mandarynki dla czteromiesięczniaka.
                    Jak mała miała 4 i pół to młody był nieco starszy (i też się darł mimo tych
                    żelków i mandrynek). Darli się oboje.
                    A jak młody miał 5 i pół (co oczywiście było wcześniej) też się darł, i nie
                    chciał ani mojego mleka, ani mleka z butelki, ani herbatki.
                    I tym sposobem wyszedł wątek nieźle zachęcający autorkę smile

                    --
                    Don't guess.
    • mruwa9 Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 03.02.06, 22:08
      Lecialam i z niespelna 3-miesiecznym dzieckiem, i z 4-miesieczniakiem, i z 5-
      miesieczniakiem, itd. , rowniez z trojka dzieci (najmlodsze niespelna 4
      miesiace - wrogowi nie zycze). Jesli tylko sie da (bedzie miejsce w
      samolocie), warto zabrac do kabiny nosidlo-fotelik samochodowy (do 13kg), zeby
      miec wolne rece (jest szansa , ze dziecko przespi lot). Dlaczego nie bierzesz
      wozka? Warto wziac chocby najtansza parasolke (jesli rozklada sie do pozycji
      lezacej, nie powinno byc problemu z transportem 4-miesieczniaka, ja bralam
      wozek, na ktory moglam nalozyc fotelik-nosidlo, bardzo ulatwia zycie). Sprobuj
      przemyslec kwestie wozka, bo bez niego jest naprawde ciezko, nie bedziesz miala
      gdzie odlozyc dziecka, oboje bedziecie wymeczeni.
      • rrenifer Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 05.02.06, 06:22
        Czy mozna zabrac wozek do wnetrza samolotu? Jak ja lecialam szwajcarskimi
        liniami to wozek- parasolke zabrano mi przy wejsciu do samolotu i oddano przy
        wysiadaniu. Nie bylby mi zreszta potrzebny poniewaz dzieciom do 7-go m-ca (
        chociaz to pewnie u kazdego przewoznika inaczej) nalezy sie kolyska, ktora
        montuje sie na scianie. Trzeba ja jednak zamawiac przy kupowaniu biletu, bo
        ilosc jest ograniczona. Mysle, ze malym dzieckiem jest latwiej leciec. Ja teraz
        planuje lot z 15-miesiecznym i rozmyslam , jak to bedzie. Jak przezyjemy ten
        lot majac do dyspozycji jedno siedzenie.
        Pozdrowienia.
        • patyczako Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 05.02.06, 17:41
          moj maly zaczynal latac jak mial 3 miesiace i wtedy podczas startu gdy pil
          dzielnie mleko opadla mu w momencie oderwania sie od ziemi szczeka tzn. puscil
          piers i patrzyl zdziwiony co sie dzieje... od tamtej chwili a ma 11 miesiecy
          latal juz 12 razy!!! i nie robi to juz na nim zadnego wrazenia... raz tylko gdy
          wsiadalam do samolotu zasnal mi i nie wyjelam butelki ktora powedrowala wraz z
          bagazem podrecznym do gory i on w czasie startu sie obudzil ale sie darl za tą
          butelka... dopiero po odpieciu pasow moglam go zadowolic... bedzie dobrze
          dzieciaczki wbrew pozorom dobrze znosza podroze
        • mruwa9 Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 05.02.06, 18:50
          Zastosowalam skrot myslowy i wyszlo niejasno: oczywiscie do samolotu z wozkiem
          sie nie wjezdza, oddaje sie go przed samym wejsciem do samolotu, otrzymuje sie
          go po wyjsciu, bo wozek podrozuje w luku bagazowym, nie w kabinie pasazerskiej.
          Czasem warto sie w zasadzie wyklocic, zeby oddano wozek tuz po wyjsciu z
          samolotu, w przeciwnym razie czesto wozek jest posylany wraz z reszta bagazu i
          oddawany na tasmociagu, co oznacza marsz przez terminal z bagazem podrecznym w
          zebach i niemowleciem na reku. Dla 4.miesieczniaka warto miec w samolocie
          fotelik samochodowy-kolyske, zeby moc dziecko odlozyc w trakcie lotu, a nie
          trzymac go bez przerwy na kolanach. Sam wozek oczywiscie przydaje sie na
          lotnisku, bo miedzy np. odlotem a przybyciem na lotnisko mija co najmniej
          godzina-dwie.
          • lucasa Re: DO HANULA i EFATA 06.02.06, 17:05
            sorrki, ze robie maly off-topic, ale mam pytanie jak sobie radzic logistycznie
            z dwojka maluchow - tzn jak sie wdrapywac po schodach na lotnisku, do samolotu.
            co z przebieraniem. i co zabrac ze soba, aby bylo jak najmniej ale aby wszystko
            bylo na 1.5 godz lotu. bede leciec za kilka miesiecy z 2.5latka i 10m-cy.
            przeciez mojego 10m-cznego mezczyzny nie wloze w nosidelko - on teraz to juz
            jest kawal chlopa. a jak zabawiac dwojke w samolocie??? porywac sie na lot? (bo
            nie jest tak, ze musze, tylko chce, a bilety jeszcze nie zamowione...)

            a w odpowiedzi do autorki watku:
            wg mnie 4 miesiace (i jedno dziecko!!!) to wymarzony wiek. bo ani nie chce
            chodzic i sie krecic, ani nie bedzie histeryzowac jak dwulatka smile)) lekkie jest
            (hmmm, relatywnie) i mozna swobodnie nosic. zawsze mozna zabawic nowa zbawka,
            czy napoic mlekiem (chetnie je podgrzeja na pokladzie jezeli nie karmisz), a
            zawsze tez mozna uspokoic smoczkiem. a jak od razu nie ryczy to jeszcze moze
            sie zdazyc, ze wspopasazerowie beda malucha zagadywac smile
            powodzenia. glowa do gory.
            A
            • lucasa Re: I DO MAMA5PLUS 06.02.06, 17:50
              nie moglam sie powstrzymac aby nie zapytac: lecieliscie samolotem w pelnym
              skladzie? smile)))
              A
              • mama5plus Re: I DO MAMA5PLUS 09.02.06, 17:24
                Nie smile
                najwiecej z jednym, 3 miesiecznym, ale na dlugiej trasie.
                Natomiast lot w pelnym skladzie na tym etapie mnie nie przeraza.
                Mysle, ze to by akurat byl pikus bo starszaki juz starsze,
                mlodszaki dosc roztropne a maluch da sie zapakowac na dzien dzisiejszy.
                Mamy juz wprawe w opanowaniu gromadki w miejscach publicznych.
                Gorzej na miejscu z transportem, fotelikami..AAAA, narazie sie nie porywam smile
                • lucasa Re: I DO MAMA5PLUS 09.02.06, 18:04
                  smile)))
                  Bogusiu, ja ostatnio mialam 4 maluchow (4 foteliki) w samochodzie. cenne
                  doswiadczenie smile)). czemu tylko nie marudzily w jednym czasie tylko jedno po
                  drugim??? smile). cenne doswiadczenie - bo teraz wypad z dwojka do miasta to
                  pikus! smile)) nie ma jak to popatrzec w perspektywie!
                  A
            • effata Re: DO HANULA i EFATA 09.02.06, 14:54
              Sorry, ale nie mogłam wcześniej.
              Lukasa, ja właśnie odpowiedziałam na twoje pytanie wcześniej - nie radzę
              sobie smile
              Tylko raz podróżowałam sama - z dwójką, ale starszy miał wtedy 4 lata.
              Było ciężko. Dziadek na odchodne, w dobrej wierze oczywiście, kupił mu puszkę
              fanty. A że to był dla niego rarytas (nie kupujemy raczej), to zaraz po wejściu
              się zaczęło: Mamooooo, mogę otworzyć? I wszelkie tłumaczenia, żeby poczekał, że
              może wylać przy starcie, że zaraz mu się będzie chciało siku i ja z nim nie
              pójdę (młodszy jeszcze nie siedział nawet sam) - a znając dzikość starszego,
              wiedziałam, że z nikim innym nie pójdzie - na nic się zdały. W końcu pani z
              fotela pod oknem mu otworzyła (wbrew mnie, och, uwielbiam takie ciotki klotki,
              co to się zawsze wcinają i wiedzą lepiej, co jest lepsze dla twojego dziecka).
              I zaczęło się: a to rozlał na siebie, a to nie miał gdzie postawić puszki, bo
              przy starcie muszą być złożone stoliki (a ja z drącym się małolatem na
              kolanach), a to chciał oglądać start i nic nie widział itp.
              Zresztą a'propos wchodzenia, to owszem, Wizzair poprosił o puszczenie najpierw
              mam z dziećmi. B. miłe z ich strony. Tylko że tym sposobem w jednym autobusie
              znajdowoło się ok. 15 małych dzieci. Upał był nieprzeciętny i autobus po
              przejechaniu paru metrów zatrzymał się, bo okazało się, że samolot jeszcze nie
              zatankował. Staliśmy więc w tym upale i ścisku przez 20 min. na płycie
              lotniska.Dzieciaki darły się wniebogłosy. Jak podjechaliśmy pod samolot, to był
              już tam też 2 autobus i ludzie rzucili się dzikim tłumem, byle by zająć swoje
              miejsca. Nikt nas nie puścił. Jakoś dotachałam te dzieci i bagaże podręczne na
              górę.
              W Luton było jeszcze gorzej, bo nie dają wózków zaraz przy samolocie i trzeba
              iść kilometrami. Na szczęście jakiś pan z obsługi zlitował się nade mną i
              dotachał mi ten bagaż podręczny (niestety duży, bo a to torba z pieluchami i
              jedzeniem, a to różne pzedmioty zabierane w ostatniej chwili smile. Potem musiałam
              czekać, aż na taśmie pojawi się mój wózek, który niestety (jako ładowany na
              końcu znalazł się na dole przy wypakowywaniu, a w rezultacie na samym końcu
              został położony na taśmę sad O tym, że mi go połamali, nie wspomnę (działać,
              działał, ale nie da się założyć rączki z przodu ) Młody oczywiście desperacko
              chciał iść do toalety po tej nieszczęsnej fancie i tak sobie oboje jęczeli.
              Wiem, że cię nie zachęciłam, ale cóż, opisałam ci jak to u mnie było.
              Fakt, że był to cały splot niesprzyjających okoliczności, więc może tobie
              pójdzie łatwiej. Życzę ci tego smile))
              --
              Don't guess.
              • lucasa Re: DO HANULA i EFATA 09.02.06, 18:05
                Effata, dzieki za odpowiedz!
                ale dzielna jestes! mi tez na Luton ciezko. a ja latam na Schonefeld, i tam to
                w ogole to schody i setki korytarzy.
                zobaczymy,
                dzieki za podzielenie sie,
                A
    • wysokieobcasy7 Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 09.02.06, 17:21
      a co z lataniem z 4 tygodniowym maluchem?? czy ktos wie czy bezpiecznie? ja mam
      termin na 18 czerwca a na pocz sierpnia jest wesele w polsce mojej najlepszej
      kuzynki (i b bliskeij) i bardzo chcialabym z maluszkiem przyleciec!!!
      czy ktos latal/ slyszal o lataniu z 6-tygodniowym dzieckiem???
      • myszka785 Re: czytam czytam i nadal obawiam lotu z 4 miesie 10.02.06, 16:58
        z tego co wiem to już tygodniowe dziecko może lecieć!!!
        myślę, że większy problem będzie z tak szybkim załatwieniem paszportu niż z
        samym lotem!!!
        6 tygodni to już duże dziecko! smile
        • dica Re: to ja płynę ;-) 11.02.06, 00:27
          Czytam i czytam i tylko potwierdzają się moje obawy: mam temperamentnego
          roczniaka, który nawet godziny w samochodzie nie chce wysiedzieć. A w
          perspektywie mam podróż do Australii (lot około 30 godzin). Nie ma bata, nie
          przetrwam, szczególnie, że zaraziłabym dziecko stresem, bo panicznie się boję
          latania. Chyba jednak zarezerwuję bilet na kojący nerwy, relaksujący rejs...
          Naprawdę roczne/półtoraroczne dziecko z założenia ma lecieć w ramionach
          rodzica?? Toż to barbarzyństwo!!
          Pozdrawiam, Podróżniczki. smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja