Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd

04.03.06, 15:26
Mąż wyjechał do Irlandii zaledwie wczoraj a ja już czuję, że to był błąd.
Świadomość długiej rozłąki i dzielącej nad odległosci sprawia,że czuję się
przybita. Tęsknie ogromnie, jest mi smutno, nie wiem co ze sobą zrobić. Nagle
wszystkiego mi się odechciało. Siedzę i myślę o nim bez przerwy. Czuję się
strasznie smaotna. Co robić, żeby nie zwariować?
    • basia313 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 04.03.06, 17:14
      Przynajmniej wiesz na pewno, ze Go kochaszsmile
      Z czasem wszystko sie ulozy.
      • monisia98 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 04.03.06, 20:49
        wiesz ja miałam taką sutuacje rok temu mąż wyjechał w grudniu nie tego lecz
        poprzedniego i wytrzymalismy tak do kwietnia - dzieci tęskniły , ja oczywiscie
        tez i generalnie miałam juz dość chociaz mąż co 2 tyg. przylatywał w miesiącu -
        firma za to płaciła - ale i tak był męzem i ojcem weekendowym - w kwietniu
        dojechałam do niego i tak juz bedzie prawie w kwietniu rok jak tu siedze i jest
        nam razem bardzo dobrze.Poczekaj troche niech znajdzie mieszkanie troche sie za
        domowi i jedz do niego rozłąka nie służy dobrze ani małżenstwu ani dzieciom.
        Pozdrawiam i trzymaj sie ciepło - pamietaj ze on to robi dla rodziny...
    • amb25 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 04.03.06, 21:36
      Zapisz się na jakieś zajęcia, pochodź na siłownię, spotykaj ze znajomymi. Rób
      cokolwiek tylko nie siedź i nie myśl. Za jakiś czas przyzwyczaisz się do
      rozłąki, będzie Ci łatwiej, choć na pewno będziesz tęskniła.
      Ale przecież on wróci, albo ty do nigo pojdziesz, i będzie fajnie.
      • mamaliv Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 04.03.06, 21:59
        Czulam sie podobnie kiedy moj maz wyjechal do Angli tym bardziej ze zostalam
        sama z 3 tyg niemowlakiem W sumie nie widzielismy sie 5 mie i byl to dla nas
        najciezszy okres Nawet dlugie telefony nie zalatwialy sprawy Z dnia na dzien
        bylo lepiej Nie obylo sie rowniez bez wieczorow pelnych lez rowniez ze strony
        meza Dzis juz jestesmy razem na obczyznie ponad rok i z perspektywy czasu moge
        powiedziec ze co nas nie zabije to nas wzmocni.
        • magdaraf2 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 05.03.06, 16:45
          Dobija mnie również świadomość, iż jemu pewnie jest jeszcze trudniej. Sam, bez
          osób, z którymi może porozmawiać o tym co czuje. Tak bardzo go kocham. Szkoda,
          że człowiek wie o tym najlepiej właśnie w takich momentach.
          • zimna2 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 05.03.06, 23:10
            Witam!
            Doskonale znam to uczucie i cię rozumiem.
            Kiedy mój mąż wyjeżdżal do Irlandii prawie 2 lata temu najpierw byla euforia i
            radość, że jest taka możliwość ale szybko okazalo sie jaką trzeba zaplacić za
            to cenę - ogromna tęsknota. Dzwoniliśmy do siebie co drugi dzień jednak każde
            kolejne rozstanie bylo straszne, za każdym razem czulam się jakby ktoś zabral
            mi powietrze - aż w końcu po ponad roku (1,4)postanowilam razem z dziećmi
            dojechać do mojego męża. Jestem tutaj 6 mieś. i wiem że dobrze zrobilam.
            Serdecznie pozdrawiam i życzę wytrwalości.

            Kasia - mama Julii i Maksia
            • joannaszym Czuje to samo 06.03.06, 22:05
              Witaj!
              Rozumie Cie bardzo dobrze. przezywam to juz ponad dwa lata. Dopiero teraz w
              kwietniu jade z dziecmi do meza. Poprostu wczesniej mielismy w planie, ze maz
              zarobi na mieszkanie i wroci. Tylko, ze tu nie ma do czego wracac.
              W kazdym razie przez te dwa lata widzialam sie z mezem 8 razy (łacznie 16
              tygodni). Wyobrazasz to sobie - minelo 110 tygodni, a my z tego widzielismy sie
              tylko tyle. Kiedy maz wyjezdzal nasza corcia miala 1,5 roku. Nie rozumiala
              wiele, ale teraz jest juz coraz gorzej (naszczescie, ze juz kolejnego rozstania
              nie bedzie). Moja Wiktoria budzi sie po nocach wolajac tate. To jest straszne.
              Kiedy pierwszy raz zegnalam sie z mezem, to po powrocie do domu nie moglam sie
              odnalezc. Moze wstyd sie przyznawac, ale nie tylko plakalam, ale wrecz wylam.
              Tak ogromna pustke czulam. Do dzis spie z przytulona koszula meza, ktora jest
              nieprana od dwoch lat. Mam wtedy wrazenie ze jest przy mnie. Nawet jesli chodzi
              o obowiazki, to poprostu sprostanie obowiazkom mamy i ojca jest naprawde trudne.
              Nie dosc tego na jednym z holideji meza tak do siebie dopadlismy, ze
              zmajstrowalismy drugie malenstwosmile))
              Cala ciaze, ktora byla naprawde trudna musialam przetrwac sama. Jeszcze na
              dodatek pracodawca nie dal mezowi wolnego na porod. przezylam to potwornie. przy
              pierwszym porodzie maz byl ze mna wiec nie wierzylam, ze sama sobie poradze. A
              teraz to jest makabra. Dla siebie w ogole nie mam czasu, bo caly czas sama
              zajmuje sie dziecmi. Ale kocham moje skarby nad zyciesmile))
              Bardzo czesto miewalam doly, a moze nawet depresje. Teraz jest lepiej bo wiem,
              ze to juz koniec rozlaki.
              Ale ta rozlaka zrobila ogromne spustoszenie w naszym zyciu. Żadne pieniadze nie
              sa warte utraty pieknych chwil jakie przezywa sie razem z rodzina. Na jedna
              rozmowe moj maz zuzywa cala karte 5-cio funtowa i wciaz nam malo.
              Te dwa lata to jedna wielka katorga.
              Nigdy w zyciu nie podjelibysmy takiej decyzji ponownie.
              Życze Waszej rodzince, aby ta rozlaka byla bardzo krotka, chwilowa.
              Rodzina to najwieksze blogoslawienstwo, trzeba ja pielegnowac.
              Postarajcie sie byc jaknajszybciej razem.
              Pozdrawiam goraco, Joanna
              • monjik Re: Czuje to samo 07.03.06, 11:40
                U mnie bardzo podobna sytuacja. Mąż wyjechał do Szkocji na początku listopada
                zeszłego roku, leci 5 miesiąć jak go nie ma. Odwiedził Polskę raz na 2 tygodnie,
                więcej tego czasu przepłakałam niż cieszyłam się z jego wizyty, bo rozłąka robi
                swoje. Córka 2 letnia ciągle pyta o tatę i kiedy do niej przyjedzie, zaczyna na
                swoich wujków i dziadka mówić tata, a ja za 1 miesiąc rodzę kolejne dziecko.
                Jest mi strasznie ciężko. Nie wiem czy mąż da radę przyjechać na mój poród, nie
                wiadomo też kiedy zamieszkamy razem bo z pracą mężowi nie układa się najlepiej
                ... Jeden wielki dół. Drugi raz nie zdecydowałam bym się na taką rozłąkę, ale
                teraz jak powiedziało się a to trzeba powiedzieć b. Do Polski mąż nie ma po co
                wracać, pozostaje nam, mam nadzieję jak najszybsza, emigracja ...
    • yolam1 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 07.03.06, 12:29
      Mój mąż wyjechał 10 października 2005 roku.Było mi ciężko ale przy życiu
      trzymała mnie i trzyma dalej myśl że nadejdzie taki dzień że zamieszkamy tam
      razem. Mąż ma dosyć dobrą pracę nasz synek został już zapisany tam do szkoły od
      września, a ja dalej w kraju szkolę mój angielski. Było trudno ale jak sobie
      pomyśle że już w sierpniu będziemy razem to od razu mi lżej na sercu.Mam
      nadzieje, że wszystko się jakoś ułoży - Ty też musisz tak myśleć, to pomaga!
      • magdaraf2 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 07.03.06, 17:17
        Nie wytrzymam. Nie mam od męża zadnych wieści od soboty. Nie wiem czy pracuje,
        czy wszystko jest w porządku. Martwię się ogromnie. Do tego dzisiaj mój
        trzyletni synek rozpłakał sie i wołał,ze chce do tatusia. Bez przerwy pytał
        gdzie jest tatuś i strasznie płakał. Próbuję tłumaczyć mu tą trudną sytuację,
        ale jak własciwie dziecko ma to zrozumieć? Tęsknię ogromnie. Zwłaszcza
        popołudniami i wieczorami. Nie wiem czy nie poproszę męża,żeby wrócił. Nie
        myślałam, że aż tak to przeżyję, że synek tak bedzie tęsknił...
    • ewa19792 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 07.03.06, 19:32
      mam to samo co Ty ja w Polsce z dzieckiem a mąż z Anglii.Dostaję juz
      zajoba.Mimo że wyjechał we wrześniu ja się nie moge przyzwyczaic do tego że go
      nie ma.Też nie raz mu mówiłam żeby wracał że żadne pieniądze nie są warte tej
      naszej rozłąki ale z drugiej strony co z tego że wróci do Polski jak tutaj się
      niczego nie dorobimy.Jedyne co mi pomaga to myśl że niedługo do niego z
      dzieckiem dojadę.Nie wiem jak Cię pocieszyc chodziaż to niewiele pomoże więc
      trzymaj się cieplutko jak coś to pisz jeszcze na tym forum albo na mój adres
      mailowy ewa11-1979@tlen.pl.A z jakiego jesteś miasta?
    • edyta785 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 07.03.06, 20:32
      Musisz koniecznie znalezc sobie jakies zajecia,to pomaga ,nie tylko dom i
      dziecko ale rowniez spotkania ze znajomymi,jakies dodatkowe zajecia
      popoludniowe.To pomoze!
      Ja tak siedzial przez 2 lata,bylismy wtedy od razu po slubie,w miedzy czsie
      ciaza i tez sama,ale doczekalam sie!Od kilku miesiecy jestesy razem,maz
      przyjechal po nas i coz wiecej oplacilo sie ,choc jak sobie przypomne co
      wycierpialam przez ten czas to nie wiem czy powtorzylabym ten sam scenariusz.
      Glowa do gory,mysl pozytywnie,sprobuj odwrocic swoja uwage jak tylko zlapie Cie
      tesknota i chec ryczenia.
      pozdrawiam
    • biedronka2003 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 08.03.06, 07:28
      Masz juz jakies wiesci od meza? Trzymaj sie cieplutko!
      • magdaraf2 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 08.03.06, 08:14
        Tak, wczoraj wreszcie rozmawialiśmy przez telefon. Mówi, że wszystko jest w
        porządku, ale że tęskni. Troszkę mi ulżyło, ale w nocy odreagowałam śniąc o nim.
        Ze stresu dzis boli mnie głowa, ale wytrzymam. Chyba wytrzymam.
        • biedronka2003 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 08.03.06, 17:34
          Ciesze sie, ze rozmawialiscie juz ze soba. Tez przez to przechodzilam. U nas
          rozstanie trwalo 13 miesiecy i w tym czasie tylko raz sie widzielismy. Trwalo
          to tyle, bo tyle czasu zalatwialismy wszystkie dokumenty dla mnie. Pozdrawiam
          serdecznie i trzymaj sie!
          • patyczako Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 10.03.06, 18:03
            znam ten ból bo sama siedzialam 1,5 roku z córką i w ciazy gdy maz wyjechal tez
            do irlandii - mozna zwariowac ze smutku - pocieszeniem jest to ze macie pewnie
            jakis kontakt i jezeli niejest to komputer i skype to wiem ze mozna dzwonic za
            10 centow za min. do polski , sa tanie loty mozna sie odwiedzac...
            teraz jestesmy juz razem w tej irlandii i nie wyobrazam sobie zebysmy mogli
            znow na tak dlugo sie rozstac
            trzymaj sie i badz dzielna najgorszy jest poczatek potem sie jakos kula choc
            bywa ciezko
            • magdaraf2 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 11.03.06, 15:39
              Jaki operator ma rozmowy za 10 centów? To na stacjonarne czy na komórki?
              • aga_291 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 11.03.06, 15:59
                08444620620 (numer dostepowy)
                2p/min w weekendy - z o2 payg
                • aga_291 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 11.03.06, 16:01
                  Dzwonisz z komórki na stacjonarny.
                  • aga_291 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 11.03.06, 16:06
                    Chociaż nie jestem pewna ale chyba sie podnieśli i pobierają teraz 5p/min.
                    (oczywiście w weekendy) bo w tygodniu jest drożej.
              • patyczako Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 11.03.06, 16:41
                w dublinie sa takie kafejki internetowe skad mozna dzwonic na stacjonarny za
                smieszne pieniadze
                • magdaraf2 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 12.03.06, 09:54
                  Niestety mąż nie w Dublinie, a ja stacjonarnego nie mam sad
                  • patyczako Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 12.03.06, 16:48
                    a jak z dostepem do komputera bo mozna poklikac na gadu-gadu czy czyms podobnym?
    • anhena Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 13.03.06, 22:00
      A ja wam sie wszystkim dziwie!!W zyciu bym nie pozwolila zeby mój mąz,sam
      wyjechał gdziekolwiek,nawet jakby warunki do tego zmuszały!Albo zyjemy razem
      albo wogole osobno.Bo zycie na odległosc nie ma sensu!
      • magdaraf2 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 14.03.06, 08:34
        Wiesz, gdybyśmy nie mieli dziecka pewnie wyjechalibyśmy razem, bo dorosły więcej
        może znieść. Jednak, gdy na świecie jest dziecko człowiek mysli trochę inaczej...
    • dorotus76 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 14.03.06, 11:39
      U mnie jest podobna smutna sytuacja.Mąż wyjechał w czerwcu zeszłego roku do
      pracy w anglii. Tu zostałam ja, w 6 miesiącu ciąży razem z naszą 4-letnią
      córeczką. Nigdy nie zapomne jak wyjeżdżał...wszyscy ryczeliśmy. Wiedzieliśmy,
      że jedzie na 2 lata i w ciągu tego czasu miał przyjechać tylko raz(!). Akurat
      ma taką pracę że pracuje piątki, świątki i niedziele i my wiedzieliśmy o tym od
      samego początku decydując się na to. Dziś bardzo żałujemy tej decyzji. Mi jest
      bardzo ciężko, dobrze że mąż przyjechał chociaż na narodziny drugiej córci.Pola
      za tydzień kończy pół roczku, a taty nie zna i na pewno będzie płakać jak go w
      końcu zobaczy, tak z resztą reaguje na obcych. Starsza Wiktorka przechodziła
      różne etapy, tak jak piszecie: płakała po nocach i bardzo tęskniła. Teraz nawet
      nie chce z nim rozmawiać jak zadzwoni a kiedy pytam dlaczego to"bo ona ma tylko
      jedno pytanie: kiedy w końcu przyjedzie". Na dodatek mieszkam z dala od rodziny
      i w zasadzie nie mam na kogo liczyć, poza teściami. Dobrze, że chociaż
      połączenia telef. z anglią są tanie w weekendy...
      Tydzień temu powiedziałam dość: już dłużej nie wytrzymam tej rozłaki. Albo w
      wakacje mąż wraca do Polski, albo ja jadę do niego z dzieciakami. A że w Polsce
      mamy mieszkanie, a perspektyw na pracę raczej nie to jedziemy do niego. Ja bym
      już dłużej nie wytrzymała, to był najcięższy rok w moim życiu.
      W sobotę jak dzwonił obiecaliśmy sobie, że już nigdy się nie rozstaniemy.I
      nikomu nie polecam takiej decyzji. Płaci się za to bardzo wysoką cenę.I chociaż
      z jednej strony żałuję, że wyjeżdżam z Polski, bo jakoś nie wyobrażam sobie
      życia na obczyźnie, to teraz wiem, że dom jest tam, gdzie serce moje, a serce
      moje i dziewczynek jest przy mężu i tatusiu. Ważne, że od lipca będziemy razem.
      Pozdrawiam wszystkie smutne dusze!
    • musztarda_ziolowa Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 16.03.06, 12:49
      Wiem co czujesz, bo sama przez to przechodzilam 5 miesiecy temu. Teraz jestesmy
      juz razem.
      Po pierwsze: zajmij sie czyms, spotykaj z ludzmi i nie miej czasu na myslenie.
      Po drugie: kontaktujcie sie, piszcie czesto maile, dzwoncie.
      Po trzecie: nie wiem, co masz na mysli piszac, ze byl to blad. Po prostu
      tesknisz za kims kogo kochasz, a to normalne.
      Po czwarte: taka rozlaka swietnie odswieza zwiazek! Uwierz! Jak sie spotkacie,
      bedziecie tak za soba wytesknieni, ze bedziecie zachowywac sie jak swiezo
      zakochana para smile))
      Po piate: to nie koniec swiata. U nas akurat zdarzylo sie tak, ze w ciagu tych
      kilku miesiecy osobno wydarzyly sie takie sprawy, ze nabralam dystansu do
      wszystkiego i zrozumiala, ze ZAWSZE moze byc gorzej ( u nas smierc, choroba
      dziecka i potem moja ... ).
    • giuliana Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 16.03.06, 15:19
      Nigdy nie zdecydowałabym się na takie długie rozstanie-krew nie woda,nie boicie
      się zdrady?Rozumiem oczywiście smutek,tęsknotę,ale co z seksem?Tylko nie
      mówcie,że facet wytrzyma bez seksu.
      • ja.smutna Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 16.03.06, 18:41
        czesc, tu piszecie o tesknocie...a ja sama jestem w uk a maz w domu w polsce i
        dziecko takze...CHce go sciagnac...koniecznie.i bobasa tez, moze uda mi sie
        mame sciagnac? smilepozdrawiam.agata
        • satoofka Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 18.03.06, 11:25
          Niestety mój przypadek jest o wiele smutniejszy od wszystkiego napisanego
          powyżej. Mąż wyjechał do UK jak córeczka miała 5mc, mieliśmy tzw. nóż na
          gardle.Dzisiaj Alicja ma 3 latka skonczone kilka mc temu, dalej jestem sama.
          Dowiedziałam sie niedawno od teściowej, ze on tam od ponad 2 lat żyje z inna
          kobietą. Tak oto rozpadło sie moje małżeństwo. Byliśmy razem 13 lat, nigdy bym
          się czegoś takiego nie spodziewała. Nie chcę opisywać co przeżyłam i przeżywam
          do dzisiaj. Mam nedzieje,że Wasi mężowie są bardziej odpowiedzialni i czują
          wage słowa RODZINA.Jego ojcostwo polega na wysyłaniu paczek, pieniędzy i 2
          wizyt w ciągu tych 3 lat...
          pozdrawiamy
          • magdaraf2 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 19.03.06, 18:31
            Ja już mam takie sny. Boję się, że mnie zostawi, choc nic na to nie wskazuje. To
            zupełnie irracjonalne. Nie wiem co myśleć, tęsknię straszliwie. Nie wiem jak
            duzo jeszcze wytrzymam.
            • dorotus76 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 19.03.06, 19:54
              No ładnie, my tu miałyśmy Cię pocieszyć i pomóc żebyś nie zwariowała sama, a tu
              teraz jeszcze wynikł temat zdrady. To chyba temat na zupełnie nowy wątek. A
              myślenie o tym jest rzeczywiście irracjonalne - pomyśl że on może myśleć tak
              samo, że ty go zostawisz. Zaufaj mu po prostu, nie wierze że nie poruszaliście
              tego tematu przed wyjazdem.Pewnie że ja też się tego obawiam, pomimo że mu ufam
              i ten temat wałkowaliśmy wielokrotnie. Ale człowiekowi różne rzeczy do głowy
              przychodzą po takim czasie. To też jeden z powodów dla których do niego jadę.
              Nigdy raczej nie wierzyłam w małżeństwa na odległość i nie myślałam że ten
              problem kiedyś mnie dotknie. A właśnie - może to jakiś pomysł - pojechać do
              niego?...
              • magdapol75 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 19.03.06, 22:46
                Uwazajcie,uwazajcie i nie ufajcie tak bezgranicznie.
                Mojej kolezanki malzenstwo rozpadlo sie po 11 latach wlasnie dlatego ze jej maz przyjechal zarabiac do Anglii.
                Poznal Greczynke i juz Ani nie chce,maja 7 letniego synka,piekny dom nad morzem i pelno dlugow ktore Ania musi teraz splacac bo on umywa rece.
                To wszystko zaczelo sie jakis rok temu, a ona do tej pory nie moze sie otrzasnac ze czlowiek ktorego znala jak sama siebie mogl jej cos takiego zrobic.

                Moja ciotka wlasnie poznala pana Rysia 45 lat,nie moze sie od niej odczepic pisze zberezne sms`y itp. a w Polsce zona,11 letni synek i 15 miesieczna coreczka.
                Opowiada mojej ciotce historyjki ze nigdy z zona blisko nie byl,ze jak ostatnio byl w Polsce nic ich nie laczylo itp. itd.
                Inny pan z wielka obraczka na palcu tez sie do mojej ciotki przystawial (atrakcyjna z niej kobieta) i takich w POSK-u ponoc pelno.
    • maximama5 Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 29.03.06, 15:34
      zapraszam na forum emigrantek
      forum.banda.pl/index.php
      my rozlake mamy z mezem 6 meisiecy w roku od kilku juz lat
      tez mamy dosc
      czas to zmienic crying
      • magdaraf2 Re: Mąż wyjechał- wracam do tematu 25.04.06, 15:06
        Po dwóch miesiacach rozłaki muszę przyznać, ze nie jest juz tak ciężko jak na
        początku. Jednak jest ciężko...Zwłaszcza, gdy mój trzyletni Patryczek płacze, że
        chce do taty i pyta gdzie on jest. Mój mąż jest świetnym tatą i Patryk miał z
        nim taki kontakt, jaki dziecko może sobie wymarzyć. Mój mąz też tęskni. Wydaję
        majątek na telefony, ale słyszeć sam głos to marne pocieszenie. Mam nadzieję, że
        wszystko zmieni sie w ciagu najblizszych trzech miesiecy. Plan jest taki, zebym
        dojechała z Patryczkiem do niego. Ale jak ja wytrzymam kolejne miesiące?
        • aniaxx Re: Mąż wyjechał- wracam do tematu 25.04.06, 21:43
          Niedawno przeywlam 9 mieiecznarozlake z mezem, w trakcie ktorej odzilam
          trzeciego synka. Bylo ciezko, ale rozlaka sie skonczyla... ale problemy zaczely
          sie dopiero pare miesiecy po moim przyjezdzie z dziecmi do angli. Znowu
          musielismy przejsc "docieranie sie" ok poszlo dobrze, ale zauwazylam, ze moj
          maz sie bardzo zmienil. Teraz zaluje, ze tu przyjechalam, bo to nie jest moje
          miejsce na swiecie, bo maz przestal mi mowic, ze mnie kocha, bo juz nawet nie
          pamieta, kiedy mam urodziny. Poprostu wyszlo na jaw, ze to nie byla prawdziwa
          milosc z jego strony, bo ja poszlabym za nim w ogien. Teraz sie zastanawiam za
          co wrocic do Polski(bo ja nie pracuje siedze z dziecmi w domu) i gdzie sie
          podziac w Polsce. Meiszkanie w ktorym mieszkalismy bylo tesciowej a teraz jest
          wynajte. I na dobra sprawe nie mam gdzie wracac i do czego.

          Dziewczyny zastanowcie sie czy warto sie rozstawac!!!
          • magdaraf2 Hura Hura Hura- przylatuje!!!!!!!!!!!!!!!! 27.04.06, 15:45
            Mój mąż przyletuje na tydzień. Jestem tak szczęśliwa, ze dzis w nocy nie mogłam
            spać. Chyba zwariuję z radości!
    • mama.ada Re: Mąż wyjechał- czuję, że popełniliśmy błąd 28.04.06, 05:42
      cos na pocieszenie smile
      4 lata zylismy oddzielnie, pierwszy raz moj narzeczony wyjechal miesiac przed porodem. Na szczescie
      zdarzyl wrocic na porod. Po dwoch tygodniach wyjechal. W ciagu 4 lat widzielismy sie po 4 razy w
      roku. (srednio ok. 4 razy po miesiac, czesto mniej sad Codziennie mailowalismy ze soba, w weekendy
      dzwonilismy do siebie.
      Synek prawie nie znal taty, nie przezywal rozstan, dla niego bylo to normalnoscia ze jest i zaraz go nie
      ma i to bylo bardzo przykre. Teraz jestesmy razem i swiata poza tata nie widzi.
      Ciezko bylo, byly chwile zalamania potem Radosci jak przyjezdzal. Wiele razy plakalam w poduszke.
      Wiele razy mowilam ze wiecej nie dam rady. Ale jakos sie udalo. Jestesmy razem, niedawno wzielismy
      slub. Jestesmy szczesliwi, nie musielismy sie od nowa docierac, jest nam ze soba dobrze.
      TYLKO Z jednego powodu nie zaluje ze zylismy oddzielnie przez tyle lat, zrobilismy to dla naszych
      dzieci, dla ich lepszego zycia, dla ich lepszej przyszlosci.
    • mamaemilii Re: Czy ja jestem naiwna? 28.04.06, 11:40
      Mój mąż wyjeżdża do Irlandii w połowie maja. Ale nie wyobrażam sobie dłuższej
      rozłąki z nim niż 2-3 miesiące. Prawda jest taka, że mąż będzie dopiero szukał
      pracy na miejscu, jeśli mu się uda, to jak najszybciej ściąga mnie i córkę do
      siebie.

      Ale czy ja jestem naiwna, że za maksymalnie 3 miesiące do niego dołączę? Czytam
      Wasze posty, takie długie okresy rozłąki... dlaczego? Czemu nie mogłyście
      przyjechać wcześniej? Może czas sprowadzić mnie na ziemię...
      • mama.ada Re: Czy ja jestem naiwna? 28.04.06, 15:27
        Nie jestes naiwna, w moim przypadku chodzilo o dostanie wizy. Nie moglam dostac wizy wiec dlatego
        zylismy oddzielnie tyle lat. Gdyby to byla Irlandia, Angia itp. to napewno nie bylismy oddzielnie tyle lat.
Pełna wersja