dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze...

06.03.06, 16:29
Dziewczyny, mam do was pytanie, jako, ze pewnie wiekszosc z was ma to na
codzien:

Mam 2,5-letniego synka, maz mowi po niemiecku, ja po polsku, dziecko w obydwu
jezykach. Jak synek byl jeszcze malutki czytalam ksiazki o dwujezycznosci,
m.in. o metodzie "jeden rodzic - jeden jezyk". To funkcjonuje rewelacyjnie,
caly czas tak robilam i bylo fajnie dopoki maly duzo nie mowil. Teraz (chodzi
juz do przedszkola) i sobie normalnie mozna z nim porozmawiac.
No i wlasnie, jesli siedzimy w trojke przy stole , to zaczelam ostatnio
przechodzic na niemiecki, jak cos tacie opowiadalismy z przedszkola, albo jak
sie spotykamy z innymi dziecmi (przedtem w takich sytuacjach po polsku,
dopoki moja chinska sasiadka nie zaczela ze swoim dzieckiem obok nas po
chinsku mowic i stwierdzilam, ze to chyba tak dla otoczenia srednio
przyjemne, jak sie spotyka w celach zabawowych). Efekt tego jest taki, ze
moje dziecko ostatnio przez telefon z dziadkami ani slowa nie moglo po polsku
powiedziec, kiedy normalnie z nimi rozmawia bez problemow.
Wiec zaczelam sie znowu "pilnowac", tylko po polsku. Dodam, ze chce zeby
mowil po polsku i zdaje sobie sprawe, ze niemiecki zawsze
bedzie "mocniejszy", ale jak to zrobic w domu?

Jak Wy to robicie z obcojezycznymi mezami?
    • gosica37 Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 06.03.06, 17:12
      Moze ci sie przyda
      www.modersmal.net/polska/dwu-i-wielojezycznosc3.htm
    • matuska Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 06.03.06, 17:35
      Jesli tak ci zalezy aby mowil po polsku to rozmawiaj z nim tylko i wylacznie w
      tym jezyku, jesli masz mozliwosc to spotykaj sie z innymi polskimi dziecmi,
      niemieckim sie nie martw bo to idzie automatycznie wprzedszkolu i
      niezapomni.Urlop w polsce napewno tez by cuda zdzialal
    • simonkapl Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 06.03.06, 17:36
      Niestety, nie mozna patrzec na to, czy to jest przyjemne dla otoczenia czy nie,
      musimy do dzieci mowic w naszym jezyku.To jest w ogole baza calej nauki.Jesli
      dziecko zoreintuje sie, ze mozna z toba porozmawiac po niemiecku, szybko z
      polskiego zrezygnuje.Pozdrawiam
      • jofin Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 06.03.06, 17:49
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37229&t=1141663692349
      • edytkus Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 06.03.06, 18:36
        simonkapl napisała:

        > Niestety, nie mozna patrzec na to, czy to jest przyjemne dla otoczenia czy nie,

        Tyle ze w torwarzystwie takie zachowanie jest bardzo niegrzeczne a dziecko kultury uczyc trzeba tez!

        Mamamaxa, u mnie sytuacja wygalda podobnie, mniej wiecej w wieku Twojego dziecka moja corka w
        ogole sie na polski obrazila (wrecz reagowala placzem) ale sie nie poddalam, mowie do niej po polsku,
        wlaczam polskie bajki i piosenki, czytam polskie ksiazeczki i mala uzywa coraz wiekszej ilosci polskich
        slow. Nie mowi gramatycznie, miesza duzo z angielskim (z tym jezykiem ma kontakt na codzien w
        przedszkolu), ma tutejszy akcent ale mysle ze z czasem bedzie lepiej. Grunt to sie nie poddawac!
        • simonkapl Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 06.03.06, 18:51
          A ja po porstu uprzedzilam wszystkich,ze do dziecka mowie w moim jezyku, i nikt
          nie robi z tego problemu.Cos tzreba wybrac,albo "kulture", albo nauczenie
          dziecka jezyka.Zreszta ludzie na poziomie nie beda sie o to obrazac na pewno.Dla
          mnie moje dziecko jest najwazniejsze i jego edukacja.
          • hanula Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 06.03.06, 22:53
            Moje koleżanki też nie robią z tego problemu, podobnie panie w przedszkolu i
            mamy innych dzieci. Wręcz przeciwnie, kiedy słyszą, jak rozmawiam z dzieckiem po
            polsku, często mówią mi, jak to dobrze, że uczę dziecko polskiego, bo to taka
            cenna umiejętność i przyda mu się w przyszłości. Jak do tej pory nigdy nie
            spotkałam się z negatywnymi komentarzami. A zwyczaj mówienia do dziecka po
            polsku mam tak silnie zakorzeniony, że po prostu nie potrafię inaczej. Czasem
            się zmuszam, kiedy na przykład dzieci się kłócą i muszę prowadzić negocjacje,
            ale przychodzi mi to z dużym trudem. Nawet do angielskich niemowląt mówię po
            polsku.

            Jeśli chodzi o pierwsze pytanie: mówię do dziecka po polsku, a jeśli chcę, żeby
            i mąż zrozumiał, to albo powtarzam mu po angielsku, albo proszę dziecko, żeby mu
            powiedziało, o czym rozmawiamy ("opowiedz tatusiowi, jak jechałaś autobusem").
            Ale często okazuje się to niepotrzebne; mój mąż, teoretycznie nie mówiący słowa
            po polsku, przez te parę lat tyle się nasłuchał polskiego, że często i bez
            tłumaczenia orientuje się, o czym mówimy.
            • aldonek Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 07.03.06, 08:40
              ja podobnie jak Hanula :o)

              to, ze ktos np. na placu zabaw nie rozumie co mowie do moich dzieci nie jest
              dla mnie problemem. zakladam, ze gdybym spotkala ta osoba na placu zabaw w
              Polsce to mowilaby do dziecka w swoim jezyku a nie po polsku :o))

              kiedys kolezanka (Polka) zwrocila mi uwage, ze mowie do dzieci po polsku przy
              T. , ze przeciez on bidulek nie rozumie co ja mowie. akurat T. rozumie, a gdyby
              nie to skoro ja ucze sie szwedzkiego to on moze nauczyc sie polskiego.

              mieszkam tu juz prawie 2 lata i nigdy nie zwrocilam sie do dziewczyn po
              szwedzku. o nie, przepraszam - raz smile) chcialam zobaczyc jak Majka zareaguje, a
              ona "Mama, nie mow po szwedzku tylko po polsku"

              Majka nie myli jezykow. przy obiedzie mowi do mnie po polsku a potem to samo do
              T. po szwedzku. my miedzysoba po angielsku.

              do tej pory nie bylo zadnych problemow ani z moja konsekwencja ani z Majki
              checia do mowienia po polsku.

              jak czasami zdarzy jej sie powiedziec do mnie slowo po szwedzku to prosze, zeby
              powtorzyla je po polsku. jak nie wie to jej mowie i prosze o powtorzenie.

              • mamamaxa Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 07.03.06, 11:26
                Dzieki za wasze opinie!
                Ja w sumie tez do przed paroma tygodniami nawet przy obcych do synka po polsku
                mowilam, a potem tak chcialam "kulturalnie", tyle ze to sie wlasnie chyba nie
                da... Wiecie, tak sobie mysle, ze to jednak kawal pracy, bo to nie tak, ze jak
                sie nauczy, to juz bedzie umial, tylko to trzeba caly czas cwiczyc, jak zreszta
                kazda inna umiejetnosc...

                Do tej pory tez mi nie przeszkadzalo, jak moj maz nie wszystko rozumial, albo
                wlasnie tlumaczylam mu sama. Ale widocznie nie da sie inaczej, takze bede
                konsekwentna...
                • aldonek Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 07.03.06, 11:34
                  jest to kawal roboty ale podejrzewam, ze nasze dzieci nam za to podziekuja.
                • daisy123 Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 07.03.06, 11:36
                  Tez znalazlam sie w takiej sytuacji, gdy corka poszla do przedszkola. Teraz
                  chodzi do pierwszej klasy i... gdy jestesmy w trojke zwracam sie do niej po
                  polsku, ale gdy rozmawiamy na tematy szkolne rozmowa odybwa sie po wlosku,aby
                  tata mogl aktywnie (zaznaczam to slowo) uczestniczyc. To nic, ze tata cos tam
                  rozumie, gdy mowimy po polsku, chodzi o to, ze pewne sprawy m u s z a byc
                  omowione wspolnie. A do tego nadaje sie jezyk, ktory znamy wszyscy.
                  • hanula Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 07.03.06, 11:49
                    Myślę, że rzeczywiście z wiekiem prowadzi się z dzieckiem coraz bardziej złożone
                    rozmowy i wtedy raczej nie da się uniknąć rozmów we wspólnym języku. Ale też
                    wydaje mi się, że dziecko sześcioletnie, jeśli przyzwyczajone jest z mamą
                    rozmawiać po polsku, tak szybko tego zwyczaju nie zmieni. Natomiast dwa, trzy,
                    cztery lata to bardzo trudny okres, okres buntu i negatywizmu. Rezygnując z
                    konsekwencji ryzykujemy, że dziecko z aktywnie dwujęzycznego stanie się pasywnie
                    dwujęzyczne. Choć oczywiście dzieci są różne. Ja akurat trafiłam na krnąbrny
                    egzemplarz, dlatego jestem taka ostrożna. smile
                    • edytkus Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 08.03.06, 02:40
                      przeciez nie mialam na mysli rozmow po angielsku (to w naszym przypadku) gdy nikt oprocz mnie i
                      dziecka w nich nie uczestniczy, w towarzystwie wielojezycznym jednakze jest bardzo niegrzczenie
                      poslugiwac sie tylko jednym jezykiem ktorego nie znaja pozostali, w takich syutacjach rozmowa
                      przemienia sie w prywatna pogawedke i reszta towarzystwa zniesmaczona sie zmywa, to niemal jak
                      szeptanie na ucho
                      • aolka Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 08.03.06, 11:38
                        nie chce nikogo tutaj urazic, ale wlasnie dzieki takim pogladom jak wasze,
                        polacy sa na swiecie uznawani za dzikusow i prymitywow, za tych gorszych...
                        przykre to w sumie...
                        nie rozumiem, jak mozna w towarzystwie, ktore danego jezyka nie rozumie,
                        poslugiwac sie nim dalej, jak gdyby nigdy nic!!! moj syn ma obecnie 2,5 roku,
                        rozmawiam z nim po polsku, gdy jestesmy sami a w momencie pojawienia sie np.
                        taty przechodzimy automatycznie na niemiecki. na placu zabaw tez po polsku, ale
                        jesli dolacza inne dziecko, to niemiecki, zeby rozumialo o co chodzi... maly
                        mowi niewiele po polsku, ale rozumie wszytsko i mysle, ze ma jeszcze czas... bo
                        w ogole pozno zaczal mowic.
                        nie sadze, zeby dziecku, ktore w domu slyszy tylko polski, zaszkodzilo mowienie
                        w innym jezyku, w towarzystwie.
                        • hanula Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 08.03.06, 12:05
                          > nie chce nikogo tutaj urazic, ale wlasnie dzieki takim pogladom jak wasze,
                          > polacy sa na swiecie uznawani za dzikusow i prymitywow, za tych gorszych...

                          Jeśli Polacy są uznawani w świecie za dzikusów i prymitynów (są?), to na pewno
                          nie dlatego, że uczą dzieci ojczystego języka. Człowiek mądry rozumie moją
                          potrzebę rozmawiania z dzieckiem w ojczystym języku. Poglądami ludzi głupich się
                          nie przejmuję.
                        • aldonek Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 08.03.06, 12:06
                          aolka napisała:

                          > nie chce nikogo tutaj urazic, ale wlasnie dzieki takim pogladom jak wasze,
                          > polacy sa na swiecie uznawani za dzikusow i prymitywow, za tych gorszych...
                          > przykre to w sumie...


                          i sadzisz, ze Polacy to jedyny narod, ktory na obczyznie mowi do dzieci w
                          ojczystym jezyku?

                          mieszkalam w okolicy gdzie bylo sporo cudzoziemcow (ambasady, szkola francuska,
                          angielska itd).
                          spotykalam mamy z dziecmi na placow zabaw i jakos nie mowily do dzieci po
                          polsku tylko w swoim jezyku: francuzki, rosyjski, niemiecki, chinski, angielski
                          itd

                          wiec nie rozumiem jaki problem jest w mowieniu do dziecka po polsku na placu
                          zabaw.
                          moj szwedzki jest daleki od perfekcji i watpie, zeby moje dzieci zrozumialy co
                          mowie a tym bardziej szwedzkie.
                        • basiak6 Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 08.03.06, 16:45
                          Tez tak mysle, w towarzystwie na pewno nie mowie w obcym jezyku do dziecka. Chce
                          aby inni tez rozumieli o czym rozmawiam, w przeciwnym razie po co sie w ogole
                          spotykac?
                          Piszecie tutaj tylko o sytuacjach gdzie rodzice Polacy srednio znaja jezyk, a co
                          z takimi ktorzy juz dlugo mieszkaja w danym kraju i bywa ze latwiej pewne rzeczy
                          wyrazic lokalnym jezyku?
                          Nie mozna tutaj mowic o jedynej wlasciwej drodze, mam znajomych w Niemczech
                          gdzie dzieci zapomnialy polski, potem wyjechaly do Szwajcarii, maja rodziny,
                          dzieci i wcale jakos nie placza ze polskiego nie znaja. Bez przesady.
                          • althea35 Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 08.03.06, 16:59
                            > Nie mozna tutaj mowic o jedynej wlasciwej drodze, mam znajomych w Niemczech
                            > gdzie dzieci zapomnialy polski, potem wyjechaly do Szwajcarii, maja rodziny,
                            > dzieci i wcale jakos nie placza ze polskiego nie znaja. Bez przesady.

                            Moj maz ma polskie korzenie, ale nie zna polskiego. Uczy sie teraz, namowieony
                            do tego przezemnie, a mogl ten jezyk dostac za darmo... ale jego ojciec nigdy
                            go nie nauczyl swojego ojczystego jezyka.
                            Ja sobie nie wyobrazam takiej sytuacji, ze moje dzieci nie mowia po polsku.
                            Pewnych rzeczy nie da sie przekazac w wyuczonym jezyku. Nie wyobrazam sobie, ze
                            mial by problemy z dogadaniem sie z babcia, czy kuzynami w Polsce. Moje dzieci
                            beda dwujezyczne, nie mam co do tego watpliwosci.

                            Znam tez rodzicow, ktorzy z premedytacja nie ucza dzieci swojego ojczystego
                            jezyka (nie chodzi o jezyk Polski), a ucza go angielskiego, ktory nie jest dla
                            zadnego z nich jezykiem ojczystym.
                            • basiak6 Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 08.03.06, 17:05
                              althea35 napisała:

                              > Znam tez rodzicow, ktorzy z premedytacja nie ucza dzieci swojego ojczystego
                              > jezyka (nie chodzi o jezyk Polski), a ucza go angielskiego, ktory nie jest dla
                              > zadnego z nich jezykiem ojczystym.

                              Wlasnie o to mi chodzi, aby nie uwazac ze jedynie jedna droga jest ok. Jesli im
                              tak jest dobrze to w czym problem? Nikt nie powie ze tylko dziecko ktore nauczy
                              sie polskiego bedzie szczesliwe w przyszlosci.
                              Kazda rodzina robi to co jej pasuje i nie ma tutaj jakichs ogolnych norm.
                              My staramy sie aby synek mowil po polsku ale spedza 4 dni w tyg w przedszkolu a
                              my taki mamy uklad ze prowadzimy dosc aktywne zycie towarzyskie wiec weekendy
                              czesto spedzamy ze znajomymi, wiec maly polskiego ze mna i z mezem czasem ma
                              tylko 2h rano i godzine przed snem. Na dodatek obojetnie co robimy caly czas
                              nawija po angielsku (nawet po tygodniowym pobycie w Polsce gdzie pilnowalam aby
                              nikt nie mowil do niego po angielsku) i czasem jak automat sie przestawiam na
                              angielski. Nie pomaga fakt ze w UK jestem juz nascie lat i czasem latwiej jest
                              cos na szybko wyrazic w angielskim.
                              Staramy sie bardzo, ale czasem mam wrazenie ze mowimy do sciany, on wszystko
                              rozumie po polsku ale nie mowi... Jak wracam zmeczona z pracy czasem macham reka
                              i nie chce mi sie gadac i ide na latwiznesad
                      • hanula Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 08.03.06, 12:07
                        > w takich sytuacjach rozmowa
                        > przemienia sie w prywatna pogawedke i reszta towarzystwa zniesmaczona sie zmywa

                        Reasumując: jak odezwiesz się do dziecka po polsku, to twoi obcojęzyczni znajomi
                        natychmiast wstają i wychodzą? Zmień znajomych.
                        • edytkus Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 08.03.06, 19:24
                          hanula napisała:


                          > Reasumując: jak odezwiesz się do dziecka po polsku, to twoi obcojęzyczni znajom
                          > i
                          > natychmiast wstają i wychodzą? Zmień znajomych.

                          znajomi sa w porzadku, ty tez bys stala z rozdziwiona paszcza nie wiedzac o co chodzi? oddalenie sie
                          w takich sytuacjach jest najrozsadniejszym i najgrzeczniejszym wyjsciem, i nie, nie "natychmiast
                          wstaja" - najpierw mowia przepraszam
                          • hanula Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 08.03.06, 20:25
                            Nie, nie stałabym z rozdziawioną paszczą. Poczekałabym, aż znajomy skończy
                            rozmawiać z dzieckiem. Dokładnie tak samo, jak gdyby znajomy rozmawiał po polsku
                            z polskim dzieckiem. Co za różnica, w jakim języku? To jest ich prywatna
                            rozmowa, nic mi do tego, nawet nie wypada się wtrącać.
                            Akurat mam znajomą, która do swoich dzieci mówi po francusku. Absolutnie mi to
                            nie przeszkadza, chociaż francuskiego nie znam. Miałabym wychodzić za każdym
                            razem, kiedy ona odezwie się do dziecka? Absurd.
                            • edytkus Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 09.03.06, 00:33
                              hanula napisała:

                              > To jest ich prywatna
                              > rozmowa, nic mi do tego, nawet nie wypada się wtrącać.

                              Prywatne rozmowy w towarzystwie miec miejsca nie pwoinny, podstawowe zasady bon tonu.
                              • hanula Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 09.03.06, 00:35
                                No proszę, to jak twoje dziecko w towarzystwie zaczyna walić zabawką w okno, to
                                mu nie zwrócisz uwagi? Interesujący bon ton.
                                • edytkus Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 09.03.06, 05:39
                                  hanula napisała:

                                  > No proszę, to jak twoje dziecko w towarzystwie zaczyna walić zabawką w okno, to
                                  > mu nie zwrócisz uwagi? Interesujący bon ton.

                                  nie wiem co ma walenie zabawka do rozmowy ale oczywiscie uwage zwroce, jesli tylko ja bede
                                  bezposrednio zainteresowana to po polsku, jesli akurat bede w trakcie pogawedki z kims
                                  anglojezycznym to po angielskum, ale najprawdopodobniej odciagne dziecko gdzies na osobnosci zeby
                                  nie robic scen przy ludziach - aczkolwiek dotad nie przylapalam wlasnego dziecka na waleniu w okna wink
                                  • simonkapl Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 09.03.06, 10:17
                                    Edytkus, skoro uwazasz sie za tak dobrze wychowana osobe, to po prostu tlumacz
                                    znajomym, co mowisz do dziecka i tyle. No bo jesli twoi znajomi, zreszta
                                    kiepsko wychowani jesli wstaja jak mowisz po polsku i sobie ida, sa dla Ciebie
                                    wazniejsi, to potem nie miej pretensji, ze uczenie dziecka polskiego jets tak
                                    ciezka praca.
                                    • aldonek Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 09.03.06, 14:30
                                      Edytkus, prawde mowiac nie rozumiem tego. wstaja i wychodza! fajnych masz
                                      znajomych.

                                      moi Tesciowie np wiedza, ze mowie do dzieci po polsku i nie maja z tym
                                      najmniejszego problemu. moi rodzice tez nie maja nic przeciwko temu, ze T. mowi
                                      do dziewczyn po szwedzku, czego oni nie rozumieja.

                                      ja zawsze staram sie patrzec "co by bylo gdyby" i gdyby Twoi znajomi mieszkali
                                      w Polsce i umieli polski sadzisz, ze mowili by do dzieci (na. w gosciach) po
                                      polsku a nie po angielsku? szczerze watpie.
                                      • edytkus Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 10.03.06, 05:34
                                        Dziewczyny, o co Wam chodzi? Moi znajomi najwyrazniej sa lepiej wychowani od Was i chyba to Was
                                        tak bardzo boli (to NIE JA napisalam ze 'wstaja i wychodza'!!!)? Nie przebywam z nimi 24/7 i nie sadze
                                        zeby pare minut rozmowy w towarzystwie w innym jezyku niz polski tak bardzo wplynelo na moje
                                        dziecko.

                                        aldonek napisała:
                                        >gdyby Twoi znajomi mieszkali w Polsce i umieli polski sadzisz, ze mowili by do dzieci (na. w gosciach)
                                        >po polsku a nie po angielsku? szczerze watpie.

                                        gdyby babcia miala wasy... Jeszcze raz, nie chodzi o to aby idac do kogos w gosci nagle calkowicie
                                        przestawic sie na inny jezyk, a jedynie aby uzywac tego jezyka gdy w rozmowie uczestnicza osoby
                                        ktore polskiego nie znaja. To ze ktos przebywa z nami w tym samym pomieszczeniu ale w odrebnym
                                        kacie nie zobowiazuje nas do mowienia w innym jezyku, co innego gdy stoimy tuz obok siebie
                                        prowadzac konwersacje, a w ilu takich wypadkach zdarza sie miec przy sobie dziecko? Na pewno nie
                                        na tyle czesto zeby to wplynelo na jego polski!
                                        • aldonek Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 10.03.06, 08:35
                                          moze zakonczmy tak: mow do swojego dziecka przy znajomych po angielsku, ja (i
                                          pare innych osob) bedziemy mowily po polsku. ale nie lacz tego z dobrym
                                          wychowaniem - wychowanie nie ma tutaj nic do rzeczy.
                                        • mareczek2004 Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 10.03.06, 11:47
                                          poczytalem troche ten watek i zaczynam juz watpic w sens slowa "kultura". za
                                          nic nie moge zrozumiec, jak ktos moze nazwac mnie niekulturalnym za to,ze
                                          rozmawiam z dzieckiem w moim ojczystym jezyku. co to za znajomi, ktorzy tego
                                          nie rozumieja. tez zmienilbym znajomych.
                                          a poza tym dla dziecka dwu i wiecej jezycznego wazne sa punkty odniesienia,
                                          ktorych moze sie trzymac, np. to, ze mama rozmawia z nim TYLKO po polsku a tata
                                          TYLKO po angielsku. Oczywiscie bardzo wazny jest tez szerszy kontekst- wiadomo,
                                          ze matka nie bedzie wsrod cudzoziemcow nie znajacych polskiego probowac z nimi
                                          po polsku :0!- no bo nikt nie zrozumie- ale do dziecka NAWET w otoczeniu
                                          nierozumiejacych osob POWINNA mowic tylko po polsku! mozna to przetlumaczyc
                                          pozostalym -i to z powodu bon ton! ale zeby inni czuli sie pewniej i nie byli
                                          zaklopotani w naszym towarzystwie!
                                          Dla dziecka BARDZO wazne jest: JEDNA osoba-JEDEN jezyk!! -inaczej pokreci mu
                                          sie w tej malej glowce o co w koncu chodzi i dlaczego mama mowi do niego raz
                                          tak, raz siak!!! i to z wychowaniem w "kulturze" nie ma nic do rzeczy!!!!!!
                                          Pozdrawiam wszystkie "niekulturalne" mamy i ojcow!!!
                                          • astomi25 Mareczek masz absolutna racje! 12.03.06, 11:31
                                            Edytkus, przebywanie w obcojezycznym srodowisku nie wplynie negatywnie na Twoje
                                            dziecko, bo z jezykiem obcym spotyka sie i tak, chociazby w przedszkolu.Natomiast
                                            TWOJE zwracanie sie do dziecka w obycm jezyku, moze miec zle i raczej trudno
                                            odwracalne konsekwencje. Jak dziecko zalapie, ze do niego mowisz w innym jezyku
                                            niz polskim, bedzie to chcialo pozniej wykorzystywac.
                                            A potem tyle matek sie zali..."co ja zrobie, ze nie chce mowic po polsku?
                                            Przeciez wlozylam w to tyyyle wysilku"
                                            Mam wrazenie, ze Tobie Edytkus tak naprawde jest wsia rawno, czy Twoje dziecko
                                            bedzie ladnie mowilo po polsku.( Bez urazy).
                                            Bo jesli to jest priorytetem, to robi sie wszystko, doslownie wszystko, aby sie
                                            udalo.

                                            I nie rozumiem co ma do tego kultura? Jesli ktos sie poczuje obrazony, bo ja
                                            POLKA mowie do MOJEGO dziecka po POLSKU...to dla mnie jest zwyklym burakiem i to
                                            on ma niestety braki w kulturze.
                                        • hanula Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 10.03.06, 12:17
                                          > Moi znajomi najwyrazniej sa lepiej wychowani od Was i chyba to Was
                                          > tak bardzo boli

                                          smile))

                                          > (to NIE JA napisalam ze 'wstaja i wychodza'!!!)?

                                          Nie. Napisałaś, że "zniesmaczeni się zmywają".

                                          > Nie przebywam z nimi 24/7 i nie sadze
                                          > zeby pare minut rozmowy w towarzystwie
                                          > w innym jezyku niz polski tak bardzo
                                          > wplynelo na moje dziecko.

                                          Na dziecko nie, a na znajomych tak?

                                          > obok siebie prowadzac konwersacje, a w ilu takich wypadkach zdarza sie miec
                                          > przy sobie dziecko? Na pewno nie na tyle czesto zeby to wplynelo na jego
                                          > polski!

                                          Odsyłam do wypowiedzi Mamy Maxa.

                                          Ze swojej strony przyłączam się też do apelu Aldonek:

                                          "mow do swojego dziecka przy znajomych po angielsku, ja (i pare innych osob)
                                          bedziemy mowily po polsku. ale nie lacz tego z dobrym wychowaniem - wychowanie
                                          nie ma tutaj nic do rzeczy".
                                          • simonkapl Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 10.03.06, 13:13
                                            Popieram!
    • jagaga Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 08.03.06, 22:38
      To bardzo ciekawa i wazna dyskusja, bo sklania do przemyslen. Mysle, ze opinie
      moga sie roznic w zaleznosci od wieku dziecka. np przy takim dwulatku, ktory
      przerywa kazda rozmowe doroslych i nie ma jakichs rozmow wspolnych z innymi
      dziecmi, chyba nie mozna miec pretensji, ze matka mowi do dziekca w swoim
      jezyku, nawet w towarzystwie. A w przypadkach kiedy jest wazne zeby ktos inny
      zrozumial mozna powiedziec po polsku i powtorzyc w jezyku otoczenia np "nie
      popychaj dziewczynki" warto przetlumaczyc, zeby mama dziewczynki wiedziala, ze
      reagujemy, prawda?

      Chacialam tez zaprosic wszystkich na forum poswiecone dzieciom dwu i
      wielojezycznym forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12142 pozdrawiam
      • mamamaxa Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 10.03.06, 10:42
        Dziewczyny, nie ma sensu sie klocic! Kazdy musi dla siebie odpowiedni sposo znalezc.
        Ja tylko napisze, ze w literaturze na temat dwu/wielojezycznosci ten sposob
        mowienia do dziecka w ojczystym jezyku nawet przy obcojezycznych znajomych, jest
        opisany jako pozytywny, bo dziecko uczy sie, ze jezyk ojczysty matki nie jest
        czyms gorszym, nie trzeba sie go wstydzic i nie mowi sie nim tylko za
        zamknietymi drzwiami. A ze dobrze jest tym znajomym to przetlumaczyc, to juz
        inna sprawa. Chociaz znamjomi (a nie rodzice dzieci na podworku, bo stopien
        zazylosci tu duzo mniejszy...) sa zazwyczaj w temacie, wiedza, za tak sie
        wychowuje dziecko i nie maja nic przeciwko temu.
        Nie wiem, czy dzieci (male) tak naprawde rozumieja to "nie wypada" czy to "nie
        ladnie", ale na pewno baaardzo wazne jest przekazanie tego, ze ten jezyk nie
        jest gorszy.
        Pozdrawiam!
      • mamamaxa Re: dwujezycznosc - myslalam, ze to latwiejsze... 10.03.06, 10:46
        Acha, i jest jeszcze nowe forum wielojezycznosc w rodzinie (to poprzednie jest
        "zamkniete"). Bardzo polecam, bardzo mila wymiana pogladow!
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37229&t=1141663692349
        • jagaga Re: dwujezycznosc - zaproszenie forum wielojezycz 11.03.06, 15:08
          Forum, ktore polecalam "mamy dzieci dwujezycznych" jest zamkniete, ale to nie
          znaczy niedostepne. Wystarczy sie zglosic, napisac jedno zdanie motywacji typu
          mama dwujezyczne dziecko chce sie podzielic doswiadczeniem, zasiegnac rady
          wziac udzial w dysucji. Na forumsa tez tatusiowie i rodzice dzieci rzy i
          czterojezcznych malych, starsych jak i doroslych! Zapraszam jeszcze raz
          link jest powyzej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja