anhena 12.03.06, 18:10 Czy któras tu bedzie rodzic/urodziła??Jak wrażenia?? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
emkz Re: Poród w Anglii 12.03.06, 18:19 Ja planuję - kiedyś, a tak w ogóle to zapraszam raczej na inne forum: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=591 Odpowiedz Link Zgłoś
ruby11 Re: Poród w Anglii 12.03.06, 19:12 Ja bede tu rodzic i to juz niebawemtermin na 21 Kwietnia,ale cos wydaje mi sie ze nastapi to troszke szybciej...Emkz z jakiej czesci Angli pochodzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
emkz Re: Poród w Anglii 12.03.06, 19:29 Cześć Ruby11. Znad Londynu - dokładnie Biggleswade, Bedfordshire. A Ty? no i jak się czujesz? Mam nadzieję, ze wszystko w porządku? I czemu tu do diaska nie można pójść normalnie do gina?;-( Trochę się obawiam tego GP i dlatego jadę do Polski na badanie czy wszystko jest w porządku. Jeśli tak to zaczynamy starania Odpowiedz Link Zgłoś
ruby11 Re: Poród w Anglii 12.03.06, 20:38 Czuje sie jak slonik))Wszystko jest w porzadku.W listopadzie bylam na badaniach sprawdzic czy Little One czuje sie dobrze.Wyniki byly wrecz podrecznikowe.Wkurza mnie to ze tu robia tylko 2 USG.W ok 12 i 22 tygodniu.Bardzo chcialabym wiedziec ile malenstwo wazy teraz...Niestety Mieszkam w Londynie(niedaleko Lewisham).Jescze tylko pare tygodni a pozniej zmykam do New Eltham. Odpowiedz Link Zgłoś
duszek1970 Re: Poród w Anglii 17.03.06, 19:07 czesc RUBY mam pytanie do ciebie ,poniewaz tez jestem w ciązy i chcialabym sie dowiedziec kilku istotnych rzeczy na temat porodu w ANGLII bede w londynie od 22 marca i mieszkam tez na lewisham dało by rade jakos sie z tobą zkontaktowac ,abys mi pomogla w miare mozliwosci? gosia kotarska tel 07783528667. Odpowiedz Link Zgłoś
aczarodziejka Re: Poród w Anglii 12.12.07, 11:00 Witaj Malgosiu! Juz wiele czasu minelo, odkad napisalas te wiadomosc. Moze jednak tu jeszcze zagladasz? Moze tez mieszkasz jeszcze w Lewisham? Ja obecnie tu mieszkam i szukam jakiejs bratniej duszy. Dla swojego synka rowniez Asia (mail: aczarodziejka@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
mamiii Re: Poród w Anglii 19.03.06, 21:55 ja rowniez naleze do tych zadowolonych! Urodzilam mojego synka 4 miesiace temu! Porob odbyl sie bezproblemowo,trwal 6 godzin, stala opieka poloznej,ze znieczulenia nie skorzystalam ale polozna pytala mnie o to czy nie chce juz od pierwszych skurczy!Niesamowity komfort, pokoj z lazienka tylko dla mnie! Co najsmieszniejsze od poczatku ciazy wlacznie z porodem nie widzial mnie lekarz, caly czas tylko polozna i raz usg! Mam bardzo dobre wspomnienia, wiec kazdej dziewczynie polecila bym porod tutaj.Mam porownanie poniewaz trzy lata temu urodzilam w Polsce mojego pierwszego synka i wiem ze tutaj bylo o niebo lepiej! Wszystkim przyszlym mamusia zycze powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
mama.1 Re: Poród w Anglii 18.05.07, 09:28 Prawie szesc miesiecy temu urodzila to mojego synka.pelnym zaskoczeniem dl amnie byl brak kontaktu z ginekologiem.praktycznie wladze absolutna maja tu polozne.robia wszystko, wlacznie z odbiorem porodu.lekarz pojawia sie tylko w przypadku komplikacji albo problemow w ciazy.w szpitalu odbylo sie wszystko tak jak chcialam: bez znieczulenia, bez nacinania, w basenie.caly czas byl ze mna moj maz. Polozne bardzo mile, doswiadczone i o wwszystkim mnie informowaly, dodawaly otuchy, zartowaly.ciesze sie, ze moglam tu rodzic.polecam wszystkim przyszlym mamusiom Odpowiedz Link Zgłoś
bary14 Re: Poród w Anglii 12.03.06, 19:45 Ja jestem w UK ale rodzić jadę do Polski. Na moją decyzję nie wpłynęła opieka lekarska- zupełnie inny system niz w PL ale sprawy osobiste. Odpowiedz Link Zgłoś
ajakiel pary miedzynarodowe? 21.03.09, 13:33 Witam serdecznie! Szukam małżeństw, partnerstw lub par spotykających się, z których obie osoby pochodzą z innych krajów!! Jestem studentką V roku i piszę prace magisterską na temat: Język w komunikacji małżeństw (par) międzynarodowych i robię badania. Badanie obejmuje 3 testy dot. komunikacji (ogólnie z ludźmi i takiej partnerskiej). Pytania są przyjemne, nie dot. sfery intymnej. Badanie jest anonimowe, trwa ok. godziny. Oczywiście istnieje możliwość wglądu do swoich wyników, otrzymania odpowiedzi zwrotnej, zainteresowanym przedstawić mogę wyniki badań!! Z góry dziękuję wszystkim chętnym!!! (Muszę przyznać, że ciężko zgromadzić tak specyficzna grupę badanych, więc za każdy e-mail gorąco dziękuję!! Proszę pisać na mój adres: a.jakiel@op.pl prześlę ankiety! Pozdrawiam, Agnieszka Jakiel PS. W razie dodatkowych pytań, równiez proszę spokojnie pisać, chętnie opowiem więcej! PS. Wiem, ze temat jest troszke inny, ale potrzebuje dotrzec do par miedzynarodowych i probuje wszedzie tonacy brzytwy sie chwyta Odpowiedz Link Zgłoś
lucy141 Re: Poród w Anglii 12.03.06, 20:57 Witam! Ja rodziłam w Anglii i jestem bardzo zadowolona. Chwalę sobie opiekę w ciąży,podczas porodu i po. Położne i lekarze bardzo mili. W szpitalu OK. Teraz jestem w drugiej ciąży i też będę tutaj rodzić. Pozdrawiam i życzę zdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
atom15 Re: Poród w Anglii 12.03.06, 23:02 ja niedlugo bede rodzic w Londynie, w St. Thomas Hospital. Czy mozesz mi napisac jak przebiega w przyblizeniu porod w szpitalu w Anglii itd. Moj e-mail agatomczyk@wo.pl Odpowiedz Link Zgłoś
luiza1pop Re: Poród w Anglii 13.03.06, 08:48 Witam Odradzam , odradzam i jeszcze raz odradzam. Beznadziejna opieka w ciazy, jeszcze gorsza po pordzie. Chodzi mi o matke, ze nie wspomne o dziecku. Jesli dzidzia urodzi ci sie zdrowa, to jeszcze w miare. Ale nie daj Bog jesli z jakas choroba przewlekla. Ogromne zaniedbania w czasi ciazy......Napisze wiecej jak znajde ciutke czasu. Rodzilam w Londynie i pol roku bylam tam z coreczka (4 lata lacznie w Londynie). Na szczescie wrocilam. Nie zycze nikomu tego co przezylysmy tam ......Opisze wiecej potem. Pozdrawiam.... Odpowiedz Link Zgłoś
mfka Re: Poród w Anglii 13.03.06, 09:16 Moje dwie koleżanki rodziły w Londynie (w innych szpitalach) i obydwie powoedziały niegdy więcej! Z następnym porodem przyjeżdząją do Polski. Jedna z nich rodziła 36 godzin i wydawało się,zę zarówno ona jak i maluch tego nie przeżyją. Za zrobienie cesarki (po kilku godzinach męczarni) zażyczyli sobie jakiejśc niebotycznej sumy, której oczywiście przyszli rodzice nie mieli. Dziecko ważyło 4300, w końcu urodziła,ale wspomina to jako najgorszy koszmar. Totalny brak zainteresowania jej losem i dziecka. Prawda jest taka,że traktują obcokrajowców jak przysłowiowych murzynów. I choć teraz na opiekę poporodową nie narzeka, to zrówno jedna jak i druga mówi,że już nigdy więcej nie zdecydują się na poród w Angli. Odpowiedz Link Zgłoś
luiza1pop Re: CD.... 13.03.06, 11:04 CIAZA...Bedac w Polsce na Swieta Bozego /Narodzenia okazalo sie ze jestem w ciazy. Zdecydowalismy sie ze dojade dopiero jak skonczy sie I trymestr. Tak wiec wracalam do Londynu bedac w 14 tyg.Od razu udalam sie do GP (lekarz rodzinny) zbadal mnie i czekalam na list ze szpitala z wyznaczaona pierwsza wizyta . CZekalam i czekalam i nie doczekalam sie. W koncu udalam sie sama do szpitala i zrobilam im awanture (byl juz 21 tydzien!!!). To dopiero przynioslo skutek. Wizyty byly co mc u poloznych. Jesli cos z ciaza jest nie tak dopiero kieruja cie do gin. Generalnie co bys nie powiedziala jest dla nich oki.Dwa ostatnie miesiace brzuch twardnial mi praktycznie co 10 min. i to tez bylo dla nich w porzadku. To cud ze corcia nie urodzila sie wczesniej.Pod koniec ciazy zapalenie ukladu moczowego dostalam antybiotyk i wiecej mnie nie badali . CAla ciaze zero KTG .Wizyty co miesiac dopiero od 38 tyg. co tydzien.Po porodzie Nela dostalam okropnej wysypki, i wyladowalismy I raz w szpitalu , jak sie dowiedzialam jej wysypka to skutek nie zaleczogo zakazenia ktore przeszlam w ciazy. Porod....opisalam go na forum (mozesz znalezc w wyszukiwarce tyt. "Urodzialam - nie taki diabel straszny" byl oki ale to tylko dzieki mnie. Znieczulenie bylo darmowe w moim szpitalu (Newham General Hospital) i jest darmowe w kazdym,ale jak sie potem okazuje nie daja bo nie maja personelu. Opieka w czasie porodu nie najgorsza. I po porodzie.....gehenna. Okropny oddzial, nikt cie nie sprawdza, jedynie raz kazali "odsunac majtki" i wielka specjalistka polozna z oddzialu powiedziala ze moze byc czyt. szycie i upawy. Co jeszcze ...hm...na oddziale nie ma gin. tylko same polozne, lekarz jest wzywany tylko jesli cos jest nie tak. Na drugi dzien wysylaja do domu. Ja jeszcze tego samego dnia wypisu rano nie czulam sie najlepiej (zawroty glowy), pobrali mi wiec krew a za dwie godz. --- Odpowiedz Link Zgłoś
aga55jaga Re: CD.... 13.03.06, 11:32 no Luiza ale miałaś jazdy! U nas też faktycznie nie jest kolorowo, ale jest jednak inaczej. Jeżeli chodzi o alergię w UK widziałam niedawno film, w którym mówiono że w Anglii nie ma w ogóle specjalistów. Są chyba dwa fachowe ośrodki, do których czeka sie w strasznych kolejkach. A część rodziców nie ma wogóle wiedzy na ten temat. Np byłam mama z kilkumiesięcznym niemowlęciem - z czerwoną, zaognioną skórą. Dziecko wyglądało jak poparzone - i ani ona ani lekarze przez bardzo dłuuuuugi czas nie mogli skojarzyć, że to wynik karmienia uczulającym dziecko mlekiem, gdzie u nas przy takich objawach raczej pierwszym postępowaniem jest zmiana mleka. Było mnóstwo przykładów w tym filmie i mnóstwo chorych, uczulonych dzieci - byłam w szoku, bo lekarze rozkładali ręce i nie wiedzieli co z tymi dziećmi robić, jakby wcale nie znali pojęcia ALERGIA Wcale się nie dziwię, słysząc, że rynek brytyjski poszukuje polskich lekarzy specjalistów Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_kuna polska hamownia 12.04.09, 12:36 Bylem przy porodzie z zona w polsce jak i w UK w polsce - szkoda gadac w uk pelen komfort rodzenia - tylko polozna jest przy porodzie i to bylo bardzo komfortowe dla nas bo w pl - chyba setka ludzi sie przewinela. ale wrocmy do porodu i ciazy w uk : 1 - regularne wizyty w szpitalu i poloznej 2 - do porodu jechalismy a zona robila za syrene skurcze co 5 minut - wczesniejsze przezywalismy w domu 3 - szpital - rewelacyjna obsluga pelna prywatnosc i super opieka - od razu zapytali czy zona chce znieczulenie, podziekowalismy w zamian dostala tlen z gazem rozweselajacym raczej dostalismy 4 porod trwal tylko 1,5 godziny oboje mowimy po angielsku porod traktowalismy jako cos normalnego bez paniki, bylismy mili dla personelu , zreszta z wzajemnoscia wychodzac na fajke po zobaczylem polska parke z tlumaczka ktorzy robili straszne problemy panikowali, byli pretensjonalnie nastawieni i robili awanture - caly urok naszego porodu prysnal - przez hamownie ktora do byle pierdniecia zada lekarza i uwaza ze pozjadala wszystkie rozumy i uwaza ze anglicy to debile - niestety tak uwaza prawie 90% polakow - robicie ta hamownia kolo dupy innym normalnym polakom - nastawcie sie pozytywnie to porod jak i zycie w uk bedzie przyjemnoscia dla was jak i dla innych Odpowiedz Link Zgłoś
7oz Re: CD.... 04.08.07, 12:33 Aż mi się wierzyć nie chce że rodziłyśmy w tym samym kraju. Mój mały miał bardzo podobne kłopoty zdrowotne (urodził się miesiąc przed terminem): szmery w serduszku, robił się sino-niebieski, za niski cukier, żółtaczka dziecięca i co najgorsze paciorkowiec - GBC, który może doprowadzić do sepsy i wielu innych powikłań (zakażenie nie miało nic wspólnego ze szpitalem). My byliśmy jednak bardzo szczęśliwi - wg. mnie nie mogliśmy dostać lepszej opieki. Dzięki intuicji położnej a potem błyskawicznej reakcji lekarzy mały wyszedł z kłopotów bardzo szybko jak na taki stan - tylko 5 dni na intensywnej terapii - choć dla nas były to najdłuższe dni w życiu. Nie miałam najmnniejszych problemów z dostępem do lekarza, znieczulenia itp. Oprócz standardowej opieki GP ciągle jesteśmy pod opieką lekarza specjalisty ze szpitala i mamy spotkania kontrolne aby nadzorować prawidłowy rozwój małego, mimo że juz dawno temu stwierdzono że faktycznie "wyrósł" z problemów z serduszkiem. Chodzimy też na fizjoterapię, panie ją prowadzące mają niesamowite podejście i potrafią zachęcić kilkumiesięczne dziecko do ćwiczeń. Będziemy musieli niestety przejść jeszcze jeden zabieg operacyjny ale po naszych wcześniejszych doświadczeniach z ufnością patrzymy na poczynania lekarzy i mam nadzieję że więcej osób ma tak pozytywne doświadczenia jak my. Życze więcej szczęścia na przyszłość bo tak co raz częściej odnoszę wrażenie że to nie kraj czy system tylko zwykli ludzie na których uda ci się trafić odpowiadają za jakość opieki nad pacjentem. Odpowiedz Link Zgłoś
asiek1975 Re: Poród w Anglii 13.03.06, 13:16 zgadzam sie, ja pomimo gestozy rodzilam nat., choc przy cisnieniu 180/110 powinno robic sie cesarke, mnie przetrzymali no i coreczka umarla... Poza tym obecna byla tylko polozna, ktora pokazywala sie co pol godziny i zajadala sie orzeszkami zagladajac mi miedzy nogi czy jest rozwarcie! Podczas ciazy za kazdym razem widzialam sie z innym lekarzem lub polozna, bo tu nie ma sie laekarza prowadzacego, wszystko zalezy na kogo trafisz w szpitalu w tym dniu- tak bylo przynajmniej u mnie. Teraz po smierci Oli opieke mam o niebo lepsza, na wizytach szpitalnych widzi mnie ciagle ten sam lekarz no i powiedzieli, ze tym razem CC bez zadnego problemu. Sprawa smierci mojego dziecka jest badana przez Health Commission ( w polsce moze nazywa sei to Komisja Zdrowia- nie mam pojecia) i teraz dlatego zajmuja sie mna lepiej. W anglii do ciazy podchodzi sie " bezstresowo"- mam na mysli opieke lekarska. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiamp1 Re: Poród w Anglii - do mfka 17.03.06, 20:27 Mfka, wybacz, ale opowiadasz to co ktos Ci opowiedzial, czy cos, co sama przeszlas? Jakos zwyczajnie nie moge uwierzyc w niebotyczne sumy za cesarke, nie wierze, bo w tym kraju nie ma lapowkarstwa w ramach "normalnej sluzby zdrowia". A za cesarke sie nie placi! Odpowiedz Link Zgłoś
decorbrush Re: Poród w Anglii 13.03.06, 11:15 ja rodzilam w londynie i jestem bardzo zadowolona, rodzilam 15 godzin., polozna nawet na chwile mnie nie odstepowala a gdy szla na lunch to inna polozna przyszla na zastepstwo. Faktycznie opieka podczas calej ciazy jest calkiem inna niz w Polsce ale zawsze o wszystko musisz walczyc ale w Polsce tez nie jest tak kolorowo. Chociaz my jestesmy przyzwyczajone do innej opieki medycznej niz jest tutaj w angli ale ja nie narzekam, podczas ciazy mialam atak nerki kolkowej i lezalam 3 dni w szpitalu i tez nie bylo najgorzej. Ale porod byl najlepszy i bardzo dobrze go wspominam i gdybym miala rodzic jeszcze raz to napewno nic bym nie zminila. Pozdrawiam A. Odpowiedz Link Zgłoś
ruby11 Re: Poród w Anglii 13.03.06, 11:51 Porod to loteria,niewazne czy rodzisz w Polsce czy w Angli.Moja siostra rodzila tu juz dwukrotnie i obydwa porody jak i przebieg ciazy chwali sobie do dzis.Zalezy na jakich ludzi sie trafi.Jestem teraz w 34tygodniu i jak narazie nie narzekam na opieke tutaj.Zobaczymy jak bedzie wygladal porod i opieka po.... Odpowiedz Link Zgłoś
yoggi87 Re: decorbrush 08.05.08, 23:34 tutaj w angli ale ja nie narzekam, podczas ciazy mialam atak nerki kolkowej i a ja mialam w Polsce atak kolki nerkowej Odpowiedz Link Zgłoś
kingaolsz Re: Poród w Anglii 13.03.06, 13:57 Dwie ciaze i dwa porody tutaj przeszlam i jestem zachwycona. Ogolnie wsrod znajomych to wiekszosc kobiet w tym temacie nie narzeka. Moze sluzbe zdrowia maja bardzo kiepska (sama na nia klne bardzo czesto), ale w temacie ciazy i porodu sa na wysokim poziomie. Bardzo duzy nacisk kladzie sie na rodzaca i jej wygode. Prowadzenie ciazy jest zupelnie inne niz polskie, ale akurat uwazam, ze to lepiej, bo nie bylam stresowana tym, ze mam skorcze przepowiadajace ( normalna przeciez sprawa) i nie faszerowoano mnie No-spa ani innymi bzdurnymi lekami. Ominely mnie zbedne i nieprzyjemne badania wewnetrzne. Ciaze traktuje sie jak naturalny stan fizjologiczny, a nie chorobe i to mi sie podoba. Obie moje ciaze byly monitorowane i nie latwe, nic nie przeoczono. W Polsce tez nie jest rozowo, ale duzo wiecej slyszy sie o zlym traktowaniu w czasie porodow niz w UK. Nacina sie rutynowo ( w Anglii nie), znieczulenia platne albo w ogole niedostepne ( w Anglii wszedzie za darmo i jakie sie chce), podaje sie przyspieszacze ( oksy) bez powodu po kilku zaledwie godzinach. W Anglii sa zawsze pojedyncze sale porodowe, darmowe porody rodzinne, maz przy cesarce moze byc, porod w wodzie w wiekszosci szpitali dostepny... to wszystko w starnardzie. Wszedzie znajda sie przypadki chorowitych dzieci, skomplikowanych ciaz i porodow, ale nie wszystko jest wina lekarza ( choc nie neguje, ze i tak bywa). Tyle, ze w Polsce te rzeczy sie tez zdarzaja, i z tego co slysze czy chociazby czytam na forum, duzo czesciej niz w Anglii. Nie straszcie dziewczyny, przed ktora jeszcze ciaza i porod. Opisywane tu historie to skrajnosci. Kinga Odpowiedz Link Zgłoś
luiza1pop Re: I cos jeszcze.... 13.03.06, 14:38 Te opisywane przyklady to nie "skrajnosci"i wcale nie strasze tylko pisze jak bylo poniewaz dziewczyna pytala. Bylo jeszcze kilka innych watkow ale celowo je pominelam. A przez to "ciaza jest traktowana jako naturalny stan fizjologiczny" dawanie znieczulenia szwankuje , bo niby jest bezplatne, a szpitale sa tak obciazone ze na 1 polozna przypada 5 rodzacych. Wiec nie ma ani warunkow ani personelu aby je podac (ze nie wspomne o anestezjologu). Przez ogromny nacisk na "rodzenie naturalne" kobiety rodza po 30 godzin albo i dluzej bez znieczulenia, ryzykujac zyciem swoim i dziecka. No i cos jeszcze, syf z jakim spotkalam sie w szpitalu w Londynie, nie do pojecia i nie do przejscia w szpitalu w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
hanula Re: I cos jeszcze.... 13.03.06, 20:32 Luiza, to jest skrajność. Bardzo ci współczuję, to co przeszłaś, jest poniżej krytyki, ale po prostu miałaś pecha. Tak nie jest w całej Anglii, tak nie jest we wszystkich szpitalach. Ja mam dwoje dzieci i opieka podczas ciąży, podczas porodu i po porodzie była bardzo dobra. Jeśli chodzi o znieczulenie, to mogłam sobie zażyczyc dowolne, zależało to tylko ode mnie. A ostatnio wypowiadała się na którymś forum dziewczyna, której w Anglii zrobili za darmo cesarkę na życzenie. Natomiast w Polsce znam dziewczynę, która podczas porodu nie dostała znieczulenia, bo w szpitalu nie było anestezjologa. Dziecko porozrywało jej szyjkę macicy do takiego stopnia, że usłyszała potem, że więcej dzieci nie będzie mogła mieć. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby konieczna okazała się cesarka - spod ziemi by jej tego anestezjologa wytrzasnęli? Niestety wszędzie zdarzają się takie historie, trzeba je piętnować, ale nie należy opowiadać, że tak jest zawsze i w całym kraju, podczas gdy w innym kraju jest sielsko i różowo. Odpowiedz Link Zgłoś
pyza_uk Re: I cos jeszcze.... 13.03.06, 21:05 Luiza, zgadzam sie z hanul - skandalem jest to, co przeszlas, ale to jest skrajnosc. Ja rodzilam w Southend-on-sea i jestem zachwycona. O opiece w czasie ciazy nie wspomne, bo w mojej domowej przychodni jest zwyczaj, ze polozne odwiedzaja przyszle mamy w domu - pelen luksus. USG mialam wykonywane kilkakrotnie, ze wzgledu na moje paranowj. Jak tylko bylam czyms zaniepokojona to dzwonilam do szpitala i nigdy mi nie odmowili usg badz innego badania. Moze moj przypadek to rowniez skrajnosc, ale kazdemu zycze takiej opieki... Odpowiedz Link Zgłoś
alexandrabrown Re: I cos jeszcze.... 23.12.07, 15:07 luiza!!to ze jest tylko tyle poloznych to zasluga niczyja jak tylko obkrajowcow przyjezdzajacych d U.K rodzic.jezeli jest tu tak le to proponuje jechac do polski urodzic i porownac.jezeli chodzi o wizyty w czasie ciazy to nie moze to byc zle jezeli pzez tyle lat zdaje to egzamin!!!moja babcia i mama tak rodzily i nic zlego sie nie dziao.oczywiscie zdarzaja sie rozne komplikacje,ale to jest wszedzie ciaza to nie jest choroba,a n to wyglada,ze w polsce tak jest traktowana!!!nikt t nikogo ie zmusza do rodzenia naturalnego,poniewaz znieczulenie moga podac na zadanie(w niektorych szpitalach trzeba sie zdecydowac juz w ciazy,aby anestezjolog byl dostepny).mowicie 30-godzinnym rodzeniu,ale warto wziac pod uwage ,ze dziecko musi sie urodzic do 24 godzin po odejsciu wod plodowych i zadenlekarz czy poloznanie pozwoli na takie meki zwiazane z porodem,bez przesady!!jezeli ktos decyduje sie na dziecko to n iestety trzeba si pogodzic z wielogodzinnym bolem z tym zwiazanym!!!wiec sadze ze czy wpolsce czy w anglii zy w chinach tak samo bedzie bolalo!!pozdrawiam)) wiecej optymizmu,kobietki)) wiadomo,ze nie kazdemu odpowiadaja te same rzeczy ,komplikacje poporodowe mogly sie przytrafic kazdej z nas!ja urodzilam sie w anglii, rodzilam w anglii i jestem bardzo zadowolona))pozdraiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamaliv Re: Poród w Anglii 18.03.06, 09:57 Po tym co przeczytalam jestem w szoku Czy faktycznie tak strasznie jest rodzic w Anglii?Planujemy z mezem drugie dziecko i do tej pory wydawalo mi sie ze porod tutaj to najlepsza rzecz na swiecie ale teraz diametralnie zmieniam zdanie Czy lepiej jest rodzic w Polsce? No ale niby na jakiej zasadzie mialabym rodzic w rodzinnym kraju skoro to wlasnie tutaj jestem ubezoieczona? Mieszkam w Liverpoolu moze tutaj jest inaczej niz w Londynie? Mam w glowie teraz okropny metlik... Odpowiedz Link Zgłoś
asiek1975 Re: Poród w Anglii 18.03.06, 17:58 wszystko zalezy jak trafisz, jak widzisz mozna trafic dobrze i mozna trafic zle, tak samo jak w Polsce. Nie przejmuj sie i mysl pozytywnie! Odpowiedz Link Zgłoś
asiek1975 Re: Poród w Anglii 20.03.06, 22:46 jesli to pytanie do mnie to w Queen Charllote Odpowiedz Link Zgłoś
gobisha Re: Poród w Anglii 20.03.06, 23:38 pozostale dziewczyny, zarowno dobrze jak i zle wspominajace porod w UK, dopiszcie prosze gdzie rodzilyscie. Z gory wielkie dzieki. Odpowiedz Link Zgłoś
kingaolsz Re: Poród w Anglii 21.03.06, 15:55 Obie ciaze i porody od opieka Queen Charlotte's & Chelsea Hospital na East Acton ( ja z tycm bardzo zadowolonych). Kinga Odpowiedz Link Zgłoś
kkleszcz Re: Poród w Anglii 21.03.07, 22:40 Zgadzam się w 100% z przedmówczynią, urodziłam w Newham Hospital 24.06.06 Odpowiedz Link Zgłoś
marinella1979 Re: Poród w Anglii 30.11.07, 20:12 podpisuje sie po tym ja jestem bardzo zadowolona poród miałam ciezki 38 godzin i skonczyl sie cc atmosfera była jednak bardzo mila pomimo tego ze ja nie byłam łatwa pacjentka po tylu godzinach bólu mąż byl ze mną od poczatku do konca. i za nic nie musielismy pałacic Połozna całay czas sie mnie pytała czy chce cos na ból straszono mnie porodem tutaj przez cała ciąze ale naprawdę było oki Odpowiedz Link Zgłoś
pixel33 Re: Poród w Anglii 13.03.06, 14:15 Moja siostra urodziła właśnie w zeszłym tygodniu. Lekarz na początku ciązy, na podstawie USG wyliczył jej dwa możliwe terminy. Na 10 lutego, i 25 lutego. A urodziła 9 marca... Dopiero wtedy zgodzili sie wziac ja do szpitala i wywolywac porod. Wszystko dobrze, ale ja bym chyba umarla z nerwów chodzac dalej z brzuchem miesiac po wyliczonym terminie. Odpowiedz Link Zgłoś
ewunia_uk Re: Poród w Anglii 13.03.06, 21:07 Promil umieralnosci noworodkow, uwazany przez WHO za miarodajny wskaznik jakosci opieki okoloporodowej, wynosi w Polsce 9.5 promila (jeden z najwyzszych w Europie), a w UK ok. 5 promili. Mowi samo za siebie. Historia z zadaniem od rodzacej kobiety "niebotycznej sumy" w szpitalu NHS za zrobienie cesarki bardzo, bardzo dziwna, zeby nie powiedziec niemozliwa. Ja tez rodzilam w UK, poza tym przeszlam tu powazne komplikacje zwiazane z ciaza i porodem, i w kazdym przypadku otrzymalam bardzo dobra, fachowa opieke i wsparcie. Odpowiedz Link Zgłoś
hanula Re: Poród w Anglii 13.03.06, 22:07 > Promil umieralnosci noworodkow, uwazany przez WHO za miarodajny wskaznik > jakosci opieki okoloporodowej, wynosi w Polsce 9.5 promila (jeden z > najwyzszych w Europie), a w UK ok. 5 promili. Mowi samo za siebie. Byłabym ostrożna z uproszczonym interpretowaniem tych liczb. Należałoby się na przykład zastanowić, jak wpływa na te rezultaty fakt, że w UK w przypadku wykrycia wad wrodzonych automatycznie rozważa się przerwanie ciąży. Zupełnie inne jest tu też podejście do wczesnych poronień. W Polsce lekarze starają się ratować każdą ciążę, niezależnie od stanu zaawansowania, w UK niekoniecznie. Czy przypadkiem nie wpływa to na zawyżenie śmiertelności noworodków w Polsce? Odpowiedz Link Zgłoś
ewunia_uk Re: Poród w Anglii 14.03.06, 10:47 hanula napisała: > Byłabym ostrożna z uproszczonym interpretowaniem tych liczb. Należałoby się na > przykład zastanowić, jak wpływa na te rezultaty fakt, że w UK w przypadku > wykrycia wad wrodzonych automatycznie rozważa się przerwanie ciąży. Zupełnie > inne jest tu też podejście do wczesnych poronień. W Polsce lekarze starają się > ratować każdą ciążę, niezależnie od stanu zaawansowania, w UK niekoniecznie. Cz > y > przypadkiem nie wpływa to na zawyżenie śmiertelności noworodków w Polsce? Wlasnie dlatego WHO uwaza te statystyke za jedyna miarodajna jesli chodzi o ocenianie jakosci opieki okoloporodowej. Jesli w ogole przypadku Polski umieralnosc noworodkow "zawyza" takie a nie inne podejscie do podtrzymywania ciazy i potencjalnej terminacji w przypadku wad plodu, to nalezaloby sie zastanowic, czy jest to wlasciwe podejscie. Nie chodzi tylko o wykazywanie brakow w opiece okolonatalnej, jak np. ma miejsce w krajach 3-go swiata, ale rowniez o nieuzasadnione i w ostatecznym rozrachunku niekorzystne dla matki i dziecka metody i techniki. Jesli chodzi o poronienia i ich zapobieganie, pare miesiecy temu byl artykul w Gazecie Wyborczej na temat zakonczonych niedawno badan porownawczych, w ktorych uczestniczyla Polska, UK, Szwecja, Holandia i jeszcze pare inncyh krajow. Okazalo sie, ze nie ma znaczacej roznicy pomiedzy tymi krajami jesli chodzi o ogolna liczbe poronien i porodow przedwczesnych, natomiast w Polsce, w porownaniu z UK i innymi krajami, nieproporcjonalnie wiecej porodow przedwczesnych ma miejsce na tzw. granicy przezycia. W UK, Szwecji i Holandii o wiele wiekszy procent kobiet "donasza" plod do tego stadium czazy, gdzie ma on o wiele wieksze szanse na przezycie. Powyzsze badania budza dwa pytania - jakie wymierne korzysci przynosi hormonalne podtrzymywanie ciazy, stosowane w Polsce, a nie stosowane w innych krajach, i po drugie - jak to sie dzieje, ze kobiety w UK, Szwecji czy Holandii, maja mniejsze ryzyko bardzo przedwczesnego porodu. Odpowiedz Link Zgłoś
mama5plus Re: Poród w Anglii 14.03.06, 12:11 ewunia_uk napisała: jak to sie dzieje, ze kobiety w UK, Szwecji czy > Holandii, maja mniejsze ryzyko bardzo przedwczesnego porodu. i biorac pod uwage ile kobiety w Polsce musza odpoczywac podczas ciazy w porownaniu z ciezarnymi z w/w krajow Odpowiedz Link Zgłoś
hanula Re: Poród w Anglii 14.03.06, 14:57 > Jesli chodzi o poronienia i ich zapobieganie, pare miesiecy temu byl artykul w > Gazecie Wyborczej na temat zakonczonych niedawno badan porownawczych, > w ktorych > uczestniczyla Polska, UK, Szwecja, Holandia i jeszcze pare inncyh krajow. Coś sobie przypominam - nie podawałaś przypadkiem linka do tego artykułu? Jeśli go przypadkiem masz, chętnie bym go przeczytała raz jeszcze. > Powyzsze badania budza dwa pytania - jakie wymierne korzysci przynosi > hormonalne podtrzymywanie ciazy, stosowane w Polsce, a nie stosowane w innych > krajach, Mówisz o wymiernych korzyściach. Wydaje mi się, że trudno tę kwestię rozważać w tak pragmatyczny sposób, zbyt silnie powiązana jest z religią i ideologią. Anglia jest krajem, w którym aborcja jest legalna; płód, przynajmniej w pierwszych miesiącach, nie jest traktowany jak pełnoprawna istota ludzka - matka ma prawo zdecydować, czy będzie żył, czy nie. Polska jest krajem, w którym aborcja jest nielegalna, co stanowi naturalną konsekwencję wiary dużej części społeczeństwa w to, że płód jest człowiekiem od momentu poczęcia. W obliczu takich różnic kulturowych właściwie trudno się dziwić, że Polki przyjeżdżające do UK są zszokowane, że poronienie w pierwszych trzech miesiącach ciąży traktowane jest jak coś niemal naturalnego. Odpowiedz Link Zgłoś
exannam Aborcja w Anglii 27.07.06, 12:10 Czy znacie moze przypadki dokonania aborcji w Anglii? Albo statystyki ile Polek dokonuje aborcji w UK? Zastanawiam sie, czy istnieje cos takiego, jak turystyka aborcyjna do UK. Odpowiedz Link Zgłoś
hdavies Re: Aborcja w Anglii 01.02.08, 15:41 exannam napisała: > Czy znacie moze przypadki dokonania aborcji w Anglii? Albo statystyki ile Polek > > dokonuje aborcji w UK? Zastanawiam sie, czy istnieje cos takiego, jak turystyka > > aborcyjna do UK. ja też. czy cos się dowiedziałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
1kjj Re: Poród w Anglii 30.07.06, 01:14 Jeśli chodzi o wymierne korzyści jakie przynosi hormonalne potrzymywanie ciąży to chcę powiedzieć ,że bez tego nigdy nie donosiłabym mojego dziecka. Wystarczająco wymierne? Odpowiedz Link Zgłoś
ewunia_uk Re: Poród w Anglii 30.07.06, 12:03 1kjj napisała: > Jeśli chodzi o wymierne korzyści jakie przynosi hormonalne potrzymywanie ciąży > to chcę powiedzieć ,że bez tego nigdy nie donosiłabym mojego dziecka. A skad wiesz? Moze bagatelizuje sprawe, ale np. ja mialam dwa poronienia, dzieci poczete w zimie, a za trzecim razem donosilam ciaze, poczeta w lecie. Czy to jest wymierny dowod, ze donosze tylko ciaze poczete w lecie? Odpowiedz Link Zgłoś
gobisha Re: Poród w Anglii 04.08.06, 14:46 no i ja w koncu urodzilam, cora ma juz ponad miesiac i znalazlam wlasnie chwilke na napisanie paru slow od siebie o porodzie w Anglii. Kazdy szpital jest inny, dodatkowo na rozne osoby mozna trafic, mam na mysli o roznych kompetencjach, w lepszym lub gorszym nastroju, jak wiadomo lekarze i pielegniarki to tylko ludzie. Jednak w szpitalu, w ktorym rodzilam lezalam tez kilka razy na obserwacji, najdluzej 3 dni i nie mam nic do zarzucenia poza jedna jedyna rzecza - jedna z poloznych z totalnie zawalonym nosem, kichajaca i kaszlaca miala kontakt bezposredni z pacjentkami i mnie na przyklad zarazila na pare tygodni przed porodem. Nevermind. Rodzilam w Chelsea & Westminster w Londynie. Jak juz wspomnialam lekarze i polozne na 5. Zarowno w opiece prenatalnej jak i przy/po porodzie rewelacyjne podejscie, dziesiatki badan, czasem "na wszelki wypadek" i chuchanie na zimne. Pierwszy skurcz mialam o 6 rano, urodzilam o 23:27. Nikt nie odmowil mi zadnego znieczulenia, a wrecz jedna z poloznych namowila mnie na Pethydine. Namawiano mnie zebym zostala w szpitalu dopoki nie naucze sie porzadnie karmic piersia - oferowaly pomoc o kazdej porze dnia i nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
annasweet Re: Poród w Anglii 13.03.06, 21:31 Ja naleze do osob bardzo zadowolonych z opieki w trakcie ciazy jak i po porodzie, a ciaze mialam b.trudna.Mialam ok 7 albo 8 razy robione usg,z powodu pre-eclampsia,kontrole co dwa tygodnie,pod koniec co tydzien.Dwa razy bylam przyjeta do szpitala na dluzsze pobyty,po porodzie(wywolanym)poszlam do domu po tygodniu,monitorowano poziom cukru u coreczki z powodu przyjmowanych przeze mnie lekow na nadcisnienie.Moj przyklad pokazuje ze w razie komplikacji podchodzi sie do ciazy bardzo powaznie.Dodam tylko ze rodzilam z Szkocji. Odpowiedz Link Zgłoś
anhena Re: Poród w Anglii 13.03.06, 22:11 /luiza1pop/ No to sie naczytałam!Ja mam termin na 6czerwca.Ciekawa jestem co mnie i Dzieciątko czeka.....Rodzę w Birmingham. Odpowiedz Link Zgłoś
emkz Re: Poród w Anglii 13.03.06, 23:17 Ojej, ja sie zastanawiam z mezem nad zajsciem tu w ciaze, ale zaczelam sie troche obawiac. Jasne, ze wszedzie jest roznie, ale... bez przesady. Ja mam cos z oczami, nie moge rodzic naturalnie, jeszcze tu stwierdza, ze wszystko jest ok i oslepne na koniec... O nie, dziekuje. Zaczelam sie powaznie zastanawiac! Odpowiedz Link Zgłoś
hanula Re: Poród w Anglii 13.03.06, 23:29 Poczytaj to forum i policz sobie, ile dziewczyn z angielskiej opieki było zadowolonych, a ile nie. Potem wejdź sobie na forum "ciąża i poród" albo na forum "niemowlę" i policz sobie, jaki procent dziewczyn był zadowolony z polskiej opieki. A potem pogadamy... Swoją drogą to zazdroszczę tym z was, które tak wychwalają polską opiekę zdrowotną. Widać nigdy nie miałyście przejść z polskimi lekarzami i polskimi szpitalami. Odpowiedz Link Zgłoś
barokstyl Re: Poród w Anglii 15.03.07, 22:08 Hej.Ja również rodzę w Birmingham,tyle że na polskie ubezpieczenie.21 -03 będę tam juz na miejscu,poród mam na kwiecien.Czy możemy się jakos skontaktowac? barokstyl@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
mama5plus Re: Poród w Anglii 14.03.06, 12:05 Dopisuje sie do grupy bardzo zadowolonych zarowno z opieki w czasie ciazy jak i porodu i poporodowej rowniez. 6 ciaz i porodow (3 w Walii i 3 w Anglii, w 4 roznych szpitalach ;-P) poprowadzonych bez zastrzezen. Nie wszystko poszlo gladko, bo i rzadko kiedy jest ksiazkowo, ale gdy tylko pojawilo sie widmo zagrozenia, robiono co trzeba a nawet wiecej. Porody tez nie byly idealne( pierwszy trwal lacznie 34h - jakos nie pomyslalam, ze powinni mi z tego wzgledu robic cesarke hehe), najmlodsza czworka dzieci z waga powyzej 4kg i dodatkowo z dystocja, 2 z pepowina okrecona wiec bynajmniej nie idealne warunki...ale polozne poradzily sobie idealnie. Jestem im wdzieczna, ze w takich okolicznosciach pomogly mi urodzic dziecko bez zadnych obrazen ( w przeciwienstwie do dzieci moich znajomych w Pl np rodzacych sie w podobnych okolicznosciach)i nawet mnie nie nacinajac przy tym. Nie bylo problemu ze znieczuleniem gdy go potrzebowalam. Nie mialam tez problemu z tym, ze nic nie daja na skurcze przepowiadajace ani z iloscia usg. Moja kolezanka-Polka mieszkajaca tutaj, najpierw patrzac na mniej w pierszej ciazy stwierdzila, ze tak trudno jej sie przyzwyczaic bo przywykla do modelu ciezarnej nad ktora trzeba sie trzasc nieustannie (na podstawie obserwacji swoich znajomych w Polsce i sluchania o ich komplikacjach ciazowych). Pozniej sama byla w ciazy, jakby nie bylo, nielatwej bo w wieku 38 lat- pierwszej i po latach prob, i tez stwierdzila, ze jest bardzo mile zaskoczona bezstresowa opieka jak rowniez porodem tak bardzo odbiegajacym od serwowanych jej rodzimych opowiesci o jatce. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiamp1 Re: Poród w Anglii 14.03.06, 17:12 dolaczam do tych zadowolonych! A latwo nie bylo, juz w 14stym tygodniu ciazy wiedzialam o wrodzonej wadzie serca mego Synka. I caly czas bylismy monitorowani i dziki tutejszym lekarzom Mlody zyje, w pierwszej i jedenastej dobie zycia przeszedl operacje na otwartym sercu, a teraz ma szesc miesiecy i "wszystko jest normalnie" - bez poklonow w strone polskich lekarzy i zastanawianiem sie nad ewentualnym sposobem odwdzieczenia - vide lapowki, kiedy chodzi o zycie malego czlowieka. I, jeszcze jedno, co bylo dla mnie bardzo wazne, to wlasnie to, ze tu w standardzie jest osobny pokoj i towarzystwo wybranych osob - w moim przypadku trzech od samego poczatku wywolywanego wczesniej porodu. Na siostrzanym formum ktoras z dziewczyn uzyla slow, ze "lekarz byl dobrze oplacony w trakcie ciazy i m.in. dlatego zrobiono jej cc", moze jestem inna, ale dla mnie wlasnie ta prywatna w ramach bezplatnej sluzba zdrowia i polskie realia jest obrzydliwa! Odpowiedz Link Zgłoś
myszka785 połówka ciąży w Polsce, połówka UK 14.03.06, 17:33 ja tak miałam! przyleciałam do Iralndii Północnej w 23tc i... nagle okazało się, że nie trzeba się wszystkim, aż tak przejmować... w Polsce byłam zestresowana, lekarz-ginekolog (podobno bardzo doświadczony) straszył mnie szpitalem, bo miałam niecałe 70% hemoglobiny, a tu luzik - okazało się, że to prawie norma w ciąży, że zazwyczaj samo przechodzi, itd. całą opiekę wspominam bardzo dobrze, poród w warunkach wspaniałych (w Polsce żeby mieć takie warunki to musiałabym chyba w prywatnej klinice rodzić?) i wszystko bezpłatnie!!! a poród wcale nie był specjalnie łatwy (wody płodowe odeszły dobę wcześniej a nie było skurczy, jak się wreszcie pojawiły to szyjka macicy nie chciała się rozwierać, i mimo, że rozwarcia pełnego nie było to dziecko urodziłam naturalnie, mała nie miała żadnych siniaków ani śladów po porodzie, ja nie byłam nacinana i malutkie ranki bardzo szybciutko się zagoiły), ale odbierała go bardzo fajna, doświadczona położna!!! teraz jestem drugi raz w ciąży i wierzę, że za pierwszym razem to nie był wyjątek i że znowu będę bardzo zadowolona! nawet przez myśl mi nie przechodzi, żeby zdecydować się na poród w Polsce, bo tam nigdzie bez "koperty" się nie obejdzie, a opieka i tak pozostawia wiele do życzenia! znam osoby, które w Polsce zapłaciły i to niemało lekarzowi, a i tak go przy porodzie nie było... katastrofa!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ika8 Re: Poród w Anglii 20.03.06, 16:34 Ja tez jestem zadowolona z opieki. Nie mialam zadnych problemow ani w ciazy ani przy porodzie, wlasciwie to polozna potrzebna mi byla tylko na sama koncowke Rodzilam w szpitalu i milo to wspominam, mialam swoj pokoj z duuuza wanna i prawie do samego konca moczylam sie w wodzie. W tle grala jakas bardzo relaksujaca muzyczka. Jak teraz sobie wspominam to do tego wszystkiego brakuje mi jeszcze swiec i szampana Spodobalo mi sie, ze polozna pytala mnie o zgode na naciecie krocza, zalozenie cewnika, podanie wit.K dziecku. Czulam, ze mam nad wszystkim jakas kontrole i moge decydowac o sobie i swoim dziecku. Gdybym rodzila jeszcze raz i miala ku temu warunki wybralabym tym razem porod domowy. Odpowiedz Link Zgłoś
agozdzik Re: Poród w Anglii 20.03.06, 21:20 Rodzilam 2 dzieci w Londynie,z pierwszego porodu jestem zadowolona z drugiego nie ,bo bardzo sie meczylam,nie bylo anestazjologa,zeby dac mi znieczulenie( i co z tego ze za darmo!),a jak byl to bylo juz za pozno.Siedzialam w wannie 3,5 godz. i nie urodzilam,mimo ze polozne zalozyly ze 2 dziecko szybko urodze...nie wiem czemu tak musi byc?Pod koniec ciazy robilam USG, prywatnie,lekarz powiedzial, ze bedzie duze dziecko jak na mnie,ze moge miec trudnosci z porodem.Polozne sie tym nie przejely,namawialy mnie na porod w domu...Urodzilam prawie 4 kg dziewczynke,popekalam,stracilam 600ml krwi...Chcialabym miec 3 dziecko,ale na mysl o porodzie ,mam dreszcze.Nie wiem jak by bylo w Polsce,nie oceniam angielskiej sluzby zdrowia,tylko opisalam ci swoje doswiadczenia z porodu.GP to juz calkiem inna historia... Ania Odpowiedz Link Zgłoś
trissie Re: Poród w Anglii 21.03.06, 14:41 mój poród był fantastyczny!!! rodziłam 8 marca w Coventry, jestem zachwycona zarówno porodem jak i opieka poporodową. Od początku zadbano o to,żeby nas uspokoić, bo poród rozpoczął sie krwawieniem. W zwiazku z tym w naszej sali prawie cały czas obecny był lekarz albo dwóch, dwie położne, co pół godziny anestezjolog (od momentu podania znieczulenia). Wszyscy byli bardzo przyjaźni, a co najważniejsze udzielali rzetelnych inforamcji a kiedy o cos pytałam bardzo skupiali się na tym, żeby opowiedzieć o wszystkich aspektach porodu jak najdokładniej. Rodziłam z epieuralem prawie od rozwarcia 1 cm, od podania znieczulenia do pojawienia się na świecie Leona minęły 3 godziny, tak bardzo mnie to znieczulenie zrelaksowało i odprężyło. Opoeka poprodowa super, mały był przebadany bardzo dokładnie, pielęgniarki pokazywały i uczyły jak karmić, a w nocy kiedy byłam bardzo zmęczona zabrały dziecko i woziły wózkiem po oddziale, żebym mogła sobie pospać. W szpitalu byłam 3 doby z powodu tego niewyjaśnionego krwaiwenia oraz porodu kleszczowego (lekarze chcieli poobserwować mnie i dziecko) Naprawdę nie spodziewałam się tak fajnego porodu i wszystkim będe polecać rodzenie w Anglii, choc oczywiście zdaję sobie sprawę, że w dużej mierze zależy to od tego na jaki personel się trafi Odpowiedz Link Zgłoś
maysun Re: Poród w Anglii 14.03.07, 22:50 Porod w UK nie jest taki straszny jak tu niektore dziewczyny pisza, wina glownie lezy w szpitalu. Bardzo wspolczuje osobom rodzacym w Newham General Hospital, to jest naprawde paskudne miejsce. Mialam niestety okazje tam lezec i wcale nie wspominam tego najlepiej... Tez jestem w ciazy, porod przewidziany na pierwszy tydzien lipca i prawde mowiac przeraza mnie to ze mieszkam w rejonie Newham Hospital, juz sobie planuje ze przy pierwszych skurczach pakuje sie do samochodu i jade w kierunku centrum do St Thomas Hospital, odpowiadal dla Charlsa Kennedy wiec i ja nie powinnam narzekac Czy sa tu przyszle mamy z okolic Newham? Chetnie sie zapoznam, porownam brzuszki Odpowiedz Link Zgłoś
smok9691 do trisse 15.03.07, 00:45 Witam, przebrnełam, przez wszystkie wypawiedzi i juz myslałam,ze nie znajdę nikogo z moich okolic. Tez bede prawdopodobnie rodziła w Coventry. Termin mam na 05 lipca 2007. Jestem pełna obaw, gdyz w moim przypadku mam troche mieszane uczucia co do opieki w czasie ciązy. Jestem z Rugby. A wiec generalnie mam wrazenie, że nie traktuja mnie poważnie, o wszystko musze walczyć. Położna zgubiła moją karte ciązową, zanim ją dostałam. Wydzwaniałam do niej, bo zbliżał sie termin mojego drugiego USG (o ktorym sama musiałam pamnietac). Ale nie o tym chciałam pisać. Moj pierwszy poród w Polsce skończył sie powikłaniami. w związku z tym mam pewne obawy co do tego. (powikłania: krwiak pochwy i krocza, mimo nacięcia, peknieta pochwa z drugeij strony naciecia, duza utrta krwi i transfuzja, dziecko na szczescie w wysmienitej formie). Połozna wysłała mnie na konsultacje do ginekologa w związku z tym. Ginekolog popatrzał mi jedynie w oczy i stwierdzil standardowo,ze wszystko ok. Nie jestem panikarą, ale w pierwszej ciązy skracała mi sie szyjka macicy i pod koniec miałam sie oszczedzac. Teraz, juz w 20TC ciazy odczuwam skórcze przepowiadajace. Wiec troche obawiam sie o tą szyjke. Gin kilka razy sie upewniał, kto mi to stwierdził w piewszej ciązy (stwierdził, ze chodzenie do gin rutynowo w ciazy w Polsce to jakas niedorzecznosc), powiedział, ze szyjka moze sie skracac, tylko nie rozwierac, a jak sie zacznie rozwirac, to odejdszie mi czop, wiec bede wiedziała. No wolałabym wiedziać jednak wczesniej (w 30 TC mam zabukowany lot na 2 tygodnie na wyspy Kanaryjskie), dlatego to patrzenie mi tylko w oczy trochę mnie nie usatysfakcjonowało. Chciałabym aby mnie obejzał, po moich przejsciach w pierszym porodzie, bo wolałabym uniknąc powtorki z rozrywki. No ale nie na temat troche. Te moje watpliwości co do opieki nad cięzarną z mojego doswiadcenia, niosą pewne obawy co do opieki przy porodzie (generalnie wszystko dla nich ok). Dlatego byłabym wdzieczna za wiecej szczegołów, albo przyzwolenie na pytania od Trisse, bo zdaje sie bede rodzic w tym samym szpitalu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
trissie Re: Przepraszam, do Trissie 15.05.07, 01:12 hej hej smoku, moja sytuacja byla bardzo podobna do Twojej, w 24 tygodniu bylam badana przez polskiego lekarza i okazalo sie, ze mam niewielkie rozwarcie, zalecil lezenie, nastraszyl mnie, no w ogole okropnie bylam przerazona. Po powrocie do Anglii zaden lekarz nie chcial mnie zbadac, upieralam sie okropnie, prosilam o zalozenie szwa, a oni tylko pukali sie w glowe na te sredniowieczne metody i starali sie mnie uspokoic. No i urodzilam po terminie jestem pewna, ze z Toba wszystko bedzie ok, teraz z perspektywy mysle, ze podoba mi sie bardziej to spokojne, angielskie podejscie. No a poza tym ten szpital w Coventry... no po prostu uspokajam Cie bo naprawde jeste pod dobra opieka. Ja co prawda mieszkam teraz w Cumbrii, ale w zeszlym tygodniu rodzila moja znajoma z Coventry i do dzis nie moze sie nazachwycac swoim porodem. A ja nastepnego dzidziusia bede rodzic w Carlisle, pozdrawiam goraco, nie martw sie. Odpowiedz Link Zgłoś
mama5plus OT do Trissie 16.05.07, 13:17 Przepraszam, ze Tutaj... Trissie, dostalas moja odpowiedz? Wyslalam chyba wczoraj, a dzis wyskoczylo powiadomienie, ze nie moze zostac doreczona. Odpowiedz Link Zgłoś
barokstyl Re: Poród w Anglii 15.03.07, 22:18 Ja będę rodzić w Birmingham.W Polsce ciąża była prowadzona do 8 msca,okazało się ,że ma być cesarka,Czy w Anglii sie płaci za to jeśli mam kartę międzynarodową z naszego NFZ? Słkyszałam,że w Anglii jest problem z lekarzami,czy moge byc spokojna? Czy przy ułożeniu posladkowym ,w Anglii to standard cesarka?Prosze piszcie informacje na ten temat.Zgóry dzięki!! Dota Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka770 Re: Poród w Anglii 22.11.07, 22:50 czesc jestem ciekawa skad jestes skoro rodzilas w coventry , ja mieszkam w stratford upon avon i wydaje mi sie ze mamy od nas rodza w warwick.jestem mama 3,5 letniego synka , rodzilam go w polsce ,a le mysle o drugim. jesli mialabys ochote pogadac moje gg 7745761 pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
24lena 8 dni temu ur Igorka-jestem zadowolona :) 04.08.06, 16:09 ...a ja jestem bardzo zadowolona zarowno z prowadzenia ciazy jak i z samego porodu,niemam powodow do narzekan,moze mialam szczescie? chetnie odpowiem na pytania jak to jest z ta ciaza-w anglii. moj mail lena69priv@wp.pl ...Igorek -8 doba z nami... Odpowiedz Link Zgłoś
asiadymerska Re: 17.03.07, 21:41 witam. Z tego co wiem NFZ nie pokryje kosztów porodu, jest to planowane leczenie i niestety. Ja przyjedę do UK przed poródem, bot ak kończę studia. Mam jednak obawy bo nie znam języka i nie wiem jak to się bądzie. Czy ktoś rodził bez znajomości języka, jak to się przedstawia Odpowiedz Link Zgłoś
12o Re: Poród w Anglii 15.05.07, 12:15 ja rodzilam 7 lutego opieke w ciazy mialam boska moje polozne byly bardzo sympatyczne.porod byl spoko rodzilam naturalnie byl przy mnie maz mamy bardzo duzo zdjec z porodu polozne bez problemu pozwolily robic mojemu mezowi-jest to swietna pamiatka.ja jestem zadowolona z porodu w anglii Odpowiedz Link Zgłoś
buggi21 Re: Poród w Anglii 15.05.07, 18:25 Rodzilam i bede rodzic ponownie i za nic w swiecie nie zdecydowalabym sie na porod w Polsce,wystarcza mi opowiesci kolezanek i reportazy telewizyjnych.Tutaj opieka jest o niebo lepsza,mile polozne,darmowe znieczulenia i inne przywileje.Nie przetrzymuja tez w szpitalu,po naturalnym porodzie mozesz wyjsc do domu juz po 2 godzinach,ale oczywiscie mozesz zostac dluzej,np.jesli nie czujesz sie pewnie np.z karmieniem piersia.Ja mialam cesarke,ale milo wspominam pobyt w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
a_gurk Re: Poród w Anglii 16.05.07, 00:56 Witam wszystkich, ja tez jestem zadowolona z porodu w UK. Rodzilam w Bangor, Walia, wczesniaka w 32 t.c. + 6 dni. Nie jestem zadowolona z opieki w czasie ciazy, bo oczywiscie gin i polozna mowili o.k., kiedy ja wiedzielam, ze nie wszystko jest o.k. Z pierwsza ciaza mialam problemy- gwaltowne skraxcanie sie szyjki macicy + przedwczesne skurcze. Dokladnie w 32 t.c. do 33 t.c. lezalam w szpitalu, zeby te skurcze zatrzymac. Udalo sie dzieki kroplowce i szybkiemu dzialaniu. Wiec tlumaczylam tutejszej sluzbie zdrowia, ze ja to nie takie o.k., gin zrobil mi nawet dodatkowe USG w 29 t.c.(dzieki czemu dowiedzialam sie, ze bede nmiala chlopca, przy terminowym USG nie znaleziono czasu na sprawdzenie plci, chociaz o to prosilam) i kazal sie nie martwic. W dwa tyg pozniej bylam u poloznej, bo pojawialy sie nieregularne skurcze i oczywiscie mowila, ze wszystko o.k., mam sie tylko nie przemeczac i jak sie znow pojawia, to jechac do szpitala. W Polsce moj gin kazal mi lezec od 3 mies. ciazy, nie chodzic na spacery, nie dzwigac i.tp. Rady dobre, lecz awykonalne, bo moje drugie dziecko mialo wtedy roczek i poznawalo czynnie swiat, maz byl juz w UK, ja bylam zupelnie sama. Potem w UK przeprowadzalismy sie kilka razy, m.in. mieszkalismy na 3 wysokim pietrze bez windy i ktos musial z corka chodzic na spacery i po zakupy. No ale skoro wszystko bylo o.k.... . Tak wiec urodzilam wczesniaka i jestem zadowolona, ze stalo sie to tutaj. Mialam porod posladkowy, syn wazyl 2 kg i zaloze sie, ze w Polsce w szpitalu, w ktorym rodzilam corke, bylabym na 100 % nacieta. Tak jak bylam nacieta przy 1 porodzie, pomimo odpowiedniego rozwarcia, wymasowanego krocza, poprawnych oddechow, stosunkowo niewielkiego dziecka (2780 g, 49 cm) i oswiadczenia, ze na epizjotomie sie nie zgadzam. Poza tym dziecko trafilo na oddzial opieki posredniej z powodu niskiego poziomu glukozy i lezalo 6 dni, mnie 3 dnia wyrzucono do domu. Pierwsze tygodnie wspominam jak koszmar, bo bardzo gleboko naciete krocze (3 warstwy szwow!) bolalo potwornie, nie moglam chodzic i siedziec, funkcjonowalam tylko dzieki paracetamolowi. Nie chce opisywac, co czulam, gdy z powodu bolu nie moglam siedziec przy dziecku na oddziale, przy dziecku chcianym, kochanym, wymodlonym, ktore tak bardzo mnie potrzebowalo. Nie chce mowic o tzw. kuchni mlecznej czynnej tylko do 16.00 i kobietach gromadnie , w jednej sali, odciagajacych pokarm dla dzieci. Ech Polska wlasnie. Wracam do porodu w UK. Po przyjezdzie do szpitala i wstepnych badaniach orzeczono, ze maz moze wrocic do domu, bo jest o.k.. Na wszelki wypadek poproszonoo go, aby zostawil nr telefonu. Zaczeto od kroplowki, ale niestety skonczono na tabletkach, ktore nie pomogly, bo o 2 w nocy odszedl czop. Od tej pory przez caly czas porodu (w odroznieniu od Polski, gdzie tylko moj krzyk i interwencja meza spowodowaly przyjbycie poloznej do mojego pokoju, a mialam juz 9 cm rozwarcia) dogladaly mnie polozne, kazda sie przedstawila, jedna trzymala moja reke podczas skurczow do czasu przyjazdu meza. Podawano mi gaz, bo bolalo mnie straszliwie. Troszke popekalam, wiec uzyto nici rozpuszczalnych. Synka od razu po porodzie zabrano na badania, przyniesiono go po jakiś 10 minutach na jakieś 2. Wiadomo wczesniak. Ale dostalam jego zdjecie. Wstalam 3 godziny po porodzie, jak tylko odlaczyli mi kroplowke rozkurczajaca, poszlam pod prysznic. Acha przez caly czas pytano mnie, czy chce cos do picia, woda i szklanka byly caly czas przy lozku. Nieuzupelnienie plynow po 1 porodzie (zadna polozna nie spytala mnie, czy chce pic i czy mam cokolwiek do picia, a krecilo sie ich wiele podczas i po porodzie) spowodowalo omdlenie, zreszta moje pierwsze w zyciu, a jestem po 30. Syn na oddziale noworodkowym mial doskonala opieke, podczas karmienia piersia czy odciagania pokarmow bylam zaslonieta parawanem, mialam swoje wlasne koncowki do laktatora elektrycznego. Po kazdym wejsciu na oddzial bylam informowana o jego biezacym stanie, temperaturze, ile zjadl itp. Na kazde szczepienie podpisywalam zgode i informowano mnie, po co je wykonywano, rowniez przed kazdym pobieraniem krwi czy innymi zabiegami wykonywanymi w mojej obecnosci. Lekarze pediatrzy rozmawiali ze mna z wlasnej, nieprzymuszonej woli i na kazde pytanie starali sie odpowiadac. Poniewaz syn nie wymagal inkubatora i szybko zassal piers, nmial tylko zoltaczke i wymagal dogrzewania, karmilam go piersia, a dokarmiono go przez sonde nosowa, by nie zaburzac odruchu ssania, co mogloby sie zdarzyc podczas karmienia butelka. Zaczeto go karmic butelka na moje wyrazne prosby (karmiono wtedy, gdy wyjezdzalam np. na pol dnia do domu, do meza i corki). Poza tym przez pierwszy tydzien po porodzie lezalam na oddziale polozniczym, potem zamieszkalam w darmowym mini hoteliku dla rodzicow na terenie szpitala. Mialam do dyspozycji pokoj z 2 lozkami (dla mnie i meza), telewizorem, wideo, radiobudzikiem i lazienka. W kuchni darmowa kawa i herbata, lodowka dla mieszkancow i mikrofala. Oczywiscie byl rowniez tzw. pokoj wypoczynkowy i magazynek z zapasowa posciela i pralko-suszarka. Wyzywienie mialam ze szpitala jako matka karmiaca. Tylko jeden raz po porodzie wzielam srodek przeciwbolowy i to tylko w odpowiedzi na usilne naleganie pielegniarki, ktora nie mogla uwierzyc, ze nie chce, bo nic mnie realnie nie boli. Chodzilam juz pierwszego dnia po porodzie, siedzialam jak chcialam i zadne kolo nie bylo mi potrzebne. Po dwoch tygodniach po porodzie czulam sie, jakbym w ogole nie rodzila i tak, w opinii otoczenia, wygladalam. Juz dzien po porodzie zaczelam cwiczyc. Jedyne co mnie denerwowalo, to kiepska opieka lekarska, poniewaz musialam chodzic na oddzial, a tam za kazdym razem przyjmowal mnie kto inny i jak wychodzilam ze szpitala z dzieckiem, nie wyznaczono mi zadnej kontrolnej wizyty. Dodam jeszcze, ze kiedy lezalam na oddziale po porodzie i przyszedl lekarz, zeby mnie zbadac, to przyszedl sam, byl bardzo kulturalny, przedstawil sie, wszystko wyjasnil i obejrzal mnie na lozku oslonietym z kazdej strony parawanem. Intymnie i godnie. Tak wiec porod jak najbardziej w UK, ale z ciaza to nie bylabym juz taka pewna. Anita Odpowiedz Link Zgłoś
szymama Re: Poród w Anglii 17.05.07, 14:15 swoje pierwsze poronienie i pierwszy porod przezylam w polsce. Nigdy wiecej!!!!!! Sama jestem polozna, pracowalam w polskim szpitalu pare lat. Moj porod to byl koszmar. Mlody byl ulozony posladkowo, kazali rodzic naturalnie. ok,. rodzilam. Brak postepu porodu, kazali rodzic naturalnie, rodzilam. Po 20 godzinach pod oxytocyna, ze skurczami co 2 min, maz zrobil karczemna awanture . Przyszedl lekarz, kolejny raz zbadal mnie wewnetrznie i stwierdzil, ze nie urodze naturalnie bo....mam za waska pochwe!!!!!!koszmar, nigdy wiecej porodu w Polsce. Teraz jestem w ciazy i dziekuje Bogu, ze tu sie znalazlam i nareszcie moja ciaza bedzie traktowana po ludzku. Normalnie, nie jak choroba. juz porodu sie nie moge doczekac. Odpowiedz Link Zgłoś
smok9691 dzięki Trissie 18.05.07, 00:56 Witam, zagladam tu od czasu do czasu i natknełam sie na ten post, juz o nim troche zapomniałam. Sytuacja troche sie zmieniła. Otóz jestem juz prawie w 34TC - wiec dzidzia jest juz prawie gotowa. Czułam sie tak niepewnie, bo jak ktos juz napisał cokolwiek sie tu powie to dla poloznej czy lekarza, jak sie w ogóle ma szczescie go zobaczyć jest OK. Moj lęk pogłębiał fakt,że zaplanowałam wakacje na Wyspach Kanaryjskich miedzy 30-32TC. No ale do rzeczy, mam skorcze przepowiadajace od 20TC, bole cos na kształt miesiaczkowych, wiec bardzo obawiałm sie o moją szyjke macicy. W koncu 2 dni przed moim wyjazdem jasno sprecyzowałam moje obawy i konkretna prośbe o badanie. Polozna postanowiła mnie uspokoic, zbadała mnie i tego mi bylo trzeba. Stwierdziła tym razem nie na podstawie popatrzenia mi w oczy,ze wszystko OK. Na wakacjach było świetnie, naładowałam akumulatory, ustapiły dolegliwosci. Co do szpitala w Coventry słyszałam już wiele opini, wszystkie bardzo pozytywne. Wiec dzięki Trissie, za utwierdzenie mnie w tym przekonaniu. Wspomnienia z pierwszego porodu (w Polsce) mam traumatyczne. W skrocie, przyspieszanie porodu, bez jakichkolwiek podstaw. Na koniec 2.5 godziny parcia, po czym wycisniecie mi małego z brzucha łokciem lekarza. Oczywiscie naciecie, pochwa peknieta wenetrznie z drugiej strony, krwiak, operacyjna ewakuacja krwiaka, transfuzja krwi. Najgorsze w tym wszystkim, brak informowania mnie, np o pęknieciu pochwy dowiedziałam sie pzry badaniu przez połozną a domu po 8 dniach, jak z przerazeniem zaobserwowałam,ze wychodza jakieś "druty ze mnie". Mam nadzieje, ze tym razem bedzie lepiej. Połozna sugeruje delikatnie cesarke. Konsultant -lekarz w Angli i lekarz prywatny ginekolog w Polsce nie widza potrzeby. Ja tez jakos na naturalny sie nastawiam. Zobaczymy. Zostało mi ok. 7 tygodni. Jak dziecie pozwoli zasiasc do kompa dam znać. Dzieki jeszcze raz, pozytywne nastawienie tez duzo daje. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
anika661 Re: Poród w Anglii 13.05.08, 00:11 witam!!! Mieszkam w Anglii i moja polożna nie chce mi zabardzo pomóc twierdzac ze to zaden problem. A ja mam 28 lat i straszne zylaki, rok temu mialam je usunac w polsce ale wyjechałam do anglii i operacja sie odwlekla a teraz jestem w ciazy 29 tydz. Pytam Pania bo bedac połozna moze Pani mi cos doradzi . czy majac zylaki jest to wskazaniem do cesarskiego ciecia czy moge rodzic silami natury. bylabym bardzo wdzeczna za odpowidze pozdrawiam i dziekue anika Odpowiedz Link Zgłoś
ma.pi Re: Poród w Anglii 13.05.08, 15:08 anika661 napisała: > witam!!! > Mieszkam w Anglii i moja polożna nie chce mi zabardzo pomóc > twierdzac ze to zaden problem. A ja mam 28 lat i straszne zylaki, > rok temu mialam je usunac w polsce ale wyjechałam do anglii i > operacja sie odwlekla a teraz jestem w ciazy 29 tydz. > Pytam Pania bo bedac połozna moze Pani mi cos doradzi . czy majac > zylaki jest to wskazaniem do cesarskiego ciecia czy moge rodzic > silami natury. > bylabym bardzo wdzeczna za odpowidze > pozdrawiam i dziekue anika Polozna raczej nie jest specjalistka od zylakow, po porodzie udaj sie z tym do lekarza. I zylaki chyba tez nie sa wsazaniem do CC, u mnie przynajmniej nie byly. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
grand.cherokee Re: Poród w Anglii 05.08.07, 12:48 Rodzilam 19.07.07 w Doncaster Royal Infirmary. Poród w 36 tyg. i 6 dniu, trwajacy 16 godzin, zakonczony cesarką. Poród był rodzinny od poczatku do konca, mąz na sali operacyjnej. Opieka wspaniała, połozne i lekarze na zawołanie, po dwóch dniach wyszłam do domu, bez problemu chodzilam i zajmowalam sie dzieckiem. Pomimo,ze sie troche nacierpialam w czasie tych kilkunastu godzin, poród i pobyt w szpitalu był przyjemnoscia, polecam ten szpital. Odpowiedz Link Zgłoś
rainbow2007 Re: Poród w Anglii 11.08.07, 14:05 Również oczekuję maluszka,jestem w 33tc.Po tych wszystkich komentarzach w pierwszej chwili wzrosło we mnie napięcie, przeraziłam sie strasznie.Jednak po chwili doszedł głos rozsądku, że przecież nie każdy poród musi zostawić po sobie złe wrażenia, nie każdy szpital jest tak samo wyposażony,nie wszystkie położne są niedoświadczone a anastazjolog to dzieło przypadku.Oczywiście jak każda z nas chciałabym, by poród odbył sie bez komplikacji by dziecko urodziło sie zdrowe.Nie ukrywam że boję sie troszkę tego co sie będzie działo za kilka tygodni ale staram sie myśleć pozytywnie,nie panikować za wczasu.Pamiętam też że początkowo widząc opiekę jaką mam tu w czasie ciąży byłam zaniepokojona- bez badań ginekologicznych, jakiś dodatkowych badan jakie robią w Polsce.Rozmawiałam wtedy z moją mamą,która stwierdziła, że może tak jest nawet lepiej bo nie stresujesz sie każdym wynikiem jaki dostajesz do ręki a jeśli chodzi o poród to dobra położna jest kimś kto jest wtedy najbardziej potrzebny.Myślę, że chyba coś w tym jest.Ja będę rodzić w Londynie w Whittington Hospital na Archway.Wiem, że do najnowszych nie należy,nie spodziewam sie więc luksusu słyszałam natomiast że położne tam cieszą sie dobrą opinią.Niedługo sama sie przekonam, mam nadzieję ze będę mogła to potwierdzić. Odpowiedz Link Zgłoś
justa.m80 Re: Poród w Anglii 14.08.07, 15:36 Hej, Mieszkam w Leicester i chcialabym się skontaktować z jakąś dziewczyna, która tu rodziała, który szpital poleca i czy oczywiscie była zadowolona. Ja rodzę w styczniu lub może na sylwestrahaha, ale obawy sa duże bo z tego jak widze, jak oni podchodz do wszystkiego to strasznie sie stersuję tym wszytkim. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bebe52 Re: Poród w Anglii 16.08.07, 17:27 Rodziłam tutaj dwa razy i nie mam nic do zarzucenia połoznym,lekarzom jak i samemu szpitalowi rodziłam w QEH w woolwich . Odpowiedz Link Zgłoś
emiczekk Re: Poród w Anglii 16.08.07, 22:40 czy ktos moglby polecic lekarza w coventry i powiedziec cos wiecej? Odpowiedz Link Zgłoś
vase Re: Poród w Anglii 17.08.07, 20:51 Witam! Ja rodzilam, oto moje wrazenia (opisane "na goraco", 5 lat temu ) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=5385258&a=5386495 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=5385258&a=5388052 Zreszta bylo juz setki podobnych watkow , oto niektore z nich: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=5385258&v=2&s=0 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=12786732&v=2&s=0 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=13706161&v=2&s=0 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=10532954&v=2&s=0 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=13330521&v=2&s=0 Milej lektury ) Odpowiedz Link Zgłoś
madziorka27 Re: Poród w Anglii 21.11.07, 11:55 witam. dolaczam do grona super zadowolonych mam.. porod wspominam fantastycznie... trwal bardzo krotko. od pierwszych skorczy po 4 godz zobaczylam swojego maluszka. bol byl znosny. spodziewalam sie wiekszego, dluzszego.. a akcja potoczyla sie bardzo szybko hihi po poordzie bylam gotowa wyjsc do domu hihi ale tak szybko mnie nie puscili hihi opieke wspominam bardzo milo choc angielska sluzba zdrowia jest b wyluzowana hehe i bylo pare niedociaagniec... ale dzieki temu bylo wesolo i na luzie a ze wszystko skonczylo sie super wiec nie ma powodow do narzekan hehe oczywiscie ze mozna sie przyczepic do prowadzenia ciazy, opieki... bo nie jest rewelacyjna... ale dopoki wszystko jest ok, maluszek rosnie i rodzi sie zdrowo to nie ma co narzekac takzze nie dziwie sie mamom ktore mialy slomplikowany dlugi porod ze narzekaja.. takie sytuacje moga zdarzyc sie wszedzie... u nas na szczescie bylo extra, kazdemu zycze takie porodu hihi a w polsce bedac w 29 tyg gin nastraszyl m nie skracajaca szyjka, zalecil lezenie... ale ja bylam w ciaglym ruchu, czuzlam sie reweacyjnie i ani na krok nie przystopowlam, jakos wewnetrznie czujac ze bedzie ok.. no i bylo.. a gdybym mieszkala w polsce to napewno do konca ciazy zylam bym w strachu i obawie.. i jeszcze ten lekarz mowil ze chetnie polozylby mnie do szpitala.. na szczescie udalo sie zylam wciaz intensywnie. a urodzilam po terminie. porod byl wywolywany pozdrawiam wszystkie mamusie i ciezarowki dziewczyny nie martwcie sie i nie stresujcie kazdy porod wyglada inaczej i nie ma sie co nakrecac poczytajcie opinii na temat szpitali. i wybierzcie sprawdzony ..powodzenie aha ja rodzilam w generaln hospital w watford mam tu kilka kolezanek rodzacych i wszystkie wspominaja porod pozytywnie Odpowiedz Link Zgłoś
24lena Re: Poród w Anglii 21.11.07, 20:22 rodzilam w anglii,porod trwal godzine-pierwsze dziecko. Rodzilam bez znieczulenia,wspominam to jako rewelacyjne przezycie.Bylam bardzo zadowolona,zarowno z prowadzenia ciazy jak i z samego porodu.Syna urodzilam o 23:oo a o 16:oo nastepnego dnia bylam juz w domu Chetnie odpowiem na pytania dotyczace prowadzenia ciazy jak i samego porodu i mozliwosci z jakich ciezarna moze skorzystac. Zanim sama urodzilam,bylam tlumaczem i osoba towarzyszaca przy dwoch porodach,wiec znam "to" z dwoch stron. prosze pisac na maila. Odpowiedz Link Zgłoś
24lena Sporo Was napisalo :DDD fajnie 22.11.07, 16:55 napisze tutaj,bo pewnie zagladacie. Poczte sprawdzam codziennie,ale odpisuje dopiero wieczorem,gdy moja gadzina juz spi,napewno odpowiem kazdej na biezaco.pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
agg3 Re: Poród w Anglii 23.11.07, 01:10 Dominika miała planowo pojawić się na świecie 23.09.2007 r. Od samego początku miałam wrażenie i nadzieje zarazem, że nastąpi to 15 września. Jednak się pomyliłam. I to o 20 dni! Na wizycie u położnej 21.09. miałam zrobiony masaż szyjki macicy, aby naturalnie pobudzić ją do rozwierania. Jej rozwarcie wówczas wynosiło 1 cm. Zabukowany również został termin wywołania porodu na 3.10. W niedzielę 23.09. minął planowany termin porodu i nic się nie działo. Każdego dnia miałam nadzieję, że to już dziś będzie „ten dzień”. Oczekiwałam, a strach we mnie narastał. Im więcej myślałam, tym bardziej się bałam. Z jednej strony chciałam mieć to za sobą, a z drugiej – już wtedy brakowało mi mojego brzuszka. W tych oczekiwaniach doczekałam środy 3.10. O godz. 11 udałam się do szpitala w Solihull. Przyjęto mnie i przydzielono łóżko w sali do wywoływania porodów. O godz. 13 dostałam pierwszą tabletkę Prostin (hormon prostaglandyn), po godzinie mogłam wstać i iść na lunch. Miałam wrócić koło 16. Przed 18 zaaplikowano mi drugą tabletkę. Dokładnie o 18 kiedy poszłam do toalety odeszły mi wody i zaczęły się skurcze. Najpierw co 10 min, później co 7. Przewieziono mnie do sali porodowej. Tam sobie siedzieliśmy z mężem do północy, kiedy to stwierdzono, że akcja nie postępuje i w nocy nic się nie wydarzy, odesłano mnie na noc na oddział położniczy. W nocy nie mogłam spać. Skurcze były coraz częstsze. Skupiałam się na oddychaniu, to pomagało odrobinę. Nad ranem były już co 5 min. W czwartek o 9 rano wróciłam na porodówkę. Przyszła położna, która miała się mną zajmować. I tak po badaniu podłączono mi oksytocynę. Bóle były coraz mocniejsze. Zaczęto od małej dawki, ale co chwilę położna przychodziła i podkręcała to „coś”. Pamiętam, że na początku było 6 a już później po paru godzinach 80! Zaczęły się też środki przeciwbólowe. Zaczęłam od morfiny. Jednak nie czułam żadnego jej działania. Dostałam też pethidine. Również bez rezultatu. Ból był coraz mocniejszy i skurcze silniejsze i częstsze. Dostałam po jeszcze jednej serii obu zastrzyków. W międzyczasie zaczęłam również wdychać gaz. Działał on dopiero jak skurcz odchodził. Czułam wtedy taki „odlot” jak po wypiciu albo na kacu. Wdychanie jego pomogło jednak skupić się na oddechu. W międzyczasie o godz. 15 nastąpiła zmiana położnej. Zostałam zbadana. Myślałam, że usłyszę „rozwarcie na 4 cm”. Jakie było moje (i położnej) zdziwienie, że rozwarcie nie postępuje! Ponad 24 godziny od początku wywoływania i nic się nie posunęło do przodu, oprócz tego, że miałam silne i częste skurcze. Od środków przeciwbólowych i z bólu byłam trochę otułomiona, ale w pełni świadoma. Chociaż nie powiem, wołałam, że chce do domu! Koło godziny 18, 24 po odejściu wód zdecydowałam się spytać o cesarskie cięcie. Wiedziałam, że coś jest nie tak. Skoro akcja nie postąpiła ani trochę przez dobę to łatwo nie będzie. Przyszło po kolei kilka lekarek i pytały dlaczego chce cesarskie cięcie i informowały o ryzyku. Kiedy już po raz kolejny zapewniałam, że jestem świadoma swojej decyzji i wiem o ewentualnych konsekwencjach, zapadła decyzja. Argumentowałam to tym, iż poród według mnie trwa za długo, że nie mam już sił, że akcja nie postępuje mimo wszystko i tym, że w Polsce już dawno bym miała wykonane cięcie. Na szczęście rozważając taką opcję całe popołudnie nic nie jadłam właśnie w razie konieczności wykonania cesarki. Dostałam do podpisania papierki. Ręka mi się strasznie trzęsła, że nie mogłam normalnie się podpisać. Chciałam by operacja była wykonana przy znieczuleniu zewnątrzoponowym, jednak niestety wyniki zrobionych wcześniej badań nie były dobre i wykluczały taka możliwość. Pozostało mi więc zgodzić się na znieczulenie ogólne czyli po prostu uśpienie. Wszystko trwało tak szybko. Pamiętam jak jechałam na salę, lekarki się przedstawiały, moja położna Sarah była też ze mną. Dostałam maskę na twarz, tlen do oddychania i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Gdy się obudziłam miałam wrażenie, że minęło może pięć minut. Lekarki zaczęły wołać moje imię, powiedziały, że już po wszystkim i, że mam piękną córeczkę. Obok mnie stało łóżeczko a w nim moja córeńka. Podłączona jeszcze do monitorów wyciągnęłam rękę i chwyciłam maleńka piąstkę. Za chwilę położna położyła zawiniątko koło mnie i podała Jej moją pierś. Mąż nagrał te chwile kiedy przyglądam się córci po raz pierwszy. Oczywiście kazałam mu przestać, bo łzy same płynęły mi po policzku. Nigdy nie chcialabym rodzic gdzie indziej! Jesli drugie dziecko to tutaj. Szkoda, ze maz chce wracac do Polski. Dominika bedzie jedynaczka Odpowiedz Link Zgłoś