Poród w Anglii

    • mala-gorzatka Re: Poród w Anglii 01.12.07, 23:23
      ja swoj porod wspominam bardzo dobrze. Moglaby dlugo narzekac o
      opiece na moja ciaza...ale porod...ehhh
      Wszytscy w Polsce mi odradzali porodu w Angli, ale porod mialam 4 h
      od pierwszych skurczy. Bol bardzooooo znosny, myslalam ze to
      znacznie cos gorszego a dodam ze mialam bole krzyzowe ktore sa
      podobno gorsze od tych brzusznych.
      Przy porodzie mialam bardzo dobra opieke, swoj pokoj do rodzenia,
      lazienke, w razie czego wanne do porodu, pilki, kibelki wink Na sali
      poporodowej tez opieka byla super. Ciagle ktos przychodzil, pytal
      sie jak sie czuje-mierzyli temp, cisnienie, zawsze dochodzili do
      dziecka, pokazywali jak maluszka odbijac, odpowiadali na kazde
      zadane pytanie...oczywiscie cokolwiek bym chciala zaraz mialam
      przyniesione. Ciagle ktos przychodzil pytal czy przyniesc wode, czy
      zmienic posciel...a co bylo najbardziej szokujace to przynoszenie
      menu z obraskami hihihi i zamawianie sobie czegos co zjem na obiad
      na kolacje. O kazdej porze moglam zrobic sobie herbate, cos zjesc bo
      na oddziale byla mini kuchnia. Oczywiscie MOj poki nie wyszlam ze
      szpitala spal ze mna w pokoju- mial oddzielny osobny rozkladajacy
      fotel. Doadatkowo mialam w sali poporodowej oddzielna
      lazieke...czysciutko ze hej ! AAA i zapomnialabym byl tv z dostepem
      do internetu i telefonu(koszt za korzystanie na czas calego pobytu 3
      £wink...a byl to Hillington Hospital -londyn
      • marczita129 Re: Poród w Anglii 23.12.07, 22:09
        Ja urodzilam coreczke juz prawie 2 lata temu w jednym z londynskich
        szpitali, z racji tego ze mieszkam bardzo blisko centrum rodzilam w
        szpitalu w ktorym mialam pokoj z widokiem na Tamize i Westminster co
        i tak nie zminimalizowalo mojego bolu i zmeczenia ale przynajmniej
        widok byl milysmile)Ogolnie jestem bardzo zadowolona z opieki i calego
        pobylu, ktory dal mnie skonczyl sie po kilku dniach a dla mojej
        coreczki przeciagnol sie do miesiaca z powodu operacji jaka
        przeszla. I pod tym wzgledem tez jestem bardzo zadowolona poniewaz
        moglam byc przy dziecku 24 h z mozliwoscia zostania na noc w kazdej
        chwili. To byl ST.Thomas Hospital, polecam jesli tam traficie.
      • elfik.1 Re: Poród w Anglii 09.01.08, 16:51
        Droga mala-gorzatko!

        Serdecznie dziekuje za to co napisałaś. Za ok miesiąc też będę
        rodziła w Hillington i to jest pierwszy post w którym ktoś napisał o
        tym szpitalu. Ja wiedziałam, że ten szpital jest dobry bo przecież
        od 8 miesięcy chodzę tam na badania i niegdy nie miałam żadnych
        problemów, opóźnień itd...ale opieka a poród to co innego.
        Różne są opinie na temat porodów w UK...i w sumie radzę by te osoby,
        które się wypowiadają o swoim porodzie (czy to pozytywnie czy
        negatywnie)zawsze uwzględniały nazwe szpitala. To na prawdę bardzo
        pomocne dla tych mam które mają poród przed sobą.
    • rainbow2007 Re: Poród w Anglii 20.12.07, 01:47
      3 miesiące temu urodziłam synka.Bałam się porodu strasznie.Czytałam tu na forum jak czasem dziewczyny były rozgoryczone opieką w czasie porodu.
      Z ogromną ulgą mogę powiedzieć że znalazłam się w grupie tych dziewczyn,które wspominają poród pozytywnie.Rodziłam w Whittington Hospital na Archway (Londyn)Jeśli któraś z was też tam będzie rodzić to myślę że dobrze trafiłyście.Opieka lekarska była na bardzo dobrym poziomie, położne wspaniałe.Dostałam znieczulenie jakie chciałam.Tuż przed porodem zrobiono mi USG by sie upewnić ze wszystko OK(okazało się że maluszek był niebezpiecznie oplątany pępowiną więc zalecono odpowiedni sprzęt do ułatwienia akcji porodowej). Stał nade mną sztab lekarzy różnych profesji "w razie konieczności" gotowych do akcji.Ciągle byłam sprawdzana przez położne jak się czuję i co z maleństwem.Nie mogę powiedzieć złego słowa na opiekę jaką dostałam.Dziewczyny, nie bójcie się.Wierzcie że wszystko będzie dobrze,czego szczerze wam życzę.
    • edziakrys Re: Poród w Anglii 21.12.07, 15:28
      Ja rodzilam W Londonderry. To nie jest Anglia ale Irlandia Polnocna. Zasada jest
      ta sama: minimalna opieka nad matka i dzieckiem. Jednak nastepne dziecko na
      pewno bedę rodzic w Polsce. Moja coreczka ma prawie 5 miesiecy i jest bardzo
      drobniutka choc urodzila sie mając prawie 4 kg. Słabo przybiera i czesto (jak
      dla mnie za często i za dużo)zwraca. Dziesiątki razy zwracałam na to uwagę i HV
      i lekarzowi a oni twierdzili że wszystko jest ok skoro dziecko nie ma
      rozwolnienia, nie gorączkuje, je normalnie i przybiera (choć niewiele) a my
      rodzice jesteśmy szczupli. W Polsce odwiedziłam pediatrę i okazało sie ze mała
      ma problem ze zwieraczem żołądka i dużą niedowagę!!!!!!
      Moj mąż ma szewską klatkę piersiową i maleństwo też ma takie objawy, a GP
      stwierdził że wszystko jest OK, dziecko małe i tak musi wyglądać!!! Oczywiście
      rzut oka pediatry wystarczył żeby stwierdzić ze mała niestety też jest tym
      obciążona, a podawanie wit D nieco pomoże (w Irl też sie jej nie podaje). Miała
      infekcje dróg moczowych, dostała antybiotyk- wg pediatry za silny jak na 3
      miesięczne dziecko. Jedna wizyta u Polskiego pediatry wystarczyła żeby podjąć
      decyzję: następne dziecko w Polsce, mimo iż poród wspominam dobrze. Kiedy ja
      byłam w ciąży moje dwie koleżanki straciły dzieci będąc w pierwszym trymestrze.
      Był to dla mnie szok, ale tam nie ratuje sie ciąży przed końcem 3 miesiąca.
      Życzę powodzenia odważnym.
      • hanalui Re: Poród w Anglii 29.12.07, 03:57
        Skonsultuj wszystkie choroby swojego dziecka z innymi lekarzami,
        najlepiej takimi co nie wiedzia ze masz kase big_grin i jestes z Anglii.
        Moja kolezanka ze zdrowym dzieckiem pojechala do Polski... i poszla
        na zwykla wizyte kontrolna po przeziebieniu czy juz nic nie swiszcze
        w plucach.
        A wyszla z dzieckiem garbatym, zezowatym, z atopowym zapaleniem
        skory, zapadajacym sie biodrem i jeszcze kilkoma innymi jednostkami
        chorobowymi. Gdyby nie to ze wczesniej wiekszosc rzeczy bylo
        kontrolowanych i wszystko bylo w porzadku a ona nie nalezey do
        panikar...wzielaby namiary od kolezkow pani doktor...prywatnego
        ortopedy, rehabilitanta, okulisty, goscia od usg itd, itd.
        • mama5plus Re: Poród w Anglii 09.01.08, 17:08
          hanalui napisała:

          > A wyszla z dzieckiem garbatym, zezowatym, z atopowym zapaleniem
          > skory, zapadajacym sie biodrem i jeszcze kilkoma innymi
          jednostkami
          > chorobowymi.

          Hanalui, dobre! smile
          tez znam 2 takie przypadki. W tym jeden gdy znajoma przyjechala z
          Niemiec z dzieckiem na wakacje. Dziecko zachorowalo(przeziebienie)
          wiec wybrala sie do lekarza i przy okazji dowiedziala sie ze ma
          dziecie nie tylko z katarem ale i mocno uposledzone. wink
          Oczywiscie lekarze niemieccy odsadzeni od czci i wiary ze
          przeoczyli cos takiego. Na szczescie po poczatkowej panice
          dziewczyna wziela sie w garsc i zaczela myslec logicznie. smile
          • najlepszymadziorek888 Re: Poród w Anglii 04.02.08, 00:17
            Witam, mieszkam w UK prawie 2 lata, i przez ten czas nie miałam kontaktu z lekarzami. Nie miałam takiej potrzeby, więc omijałam ich szerokim łukiem. Dopóki nie zaszłam w ciążę, przez myśl nie przeszłoby mi, że podejście do ciąży i porodu wygląda tutaj zupełnie inaczej niż w PL. Jestem narazie w 17tc. Byłam przerażona tym, że nikt mnie nie zbadał w celu potwierdzenia ciąży, a położna założyła mi książeczkę ciążową na samo usłyszenie, że był pozytywny test ciążowy! Mogło być tysiąc problemów, np. ciąża pozamaciczna, ale jakoś nikomu z lekarzy mimo moich próśb nie przyszło to do głowy. W 13tc wykonano mi pierwsze USG, i zapewniono, że wszystko jest ok. Przestałam się więc stresować, i czekam na 20tc, na kolejne USG. Zatanawiałam się, czy nie wrócić do PL i tam pod opieką lekarzy doczekać porodu, ale kiedy czytam wasze komentarze nabieram pewności, że trafiłam pod dobre skrzydła. Lekarze są, kiedy tylko ich potrzeba, a tak bez zbędnych stresów dla ciężarnej, kiedy wszystko idzie gładko, usuwają się w cień. Może to i dobrze? Kilka dni temu miałam mały krwotok, i strasznie się przeraziłam, ale natychmiastowo zrobiono mi kontrolne USG, które wykazało, że dziecko rozwija się prawidłowo, i czasami kiedy maluszek rośnie, komórki się złuszczają i wydostają na zewnątrz. Tak więc staram się nadal nie martwić, i liczę na to, że kiedy tylko zajdzie potrzeba lekarze będą służyć swoją wiedzą i pomocą. Oby taka potrzeba nie zaistaniała do samego porodu!!! Będę rodziła w Sheffield, może znajdzie się ktoś, kto rodził w tym mieście i opowie swoje przeżycia. Będę wdzięczna. A tym czasem czekam na USG, bo może usłyszę odpowiedź na dręczące mnie pytanie, czy noszę w sobie osóbkę z 20-toma paluszkami, czy może jest ich 21 ?? ;-P pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
            • pierejstrojka Re: Poród w Anglii 24.09.08, 16:43
              witaj najlepszymadziorek, będę rodziła za parę dni w sheffield przez cesarskie
              cięcie, mogłabyś opisać mi swoje doświadczenia z tutejszego szpitala, czy sale
              są swieloosobowe jaka opieka itd
    • yummy_mummy2 Re: Poród w Anglii 07.02.08, 17:09
      Ja rodzilam w Anglii- w niewielkim miescie Mansfield. Na opieke podczas ciazy
      nie narzekalam - chociaz dziwil mnie brak wizyty u ginekologa. Wybralam sie do
      niego jednak sama i bez zadnych problemow wykonano mi wszystkie badania za
      darmo. Od paru lat mam problemy z tarczyca, do tego dzidzia wolno rosla- w ciagu
      calej ciazy mialam chyba 6 usg. W szpitalu podczas porodu tez mialam dobra
      opieke, pielegniarki bardzo mile. Spedzilam w nim 2 dni- zostawili mnie dzien
      dluzej tylko z powodu tego ze corcia miala podwyzszona rano temp- 37,2-mimo iz
      szybko spadla, powiedzieli ze jesli chce moge dla pewnosci zostac jeszcze jedna
      noc. Corce wykonano od razu badania pediatryczne i komputerowe sprawdzanie
      sluchu. Gdy wrocilam do domu juz na drugi dzien odwiedzila mnie health wisitor-
      potem przychodzila co tydz, do pierwszego msc- pozniej juz rzadziej. Ogolnie-
      pozytywnie
      • betaeta Re: Poród w Anglii 09.02.08, 17:57
        A sa moze jakies mamy ktore rodzily w City Hospital w Birmingham? Bede miala
        tutaj planowana cesarke pod koniec marca i ciekawa jestem jakie macie wrazenia z
        tego szpitala.Pozdrawiam Aniasmile
    • magi.be Re: Poród w Anglii 10.02.08, 01:28
      Urodziłam moją córeczkę w Irlandii Płn.w Derry. Przyznam,że na początku byłam
      zdziwiona brakiem kontaktu z ginekologiem.Zapytałam o to moją położną i
      usłyszałam,że ciąża to nie choroba,tylko naturalny dla kobiety stan
      fizjologiczny,wymagający tylko większej kontroli.Troszkę mnie to zmartwilo,bo to
      moje pierwsze dziecko i byłam nieco spanikowana.Wszystko szlo dobrze,co miesiąc
      wizyta u położnej,badanie moczu,kilkakrotne badanie krwi,3 razy USG.
      Poród miałam długi i ciężki,bardzo bolesny z powodu bóli krzyżowych,ale
      wspominam go dobrze ze względu na wspaniałą opiekę,zarówno w czasie porodu jak i
      po.Mąż był cały czas przy mnie,co nie stanowiło żadnego problemu.Położnym które
      się mną zajmowały bez mała szumiały za plecami anielskie skrzydła.Tylko dzięki
      nim karmię piersią,bo miałam z tym ogromne problemy(zły kształt
      brodawek)Pomagały mi bez względu na porę i to cały czas z uśmiechem.Maleństwo
      trafiło na dwa dni do inkubatora z powodu kilku drobnych komplikacji i też było
      otoczone doskonałą opieką.
      Drugie dziecko też chcę urodzić tutaj,bo upłynie jeszcze sporo wody w
      Drwęcy(rzeka nad którą leży moje rodzinne miasto)zanim w polskim państwowym
      szpitalu będę mogla liczyć na taką opiekę.Obawiam się że do tego czasu będę za
      stara na rodzenie dzieci.
      • kiwi1980 Re: Poród w Anglii 05.04.08, 20:59
        dziewczyny a czy mialyscie robiony test na obciążenie glukoza tutaj
        w uk? ja jestem 26tc i chyba sie na to nie zanosi zeby mi to zrobili
        i chyba znowu zaczynam sie martwic
        • d.hassenpflug Re: Poród w Anglii 05.04.08, 23:04
          nie mialam
      • a.paula-27 Re: Poród w Anglii 04.05.08, 14:46
        hej magismile)

        Byłabym Ci bardzo wdzieczna za podanie wiecej szczegółow na temat
        przebiegu ciązy i opieki tutaj(w Derry).Ciekawa jestem czy dalej
        mieszkasz w Derry?Mam 27 lat.
        Ja mieszkam tu od miesiaca razem z chlopakiem,wczesniej mieszkalam w
        Szkocji prze 2,5 roku, od tygodnia wiem, ze jestem w ciązy(to
        dopiero poczatek 4 tydzien)we wtorek ide do lekarza i bede znala
        wiecej szczegolow-bardzo sie ciesze,ale tez jestem przerazona-prosze
        o pomoc-bede wdzieczna-najchetniej chcialabym sie z Toba spotkac
        (jezeli to mozliwe).Nie znam tu jeszcze nikogo z Polek,pracuje z
        Irlandkami,przydalaby mi sie bratnia duszasmile))
        To moj nr telefonu o7933282547.Jezeli nie masz nic przeciwko to bede
        czekac na telefon.
        Pozdrawiam gorąco

        Ania
        • ann_a30 Re: Poród w Anglii 18.07.08, 15:06
          Ja będę rodzić w październiku. Z opieki jestem b. zadowolona. Niestety do
          ginekologów chodzę, bo jest to ciąża z komplikacjami. Więc nie jest prawdą, że
          zostawiają człowieka bez opieki lekarskiej. Leżałam w szpitalu (krwawienia) i
          chwalę sobie podejście położnych, nawet salowych.
          • paskhan szukam mam, ktore rodzily w Watford 22.07.08, 17:56
            witam,

            mam termin porodu na koniec stycznia 2009 w watford hospital i szukam mam, ktore
            podpowiedzialyby mi cos na temat tego szpitala. przekopalam przez wszystkie
            wypowiedzi, ale nie znalazlam jeszcze zadnej smile

            serdeczne dzieki!!
            • anula-pl Re: szukam mam, ktore rodzily w Watford 12.03.09, 16:54
              Witam napewno już urodziłaś gratuluje.Ja mam termin dopiero na ho ho
              listopad ,ale bardzo się denerwuje tym porodem tutaj w
              Watford,możesz mi napisać jak było? Niestety słyszałam nagatywne
              opinie i troche się boje z góry dziękuje za odpowiedz
          • dorotafilipa Re: Poród w Anglii 13.11.08, 17:25
            Rodziłam 7. m-y temu w Milton Keynes. Sama nie wiem od czego zacząć, bo wszystko
            było nie-tak. Szpital zawiódł na każdym etapie! Gotowa byłam na ból, pragnęłam
            pierwszego mojego dziecka całym sercem i z niecierpliwieniem czekaliśmy z mężem
            na TEN DZIEŃ... Może któreś dziewczyny tu rodziły i są zadowolone? Nie ja! Poród
            był długi (62/h). Tydzień po terminie. Po skurczach przepowiadających,
            nadeszły te "właściwe" - co 6min. , regularne. Nie będę opisywać szczegółów,
            ponieważ za długo by zeszło(...). Mam jednak ogromny żal do personelu
            medycznego! Tylko jedna położna w czasie mojego porodu okazała się "tą z
            powołaniem" - to Patrycja. Poród jak pisałam był długi, więc poznałam i inne
            położne. Najgorszą okazała się Eryka. Jej przypadł ostatni okres porodu. I co?
            Całkowicie nie zdała egzaminu! Nie było jej przy mnie, opuszczała mój pokój na
            długie chwile, nie potrafiła wskazać kiedy mam przeć (na 12/h)przed finałem
            podany miałam epidural, więc asystowanie położnej było mi niezbędne). Pojawiał
            się miejscowy silny ból po prawej stronie brzucha, a ja początkowo myślałam, że
            wtedy mam właśnie przeć(tym bardziej, że pseudo położna mówiła: przyj kiedy
            czujesz). No to parłam... Sytuacja trwałą ponad godzinę, mąż wzywał pomocy,
            krzyczał, żeby wreszcie ktoś przyszedł i powiedział, kiedy mam przeć! Ból
            przeszedł w potworny, nie dający się w żaden sposób znieść. Zaczęłam krzyczeć,
            że umieram, wzywać pomocy. Moja położna "zniknęła". Przybiegła jakaś
            pielęgniarka z przerażeniem w oczach, a po długiej chwili inni. Przewieziono
            mnie na salę operacyjną. Po kolejnym znieczulenie ZO, mój kochany syn został
            wydarty na świat za pomocą kleszczy.
            Pewnie szybko zapomniałabym o bólu, ale wydarzyło się coś jeszcze. Byłam
            niemonitorowana. Żadna położna nie oglądała"tego miejsca". 3.ego dnia po
            porodzie chciano mnie wypisać do domu. Moje argumenty, że nie mogę chodzić, że
            bardzo cierpię nie zmusiły personelu do zastanowienia się. Zażądałam wizyty
            lekarza, po kilku godz. przyszedł i wypowiedział tylkosurprisedj, pani zostaje, jest
            infekcja. Zadaniem szpitala było nie dopuścić do takiego olbrzymiego
            zakażenia! 5.dnia po porodzie byłam otwierana od nowa i czyszczona. 8.dnia
            wypisałam się na własne żądanie, bo psychicznie nie dawałam już rady! Kolejna
            zmiana położnych przychodząc na moje wezwania, pytała czym może mi pomóc, a
            mnie ręce opadały. Żadnej wymiany info o pacjencie... Dzisiaj kwalifikuję się
            m.in. do operacji mięśni (pupy)...ale to już kolejna historia, która jest
            następstwem mojego porodu. Jedno jest pewne, szpital naraził moje zdrowie, jak
            nie życie na wielkie ryzyko! Połóg trwał nie 6.tyg. a 6. m-y. Najgorsze były 3.
            pierwsze. Żyłam w bólu, zażywając silne środki przeciwbólowe. Nie będę
            opisywać, jaki straszny to był czas. Cotygodniowe wizyty w klinice ginek.
            na nic się zdały. Przejął mnie szpital w Oxfordzie.
            Muszę kończyć, bo synek się obudził. Mam ogromną prośbę, jeśli któraś
            rodząca w MK miała podobne doświadczenia napiszcie. Ja czekam na kolejne
            spotkanie z przedstawicielami szpitala. Nie zostawię tej sprawy! Poród
            wspominam b. negatywnie, przeżyłam traumę o której chyba nigdy nie zapomnę. Wg
            mnie położne(z którymi miałam kontakt), nie mają pojęcia o wywoływaniu
            naturalnego porodu! Dlatego tak dużo jest porodów przy użyciu próżno-ciągów lub
            kleszczy! Totalne średniowiecze!
            A może ktoś wie, jak walczyć ze szpitalem? Byłabym wdzięczna o każdą radę.
      • agatalenk Re: Poród w Anglii 08.05.09, 09:15
        witam.ja też rodziłam w UK, 11 miesięcy temu.gdy się dowiedziałam że
        jestem w ciązy byłam przerażona.nie znam dobrze angilskiego i bałam
        się jak się z nimi dogadam.9 miesiecy szybko mineło i doszło do
        porodu. urodziłam w 37 tygodniu. Dwa dni przed porodem wylądowałam w
        szpitalu bo odeszły mi wody. Opieke wspominam doskonale i sam poród
        też. Trwał 1 godzine i 15 min.z dzieckiem bylo wszystko w
        porządku.Teraz już jestem w Polsce.
    • anulka0as Re: Poród w Anglii nikt z oxfordu?:( 24.07.08, 16:41
      hej dziewczyny poczytalam was ale nigdzie nieznalazlam posta o
      szpitalu w oxfordzie a ja tam bede rodzic na poczatku pazdziernika.
Pełna wersja