lanetka_j
18.04.06, 13:30
Zwracam sie z prosba o porade do obecnych i przyszlych mam, ktore stanely
przed dylematem: ciaza i porod w Polsce czy w Anglii. Moja sytuacja jest
nastepujaca: maz pracuje od 8 miesiecy w Londynie, zarabia ok. 1500 funtów
miesięcznie, ja pracuję w Warszawie, gdzie zarabiam ok. 2000zl: niecale 500 zl
za pól etatu w liceum, korekty na umowe-zlecenie za ok. 1200 zł, plus
korepetycje ok. 300 zl co miesiac. Do tej pory zylismy na dwa domy, bo
zakladalismy, ze jak tylko skoncze staz w szkole, to dolacze do meza i sama
pojde do pracy (jestem anglistka), a przez te 8 miesiecy spotykalismy sie raz
na 2 tygodnie, po 3-4 dni. Nie powiem, zebym dobrze znosila te rozlake, no ale
maz dostal kontrakt na 2 lata i wyjechal w celach przede wszystkim
zarobkowych, gdyz chce otworzyc wlasna firme. Wszystko byloby niby OK ale...
jakis czas temu okazalo sie, ze jestem w ciazy, termin mam na polowe grudnia.
Cieszymy sie oczywiscie z dziecka, ale ja mam mnostwo watpliwosci jak to
bedzie w naszej sytuacji. No i jestem w zupelniej kropce. Nie wiem, czy dla
dobra dziecka i naszej rodziny zostac w Polsce, czy mimo wszystko poleciec do
meza na stale.
Za pozostaniem w Polsce przemawia to, ze mam tu swoje mieszkanie, rodziców i
siostre, ktorzy mogliby mi czasem pomoc w opiece nad dzieckiem no i przede
wszystkim mam stala prace i dochod. Oznacza to platny macierzynski i nawet
jesli nie zdecyduje sie wracac po porodzie do liceum, to i tak utrzymam sie z
korekt i korepetycji nie rezygnujac jednoczesnie z w duzej mierze samodzielnej
opieki nad dzieckiem. Poza tym wiadomo, ze maz bedzie mi wtedy przysylal
pieniadze, i nawet 100 czy 200 funtów na warunki polskie bedzie duza pomoca.
Za wyjazdem do meza przemawia oczywiscie to, ze rodzina bedzie w komplecie, ze
bede mogla liczyc na jego wsparcie w czasie ciazy, ze bedziemy przezywac to
razem, no i najwazniejsze wg mojego meza: ze dziecko bedzie mialo brytyjskie
obywatelstwo. Niestety, za 1500 funtów w Londynie ledwo co damy rade utrzymac
sie we trojke. Ja moge dalej robic moje korekty, ale to da w przeliczeniu nie
wiecej niz 200 funtow miesiecznie. Wiem, ze na dziecko dostalibysmy jakies 17
funtów tygodniowo, ale to tez przeciez niewiele, biorac pod uwage fakt, ze
samo mieszkanie 2 pokojowe (teraz maz mieszka w shared flat) kosztowaloby nas
minimum 800 funtów. A gdzie oplaty, zycie, wyprawka i potem stale wydatki na
dziecko? Jak pisalam, maz wyjechal przede wszystkim w celach zarobkowych i
gdybym ja pojechala do niego, nie odkladalibysmy nic.
Nie mam tez pojecia jak wyglada prowadzenie ciazy w Anglii i ile kosztuje
porod-cesarskie ciecie (bede musiala miec cesarke ze wzgledu na wade wzroku),
jak jest z opieka poporodowa itp. W Polsce wiadomo, sluzba zdrowia jest
beznadziejna, ale mozna trafic na dobrego ginekologa i wybrac dobry szpital.
Zreszta w Polsce cesarka (oczywiscie nie np. w Damianie) i prowadzenie ciazy u
dobrego prywatnego ginekologa to jakies 3 tysiace, i tyle jestem w stanie
przeznaczyc. W Anglii te koszty byłoby pewnie o wiele wyższe.
Nie wiem jaka podjac decyzje, mam metlik w glowie. Maz twierdzi, ze powinnam
przyjechac w wakacje i zostac juz do porodu, a potem „sie zobaczy”, ze to
najlepsze wyjscie, bo trace „tylko” pol etatu w szkole, ze znajdzie lepiej
platna prace itp. OK, ale to jakby rozwiazuje jakos tylko kwestię tego co „po”
prodzie... a co z samym okresem ciazy i porodem?