Dodaj do ulubionych

sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich mam...

29.06.06, 11:12
Urzadzam party dla mojego syna w sobote - zaprosilam 13 dzieci z jego klasy ,
wczesniej kilka razy robilam dla jego klasy faworki, nalesniki czy tez
racuchy i niby wszystkim smakowalo.... ale one sa zaklamane.... dzis
zapytalam 3 mamy czy ich dzieci przyjda bo musze wiedziec ile bedzie dzieci
no i ile przygotowac jedzenia itd i jedna odpowiedziala: ale niczego nie
przyrzadzaj bo moje dzieci i tak tego nie zjedza bo nie lubia... no coz kazdy
ma prawo czegos nie lubiec zapytalam w takim razie co lubia ?, co jedza itd?
uslyszalam odp: generalnie frytki, chipsy, hamburgery itp , nie mam nic
przeciwko temu ale nie dziwie sie ze one wszystkie sa tak grube skoro od
malenkosci karmione sa fast foodami, sztucznymi barwnikami i konserwantami.
Teraz nareszcie dowiedzialam sie jak potrafia wspaniale klamac angielskie
mamay- w sumie tylko 8 osob potwierdzilo swoje przyjscie a reszta mowie o
tych o ktorych pisalam wczesniej baly sie je wyslac przypuszczam z powodu
jedzenia.
Genralnie jest to bardzo biedny narod , nie wie co dobre i od najmniejszych
lat karmiony jest sztucznym badziewiem. Mozecie mnie schlostac ale takie jest
moje zdanie. Nie generalizuje ze wszyscy sa tacy ale przypuszczam ze
wiekszosc tak.
Obserwuj wątek
    • dorotus76 Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 29.06.06, 11:34
      No, to straszne...
      Kiedyś przez kilka dni pilnowałam dziecka u pewnej Angielki, robiłam temu
      dziecku obiadki, naleśniki, itp. a ono kręciło nosem...Za to super umiało
      nastawiać piekarnik i wrzucać frytki, raz dwa trzy i jedzenie gotowe. Tak samo
      spiżarnia pani domu...same fast foody. Dziecko miało 5 lat. I sporą jak na ten
      wiek nadwagę.
      W innych domach ang. nie bywałam, więc nie wiem.

      pozdróffka
      • teddy_bear Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 29.06.06, 11:59
        zgadzam sie ze nie jest to zdrowe ze generalnie ( wazne slowo ) dzieci i
        dorosli w Anglii odzywiaja sie polproduktami .
        mowie generalnie poniewaz u mnie w szkole bardzo rzadko pojawiaja sie kielbaski
        czy pizza na urodzinowych przyjeciach.jedna matka przepraszala mnie ze dala
        mojemu dziecku chipsy jak bawil u niej w domu .
        najpopularniejsze na party w mojej szkole sa dipy z roznymi warzywami ,zawsze
        sa male sery , kanapki z maslem orzechowym i serem ....oczywiscie troche crisps
        i jakichs slodyczy
        nie generalizujmy bo to jak powiedziec ze Polacy pija duzo wodki.
        ktorzy Polacy ? bo ja np nie pije
    • mama5plus Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 29.06.06, 12:28
      Nie schlostam Cie bo dobrze gadasz.
      Niestety.
      Dla tych dzieciakow.
      Zreszta to zadna nowosc bo skad niby cala przeprawa Jamie Oliviera
      ze stolowkami szkolnymi?
      Rodzicom jakos to nie przeszkadzalo.uncertain
      A skoro dziecko tak od poczatku jadalo to nie ma mocnych by nagle zaczelo
      gustowac w domowych wypiekach. Bo to jest nowosc, a tym bardziej, ze taka
      ktorej nigdy w zyciu nie jadalo
      Bo, jakby nie bylo, faworki to takie etniczne jedzenie wink
      Polskie nalesniki tez sa ciut inne niz tubylcze. Nie mowiac juz o tym, ze smak
      supermarketowych jednak zawsze bedzie inny niz tych domowych.
      Przyklad:
      Moja tesciowa w sumie dobrze i zdrowo gotuje.
      teraz! Gdy sama ma problemy ze zdrowiem.
      Kiedys wiekszosc jedzenia to byly polprodukty i gotowce. I tak M raz chcial
      zrobic takie nalesniki jak mamy.
      Szkockie. Nie wyszly mu wink
      To przewertowalam przepisy, sama probuje.
      No nie to!
      W koncu pytam tesciowa o ten tajemny przepis.
      A ona wielce zdziwiona: OOO! Ja gotowe w M&S kupowalam ;-p
      Ale szczytem dziadostwa zywila sie moja byla sasiadka.
      Naprawde to byla sama chemia, tluszcz i cukier.
      Z przykroscia stwierdzam, ze wszystkie `rarytasy` ktore dzieciom przynosila
      regularnie i torbami ladowaly w smietniku sad
      Nawet najwiekszemu wrogowi bym tego nie dala uncertain
      I z przykroscia stwierdzam, ze jej o dalszych dziejach tych smakolykow
      nie powiedzialam, ale smiem twierdzic, ze to byla dyplomacja a nie klamstwo wink
      Jej corka, juz dorosla, jedyne owoce jakie kiedykolwiek w zyciu jadla to byly
      brzoskwinie z puszki. Choc cale dziecinstwo spedzila wsrod sadow owocowych.
      Maz mial zawal. Ona raka, dzieci cukrzyce, ale nic nie pomagalo uncertain

      Oczywiscie sa mniej lub bardziej uswiadomione rodziny, ale przecietna to raczej
      chips & burgers.
      Ogolnie na wsi widze, ze jednak sporo ludzi uswiadomionych i ruch w sklepie eko
      ogromny. I sa 3 takie tylko w naszej wiosce. Plus 2 miesne.
      I asortyment bardzo bogaty.
      Mysle,ze to sie zmnienia na lepsze powoli.
      • vereena Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 29.06.06, 12:55
        A ja mam inne doświadczenia. Co prawda mojej córce do szkoły jeszcze daleko (16
        miesięcy), może później będe miała inne obserwacje. Jak na razie moje koleżanki
        Angielki kupują dla dzieci warzywa i jogurty organic, na spacerach maluchy
        pogryzają melona, banana, albo... avokado, ewentualnie chrupki marchewkowe,
        ciasteczka warzywne (bez cukru) albo rodzynki. Do picia konsekwentnie tylko
        woda. Porównanie mam z jedną koleżanką Polką, która wychowuje swoje dziecko na
        herbatce rumiankowej Hipp (w składzie 99 procent cukru i 1 aromatu
        rumiankowego) i dziwi się, że mała nie chce jeść obiadu po takiej cukrowej
        bombie. Może miałam szczęście trafic w bardziej "uświadomione" angielskie
        towarzystwo wink
        • basiak6 Re: sztuczne jedzenievs herbatki:) 29.06.06, 19:33
          Mam takie same doswiadczenia, moje tutejsze angielskie kolezanki odzywiaja
          dzieci super, warzywa, owoce, same gotuja, etc, do picia woda zadnych sztucznych
          sokow.
          Tutejsze maja o dziwo zdrowsze zeby niz te ktore znam z Polski i mniej chorujasmile
      • mama5plus Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 29.06.06, 16:34
        O, polska dieta tez mi nie imponuje! Te wszystkie morlinki, kubusie,
        danonki,bakusie, kaszki-ulepki, hippy, mamby,lizaki ktorymi karmi sie dzieci w
        ramach zdrowego zywienia i roznych rekomendacji. i wszechobecne kanapeczki.
        Albo sloiczki do bolu.
        I teksty: no co ty!! dziecku wode dajesz?!! To nic lepszego(!!) juz nie mozna?
        A soczek moze? Albo herbatki troche cieniutkiej. Albo chociaz rumianeczek?? No
        co ty! Nieslodki?! To przeciez dziecko nie ruszy!!`
        A i owszem! ;PPP

        Monisia, jesli chcesz by wilk byl syty i owca cala to moze sprobuj z takimi
        opcjami:
        frytki w wersji organic-beda wygladaja jak te sztuczne , smakowo lepsze acz nie
        licz , ze ktos to doceni wink
        No i w tej wersji, rownie zdrowe, a nawet zdrowsze moze troche niz chrusciki
        domowe.
        kielbaski, ale kupione u dobrego rzeznika, bez tych ilosci tluszczu i 100%
        miesa albo z malym tylko dodatkiem glutenu. zareczam, ze sprawdzone i docenione
        nawet przez najwierniejszych wyznawcow junk food wink

        pizza - mozesz kupic spody w wersji organic albo wykorzystac mini naan bread,
        ew sama spod zrobic, ale watpie by to zostalo docenione wink
        Do tego gora domowym sumptem smile

        Moze jeszcze sausage rolls, z tym, ze tez domowe, z wsadem z prawdziwego
        miesa wink
        Albo takie jakby polskie paszteciki.

        Do tego sprawdzone tez towarzysko pewniaki to domowe chocolate chip cookies.
        Moze jakies brownies. Muffinki ale takie malutkie, robione w tych papierkach do
        petit fours.
        A z polskich wszelkie serniki na zimno, szarlotki, ciasta z owocami.
        Albo babeczki kruche z bita smietana ew masa budyniowa(czyli mini tartes)czy/i
        galaretkowa i z owocami ew.
        Gwarancji nie wystawie ale mysle, ze by przeszlo wink
    • basia313 Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 29.06.06, 13:57
      Monisia, doskonale rozumiem, co czujesz. .. Choc przyznam ze rozumiem po czesci
      te mamy. ANgileski jak slusznie piszesz niewiele gotuja czy pieka, ale w czym
      CIe oklamywaly? Ze smaczne jedzenie robilac? NO robilas, ale one nie chcialy Ci
      zrobic przykrosci, moze wiec powiedzialy: YOu have made fantastic cakes or
      pancakes, they were really scrumptious. PRawda to moglo byc i na pewno docenily
      Twoje wysilki, bo same tego by nie zrobily. I mysle, ze tak to lepiej
      potraktowac, niz ze CIe oklamywaly.PO prostu docenily Twoje wysilki i tyle. A
      czy to wyladowalo w koszu na smieci( jak pisze np MAma5plus) to juz inna sprawa.
      PO drugie nalesniki, racuchy, faworki pyszne to sa, ale zdrowe? OCzywiscie ze
      nie, sa tuczace i tyle. Smakuja natomiast lepiej, bo sama je zrobilas.
      A co do diety wiekszosci rodzin londynskich to zgadzam sie jest mizerna.
      • ma.pi Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 29.06.06, 14:06
        I jeszcze cos. Po ostatniej wizycie w Polsce mam niestety nie najfajniejsze
        refleksje. Doganiamy Ameryke :o(, coraz wiecej dzieci z nadwaga i to sie rzuca
        w oczy.
        Takze te wszystkie sztuczne jedzenie zakrolowalo juz w Polsce i nie sadze aby
        zostalo wyparte przez zdrowe produkty, a wrecz jestem pewna, ze coraz wiecej
        ludzi bedzie korzystac z gotowych zapychaczy.

        Pozdr.
      • monisia98 Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 29.06.06, 14:25
        zgodze sie z toba basiu313 ze moze racuchy, faworki czy tez nalesniki nie
        naleza do dietetycznych produktow ale wole aby moje dzieci jadaly ciasta ,
        cisteczka czy deserki przeze mnie zrobione niz zjadaly chipsy, hamburgery czy
        tez inne tego typu spreparowane i przygotowane sztuczne na chemii produkty a co
        do oklamywanie mnie sadze ze one mowily ze dobre zeby mi przykrosci nie zrobic
        a zwyczajnie im nie smakowalo , podejrzewam ze ich dzieciom tez - wcale sie nie
        dziwie gdybym znala tylko sztuczne ciastka i cisteczka z tesco lub tez jadala
        fast foody na dzien dobry to pewnie tez by mi nie smakowalo wlasnorecznie
        ciasto czy deser.
        Zreszta ostatnim razem jak przynioslam racuchy do szkoly jedna z mam zapytala
        mnie czy ja sie przypadkiem nie nudze w domu ? Wiec odparlam ze i owszem
        dlatego lubie gotowac , na to ona zapytala jak dlugo robilam te placki - wiec
        powiedzialam ze tak ok. 2 godz. , zrobila takie oczy i odparla : ja w zyciu nie
        poswiecilam tyle czasu na przygotowanie obiadu a tobie sie chcialao piec placki
        dla tylu osob ? Wiesz ja cie podziwiam.
        A dwa dni pozniej widzialam owa mame jak kupowala obiad dla siebie i swoich
        dzieci : tak zgadlyscie : gotowe zarcie !!! tylko wlozyc do mikofalowki.
        Ja psu nie dawalam swojemu takiego jedzenia a co dopiero dzieciom , pewnie moj
        maz tez by tego nie zjadl.
        Ale zgodze sie z wami ze Polska coraz bardziej zbliza sie do Europy i Stanow -
        dzieci jadaja w Mc Donalds lub Pizza hut.
        Jeszcze kiedy mieszkalam w Polsce na moim osiedlu mieszkala pewna rodzina - ja
        bym nazwala ja niezla patologia - oboje ona i on rodzice dziecka od kiedy maly
        sie urodzil przesiadywali w knajpie 3 klasy - od rana do nocy pili piwko,
        palili a maly jak juz tylko siedzial wcinal Chipsy i popijal Coca-cola. Obecnie
        ma 8 lat i jest gruby i ledwo moze biegac i sie poruszac - lekarka swierdzila u
        niego nadwage i nadcisnienie - teraz go odchudzaja a jak on zaplacze mamusia
        biegnie i kupuje Coca-cole bo synek chcial no to przeciez odmowic mu nie mozna.
        Takze zgodze sie z wami ze nie wszystkie mamy polskie zwracaja uwage na to co
        daja jesc wlasnym dzieciom.
    • julex Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 29.06.06, 17:08
      Skoro mozna sie tutaj smialo wypowiedziec, to ja tez to zrobie. Uwazam, ze w
      Polsce przywiazuje sie bardziej wage do zdrowego zywienia dzieci niz w Anglii.
      Ja widze i to bardzo czesto jak juz maluszki a Londynie zajadaja sie
      fryteczkami z Mc Donalda sad
      Wiele osob i wiele opini. Ja uwazam, ze w Polsce jest smaczniejsze jedzonko i
      zdrowsze dla dzieci. Pozdrawiam - Kasia.
      • mama5plus Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 29.06.06, 18:56
        julex napisała:

        Uwazam, ze w
        > Polsce przywiazuje sie bardziej wage do zdrowego zywienia dzieci niz w Anglii.

        Jasne, niektorzy przywiazuja. A inni jako pierwsze pokarmy w 3 miesiacu
        wprowadzaja kielbache, czekolade i ogorki kiszone. I jacy sa z siebie dumni wink
        Roznie to bywa z tym zdrowym zywieniem wink
        • julex Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 30.06.06, 10:31
          Pierwszy raz slysze zeby w 3 miesiacu zycia dziecka wprowadzano w Polsce
          kielbache, czekolade i ogorki kiszone ! Chyba to ostro przesadzone. Moze kazdy
          krytykuje bardziej kraj, gdzie go po prostu nie ma? Zreszta dziewczyny, o co tu
          sie spierac? wazne abysmy my pilnowaly zdrowiutkiej diety naszych pociech smile
    • aniaheasley Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 29.06.06, 19:38
      Ja dzieciom gotuje zdrowo, duzo warzyw, ryby, kurczak pieczony, ciemne
      pieczywo, ogorki, pomidorki. One nawet to polubily, nie mialy wyjscia.

      Ale jak syn zaprasza kolegow do domu to na stol wedruja frytki, chicken
      nuggets, mini sausages, i potem ciasto czekoladowe, fairy cakes, itp. Przeciez
      nie bede synowi obciachu przy kolegach robic smile
    • ewunia_uk Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 29.06.06, 19:47
      Masz racje jesli chodzi o ogolne tendencje tutaj w Anglii. Ostatnio co prawda
      sporo sie mowi o zdrowym zywieniu dzieci - az sie nie chce wierzyc, ze
      jakis "celebrity chef" musial cala debate zapoczatkowac, a przedtem wszyscy
      przymykali oczy wink

      Niektorych nawykow jednak nie da sie tak latwo wykorzenic, zwlaszcza, ze to juz
      drugie otyle pokolenie rosnie. Mnie najbardziej szkoda otylych dzieci (a widzi
      sie czesto nawet dwu-trzylatki), bo jaka one szanse maja na zdrowe zycie, jak
      juz jako kilkulatki sa otyle.

      Nawyki zywieniowe i otylosc to rowniez w UK kwestia klasowa. Mozna nawet
      sparafrazowac Germaine Greer - "Fat is a Class Issue" smile Im wyzsze
      wyksztalcenie i status spoleczny, tym ludzie zdrowiej sie odzywiaja i sa
      szczuplejsi. Roznice sa ogromne, jak wykazaly zreszta rozne badania na ten
      temat publikowane w prasie.

      U znajomych mi mam jest teraz moda na organizowanie "alternatywnych" przyjec
      urodzinowych dla dzieci - McDonaldy i inne tego typu sa w zlym tonie, za to
      kroluja miejsca typu Wild Life Sanctuary, gdzie dzieci dostaja do jedzenia
      crudites i biegaja po swiezym powietrzu.

      Nie rozumiem tylko Twojego przekonania, ze te mamy cie "oklamuja" - przeciez Ci
      powiedzialy, zuplenie szczerze, zebys sie nie wysilala z tym domowym jedzieniem
      nastepnym razem. Nie oczekiwalas chyba, ze Ci powiedza "jedzenie bylo
      paskudne, na wymioty mi sie zbieralo" - przeciez to nawet nie o klamanie chodzi
      tylko o pewne konwenanse i dobre wychowanie. Zreszta nie uwierze, ze np. w
      Polsce sa takie zwyczaje, ze jak sie gospodarz pyta, czy jedzenie na imieninach
      smakowalo, to goscie zgodnie z prawda wybrzydzaja. No nie uwierze i juz!

      Poza tym, pomiedzy domowymi nalesnikami a hamburgerami z McDonalda jest bardzo
      duzo mozliwosci, nie trzeba z jednej skrajnosci wpadac w druga. Zreszta bardzo
      sie dziwie, ze o tych burgerach napisalas, bo z mojego doswiadczenia wynika, ze
      dzieci nie za bardzo burgery lubia - nawet te wychowane na "chemii" jak to
      nazywasz. Natomiast zwykle dobrze "wchodza" na dziecinnych przyjeciach
      miniaturowe pomidorki, surowa marchewka i papryka pokrojona na julienne,
      truskawki, a nawet ogorki w plastrach - zdziwilabys sie, jak wiele dzieci
      uwielbia surowe ogorki.
    • dag78 Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 30.06.06, 00:14
      prawde mowiac tez nie rozumiem o co ci chodzi z tym zaklamaniem...czy nigdy ci
      sie nic podobnego nie przytrafilo?
      Ja wielokrotnie podczas poczestunku np smakolykami indyjskimi mowilam ze
      przepyszne, a tak naprawde wyrzucilabym do kosza - w smaku nie lubie i juz za
      to patrzec i wachac moge godzinamismile)
      • edytkus Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 30.06.06, 03:16
        dag78 napisała:


        > Ja wielokrotnie podczas poczestunku np smakolykami indyjskimi mowilam ze
        > przepyszne, a tak naprawde wyrzucilabym do kosza

        w takich sytuacjach postepuje sie bardziej dyplomatycznie "so different, I've never had anything like
        that before" wink, wiesz, ni edajesz do zrozumienia ze niesmaczne ani nie omdlewasz z zachwytu
        • dag78 Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 30.06.06, 21:09
          nie sprecyzowalam tu moich dokladnych odpowiedzi i "zachwytow" nad jedzeniem ,
          mowie dokladnie tak jak podpowiadaszsmile) chodzilo mi o to ze wiekszosc z nas
          zachowuje sie tak samo jak "te zaklamane angielki" nie mowimy gospodyni ze cos
          nam nie smakuje tylko jemy i usmiechamy siesmile)
      • monisia98 Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 30.06.06, 09:23
        a ja powiem jadalam wielokrotnie juz w Anglii jedzenie indyjskie ze wzgledu na
        zaprzyjazniona rodzine i powiem szczeze jedzenie za kazdym razem bylo boskie ,
        dla mnie delicja - moze dlatego ze oboje z mezem lubimy wszlekiego typu
        jedzenie. A to co u nich jedlismy sama obecnie niejednokrotnie gotuje u nas w
        domu , moje dzieci sa zachwycone nawet moja 2,5 latka je i nie grymasi.
      • monisia98 Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 30.06.06, 09:27
        a co do zaklamania to chodzilo mi o to ze wczesniej kiedy jadly i probowaly -
        same chwalily i mowily super, rewelacja, naprawde dobre itd bla , bla bla ,
        poczym kiedy zaprosilam dzieci na party podejrzewam ze nie wiedzialy jak mi
        powiedziec zebym niczego nie gotowala bo baly sie mnie urazic - a ja nic nie
        wspomnilam co przyrzadze lub co bedzie do jedzenia na party ale jedna z nich
        bardziej odwazna wyjechala z tekstem : tylko niczego nie przyrzadzaj
        itd....reszte juz znacie...
        To nie uwazacie ze jest to z ich strony zaklamanie....
        • edytkus Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 30.06.06, 17:04
          monisia98 napisała:

          >e jedna z nich
          > bardziej odwazna wyjechala z tekstem : tylko niczego nie przyrzadzaj
          > itd....reszte juz znacie...
          > To nie uwazacie ze jest to z ich strony zaklamanie....

          dlaczego, co jest zaklamanego w porpozycji abys dala sobie spokoj? skad wiesz, moze one sie
          pochorowaly po poprzednim przyjeciu? moze ktoras znalazla wlos czy cos takiego? a moze postawilas
          je w glupiej sytuacji, przygotowalas super przyjecie a one nie moga lub nie maja ochoty aby
          rewanzowac sie podobnym (holender, ja sobie nie wyobrazam zeby smazyc faworki pare godzin)? a byc
          moze im rzeczywiscie jedzenie nie smakowalo ale nie wypadalo odmowic (np. Amerykanie nie lubia
          slodkosci a nalesniki traktuja jako sniadanie dla dzieci)? zdecydowanie nie widze zaklamania, raczej
          postepowanie w zgodzie z konwenansami savoir vivre
        • hanula Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 30.06.06, 21:30
          > a co do zaklamania to chodzilo mi o to ze wczesniej kiedy jadly i probowaly -
          > same chwalily i mowily super, rewelacja, naprawde dobre itd bla , bla bla ,
          > poczym kiedy zaprosilam dzieci na party podejrzewam ze nie wiedzialy jak mi
          > powiedziec zebym niczego nie gotowala bo baly sie mnie urazic - a ja nic nie
          > wspomnilam co przyrzadze lub co bedzie do jedzenia na party ale jedna z nich
          > bardziej odwazna wyjechala z tekstem : tylko niczego nie przyrzadzaj
          > itd....reszte juz znacie...
          > To nie uwazacie ze jest to z ich strony zaklamanie....

          Zakłamanie? Wręcz przeciwnie, wykazały się szczerością. Zakłamanie to byłoby, gdyby cię z fałszywym uśmiechem namawiały, żebyś im znowu nagotowała polskich przysmaków.
          Uważam, że zachowały się przyzwoicie, najpierw chciały oszczędzić twoje uczucia, więc pochwaliły twoje potrawy, ale żebyś znowu nie stała wiele godzin przy kuchni bez sensu, w końcu powiedziały ci prawdę.
          Z ciekawości: jak ty byś się zachowała w takiej sytuacji? Idziesz na przyjęcie, powiedzmy, szkockie, dostajesz haggis, który pani domu własnoręcznie przygotowywała wiele godzin, a na widok którego chce ci się zwracać. A potem ta sama osoba zaprasza cię raz jeszcze. Od razu mówisz jej, że beznadziejnie gotuje? Chwalisz, po czym idziesz drugi raz, drugi raz się męczysz i drugi raz chwalisz?
    • poleczka2 Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 02.07.06, 22:04
      Nie będę się wypowiadać na temat taktu czy jego braku angielskich mam w Twoim
      przypadku ale wypowiem się na temat żywienia dzieci. Ogólnie to stwierdzam też,
      że angielskie dzieci są żywione okropnie, niektóre skrajne przypadki cierpią na
      malnutrition co jest jakby ironią zwżywszy że dzieci przeważnie nie są
      nejadkami ale rąbią fast foody. Rzadko oglądam tv ale co jakiś czas karmiąc
      Lilkę przed spaniem włączy mi się Honey I'm killing the kids czy jakoś tam o
      ektremalnych przypadkach głupoty rodziców w zakresie żywienia i wychowywania
      dzieci. Wśród moich angielskich znajomych wiele jest osób żywiących dzieci
      chicken nuggets z zamrażarki i czipsami. Wiele mam na grupach na które chodzimy
      nie może pojąć, że moje dzieci nie jadły jeszcze nigdy czipsów i nie piły coca
      coli. Ja ze swojej strony staram się abyśmy jedli zdrowo, kupuję organic na to
      na co mnie stać, nie kupuję gotowych produktów typu ready to roast czy
      podobnych produktów które mają dużo cukru i soli. Nie kupujemy w ogóle słodyczy
      (choć mamy je w domu bo mąż przynosi z pracy co jakiś czas i sam je je), easter
      eggs jemy przez następne pół roku, piekę sama używając dobrych składników ale
      nie chcę przeginać w drugą stronę z kolei, czasami robię egg and chips z
      organic jajek i frytek. Dzieci pójdą do szkoły i zetkną się z jedzeniem
      pochłanianym przez ich kolegów i koleżanki więc przygotwuję ich do wyjścia w
      świat w tym kierunku ale jak robię burgery to zawsze na dobrych składnikach.
      Nie jestem osobą bardzo kreatywną więc zbudowałam sobie biblioteczkę dobrych
      książek kulinarnych, moją ulubioną autorką książek o żywieniu dzieci jest
      Annabel Karmel, moja dwójka wyrosła na jej przepisach i trzecie pewnie też.
      Jeszcze nie organizowałam przyjęcia urodzinowego dla dzieci ale jak zrobię to
      nie wiem jak przyjmie się jedzenie które planuję zaserwować, nie żadne cupcakes
      i sausage rolls z zamrażalnika tylko świeże warzywa i owoce z dipami czy
      własnoręcznie robione ciasta.
      Myślę że nie ma się co przejmować innymi tylko robić swoje aby nasze dzieci
      jadły zdrowo. Nie serwuję polskiego jedzenia Anglikom bo wiem, że im niektóre
      rzeczy nie smakują (ostatnio było w gazecie jak to Polacy kradną karpie z
      angielskich stawów, ludzie mnie pytali już jak możemy jeść takie smakujące
      błotem ryby) i nie chcę ich zobowiązywać. Kiedyś zaprosiłam na obiad rodzinę i
      zaserwowałam buraczki zasmażane, ja kocham ale widziałam jak inni się męczyli,
      nie przyzwyczajeni do takiego smaku więc już potem zawsze robiłam tak jak są
      przyzwyczajeni, buraczki trzymam na obiady dla siebie.
      • edytkus Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 03.07.06, 05:15
        poleczka2 napisała:

        >Ja ze swojej strony staram się abyśmy jedli zdrowo, kupuję organic

        wiesz ze w UK organic tak naprawde nie musi byc 100% organic?
        www.organic-consultancy.com/ogfaq.shtml:
        The Organic Products Regulation divides organic multi-ingredient foods and drinks into two categories
        depending on the proportion of organic ingredients present:

        Category 1. Organic
        Product contains a minimum of 95% organic ingredients by weight. Product can be labelled ?Organic? eg
        Organic Cornflakes. Most organic products on sale in the UK fall into this category.

        Category 2. Special Emphasis
        Product contains 70 ? 95% organic ingredients by weight. Product can be labelled ?Made with Organic
        Ingredients? eg Tomato Ketchup made with Organic Tomatoes.

        (w USA USDA certified organic food = 100% pure organic)

        >Kiedyś zaprosiłam na obiad rodzinę i
        > zaserwowałam buraczki zasmażane, ja kocham ale widziałam jak inni się męczyli,

        u nas podobnie, ja wcinam na obiad, reszta rodziny nawet spojrzec nie chce. kiedys moja Mama zrobila
        na Wigilie kluski z makiem, Amerykanie probowali ukryc odraze - ich strata wink
        • monisia98 Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 03.07.06, 11:56
          dzieki dziewczyny za wypowiedzi - impreza byla udana - podalam pol na pol -
          rzeczy zdrowe i te nie - generalnie dzieciaki jadly te nie zdrowe nikt prawie
          nie ruszyl owocow i warzyw no coz .... zreszta byly ze mna 2 mamy angielskie i
          one byly bardzo zadowolone jak ich dzieci wcinaly zelki i chipsy ... w koncu to
          ich sprawa - a do picia podalam tylko sok jablkowy, pomaranczowy i
          mineralna ... jeden chlopiec zapytal mnie czy mam coca-cole wiec powiedzialam
          ze nie bo u nas w domu sie takich rzeczy nie pija wiec zmusil sie do wypica
          soku jablkowego....
          • edytkus Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 03.07.06, 15:39
            monisia98 napisała:

            > > jeden chlopiec zapytal mnie czy mam coca-cole wiec powiedzialam
            > ze nie bo u nas w domu sie takich rzeczy nie pija wiec zmusil sie do wypica
            > soku jablkowego....

            hmm, kto wie, moze to nie o matki chodzi a dzieciom sie nie podobalo? Twoje dziecko sie nie skarzylo
            ze goscie rozczarowani byli?
            • ma.pi Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 03.07.06, 16:44
              edytkus napisała:

              > monisia98 napisała:
              >
              > > > jeden chlopiec zapytal mnie czy mam coca-cole wiec powiedzialam
              > > ze nie bo u nas w domu sie takich rzeczy nie pija wiec zmusil sie do wypi
              > ca
              > > soku jablkowego....
              >
              > hmm, kto wie, moze to nie o matki chodzi a dzieciom sie nie podobalo? Twoje
              dz
              > iecko sie nie skarzylo
              > ze goscie rozczarowani byli?

              U mnie w domu tez raczej coca-coli sie nie pija, ale jak robie impreze to
              kupuje rozne rzeczy, nawet takie co sama do ust ich nie wezme, bo impreze robie
              dla gosci/i pod gosci, aby to oni byli zadowoleni, a nie forsuje swoje sposobu
              zywienia. ;o)

              Pozdr.
              • edytais Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 03.07.06, 23:41
                > U mnie w domu tez raczej coca-coli sie nie pija, ale jak robie impreze to
                > kupuje rozne rzeczy, nawet takie co sama do ust ich nie wezme, bo impreze
                robie
                >
                > dla gosci/i pod gosci, aby to oni byli zadowoleni, a nie forsuje swoje
                sposobu
                > zywienia. ;o)

                Niby masz racje, tez tak kiedys myslalam (i praktykowalam) az padlo pytanie
                zadane przez moja 5cio letnia corke, na ktore nie wiedzialam jak odpowiedziec,
                zeby bylo dobrze. W sklepie roi sie od junk food, corcia zawsze prosi o to czy
                tamto, jak nie chce kupic tlumacze, ze to niezdrowe, ze my tego nie jemy.
                Jesli inni jedza to mowie, ze moze nie wiedza, ze to nie zdrowe (wtedy moja
                corka chce ich uswiadomic smile...
                Przygotowujac przyjecie kupilam czesc rzeczy zdrowszych czesc nie bardzo.
                Corka na to, ze przeciez to nie zdrowe, dlaczego ja to kupuje na przyjecie. Ja
                na to, ze to dla gosci, ze oni to lubia i to jedza. Oczywiscie przewidywalne
                jak taka dyskusja sie toczy. Dyskusja skonczyla sie na tym, ze ja powinnam
                gosciom powiedziec, ze to niezdrowe, zeby oni nie chorowali. Maz zartobliwie
                jeszcze wetknal "Yes, your mama is giving poison to the guests; but you know
                not to eat it right?"!!! Tym sposobem przed przyjeciem mam niezly bol glowy
                probujac wymyslec cos co wg standardow naszej rodziny jest zdrowe i co bedzie w
                miare zjadliwe dla gosci, ale to co by mi przez usta nie przeszlo nie serwuje.
                • ma.pi Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 04.07.06, 01:32
                  edytais napisała:

                  > > U mnie w domu tez raczej coca-coli sie nie pija, ale jak robie impreze to
                  >
                  > > kupuje rozne rzeczy, nawet takie co sama do ust ich nie wezme, bo impreze
                  >
                  > robie
                  > >
                  > > dla gosci/i pod gosci, aby to oni byli zadowoleni, a nie forsuje swoje
                  > sposobu
                  > > zywienia. ;o)
                  >
                  > Niby masz racje, tez tak kiedys myslalam (i praktykowalam) az padlo pytanie
                  > zadane przez moja 5cio letnia corke, na ktore nie wiedzialam jak
                  odpowiedziec,
                  > zeby bylo dobrze. W sklepie roi sie od junk food, corcia zawsze prosi o to
                  czy
                  >
                  > tamto, jak nie chce kupic tlumacze, ze to niezdrowe, ze my tego nie jemy.
                  > Jesli inni jedza to mowie, ze moze nie wiedza, ze to nie zdrowe (wtedy moja
                  > corka chce ich uswiadomic smile...
                  > Przygotowujac przyjecie kupilam czesc rzeczy zdrowszych czesc nie bardzo.
                  > Corka na to, ze przeciez to nie zdrowe, dlaczego ja to kupuje na przyjecie.
                  Ja
                  >
                  > na to, ze to dla gosci, ze oni to lubia i to jedza. Oczywiscie przewidywalne
                  > jak taka dyskusja sie toczy. Dyskusja skonczyla sie na tym, ze ja powinnam
                  > gosciom powiedziec, ze to niezdrowe, zeby oni nie chorowali. Maz zartobliwie
                  > jeszcze wetknal "Yes, your mama is giving poison to the guests; but you know
                  > not to eat it right?"!!! Tym sposobem przed przyjeciem mam niezly bol glowy
                  > probujac wymyslec cos co wg standardow naszej rodziny jest zdrowe i co bedzie
                  w
                  >
                  > miare zjadliwe dla gosci, ale to co by mi przez usta nie przeszlo nie
                  serwuje.
                  >

                  W sumie to sie dosyc nieprecyzyjnie wyrazilam, bo nie chodzilo mi tylko o junk
                  food, ale i o zdrowe jedzenie. Ja np. nie lubie "salatki greckiej" takiej z
                  oliwkami i tofu, a dla gosci przygotuje. Tak samo nie tkne krewetek, a kupuje.

                  A z dziecmi raczej problemu nie mam, wiedza ze pewnych rzeczy na codzien sie
                  nie jada, ale od czasu do czasu to nie trucizna :o)

                  Pozdr.
                    • ma.pi Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 07.07.06, 01:31
                      hanula napisała:

                      > > Ja np. nie lubie "salatki greckiej" takiej z
                      > > oliwkami i tofu, a dla gosci przygotuje.
                      >
                      > Hm, sałatka grecka z tofu zamiast fety?



                      No mowilam, ze jej nie lubie i nawet jak o niej mysle, to mi sie sery myla. Ale
                      robie zawsze z kartka w rece ;o)

                      Pozdr.
                        • ma.pi Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 07.07.06, 20:39
                          hanula napisała:

                          > > No mowilam, ze jej nie lubie i nawet jak o niej
                          > > mysle, to mi sie sery myla. Ale
                          > > robie zawsze z kartka w rece ;o)
                          >
                          > Aha. Bo pomyślałam przez chwilę, że nie lubisz jej, *bo* robisz z tofu. Chyba
                          b
                          > ym nie lubiła sałatki z tofu. wink


                          A moze ja faktycznie powinnam sprobowac z tym tofu, moze mi posmakuje ;o), kto
                          wie??

                          Pozdr.
                  • mama5plus Re: sztuczne jedzenie najlepsze dla angielskich m 07.07.06, 12:24
                    >
                    > W sumie to sie dosyc nieprecyzyjnie wyrazilam, bo nie chodzilo mi tylko o
                    junk
                    > food, ale i o zdrowe jedzenie. Ja np. nie lubie "salatki greckiej" takiej z
                    > oliwkami i tofu, a dla gosci przygotuje. Tak samo nie tkne krewetek, a kupuje.


                    No to mi ma.pi cwieka zabilas big_grin
                    Bo wychodzi na to, ze ja niekonsekwentna jestem.smile
                    I tak np nie pijemy alkoholu wiec i dla gosci go nie mam.
                    Analogicznie z papierosami i innymi tego typu ( acz to chyba normalne).

                    Ale juz np gdybym herbaty nie slodzila to cukier bym miala
                    (do slodzenia uzywamy fruktozy, ale mamy tez regularny cukier, na wypadek gdyby
                    ktos te niuanse smakowe wyczuwal wink ), kawe i herbate pijemy decaf zwykle ale
                    dla gosci jest i normalna jesli ktos chce kofeinke.
                    Pijamy wode ale dla gosci beda jakies soki, bezalkoholowy Shloer czy cos w tym
                    rodzaju.
                    Tak samo jadamy chleb z pelnego przemialu zwykle ale dla gosci do wyboru kilka.
                    Za to potraw, ktorych sama nie lubie, dla gosci tez nie przygotowuje. Bo nie
                    bylabym w stanie wlozyc w nie serce. A wybor innych jest jednak duzy.
                    Inna sprawa, ze ja chyba w sumie wszystko w miare lubie.
                    W kazdym razie nic nielubianego nie przychodzi mi w tej chwili o glowy.
                    O, pierogow nie lubie np i w zyciu bym nie przygotowywala.smile
                    Choc dla rodziny probowalam kilka razy, ale tez bez entuzjazmu


                    A swoja droga jeszcze z tym jedzeniem dla cudzoziemcow... wydaje mi sie, ze
                    rozsadnie jest wybierac takie opcje ktore sa jednak w miare bliskie ich
                    zoladkom.
                    Np nigdy nie bylo problemow z szarlotka/plesniakiem.
                    Od razu okrzyki, ze jaki dobry apple slice wink
                    To samo sernik czy nawet pierniczki, czy piernik (ochrzczony mianem Jamaican
                    ginger cake wink ), paczki, babeczki z wkladem, murzynek, czekoladowe, czarny las.
                    Jesli mam przyniesc jakies ciasto to wlasnie to sa pewniaki w repertuarze ktore
                    sobie wybieraja regularnie.
                    Jedyna innowacja to chyba makowiec ale ten akurat M zabral do pracy i sie
                    okazalo, ze ma juz kilku koneserow-amatorow wiec teraz sie dopominaja na kazde
                    biurowe Christmas Breakfast.
                    Do tego domowe sausage rolls x paszteciki wink ktore tez juz tradycyjnie
                    zamawiaja.
                    Bezpiecznie i bez szoku kulturowego dla zmyslow i zoladkow wink
                    Natomiast wszelkie pierogi, pyzy, sledzie, bigosy, flaki, faworki to jest moim
                    zdaniem ryzykowny biznes dla nienawyklych kubkow smakowych (choc znajda sie i
                    tacy, ktorzy z mety docenia).
                    Moj maz i dzieci zreszta tez dotad nawet za nimi nie przepadaja.
                    Rowniez nie przyjal sie kisiel (i nie mowie o tym z torebki)ani np kawa Inka.

                    Choc ja tez nie przepadam wiec moze bez entuzjazmu oswajam wink
                    Salatka warzywna tez nie za bardzo.
                    Kabanosy, kielbasa owszem, acz tez nie kazdy szaleje.
                    Ogorki kiszone, kapusta podobnie.
                    Schabowy vel Vienna Schnitzel czy mielony jako odmiana meat balls/burgers wink
                    bez entuzjazmu.
                    Z nieco wiekszym golabki rozne.
                    Z bardzo duzym-pulpety vel meat balls wink
                    Kasza gryczana nieszczegolnie.
                    Jeczmienna z sosem czy w krupniku jak najbardziej.
                    Zadne kluchy z serem, pyzy, kopytka(ale to moze dlatego, ze i ja nie
                    przepadam)
                    Ostatnio zostaly ulaskawione(i to bardzo) placki ziemniaczane z serem.
                    A mowie o swoich domownikach, ktorzy od dluzszego czasu czy wrecz od kolyski
                    ocierali sie o te smaki. A co dopiero inni tubylcy
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka