kingaolsz
13.07.06, 22:17
Zamiescilam taki sam watek na Matkach-Polkach w UK, ale wstawie go rowniez
tu, bo potrzebuje dosc szybkich odpowiedzi, mam nadzieje, ze nie bedziecie
miec mi tego za zle.
Moj starszy syn chodzi do przedszkola ( nursery centre) 2 dni w tygodniu po
piec godzin. To jest przedszkole "specjalne" dla dzieci potrzebujacych
terapii. Jest tam 3 opiekunow na 5 dzieci. To tak na wstepie.
Kilkakrotnie zdarzylo sie juz, ze Robert przychodzil z przedszkola z jakims
siniakiem, stluczeniem czy otarciem... nie budzilo to moim zastrzezen, bo w
koncu dzieci sie przewracaja itp. zdarza sie...
Przy ktoryms razie zauwazylam, ze na nodze pojawily sie siniaczki - takie
jakby odcisk trzech palcy, pozniej jeszcze raz takie cos bylo. Zwrocilam
uwage, zeby informowano mnie co sie dzieje, ze chce "raport" z
kazdego "wypadku". Przy ktorejs tam wizycie w przedszkolu zdarl sobie dlon do
krwi... kiedy wrocil do domu mial jeszcze piasek w niej ( czyli nawet nie
obmyto woda tego - a mowiono mi na poczatku, ze beda jakiekolwiek ranki woda
oczyszczac). Zwrocilam znow uwage, one stwierdzily, ze nie widzialy, zeby sie
przewrocil, bo nie plakal ( znam swoje dziecko i wiem, ze zawsze placze) a w
ogole to on ma delikatna skore i latwo sie zasiniacza i uszkadza...
Ostatnie 5 tygodni Robert nie byl w przedszkolu, byl na wakacjach.
Odwiedzalismy rozne miejsca, bawil sie z roznymi dziecmi, zdarzaly mu sie
upadki itp, ale slady byly nikle, jakies sinaczki mniejsze niz pieciopenowka.
Dzis odbieram dziecko z przedszkola, pierwszy dzien po wakacjach... a on ma
na glowie ogromnego, kilkucentymetrowego siniaka, z wystajacym guzem i zdarte
kolano ( a nie mial dostepu do betonu w zasadzie). Pani stwierdza, ze chcial
sie polozyc na ziemi i jak sie przechylil to stracil rownowage i upadl na
podloge z jakis 30 centymetrow....
i tu jest moj problem, bo nie wierze im za grosz i zaczynam podejrzewac, ze
poprostu z moim dzieckiem nie obchodza sie tam najlepiej...
zdarzaly nam sie w domu z czystej glupoty ( naszej jako rodzicow) wieksze
wypadki ( niedawno wstkrabal sie na przewijak i spadl prosto na glowe z 1,20
m na przyklad) i siniaki nie byly nawet w czesci tak koszmarne jak ten
dzisiejszy.
Pani opekunka tlumaczy, ze on latwo sie nabawia siniakow i to tyle.
Dodam, ze dzieci dzis bylo najwyzej tylko trojka na trzech wychowawcow.
I nie wiem... z jednej strony nie chce wyjsc na histeryczna matke, a z
drugiej nie mam zamiaru pozwalac na to, zeby ktos krzywdzil moje dziecko.
Podpowiedzcie mi co mam zrobic, bo sama nie mam pojecia jak sie zachowac ,
gdzie isc po porade, z kim rozmawiac, jak to zalatwic? Napewno nie chce
sprawy zostawic.
Aha, synek nie mowi jeszcze wiec nie ma szans na jego wersje wydarzen
Pomozcie, prosze.
Pozdr
Kinga