Emigracja.

23.08.06, 08:46
Bardzo wiele znajomych, sąsiadów i koleżanek decyduje się na wyjazd za
granicę na stałe. Jest mi jakoś tak smutno że tyle fajnych ludzi wyjeżdża.
Czy naprawdę mają tam lepiej? Przecież nieraz nawet nie znaja języka.
    • nchyb Re: Emigracja. 23.08.06, 08:52
      > Czy naprawdę mają tam lepiej?
      część ma lepiej część nie ma lepiej. Wiele zależy od obrotności danych osób,
      umiejętności przystosowania się do życia na nowym gruncie. A co do języka,
      nauczyć się można, jeżeli ktoś bardzo chce wink

      Mój kuzyn wyjechał z żoną. Języka nie znali. Tu wiodło im się bardzo źle, w
      Anglii wiedzie im sę nieźle. Mają pracę, mały domek, uczą się języka, dziecko
      chodzi do dobrej szkoły. To znaczy, nie dobrej w sensie drogiej, ale dobrej
      ponoć w sensie osiąganych wyników przy przyjmowaniu dzieci na dalszy etap
      edukacji.

      Kuzyn męża wyjechał w tym samym kierunku, wrócił po paru miesiącach. Tutaj mu
      lepiej, tam nie potrafił zyć.

      Przykłady mogłabym mnożyć. Części lepiej tu, części tam...
      • rita75 Re: Emigracja. 23.08.06, 09:00
        do tego co napisalas mozna by dopisac to, ze wszytsko zalezy od punktu
        odniesienia...jezeli zostawili w Polsce widmo bezrobocia lub bezrobocie, brak
        mozliwosci zwiazania konca z koncem oraz perspektyw na wlasne mieszkanie-
        oczywiscie przy usilnych staraniach, by to osiagnac- to na obczyznie maja
        lepiej- po prostu tam jest latwiej zyc, oczywiscie tylko tym, ktorzy nie liczą
        na to, ze goląbki same wpadną do gąbkismile))
      • zuzanna56 Re: Emigracja. 23.08.06, 09:03
        Moja siostra od wielu lat mieszka w Anglii. Jest jedynym nauczycielem
        obcokrajowcem w szkole podstawowej. W Polsce skończyła anglistykę i potem
        studia w Angli. Opowiada mi czasami o Polakach którzy ostatnio przyjeżdżaja bez
        znajomosci angielskiego. Sama nieraz im pomaga z dobrej woli ale niektórzy
        wręcz oczekują że będzie za darmo uczyła ich dzieci po południu i robiła im
        różne tłumaczenia. Starsze dzieci mają ogromne problemy w szkole. Najłatwiej
        dzieciom do 3-4 lat.

        Ciekawa jestem czy tu na forum jest ktos kto wyjechał z Polski?
        • nchyb Re: Emigracja. 23.08.06, 09:10
          > różne tłumaczenia. Starsze dzieci mają ogromne problemy w szkole. Najłatwiej
          > dzieciom do 3-4 lat
          Moim zdaniem zbyt duże uogólnienie.
          Syn kuzyna miał 10 lat. Szybko załapał język, w klasie jest jednym z lepszych
          uczniów.

          Co do wielu Polaków oczekujących pomocy od tych zasiedziałych - ponoć to
          prawda, ale ci sami osobnicy często oczekiwali pomocy również w krajowych
          pieleszach, czyli to bardziej cecha charakteru danego osobnika, niż skutek
          wyjazdu emigracyjnego...

          > Ciekawa jestem czy tu na forum jest ktos kto wyjechał z Polski?
          z tego co wiem, to całkiem nie mało...
          • zuzanna56 Re: Emigracja. 23.08.06, 09:24
            Zgadzam sie że są ludzie którzy niezależnie od tego gdzie się znajdują,
            potrzebuja pomocy. Taki typ.

            Ale z tą nauką języka pozwolę sobie nie zgodzic sie. Sama jestem po anglistyce
            i mam troche doświadczeń.
            W Angli dzieci 10 letnie chodza do 5 klasy. Ogladałam materiały do nauczania
            dzieci w tym wieku. Moja siostra uczy właśnie 5 klasę. Wyobraź sobie dziecko z
            obcego kraju które nie zna polskiego i ma nauczyć sie matematyki, geografii
            itd. Jak skoro nie zna kompletnie języka? Wiem z relacji siostry że te dzieci
            płaczą strasznie i przeżywają bo kompletnie nie wiedza o co chodzi. Po około 2
            latach jest już nieźle ale ich zasób słownictwa jeszcze długo będzie mniejszy
            niz ludzi urodzonych w danym kraju.
            Nie twierdzę że nigdy się nie zaaklimatyzują. Ale początki mogą być bardzo
            trudne. Dlatego łatwiej jest dzieciom małym.
            • nchyb Re: Emigracja. 23.08.06, 09:33
              > Ale z tą nauką języka pozwolę sobie nie zgodzic sie. Sama jestem po
              anglistyce
              > i mam troche doświadczeń.
              Zuzanko, tu nie chodzi o Twoją zgodę lub jej brak, ja piszę o doświadczeniach,
              jakie mają dzieci z mojej rodziny i dzieci znajomych. Część załapała szybciutko
              język, część nie. Ale dzieci, także nastolatki, zazwyczaj szybciej łapią język
              niż dorośli. I mają często (oczywiście nie zawsze) mniejsze problemy w szkole,
              niż ich rodzice w pracy.

              > dzieci w tym wieku. Moja siostra uczy właśnie 5 klasę. Wyobraź sobie dziecko
              z
              > obcego kraju które nie zna polskiego i ma nauczyć sie matematyki, geografii
              Wszystkie znane mi dzieci emigracyjne, nie znając języka, nie ruszają do szkoły
              zaraz pierwszego dnia po przyjeździe. Zazwyczaj początkowo chodzą na kursy
              językowe, przygotowujące do pójscia do obcojęzycznej dla nich szkoły. I się
              udaje.

              A tak wracając do mojego małego kuzynka. Żeby było zabawniej, w Anglii trafil
              do klasy o rok wyższej niż w Polsce. W kraju, gdzi elekcje miał w języku
              ojczystym, nie należał do tych najzdolniejszych. W Anglii, wśród dzieci dla
              których angielski jest ojczysty - należy do tych lepszych. I to zaledwie po
              półrocznym uczeniu sie języka...

              > trudne. Dlatego łatwiej jest dzieciom małym.
              Jeszcze łatwiej jest tym, które urodzą się już na miejscu smile

              To naprawdę zależy od charakteru i uzdolnień danego dziecka.
              Pozdrawiam
              • zuzanna56 Re: Emigracja. 23.08.06, 09:48
                Z tego co opowiada moja siostra, dzieci które zna poszły do szkoły dosłownie po
                2 czy 3 tygodniach od przyjazdu do Anglii. Nie chodziły na żadne kursy. W
                szkole mają za to dodatkowego nauczyciela do pomocy. Ale on pomaga w języku
                angielskim... Moja siostra też pracowała jako nauczyciel-pomocnik i wiele z
                polskimi dziećmi rozmawiała o ich wyobcowaniu.

                Nasze dzieci po jakimś czasie uczą sie tam dobrze bo nie ma tam zakuwania na
                pamieć ale rozmowy np. Co sądzisz na ten temat? I to mi sie podoba.

                Wiele osób opowiada jak ich dzieci super sobie radzą w obcym kraju w szkole.
                Moze to prawda a może i nie. Nie jesteśmy w stanie tego sprawdzic bo nas tam
                nie ma. A zalecenie szkoły jest takie żeby dziecko chwalić i mówić rodzicom że
                dziecko szybko łapie język bo lepiej jest motywowac pozytywnie.

                Ale nie o tym miał byc ten wątek. Chciałam zwyczajnie dowiedziec sie jak sobie
                radzą e-mamy lub ich znajomi za granicą. Czy uważaja ze dobrze zrobiły
                opuszczając nasz kraj.
                • nchyb Re: Emigracja. 23.08.06, 09:52
                  > Z tego co opowiada moja siostra, dzieci które zna poszły do szkoły dosłownie
                  po
                  >
                  > 2 czy 3 tygodniach od przyjazdu do Anglii. Nie chodziły na żadne kursy.
                  No to rodzice tych dzieci popełnili moim zdaniem błąd, który faktycznie może
                  rzutować na wspomniane przez Ciebie problemy.

                  > Nasze dzieci po jakimś czasie uczą sie tam dobrze bo nie ma tam zakuwania na
                  > pamieć ale rozmowy np. Co sądzisz na ten temat? I to mi sie podoba.
                  Mnie się to podoba i to jest duży plus. U nas wielu nayczycieli wymaga
                  pamięciówek, a nie wiedzy i umiejętności znalezienia poszeczególnych informacji.
                  No cóż, tu mogłybyśmy rozwinąć dyskusję o encyklopedyczno-formułkowym podejściu
                  do nauczania w Polsce, ale jako że nie chcę się denerwować - nie warto smile

                  > Wiele osób opowiada jak ich dzieci super sobie radzą w obcym kraju w szkole.
                  > Moze to prawda a może i nie. Nie jesteśmy w stanie tego sprawdzic bo nas tam
                  > nie ma.
                  Ha, ale widziałam dyplomy pochwalne wielu dzieci. A że angielski nie najgorzej
                  znam, potrafiłam sobie przetłumaczyć smile

                  A co do Twojego ostatniego pyytania - odpowiedziałam już - część się cieszy i
                  uważa że była to mądra decyzja, część zaś żałuje i z tych żałujących część
                  powraca...
    • jagienkaa Re: Emigracja. 23.08.06, 09:19
      zajrzyjcie na inne fora emigracyjne:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29377
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=591
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37418
      • zuzanna56 Re: Emigracja. 23.08.06, 09:26
        Dzięki.
    • magda78114 Re: Emigracja. 23.08.06, 14:18
      Witam.
      Pisze z Berlina.
      Przeprowadzilismy sie tutaj niedawno ale juz wiemy ze to była dobra decyzja.
      Nie przegonił nas z Poslki rak pracy i jakies bardzo zle warunki zycia. Marzymy
      jedank o wlasnym, malym ,slicznym domku z ogrodkiem, na którego w Polsce na
      pewno nie byloby nas stać.
      Mnóstwo naszych znajomych równiez wyjechało lub zamierza wyjechać z Polski.
      Znają jednak język i myślę,że sobie poradzą.
      Pocieszające jest jedak to,że większość zamierza wrócić za klika lat - kto wie
      może my też wrócimy?
      • zuzanna56 Re: Emigracja. 23.08.06, 16:00
        Czy znacie dobrze niemiecki? Czy macie pracę? Jak się czujecie bez rodziny i
        znajomych?
        • marta.kunc Re: Emigracja. 23.08.06, 16:42
          wyjazd do uk byl najlepsza decyzja w moim zyciu. troche tesknie za praca jaka
          wykonywalam w pl (wet wet wet sad )tu robie zupelnie co innego(tlumacz i szkole
          sie na inspektora bhp). za polska nie tesknie w ogole. sprowadzilam tu 4 swoich
          przyjaciol i jest cacysmile
        • ma.pi Re: Emigracja. 23.08.06, 16:45
          zuzanna56 napisała:

          > Czy znacie dobrze niemiecki? Czy macie pracę? Jak się czujecie bez rodziny i
          > znajomych?

          Ja akurat wyjechalam do Kanady. Jezyk znam, prace mam nawet lepsza niz w
          Polsce, chociaz w Polsce tez zlej nie mialam i dobre zarobki mialam. Rodzina
          jest ze mna, tzn. maz i dzieci. A z reszta spotykamy sie od czasu do czasu tak
          samo jak w Polsce. Nie kazdy mieszka na sasiedniej ulicy ;o)
          Znajomych tez mamy.

          Zyje nam sie dobrze i o powrocie jakna razie nie myslimy.

          Pozdr.
        • ada9611 Re: Emigracja. 23.08.06, 16:45
          pisze z holandi,ale to nie byla az tak emigracja,wyjechalam za mezem ktory jest
          holendrem,on tu ma prace,dzieci sie urodzily i tak juz tu jestem 11 lat.pocztki
          byly dla mnie trudne,sam ,maz w pracy,jezyka musialam sie nauczyc,.ale
          minelo ,jezdzimy miedzy polska a holandia dosc czesto,dzieci musza tez znac
          moich rodzicow,powiem szczerze w polsce maja raj na wakacjach,to tyle bo znow
          sie rozpisuje
    • kowalsia Re: Emigracja. 16.09.06, 09:13
      a ja jestem w nowej zelandii w auckland. nic procz syfiastej polityki nie
      wypchnelo nas z polski. bylo nam tam dobrze, jednak chcielismy przygody. bylismy
      wczesniej w nowej zelandii i mniej wiecej znalismy realia kraju (na ile mozna je
      w ogole poznac bedac na urlopie). wyjechalismy z rocznym synkiem. kraj jest
      przepiekny! na dodatek niesamowicie prorodzinny. jest tu wiele udogodnien dla
      rodzicow, a rodziny z trojka dzieci to czesty widok. musze przyznac, ze latwiej
      mi tu byc mama niz byc mama w polsce. pozdrawiam
      • znikad Re: Emigracja. 16.09.06, 15:35
        Nie znaja jezyka? To sie naucza. Jak miliony emigrantow na calym swiecie. Od
        wiekow ludzie szukaja dla siebie lepszego miejsca i przenosza sie tam, gdzie
        moga sobie ukladac wygodniejsze zycie. Ani my, obecni emigranci nie jestesmy w
        tym pochodzie pierwsi, ani ostatni. Znam mnostwo ludzi, ktorzy zyja w Kanadzie
        i Stanach, przyjechali tu w roznych latach i sa bardzo zadowoleni z zycia jakie
        maja. Czesc z nich nigdy nie nauczyla sie angielskiego, zyja w swoich
        communities, korzystaja z biznesow, w ktorych wszyscy mowia w ich jezykach (po
        wlosku, portugalsku, polsku, ukrainsku, mandarynsku, hiszpansku...) i sa
        szczesliwi. Do swoich rodzinnych krajow jezdza na wakacje, czasem tam inwestuja
        ale ogolnie malo kto zaluje, ze wyjechal i wlasciwie nikt nie zaluje, ze jego
        dzieci wychowaly sie w Stanach albo w Kanadzie. Nie ma co rozdzierac szat -
        emigracja to nie jest jakies nowe zjawisko!
    • yazoo6 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Myslcie!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!! 19.09.06, 16:56
      To wlasnie mnie strasznie denerwuje. nie chce nikogo krytykowac, ale ludzie
      czasmi w ogole nie mysla!! pracuje w pewnej firmie i wiem ilu polakow
      przyjezdza do UK w ogole nie znajac jezyja, bez kwalifikacji i niczego,
      dzwonia, zeby cos poradzic bo nie chca ich tu zatrudniac(nie dziwie sie wcale a
      wcale), koncza im sie pieniadze i w ogole nie chce wracac do polski...
      LUDZIE!!! POMYSLCIE DWA RAZY ZANIM WYJEDZIECIE!!! moze to sie okazac najgorsza
      decyzja w waszym zyciu. Zycie w uk jest naprawde fajne, ale jak sie zna jezyk,
      ma sie twardy tylek i glowe na karku!! Ja znam jezyk perfekcyjnie, skonczylam
      tu szkole, mam dwie bardzo dobrze platne prace, jestem w 22 tyg ciazy, mam
      wspanialego mezczyzne(mieszna narodowosc), mamy wlasny dom i w ogole jest
      sielanka, ale trzeba troche umiejetnosci aby tyle osiagnac, a nie jak to sie
      niektorym wydaje, ze jak umieja malowac sciany, albo tapetowac, czy sa
      hydraulikami w polsce to tu zarobia krocie, bo w wiekszosci tak nie jest-bo nie
      znaja jezyka... zreszta prawde mowiac Anglicy juz tak nie chca wcale polakow
      zatrudniac, bo stereotyp o pracowitym polaku zmienil sie na smierdzacego
      pijaczyne...
      • kasiaola2 Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Myslcie!!!! !!!!!!!!!!! 19.09.06, 18:40
        No po prostu przygięł mnie twój post, najlepiej od razu zmień obywatelstwo i
        się nie przyznawaj ,że jesteś z Polski.
        To co mnie sie najbardziej w tym kraju podoba to to ,że nikt sie nie wstydzi
        tego kim jest ani gdzie pracuje. Tolerancja przez duże T .
        Szczerze mówiąc to uważam ,że akurat w pijaństwie to Anglicy biją nas Polaków
        na głowę zarówno w ilości jak i w tempie spożycia.
        POzdrawiamy kasia i ola
      • joaska321 Troszke przesadzilas............ 19.09.06, 20:08
        Droga yazoo milo,ze ci sie tak w zyciu wiedzie,ale chyba troche przesadzilas.
        Moze ty masz "takie" doswiadczenia z rodakami jak opisujesz.Mysle,ze jest sporo
        ludzi na emigracji, ktorym sie dosc dobrze wiedzie, i rowniez sporo takich co
        dopiero zaczynaja sie dorabiac, czy sie odnajdywac w nowej rzeczywistosci.
        Wszystkich pozdrawiam i zycze duzo optymizmu i slonca!!!!
      • xiv Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Myslcie!!!! !!!!!!!!!!! 20.09.06, 11:41

        > a nie jak to sie
        > niektorym wydaje, ze jak umieja malowac sciany, albo tapetowac, czy sa
        > hydraulikami w polsce to tu zarobia krocie, bo w wiekszosci tak nie jest
        > -bo nie znaja jezyka...

        jezyka - mozna sie nauczyc, fachu tez sie mozna nauczyc, ale wszystko zalezy od
        tego co jest pod przykrywka... ludzie montuja sie w ekipy, gdzie wlasciwie jest
        potrzebna tylko jedna osoba z jezykiem

        a w najgorszym wypadku mozna zadzwonic do znajomego, który przetlumaczy smile)) -
        tlumaczylem juz sprawy podatkowe, NINowe, Home Office, sprzatania, wyburzania,
        kladzenie kafelek, ale ostatnio, az sam sie zdziwilem - tlumaczylem przy kupnie
        domu (i nie, nie jestem tlumaczem - mam po prostu duzo znajomych big_grin )
    • amb25 Re: Emigracja. 20.09.06, 08:39
      To wszystko jest subiektywne. To wszystko zalezy od oczekiwań i osobowości -
      czy jesteś w stanie przeżyć np. bez rodziny. Jeśli nie - nigdzie nie będzie Ci
      dobrze. No i oczywiście od kraju w którym jesteś. I musisz sobie zdać sprawę ,
      że jadąc do obcego kraju jesteś emigrantem. Czyli człowiekiem, który często musi
      zaczynać od zera - moje uprawnienia tutaj są nieważne, muszę zaczynać tak jak
      tutejszy student po ukończeniu studiów mgr - 2-letnia praktyka potem egzamin na
      uprawnienia itp. Wyjątkiem są infomatycy i angliści, ale Ci ostatni jeśli nie
      mają szczęścia to na kokosy liczyć nie mogą. Krajowcy, zresztą to zrozumiałe,
      wolą zatrudnić gorzej wykształconego roadaka niż lepiej wydukowanego cudoziemca.
      Ale to nie znaczy, że nie lubią cudoziemców, przynajmniej tutaj. Oni po prostu
      są patriotami.
      My opuściliśmy Polskę celowo, długo szukaliśmy odpowiedniego kraju. W POlsce nam
      było dobrze - mieliśmy dochody niewiele niższe od tych tutaj (po przeliczeniu
      tutejszych na złotówki, albo złotówek na euro smile), a tu wiadomo - utrzymanie
      droższe. Nie możemy tak "szaleć" jak w Polsce. Ale jest o niebo lepiej -
      spokojnie, bezpiecznie, ja uczę się języka (zresztą na koszt państwa!), mąż -
      informatyk nie musi. Płacę tu horendalne podatki ale za to w zamian mam dobrą
      służbę zdorowia, nieskorumpowanych urzędników, jeden z najlepszych systemów
      oświatowych w Europie itp. Tutaj kobieta 40-letnia nie jest uważana za
      staruszke, któa zaraz pójdzie na emeryturę. Oczywiście są wady, ale zalety je
      znacznie przewyższają.
      Jest nam tu o wiele lepiej niż w Polsce, choć tam nie musieliśmy oszczędzać,
      mieliśmy rodzinę, mieszkanie itp. Tutaj wiem, że na pewno nie będę bogata smile Ale
      nie mam ochoty wracać do Polski.
      Myślę, że wiele z tych "fajnych osób" wyjeżdża za granicę nie ze względów
      finansowych, ale dlatego, że Polska to kraj w którym coraz trudniej normalnie zyć.
Pełna wersja