dieta karmiących mam na śiwecie...

IP: *.* 27.10.02, 16:23
jak to wygląda drogie karmiące mamy? w Polsce zaleca się nie jeść białka krowiego, surowych warzyw i owoców, itp... do zwariowania. jakie Wam polecają diety lekarze i co piszą na ten temat czasopisma dla dzieci? Może natchniecie mnie nadzieją i będę mogła poszerzyć swój jadłospis? Lekarz mówił, żeby nie jeść krowiego białka, pomidorów, wszystko raczej gotowane niż surowe.... zaleca taki jadłospis, żeby dziecko nie było alergikiem.... ale wiem, że są różne głosy.. że również mamy jadają wszystko... a dzieciaki zdrowe...jakie są wasze doświadczenia? będę wdzięczna za głosy jak to się robi u Was..Dominika
    • Gość edziecko: lizak Re: dieta karmiących mam na śiwecie... IP: *.* 27.10.02, 19:22
      Domisiu, myślę, ze te zasady dotyczące diety mam karmiących bardziej zależą od poglądów lekarzy i ich zdrowego rozsądku niż narodowości. Mnie mówili, że mleko krowie, pomidory, truskawki, czekolada i jeszcze parę innych rzeczy są najbardziej uczulające, od innych (np. czosnku może zmienić się smak mleka i dziecko może nie chcieć ssać), jeszcze inne są ciężkostrawne i tez mogą mieć wpływ na przemianę materii dziecka.Żeby maluchowi oszczędzić problemów, a sobie nieprzespanych nocy (kolki), trzeba do tych rzeczy podchodzić ostrożnie (tzn. wprowadzać małe ilości i powoli), obserwując dziecko i ewentualnie wycofywać, jeśli się zauważy nietolerancję. Na początku najlepiej zacząć od diety lekkostrawnej (gotowane mięso i jarzyny) i stopniowo rozszerzać.Moja Tosia okazała się alergikiem na białko krowie (zsypało ją jak przy ospie, jak ją dokarmiłam NANem), w związku z tym odstawiłam ze swojej diety wszystko, co zawierało mleko krowie, ale po dwóch tygodniach nie wytrzymałam i wróciłam, a problemów nie było. Później pojawiały się czasami jakieś kolki albo bąki, ale ponieważ starałam się pamiętać, co jadłam, z dużym prawdopodobieństwem mogłam określić przyczynę. Czosnek, czekolada, nawet bigos nic nie szkodziły. Teraz tylko (mamy 13 miesięcy) powoli przechodzimy z mleka hipoalergicznego na normalne i (póki co) gra.Pozdrawiam
    • Gość edziecko: Ewunia Re: dieta karmiących mam na śiwecie... IP: *.* 27.10.02, 21:37
      Dominika,Przenioslam ten post z "Rowiesnikow":Zawsze mnie to bardzo dziwi, jak slysze, ze w Polsce sie karmiacym mamom zabrania jedzenia tego i owego. Nie wiem, skad sie to bierze. Ja wykarmilam swoja dwojke w Anglii i kiedy pytalam lekarzy, czy czegos nie moge jesc, odpowiedz byla zawsze: nie ma zakazanych produktow, byleby jesc zdrowa, pelnowartosciowa diete. Jak dziecko ma byc alergikiem, to i tak bedzie, nie ma znaczenia, co jesz jak karmisz. Wiec jadlam wszystko, jak popadnie, i dzieciaczkom nic nie bylo, nie mialy nawet kolki. Tobie tego samego zycze. :hello:Ewa
    • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: dieta karmiących mam na śiwecie... IP: *.* 28.10.02, 05:56
      Domisia,ja mieszkam w Kanadzie, urodzilam tu dwojke dzieci, na dodatek sama jestem pielegniarka. Ani w szpitalu po porodach, ani w szkole, temat "dieta matki karmiacej" nie istnial :) Wychodza z zalozenia ze jesc mozna wszystko, tylko trzeba obserwowac dziecko, i oczywiscie uwazac na pokarmy na ktore mama lub tata sa uczuleni. Na dodatek istnieje tez teoria ze kolki wcale nie sa spowodowane tym co mama zje ... :) Faktycznie, przeciez sa dzieci ktorych mamy wykluczaja ze swej diety praktycznie wsyzstko a kolki dalej sa codziennoscia :)I badz tu madry... :lol:Ja jadlam wszystko, z kolkami poradzilam sobie bez wyrzeczen i lekow ( noszenie, bujanie w fotelu, duzo kontaktu skora do skory z dzidzia ), praktycznie przeszlismy przez to bezbolesnie - tak zalecal moj lekarz rodzinny.Pozdrowka,Agnieszka :hello:
      • Gość edziecko: domisia to zacznęnormalnie jeść... IP: *.* 28.10.02, 13:09
        i obserwować dziecko... nareszcieDominika
    • Gość edziecko: paris Re: dieta karmiących mam na śiwecie... IP: *.* 29.10.02, 18:07
      Droga Dominiko, mieszkam we Francji i tu rowniez nie stosuje sie zadnej diety karmiacych mam, co uzgodnilam z dietetyczka i pediatra, jem wszystko na co mam ochote, a moj Antos rozwija sie wspaniale i jak dotad nie mamy zadnych problemow z kolkami, oby tak dalej :-) Omijam oczywiscie napoje alkoholowe w duzych ilosciach.
    • Gość edziecko: sawlb Re: dieta karmiących mam na śiwecie... IP: *.* 29.10.02, 22:03
      No wlasnie. Mnie tez zawsze zastanawialy te roznice. Specjalnie szukalam informcji na ten temat na serwerze medycznym [ang.-jez]i trafilam na opinie specjalistow od zywienia twierdzacych ,ze te przeciwwskazania to nadal pokutujace w medycynie mity. W rzeczywistosci np czosnek zmienia smak mleka ale na slodszy. Z tego wzgledu zaleca sie go karmiacej mamie gdy dziecko jest np przeziebione-wtedy mleko nie tylko go zawiera ale i jego smak zacheca do czestszego jedzonka- a co sie z tym wiaze,wiecej przeciwcial i kilka innych zalet.A ogolnie rzecz biorac to co jemy (poza alkoholem, niektorymi lekami i tytoniem) naprawde w minimalnych ilosciach przenika do mleka i jest odpowiednio przerobione przez organizm.Wszystko jednak zalezy od organizmu danego dziecka.Ciekawa wypowiedz konsult d/s laktacji jest na stronie ivillage:http://www.parentsplace.com/features/primer/qas/0,10338,166426_108706,00.htmlKarmie piatego maluszka i zadne z dzieci nie mialo problemow w postaci kolek,wysypek,wzdec itp. Jedyne co poradzila mi polozna to obserwowac dziecko i jesc zdrowo(!!)Jesli w rodzinie sa alergie, ta ostroznosc jest bardziej wskazana ale na wyrost...?????No,thanks .;)
    • Gość edziecko: ganga Re: dieta karmiących mam na śiwecie... IP: *.* 30.10.02, 13:31
      potwierdzam,to co powiedzila paris - we Francji specjalna dieta dla mam karmiacych nie istnieje. Jeszcze w szpitalu dostawałam truskawki i pomarancze (jedzonko szpitalne). A na marginesie - mam karmiacych piersia jest tu bardzo mało, ponad 80 rocent to dzieci karmione sztucznie...
      • Gość edziecko: domisia czuję się pewniej IP: *.* 31.10.02, 10:30
        dziękuję za wiadomości od Was - jem normalnie - i wszystko tymczasem ok z dzieckiem i ze mną :)) uff.Dominika
    • Gość edziecko: irene Re: dieta karmiących mam na śiwecie... IP: *.* 03.11.02, 14:20
      Ja rodzilam tydzien temu w Hiszpanii w duzym panstwowym szpitalu. Na 3 dzien po cc dostalam pomarancze na deser, jadlam tez fasole i smazone mieso. Wieczorem przynoszono sok pomaranczowy a na sniadanie i podwieczorek byla kawa (slaba ale nie zbozowa) z mlekiem. Tu nie ma specjalnych restrykcji dietetycznych dla mam karmiacych, zaleca sie wartosciowe i urozmaicone pozywienie. Ja pilam sok ze swiezych pomaranczy cala ciaze i jadlam duzo roznych owocow i teraz nie przestalam - mam nadzieje ze wszystko bedzie ok.
      • Gość edziecko: Miśka! Re: dieta karmiących mam na śiwecie... IP: *.* 03.11.02, 20:26
        No właśnie!!!Po urodzeniu starszej córci (cc), nie wolno mi było prawie nic jeść, pić wodę niegazowaną. Gdy ktoś miał na stoliku jakiś sok (nawet jabłkowy, broń Boże pomarańczowy!)to patrzono na nia jak na zbrodniarkę, natychmiast usuwano ów sok.Mogłam jeść do obrzydzenia gotowany ryż, rosołki, gotowane mięsko, ziemniaczki i surówki z marchwi...po miesiącu mogłam kosztować (wg zaleceń rodziny)jabłka. Dojadałam sucharkami i wafelkami mlecznymi i po kryjomu białą czekoladą.Ogórki, paprykę, jabłka (całe), inne owoce i warzywa, fasolę itp., kapustę, kalafiora...zaczęłam jeść wtedy, gdy sama córcia miała to dodawane do zupek, a więc późno. I jak na złość, właśnie Kasia miała niesamowitą kolkę.Przy synu dietę trzymałam przez tydzień (no bo po cc), a potem wszystko, naprawdę, nawet te pestkowe, sezon morelek (mniam), ostatnie truskawki, porzeczki, kalafiory, fasolę, kapustę, pomidory,...i nic, żadnej kolki.Ale słuchajcie, dalej istnieja mity o diecie karmiącej matki. Nie chodzi mi o dzieci, u których juz się ujawniła alergia i szuka się jej przyczyn, eliminuje niektóre potrawy, chodzi o to, że kobieta wychodzi ze szpitala ze zdrowym dzieckiem i niezłym zamieszaniem w głowie. Tak było z moją koleżanką, która dzwoniła do mnie z pytaniem, co ma w końcu jeść, bo wynika z zalecen lekarz, że nic ...prawie.
      • Gość edziecko: gosiaLachowska Re: dieta karmiących mam na śiwecie...do Irene IP: *.* 03.11.02, 23:08
        Irene, ja tez od razu dostalam w szpitalu to kapuste, to sos grzybowy to pomidory i Malemu nic nie bylo, ale tylko dlatego, ze Go jeszcze pielegniarki dokarmialy sztucznie, a jak przyszlam do domu i zaczelam Go tylko piersia karmic to sie zaczal teatr!potem juz uwazalam co jem, a jak sobie pofolgowalam to znowu byl teatr :)mozliwe, ze Twojej dzidzi nic nie bedzie szkodzic i oby tak bylo :)pozdrawiamgosia
Pełna wersja