Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI?

25.02.07, 13:09
No właśnie. My znów musimy/niemusimy się przeprowadzać. Kręta kariera męża. W Pradze jesteśmy od roku. Już zaczęłam się tu czuć choć troszkę "po domowemu", a okazuje się, że prawdopodobnie musimy ruszać dalej. Dzieci (7 i 5) jeszcze nie wiedzą, no bo też jeszcze nie postanowiliśmy ostatecznie, więc po co je stresować. Ten hipotetycznie następny przystanek to Niemcy (Dusseldorf). Ja niestety jestem jak na razie anglo-czesko-języczna. Jeszcze co nieco rozumiem po ukraińsku, rosyjsku i słowacku. Wszystko to mało przydatne w Deutchlandzie. Tym bardziej cholernie się boję tej rewolucji. Dzieciaki są już w wieku szkolnym, ja zaś jestem typem, który do szczęścia potrzebuje kontaktu z ludźmi (w chwilach desperacji zagaduję nawet tutejsze staruszki). Od tygodnia przegrzebuję się przez różne fora w te i wewte próbując stłumić strach przed kolejnym nieznanym miejscem... Ciekawa jestem jak to było u Was? Myślę o tym ile Wam zajęło przystosowanie się, jak radziliście sobie z samotnością (wiem, wiem, bez języka to w ogóle nie ma o czym mówić), jak łagodziliście dziecięce bunty, dziecięcą niechęć do zawiazywania nowych przyjaźni(po co mamo, przecież i tak się pewnie wyprowadzimy), niechęć do nowej szkoły, nowego języka. Uf, wiem, że nie ma złotego środka, czy recepty, ale może głos "doświadczonych" doda mi odwagi. Pozdrawiam wszystkich, którzy żyją na walizkach smile lub właśnie je pakują.
    • lotos2004 Re: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI? 25.02.07, 13:44
      Bardzo ci wspolczuje z tymi przeprowadzkami,bo pewnie nie jest to latwe pakowac
      dorobek zycia i wyjezdzac co troche do nowego kraju.Nic Ci jednak nie moge
      doradzic ,bo my przeprowadzalismy sie tylko do Anglii i to z malym dzieckiem
      wiec nie protestowalo.Jednak najwazniejsza mysl,ktora powinna Ci przyswiecac to
      ,ze rodzina powinna sie trzymac razem i tam gdzie bedziecie wszyscy razem tam
      bedzie Wasz dom wiec glowa do gory i na pewno wszystko sie ulozy.Pozdrawiam
      • babawawa Re: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI? 25.02.07, 15:29
        mi tez ciezko cos ci poradzic bo my owszem w ciagu 2 latach zmienilismy 5 razy
        miejsce pobytu ale to w kraju, nie z kraju do kraju a to co innego. Mnie teraz
        przeraza mysl przeprowadzki z polski do anglii, a jak bym miala znow inny kraj
        za chwile nie wiem... przepraszam, że tak troszke egoistycznie ale bardzo mnie
        pocieszylas tym postem, ja sie martwie o swoje dziecko ktore ma 2 lata i co
        chwila zmienia miejsce pobytu, to ze musi sie aklimatyzowac na nowo jest
        straszne, ale wiem juz ze nie jestesmy sami i ze moze byc jeszcze ciezej. Mam
        nadzieje ze sobie poradzic, w koncu szczerze powiedziawszy ewentualnie nie ma
        innego wyjscia. Masz juz ten plus że masz dużo wiedzy jak sie zachowac, jak
        nastawic na zmiane domu, od czego zaczac. Skoro mowisz i rozumiesz tyle jezykow
        sadze ze bedzie pestka dla ciebie kolejny jezyk opanowac i ewentualnie problemu
        z praca miec nie bedziesz w koncu malo ludzi tak naprawde umie tyle co ty. Jak
        to dzieciom wytlumaczyc w koncu nie raz tlumaczylas, wiec juz latwiej niz za 1
        razem. Tak mi sie wydajeGłowa do góry. Dasz rade. Musisz
        • marchewa69 Re: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI? 25.02.07, 18:49
          Ech dziewczyny, dzięki za wsparcie. Z tymi językami to jest tak, że po nauczeniu się czeskiego, okazuje się, że słowacki i ukraiński to z grubsza mieszanina pol-cze. Niemieckiego jednak się boję jak diabeł święconej wody, bo nawet nie udaje mi się przeczytać tych dłuuugich wyrazów. No i poza zwrotami grzecznościowymi nie umiem ni słowa... Trzeba będzie przysiąść fałdów. W temacie dziecięcym, zauważyłam, że tak do 3-4 lat maluchom trochę zwisa, gdzie są, ważne by piasku było dość a tatuś połaskotał wieczorem. Potem niestety potrzeby towarzyskie wzrastają i mama już przestaje być atrakcyjnym kompanem.
          Dziękuję Wam za odzew i miłe słowa...
          • grazia.eni Re: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI? 25.02.07, 19:28
            Przeprowadzamy się często, z miasta do miasta, z kraju do kraju i powiem Ci, że
            najwięcej zależy od wrażliwości dzieci. Nasz starszy (dzisiaj 19 lat) najpierw
            nie umiał nam darować przeprowadzki do innego miasta, po 7-miu latach z
            powrotem, znowu problem. Za dwa lata do Anglii - już nawet nic nie powiem.
            Właściwie dopiero, jak znalazł sobie tu dziewczynę mamy spokój.
            Za to zaczęło się z młodszym (dzisiaj 5 lat). Z miasta do miasta miał roczek,
            więc rzeczywiście było mu wszystko jedno. Do Anglii przenieśliśmy się, jak miał
            4 lata. Tatę przez rok widział raz w miesiącu, więc się cieszył. Niestety, po
            czterech miesiącach, gdy pojechaliśmy do Polski "na wakacje" okazało się, że
            angielski klimat (a może i moje próby hartowania go), sprawiły, że musiał się
            poddać operacji. Długie terminy wydłużyły nasz pobyt o wiele miesięcy.
            Cierpienie, obecność licznej rodziny, po przyjeździe do Anglii przymus pójścia
            do szkoły w obcym kraju sprawiły, że tym razem aklimatyzacja przechodzi ciężko.
            Ja jednak jestem optymistką (jeszcze) i wierzę, że to wszystko będzie
            procentowało w przyszłości. Przede wszystkim jesteśmy razem, dzieci znają dwa
            języki, potrafią radzić sobie w trudnych sytuacjach, łatwo zawierają znajomości,
            są otwarte na nowości.
            Nie jest może za lekko, ale jak sobie przypomnę granice pozamykane na cztery
            spusty jeszcze kilka lat temu, od razu robi mi się lepiej.
          • babawawa Re: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI? 25.02.07, 20:48
            z niemieckim nie jest tak az bardzo zle.Nie mam zdolnosci do jezykow to na
            samym wstepie musze zaznaczyc a w liceum zaocznym, po 2 latach uczenia sie
            niemieckiego byłam w stanie zdac naprawde dobrze mature. Musze dodac ze nie
            mialam czasu na nauke w domu, bo zycie tak sie poukladalo ze chodzilam teraz
            kiedy mam dziecko, a sporo wychorowal, wiec to co w szkole raz na 2 tygodnie.
            Zaufaj mi nie jestem jakas uzdolniona po prostu nie jest ten jezyk trudnyZ
            palcem w nosie dasz rade, jak ja dalaam to juz chyba kazdy dasmile
            Pozdrawiam
            • ell12 Re: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI? 25.02.07, 22:55
              Ja z własnego doświadczenia mogę dodać, że czeski jest o lata kosmiczne
              łatwiejszy od niemieckiego - znam oba te języki. Ale przecież dla chcącego nic
              trudnego a w Niemczech jest więcej Polaków niż w Czechach więc zawsze sie
              znajdzie jakiś lekarz mówiący po polsku itp.
    • usjwo Re: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI? 26.02.07, 04:53
      To może teraz kilka słów od ojca/męza którego "kręta kariera" też "zmusiła"
      rodzinę do przeprowadzki. My wprawdzie się nie pakujemy, tylko właśnie
      rozpakowaliśmy walizki smile. Dzieci w podobnym wieku (8 i 5 lat), jak do tej
      pory są nastawione całkiem pozytywnie. Ale trzeba przyznać że już od pół roku
      oswajały się z myślą o przeprowadzce. Właśnie dzisiaj pierwszy raz poszły do
      szkoły! Zobaczymy co będzie jak wrócą, ale start był bardzo dobry smile.
      Spodziewałem się większych problemów (obydwoje mówią tylko po polsku) i wogóle
      byłem chyba bardziej zestresowany niż one. W związku z niewielkim "stażem" za
      wiele Ci nie pomogę, ale muszę potwierdzić że jest to stres bardziej dla
      rodziców niż dla dzieci. No i najgorsze jest to czekanie i wymyslanie jakie to
      jeszcze kłopoty mogą człowieka dosięgnąć.
      Dla pocieszenia (nic tak człowieka nie podnosi na duchu jak większe problemy
      innych wink)jeżeli chodzi o problemy językowe, ja mówie po angielsku, żona po
      niemiecku, dzieci po polsku (po polsku oczywiście mówimy wszyscysmile), a
      mieszkamy teraz w Chinach smile. I raczej napewno to nie była nasza ostatnia
      przeprowadzka.
      Ot, za wiele nie pomogłem, ale jak człowiek sobie pogada/popisze to lżej wink

      Pozdrawiam
    • evee1 Re: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI? 26.02.07, 06:38
      Moje dzieci tez doswiadczyly paru przeprowadzek, co prawda miedzy krajami
      anglojezycznymi, ale i tak dzieci w nowej szkole nie mogly zrozumiec syna, bo
      mowil z innym akcentem smile).
      Moje dzieci przeprowadzki znosily dzielnie. Zreszta - mama, tata, zabawki te
      same, wiec dzieci czuly sie bezpiecznie. My, rodzice, staralismy sie podchodzic
      do tych zmian w miare entuzjastycznie, co pewnie troche sie dzieciom udzielalo.
      Inna sprawa, ze jakis czas temu, po 2 latach mieszkania w jednym domu syn
      zapytal sie, kiedy WRESZCIE bedziemy sie przeprowadzac smile).
      • marchewa69 Re: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI? 26.02.07, 09:02
        Masz rację evee1 - optymizm, optymizm, optymizm :o) Mój młodszy też niedawno pytał, kiedy się przeprowadzamy do nowego domu. Strasza jest nadwrażliwcem, więc tu pies pogrzebany.
        Nad optymizmem sami z mężem musimy popracować. Rzecz w tym, że ta oferta niemiecka, z biznesowego punktu widzenia jest ważna (vide - kręta kariera męża specjalisty wąskiej dziedziny = mało ofert). Więc jako dorośli nie możemy jej nie brać pod uwagę. Z drugiej strony nie mamy jeszcze noża na gardle, co zawsze radykalizuje decyzje. Tutejszy kontrakt w ciepłym sosie praskich klimatów (j. czeski to bajka, a w Pradze działa regularna polska szkoła) gwarantuje nam stabilizację na ok. rok. Potem jednak znów wielka niewiadoma - Moskwa (ratunku), Bukareszt... Więc tak czy siak walizy, dziecięce frustracje, kombinowanie, co ze szkołą, językiem. Jest jeszcze jeden feler opcji niemieckiej. W Pradze po raz pierwszy w naszym żywocie mąż wraca na noc do domu. Tam znów stałby się latającym tatą, podobno tylko 3-4 dni roboczych, ale logistyka (jedno wiecznie chore, drugie przechodzi okres kolejnego buntu i nie chce się uczyć) spada na mnie. Wartość dodana - kolejny język, może nawet szkoła z angielskim czyli języki dwa, więc przyszłość dzieci w Europie bez granic jakby łatwiejsza... No, jednym słowem mamy z manżelem burzę mózgów. UFF, ale co ja pletę. Dzięki Usjwo za głos życzliwy z Chin. Bardzo, bardzo mi pomogłeś. Takie przykłady uczą pokory wobec losu. Patrząc z Waszej perspektywy DE to pestka.
        Dzięki też za "pokrzepy" w temacie języka. W końcu niemiecki to nie chiński.
        Dzięki za wszystkie głosy i za cierpliwość Waszą :o).
        A jeszcze pytanie z innej beczki - w takich szkołach anglojęzycznych dzieci dostają jakis support, asystenta, korki? Czy wszystko spada na rodziców, którzy nocami robią fiszki i zmuszają latorośl o wkuwania słówek. Nie żebym chciała wszystko na szkołę zrzucić, ale też powielać mój silny polski akcent... I jak sobie przypomnę ile mnie kosztuje odrabianie lekcji po polsku ze skrzywionym siedmiotlatkiem to.... Houk. Pozdrawiam i zapraszam do Pragi (jeszcze).
        • usjwo Re: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI? 26.02.07, 10:22
          > A jeszcze pytanie z innej beczki - w takich szkołach anglojęzycznych dzieci
          dos
          > tają jakis support, asystenta, korki?

          Jeżeli będzie to angielska szkoła w DE to prawdopodobnie i tak musisz płacić
          czesne. Za dodatkową opłatą (a może i w ramach normalnej), bedzie ktoś uczył
          angielskiego, dzieci które nie miały jeszcze styczności z tym językiem. Tak
          jest przynajmniej u nas, jest specjalny nauczyciel który zajmuję się tylko
          nauką angielskiego dzieci "innojęzyczne". Nie wiem jak w DE, ale tutaj szkoly
          sa rzeczywiscie miedzynarodowe i przystosowane do dzieci "nieangielskich".

          Pozdrawiam.
        • ania7212 Re: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI? 26.02.07, 11:02
          Czesc.
          Jestem w podobnej sytuacji jak Ty, maz tez specjalista z waskiej dziedziny wiec
          nie obyło sie bez przeprowadzki, pewnie zreszta nie ostatniej.
          Od wrzesnia mieszkamy w Niemczech, mamy dwóch synów 11 i 3 lata.
          Co do młodszego to własciwie nawet nie zauwazył przeprowadzki dla niego
          najwazniejsze jest, ze jast mama i tata.
          Starszy chodzi do Szkoły Europejskiej, jezyk podstawowy angielski, ma tez
          zajecia z polskiego, godzine dziennie.Dostał ze strony szkoły duze wsparcie,
          dodatkowe lekcje angielskiego w małych grupach i ulgowe traktowanie do czasu
          opanowania jezyka.Przeszlismy oczywiscie okres buntu- ja nie chce sie
          przeprowadzac, ja tu mam kolegów itp, ale bardzo szybko odnalazł sie w nowym
          srodowisku i jest zadowolony.W soboty chodzi do polskiej szkoły przy misji
          Katolickiej chociaz te zajecia to traktuje raczej towarzysko, jako okazje
          spotkania sie z polskimi kolegami.Zreszta Polaków jest tu sporo i tak jak ktos
          wczesniej pisał nie powinnas miec kłopotów ze znalezieniem np polskiego
          lekarza.Zreszta po angielsku tez mozna sie dogadac.
          Pozdrawiam i zycze powodzenia
          Ania
          • marchewa69 Re: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI? 26.02.07, 15:50
            Aniu,
            Już wcześniej czytałam na jakimś forum o Szkole Europejskiej, jednak nigdzie nie moge znaleźć info na temat tych szkół. Wpisuję w google... i nic konkretnego. Masz może jakieś namiary? No i moje pytanie - jakie są koszta związane z wyborem tej szkoły (ja mam dwójkę w wieku edukacyjnym). Szkoła polska w systemie sobotnim jest w Kolonii, taka na poważnie, bo daje normalne świadectwo polskie (ta praska też tak działa). Jednak zapisywania do szkoły niemieckiej wolelibyśmy uniknąć, bo Bóg jeden wie, gdzie wyląduje my za 2,3 lata. A z tego co czytałam, to 1. rok w niem. szkole polega na przyswajaniu języka, więc gdybyśmy co dwa lata przyswajali nowy język, nie dożyłabym ich matury. Już czeskiego dzielnie się uczyli, a nie wiadomo, czy przyda im się w żywocie, no i czy coś zostanie w tych małych głowinach. W naszej "tułaczej story" ten angielski wydaje się najrozsądniejszy, przynajmniej w tej części świata (bo większość ludzkości podobnoż po chińsku, więc i tak na tym wygracie Usjwo).
            Dzięki stokrotne, z każdym Waszym postem jest mi lżej na duszy.
            • ania7212 Re: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI? 26.02.07, 17:13
              My dokładnie z tego samego wzgledu zapisalismy syna do sekcji jezykowej
              angielskiej.Tez nie wiemy gdzie nas los za chwile rzuci.Z tego co wiem szkół
              takich jest w Niemczech trzy- w Karlsruhe, Frankfurciei Monachium.Co do
              odpłatnosci to nie umiem Ci nic konkretnego powiedziec, my mamy szkołe za darmo
              z racji tego ze maz jest pracownikiem placówki europejskiej ale czasami firmy
              dofinansowuja nauke dzieci w takich szkołach.Dla nas wazne jest tez to, ze
              dziecko ma jezyk polski i w razie powrotu do Polski nie bedzie z tym
              problemu.Pozdrawiam
    • ell12 Re: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI? 26.02.07, 20:44
      www.isdedu.info/index.htm szkola w Duseldorfie znalazlam w googlach smile
Pełna wersja