do mam przedszkolaków na obczyźnie...

15.03.07, 16:40
tak się składa że moja Nela rozpoczęła "naukę" w angielskim przedszkolu.
ponieważ na niespełna trzy lata chodzi 2x w tygodniu na sesje po dwe godziny.
do tej pory było ok i bardzo lubiła tam chodzić...była tydzień chora i
ominęła dwie sesje. po przerwie wróciła i zaczęło się coś czego się nie
spodziewałam. pójdzie do przedszkola, ale tylko ze mną w nim zostanie. jest
dobrze do czasu gdy ktoś się do niej nie odezwie. ma straszny lęk przed
językiem angielskim (nie rozumie go), którego wcześniej nie miała. jesteśmy
tu od dwóch lat i nigdy nie było problemu jeżeli chodzi o język. w
przedszkolu, ani w okolicy nie ma polskich dzieci, Polaków.
zastanawiam się czy może wasze dzieci też tak miały, że najpierw nie było
problemu a potem się pojawił. ile to trwało? a może macie jakieś sprawdzone
sposoby na przełamanie? pozdrawiam serdeczniesmile
    • tijgertje Re: do mam przedszkolaków na obczyźnie... 15.03.07, 20:25
      Mysle, ze jej szybko przejdzie. Moj mlody pochodzil troche do przedszkola , tez
      2 razy w tygodniu na 2,5 godziny,(mial ponad 2,5 roku), potem tydzien opuscil
      przez chorobe, po powrocie byl wrzask nie z tej ziemi, nielal sila trzeba go
      bylo oddac nauczycielce. Szybko zauwazylam, ze jak wychodzilam, to lzy mu
      blyskawicznie wysychaly. Plakal "dla zasady". Im dluzej sie z nim zegnalam, tym
      wiekszy byl wrzask. Potem normalnie sie bawil. W pewnym momencie dal sie
      przekupic(baaardzo niepedagogicznie), obiecalam, ze gdy go bede odbierac, to
      dostanie cukierka, jezeli nie bedzie plakal. No i nie plakalsmile Za trzecim czy
      czwartym razem cukierka juz nie dostal, bo przeciez pokazal mi, ze potrafi nie
      plakacsmile Przyjal to ze spokojem. W naszym wypadku nie ma bariery jezykowej, bo
      maz jest tubylcem i maly gada wiecej po ichnemu, mimo, ze po polsku wiecej
      rozumie. Mysle, ze skoro twoja coreczka wczesniej nie miala problemu z tym, ze
      ktos do niej mowil, to teraz nie jest kwestia jezyka, a raczej niechec
      rozstania z mama. U nas trwalo to jakies 3-4 tygodnie, bylo gorzej niz gdy
      pierwszy raz mlody poszedl do przedszkola, ale nie plakal w ciagu dnia, tylko w
      momencie rozstania.
      • lotos2004 Re: do mam przedszkolaków na obczyźnie... 15.03.07, 21:34
        Mysle podobnie jak poprzedniczkasmileNie chodzi tu pewnie o bariere jezykowa tylko
        o rozstanie z TobasadPrzeciez dzieci,ktore chodza w Polsce do przedszkoli i znaja
        jezyk tez przezywaja podobnie pozostawanie w przedszkolu.Natomiast moja corcia
        pomimo ,ze umie mowic dobrze po ang.po kazdej przerwie w pre-school,kiedy to
        dluzej posiedzi z nami w domu odstawia takie numerkismileale sie wtedy dluzej
        poprzytulamy,popytam sie zawsze o cos ciekawego co jest w przedszkolu,a na
        koniec sama mowi do pani ,ze chce mi pomachac jak bede odjezdzalasmileTakze badz
        dzielnasmile)))
        • hillroad tak, ale... 15.03.07, 21:45
          u nas jest tak że język wywołuje taki lęk nie tylko w pre-school, ale również
          jak idziemy do naszych angielskich znajomych (do których bardzo lubiła
          chodzić) i usłyszy język jest płacz...
          • magdapol75 Re: tak, ale... 15.03.07, 22:27
            Moja corka (ktora ma na imie Nel smile )tez miala problemy z chodzeniem do
            przedszkola,dlugo plakala ale w koncu jej przeszlo.
            Ma teraz 3 l + 9 m-cy i chociaz sie tu urodzila i od zawsze slyszy angielski to
            jednak miala opory,bo mowilismy w domu po polsku,play groups i telewizja to
            jednak za malo zeby dziecko sie czegos nauczylo,teraz Nel juz fajnie mowi po
            angielsku i chetnie chodzi do przedszkola,nawet bawiac sie w domu sama mowi po
            anglielsku.
            Moze mow do niej w domu po angielsku np. w czasie zabawy,niech oswoi sie ze
            slownictwem.
            No i nie martw sie to przejdzie i jest jak najbardziej normalne.
    • marchewa69 Re: do mam przedszkolaków na obczyźnie... 16.03.07, 10:38
      U nas też po przerwie pierwsze dni były zazwyczaj dramatyczne. To trudne dla mamy i dzieciaka, ale jest tak jak piszą dziewczyny - gdy drzwi się za tobą zamykają łzy znikają. Może ktoś inny może małą odprowadzać. Z zasady faceci są twardsi i dzieci czują tą stanowczość. Jeśli bardzo się martwisz - zapytaj nauczycielkę, czy córcia siedzi osowiała w kącie cały ten czas, bo może jednak się bawi. Ja mojemu zawsze po przedszkolu dawałam piękną nalepkę "za samodzielność" a każdego ranka w szatni na przegubie rysowałam zegarek flamastrem, by wiedział o której po niego przyjdę. To skutkowało, bo termin " za 3 godziny" nic nie mówi trzylatkowi. Staraliśmy się też chodzić na plac zabaw w okolicy przedszkola - by spotykać tam tamtejsze dzieci. W tym wieku jeszcze tak bardzo nie garną się do wspólnej zabawy, ale zawsze masz możliwość poznać imiona dzieci z grupy i jakoś w domu zagajać na ten temat. Może uda Ci się umówić/zaprosić jakąś mamusię przedszkolną na wspólne spędzenie czasu? Wiem, że to nie łatwe. Ja w Pradze (łatwy język, podobna kultura) "zakoleżankowałam" się z jedną jedyną czeszką-mamą dopiero po pół roku. Co do oporów językowych - mogę polecić bajki do słuchania, oglądania, no i towarzystwo anglo, choćby miła sąsiadka z pieskiem, o rówieśnikach nie wspominając. Ja też miałam pokusę, by do mojego mówić po czesku ale dałam sobie spokój. No chyba, że twój angielski jest idealny. O dziwo dzieciaczki to sobie w głowinkach sprawnie układają - język domu i język szkoły. Zazwyczaj sporo czasu mija zanim zaczną mówić, ale rozumieją dość dużo, szybciej niż my.
      Trzymam kciuki i pozdrawiam
    • beatak Re: do mam przedszkolaków na obczyźnie... 16.03.07, 14:15
      Mysle, ze kazda mama to przechodzila. Moja Emilka zaczela przedszkole od 3 dni
      w tyg po 3 godz we wrzesniu rok temu - miala wtedy 3 latka. 1 dwa dni byly
      super, 3 dnia powiedziala, ze chce abym z nia weszla do przedszkola i
      psiedziala (mialam taka propozycje od nauczycielki od poczatku, ale skoro
      Emilka sama weszla 1 i drugi dzien - nie zrobilam tego). Wytlumaczylam, ze
      mamusie nie moga wchodzic to tylko miejsce dla dzieci, ale po sesji tego dnia
      moja coreczka powiedziala mi, ze inne mamy byly i mogly wejsc. Wiec na szybko
      wytlumaczylam, ze inne mamy maja specjalne bilety bo ich dzieci sa malutkie i
      polacza, a moja Emilka to duza dziewczynka i wie, ze mama zawsze ale to zawsze
      po nia do przedszkola przyjdzie wink To pomoglo, ale mimo to zdecydowalismy, ze
      to moj maz od kolejnego tygodnia bedzie Emilke zawozil do przedszkola. I to byl
      strzal w 10! Chetnie z mezem chodzi, sama pokazuje co i gdzie trzeba powiesic,
      pokazuje gdzie jest koszyczek z imionami itd I na zasadzie, ze tata udaje, ze
      nie wie w ktora strone pojsc do szatni czy gdzie lezy Emilki plecak, poczula
      sie wazna, ze to wlasnie Emilka jest w przedszkolu najwazniejsza, najwiecej
      wie, kieruje tate, a nie tata nia. Od stycznia chodzi juz 5 dni w tyg. I jest
      super, bardzo zadowolona. Przetrwaj tych kilka dni. A co do jezyka - czy pewna
      jestes ze mala nie chce sluchac ang i tego sie wlasnie boi? Bo moze to cos
      innego? ALe jesli tak, to jesli nie mowic w domu po ang (ja nie mowie po ang bo
      jednak zawsze jakies bledy mozna popelnic) to sluchajcie piosenek, czytaj corci
      ksiazeczki, chodzcie na zajecia dodatkowe, muzyczne etc tyle tutaj jest takich
      mozliwosci, gdzie mala bedzie sluchala ang i bedzie jednoczesnie z Toba. Moze
      to pomoze. Moze powtarzaj po jakiejs ulubionej postaci z bajki latwiejsze zwrty
      i tym ja oswajaj? Chwal duzo. Jest b fajny program dla dzieci niesluszacych,
      ale bardzo rozwojowy dla wszystkich dzieci, prowadzi go Justin zwany takze Mr
      Tumble - to wg mnie kopalnia nauki angielskiego dla dzieci (i dla doroslych
      pewnie tez)a takze Boogie Beebies, SMarteenies, Big Cook Little Cook czy
      Balamory (to zajecia przedszkolne dla dzieci) na CBeebies. Ja ogladam te
      programy, oczywiscie nie non stop i nie na raz ale zawsze razem z Emilka i duzo
      o nich rozmawiamy w trakcie i naprawde mnostwo rzeczy z nich wynosi. A poza tym
      robi dokladnie to o co prosza prowadzacy. Duzo rozumie, choc wydawaloby sie, ze
      jeszcze nie, a jednak... Uwielbia tez Tweenies - ma wszystkie postaci pluszowe
      w domku, ktore wystepuja w bajce, mamy kasety, plyty - poza tym tez sa w TV -
      bardzo to owocuje, bo nie dosc, ze wszystkich uwielbia, zna piosenki, bawi sie
      z nimi, to wyciaga duzo pozytecznych zachowan wynikajacych z ich zachowan w
      bajce.
      Podpowiadm Ci to, bo moja coreczka jest w podobnym wieku wiec moze troche CI
      sie z tych pomyslow przyda.
      Popracujcie troche w domku. Poczytajcie, porozmawiajcie i poprzytulajcie sie
      gdy mowi, ze nie rozumie (to bardzo wazne dla mojej Emilki) wink Emilka, choc
      jestesmy tu poltora roku tez potrafi powiedziec: mamo dzieci sie smialy w
      przedszkolu jak pani powiedziala (najprawdopodobniej) BOTTOM, a ja nie
      wiedzialam co to znaczy, ale tez sie usmiechalam... no i coz, najpierw
      wypytalam o cala sytuacje a potem staralam sie wytlumaczyc o co moglo chodzic i
      tlumaczykam, ze ja tez czasami nie rozumiem nie tylko Emilka, wiec mysle, ze to
      troche pomoglo.
      Ok, troche sie rozpisalam, na pewno dacie rade! Powodzenia! Najwazniejsze nie
      zrazaj sie i nie denerwuj na mala!
      Moze potrzeba na to czasu wink
Pełna wersja