Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii

07.05.03, 22:18
Kochane dziewczyny, czy moglybyscie mi udzielic odpowiedzi na takie oto
pytanie: otóż jak wygląda w Anglii sytuacja z ubezpieczeniem dla dziecka? Mam
zamiar niedługo, w pażdzierniku, wyjechać do Anglii z moją mała córeczką (2
latka), na dłuższy czas, jak to się mówi za chlebem, i oczywiście idealna
byłaby sytuacja gdyby moje dziecko mogło tam chodzić do learza, mieć
wypisywane recepty, ogólnie rzecz biorąc korzystać w pełni z tamtejszej
służby zdrowia. Jakie papiery powinnam zanieść i gdzie, ile kosztuje to
ubezpieczenie, czy moje dziecko może tam chodzić do przedszkola, i ile
kosztuje przedszkole w Anglii. Ja najprawdopodobniej będę tam mieć jakąś
pracę, no ale nie wiem czy legalną. Jak w takiej sytacji, kiedy rodzice
pracują "na czarno", jakie prawa tam ma ich dziecko? Byłabym bardzo wdzięczna
za jakieś bliższe wskazówki na ten temat, bo ja kompletnie jestem w tym
temacie zielona. Mam nadzieję na odzew od was dziewczyny, jeżeli możecie to
piszcie na forum ,albo na antilop@interia.pl. Z góry dzięki,antilop.
    • ewunia_uk Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 09.05.03, 21:27
      Na pierwszy ogien sprawa przedszkola, bo to jest prostsze. W Anglii nie ma
      panstwowych przedszkoli. Prywatne przedszkole od 9 do 17 dla 2-latka kosztuje
      ok. 650 funtow miesiecznie (w Londynie pewnie jeszcze wiecej). Nie, nie
      pomylilam sie, naprawde tyle kosztuje.

      Troszeczke daniej kosztuje opiekunka do dziecka typu Registered Childminder.
      Adresy i numery telefonu mozesz dostac od lokalnej gminy (council). Te
      opiekunki maja kwalifikacje do zajmowania sie malymi dziecmi we wlasnych
      domach, i zarowno same opiekunki jak i same domy sa sprawdzane przez komisje z
      gminy. Opiekunka zajmuje sie 3 - 4 dziecmi i kosztuje ok 550 funtow
      miesiecznie za dziecko.

      Jesli chodzi o ubezpieczenie, to owszem mozna sobie wykupic prywatne
      ubezpieczenie (np Bupa albo PPP), ale dziala ono tylko na wizyty do
      specjalistow i pobyty szpitalne, a skierowanie do specjalistow i tak trzeba
      miec od panstwowego lekarza rodzinnego.

      Zeby zapisac dziecko do panstwowej sluzby zdrowia, trzeba mu wyrobic tzw. NHS
      number, ktory dostac mozna tylko wtedy, kiedy rodzice placa skladki National
      Insurance z pensji, tzn pracuja legalnie i maja National Insurance Number.
      A zeby wyrobic sobie National Insurance Number, trzeba okazac pozwolenie na
      prace, czyli kolo sie zamyka.

      Jesli nie masz ubezpieczenia, kazdorazowa wizyta u lekarza w panstwowej
      klinice kosztuje ok 30 funtow. Ale dla 2 latka to chyba niezbyt dobre
      rozwiazanie, bo dzieci w tym wieku maja wiele badan okresowych; na wzork,
      sluch i ogolny rozwoj.

      A czy probowalas rozejrzec sie za legalna praca? W Anglii jest niewielkie
      bezrobocie, i nic nie stoi na przeszkodzie, zebys wyslala swoja aplikacje do
      angielskiej firmy, pewnie mozna znalezc sporo ogloszen w necie. Jesli, oprocz
      bieglego angielskiego, znasz jeszcze jakis "wiekszy" jezyk europejski, np
      francuski, niemiecki, wloski, to tym bardziej masz wieksze szanse. Jesli
      pracodawca zdecyduje sie Cie zatrudnic, to wlasnie on wystepuje o pozwolenie
      na prace dla Ciebie.

      A moze warto poczekac do maja 2004? Wtedy wszyscy Polacy beda mogli pracowac
      legalnie w Anglii.
      • ma.pi Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 09.05.03, 22:11
        ewunia_uk napisała:

        >
        > Jesli chodzi o ubezpieczenie, to owszem mozna sobie wykupic prywatne
        > ubezpieczenie (np Bupa albo PPP), ale dziala ono tylko na wizyty do
        > specjalistow i pobyty szpitalne, a skierowanie do specjalistow i tak trzeba
        > miec od panstwowego lekarza rodzinnego.
        >
        > Zeby zapisac dziecko do panstwowej sluzby zdrowia, trzeba mu wyrobic tzw. NHS
        > number, ktory dostac mozna tylko wtedy, kiedy rodzice placa skladki National
        > Insurance z pensji, tzn pracuja legalnie i maja National Insurance Number.
        > A zeby wyrobic sobie National Insurance Number, trzeba okazac pozwolenie na
        > prace, czyli kolo sie zamyka.
        >

        Jak autorka tego watku wybiera sie do Angli nawet na dluzszy okres to chyba nie
        musi chodzic z dzieckiem na badania okresowe do lekarza. Przeciez to moze
        zalatwic przed wyjazdem. A z dzieckiem 2-letnim to juz nie chodzi sie co kilka
        tygodni na takie badania tylko raz w roku.
        Najlepszym rozwiazaniem byloby chyba wykupienie polisy dla odwiedzajacych
        Anglie w razie wypadku. To sa polisy, ktore pokrywaja koszty leczenia za
        granica (jezeli to nie jest choroba przewlekla, ktora juz sie mialo przed
        wyjazdem).
        Taka polise mozna chyba wykupic w Polsce, albo w Angli po przyjezdzie.
        Najlepiej dowiadywac sie w biurach podrozy, oni wiedza gdzie i jakie polisy sa
        sprzedawane.

    • aniawilcock Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 12.05.03, 14:39
      Polacy maja prawo do bezplatnej panstwowej sluzby zdrowia w UK, czyli w ramach
      NHS. Nalezy sie zglosic do lokalnego osrodka, wypelnic formularz, podac adres
      zamieszkania w UK, nikt sie nie pyta o prawo pracy czy o to czy sie ma oplacone
      skladki ubezpieczeniowe.
      Te 'ubezpieczenia' o ktorych ktos tu wczesniej wspominal, to jest prywatna
      sluzba zdrowia, Bupa, PPP itp. Nie ma nic wspolnego z panstwowa NHS. W NHS
      dziecko bedzie moglo chodzic do lekarza po rejestracji, ktora jest
      formalnoscia.
      Zupelnie inna sprawa jest jakosc i czestotliwosc badan okresowych u malych
      dzieci jakie NHS przeprowadza. W pierwszym roku zycia dziecko jest badane przez
      lekarza w wieku 6 tygodni, a nastepne badanie przez lekarza jest w wieku 8
      miesiecy. W miedzyczasie dziecko oglada pielegniarka srodowiskowa, jest to
      najczesciej tzw. baby clinic, kiedy w wyznaczonych godzinach mozna przyjsc z
      dzieckiem, zeby je zwazyc i zmierzyc, bez umawiania sie na wizyte.

      Przedszkola sa drogie bardzo, z tego co wiem to wiekszosc pracujacych Polek
      zatrudnia raczej 'dziewczyne z Polski' do opieki nad dziecmi, co kosztuje od.
      okolo £150 na tydzien za caly dzien pracy z malenstwem. W Londynie tyle
      kosztuje, poza Londynem na pewno taniej.

      Chetnie odpowiem na dalsze pytania
      Pozdrowienia
      Ania Wilcock
      ania@aniaspoland.com
      • ewunia_uk Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 12.05.03, 17:20
        aniawilcock napisała:

        > Polacy maja prawo do bezplatnej panstwowej sluzby zdrowia w UK, czyli w
        ramach
        > NHS.

        Kilka miesiecy temu pytalam sie o to w mojej lokalnej przychodni, bo
        przyjezdzala do mnie mama z Polski na pare miesiecy. Na podstawie umowy
        obustronnej Polacy maja prawo do bezplatnej sluzby zdrowia tylko w naglym
        wypadku (emergency treatment).

        > Nalezy sie zglosic do lokalnego osrodka, wypelnic formularz, podac adres
        > zamieszkania w UK, nikt sie nie pyta o prawo pracy czy o to czy sie ma
        oplacone
        >
        > skladki ubezpieczeniowe.

        Dam sobie glowe uciac, ze kiedy zapisywalam moja nowonarodzona corke u GP rok
        temu, musialam podac jej NHS number na formularzu.

        A poza tym, sprawdzilam dzis dokladnie na stronie internetowej NHS: Podstawa
        uprawnienia do bezplatnych swiadczen w NHS dla obcokrajowcow jest "legal
        permanent residency status". Zwracam uwage na slowko "legal". To, ze byc moze
        nikt o to sie byc moze nie spyta, nie swiadczy, ze nie lamiemy prawa.
        • aniawilcock Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 12.05.03, 18:43
          Polska podpisala umowe dwustronna z Wielka Brytania na podstawie ktorej Polakom
          przebywajacym w UK przysluguje prawo do bezplatnej opieki medycznej na tych
          samych zasadach jakie obowiazuja wobec obywateli Unii Europejskiej. Dotyczy to
          przede wszystkim turystow, bo przeciez to, ze osoby majace tutaj pobyt staly
          maja do takiej opieki prawo to chyba oczywiste. NHS ma chyba dosyc zmartwien
          zeby dociekac jaki jest status imigracyjny zglaszajacych sie do nich pacjentow.
          • ma.pi Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 12.05.03, 19:55
            aniawilcock napisała:

            NHS ma chyba dosyc zmartwien
            > zeby dociekac jaki jest status imigracyjny zglaszajacych sie do nich
            pacjentow.
            >

            Tego to ja nie bylabym taka pewna. Oni nie dociekaja, oni sobie po prosty zycza
            zeby delikwent przedstawil odpowiednie papiery. A jak ich nie ma to placi.

            A autorka postu niech sie najlepiej skontaktuje z ambasada UK w Warszawie i sie
            tam dowie czy jako turystka ma prawo do bezplatnej opieki zdrowotnej.
          • ma.pi Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 12.05.03, 21:13
            aniawilcock napisała:

            > Polska podpisala umowe dwustronna z Wielka Brytania na podstawie ktorej
            Polakom
            >
            > przebywajacym w UK przysluguje prawo do bezplatnej opieki medycznej na tych
            > samych zasadach jakie obowiazuja wobec obywateli Unii Europejskiej. Dotyczy
            to
            > przede wszystkim turystow, bo przeciez to, ze osoby majace tutaj pobyt staly
            > maja do takiej opieki prawo to chyba oczywiste. NHS ma chyba dosyc zmartwien
            > zeby dociekac jaki jest status imigracyjny zglaszajacych sie do nich
            pacjentow.


            Ania, jezeli piszesz o "Reciprocal Health Care Agreement" to dotyczy on
            studentow a nie turystow.
            >
            • mrufkaa Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 12.05.03, 22:34
              A mnie dokladnie tak zarejestrowano do GP jak opisuje Ania. Nikt o nic nie
              pytal, nawet paszportu nie chceli ogladac ani pyslipu, choc wszystko mialam
              przy sobie. Gdy niedawno wrocilam tu z Julka (rodzilam w Polsce), zarejstrowano
              ja w twn sam sposob. Cos mi sie wydaje, ze Ania ma racje, ja tez o tym
              bilateralnym ukladzie slyszalam.
              • ma.pi Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 13.05.03, 03:34
                No to jezeli tak jest, to ruszajmy do UK na leczenie. I na co nam polska sluzba
                zdrowia. Odpadnie nam problem "rodzic po ludzku", a takze zlego traktowania
                pacjentow przez personel medyczny. Jak im pacjenci zwieja do Angli to moze sie
                opamietaja w Polsce.
                • assiia Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 13.05.03, 09:59
                  Mieszkamy w Londynie 8 lat i w tym czasie mialam 3 GP.
                  Ewa ma racje potrzebny jest NHS number,albo jakies papiery z Home Office
                  potwierdzajace twoj legalny pobyt.
                  Jednak....
                  Tylko niektore GP to przestrzegaja,jak ktos ma szczescie to i bez tego sie
                  obejdzie.
                  Jednak przepisy,sa przepisami.
                  GP moze przeoczyc,ale szpital raczej nie oni definitywnie wymagaja NHS number.
                  Pozdrawiam Zangielszczonych.
                  ASIA
                  • aniawilcock Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 13.05.03, 12:11
                    Jak sie zarejestrujesz u GP, po raz pierwszy w Anglii, to po kilku tygodniach
                    dostaniesz poczta mala karteczke na ktorej bedzie NHS number.
                    Wiem ze moze to zabrzmiec jak licytacja, kto dluzej w Anglii, ale....
                    Mieszkam tu 12 lat, w tym zaliczylam dwa porody w NHS, poza tym dosc
                    sporadyczne kontakty z lekarzami.
                    Nigdy nikt nie pytal sie przy zadnej okazji o ani jedna z nastepujacych rzeczy:
                    paszport, NI number, list z Home Office, NHS number (dwa razy dostawalam nowy
                    bo cos sie im tam zgubilo), list od pracodawcy.
                    • ewunia_uk Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 13.05.03, 12:30
                      Jeszcze raz powtarzam: To, ze nikt sie nie zapyta, nie znaczy, ze jest to
                      legalne. W Anglii, w odroznieniu od Polski, bardzo wiele spraw urzedowych jest
                      zalatwianych w duchu zaufania, ze ludzie mowia prawde.

                      Zapraszam zapoznania sie ze strona internetowa NHS:
                      www.careline.org.uk/Doc.asp?WSDOCID=377

                      Szczegolna uwage prosze zwrocic na punkty 1 i 3.2 (Polska jest na liscie "C")
                      Dla mnie wynika jasno, ze osoba przyjezdzajaca z Polski na wizie turystycznej
                      bez legalnego pozwolenia na prace, oraz jej dzieci, maja prawo tylko i
                      wylacznie do opieki w naglych wypadkach.

                      Sytuacja zmienia sie po 12 miesiacach pobytu, but 6 miesiacach pobytu "for a
                      settled purpose" - gdzie indziej jest to wyjasnione jako "legal residence".

                      Oczywiscie mozna prawde zataic ale to juz moranly wybor kazdego z nas.
                      • aniawilcock Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 13.05.03, 12:51
                        I give up....
                        • mrufkaa Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 13.05.03, 13:04
                          Ewuniu,
                          Ja niczego nie chcialam zatajac, oni po prostu o nic nie pytali... Do glowy by
                          mi nie przyszlo konsultowac strone NHS... Poszlam do najblizszego Health Centre
                          w nadziei, ze mi powiedza czego wymagaja, a oni po prostu mnie zarejestrowali.
                          Fakt, mialam wtedy wize studencka, ale nikt o to nie zapytal, co dopiero
                          sprawdzil. No i faktycznie, jak juz dostalam NHS nr to potem nikt nigdzie go
                          nie kwestionowal, ja poczatkowo planowalam rodzic tutaj, ale to wlasnie
                          Antenatal Clinic i postawa mojej midwife, ktora usilnie powtarzala, ze na
                          cesarke nie mam szans pomimo zdecydowanych wskazan okulistycznych, sprawily, ze
                          w koncu wrocilam do Polski. Nie sadze, by grozila nam masowa emigracja w celach
                          leczniczych. Znam wiecej niz 5 osob, ktore po to jezdza z Anglii do Polski.
                          Dostep do specjalistow jest nieporownywalny, a ceny prywatnej sluzby zdrowia
                          tutaj przynajmniej dla mnie sa nieosiagalne.
                          • aniawilcock Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 13.05.03, 13:25
                            W Polsce na pewno lekarze bardziej sie nad pacjentami 'trzesa' niz tutaj, co
                            jest oczywiscie bardzo dobre, przezorny zawsze ubezpieczony itp. Miesiac temu
                            bylam z moja wtedy 5 miesieczna corka w Polsce, i poszlam do niej do znajomej
                            pediatry, ktora zaczela mnie pytac o wyniki usg bioder i ostatnie badania krwi
                            malej, na co ja otworzylam szeroko oczy, jakie usg??? jakie badania krwi???
                            A jednak musi byc sporo chetnych na przyjazdy do Anglii w celu tzw. turystyki
                            medycznej:
                            society.guardian.co.uk/health/news/0,8363,892555,00.html

                          • ewunia_uk Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 13.05.03, 19:53
                            mrufkaa napisała:

                            > Ewuniu,
                            > Ja niczego nie chcialam zatajac, oni po prostu o nic nie pytali... Do glowy
                            by
                            > mi nie przyszlo konsultowac strone NHS... Poszlam do najblizszego Health
                            Centre
                            >
                            > w nadziei, ze mi powiedza czego wymagaja, a oni po prostu mnie
                            zarejestrowali.
                            > Fakt, mialam wtedy wize studencka, ale nikt o to nie zapytal, co dopiero
                            > sprawdzil.

                            Ojej, no co ty, zaraz sie biore za pisanie donosu smile))) Ale tak powaznie,
                            przytoczylam te przepisy tylko dlatego, ze ktos napisal jakoby turysci z
                            Polski byli uprawnieni do wszystkich swiadczen co nie jest zgodne z prawda. A
                            mnie jako podatnika tez troche wkurza postawa: "I tak nie sprawdza, bo maja
                            zaufanie do ludzi, wiec spokojnie mozna to wykorzystac".

                            Ale w Twoim przypadku to i tak nie masz sie czym martwic, bo swiadczenia Ci
                            przysluguja, czy to na podstawie wizy studenckiej czy dlugotrwalego
                            zamieszkania w Anglii.
                            • wieczna-gosia Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 14.05.03, 13:16
                              W Polsce jest podobnie. Jak zyje nikt w mojej przychodni nie spytal sie o
                              numer NIP czy pesel. Nikt nie prosi mnie przy kazdej wizycie bym wyciagala
                              ksiazeczke ubezpieczeniowa. Moglabym trzy razy stracic prace i nikt by tego
                              nie sprawidzil wink)
                              Co nie znaczy ze NIE MOGA tego zrobic. MOGA i jesli ja nie bede miala waznego
                              dokumentu- dziecka mi pewnie ze szpitala nie wyrzuca ale klopotow to bede
                              miala.
                              Ja tez bym poszukala pracy legalnej- w obliczu czlonkowstwa w Unii pracodawcy
                              angielscy sa duzo bardziej otwarci na Polakow, kolecanka szukala pracy przez
                              internet dwa tygodnie a niczym takim specjalnym sie nie zajmuje. I pracuje
                              gdzies w gastronomii- ale juz legalnie na ubezpieczenie i jak wpadnie kontrola
                              nie musi udawac kuzynki wlascicielki wink))))
                              • ma.pi Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 14.05.03, 14:23
                                wieczna-gosia napisała:

                                > W Polsce jest podobnie. Jak zyje nikt w mojej przychodni nie spytal sie o
                                > numer NIP czy pesel. Nikt nie prosi mnie przy kazdej wizycie bym wyciagala
                                > ksiazeczke ubezpieczeniowa. Moglabym trzy razy stracic prace i nikt by tego
                                > nie sprawidzil wink)
                                > Co nie znaczy ze NIE MOGA tego zrobic. MOGA i jesli ja nie bede miala waznego
                                > dokumentu- dziecka mi pewnie ze szpitala nie wyrzuca ale klopotow to bede
                                > miala.

                                Wlasnie mialam o tym napisac. Niby sie wydaje, ze nie sprawdzaja, tylko ze przy
                                dzisiejszej komputeryzacji "wielkie oko: caly czas nas obserwuje i tak naprawde
                                to nigdzie nie jestesmy anonimowi. Przeciez przy przekraczaniu granicy Wasze
                                dane sa wprowadzane do bazy danych i tam jest wszystko to co powiecie. Po co,
                                na co i na jak dlugo wjezdacie do Anglii. I jak przyjdzie do placenia
                                szpitalowi za pomoc, ktorej wam udzieli to beda sprawdzac z ktorej puli to
                                powinno pojsc. Czy z tej dla emerytow, czy angielskich obywateli, studentow czy
                                tez turystow. I wtedy moze wyjsc, ze Ty jako turystka to akurat do
                                takiej "uslugi" nie jestes uprawniona i przy wyjsciu wrecza rachuneczek do reki.
                                Zdziwilybyscie sie ile taka pani z NHS moze informacji o nas znalezc nie
                                wstajac od biurka. W tej chwili to w skomputeryzowanym swiecie jestesmy jakims
                                tam numerem "ewidencyjnym", i jezeli placiliscie ostatnio za zakup papieru
                                toaletowego karta kredytowa to caly swiat moze sie dowiedziec jakiej marki
                                uzywacie.
                                • mrufkaa Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 14.05.03, 23:36
                                  Oj, moze bez przesady.... Gdyby tak bylo polowa moich znajomych
                                  dostalaby "niedzwiadki" za wielokrotna nieokielzana inwencje tworcza na
                                  granicy... Byc moze to znow good luck, badz po prostu oczywiste przeciazenie
                                  tego systemu, ktorego ci, ktorym najbardziej zalezy, wcale sie nie obawiaja...
                                  Sadze, ze to raczej Ewa ma racje, ze oni zbyt latwo ludziom tu zawierzaja.
                                  Gdyby tak latwo bylo wszystko sprawdzic, nie mieliby klopotu z rozwiazaniem
                                  problemu turystki medycznej. No i nie popadajmy w psychoze Wielkiego Brata smile
                                  • ma.pi Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 15.05.03, 16:32
                                    mrufkaa napisała:

                                    > Oj, moze bez przesady.... Gdyby tak bylo polowa moich znajomych
                                    > dostalaby "niedzwiadki" za wielokrotna nieokielzana inwencje tworcza na
                                    > granicy... Byc moze to znow good luck, badz po prostu oczywiste przeciazenie
                                    > tego systemu, ktorego ci, ktorym najbardziej zalezy, wcale sie nie
                                    obawiaja...
                                    > Sadze, ze to raczej Ewa ma racje, ze oni zbyt latwo ludziom tu zawierzaja.
                                    > Gdyby tak latwo bylo wszystko sprawdzic, nie mieliby klopotu z rozwiazaniem
                                    > problemu turystki medycznej. No i nie popadajmy w psychoze Wielkiego Brata smile


                                    Wierzyc nie musisz, ale ja nie chcialabym byc w skorze ktoregos z tych Twoich
                                    znajomych jak w razie potrzeby wyladuja w szpitalu i jakas znudzona panienka z
                                    biura jednak wcisnie te pare guziczkow na klawiaturze. A udaje im sie tylko
                                    dlatego na razie, ze tak jak napisala Ewunia w normalnym kraju wierzy sie
                                    petentowi i to jemu trzeba udowodnic ze klamie, a nie on urzedowi, ze nie
                                    klamie.
                                • mrufkaa Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 14.05.03, 23:40
                                  No prosze. A w mojej przychodni we Wroclawiu to pierwsze o co wolaja to
                                  ubezpieczenie. Juz nawet nie rejestruja bez ksiazeczki. A rodzilam na Brochowie
                                  i tez sprawdzili, dwa razy: przy przyjeciu i przy wypisie, bo moze wlasnie
                                  wygaslo? A jak mialam ze 2 lata temu wypadek i wyladowalam na pogotowiu to p.dr
                                  zanim mnie zbadala tez zapytala o ubezpieczenie. Chyba mam pecha, czy cos...
                                  • wieczna-gosia Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 15.05.03, 09:18
                                    No widocznie masz wink)))

                                    Bo ja zmienialam przychodnie 3 razy. W kazdej odbylo sie to na zasadzie-
                                    przyszlam wpisalam i wyszlam.
                                    NIP byl podawany przy pierwszej wizycie w pierwszej z tych przychodni czyli ze
                                    6 lat temu. Od tego czasu moglam stracic prace i nic wink

                                    Mysle mruffka ze de facto chodzi o to, ze tak naprawde wizyty u lekarza
                                    ogolnego to pikus. Nikt nie bedzie za kazdym razem patrzyl czy mozesz czy nie.
                                    Mozna sie zawiesc dopiero przy wiekszych badaniach. Ale w kazdym razie- za
                                    wizyte u lekarza- to pewnie i tak zaplacicsz, nawet jak nie masz uprawnien, bo
                                    to tanie. Ale za oparcje... smiem watpic. Dlatego nr ubezpieczenia lepiej miec.
                                    Acha zasiegnelam informacji u mojego meza- dostal ten numer i tez go nie
                                    podawal. Bo wszystko sie odbywalo na gebe. Ale musial go miec bez watpienia.
                    • amalinka Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 19.02.04, 16:39
                      ania, czy mieszkacie w Finchley Centr? tak mi sie cos widzi ....pozdr
              • lucasa Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 10.07.03, 10:20
                mrufkaa napisała:

                > A mnie dokladnie tak zarejestrowano do GP jak opisuje Ania. Nikt o nic nie
                > pytal, nawet paszportu nie chceli ogladac ani pyslipu, choc wszystko mialam
                > przy sobie. Gdy niedawno wrocilam tu z Julka (rodzilam w Polsce),
                zarejstrowano
                >
                > ja w twn sam sposob. Cos mi sie wydaje, ze Ania ma racje, ja tez o tym
                > bilateralnym ukladzie slyszalam.


                ja tez sie zgadzam z Ania!
                i pozdrawiam serdecznie z Londynu!
                ja jak bylam w UK pierwszy raz faktycznie zachorowalam i mialam goraczke i
                przyjeli mnie bez problemu - choc moze to byly nagly wypadek,
                a gdy przyjechalam tu juz na stale,
                wypelnilam tylko papierki w lokalnej przychodni,
                i nikt mnie nie sprawdzal czy adres, czy nazwisko sa prawdziwe!
                a po kilku tyg dostalam NHS numer, i nie wierze, aby sama przychodnia
                sprawdzala czy mam numer National Insurance i czy faktycznie place,
                wiec nie jest to takie problematyczne!!!

                jezeli ktos, kto mieszka w Londynie chce napisac - zachecam,
                mieszkam w Londynie SW11,
                moj mail: lucasa@gazeta.pl

                Agucha
                • aniawilcock Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 10.07.03, 11:23
                  Nareszcie ktos z rozsadnej dzielnicy! Ania z SW16
                  • lucasa Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 10.07.03, 11:42
                    Aniu napiszesz do mnie?
                    i inne dziewczyny z poludniowego Londynu tez!!!
                    Agucha
                    • izabelski Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 10.07.03, 17:24
                      ha, chociaz nie mieszkam w SW ale mam so Ani tylkmo 18 minut samochodem (w nocy)

                      izabelski z SM6
                      • aniawilcock Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 10.07.03, 17:28
                        Izabelski, wiesz to moglo intrygujaco zabrzmiec, ze masz do mnie 18 minut
                        samochodem w nocy......
                        Moze jednak jeszcze ktos jest z poludnia, prosze sie odezwac???
                        No przeciez niemozliwe, ze wszystkie mieszkacie na Ealingu i Actonie.....
    • klimczakowa Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 12.02.04, 17:31
      A ja mam wzie studencka,jestem w ciazy i nie chca mnie przyjac bo mówia ze
      musze przedluzyc wize bo moja jest jeszcze tylko wazna na 4 miesiace a powinna
      byc na minimum 6..co o tym sadzicie?
      • lucasa Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 12.02.04, 17:44
        moze jak najszybciej udaj sie do innych przychodni w rejonie gdzie mieszkasz...
        gdzies Cie przyjma, a gdy wypelniasz papierki najlepiej nic nie pisz w rubryce
        od kiedy jestes w UK (faktycznie podobno powinni rejestrowac od 6-ciu m-cy
        pobytu w UK)
        trzymaj sie,
        A
        • klimczakowa Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 12.02.04, 18:25
          hej..ale im nie chodzi o to ze jestem króko ,mniej niz 6 miesiecy tylko ze wize
          powinnam miec jeszcze na minimum 6 miesiecy wazna..ja jestem w londynie od
          czerwca 2003 roku...wiec jestem tu 7 miesiecy..a wize mam do 31 maja..
          • magdapol75 Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 13.02.04, 22:55
            To ja tez powiemn co wiem (autorce uszy chyba zwiedly).
            Moja kolezanka byla tu bez wizy,zarejestrowala sie u GP,urodzila dziecko,w
            szpitalu ja trzymali przez 2 tygodnie (prawda jest taka ze nie miala gdzie isc
            mieszkac, ale oczywiscie cos naklamala o zlym samopoczuciu) i nikt jej sie o
            nic nie zapytal.
            Mojej mamy znajoma przyjechala na wizyte do corki i zle sie poczula,ale na ta
            chorobe chorowala zanim przyjechala do Anglii wiec jej powiedziano ze gdyby
            zachorowala tutaj to oczywiscie by ja zarejestrowali i leczyli,takze nie tylko
            emergency przyjmuja.
            Tak jak ktoras z was napisala, kazda przychodnia jest inna i ma inne
            wymogi,jedna docieka inna nic nie interesuje co ,kto i jak.
            A to ze Ewuniu placimy na NHS, to zawsze placimy tyle samo nie zaleznie ile
            tych "nielegalnych" osob bedzie sie leczylo,mnie to akurat najmniej obchodzi.
            Magda
            • ewunia_uk Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 13.02.04, 23:44
              magdapol75 napisała:


              > A to ze Ewuniu placimy na NHS, to zawsze placimy tyle samo nie zaleznie ile
              > tych "nielegalnych" osob bedzie sie leczylo,mnie to akurat najmniej obchodzi.
              > Magda

              Mnie tez nie obchodzi. Ktos sie pyta, jakie sa przepisy - przepisy sa takie,
              ze Polakom nie mieszkajacym stale w UK przysluguje opieka lekarska w naglych
              wypadkach. Podobnie, jak Brytyjczykom przebywajacym na terenie Polski (ja sama
              swego czasu wyladowalam w polskim szpitalu).

              A czego sie spodziewalas? Ze kobiete w ciazy albo z nowonarodzonym dzieckiem
              wyrzuca na ulice? To nie jest Burkina Faso.
              • klimczakowa Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 13.02.04, 23:51
                No mnie w sumie wyrzucili bo choc mowilam ze jestem w ciazy to nic nie dalosmile
                teraz ide we wtorek do prywatnej kliniki..poki nie zrobie biznes
                wizy..pozdrawiam
                • magdapol75 Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 14.02.04, 11:50
                  Nie spodziewalam sie ze wyrzuca na ulice,ale ze dadza rachunek,tak jak
                  wyczytalam z powyzszych wypowiedzi chyba cala ta dyskusja jest o tym czy cie tu
                  przyjma za darmo.
                  Magda
      • amalinka Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 19.02.04, 16:46
        hej, staraj sie w innym miejscu, mojej wizy nikt nie sprawdzal ... i nie pytal
        na ile tu jestem i jak dlugo juz ... powodzenia !prywatnie bedzie "ciut" za
        drogo !
    • ukejka Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 16.02.04, 02:37
      ludzie nie straszcie tak!
      Polakom rzeczywiscie przysluguje tu darmowe leczenie ale pod warunkiem ze celem
      wizyty nie lest leczenie.Zarejestrowanie sie w przychodni to zaden problem
      (mnie o zadne papiery nie pytali, a wtedy bylam jeszcze jako turystka) ,a po
      kilku miesiacach wysylaja list na zarejestrowany adres z pytaniem czy dana
      osoba wciaz przebywa w Anglii - jak przebywa to trzeba im powiedziec jaki jest
      status tej osoby (na jakiej wizie). Dopiero wtedy sie musisz martwic jesli wiza
      juz Ci sie skonczyla... A od maja i tak nie bedzie to mialo znaczenia...
      Jedno ostrzezenie:
      Opieka medyczna w Anglii pozostawia duzo do zyczenia, niestety...
      • agozdzik Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 19.02.04, 16:57
        Bylismy zarejestrowani juz w 3 przychodniach i tez nigdy sie o nic nie
        pytali,czy legalnie,na jakiej wizie itp.Ale z doswiadczenia wiem ze jak mam
        zobaczyc lekarza to wole leciec do Polski,bo oni sie w ogole nie znaja!
        • magdapol75 Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 19.02.04, 17:07
          agozdzik napisała:
          >Ale z doswiadczenia wiem ze jak mam
          > zobaczyc lekarza to wole leciec do Polski,bo oni sie w ogole nie znaja!

          Racja, tutejsi lekarze nie maja pojecia,jak ide z moja coreczka na A&E to od
          razu wiem ze i tak powiedza mi ze wszystko jest ok,szlag mnie trafia.
          A Polscy GP w tym kraju przyjeli tutejsza taktyke ,moja GP taka jest milusia ze
          jak do niej wchodze,zapominam polowe dolegliwosci i jak najszybciej chce wyjsc
          ( ona oczywiscie tez chce sie mnie pozbyc).TRAGEDJA.

          • aga_rn Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 20.02.04, 14:53
            Magda co to jest ro A&E ? I dlaczego Cie szlag trafia ze Ci powiedza ze jest
            OK - wolalabys uslyszec ze jest nie-OK ? wink
            Zartuje, ale sluchjacie, z tego co piszecie to w ogole wyglada ze w Anglii to
            przezywaja tylko silni, jak ktos zachoruje to zima, albo organizm sam
            przezwyciezy chorobe, albo do ziemi, skoro lekarze sa do niczego.
            Chyba az tak zle nie jest, co ?
            wink
            • kingaolsz Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 20.02.04, 15:06
              Niestety jest kiepsko.
              Ja bylam na A&E ( ostry dyzur) dwa dni temu i po kilku godzinach ( przyjeta
              zostalam po 15 min od przybycia jako nagly przypadek, cisnienie 160/100 i tetno
              powyzej 100 a to byl tylko "dodatek" do mojego stanu) zostalam wypuszczona w
              niewiele lepszym stanie bo lekarz nie wiedzial co ma mi dac. Rece mi opadly.
              • magdapol75 Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 20.02.04, 15:41
                A&E-Accident and Emergency.
                Szlag mnie trafia bo siedzi tam czlowiek godzinami,a potem jest odeslany bez
                pomocy.
                Moja Nel miala biegunke przez 3 tyg (miala 6-mcy) i nic jej nie pomogli, bylam
                u GP,na A&E az wyladowalam u prywatnego lekarza.
                Wiadomo ze wole uslyszec ze wszystko jest ok,ale jak wiem ze napewno nie jest
                to chce pomocy.
                Magda
                • agozdzik Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 20.02.04, 16:29
                  Magda,dokladnie tak jak piszesz ze w tych przychodniach jest tak milusio ze
                  czlowiek prawie zapomina po co przyszedl!!
                  Ja mam zle doswiadczenia ,bo sie z Matim nachodzilam,ma egzeme,jest uczulony na
                  bialko mleka,a oni mi wypisywali antybiotyki na to,dopiero jak mial pol roku
                  stwierdzili ze to egzema.Jak pytalam sie co mam z tym robic,jak leczyc,to mi
                  lekarka powiedziala ze to samo minie,ze wyrosnie z tego,a w Polsce od razu
                  lekarka powiedziala ze musze zmienic mu diete!!!I podaje tez leki!
                  Ile razy poszlam z jakims problemem to tez zawsze mowili OK!
                  Kinga,takich przypadkow jak twoj tez znam kilka,ale juz nie bede pisac!Jednego
                  tylko nie moge pojac czemu ludzie w Polsce narzekaja na sluzbe zdrowia,w
                  porownaniu z ta angielska to niebo a ziemia,ale to oczywiscie moja opinia.
                  • aga_rn Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 20.02.04, 16:45
                    Agozdzik, na temat egzemy czy AZS to tu juz bylo kilka burzliwych dyskusji smile
                    I porownujac pomiedzy Anglia, Kanadza, USA, Polska to sie okazalo ze to
                    leczenie dieta to bardzo polska specyfika - w wymienionych krajach nie jest to
                    leczenie ktore idzie na pierwszy rzut, wrecz przeciwnie. Jak bedziesz miala
                    czas to mozesz poszukac przez wyszukiwarke .
                    Mnie w takich przypadkach zawsze do glowy przychodza posty na forum "Alergia" -
                    "juz prawie nic nie jem (mama karmiaca) ale prawie wszystko dziecku z diety
                    wyeliminowalam a poprawy nie widac ".
                    I wiesz co - naprawde dzieci z tego wyrastaja smile
                    pozdr.
                • aga_rn Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 20.02.04, 16:37
                  Zapytalam bo tak sobie czytam i: "W Anglii nie maja o niczym pojecia, wole do
                  Polski jechac", forum:sluzba zdrowia "Lekarze to konowaly, lapowkarze, tu
                  zabili pacjenta, tam okaleczyli".
                  Czy to nie klasyczne "wszedzie dobrze gdzie nas nie ma" ?

                  magdapol75 napisała:

                  > A&E-Accident and Emergency.
                  > Szlag mnie trafia bo siedzi tam czlowiek godzinami,a potem jest odeslany bez
                  > pomocy.

                  Ano czeka sie. W Kanadzie tez, i z roznym skutkiem. Problem w tym ze
                  teoretycznie Emergency nie jest od tego zeby leczyc bardziej przewlekle stany.
                  Czasem nie ma takiej mozliwosci, w jaki sposob np. ocenic skutecznosc podanego
                  leku, owszem, dziala sie doraznie, cos tam mozna wykluczyc robiac badania, i
                  wysyla sie dalej - ktos kto powinien byc przyjety do szpitala - zostaje
                  przyjety, kto nie - do domu, z zaleceniem wizyty u lekarza rodzinnego/pediatry
                  itp. wezmy taka biegunke o ktorej piszesz - co mozna zrobic w Emergency -
                  podac cos przeciwbiegunkowo, pobrac krew na badania jezeli podejrzewa sie
                  dowodnienie, kroplowke - tak samo, wyslac probke stolca do badania (na wynik
                  sie czeka, i to nie trwa pare godzin, a raczej pare dni), podac antybiotyk
                  jezeli podejrzewa sie bakterie, ale moze okazac sie ze nie bedzie skuteczny.
                  Mozna przyjac na oddzial jezeli dziecko jest odwodnione, oslabione, wystepuja
                  zaburzenia elektrolitowe - nie wiem jak w Anglii, ale w Kanadzie nie przyjmuje
                  sie dzieci do szpitala ot tak sobie. Chodzi mi o to, ze mozna nie wyleczyc tek
                  biegunki jedna wizyta w emergency sad
                  W Polsce tez bys pewnie u prywatnego wyladowala wink

                  Dobry lekarz to skarb, ja tez mam takiego niewydarzonego rodzinnego, mily,
                  fajny, ale jak dzieci chore to wole do swojego pediatry, bo do niego mam
                  zaufanie, wiem gdzie pracuje, jakie ma doswiadczenie.

                  > Wiadomo ze wole uslyszec ze wszystko jest ok,ale jak wiem ze napewno nie jest
                  > to chce pomocy.

                  Magda, jezeli ktos Twoje dziecko czy Ciebie zlekcewazyl to czemu nie skarzysz
                  lekarza ? Na pewno jest w Anglii system ktory pozwala pacjentom skarzyc sie na
                  lekarzy ktorzy odmowili pomocy, cos zlekcewazyli czy narazili dobro pacjenta.

                  AgaRN
                  • magdapol75 Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 20.02.04, 17:01
                    Nie skarze,bo nigdy bym z nimi nie wygrala.
                    Poza tym tutaj nie jest tak latwo isc do pediatry,najpierw trzeba isc do GP
                    (czeka sie do mojego okolo tygodnia),on musi zdecydowac czy powinien skierowac
                    do pediatry,najczesciej sam chce leczyc.
                    Jak juz skieruje, nastepny tydzien czeka sie do pediatry,dlatego wszyscy tu
                    chodza na A&E nawet z przeziebieniem.
                    Rozmawiam czesto z mamami jak chodze na zajecia z Nel i one chociaz Angielki
                    taka sama maja opinie co ja i mamy wypowiadajace sie tutaj podobnie do mnie.
                    W Polsce jak ja bylam mala byla przychodnia dla dzieci zdrowych i dla dzieci
                    chorych ,szlo sie i sie bylo przyjetym przez pediatre ktory wiedzial co
                    mowi,przeciez GP nie specjalizuje sie w dzieciach.
                    Magda
                    • magdapol75 Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 20.02.04, 17:20
                      Jeszcze tylko chcialam napisac o przedszkolu.
                      Do tej pory sie nie interesowalam przedszkolami bo mam na to duzo czasu,ale
                      moja kolezanka wlasnie poslala swoja corke na part time i okazuje sie ze jest
                      bezplatnie.
                      Magda
                    • aga_rn Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 20.02.04, 17:25
                      w Kanadzie jest identycznie smile wiesz skad ja mam pediatre - "po znajomosci" wink
                      jak za dobrych, starych, PRL-owskich czasow. On pracuje w moim szpitalu, a
                      polecila mnie kolezanka (tez z pracy) ktora do niego chodzila z dziecmi .
                      Tyle ze mam do niego teraz ponad godzine jazdy wiec chodze tylko naprawde jest
                      potrzeba.
                      Na emergency tez wszyscy ida z drobiazgami.
                      Wygrywac z nikim nie musisz, wiecie co, to jest takie nasze podejscie - "bo nie
                      wygram" w ten sposob to bedzie sie zawsze narzekac, a nic sie nie zmieni sad
                      W Kanadzie jest tzw. college of physicians, tam mozna zlozyc skarge, nie chodzi
                      mi o podawanie do sadu, pielegniarki tez maja taki college, i jak ktos tam sie
                      na pielegniarke poskarzy, to uwierz mi, jest sie "guilty until proven innocent".
                      Ja generalnie jestem posrodku, tam sobie przypominam jak w Polsce sie
                      wychodzilo od lekarza ze stosem recept przy jednym przeziebieniu - teraz mysle,
                      po co, kiedys malo sie nie wykonczylam bo mi aptekarka dala "dorosly"
                      salbutamol, dostalam palpitacji ( a mialam moze z 11-12 lat), astmy nie mialam,
                      klopotow z oddychaniem tez nie, moje dzieci jeszcze nigdy salbutamolu nie
                      braly. Moja ciocia pracowala w gabinecie zabiegowym, robila zastrzyki, i do
                      dzisiaj smiejemy sie jak to przed gabinetem byla kolejka na zastrzyk, i
                      pacjenci sobie rozmawiaja, jeden ma cos z sercem, drugi nerki, trzeci jeszcze
                      cos innego a kzdy trzyma w reku ten sam magiczny lek - Cocarboxylasa. w zyciu
                      tego specyfiku w Kanadzie nie widzialam, a ludzie jakos dluzej tutaj zyja wink
                      Albo pacjenci przychodzili na dozylne zastrzyki z Vit.C - kluc dozylnie zeby
                      podac Vit C ? Ja pracuje na oddziale intensywnej terapii i jak pacjent
                      dostanie kroplowke z multivitaminami to jest swieto lasu, rzadko sie zdarza, a
                      jakos "niedowitaminizowania" wink tutaj nie widze. Wydaje mi sie ze w Poslce
                      jest przegiecie w druga strone a efektow lepszych wcale nie ma.
                      Natomiast mam kupe innych zastrzezen, ale to juz gdzie indziej pisalam, i nie
                      chce mi sie powtarzac smile
                      Pozdrowienia
                      AgaRN
                      • mama5plus Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 20.02.04, 21:47
                        aga_rn napisała:

                        > Wygrywac z nikim nie musisz, wiecie co, to jest takie nasze podejscie - "bo
                        nie
                        >
                        > wygram" w ten sposob to bedzie sie zawsze narzekac, a nic sie nie zmieni sad


                        Aga,
                        dokladnie tak jak mowisz.
                        Nie chodzi o wygrywanie a o ten `slad` na koncie jednego czy drugiego.
                        Mi HV wlasnie tak powiedziala gdy sie jej pozalilam,
                        ze appointment system w przychodni troche kuleje.
                        Dodala,ze by cos uleglo zmianie, musza byc slady w postaci uwag pacjentow.
                        Jesli sie nikt nie odezwie i tylko na stronie ponarzeka (bo to nic nie kosztuje)
                        to dochodza do wniosku, ze wszystko OK.
                        W tym konkretnym przypadku nie ja jedyna mialam z tym problem.
                        I zmienili smile
                        W koncu skoro tu mieszkamy to poczujmy sie wspolodpowiedzialni za to NHS.
                        Jako podatnicy mamy prawo WYMAGAC.
                        Jesli roszczenia sie zwieksza to najwyzej otraca namwiecej
                        z podatkow w celu dofinansowania sluzby zdrowia.
                        Osobiscie jestem za bo uwazam, ze to ciezka praca za,
                        mimo wszystko, psie pieniadze.
                        I tak juz najlepsze polozne i pielegniarki do Kanady uciekaja.
                        Tutaj przyjada moze polskie. Jelsi beda mialy takpoukladane jak
                        aga_rn to jestem cala w skowronkach na ich powitaniebig_grin


                        Magda, z przeziebieniem na A&E???
                        Ja z przeziebieniem juz od dobrych paru lat u GP nie bylam.smile
                        Ani swoim ani dzieci. A mam ich troche wink
                        Chocby wychodzac z zalozenia, ze w poczekalni cos
                        duzo gorszego mozna zlapac jesli odpornosc juz obnizona.
                        No ale OK, moze zeby osluchali dla spokoju jesli male dziecko...

                        Jesli mala jest chora, nie musisz umawiac sie
                        na wizyte na `za tydzien` czy nawet na `jutro`



                        Kazda przychodnia ma codziennie dyzur dla chorych.
                        Jesli to jest biegunka albo np dziecko goraczkowalo
                        cala noc to dzwonisz rano ok 9tej i prosisz
                        o app na `dzis` bo to nagly przypadek.

                        Zdziwilabym sie szalenie gdyby u Was takiej mozliwosci nie bylo.
                        Lekarz ma rowniez obowiazek by przyjechac do domu
                        w okreslonych okolicznosciach i mozesz tego wymagac.
                        Ale wiadomo, ze szczesliwy nie bedzie gdy sie okaze,
                        ze niepotrzebnie.

                        Ja nie narzekam bo nie mam powodu, albo jakas
                        malo wymagajaca jestem smile
                        • aga_rn Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 21.02.04, 10:20
                          Bogusia, dobrze ze wspomnialas o tym ze musi byc slad w postaci uwag pacjentow
                          bo inaczej mysla ze wszystko dziala bez zarzutu i nie potrzeba zmian.
                          Ja pisalam o tym college dla lekarzy czy pielegniarek, to sa instytucje
                          zajmujace sie wydawaniem licencji i w ogole maja za zadanie czuwac zeby
                          ktokolwiek pracujacy w tych zawodach mial odpowiednie kwalifikacje, to jest w
                          sumie ostatecznosc, kiedy podejrzewa sie kogos o brak rzetelnosci, wiedzy, tzw.
                          negligence itd.
                          W sytuacji kiedy nie jestesmy zadowolenie z opieki czy uwazamy ze nie
                          poswiecono nam dostatecznej uwagi - zawsze mozemy zglosic sie do manager (np.
                          szef Enmergency - w Kanadzie managerami sa pielegniarki, bo to one
                          glownie "szefuja" i rzadza szpitalami), w szpitalach sa tez twz. liason ds.
                          praw pacjenta czy innymi slowy patient's advocate - ludzie ktorzy wlasnie w
                          sytuacjach skarg ze strony pacjentow dzialaja w ich imieniu, i pilnuja aby
                          problemy byly rozwiazane. Czesto pod wpywem takich czy innych skarg zmieniane
                          sa protokoly czy tzw. policies (czyli wszystkie te zasady wedlug ktorych dziala
                          sluzba w danej instytucji) bo przeciez pacjent = klient, a klient nasz pan wink
                          Kurcze, krece tutaj bicz na wlasna skore wink ale wiecie co, u mnie jest tak ze
                          pacjenci (a dokladniej - rodziny) lataja do naszej manager z takimi rzeczami ze
                          czasem szczeki opadaja, a my i tak nie mamy nic do powiedzenia, naprawde, nikt
                          pacjenta nie zbywa, i "pacjent ma zawsze racje". Nie wierze zeby w Anglii bylo
                          inaczej ...
                          Pare tygodni temu mialam taka sytuacje - przypadla moja kolej bycie tzw. team
                          leader (czyli charge nurse), wiec do mnie przyszla matka i siostra pacjenta (32
                          letni mezczyzna, Down syndrome, rurka tracheostomijna) - ze skarga na
                          pielegniarke ktora miala go w danym dniu pod opieka (to byla sobota, wiec
                          managera nie ma). Team leader to funkcja ktora przypada roznym pielegniarkom
                          (moze nie wszystkim, to lezy w gestii managera ktora robi rozpiske, ale ogolnie
                          chodzi mi o to ze czlowiek "szefuje" w dnaym dniu a nazajutrz zmiana, i kto
                          inny moze miec to zadanie). Tak wiec teoretycznie dzisiaj ja a jutro moze to
                          byc ta dziewczyna na ktora rodzina przyszla narzekac.
                          Ja nie moge w tym momencie pokazac ze jstem jakas solidarna z moja kolezanka.
                          Rodzina ma konkrene zarzuty i ja musze wysluchac. Pierwsze to zrobilam co
                          moglam od reki - zmienilam assignement i pielegniarki zamienily sie pacjentami
                          wiec rodzina od razu odetchnela, potem zadzwonilam po tzw. supervisor on call -
                          czyli dyzurnego managera, ktora przyszla, rodzine wysluchala, wezwala
                          pielegniarke na rozmowe - ja nie musialam w tym uczestniczyc, bo faktycznie
                          byloby to niezreczne, ale w tym czasie napisalam maila do mojej szefowej,
                          ktorej zadanie to rozwiazac ten konflikt.
                          Gdyby ta rodzina nie poskarzyla sie to by dalej tam sie "skrecali"
                          niezadowoleni z opieki w danym dniu, narzekali, a skad mielibysmy wiedziec ze
                          cos im nie odpowiada ? Ta pielegniarka nie miala tego pacjenta juz do konca
                          jego pobytu u nas, rodzinie glownie nie odpowiadala jej tzw. attitude, czasem
                          jest to sprawa osobowisci, ta dziewczyna nie jest zla pielegniarka (teraz np.
                          wisi u nas kartka od innej pacjetnki ktora wychwala ja pod niebiosa), ale cos
                          tam moze zazgrzytac, po co sie meczyc ?
                          Bogusia, dzieki ze myslisz ze mam "tak poukladane" wink, ja czasem czuje ze
                          ludzie sa niesprawiedliwi tutaj, i maja Bog wie jakie wymagania wink ale z
                          drugiej strony narzekanie i jednoczesnie mowienie "co ja moge, nie wygram" -
                          tez mnie wkurza, tu jest inaczej, jezeli jest cos tzw. legitimate - to ktos sie
                          znajdzie i wyslucha. Ale z drugiej strony badzmy czasem realistyczni - sa
                          problemy ktore nie sa latwe do zdiagnozowania, sa problemy w ktorych czesto
                          jest metoda prob i bledow, kiedy trzeba czasu, i tak dalej.
                          Pozdrowienia,
                          agaRN
    • ewunia_uk Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 20.02.04, 22:38
      mama5plus napisała:

      > Kazda przychodnia ma codziennie dyzur dla chorych.
      > Jesli to jest biegunka albo np dziecko goraczkowalo
      > cala noc to dzwonisz rano ok 9tej i prosisz
      > o app na `dzis` bo to nagly przypadek.

      Dokladnie tak jest. Kiedy ktores z moich dzieci chorowalo, to zawsze dostalam
      sie tego samego dnia do lekarza. Trzeba dzwoniac rano zaznaczyc, ze to jest
      male dziecko, wtedy na pewno przyjma.

      A niedawno w ogole bardzo mnie zaskoczyli. Zosia byla jeszcze malutka, miala
      moze pare miesiecy, i wieczorem dostala ataku kaszlu, takiego, ze az sie
      zanosila. Zadzwonilam do NHS Direct, bo to juz bylo pozno, a oni na to, ze do
      mnie oddzwonia. Za jakies pol godziny dzwonek do drzwi i na progu stoi moj
      GP. Okazalo sie, ze NHS Direct skontaktowalo sie z GP Out of Hours service na
      moj rejon i akurat moj GP byl na dyzurze. Z Zosia na szczescie wszystko bylo
      OK, lekkie przeziebienie. Ta historia to troche dla rownowagi wsrod tych
      wszystkich postow na temat tej "beznadziejnej" sluzby zdrowia.

      Aga ma racje, az trudno zrozumiec, jak ten narod tutaj przezyl, a srednia
      dlugosc zycia i inne statystyki okreslajace "zdrowotnosc" spoleczenstwa i
      dzieci, duzo lepsze niz w Polsce, skoro sluzba zdrowia taka do kitu.

      Ale juz sobie obiecalam, ze sie nie bede w dyskusjach o NHS udzielac, bo chyba,
      tak jak Bogusia, jestem malo wymagajaca wink
      • magdapol75 Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 21.02.04, 10:00
        dobra,NHS w Angii jest na zajebistym poziomie,juz mi sie odechcialo z Wami na
        ten temat pisac.
        • mama5plus Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 21.02.04, 12:42
          Alez Magda, NIKT nie twierdzi,
          ze jest idealnie.
          Abstrahujac od tematu..to fakt, szalenie intryguja mnie te roznice
          w widzeniu (doswiadczeniach??).
          Wczoraj do pozna czytalam watek o Kanadzie
          i tez nie moglam wyjsc z podziwu jakie skrajnosci wyszly.
          Czasem az sama nie wiem czy to ja / moja rodzina / znajomi
          takie wyjatkowe szczescie mamy czy moze jakies rozowe okulary nosimy.
          I mowie to bez kpiny. Po prostu bardzo mnie te historie dziwia. Tyle.

          Przeprowadzalam sie kilka razy, w zwiazku z tym zmienialam przychodnie,
          lekarzy, dentyste, szpitale, nawet A&E kilku doswiadczylismy.
          Mam za soba tych pare ciaz i porodow. Dzieci, nawet jesli ogolnie sa zdrowe, to
          przy piatce wiadomo, ze od czasu do czasu cos sie przytrafi.
          No i pomimo to nie moge podzielic Twoich opinii.
          Czyzby serio specyfika Londynu??
          Mam tam paru znajomych i w sumie tez nie narzekali
          wiec pierwszy raz sie z takimi opiniami spotykam.
          Wiadomo, ze idealnie nie jest, ze maja braki w personelu,
          ze sporo imigrantow,ze, nie ma mocnych, brak kompetencji tez sie zdarzy.
          Moze, jak kiedys mowilam, w Londynie sa tak wielkie braki,
          ze lekarzy z ulicy przyjmuja i jeszcze po rekach caluja?
          Nie wiem bo tam nie mieszkam.


          W sumie to nie o tym chcialam.
          Nikt Cie nie probuje przekonywac,ze tak nie jest.
          Wymieniamy po prostu poglady.
          Gdy ktos dzieli sie dobrymi doswiadczeniami z NHS
          to ci ze zlymi moga przyjsc i sie nie zgodzic,
          a jesli ktos mowi o zlych to juz nie mozna dla rownowagi pochwalic???wink
          Zreszta akurat nie chwalimy a podsuwamy Ci konkretne pomysly jak
          byka za rogi zlapac. Ze chocby nie musisz sie na `za tydzien` w naglym
          przypadku umawiac.
          Ze nie jestes tez wtedy skazana na A&E bo wiem ile tam zdarza sie czekac-
          zwlaszcza jesli po ogledzinach wstepnych zdecyduja,ze to nie az tak nagly
          przypadek. I zwlaszcza w okolicy week-endu.
          Kiedys Ollie przyciela sobie paskudnie paluszka od nogi.
          Byl juz wieczor, sobota.
          Brzydko to wygladalo wiec pojechalismy na A&E. To byl pierwszy raz w week-end.
          BOSZ! Ludzie po 3-4 godz czekali, z kocami sie rozkladali.
          Dziecko zaczelo w miedzyczasie skakac na tej skaleczonej nodze wiec
          wydawalo mi sie bez sensu koczowanie tam do 2giej nad ranem albo dalej.
          Takich `przypadkow` jak my czyli blahych(!) byla znakomita wiekszosc.
          Glupio mi sie zrobilo. Zebralismy sie do odwrotu.
          Palec sie sam zagoil. Nastepnego dnia niemalwink
          No ale dzieki temu wiem jak to w week-endy wyglada.
          Widzisz, mam wrazenie, ze przynajmniej czesc Twych problemow
          jest wynikiem braku informacji.
          Mieszkam juz troche tutaj, ciegle grzebie i cos nowego doczytuje,
          a i tak ktos mnie czyms zaskoczy. Jakas nowa mozliwosc sie wylania.
          Trzeba po prostu pytac, pytac, pytac, werbalizowac swoje problemy bo w surgery
          jasnowidze nie pracuja. Skad maja wiedziec, ze ja o takiej mozliwosci nie wiem.
          M in tym sposobemdowiedzialam sie niedawno,ze rzy drobnych wypadkach mam inna
          opcje niz tloczne A&E. Pobliski minor injuries dep. w miasteczku obok.

          A co do skarg...nic dodac nic ujac w tym co Aga powiedziala.
          No dodam moze, ze moj maz pracuje w serwisach(nie NHS he he wink ) i wiem
          doskonale jak sie kazda skarge klienta traktuje.
          Szalenie im daleko do lekcewazenia.
          Jesli ktos zlozy skarge to juz sila rzeczy stoja na przegranej pozycji(oni, nie
          klient).Maja racje czy nie.
          Jest i drugi aspekt, o ktorym wspominalam. Czesto te skargi sa motywacja do
          wprowadzenia zmian, ktorych potrzebe pracownicy widza, ale skoro klient zdaje
          sie byc zadowolony...???
          Dopiero gdy sa sygnaly ze strony opinii publicznej, uruchamia sie mechanizm
          do przeksztalcen. Inaczej po co???
          U nas w przychodni wyswietlala sie dlugo prosba o pisanie petycji i uwag gdy w
          pobliskim szpitalu mieli likwidowac jeden z oddzialow. Tylko przejaw
          zainteresowania ze strony pacjentow temu zapobiegl. Bo skoro byl TAK potrzebny..
          Po to tez sie bada opinie publiczna. Czasem nawet w glupich sprawach.
          Typu czy Royal Mail ma miec wpuszczone czy luzno zwisajace kolusze ;?

          Ja nie wiem. Trudno mi Cie zrozumiec bo w tym kraju poraz pierwszy
          doswiadczylam, jak BARDZO sie liczy opinia klienta i jak wiele moge
          zdzialac. I jesli cos nie tak to bez wahania skladam zastrzezenie.
          TO wlasnie jest dla mnie zaleta a nie fakt, ze wszystko jest idealnie (bo nie
          jest)
          Oczywiscie w granicach zdrowego rozsadku bo jesli zaczne pale przeginac to moze
          przestana mnie w koncu powaznie traktowac zachowujac tylko pozory.wink
          No po prostu tak mam. Staram sie myslec pozytywnie i nie zakladac,ze ktos jest
          wrogiem.
          A gdy sie okaze, ze to nie dziala, szukam rozwiazania dopuki go nie znajde.
          Narzekanie to ostatnia rzecz na mojej liscie.
          Taka, ktora kupe energii odbiera
          Najpierw ze wszystkich sil biore byka za rogi i zalatwiam `tu i teraz`
          bez rozpatrywania planow B.
          Moze to wlasnie kwestia nie pozostawiania sobie alternatywy?
          Nigdy jakos mi do glowy nie przyszlo by pojechac do Polski
          i tam sprawe zalatwic gdy tu nie sprostaja moim wymaganiom.
          Moze dlatego, ze opowiesci rodzinne skutecznie mnie lecza
          z malowania obrazu polskiej sluzby zdrowia.
          A i moje wspomnienia nie sa najciekawsze.
          Cud pewnie, ze zyje. Zlego licho tak latwo nie bierze. smile

          Tu doswiadczylam,ze moja opinia sie liczy.
          Nie mam zamiaru byc masochistka i cierpiec w milczeniu skoro widze, ze
          moge cos z tym fantem zrobic.
          Uzalac sie nad soba tez nie cierpie. Chyba bym w depreche wpadla.
          Tzw kobita czynu chyba jestem wink

          Fakt, ze interwencja wymaga troche czasu i odrobine wysilku no ale warto.
          Nie tylko dla siebie. Rowniez ktos inny na tych zmianach skorzysta.
          To moj dom. Przynajmniej narazie. Nie zamierzam `zyc na kartonach`.
          Trzeba rozpakowac graty i sie rozgoscic.wink
          Jak go sobie `urzadze` tak bede mieszkac
          (odpowiednik `jak sobie poscielesz` wink )
          Naprawde szczerze polecam smile

      • magdapol75 Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 21.02.04, 10:33
        Podam tu troche przykladow,moze niektorym otworza oczy
        -13-sto letnia dziewczynka ktora znam miala cyste na jajniku wielkosci
        jablka,GP leczyla ja na niestrawnosc
        - moja kolezanka byla w ciazy poza macicznej,chcieli jej usunac jajowod na
        szczescie jej mama wyczytala na internecie o zastrzyku z chemoterapi,zrobili
        jej i mozliwosc zajscia w druga ciaze wzrosla z 50% na 80%
        -facet umarl na izbie przyjec,GP brzydzila mu sie zrobic usta usta i biegala na
        drugie pietro po rurke,moj maz byl tego swiadkiem
        - przyjaciolka mojej kolezanki umarla tydzien temu na raka szyjki
        macicy,chodzila na wymaz co roku,jej wyniki zawsze byly dobre,od kiedy sie
        dowiedziala ze to rak zyla tylko 6 miesiecy,czyli rozwijal sie tam juz dluzszy
        czas
        znam jeszcze duuuzo mniej drastycznych przypadkow.
        Zycze powodzenia.
        • aga_rn Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 21.02.04, 10:53
          Magda, ja nie chce komentowac takich "otwierajacyh oczy przypadkow" bo przede
          wszystkim trzeba by bylo miec wglad do historii choroby zeby na 100 % wiedziec
          co sie tam naprawde dzialo, ale powiem Ci tylko tyle:
          - od ciazy pozamacicznej mozna umrzec - jezeli czasem nie wykona sie operacji
          na czas. Bylam tego swiadkiem.
          - w obecnych czasach nie mozesz zmusic NIKOGO zeby dmuchal drugiemu czlowiekowi
          bezposrednio usta w usta. Przyklad ktory podalas - ja mam owszem problem, ale
          z faktem ze wozek reanimacyjny z potrzebna rurka nie byl pod reka (a powinien
          byc w izbie przyjec) tylko gdzies na drugim pietrze. To ze GP "sie brzydzila" -
          miala prawo bronic sie przed zarazeniem sie np. gruzlica, nie mowiac juz np. o
          SARS. Ja tez bym nikomu nie "dmuchala."
          - jest wiele odmian raka ktore atakuja i niszcza w bardzo ekspresowym tempie.
          Zalozenie "zyla tylko 6 miesiecy od diagnozy wiec rozwijal sie tam od dluzszego
          czasu" - bardzo mozliwe, rozwijal sie ale nie dawal jeszcze objawow. Tak samo
          jak np. rak pluc - jak pacjent zorientuje sie ze cos nie tak (czyli sa objawy)
          to jest czesto za pozno na wyleczenie.
        • mama5plus Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 21.02.04, 13:09
          Wiesz Magda,
          w mojej polskiej przychodni jest od dobrych 20lat ten sam lekarz,
          ktory sam jeden zdolal na druga strone wyslac spora rzesze pacjentow.
          Mnie o maly wlos tez.
          Kiedy ostre zap. wyrostka upracie (3 wizyty)
          diagnozowal jako zwykle zaparcia.
          I przepisal cos na przeczyszczenie.
          Dobrze, ze tato mial glowe na karku
          i po dotarciu do szpitala trafilam
          pod noz na ostatnia chwile.
          Przyklady tez moge mnozyc ale co to da?
          Licytacja tylko wyjdzie.
          O ironio, ten konkretny lekarz siedzi tam i broi
          POMIMO skarg pacjentow i ewidentnych uchybien.

          Co do sztucznego oddychania...lekarz ma ratowac zycie,ale
          nigdzie nie jest napisane, ze nawet kosztem wlasnego zdrowia czy zycia.
          Czemu ma byc kanikadze?
          Rurka, to norma teraz. Nie wiem czy ktos jeszcze usta-usta robi
          pomijajac bliska osobe.
          Jesli tak to bohaterstwo godne podziwu ale wcale nie norma,
          ktorej ktokolwiek mialby prawo wymagac czy z niej rozgrzeszac..

          W diagnozowaniu nowotworow UK akurat statystycznie jest w ogonku panstw
          zachodnich, ale wiesz, ze Polska zajmuje ostatnie(!) miejsce w Europie?
          Czyli nie az tak zle tu mamy wink
          Zawsze tych 10% wieksze szanse przezycia jakby nie bylo wink
          • magdapol75 Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 21.02.04, 13:37
            Nie sadze ze moje zle doswiadczenia to brak informacji,mieszkam tu od 11
            lat,moja ciotka od 30 lat i mamy bliskich angielskich znajomych, takze radzic
            sie mam kogo, a ich rady to zeby isc prywatnie bo opinie o NHS maja wiadomo
            jakie.
            Wiem ze wszystkie mamy inne doswiadczenia,ale blagam nie probujcie mnie do NHS
            przekonac bo swoje wiem.Wiem tez ze teraz w Polsce nie jest tak dobrze z ta
            sluzba zdrowia, ja napisalam ze jak bylam mala pediatrzy byli super.
            Do tej pory sluchalam tych historii (ktore opisalam) i krecilam glowa ale od
            kiedy mam dziecko bardziej sie tym przejmuje,dlatego tak na nich najezdzam.
            Ciesze sie ze wy macie dobre doswiadczenia oby tak dalej.
            Magda
        • mama5plus Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 23.02.04, 11:54
          magdapol75 napisała:

          >> -facet umarl na izbie przyjec,GP brzydzila mu sie zrobic usta usta i biegala
          na
          >
          > drugie pietro po rurke,moj maz byl tego swiadkiem


          Magda,
          rozumiem, ze maz jest swietnie zorientowany w temacie udzielania pierwszej
          pomocy.
          No bo skoro przy okazji zauwazyl, ze zle to robili....
          No to nie mogl sie z pomoca rzucic gdy ta brzydliwa lekarka za rurka latala i
          sam usta-usta bezposrednio zrobic?
          Przeciez nikt by go nie odepchnal.
          Ratowac kazdy moze. To o zycie chodzi,no nie?
          Co go przed tak wazna misja powstrzymalo?
          No bo przeciez nie brak rurki wink
          Czlowieka by moze ocalil i przy okazji tych tlumokow zawstydzil.
          To nie rozumiem. Stal tam i sie biernie przygladal?
          Ja bym sie serio wstydzila kogokolwiek krytykowac
          gdybym sama na 100% w porzadku nie byla.
    • kingaolsz Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 21.02.04, 14:08
      Ale GP czyli lekarz, ma obowiazek ratowac zycie. Taka ma prace , zlozyl
      przysiege i zdawal sobie sprawe ze czasem bedzie trzeba leczyc brudnych ,
      smierdzacych itp Dla mnie to jest nie do pojecia ze takie cos mialo miejsce.
      Swoja droga ja bym na miejscu rodziny sadzila tego GP o spowodowanie smierci
      poprzez nieudzielenie pomocy. Nawet ratownik jesli nie pomorze tonacemu a to
      widzi idzie odpowiadac. A lekarz, ktory nie pomoze na dyzurze to dla mnie
      koszmar...
      i w tym wypadku tez bulwersuja mnie przypadki z Polski o tym ze czlowiek zmarl
      na zawal pod drzwiami bo go nie przyjeli, wiec wszedzie sie to zdarza, ale co
      jest faktem, to z ze taka niekompetencja lekarzy jak tu ( w UK) to nie
      spotkalam sie jeszcze nigdy.
      • aga_rn Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 21.02.04, 16:35
        Kinga, mam dla Ciebie wiadomosc - Ty tez mozesz zostac bohaterem. Udzielanie
        pierwszej pomocy (do ktorego nalezy sztuczne oddychanie i masaz serca) nie jest
        zarezerwowane tylko dla lekarzy - kazdy moze sie tego nauczyc (sa kursy) i
        stosowac w zyciu. Wtedy moze bedziesz miala okazje "podmuchac" komus w usta
        kto np. padnie przy Tobie na ulicy.
        Szczerze sie usmialam czytajac Twoj post - ale to smiech przez lzy bo nie moge
        uwierzyc ze mozna tak mylic pojecia. Nikt z tzw. sluzb ratowniczych nie bedzie
        dotykac czlowieka we krwi jezeli nie maja na sobie rekawiczek. Pacjenci z
        podejrzeniem o np. gruzlice sa umieszczani w izolatkach, personel moze wejsc
        tylko po ubraniu sie w fartuchy, maski, gogle, itp. Czy zdajesz sobie sprawe
        ze np. w Toronto pacjent ktory pojawia sie w szpitlau z zapaleniem pluc - przez
        pierwsze 1-2 dni jest w precautionary isolation - zeby wykluczyc czy nie jest
        to przypadek SARS. Jezeli w ciagu tych 1-2 (dopoki infection control nie
        zadecyduje ze owszem, mozna ten nakaz ziolacji uchylic) pacjent wymaga
        intubacji bo stan sie pogorszyl, to zespol ktory bedzie to wykonywal (lekarz,
        pielegnairka, respiratory therapist) musza wlozyc na siebie taki suit ze
        wygladaja jak kosmonauci. Nikomu nie wolno sie wylamac bo nikt nie chce
        powtorki - w Toronto podczas epidemii SARS ukmarly dwie pielegniarki i lekarz,
        ktorzy zarazili sie podczas opeiki nad chorymi na SARS-a.
        Lekarz owszem ma leczyc i tych brudnych i smierdzacych, ale sam sie tez musi
        zabezpieczyc. Jak nazwiesz kogos kto idzie do lozka z przygodnie poznana
        osoba, i nie uzywa kondoma ? Dlaczego ta sytuacja ma byc inna ? lekarz, i
        kazdy inny pracownik sluzby zdrowia, tak samo jak przechodzien ktory zna
        pierwsza pomoc ma prawo chronic siebie i swoje zdrowie.
        Lekarka nie zostawila pacjenta bez pomocy - w koncu po ta rurke poleciala.
        Pisalam wyzej - dla mnie problem jest taki ze sprzet nie byl pod reka. Nikt by
        jej za "latanie po rurke" nie skazal. Tak samo jak wspomniani przez Ciebie
        ratownicy - ile razy slyszalas ze np. akcje ratunkowa odwolano ze wzgledu na
        np. niesprzyjajace warunki pogodowe, itp. - bo ratujacych tez nie mozna narazac
        na niebezpieczenstwo. A dmuchanie w usta bez zabezpieczenia to tez narazanie
        sie na niebezpieczenstwo i szczerze mowiac - glupota.
        AgaRN
      • mrufkaa Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 21.02.04, 16:41
        Hmmm... problem w tym, ze w obecnych czasach skarga na takiego lekarza, ktory
        nie zrobil usta-usta z braku ustnika odbije sie bez echa. Bo naprwde,
        dziewczyny, tak mozna nawet HIVa zlapac.... czy wiedzac to ktorakolwiek z Was
        zrobilaby to sztyczne oddychanie? Myslac o czekajacym w domu dziecku, rodzinie,
        wszystkich sprawach na karku? Ja bym nie zrobila. Tez mnie kiedys taka historia
        oburzyla, w Polsce zreszta, ale moj owczesny narzeczony, lekarz nota bene,
        bardzo dobitnie mi to wytlumaczyl. To jest ryzyko zycia. Tu nie chodzi wrazenia
        estetyczne tylko, choc tak moglo sie z boku wydawac...
        Ludzie z wyobraznia z tej profesji nosza takie plastikowe ustniki przy sobie,
        znam osobiscie kilku takich ( w Polsce). Pierwszej pomocy czasem trzeba
        udzielic na ulicy.
        • magdapol75 Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 21.02.04, 17:05
          no ok,zapomnijmy o usta usta w tej calej akcji ratowania pana w poczekalni,oni
          (bo bylo ich dwoje super GP) nawet masaz serca robili przez koszule nie
          odliczajac ilosci uciskow,raz to byly dwa uciski a jeden wdech (przez
          rurke),potem piec uciskow i kilka wdechow,no sorry ale to,to chyba bylo cos nie
          tak??!!
          • magdapol75 Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 21.02.04, 17:23
            zaraz,zaraz,aga_rn strasznie duzo ma do powiedzenia co do tego jak powinna czy
            raczej nie powinna dzialac sluzba zdrowia w Anglii,chociaz jest z Kanady,gdzie
            pielegniarki pracujace na intensywnej terapii, siedza w czasie dyzuru na
            internecie,scislej na Forum Gazeta smile
            • aga_rn Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 21.02.04, 17:44
              Magda, po pierwsze gratuluje refleksu LOL, po drugie, nie wiedzialam ze na ten
              watek wstep wzbroniony ma ten kto nie mieszka w Anglii, po trzecie pokaz mi w
              ktorym miejscu mam duzo do powiedzenia na temat sluzby zdrowia w Anglii.
              Dyskutuje sobie tutaj o sluzbie zdrowia z kanadyjskiej perspektywy. Kwestia
              dmuchania przez rurke (czy bez) to nie jest wylacznie specyfika angielska, sa
              to standardy miedzynarodowe.
              A na koniec musze sprostowac - w czasie dzuru nie siedzialam tylko na forum
              Gazety, odwiedzilam rowniez "maluchy" (czytam tylko) i forum
              fanow "Survivor" wink Moj kumpel za to poogladal sobie domy na sprzedaz smile Nikt
              w tym czasie nie umarl wink. To byla moja chyba druga noc od paru miesiecy kiedy
              moglam cos na forum napisac w pracy (ostatnio okazje mialam podczas pamietnej
              awantury nt. smierci lozeczkowej) - no bylo slow wczoraj LOL
            • ewunia_uk Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 22.02.04, 00:05
              magdapol75 napisała:

              > zaraz,zaraz,aga_rn strasznie duzo ma do powiedzenia co do tego jak powinna
              czy
              > raczej nie powinna dzialac sluzba zdrowia w Anglii,chociaz jest z
              Kanady,gdzie
              > pielegniarki pracujace na intensywnej terapii, siedza w czasie dyzuru na
              > internecie,scislej na Forum Gazeta smile

              Magda, opamietaj sie. To jest forum dyskusyjne, a nie KGB wink
          • aga_rn Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 21.02.04, 17:56
            Ech, powiem Ci szczerze, w takich sytuacjach ksiazkowe zasady biora w leb,
            teoretycznie przy dwoch ratujacych zasada jest 1 wdech - 5 uciskow, w praktyce
            wyglada to tak ze jeden uciska klatke, w miare rytmicznie, ze zwroceniem uwage
            na glebokosc ucisku (czyli tak zeby naprawde podtrzymywac to krazenie a nie
            tylko udawac ze cos tam sie naciska, to jest dosc ciezki wysilek fizyczny), a
            drugi hyperwentyluje, czyli najczesciej pompuje ile sie da wink
            Trudno powiedziec czy bylo cos nie tak, czy nie. Na pewno laik z boku tego nie
            oceni. Jezeli np. pacjent padl na miejscu bo dostal migotania komor a nikt go
            nie defibrylowal to mogli tak uciskac do konca swiata, nic by to nie dalo.
            Czesto reanimacja z boku wyglada jak kupa zamieszania i mass confusion ale
            jezeli pacjent ma tzw. secured airway (najskuteczniej gdy zostal zaintubowany i
            do dyspozycji jest 100% O2) i masaz jest prowadzony tak jak powinien (nawet
            przez koszule, chociaz to sie raczej rzadko zdarza) to jest OK. Problem w tym
            ze przy prawdziwym zatrzymaniu krazenia to chyba u tylko ok. 10 % ludzi
            krazenie powraca (czyli reanimacja jest skuteczna). Natomiast nastepne 24
            godziny to przezywa tych ludzi jeszcze mniej. Ale "don't quote me on that" wink
            bo z pamieci te liczby pisze.
            AgaRN
            • magdapol75 Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 22.02.04, 02:33
              Dla sprostowania;ja tylko tak to napisalam bo zagladalam w rozne posty i akurat
              natknelam sie na ten co napisala aga_rn o swoim zawodzie (swoja droga bylam
              ciekawa),nie jestem osoba zawzieta,moze na to wyszlo ale duzo mi do tego.
              Wiem ze tylko dyskutujemy i lubie sie tu z wami "posprzeczac",(oczywiscie to co
              pisze to moje najprawdziwsze zdanie na dany temat,a nie szukanie zaczepki smile
              Pozdrawiam Magda
              • aga_rn Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 22.02.04, 03:06
                Hehe, dla sprostowania: Twoj post Magdo potraktowalam jako zart, mysle ze
                Ewunia tez wink
                A do dyskusji na temat sluzby zdrowia (niewazne o jaki kraj chodzi) to bede
                wtracac swoje trzy grosze bo taka moja natura. W realu czesto nie daje ludziom
                do glosu dojsc wink co jest moja wada ...
                Pozdrowienia
                AgaRN
                • magdapol75 Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 22.02.04, 13:27
                  zauwazylam wlasnie ze myslisz ze wszystko wiesz najlepiej,no coz?!
                • magdapol75 Re: Bardzo WAŻNE pytanie do mam z Anglii 22.02.04, 13:32
                  wiadomo ze to byl zart,nie biore sobie tego wszystkie az taaaaak do serca smile
                  • magdapol75 Re:do mama5plus 23.02.04, 12:34
                    LOL (jakby to aga_rn napisala)
                    Moj maz swietnie sie zna na pierwszej pomocy bo zrobil kurs,ale kto by sie
                    wtracal jak dwoch GP jest na miejscu,to jest ich obowiazek nie mojego meza,to
                    nie on zlozyl przysiege,on pomoglby napewno gdyby ich nie bylo i nie pieprz mi
                    tu ze nie jestem 100% w porzadku.
                    • mama5plus Re:do mama5plus 23.02.04, 13:12
                      on pomoglby napewno gdyby ich nie bylo i nie pieprz mi
                      > tu ze nie jestem 100% w porzadku.

                      Ja jednak bede. No nie jest 100% w porzadku i co ja na to poradze.`Kto jest
                      bez` winy jak powiadaja.

                      • magdapol75 Re:do mama5plus 23.02.04, 13:22
                        Jak ty sobie dziewuszyno droga to wyobrazasz?
                        Moj maz odpycha lekarzy,udziela pomocy,facet umiera,a on co? idzie do
                        wiezienia,bo nie pozwolil lekarzowi na pomoc,moj maz nie ma uprawnien do tego
                        typu pomocy,zastanow sie zanim cos napiszesz.
                        • mama5plus Re:do mama5plus 23.02.04, 13:36
                          magdapol75 napisała:

                          > Jak ty sobie dziewuszyno droga to wyobrazasz?#

                          WOW, to juz per `dziewuszyno droga` jestesmy wink
                          Jakze milo wink


                          > Moj maz odpycha lekarzy,udziela pomocy,facet umiera,a on co? idzie do
                          > wiezienia,bo nie pozwolil lekarzowi na pomoc,


                          Przeciez mowilas,ze za rurka latali. To co jednak reanimowali go czy jak?
                          Jesli nikt mu w miedzyczasie usta-usta nie robil to tam bylo miejsce na
                          wkroczenie do akcji. Bez odpychania.
                          Co, tak trudno zapytac: czy moge usta-usta zrobic ?
                          Gdyby odmowili to juzo nich swiadczy.
                          Dla chcacego.....
                          Szczerze watpie,ze wiezienie by mu za to grozilo.
                          Zreszta wiezienie to i tak pryszcz w porownaniu, ze smiercia przez SARS czy
                          inne, ktorych sie ta lekarka obawiac mogla.
                          Ot tak sobie analizuje.

                          moj maz nie ma uprawnien do tego
                          > typu pomocy,zastanow sie zanim cos napiszesz.

                          Oczywiscie, ze sie zastanawiam.wink
                          To do udzielania pomocy trzeba miec papierek??
                          Kurs chyba jakis zaliczyl no bo z ksiazek ciezko sie nauczyc.
                          • aga_rn Re:do mama5plus 23.02.04, 17:37
                            Szkoda ze ta dyskusja tak sie troche w nieladny sposob konczy, sama sie
                            zastanawialam czy sie jeszcze odzywac bo uslyszalam ze mysle ze wiem wszystko
                            najlepiej (czy jakos tak)- no coz ... Akurat w tym wypadku wiem duzo bo sie
                            tym zawodowo na co dzien zajmuje. Nawet jezeli nie "ratuje" zycia u siebie, to
                            w przypadkach zatrzymania krazenia latam po szpitalu bo pracujac w ICU jest sie
                            czlowkiem tzw. cardiac arrest team. Personel pracujacy poza ICU/emergency nie
                            jest przeszkolony w pewnych kwestiach reanimowania pacjentow (chociaz pierwszej
                            pomocy udzielac potrafia).
                            Dlatego czuje sie zupelnie uprawniona do kategorycznego stwierdzenia jako
                            niejako "ekspert" - nie dmucha sie nikomu "usta-usta" bez zabezpieczenia typu
                            maseczki/ustniki. Dmuchanie na dluzsza mete rowniez nie jest
                            najskuteczniejsze - w wypadku braku tetna zdobycie tej "rurki" i wsadzenie jej
                            do skrzeli plus podawanie przez nia 100 % tlenu jest niezbedne do przywrocenia
                            czynnosci zyciowych - bez tlenu nasz mozg umiera, w wydychanym przez nas
                            powietrzu nie ma go za duzo, a nawet podawanie tlenu przez maske nie da tego
                            samego efektu co podawanie go przez rurke intubacyjna do pluc.
                            Bogusia, jeszcze na temat tego wlaczenia sie meza Magdy do akcji - musze
                            przyznac jej racje, w ogole w takich sytuacjach personel szpitala
                            wygania /odgania wszelkiego rodzaju gapiow, poza tym na terenie szpitala oni
                            maja protokoly postepowania i w pewnym sensie "cywili" do tego sie nie
                            dopuszcza. Ulica to bardziej taka "ziemia niczyja". Z opisu Magdy nie wiadomo
                            czy oprocz tych lekarzy byly tam na przyklad pielegniarki, powinno byc tam
                            wiecej ludzi niz tych dwoch GP, no i na pewno nikt by nie dal "cywilowi"
                            dmuchac bezposrednio "usta-usta" smile
                            Jeszcze co do tego dmuchania - chce wspomniec ze kraje takie jak Anglia, czy
                            Kanada jeszcze pare lat temu byly prawie "gruzlica-free"wink Teraz problem
                            niestety powraca (a ludzi na gruzlice sie nie szczepi od lat). Jest prawie ze
                            paranoiczny strach przed gruzlica, do tego doloz SARS, HIV i voila - kazdy ma
                            OBOWIAZEK chronic swoje zdrowie i po prostu nie dmuchac smile Te ustniki o
                            ktorych wspominala Mruffka sa polecane na kazdym kursie udzielania pierwszej
                            pomocy (do kupienia w sklepach ze sprzetem medycznycm, aptekach).
                            Ale jezeli chodzi o udzielanie pomocy na ulicy - prosze bardzo, jak ktos sie
                            czuje na sile to moze udzielac, nawet bez papierka smile I dmucha na wlasna
                            odpowiedzialnosc.
                            Pozdr.
                            AgaRN
                            • aga_rn Re:do mama5plus 23.02.04, 17:40
                              aga_rn napisała:

                              Dmuchanie na dluzsza mete rowniez nie jest
                              > najskuteczniejsze - w wypadku braku tetna zdobycie tej "rurki" i wsadzenie
                              jej
                              > do TCHAWICY plus podawanie przez nia 100 % tlenu jest niezbedne do
                              przywrocenia
                              > czynnosci zyciowych -

                              Poprawka
                    • ewunia_uk UWAGA MODERATORA - PROSZE O DOKLADNE PRZECZYTANIE 23.02.04, 20:07
                      Zwracam uwage, ze uzywanie slow powszechnie uwazanych za obrazliwe nie bedzie
                      tolerowane na tym forum, zwlaszcza, ze nie jest to pierwszy przypadek w tym
                      watku.

                      Prosze o zachowanie podstawowych zasad kultury, w przeciwnym wypadku bede
                      zmuszona zablokowac adres IP.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja