liczę na słowa otuchy

11.04.07, 16:01
Witam
W niedługim czasie przenosimy się całą rodziną do Anglii. Bardzo martwi mnie
niechęć mojej starszej córki (11 lat)do tej zmiany. Martwię się, jak ona to
zaniesie, jak poradzi sobie w szkole, czy nie będzie czuła się samotna wśród
rówieśników.
Napiszcie proszę, jakie macie doświadczenia w tym temacie, jak zniosły to
Wasze dzieci.
Czekam z niecierpliwością na każdą odpowiedz i pozdrawiam.
    • mamonia78 Re: liczę na słowa otuchy 11.04.07, 17:08
      Przede wszystkim nie martw sie na zapassmile
      Ja tez zastanawialam sie jak moj synek (co prawda 5-letni) zniesie rozstanie z
      rodzina, kolegami i co najgorsze ze swoim tata a moim eks... Nie chcial jechac,
      ale jak juz tu bylismy to staralismy sie pokazac mu na poczatek to co najlepsze
      - parki, muzea dla dzieci, dostal hulajoge ktorej nie mial w Pl, ma wiekszy
      pokoj... moze to takie glupotki ale sprawilo to ze czul sie lepiej. W szkole na
      poczatku (miesiac-dwa) mial bariere jezykowa (po angielsku umial tylko liczyc do
      dziesieciu), teraz, po 8 miesiacach radzi sobie swietnie - kilka dni temu
      bylismy na angielskich urodzinach i jak w pewnym momencie odezwal sie po polsku
      to pare osob ktore nas nie znalo bylo w szoku, bo mysleli ze jest anglikiem tak
      dobrze mowi... W szkole ma juz sporo kolegow, w okolicy jest tez duzo dzieci z
      Polski. Mysle ze moglibyscie corce opowiedziec o zaletach tej przeprowadzki, o
      tym ze kiedys moze bedzie mogla zaprosic do siebie przyjaciolke, ze rodzina
      bedzie was odwiedzac, no i ze bez korepetycji nauczy sie jezykasmile Moj synek
      teraz mowi ze w Anglii jest fajniejsmile
      pozdrawiam
    • ann2 Re: liczę na słowa otuchy 11.04.07, 18:39
      Ja jestem w podobnej sytuacji, tez zamierzamy sie przeniesc do meza do Irl
      Polnocnej. Nasza corka ma 8 lat. Bylysmy juz tam pare miesiecy, bardzo jej sie
      tam podoba ale boje sie jak to bedzie na dluzej, jak sie zaklimatyzuje w
      szkole, z rowiesnikami, co z jezykiem...
      Milo uslyszeac slowa otuchy, dzieki mamonia78 !!
    • jagoda_05 Re: liczę na słowa otuchy 11.04.07, 20:53
      Nie martw sie, aklimatyzacja dziecka w nowym kraju postepuje bardzo szybko.
      Nieznajomosc jezyka i poczucie obcosci moga byc problemem jedynie w perwszych
      miesiacach po przyjezdzie. Mowie to z wlasnego doswiadczenia i z doswiadczenia
      mojej rodziny. Majac nascie lat wyjechalam z rodzicami do Kanady i juz po roku
      czulam sie w nowym miejscu jak w domu, u mojego kilkuletniego rodzenstwa bylo
      jeszcze latwiej. Zanim zauwazysz Twoja corka przystosuje sie do nowego zycia i
      szkoly a jezyk angielski pozna na tyle dobrze jak polski.
    • pinkus3 Re: liczę na słowa otuchy 11.04.07, 22:13
      Bardzo Wam dziękuję za te słowa. Zastanawiam się też, jak to będzie, kiedy nam
      coś nie wyjdzie i wrócimy np. po paru latach. Czy te lata nauki w Anglii córka
      będzie miała zaliczone, bo w Polsce zakończy edukację na piątej klasie
      podstawówki. Już mnie głowa boli od tych hipotez, ale chwilami nachodzą mnie
      obawy, że wyrządzam dziecku krzywdę. Mam nadzieję, że mnie rozumiecie.
      Noska to fajnie, że masz jeszcze trochę czasu. Będziemy się razem
      przygotowywać.
      • teddy_bear Re: liczę na słowa otuchy 12.04.07, 10:05
        Kochane Panie oczywiscie ze dzieci sie szybko adoptuja zwlaszcza male nie
        przcenialabym jednak mozliwosci adaptacji prawie nastolatek i to nie mowiacych
        po angielesku.i w druga strone nie przecenialabym angielskich nastolatek -
        dzieci , ze beda zainteresowane przybyszem w pozytywny sposob.
        Trzeba wziac pod uwage ze dzieci nie potrafia tak jak dorolsi tzrymac na wodzy
        swoich uprzedzen czy zwyklych animozji a na fali ostatniej krytyki imigracji
        wna wyspach bardzo duzo slyszy sie o trudnej sytuacji polskich dzieci w
        szkolach , sa przesladowane , wyzywane trudno im sie zintegrowac z rowiesnikami
        rowniez dlatego ze polscy imigranci czesto mieszkaja w
        dzielnicach ''szczycacych '' sie zla opinia ze wzgledu na niskie koszty .
        W brytyjskich gazetach byly artykuly o polskich dzieciach nie dajacych sobie
        rady z rowiesnikami za to majacych swietne wyniki w szkole , o nastolatce
        zmuszonej do wyjazdu terroryzoanej w szkole bo byla szczupla i ladna ,o
        polskich dzieciach ktore przyjechaly z popegeerowskich wsi i zetknely sie z
        wielokuturowoscia a reakcja byl nie mniej ni wiecej tylko bullying dzieci
        czarnych , hindusow i innych ras...
        zadziwia mnie ta opinia ze dzieci sie szybko ucza i po kilku miesiacach mowia
        jak anglicy ,mamy takich dzieci powinny zglosic sie jak najszybciej do
        specjalistow poniewaz niewatpliwie posiadaja geniusza.
        dla mam ktore po angielsku nie mowia ten poziom jaki osiagaja dzieci ze
        potrafia sie po kilku miesiach porozumiec sie to na pewno wiecej co one same
        osiagnely w tym samym czasie .
        nie chce nikogo zniechecac tylko wprowadzic troche realizmu do bajki pod
        tytulem dzieci sie szybko adaptuja do nowego srodowiska .
        • gosiash Re: liczę na słowa otuchy 12.04.07, 10:57
          Tytul byl 'licze na slowa otuchy', wiec nie chcialam sie wypowiadac, ale
          obawiam sie ze podpisuje sie pod wypowiedzia teddy_bear sad
          Owszem moze byc cudownie, ale wszystko zalezy od tego gdzie sie wybieracie. Ale
          wg mnie zmiana srodowiska to zawsze stres bez wzgledu na wiek. A nastolatki
          maja to do siebie, ze potrafia byc wyjatkowo wredne.
          • mamonia78 Re: liczę na słowa otuchy 12.04.07, 14:25
            Miały byc słowa otuchy, wiec podałam swoj przyklad, ktory jest jak najbardziej
            pozytywny. Dodam jeszcze ze wsród moich znajomych, ktorzy przjechali do uk z
            dziecmi (fakt ze sa to 6-7 latki)nie ma zadnego przypadku gnebienia dzieci czy
            odrzucenia przez rowiesnikow, o czyms takim czytalam tylko w gazetach. Jesli
            decyzja wyjazdu jest juz podjeta, to oczywiscie mozna myslec o najgorszym, ale
            glownie powinno sie skupic na znajdywaniu plusow w calej sytuacji i nie
            zniechecanie dziecka na poczatku. W naszym przypadku pomoglo tez ze zaczelam sie
            udzielac w szkole, dzieci i nauczyciele mnie znaja i wydaje mi sie ze "pozycja
            towarzyska" mojego synka w szkole przez to wzrosla. Bardzo duzo zalezy od
            charakteru dziecka - moj maly jest bardzo komunikatywny i nigdy nie mial
            problemow z wkrecaniem sie do grupysmile
            Jesli chodzi o uczenie sie jezyka - jesli male dzieci spedzaja z rówiesnikami
            ok 7 godzin dziennie w szkole to chlona jak gabka i jest to calkiem normalne.
            Ucza sie mowic z takim akcentem jaki slysza, wiec wazne zeby slyszaly angielski
            dlatego wybor odpowiedniej szkoly jest wazny i nie powinien byc przypadkowy,
            troche trzeba sie postarac zeby dziecko mialo dobry start...
          • pionkus Re: liczę na słowa otuchy 12.04.07, 19:27
            teddy_bear i gosiash - napioszcie proszę, czy takie właśnie macie doświadczenia
            w tym temacie. Czy macie dzici w tym wieku, czy może Wasi znajomi?
            • teddy_bear Re: liczę na słowa otuchy 12.04.07, 19:41
              w szkole mojego dziecka nie ma Polakow .ani jednego - oprocz mojego - jest za
              to ogromna roznorodnosc - sa dzieci wielojezyczne majace rodzicow z roznych
              krajow , o roznym kolorze skory ,zaadoptowane z innych krajow itp itd moze
              dlatego moje dziecko nie jest zadnym dziwolagiem a przekroj poprzeczny i
              podluzny smile przez rodzicow daje mi myslec ze zadne z dzieci nie uslyszy w domu
              negatywnych slow nt imigrantow .
              Corka mojej koleznaki przyjechala do Uk jako dziecko 10 letnie i poszla do
              szkoly ( katolickiej ) wskazanej przez council poniewaz przyjechala w polowie
              roku szkolnego - zasady rekrutacji do szkol sa bardziej skomplikowane niz w
              Polsce.Nie mowila wcale po angielsku .Koleznaki Polki bedace w Uk dluzej od
              niej i jakos wtopione w klase stronily od niej i trzymaly sie z ''tutejszymi''
              zakolegowala sie z Hinduska i to pozwolilo jej podszlifowac angielski , dawala
              sobie swietnie rade w szkole chociaz oczywiscie miala klopoty z czytaniem i
              pisaniem , dostala pomoc z SEAL dla dzieci ktorych angielski jest drugim
              jezykiem .Byla bardzo przesladowana przez pewna czarnoskora dziewczynke ktora
              zostala za to relegowana ze szkoly . koniczac opowiesc dziewczynka jest w domu
              w Polsce , chodzi do szkoly w Polsce ,mieszka z dziadkami do uk nie chce wracac
              .wyjechala niedawano bo w polowie marca .Matka miala nadzieje ze op
              terazniejszym half term wroci ale ona nie chce.
    • gosiash Re: liczę na słowa otuchy 13.04.07, 13:26
      Ok, moze mnie zakrzyczycie ze nie powinnam sie byla wypowiadac, bo nie mam
      osobistego doswiadczenia. Moje starsze dziecko chodzi dopiero do preschool i
      mowi po angielsku lepiej niz po polsku (tatus jest anglikiem), ale
      wypowiedzialam sie bo chcialam zwrocic Twoja uwage, ze moze wcale nie byc tak
      rozowo jak Ci inni opisali. Ja tu siedze i czytam gazety i ogladam telewizje i
      powiem szczerze, ze wlos mi sie na glowie jezy. Moze nie potrzebnie, moze w
      Polsce jest tak samo. Ale trzeba jednak byc przygotowanym na wszelkie
      okolicznosci. Zwlaszcza, ze wspomnialas, ze Twoja corka nie jest pozywytnie
      nastawiona do tego wyjazdu. Ty najlepiej znasz swoje dziecko, wiec wiesz czy
      latwo nawiazuje kontakty, czy nie. Napisalas 'przenosimy sie do Anglii', ale
      nie napisalas gdzie konkretnie. Czy juz wiecie? Bo rzeczywiscie baaaaardzo
      wazne jest gdzie sie zamieszka wlasnie ze wzgledu na szkole. Tutaj ludzie
      potrafia sie przeprowadzac wlasnie dlatego zeby ich dziecko chodzilo do dobrej
      szkoly. (Mowie o Anglikach) I niechodzi mi o prywatne szkoly do ktorych
      zapisuje sie dzieci przed urodzeniem wink Tylko wlasnie o szkoly panstwowe o
      ktorych wiadomo, ze poziom wysoki. Wiadomo tez, ze jedne dzielnice sa gorsze
      inne lepsze.
      Ja nie mam (na szczescie) negatywnych doswiadczen, ale tez nie mieszkalam na
      osiedlu councilowym we wschodniej dzielnicy Londynu, albo w Newcastle. Ale bez
      przerwy czyta sie o mordujacych sie nawzajem nastolatkach i dreczacych sie
      nawzajem dzieciach.
      Tak wiec zrob dobry wywiad zanim sie przeprowadzicie, czy okolica, w ktorej
      zamieszkacie jest bezpieczna i czy szkola ma dobra opinie. No i jeszcze raz
      podpisuje sie pod wypowiedzia teddy_bear, co innego dzieci 5,6 letnie a co
      innego 11 latka. Do 10 roku zycia (mniej wiecej oczywiscie) mozna sie nauczyc
      obcego jezyka bez akcentu. Potem jest to tez mozliwe, ale dotyczy tylko osob
      wysoce uzdolnionych w tym kierunku. Tu jest mnostwo obcokrajowcow, ktorzy mowia
      fatalnie po angielsku, ale sa srodowiska, gdzie akcent moze byc powodem do
      odrzucenia.
      Uf, przepraszam, ze tak dlugo. Jezeli decyzja juz podjeta, to rzeczywiscie
      trzeba sie nastawiac jak najbardziej pozytywnie. Ale moja rada: zrob wywiad co
      gdzie i jak. A jak juz tu przyjedziecie sluchaj uwaznie corki, bo czesto dzieci
      przesladowane nie przyznaja sie w domu jak jest im zle, wiec miej oczy i uszy
      szeroko otwarte.
      Powodzenia.
      • pionkus Re: liczę na słowa otuchy 14.04.07, 13:30
        Zaczynam się bać coraz bardziej, chociaż rzeczywiście w Polsce też ciągle
        słyszy się o różnych przypadkach, aż włos się jeży na głowie.
        Obawiałam się tylko opowieści teoretycznych, bo takie przeważnie są negatywne.
        Trochę już sobie poczytałam na forach i zauważyłam, że jeśli ktoś pisze o
        swoich doświadczeniach, jest to zwykle wypowiedz optymistyczna.
        • teddy_bear Re: liczę na słowa otuchy 16.04.07, 19:29
          ''jesli ktos pisze o swoich doswiadczeniach to pisze przewaznie pozytywnie''
          niektorzy o swoich doswiadczeniach nie pisza wcale a ci ktorzy maja zle
          doswiadczenia czasami sie do nich nie przyznaja.
          to ze my nie mamy zadnych przykrytch doswiadczen to chyba dobrze , swiadczy to
          o tym ze mozesz sie przygotowac na to samo .to ze slyszalysmy lub mialysmy do
          czynienia z problemami swiadczy o tym ze trzeba sie przygotowac na wszystko -
          na dobre i zle i na radosci i na rozczarowania.


    • ania.sobota1 Re: liczę na słowa otuchy 16.04.07, 17:49
      Witajsmile
      Mieszkam w UK ponad dziewięć miesięcy,moja córa ma prawie 11 lat,chodzi do
      Junior School...poszła do szkoły bez zupełnej znajomości angielskiego,nie
      ukrywam,że poczatek to był koszmar...jest jedynym polskim dzieckiem w
      szkole,nie ma polskiego nauczyciela-została więc rzucona na głeboką wodę.
      Myślę,że najgorsze były pierwsze dwa-trzy miesiące-zmiana miejsca,obcy język-
      ale pomogła przyjazna szkoła,poznała inne dzieci,bardzo chciała z nimi
      rozmawiać i juz są efekty-zdarza się,że poprawia mnie,gdy coś zle powiem po
      angielsku.
      Mam jeszcze młodsze dziecko,synek ma pięć lat i chodzi do przedszkola...on
      wtopił się w srodowisko bez większych problemów,wydaje mi się,że im młodsza
      pociecha,tym prościej.
      Nie martw się na zapas,moja córa mówi,że lubi angielska szkołę i nie żałuje,że
      przyjechaliśmy-najwazniejsze ,że jestesmy wszyscy razem i jest na dobrze.
      Pozdrawiam z Nottingham.
      Ania.
      • znikad Re: liczę na słowa otuchy 16.04.07, 19:04
        Moje dzieci urodzily sie w Kanadzie wiec z domu problemow adaptacji nie znamy
        ale w klasach mojej trojki wciaz sie pojawiaja nowe dzieci z calego swiata i to
        roznie bywa. Dlatego pozwole sobie na kilka sugestii.
        Niech dziewczynka skonczy klase w Polsce tak zeby zaczela nowy rok szkolny we
        wrzesniu w nowej szkole w UK a nie trafiala do nowej klasy w nowej szkole w
        obcym kraju pod koniec roku. Jesli mozliwe, spedzcie z Nia jak najwiecej czasu
        w wakacje w nowym miejscu, niech pozna ulice, okolice, budynek szkoly.
        Sprawdzcie czy nie ma jakichs letnich zajec dla dzieci w wieku Waszej corki w
        miejscu, gdzie planujecie mieszkac, moze moglaby spedzic 2-3 tygodnie na jakims
        lokalnym obozie lata w miescie czy czyms w tym rodzaju. Gdyby to bylo w
        Kanadzie, radzilbym wizyte w lokalnej bibliotece - najczesciej w lecie
        biblioteki organizuja rozne zajecia dla mlodych podobnie jak tzw. community
        schools czy community centres - w wielu wypadkach sa to zajecia za darmo lub za
        niewielka oplata. Moze sie ktos z UK wypowie jak to tam wyglada, na pewno sa
        jakies mozliwosci.
        Na Twoim miejscu poszedlbym z dziewczynka do szkoly i spotkal sie z
        pryncypalem, w miare mozliwosci z nauczycielem zeby szkola wiedziala, ze Twoja
        corka jest zapisana, ze ma niewielki zasob angielskiego (w kanadyjskich
        szkolach dzieci nowoprzybyle maja lekcje ESL), ze ma obawy itd. Poszukalbym tez
        podrecznikow, z ktorych Mloda ma sie uczyc juz w UK (w Kanadzie to bylby duzy
        wysilek, bo ksiazki sa zawsze w szkole ale cos bym wymylil wink)) zeby mogla sie
        z nimi zapoznac na spokojnie w domu. Jak znam zycie, to Ja moze bardzo podnies
        na duchu, ze wiele rzeczy juz umie z Polski wiec nie bedzie tak trudno smile
        Rozejrzalbym sie tez po sasiedztwie, kto ma dzieci w zblizonym wieku - a nuz
        sie uda jakos "skumac" dzieci w czasie lata, wtedy juz Twojej corce byloby
        razniej w szkole. No i Internet - niech ma kontakty ze swoimi kumpelkami z
        Polski przez Internet, niech robi zdjecia i wysyla do kolezanek, nawet niech
        sie troche chwali - to Jej tez pomoze w adaptacji smile
        Wszystkiego za Nia nie zrobisz, wygodnie Jej nie poscielesz ale mozesz duzo Jej
        pomoc przygotowujac grunt. Moze wszystko pojsc bardzo latwo i lagodnie - tak to
        musisz przedstawiac swojej coreczce, ale sama musisz wiedziec, ze moga byc
        schody. Jesli bedziesz na to przygotowana, bedzie Wam obu latwiej pokonywac
        jakies przeszkody.
        Wiele zalezy od osobowosci Twojej corki. Jesli jest sama z siebie socjalna,
        gadatliwa i komunikatywna, bedzie Jej latwiej nawet jesli ma teraz opory. Jesli
        jest niesmiala, skryta, introwertyczna, musisz Jej wiecej pomoc i sama stworzyc
        warunki, w ktorych znajdzie kolezanki i nie bedzie sie czula samotna.
        Glowa do gory - tysiace ludzi migruje po swiecie z dziecmi w roznym wieku i
        znakomita wiekszosc z tych dzieci radzi sobie dobrze w nowych warunkach
        osiagajac czesto lepsze wyniki w nauce niz dzieci lokalne i znajdujac dobrych
        przyjaciol mimo poczatkowych klopotow z jezykiem. Trzymajcie sie dzielnie,
        napisz kiedy jak sie uklada smile Powodzenia!
        • pinkus3 Re: liczę na słowa otuchy 16.04.07, 21:45
          Super, że się odezwałeś! Nabrałam siły do działania. Córka rozpocznie naukę od
          września, a wyjedziemy już w wakacje. Zastanawiałam się jednak, czy nie byłoby
          lepiej pojechać przed samym rozpoczęciem roku szkolnego, żeby nie czekała tak
          długo (pewnie w nerwach). Może gdyby w kilka dni po przyjeździe poszła do
          szkoły i poznałaby jakieś dzieci, mniej by się denerwowała tym oczekiwaniem.
          Sama już nie wiem. W UK mamy rodzinę, więc zaraz poproszę ich o zbadanie, jak
          wygląda sytuacja z zajęciami w wakacje. Może coś znajdą. No i może uda im się
          zdobyć książki.
          Myślałam też o znalezieniu kogoś w UK, kto ma córkę w wieku mojej córki. Może
          mogłaby sobie czasami pogadać przez skype,żeby moja dowiedziała się jak
          najwięcej o życiu takiech nastolatek tam. Może chodz trochę nabrałaby ochoty na
          ten wyjazd.
          Właśnie płacze z powodu tego wyjazdu. Już sama nie wiem, co robić. Czasami
          myślę, że ją bardzo krzywdzę.
          Dzięki za wypowiedz.
          Pozdrawiam
          • pionkus Re: liczę na słowa otuchy 17.04.07, 08:09
            Dla jasności: pionkus i pinkus3 to ta sama osoba czyli ja. Zawsze piszę w
            pośpiechu i mylą mi się nicki. Przepraszam za małe zamieszanie i pozdrawiam
    • atrust Re: liczę na słowa otuchy 17.04.07, 08:54
      Nasza corka mimo,iz 5 lat temu wyjechalismy z Polski,do tej pory teskni.Dwa
      miesiace temu podjelismy w ziazku z tym decyzje o powrocie do kraju.Jej radosc
      jest przeogromna,my natomiast mamy obawy.Boimy sie,ze nasz status materialny
      moze ulec pogorszeniu,jednak to ona jest najwazniejsza.
      Z nauka jezyka corka nie miala problemow(po dwoch miesiacach zaczela
      rozmawiac),w szkole uczy sie bardzo dobrze.Narzeka jednak na brak kolezanek po
      lekcjach.Niestety tu gdzie mieszkamy nie ma dzieci w jej wieku,ona dojezdza do
      szkoly 3 kilometry,niby niewiele,ale tu ta odleglosc jest znaczaca.I caly czas
      brakuje jej dalszej rodziny:cioc,wujkow,ciotecznego rodzenstwa.Byla i jest z
      nimi zwiazana.
      Wie,ze po powrocie prawdopodobnie nie bedzie nas stac na wiele rzeczy,jakie tu
      jej zapewnialismy(ciuchy markowe,coraz to nowszy sprzet,basen i korty tenisowe
      przed domem).Twierdzi,ze to niewazne,ze w kraju tez wczesniej nie zylismy jak
      biedacy(to sa jej slowa).Fakt to jest prawda.
      Mamy cicha nadzieje,ze jednak moze nie stracimy na powrocie i tak jak corka
      odliczamy dni do wyjazdu.
      Pozdrawiam slonecznie.
      • pionkus Re: liczę na słowa otuchy 17.04.07, 12:13
        atrust, ile lat miała córka, jak wyjeżdzaliście? I jeszcze jedno pytanie. Nie
        obawiasz się,że nie poradzi sobie w polskiej szkole? Podobno poziom jest
        nieporównywalny.
        Dzięki, że się odezwałaś
        pozdrawiam
        • koscsloniowa1 Re: liczę na słowa otuchy 17.04.07, 18:43
          czesc. jestem aga. czytam te wasze listy i widze ze macie fajnie z waszymi
          malymi problemami. ja mam 2 blizniaczki w wieku 11 lat i tez wybieram sie do
          anglii. maz za wszelka cene chce tam leciec. mi to wszystko jedno bo miejsce
          zony jest przy mezu ale mam problem z dziewczynkami. jedna chce leciec a druga
          nie... Kleosia ma chlopaka z ktorym wiaze powazne plany wiec nie jest mi dane
          rozdzielac zwiazkow, Reginka natomiast chce leciec bo mowi ze u nas w miescie
          to i tak jest juz spalona.. wiec mam rozdwojone mysli!! mysle czesto o
          samobojstwie ale jestem bardzo gruba wiec nie poradze sobie z tym. sasiedzi
          smieja sie ze mnie i mojego meza, mowia ze zawsze chodze w tym samym swetrze.
          ale jak mam chodzic w modnych ciuszkach jak tu ani szkoly nie mam ani wygladu
          odpowiedniego. maz zarabie na czarno malo wiec jakos odkladamy pieniazki na
          wylot. mamy zamiar kupic bilety na lotnisku u pilota tak zwane last minet. moze
          bedzie taniej. ja nie lubie latac wiec pewnie zwymiotuje w samolocie, ale nie
          to jest najgorsze. najgorsze jest to ze nie starczy nam forsy na dokupienie do
          biletu pierszenstwa wejscia do samolotu i maz nie bedzie siedzial przy oknie.
          moje problemy mnie przerastaja. nawet teraz kiedy to pisze to ze stresu
          zesztywnialy mi paluchy. ide zjesc ciast to moze przejdzie. dziekuje wszystkim
          czytelniczkom za slowa otuchy dla pionkusa- pomogly i mi. Kocham was! Kochana
          anglio.. przybywamy, jestesmy teraz juz silne i zjednoczone!! wymienimy sie
          telefonami? jesli tak to podawajcie!!! jesli nie to adresami... pozdro.
          • pionkus Re: liczę na słowa otuchy 17.04.07, 21:59
            Nawet mnie trochę rozbawiłaś. Nie dam Ci jednak swojego adresu, bo trochę się
            Ciebie boję.
          • astomi25 Re: liczę na słowa otuchy 27.04.07, 09:44
            Kosc sloniowa hehe rozbawilas mnie.
            Dziewczyny maja 11 lat, jedna ma juz chlopaka, druga mowi, ze jest spalona smile
            W tym wieku slowo "spalony" kojarzylam jedynie z gra w klasy (no wiesz, jak sie
            na linie stanelo)

            tongue_outPPPPPP
        • atrust Re: liczę na słowa otuchy 17.04.07, 22:06
          Pionkus przepraszam,ze tak pozno odpisuje.
          Corka miala osiem lat jak wyjechalismy.W kraju skonczyla pierwsza klase,tu
          poszla po wakacjach do trzeciej.Naprawde radzi sobie niezle.
          Obawiam sie jej powrotu do szkoly w Polsce.Jednak mam cicho nadzieje,ze sobie
          poradzi.Ona jest bardzo samodzielna,w pierwszej klasie sama odrabiala lekcje,tu
          tez nie potrzebowala mojej pomocy.Poczatkowo tylko musialam je wytlumaczyc
          kilka rzeczy z matematyki(chodzi o ten przeskok z2 do 3).
          I jeszcze jedno,mimo ze bedzie mogla isc do drugiej klasy
          gimnazjum,zdecydowalismy iz zacznie jeszcze raz pierwsza ,tak jak dzieci w jej
          wieku.
          Z tym poziomem nauczania jest roznie.Mysle,ze to zalezy od szkoly .Corka uczyla
          sie tu w dwoch podstawowkach i faktycznie ta druga nie byla chyba
          najlepsza.Miala slabsze oceny w gimnazjum na pierwsze polrocze.W drugim
          powiedziala,ze nie daruje sobie slabszych not i wziela sie do pracy.I oceny
          poszybowaly w gore.Naprawde teraz jest super,sadze ze trzeci semestr bedzie
          podobny do drugiego.
          I jeszcze jedno,niby mowi sie,ze nie ma segregacji,guzik prawda.Na poczatku
          gimnazium przydzielono ja do klasy,gdzie 5% bylo drugorocznych.Twierdzili,ze to
          przypadek(nie wierze w takie przypadki).Po naszej interwencji,jak sie pozniej
          okazalo,zmienili jej klase na jedna z najlepszych w calej szkole.I naprawde
          poziom nauczania jest wysoki,co zaznaczaja wszyscy nauczyciele.Tak wiec na to
          zwroc uwage,jak bedziesz posylac dziecko do szkoly.
          Ja osobiscie boje sie rozmow z naszymi nauczycielami.Jakby nie bylo mloda
          lepiej rozmawia w tym drugim jezyku,w polskim robi bledy
          ortograficzne,gramatyczne i czesto jest tak,ze nie moze trudniejszego zdania
          przetlumaczyc na jezyk polski.
          Pozdrawiam
          • atrust Re: liczę na słowa otuchy 17.04.07, 22:13
            Pionkus musze dodac,ze my nie mieszkamy w UK,tylko nad morzem srodziemnym.Plaza
            jest 250m od domu i niestety nawet to nie pomoglo,zeby corka przestala tesknic.
            Badz jednak dobrej mysli,moze z Twoja coreczka bedzie wszystko inaczej.
            Trzymj sie.
            • fasolka3 Re: liczę na słowa otuchy 17.04.07, 23:17
              Generalnie rzecz biorac dzieci nie chca sie przeprowadzac. Niestety dane jest mi
              prowadzic zycie tzw. "nowoczednego nomady" (tak sie mowi w Niemczech), i co
              kilka lat ze wzgledu na prace meza przeprowadzamy sie z jednego kranca Niemiec
              na drugi. W Niemczech panuje tzw Länderhochheit, tzn. w kazdym Landzie
              obowiazuje inny program nauczania, wiec dzieci nie maja latwo, non stop musza
              sie nastawiac na zmiany.

              W czym pomaga:
              pokazanie dziecku wczesniej miejsca docelowego; krotki urlop w Anglii, okraszony
              atrakcjami nie bylby zly.
              -pokazanie przyszlej szkoly (jesli wiesz jaka to bedzie), nawiazanie kontaktu
              np. mailowego ze szkola, moze maja gazetke, kolko europejskie, cholera wie co.
              Wazne jest, zeby juz w tym pierwszym dniu byla w klasie/szkole jakas znajoma
              twarz. Mozesz tez poprosic nauczycielke, zeby wskazala ci kogos w klasie, kto
              zostanie "Patronem" (Tak sie mowi w Niemczech) twojej corki. Rzadko rodzi sie z
              tego przyjazn, ale dosc wazna jest obecnosc czlowieka, ktory twojej corce troche
              pomoze zorientowac sie w otoczeniu.

              Szlifujcie jezyk, macie troche czasu...

              Moje dzieci bardzooooooo nie lubia zmiany szkol i czesto wspominaja stare czasy
              i przyjaciol itp. Zycie to nie koncert zyczen, czasem trzeba robic to na co nie
              ma sie ochoty, wiec twardo wleczemy dzieciaki za soba liczac na to, ze kiedys
              moj maz w koncu znajdzie prace na stale.

              Troche chaotyczny ten post..

              Sorry

              FFF
    • agusiaczek8 Re: liczę na słowa otuchy 23.04.07, 13:54
      witaj my tez wyjezdzamy do londynu w czerwcu moja corka ma 11lat a syn 12 corka
      tez nie chce za bardzo jechac bardzo sie boi tak jak ja zreszta nie wiem jak to
      bedzie naczytalam sie juz tyle wszystkiego ze mam metlik w glowie opinie sa
      rozne ale trzeba byc dobrej mysli.moj maz jest juz tam dwa lata i zapewnia mnie
      ze bedzie dobrze i jemu wierze przeciez on nie chce zeby nam bylo zle a
      zwlaszcza dzieciom ,dzieci pojda do katolickiej szkoly w ktorej jest sporo
      polskich dzieci.....mam nadziej ze dzieci sie zaaklimatyzuja i bedzie dobrze a
      jesli nie to zawsze mozemy tu wrocic prawda???trzymaj sie pozdrawiam
      • pionkus Re: liczę na słowa otuchy 23.04.07, 21:57
        Wielkie dzięki za te informacje. Wniosek jest jeden: opinie i doświadczenia są
        różne i nie ma jednej rady, która byłaby dobra dla każdego. Mam nadzieję, że
        będzie dobrze, chociażby z tego względu, że pozytywnych głosów jest więcej. I
        tego się będę trzymać smile
        Pozdrawiam
    • bonzee32 Re: liczę na słowa otuchy 26.04.07, 20:48
      nie ma powodu do paniki! Przy tej ilosci Polakow, ktora tam siedzi poczujecie
      sie od razu jak w domu wink
Pełna wersja