WielkoBrytyjskie-Irlandzkie Mamy- mam pytanie!

03.06.03, 12:28
Witajcie
(chyba 2 raz w życiu jestem na tym forum! smile )

Mój mąż- załamany naszą sytuacją finansową (po spłaceniu raty kredytu i
cześci opłat nie zostaje nam już NIC sad ), postanowil ejdnak wyjechać z
kraju. Kiedyś o tym myśleliśmy, ale on się łamał- teraz z kolei jego kumpel
chce wyjechac do ANglii we wrześniu i czegoś szukać. Obaj są informatykami o
duużym doświadczeniu. I mój mąż też zaczął się nad tym zastanawiać. Nad
Anglią albo Irlandią, a jeszcze lepiej Szkocją (nei wiem czemu- chyba dzięki
reklamie piwa Tyskie w naszej TV smile ) Ja sądziłam że możze lepiej Niemcy, ale
on nie zna niemieckiego.
I teraz mam parę pytań, jeśli możecie odpowiedzcie, bo czuje sie zagubiona.
Keidyś to co innego-spakowałabym sie i pa! ALe teraz to meiszkanie, kredyt,
roczna Michasia..

1) Jak taki wyjazd może wpłynać na dziecko (pozytyw i negatywy) - czy nie
ejst za mała? Dopiero sobie ustawiła jakoś swiat a tu angle od nowa
wszystko...

2) czy lepiej żeby najpierw wyjechał sam mąż a potem my? No i znowu: jak to
wpłynie na dziecko ? (o mnie nie wspominając).. BYl tata codziennie- nagle go
nie ma.. to chyba za trudne... mi się JUZ chce plakac, jak o tym
pomysle..taka beksa jestem smile

3) Czy bym sobie Tam poradzila- sama z dzieckiem, bez pracy, z angielskim
ktory zaniedbalam okropnie..(no w sumie moglabym go podszlifowac, a Michasie
poslac wczesniej na kurs Helen DOron wink..)

4)czy macie rozeznanie na rynku pracy- czy rzeczywiscie programisci są tam
poszukiwani? I gdzie bardziej- Anglia, Irlandia, Szkocja, Walia??

5) Czy moze w ogole odradzacie te tereny?

6)LEpiej w duzym miescie czy w malym? (chyba wmneisjzym latwiej sie odnalezc
takze psychicznie po przyejzdzie...)

7)Ile by musial mneijw iecej zarabiac moj mąż, gdybysmy mieli mieszkac tam we
3 w tzw. srednim standardzie i zeby ejszcze móc cos odlozyc???


8) jakie są Wasze stosunki z otoczeniem? Jak reaguje sie tam na
przyejzdnych "za pracą" itd...

9) WY same- czy zalujecie wyjazdu..
uff
na razie tyle- daruję Wam smile)
proszę- jesli mozecie, napiszcie coś! Takze czekam na priv: klaara@poczta.fm

Pa
cleo
    • ccleo Re: WielkoBrytyjskie-Irlandzkie Mamy- mam pytanie 03.06.03, 18:03
      chlip, chlip
      czy ktos mi odpowie???...sad(((
      • aniawilcock Re: WielkoBrytyjskie-Irlandzkie Mamy- mam pytanie 03.06.03, 20:22
        Nie wiem jak inne mamy, ja sie czuje zawalona iloscia i szczegolowoscia Twoich
        pytan jak na poczatek.....
        Sprobuj moze poczytac najpierw inne watki 'angielskie' na tym forum, tam juz
        padaly podobne pytania
        • rubi21 Re: WielkoBrytyjskie-Irlandzkie Mamy- mam pytanie 03.06.03, 20:46
          ccleo, ja co prawda nie mieszkam w GB, ale wyjechał tam mój maż. Na poczatku
          było mi ciezko, teraz troche się przyzwyczaiłam ale i tak mi smutno. Dziecko
          wtedy dwuletnie tęskni cały czas, wydaje mi sie że młodszemu byłoby łatwiej
          (ale nie mogę tego stwierdzić napewno). Za 1,5 miesiąca jedziemy z synkiem do
          męża i wiemy już że wiecej na tak długo się nie mozemy rozstać. To w kwestii
          psychicznej. W innych jeszcze nie wiem, ale sie boje trochę "świata do góry
          nogami" Pozdrawiam Apa
    • mrufkaa Re: WielkoBrytyjskie-Irlandzkie Mamy- mam pytanie 03.06.03, 21:27
      Droga Cleo!
      Juz odpowiadam, na ile moge... Nie martw sie, ze nikt nie pisze, bo polonijne
      mamy raczej nie loguja sie codziennie. Cierpliwosci.
      Cleo, ja tu jestem z Jula od 3 m-cy, wczesniej bylam na wizie studenckiej i
      raczej studenckie prowadzilam zycie... Na wiele Twoich pytan nie umiem
      odpowiedziec, ale na niektore sprobuje...
      1.Nie mam doswiadczenia w sprawie rocznego dziecka, moja Julka przyleciala ze
      mna majac 2 m-ce i zaaklimatyzowala sie w 24 h. Niemniej sadze, ze po
      pierwszych trudnych krokach Twoja corcia poradzi sobie znakomicie. Ma szanse na
      dwujezycznosc i to Ty bedziesz przezywac wiecej stresow o nia niz ona sama. Na
      temat prezedszkoli i sluzby zdrowia tutaj dla nas bylo niedawno sporo postow na
      tym forum, poszukaj sobie strone, dwie wczesniej.
      2. Definytywnie jestem przeciwna rozdzielaniu rodziny. Chyba, ze na tak krotki
      okres jak 2-3 tyg., potrzebny na wynajecie pokoju/mieszkania i zapewnienie
      podstaw bytu. Zle sie zwykle koncza takie rozstania malzenstw czy zwiazkow.
      Sama kiedys pojechalam na stypendium do Barcelony. Game over. Obydwoje
      bedziecie sie bardzo potrzebowac przy takim przedsiewzieciu, moim zdaniem.
      3.Jesli Twoj maz znajdzie prace w zawodzie to sobie poradzicie. U mnie tez
      pracuje tylko Alex, mieszkanie wynajmujemy i zyjemy. Bez zbytkow, ale i bez
      dlugow. Wszedzie jest jakas polonia, Cleo. Mnie ratuje to forum i fakt, ze
      mozna bardzo tanio dzwonic do Polski... No i mam nadzieje, ze w koncu kiedys
      dojdzie do spotkania emam londynskich smile
      4. Nie mam, niestety,jeszcze rozeznania na tym rynku pracy i sama nad tym
      bardzo ubolewam. Sadze, ze warto by zapytac Ewe (moderatorke) i Anie (nie
      pamietam nazwiska, cos na W i angielskie), bo One sa tu najdluzej.
      5. Nie odradzam, w sumie chyba jednak latwiej tu o srodki do zycia. Placi sie
      jednak tesknota, przynajmniej na poczatku...
      6. Ja wole mniejsze miasta, wyladowalam jednak w Londynie. Wszystko zalezy od
      tego, gdzie Twoj maz dostanie prace, sadze, ze tym sie trzeba kierowac na
      poczatku.
      7. To zalezy od miasta i cen za wynajem mieszkania. Rozne sa tez ceny w
      supermarketach nawet w roznych strefach w Londynie. Naprawde, wg mnie, nie
      sposob podac dane w liczbach.
      8.Well, Londyn niemalze caly jest "za praca", wiec tutaj to nic dziwnego. Swiat
      od wiekow emigruje za praca, moj prapradziadek przedostal sie pod kopa siana
      furmanka z poznanskiego na Ukraine, tam na czarnoziemach dorobil sie majatku i
      zostal z czasem poslem na sejm... Ja nie mam na tym tle kompleksow i chyba o
      Twoje podejscie tu chodzi. Przynosisz ze soba swoje wyksztalcenie, podszkol
      jezyk i sadze, ze spokojnie zawalczysz o swoja pozycje.
      9. Nie zaluje. Ale ciagle bardzo tesknie. Tyle, ze, jak twierdzi moja mama, to
      sie musialo tak skonczyc. od prawie 10 lat bylam gosciem w domu. Ja bym juz
      chyba nie umiala sie dostosowac do tamtej rzeczywistosci... co nie znaczy, ze
      do tej umiem smile
      To tyle ode mnie, mam nadzieje, ze inne mamy pomoga Ci bardziej.
      Mysl pozytywnie, wszystko sie ulozy
      pozdrowionka
      • aniawilcock Re: WielkoBrytyjskie-Irlandzkie Mamy- mam pytanie 04.06.03, 11:13
        Jako Ania na W poczuwam sie do odpowiedzi na pytanie jezeli chodzi o rynek
        pracy, ale - rynek jakiej pracy? Co ewentualnie chcialabys tu robic?
        Moja dzialka to IT. Zapotrzebowanie jest na kazdym szczeblu, chociaz teraz
        troche z tym gorzej, no bo mamy kryzys, sa ciecia, niektore specjalizacje
        okazuja sie teraz nie najlepszym wyborem. Najtrudniej znalezc pierwsza prace,
        bo wszyscy pytaja o doswiadczenie. Ale i na to jest rada, w moim przypadku
        wertowalam tony gazet, teraz bym pewnie robila to w internecie, odpowiadalam na
        setki doslownie ogloszen, dostalam w koncu prace jako 'trainee' w software
        house, na poczatek za smieszne pieniadze, nigdy nie zrobilam podsumowania z
        olowkiem w reku ale cos mi sie wydaje ze przez pierwszy rok moja niania i
        dojazdy kosztowaly mnie wiecej niz wynosila moja smiesznie mala pensja. Po roku
        juz bylo lepiej, a po dalszych 8 latach moglam sobie mniej wiecej wybierac w
        ofertach.
        Trudno troche pisac w ciemno nie wiedzac w jakiej dziedzinie zamierzasz szukac,
        moze cos napiszesz na ten temat?
        • mrufkaa Re: WielkoBrytyjskie-Irlandzkie Mamy- mam pytanie 04.06.03, 13:08
          Wybacz Aniu, nie chcialo mi sie szukac Twojego nicka. smile))
          Ja sadze, ze Cleo mowi o pracy dla meza, ktory jest programista...
          pozdrawiam
    • ccleo Re: WielkoBrytyjskie-Irlandzkie Mamy- dziękuję! 04.06.03, 23:14
      Witajcie!
      Dziękuję za wszystkie dotychczasowe odpowiedzi!

      Rubi- podziwiam Cię: ja nie mogłąm wytrzymać zdezoreintowanego spojrzenia
      Michasi, kiedy bylam ze znajomymi 3 dni na działce bez męza, aona wieczorem
      oczekiwala jego powrotu.. jejus... dlatego myślę, ze jesli wyjedziemy to RAZEM.
      Trzymaj się mocno!
      Dzis spadly nam na glowe kolejne straszliwe klopoty finansowe, więc do deczyji
      o wyjezdzie coraz blizej...sad(

      Ania "na W" wink- tak, mruffkaa** ma rację - mój mąż chce tam szukać pracy, jest
      programistą: największe doświadczenie ma w projektowaniu i programowaniu
      aplikacji internetowych (portale duże, Mennica państwowa itp), świetnie zna
      JAvę, JSP, JAva Servlets, ASP i w tej chwili wdraża się w
      technologię .NET...uff... na jaki szczebel miałby szansę na rynku IT?

      (hihi- ja niestety chyba bym tam nie znalazła roboty, jako antropolog kulturowy
      plus etnolog??)

      Michasia dostała na urodziny książeczki z serii :Mysia" (Maisy)- i patrzać
      na "Mysia idzie spać" ujrzałam ten dziwny wynalazek angielski czyli 2 osobne
      krany na ciepłą i zimną wodę!!! Pamiętam jak w Anglii będąc (Northampton)nie
      wiedziałam jak wziąć prysznic! smile) Czy można mieć "normalną" wink armaturę???
      Ach i pamiętam że chleba nie było...

      A czy np miałyście wybór między ANglią a Irlandią? Czy lepiej jechać do Ir.?
      (mieliśmy ejszcze opcję Nowa Zelandia- mój mąż, a ja -Estonia...smile )

      A co z tą służbą zdrowia? pamiętam kiedyś straszne posty o porodówkach
      angielskich, czy naprawdę jest tak źle? A co z pediatrią?

      na raize tyle dodatkowych pytań...

      pzodrawiam Was mocno
      cleo

      **
      mruffkaa- chcę Ci już tutaj podziękoawć za ciepłe slowa a propos wątku na
      Salonie smile... eh... już nie wiem jak tam dyskutować, chyba przestnę...
      • ewunia_uk Re: WielkoBrytyjskie-Irlandzkie Mamy- dziękuję! 05.06.03, 00:01
        ccleo napisała:

        > Michasia dostała na urodziny książeczki z serii :Mysia" (Maisy)- i patrzać
        > na "Mysia idzie spać" ujrzałam ten dziwny wynalazek angielski czyli 2 osobne
        > krany na ciepłą i zimną wodę!!! Pamiętam jak w Anglii będąc (Northampton)nie
        > wiedziałam jak wziąć prysznic! smile) Czy można mieć "normalną" wink armaturę???

        Z tymi slynnymi "kranami", ktore tak rozsmieszaja przyjezdnych to wcale nie
        jest taki poroniony pomysl, ma swoje wytlumaczenie. W Anglii woda z kranu
        jest pitna, ale tylko ta z zimnego kranu. Woda ciepla, w wiekszosci domow,
        przetrzymywana jest w takim duzym zbiorniku na poddaszu albo na pietrze, i w
        tym zbiorniku w wodzie moga rozmnazac sie bakterie i osadzac sie inne
        zanieczyszczenia. Ale wlasnie z powodu tych oddzielnych kranow woda zimna nie
        miesza sie z ciepla i mozna ja spokojnie pic.

        Co do "normalnej" armatury, to gdybys sie uparla, moglabys pewnie dostac
        pojedynczy kran do wanny i umywalki, ale pewnie trzebaby przerobic wszystkie
        rury wink Za to w zlewie kuchennym jest zwykle pojedynczy kran.

        >
        > A czy np miałyście wybór między ANglią a Irlandią? Czy lepiej jechać do Ir.?
        > (mieliśmy ejszcze opcję Nowa Zelandia- mój mąż, a ja -Estonia...smile )

        Ja bardzo lubie Irlandie, wiele lat temu wink pisalam tam prace magisterska.
        Pewnie i tam moznaby sie zadomowic, ale bardzo trudno komus radzic pomiedzy
        jednym krajem a drugim, to zalezy od wielu czynnikow i osobistej sytuacji.

        > A co z tą służbą zdrowia? pamiętam kiedyś straszne posty o porodówkach
        > angielskich, czy naprawdę jest tak źle? A co z pediatrią?

        Gdzie byly te "straszne" posty o porodowkach angielskich? Bo o ile pamietam,
        wszystkie rozpisywalysmy sie na tym forum o angielskich poloznych w samych
        superlatywach. Dla mnie rewelacja smile Polecam poczytanie starych watkow.

        Co do pediatrii, to tez poszukaj troche w starych watkiach na tym forum.
        Zwlaszcza kiedycs chyba w pazdzierniku zeszlego roku byl taki watek "Czy nasze
        dzieci na czyms traca?"

        W Anglii sluzba zdrowia w ogole, i opieka medyczna nad dziecmi w
        szczegolnosci, jest zupelnie inaczej zorganizowana i opiera sie na zgola
        innej "filozofii". Az trudno porownywac z Polska. Napisze tylko tyle, ze
        pediatry moje dzieci jeszcze w zyciu nie widzialy, nawet moj starszy syn w
        swoim 10 letnim zywocie! Jesli oczekujesz regularnych bilansow u pediatry,
        USG bioderek, skierowan do neurologa i aergologa przy byle wysypce to bardzo
        sie rozczarujesz. Co nie znaczy, ze sluzba zdrowia jest tu kiepska. Jest po
        prostu inna.

        Niestety niewiele moge pomoc co do rynku pracy bo oboje z mezem mamy dosc
        waskie specjalizacje i raczej przegladamy pod tym wzgledem tylko prase
        specjalistyczna. Ale w Anglii jest w tej chwili niewielkie bezrobocie wiec
        badzcie dobrej mysli.

        Co do aklimatyzacji tutaj to ja bylam troche w innej sytuacji, bo maz jest
        Anglikiem, wiec sila rzeczy wniknelam w to spoleczenstwo i te kulture. Byc
        moze moja opinia nie jest obiektywna (z wyzej wymienionego powodu), ale
        Anglicy to w gruncie rzeczy sympatyczny narod. Co prawda nie okazuja wylewnie
        swoich uczuc, i troche dlugo to trwa zanim tak naprawde sie zaprzyjaznia, ale
        jesli to sie uda, to masz przyjaciol na cale zycie.
        • ewunia_uk Re: WielkoBrytyjskie-Irlandzkie Mamy- dziękuję! 05.06.03, 00:06
          Acha, wlasnie znalazlam ten stary watek o opiece medycznej nad dziecmi:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=5367183&a=5367183
        • izabelski Re: WielkoBrytyjskie-Irlandzkie Mamy- dziękuję! 05.06.03, 01:09
          co do kranow na wode to nie radzilabym pic z tego z zimna woda w lazience na
          gorze, bo na 90% woda tam plynie ze zbiornika wyrownawczego na strychu a tam i
          myszy mozna znalezc i inne farfocle smile

          wogole dzieki pojedynczym kranom w lazience stworzyl sie nasz watek na polonii
          pt: Spotkanie w Londynie nr... - ale to osobna historia smile

          jatem programista i polecilabym mezowi napisac profesjonalne CV - tzna na
          sposob angielski a nie amerykanski z wypisaniem doswiadczen etc., niechaj
          zagladnie na www.jobserve.com i poszpera .
          niech wysle CV i list motywacyjny na jak najwieksza liczbe ogloszen -
          pamietajac o zmianie tresci listu i CV w zaleznosci od profilu pracy.

          a potem to tylko trzeba czekac.

          nie pisalas ile lat doswiadczenia ma twoj maz - to wplywa na wysokosc pensji.

          jesli chodzie o wybor miasta to jak ktos juz wspomnial polonia jest wszedzie,
          czyli najpierw niech szuka pracy a potem jak ja dostanie, to mozna poszukac
          mieszkania etc.

          o ile pamietam w innym watku zgodzilismy sie ze za 26000 funtow/rok 3 osobowa
          rodzina bedzie sobie radzic mieszkajac poza Londynem, w Londynie bedzie
          trudniej ale nie znaczy to, ze jest to niemozliwe - 3 lata temu w czworke
          radzic musielismy sobie za mniej i wcale nie bylismy w dlugach smile

          jesli masz jakies sazczegolowe pytania co do CV, to napisz i podesle ci linki a
          mozemy nawet pomoc cos potlumaczyc

          pozdrawiam
          izabelski
          • ewunia_uk Re: WielkoBrytyjskie-Irlandzkie Mamy- dziękuję! 05.06.03, 21:59
            izabelski napisała:

            > co do kranow na wode to nie radzilabym pic z tego z zimna woda w lazience na
            > gorze, bo na 90% woda tam plynie ze zbiornika wyrownawczego na strychu a tam
            i
            > myszy mozna znalezc i inne farfocle smile
            >

            My mieszkamy w nowowybudowanym domu i w "instrukcji obslugi" jest napisane, ze
            woda z "zimnego kranu" jest pitna, bo z bezposredniego przeplywu, a ciepla
            jest ze zbiornika (storage tank).

            Ale moze w roznych domach jest roznie.
    • vase Re: WielkoBrytyjskie-Irlandzkie Mamy- mam pytanie 06.06.03, 10:49
      Ja tam pije tak z zimnego jak i cieplego kranu smile)
      W wannie mamy pojedynczy kran (tak jak w kuchni)
      Sluzba zdrowia - bardzo sobie chwale.
      Porodowki (brzmi okropnie!) - Maternity Units - rewelacja!!!!!
      Zobacz:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=5385258&a=5386495
      I jeszcze:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=5385258&a=5388052
      Co do Polonii to niestety nie wszedzie jest. Ja w Portsmouth jestem sama jak
      palec. buu....
      Co jeszcze... Sa tu doskonale mozliwosci szkolenia, darmowe kursy wiec mozna
      zaczac kariere w kazdym wieku.
      Moglabym jeszcze duzo tak, ale mam mala malpke skaczaca mi po nogach smile)

      W sumie to do czego ja w tej Polsce wracam...?
Pełna wersja