Dodaj do ulubionych

Co Was dziwi, drażni gdy odwiedzacie Polskę

20.09.07, 06:42
po dłuższym pobycie za granicą.Bo mnie w tym roku:

1. Pani urzędniczka w Urzędzie Gminy rozmawiająca prywatnie przez telefon
(słychać było treść rozmowy, rzucająca mi gniewnie i z pretensją: Proszę
czekać . ZAJĘTA jestem!!!

@. Laborant pobierający krew, który a jakże miał jednorazowe rękawiczki....i
ich w ogóle nie ściągał....pobrał krew, wypisał rachunek, podrapał się po
głowie....i ciągle w rękawiczkach!!!!
Zwróciłabym uwagę, ale żal mi było mamy, która tam ciągle chodzi i miałaby
przechlapane....
Obserwuj wątek
    • wyksztalciuch_pl Re: Co Was dziwi, drażni gdy odwiedzacie Polskę 20.09.07, 08:16
      Mnie drażnią, dziwią i wkurzają Polonusi szwendający się po kraju podczas
      wakacji, jakby innych miejsc na wakacje nie było.

      Gdy inni zagraniczni turyści wesoło się bawią, ci tylko łażą ze zwieszoną gębą i
      marudzą. Co za nacja !
      Niedawno takich spotkałem w knajpie wraz z moim amerykańskim kolegą z pracy i
      ten kolega, (native z USA)nie mógł uwierzyć, że to też byli Polacy.
      Uświadomiłem mu, że oni to kiedyś byli Polakami.

      A teraz to już nie wiadomo nawet kim są, bo durnowaty akcent mieli zarówno w
      języku polskim jak i angielskim.


      Powinni tego zabronić !
    • luiza-w-ogrodzie To juz bylo omawiane na tym forum wiele razy... 20.09.07, 09:15
      Czy zauwazyliscie cos specificznego w Polakach? Niedawno ktos ze znajomych zwrocil uwage na agresje Polakow, niemalze agresje bezinteresowna chociaz zwrotu tego nie uzyl

      Siedze od kilku dni w Polsce i zastanawia mnie agresja jakiej pelni sa tu ludzie: stewardessy, ekspedientki w sklepach, przechodnie, urzednicy. Czy ktos jeszcze to zauwazyl, czy tez Australia mnie tak wydelikacila?

      <a href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=12248&w=56396808&a=56456405" target="_blank">Zyjac od kilkunastu
      lat w zrelaksowanej Australii, gdzie nieznajomi usmiechaja sie do
      siebie na ulicy i potrafia nawet podejsc, zeby powiedziec "jaki masz
      ladny plaszczyk" albo "Jak Twoje dziecko slicznie sie usmiecha",
      gdzie pijanych widuje sie sporadycznie i zazwyczaj tylko pozna noca
      pod pubami albo po imprezach sportowych, za kazdym razem gdy jade do
      Polski musze sie na nowo przyzwyczajac do ulicznego ponuractwa,
      agresji, niecheci do innych "na wszelki wypadek", do pijakow i
      zebrakow widocznych wszedzie i niemal o kazdej porze. Do kierowcow,
      przelatujacych na czerwonym swietle, wymuszajacych pierwszenstwo na
      przejsciach dla pieszych i wyprzedzajacych "na trzeciego" na drogach
      miedzymiastowych (nota bene, zazwyczaj jednopasmowych). Do ludzi,
      ktorzy zapytani o cos na ulicy najpierw sie patrza, jakbym ich
      chciala obrabowac, a potem potrafia mi niegrzecznie odpysknac (tu
      przy okazji pozdrowienia dla tej pani, ktora zobaczywszy mnie w
      pazdzierniku szparko zasuwajaca ulica w krotkim rekawku podeszla
      zeby z bezinteresowna zlosliwoscia mi powiedziec kiwajac palcem "To
      sie skonczy grypa!"). Rodzina i znajomi maja na drzwiach potezne
      zamki, mowia mi jak mam trzymac torebke, zeby mi jej nie wyrwali
      albo ze nie mam chodzic po zmierzchu. Nawet w Chinach czulam sie
      bezpieczniej na ulicy niz w Polsce w czasie moich ostatnich trzech
      pobytow.

      Usprawiedliwiam te zachowania myslac, ze zycie w Polsce jest
      bardziej niespokojne, ludzie bardziej zmeczeni, klimat brzydszy,
      zarobki nizsze a podatki wyzsze. Albo taka karma polskiego narodu.
      </a>
      • iwonai1 Re: To juz bylo omawiane na tym forum wiele razy. 21.09.07, 07:59
        Ludzie, tu niektorym odbilo maxymalnie na tej emigracji, a juz Luiza
        pobila wszystkich tymi zdaniami w stylu "jak pani dziecko pieknie
        sie usmiecha" etc. Luizo, mysle ze Polacy mieszkajac w srodku Europy
        podrozuja czesciej niz Ty z tego zadupia jakim jest Australia, wiec
        nie wmawiaj ludziom ze np ktos w Montrealu, NY czy Londynie ot tak
        idac naprzeciw drugiego czlowieka usmiecha sie wtracajac przy
        okazji "Oh, jaki masz ladny plaszczyk". Moja przyjaciolka od 29 lat
        mieszkajaca w NY, z ktora znamy sie jak "lyse konie" zmienia
        totalnie tembr swojego glosu, wyraz twarzy gdy rozmawia przez
        telefon zalatwiajac jakas sprawe, ona po prostu jest nienaturalnie
        uprzejma i uzywa glosu tak przeslodzonego , ze sluchajac tego
        otwieram oczy ze zdumienia. To jest po prostu sztuczne. A co do
        stewardess to chyba nikt nie zauwazyl aby byly mniej grzeczne niz
        panie z innych krajow, no moze czasem ladniejsze bo niektore linie
        lotnicze serwuja nam okropne koszmary. Mysle, z e emigranci, ktorzy
        wyjechali z Polski, a nie zyja na emigracji na zbyt wysokim
        poziomie, i przyjezadzajac do Polski widza jak ich znajomi w czasie
        ich nieobecnosci podniesli swoj standard zycia, chcac sie
        dowartosciowac wynajduja absurdalne powody aby "do...C" swojej
        dawnej ojczyznie. Nie spotkalam emigrantow zyjacych na wysokim
        poziomie zagranica aby psioczyli na POlske, natomiast widzieli
        zmiany na lepsze i to komentowali.
        • corgan1 pracowałem kiedyś z Polakiem z USA 22.09.07, 11:07
          Kolo 1345 razy dziennie
          mówił "super", "fantastycznie", "extra", "perfekt" z wyszczerzonymi
          kłami. Jak zaniosłem mu fax - było "naprawdę super", jak mu coś
          wyjaśniłem odnośnie reklamy było "fantastycznie" i jeszcze "super"
          na deser. Po tygodniu ja i nie tylko żygaliśmy tym "super"
          i "fantastic". Zwracałem mu uwagę, że nie musi mi się wdzięczyć jak
          mu przyniosłem fax. Ale nic nie pomagalo.

          Zresztą... jak miał wywalić swoich 2 współpracowników to też w środę
          było z nimi "super" i "fantastycznie" a w piątek powiedział im że
          musi ich wywalić bo "trzeba ciąć koszty" i "takie jest życie".

          > zmienia totalnie tembr swojego glosu, wyraz twarzy gdy rozmawia
          > przez telefon zalatwiajac jakas sprawe, ona po prostu jest
          > nienaturalnie uprzejma i uzywa glosu tak przeslodzonego, ze
          > sluchajac tego otwieram oczy ze zdumienia. To jest po prostu
          > sztuczne.

          tak tak... wiem o co chodzi. Np. w Polsce akwizytorzy firm
          ubezpieczeniowych i finansowych mają taką przypadłość. Byli również,
          bo to się wsysa w mózg i nie chce wyjść.
            • corgan1 nie ma w tym nic złego 22.09.07, 12:01
              > widzisz cos w tym zlego ze ktos jest mily i sie usmiecha?

              Nie wmówisz mi że nie da się odróżnić kogoś sztucznie miłego i
              sztucznie uśmiechniętego od naturalnie wesołego i uśmiechniętego?

              To taka różnica jak między herbatą z 1 łyżeczką cukru a herbatą z 20
              łyżeczkami cukru. Niby i to i to słodkie >smile

              • bonzee33 Re: nie ma w tym nic złego 22.09.07, 12:15
                Ja tam bez porownania wole to super, fantastic (rowniez lubie
                incredible, amazing, awesome..) i uzywam tego na codzien (z
                usmiechem na ustach) ile sie tylko da!
                A ze Polacy w Polsce tego nie uzywaja to nie da sie ukryc smile
      • wyksztalciuch_pl Nie tylko jedno 20.09.07, 13:13
        artur666 napisał:

        > Pani w urzedzie...laborant...?
        >
        > A gdzie wy w sumie mieszkacie? Emigranci, a na ubezpieczenie nie
        > stac, ze trzeba do Polski na badanie krwi jechac?

        ---


        Pani delores mieszka w USA i pracuje jako opiekunka w arabski lub żydowskim
        przedszkolu.
        Nie ma się więc co dziwić, że na badania krwi w USA jej zwyczajnie nie stać.
        Mnie dziwi co innego.
        Ona by chciała wszystkich obrzezać, oprócz swojego syna.
        Ktoś to rozumie ?
          • burgerking1 mnie dziwia i draznia... 21.09.07, 02:32
            chamskie pyski, i przepite ryje widoczne wszedzie na kazdym
            kroku ,poczawszy od malej do duzej miejscowosci,smrod w srodkach
            publicznej komunikacji [stare wagony kolejowe z lat 60 tych na
            trasach Torun - warszawa,kielce.lublin]
            • warcholski Re: mnie dziwia i draznia... 21.09.07, 09:25
              "Zdrastwujcie w Polsze wesolyj turista my oczen lublu ciebia!"



              Smierdzi wszedzie psimi odchodami, oraz komunikacji miejskiej (ja
              rozumiem, wy tam tego nie czujecie - przywykliscie).

              To samo w zaniedbanych parkach. Komary gryza w warszwskich
              Lazienkach. Jest tam sypiacy sie palacyk na metnym stawie-gnojowce,
              do ktorego przychodzil Wieszcz na odczyty. Jesli wskrzesil sie
              dzisiaj to ujzal, ze jego czyzyk mlody nie jest w klatce, a zamienil
              sie w golebia osrywajac pomnik Chopina spogladajcego posepnie.

              Kraty wszedzie, blokowiska wszedzie, glupio i ciemno wszedzie, cisze
              zaklocaja drobne pijaczki na kredyt olewajc te monolityczne-
              rakotworcze budynki moczem.

              Zlodzieje -nawet nie mozna postawic na strzezonym- bo mafia
              szntazuje stroza.

              Samobojcy na trzeciego jadacy z przeciwka.

              Brak parkingu przed superdupersklepem, godzinna jazda w kolo
              pie...

              Zasieki i zapory na ulicach, poza miastem kocie lby, dziury na pol
              kola wszedzie -brak autostrad -sa jakies kawalki bo rozpedzasz sie i
              za chwile trzeba hamowac - o trzech pasach nie ma mowy, sa za to
              pobocza zuzlowe tuz zachaczasz o zrosniete rowy. Albo unikajac
              zderzenia przejezdzasz przez kartoflisko wpadajac na buraki cukrowe
              lub muczaca ze zwiedlym wymionem krowe - jest za to brak oznaczen,
              tablic informacyjnych itd

              Kto nie zna Stolycy to taxiarz bedzie Ciebie wiozl do Centrum po
              obrzezach miasta. Jedyna atrakcja, smiechowisko to WC -Wielki Cyrk
              na ul. Wiejskiej.

              Hotele, ktorych w Ameryce na peczki w kazdym miescie, tam moze we
              trzech miastach jak w bulbonskiej wiekszej wsi sa "as a simple one"
              eksemplarz -brudna posciel, zmietolone stare reczniki, a kucharz nie
              myje rak jak wraca z lazienki, talerze brudne rowniez zardzewiale
              lyzki, noze i widelce. Wokolo kreca sie bulbonskie dziwki, a na
              zewnatrz nie ma co ogladac. Wizytowka jest stary monument PKWiN co
              odrazu przypomina tow. gomulke i stalina.

              Moge, wiecej ale tymczasem wam powinno wystarczyc.



              ----------------
              Sygnaturka:
              Jesli chcesz zrobic "donosik" zrob to bedzie weselej.







                • warcholski Re: mnie dziwia i draznia... 22.09.07, 07:43
                  Jest tez Aleja Lazienkowska...Mowilem o Najwiekszym w Stolycy Parku
                  tuz obok Belwederu, a nie o ube_kacjach.
                  Przy palcu na "wodzie" (smierdzacy bagnem staw obecnie rozmnaza
                  komary jak byki -takie same jak przy lotnisku we Wiedniu) jest tez
                  fontanna ale bez wody. Przy pomniku Chopina odbywaja sie czasem
                  koncerty - liczni cudzoziemcy - to jest wizytowka Bulbonii j.w.
                  Krajowych to nie interesuje.
              • watchdogg Re: mnie dziwia i draznia... 22.09.07, 00:03
                Dziwia mnie platne toalety , dziwia mnie takze tablice z napisami
                typu : "Szanuj zielen" , ktore umieszczane sa na niemal kazdym
                trawniku , wiec pytanie jest : po chooj komu ta trawa taka pinkna i
                po ktorej nie mozna deptac? A jak juz ktos na nia wdepnie to pan
                Kowalski z drugiego pietra wyzwie tego delikwenta w stylu : " Gdzie
                lazisz sku.....nu jeden nie widzisz ze po trawie chodzisz palancie?"
                A tak po za tym to piekny kraj jest Polska wink
                • warcholski Re: mnie dziwia i draznia... 22.09.07, 07:52
                  Te tablice to jescze za komuny i opsana sytuacja o dracej sie mordy
                  z okna mialy takie miejsce tez wtedy -ale to byl tzw.
                  ciec "godpodarz blokowiska"
                  Obecnie wlascielem tej trawy samorzutnym stal sie lokator na
                  parterze -niektorzy (widzialem) zrobili sobie ogrodek z cebula.
                  Co ciekawsze ze te wszystkie elewacje, frontowe wejscia na "klatki
                  schodowe", oraz windy (co za nazwa?) to pozostalosci z ubieglego
                  wieku zabytek komuny. Jedyna zmiana to te wstawione kraty -niemal
                  wszedzie - mieszkaja jak w wiezieniach.
          • myszka7416 Re: Nie tylko jedno 22.09.07, 05:43
            A mnie kuzwa dzazni wszystko!
            A najbarzdiej mentalnosc Polakow.
            Ich tok myslenia rowna sie epoce kamienia lupanego!
            Dziwne, ze uwazaja sie czescia europy a nie Bangladeszu!
            Na pohybel, kuzwa!!! na pohybel!
            Mycha
            • juzniemoze Re: Nie tylko jedno 22.09.07, 07:13
              1. mowienie z "amerykanskim akcentem", jakze czesto po 3 miesiecznym pobycie w us
              2. smrod od papierosow i braku wody oraz mydla rano po przebudzeniu (higiena)
              3. osrane chodniki
              4. wyrzucanie smieci jak leci, bez pakowania w worki
              5. koleiny jak polandia dluga i szeroka
              6. przeswiadczenie, ze juz tyle sie zmienilo na lepsze, ze nikt nam nie podskoczy
              7. smsowanie bez sensu
              8. ceny, w niektorych wypadkach przekraczajace granice absurdu
              9. wiara w reklame
              10.totalny brak wyobrazni ze strony kierowcow, w Polsce jezdzi sie juz prawie
              tak jak w Indiach a w Indiach jezdzi sie gorzej niz w Turcji
              a najbardzie to mnie chyba denerwuje zachowanie nowobogackich Polakow oraz
              monopol firm oferujacych media tudziez "uslugi" oferowane przez banki
              • edytkus Re: Nie tylko jedno 22.09.07, 10:15
                juzniemoze napisał:

                > 1. mowienie z "amerykanskim akcentem", jakze czesto po 3
                miesiecznym pobycie w
                > us

                mamy goscia, 22letnia wakacjuszke-idiotke, ona nawet w rozmowach
                telefonicznych z chlopakiem (w Polsce) mowi mu ze ja "badruje" (daje
                slowo, ja po 10 latach w USA tak nie mowie) bo ona pije "sode", gdy
                robila nam zdjecia wolala "smiling smiling" (ona nie zna
                angielskiego) i ciagle marudzi ze zaatakuje nas "Bill Aden" wink))
                • warcholski Re: Nie tylko jedno 22.09.07, 11:02
                  1. mowienie z "amerykanskim akcentem", jakze czesto po 3 miesiecznym
                  pobycie w us

                  Zwlaszcza ci tymczasowi turysci z Gajewa lub ze Stalowej natomiast
                  jak przyjezdzaja na 3miesiace do US to wszystko wiedza najlepiej.

                  2. smrod od papierosow i braku wody oraz mydla rano po przebudzeniu
                  (higiena)

                  Musisz zrozumiec, ze wody nie ma poniewaz jest remont - kucie scian,
                  wymiana zardzewialych rur, w lazience slychac jak sasiad na gorze
                  siedzi na muszli i steka. A jak jest to leci brudna woda z kranu,
                  zanieczyszczona sciekami. Musisz zrozumiec jak jest prywatyzacja, a
                  panstwo nie ma pieniedzy na oczyszczalnie zas to co wpadnie do kasy
                  panstwowej to co raz jakis polityk wywozi do szwajcarskiego Banku.
                  Najwazniejsze sa kontrakty za lapowe -reszta sie nie liczy.

                  3. osrane chodniki

                  no a gdzie sie maja zalatwiac, trawnikow nie wolno deptac

                  4. wyrzucanie smieci jak leci, bez pakowania w worki

                  Przy kazdym blokowisku tym po komunistyczny jak i tym nowym cuchnie
                  na kilometr zagroda z pustakow.

                  5. koleiny jak polandia dluga i szeroka
                  koleiny sa po to by kobyla zawiozla spiacego furmana, a jak nie ma
                  kolein to pijany traktorzysta -ty go z lewej, on na lewo, ty go z
                  prawej, on na prawo. W miescie dwoch grubasow przylepionych do szyby
                  cisna na pedal fiatem 125p wcieklych, ze go wyprzedzasz.

                  6. przeswiadczenie, ze juz tyle sie zmienilo na lepsze, ze nikt nam
                  nie podskoczy

                  no bo sa u siebie w bulboni t.j. Wielkiej Bulbie )przeciez nigdzie
                  indziej wbudowano palac wiedzy i kultury) i nie dotarlo, ze sa w
                  Unii -ciagle ta mentalnosc jak za komuny "panstwo nie daje, "kuzwa",
                  a mieli dawac, ile bedzie wolnych sobot" itp.

                  7. smsowanie bez sensu

                  nie wiesz bo "komura" jest nie do rozmowy -nie posiada mikrofonu i
                  sluchawki - zawsze sie mozna tym smelcem wiecej nagadac, a nie
                  trzeba sluchac - najwaniejsze by kazdy widzial co sie ma.

                  8. ceny, w niektorych wypadkach przekraczajace granice absurdu

                  Jak sa jakies swieta to wszystko drozeje. Towar w sklepach to import
                  nie dajcych sie sprzedac w Europie bubli made in wietnam lyb china.
                  Wtedy bulbonski cwaniak kupuje za niska cene w Unii, a sprzedaje
                  ofermie krajowej potrojnie.
                  A tez wzrasta reklama:

                  9. wiara w reklame

                  i Rydzyka, a ci co wierza w Milera niech ich wezmie ..olera


                  10.totalny brak wyobrazni ze strony kierowcow, w Polsce jezdzi sie
                  juz prawie
                  tak jak w Indiach a w Indiach jezdzi sie gorzej niz w Turcji
                  a najbardzie to mnie chyba denerwuje zachowanie nowobogackich
                  Polakow oraz
                  monopol firm oferujacych media tudziez "uslugi" oferowane przez banki

                  Kasjerka w banku skrzywia wary umazane sminka jakby siedziala na
                  klozecie, a zachowuje sie jakby byla samym bankierem.
                  A te nowobogackie panienki, ta ich wymuszona bulbonska moda -
                  przypominaja mi te dwie wymazane lalunie co to w Opolu obok
                  Rosiewicza wyginaly sie, kiedy spiewal : "Czy pani tanczy ciacie,
                  czy ciacie pani zna, ja pani wytlucze…"

                  O facetach mowi sam Magdalenka:
                  "………. tylko po prostu plemię znad Wisły, gdzie samice są wleczone za
                  włosy i gwałcone, a żony wodzów cieszą się z ich jurności. " --"
                  reprezentuje sporą część narodu. Przez część polskich mężczyzn
                  kobiety są traktowane jak zwierzęta*, o czym łatwo się przekonać,
                  zaglądając do statystyk sądowych."
                  www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?place=Lead04&&news_cat_id=351&news_id=169282&layout=5&forum_id=45223&
                  page=text


                  *- jak krajowy nie tlucze wlasnej zony kijem to ona zona nie zyje.

                  A „Maryśka nie kuma czaczy, więc niech siedzi cicho”.



                  =====Kiedy my sie tu smiejemy oni maj miny jak sepy.====


                  Żyjemy w wolnym kraju. Teoretycznie. Bo praktycznie, żyjemy w kraju
                  zależności – mniejszych lub większych – co świetnie widać, kiedy
                  włączy się telewizor i zacznie porównywać programy.
                  W angielskiej BBC (gdyby ktoś nie wiedział, jest to stacja
                  publiczna) produkowany jest komediowy serial „Mała Brytania”. Jego
                  autorzy także drwią z emigrantów, seksualnych mniejszości, a nawet z
                  osób upośledzonych. Z drugiej strony, nie boją się jednak kpić z
                  duchownych, premiera czy ze zwykłych mieszkańców Wysp. Wyobrażacie
                  sobie takie żarty u nas? Nie. I słusznie.
                  Pierwsza i druga seria „Małej Brytanii” leciała w naszej dwójce. To
                  właśnie z tego serialu wycięto puentę skeczu o jedynym geju we wsi.
                  Pod nóż poszła następująca scena: ubrany w sutannę pastor całuje się
                  ze swoim partnerem, a staruszka okrasza to naprawdę ostrymi słowami
                  o analnym seksie. Dlaczego sięgnięto po cenzurę? Bo scena okazała
                  się obca polskiej kulturze. Na tym nie koniec. Cały serial
                  przetłumaczono pomijając liczne wulgaryzmy, przez co część gagów
                  zupełnie straciła sens.

                  www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?place=Lead25&news_cat_id=351&news_id=168796&layout=5&forum_id=44740&p
                  age=text

              • bonzee33 Re: Nie tylko jedno 22.09.07, 11:10
                > 2. smrod od papierosow
                > 5. koleiny jak polandia dluga i szeroka
                Mnie to w tym kraju malo dziwi. Ale jak ostatnio na dworcu
                centralnym nadasana rura nic niewiedzaca zapalila przy mnie
                PAPIEROSA i z petem w reku podala mi moj bilet to zaniemowilam.
                • warcholski "42% nie rozumie pisanego textu"… 22.09.07, 13:36
                  Dolores napisal, ze chodzilo o mame, a nie o nia sama:

                  Czytac barany bulbonskie jeszcze raz:

                  >>>>
                  @. Laborant pobierający krew, który a jakże miał jednorazowe
                  rękawiczki....i
                  ich w ogóle nie ściągał....pobrał krew, wypisał rachunek, podrapał
                  się po
                  głowie....i ciągle w rękawiczkach!!!!
                  Zwróciłabym uwagę, ale żal mi było mamy, która tam ciągle chodzi i
                  miałaby
                  przechlapane....<<<<

                  +++++++ A tu macie dodatek:

                  ________c___________

                  Przyjechalismy w odwiedziny do dziadkow z naszym kilkumiesiecznym
                  dzieckiem.
                  Jakas epidemia panowala. Wszyscy zasmarkani w Polsce. Dziecko nasze
                  ma wysoka goraczke.
                  Jedziemy noca na pogotowie w pobliskim miescie od Warszawy. Dzwonek
                  przy wejsciu. Kilka razy naciskamy i kiedy juz bylismy
                  zrezygnowani, zapala sie swiatlo po pietnastu minutach stania.
                  Uchylaja sie drzwi...

                  -"prosze poczekac, zaraz pan doktor przyjdzie" -mowi oziemble
                  pielegniarka poprawiajac stanik.

                  Wchodzimy do gabinetu mija nastepne pietnascie minut -ogledziny, po
                  czym odklada slochawki wzdychajac odpowiada:

                  -"ja nie jestem lekarzem od dzieci, udajcie sie do szpitala w …" -
                  podaje adres.

                  Jedziemy do centrum Warszawy. Przy wejsciu tez ciemno, mamy
                  wrazenie, ze to bedzie tak samo, ale pchamy drzwi, nie ma dzwonka -
                  otwieraja sie. Jest szatnia na lewo, widoczna w polmrocznym swietle
                  jednej slabej zarowki.

                  -"bez kapci nie wpuszcze" -mowi szatniaz

                  -"a skad mamy miec kapcie? - pytamy

                  -" dwa zlote kosztuje" rzuca bardzo ozieble kladac na blat cos
                  wrodzaju woreczkow plastikowuch ze sznurkiem

                  -"prosze czekac zaraz pani doktor przyjdzie" -slyszymy to samo, tym
                  razem od jakiejs salowej (trzymajac szmate od podlogi).

                  Czekamy w waskim holu i wachamy jakis dziwny niemily swad sie unosi,
                  zrace w oczy chemikalia od mokrej podlogi i kreci nas w nosach. Nie
                  dalo sie nawet normalnie oddychac. To bylo chyba cos zmieszane z
                  amoniakiem. Stoimy tak 20 minut, nie ma zadnego krzesla aby usiasc w
                  poczekalni.

                  Wreszcie przychodzi lekarka, wyglada raczej na mila osobe. W
                  gabinecie siedzi rowniez jakas gruba kobieta po piedziesiatce, ze
                  spojrzeniem gestapo za kazdym razem przerywa rozmowe z lekarka.
                  Wypytuje skad jestescie, dokladny addres zamieszkania, a nawet
                  dlaczego tu do Polski przyjechalismy ? -co ja to obchodzilo, nie
                  wiemy? -ale lekarka zaczela sie interesowac:

                  - "mam znajomych w Stanach" -mowi, zaczyna ucinac towarzyska romowe,
                  jaklby chciala nawiazac kontakt blizszy.Pytala sie nawet jak sie tam
                  zyje. "Baba-gestapo" nie daje za wygrana" jeszcze bardziej wsciekla,
                  ciagle przerywa, ciagle cos notuje. Zaklocala spokoj nawet gdy
                  lekarka sluchala przez sluchawki.

                  -" tu macie panstwo recepte, lek jest do zrobienia, nie moge
                  wypisac antybityku…" oznajmila lekarka.
                  Nastepnego dnia udajemy sie do apteki:

                  -"lek bedzie gotowy jutro po poludniu" -tak, ale nasze dziecko ma
                  rozpalona juz glowe. Nasze zdenerwowanie i zastanawiamy sie czy
                  przelozyc szybko powrot do USA.

                  Udalismy sie jeszcze w tym samym dniu do prywatnego lekarza, w
                  prywatnym domu gabinet. Bylo troche przyjemniej, ale skonczylo sie
                  na recepcie tez bez antybiotyku. Jakies inne mikstury, ktore trzeba
                  bylo znow czekac dzien aby otrzymac z apteki….oraz na dodatek jakies
                  dwa syropy. Dzieciak ma spuchniete oczy, odmawia pokarmow, leje sie
                  ciurkiem z noska, ogniste czolo.

                  Wracamy wiec do Stanow. Na lotnisku oznajmiaja nam, ze samolot do
                  Newark'u nie poleci z przyczyn technicznych.

                  -"Kto chce leciec moze sie dolaczyc bo jest lot do JFK -New
                  York !" -po czym, nastepuje zamieszanie przy odboirze bagazow,
                  przepychanka.

                  Lecimy teraz z dzieckiem na kolanach, choc wykupilismy trzy
                  miejscowki w obie strony.

                  Na miejscu zwrocilismy uwage o zwrot czesci kosztow, w odpowiedzi: -
                  " jak poczekacie to za godzine bedzie autobus i zawiozie was na
                  drugie lotnisko…" -to docelowe w Newark.
                  Bierzemy wiec taxi, doplacamy, ale jadac prosto do domu zyskamy
                  conajmniej 1-1/2 godziny okreznej drogi. Rano udajemy sie do
                  tutejszego pediatry. Lekarz natychmiast przepisal antybiotyk. W
                  Aptece dostalismy lekarstwa natychmiast i po pol godziny juz w domu.
                  Na drugi dzien dziecko juz lepiej sie czulo i nareszcie ustapila
                  goraczka."

                  Dzisiaj dziewczynka chodzi do szkoly. Mowi tylko po angielsku. Ma
                  bardzo duzo kolezanek. Dziadkowie nie zyja i nie mamy juz potrzeby
                  jezdzic do Polski.

                  """""""




                  • juzniemoze Re: "42% nie rozumie pisanego textu"… 23.09.07, 00:33
                    "Dzisiaj dziewczynka chodzi do szkoly. Mowi tylko po angielsku. Ma
                    bardzo duzo kolezanek. Dziadkowie nie zyja i nie mamy juz potrzeby
                    jezdzic do Polski."
                    Nie masz sie czym chwalic. Zadna grupa etniczna w stanach nie wyrzeka sie swoich
                    korzeni, robia to jednak czesto Polacy. Nie rozumiem dlaczego. Moje dzieci mowi
                    plynnie i po polsku i po angielsku i pomaga im to w zyciu a zwlaszcza w
                    zarabianiu pieniedzy. Znajomosc jezykow obcych pomaga a nie przeszkadza. Przykro
                    mi ze twoi rodzice/tesciowie nie zyja i nie masz po co tam jezdzic, ale jest
                    wielu Polakow, ktrzy mieszkaja na stale w usa i jezdza do Polski bo maja tam
                    nieruchomosci czy zainwestowane pieniadze dla przykladu.
                    Poza tym fakt, ze gdy wchodze w Polsce do windy i mowie "dzien dobry" a ludzie
                    patrza na mnie jak na idiote jest identyczne, ze w windzie w Daley Center w
                    wiekszosci tez nikt nie odpowiada na powitanie.
                    Byc moze lekarze sa w Polsce tacy zli ale nie bedzie tak jak tutaj, ze po 15 min
                    czekaniu lekarz przyjdzie do ciebie zajrzy w gebe, poklepie po ramieniu, powie
                    You're doing pretty good my friend i masz nastepne $250 dopisane do rachunku -
                    praktycznie za nic bo miales okresowy checkup. A na marginesie to zakazenia
                    wirusowe i takze te z goraczka leczy sie nie antybiotykami, zakazenia bakteryjne
                    tak.
                    To, ze lekarz w stanach ci przepisal to zaden cud, on by ci przepisal takze 100
                    innych pigul gdybys sie tylko na to zgodzil. Ja osobiscie wszystkie lekarstwa
                    sciagam z Polski bo taniej i nigdy mi sie nie zdarzylo aby osoba, ktora
                    realizuje dla mnie recepty musiala czekac az zrobia lekarstwo. Miales
                    wyjatkowego pecha, niezwykly splot niesprzyjajacych okolicznosci. A poza tym jak
                    z dzieckiem bylo tak zle to dlaczego czekales na wizyte u lekarza do rana,
                    trzeba bylo jechac na ostry dyzur - za $800 platne przez twoja polise.
                    • jphawajski Re: "42% nie rozumie pisanego textu"… 23.09.07, 00:54
                      czytam nieraz te opinie polonusow o ameryce i nijak mi to nie pasuje
                      do mojej rzeczywistosci. pewnie dlatego ze niekorzy z nich mieszkaja
                      w dzielnicach polskich, maja sasiadow polakow, robia zakupy w
                      sklepach polskich i wszedzie ocieraja sie o polakow.

                      nie zdarzylo mi sie, ze wchodzac do windy i mowiac hi ktos mi nie
                      odpowiedzial tym samym lub podobnym. coz, co kraj to obyczaj.
                      pozniej taki jeden z drugim mowi, ze wszedzie kradna i wszedzie pija.
                      • juzniemoze Re: "42% nie rozumie pisanego textu"… 23.09.07, 01:38
                        "czytam nieraz te opinie polonusow o ameryce i nijak mi to nie pasuje
                        do mojej rzeczywistosci. pewnie dlatego ze niekorzy z nich mieszkaja
                        w dzielnicach polskich, maja sasiadow polakow, robia zakupy w
                        sklepach polskich i wszedzie ocieraja sie o polakow.

                        nie zdarzylo mi sie, ze wchodzac do windy i mowiac hi ktos mi nie
                        odpowiedzial tym samym lub podobnym. coz, co kraj to obyczaj.
                        pozniej taki jeden z drugim mowi, ze wszedzie kradna i wszedzie pija."

                        No coz, nie kazdy moze zyc na przedmiesciach, ale sa tez rozne bogate
                        przedmiescia gdzie sznurem jada drogie samochody przewaznie lease na corporate
                        office i wiekszosc nie zatrzymuje sie aby ciebie przepuscic, ale nie dlatego, ze
                        jedziesz 15 letnim nissanem tylko dlatego, ze kazdy ma cie w dupie i spieszy sie
                        gdzies tam. Mieszkam w Illinois i zdarza mi sie jedzic do downtown Chicago i w
                        windzie jest roznie jak juz wyzej napisalem. Ale zaczynalem w Ameryce w
                        "polskiej dzielnicy" i nie wstydze sie tego. Nie uwazam, ze ludzie ktorzy tam
                        mieszkaja bo taki maja uklad to jakis motloch, cos gorszego od Polakow
                        mieszkajacych na przedmiesciach. Dziwie sie zawsze gdy moi rodacy nagle zamozni
                        mniej lub bardziej szybko zapominaja, gdzie sie urodzili, gdzie byli, kim byli i
                        co robili. Ze sypialnie w "bejzmencie" oplacali w 4 i zakupy robili w Aldi lub
                        dolarowych sklepach. Moj pierwszy samochod kupilem za $850, 14 letni buick
                        LeSabre. To byl moj najfajniejszy samochod jaki mialem bo moglem go zostawic
                        otwarty i nie musialem sie o niego martwic. A teraz jak jade autem na zakupy do
                        jakiegos tam sklepu to staje na samym koncu parkingu, zeby mi ktos wsiadajac do
                        swojego audi8ki, mercedesa ski, czy Land Rover'a nie pier...l wozkiem na zakupy
                        w samochod, zanim podleci chlopak aby wozek sciagnac pod sklep. A w ogole
                        ameryka zmienila sie bardzo po 11 wrzesnia i to je czuje wszedzie i tam gdzie
                        dom kosztuje 130tys czy kilka baniek.
                    • ratpole Re: "42% nie rozumie pisanego textu"… 23.09.07, 02:55
                      Facet, ty nie jestes Polonia. Ty jestes czlonkiem sekty Isetu Isetam. Wez swoje
                      polskojezyczne dzieci i wracaj do swoich inwestycji i nieruchomosci do Bulby.
                      Nie bedziesz musial z niej lekarstw do Ameryki sprowadzac. Zaloze sie, ze to te
                      lekarstwa doprowadzily cie do stanu w jakim sie znajdujesz
                        • ratpole Re: "42% nie rozumie pisanego textu"… 23.09.07, 04:08
                          juzniemoze napisał:

                          > raptole i tak dalej
                          > mlody jak sobie odrobiles lekcje, to idz ogladac ulice sezamkowa. lazisz po tym
                          > forum pod roznymi nickami i szczasz jak pies pod kazdym slupem

                          Gdybys posiadal dobry zmysl obserwacji to zauwazylbys, ze psy szczaja pod
                          niektorymi tylko slupami. Ja mysle, ze one swoim zwierzecym instynktem wiedza
                          ktory slup zasluguje na oszczanie
                          • juzniemoze Re: "42% nie rozumie pisanego textu"… 23.09.07, 04:52
                            ratpole napisał:

                            Gdybys posiadal dobry zmysl obserwacji to zauwazylbys, ze psy szczaja pod
                            niektorymi tylko slupami. Ja mysle, ze one swoim zwierzecym instynktem wiedza
                            ktory slup zasluguje na oszczanie

                            Zmysl obserwacji to jedno a wiedza to drugie. Gdybys odrabial inaczej lekcje niz
                            po lebkach to bys wiedzial, ze pies szcza wszedzie tam gdzie mysli, ze bedzie
                            zauwazony. Wiec zostales zauwazony. Zamiast nintendo wez gowniarzu ksiazke do
                            reki albo zamiast south park zacznij ogladac animal planet lub discovery i wtedy
                            zabieraj glos bo bedziesz mial wiedze a nie siano tam gdzie ludzie maja mozg.
                            Inaczej cale zycie bedziez normalny inaczej. Z twoimi filozofia skazany jestes
                            na zycie w kartonie a to, ze umiesz dzieciolic na klawiaturze nie czyni ciebie
                            nikim bo jestes jak pies, ktory szcza aby zostawiac slady po sobie. Powodzenia
                            mlody. Pierd..lisz jak potluczony wiec mozesz pisac co chcesz i tak juz nie bede
                            tego czytal
                          • warcholski Re: "42% nie rozumie pisanego textu"… 23.09.07, 07:14
                            A nie mowilem, ze "42% nie rozumie pisanego textu"...? -prosze
                            bardzo co jakciemoge wypisuje:

                            -----------------------------
                            Jakciemoge napisal:
                            >>
                            A poza tym jak
                            z dzieckiem bylo tak zle to dlaczego czekales na wizyte u lekarza do
                            rana,trzeba bylo jechac na ostry dyzur - za $800 platne przez twoja
                            polise.
                            <<

                            Po pierwsze co za roznica czy z polisa czy bez - a pavulon podaj bez
                            polisysad czy na zyczenie?

                            Opislaem przygode moich zanajomych. Przeczytaj jeszcze raz a
                            zorietujesz sie, ze wlasnie byli w dwoch bulbonskich miastach na
                            tym "ostrym dyzurze" w NOCY. W jednym bylo ciemno, "tymczasowo"
                            zamkniete bo sie kopulowali, dyzurny z pielegniaraka, a
                            Stolica "ostry dyzur" to -szatniaz hanlarz kapciami.
                            Tlumoku, ja juz nie moge, jak nie umiesz czytac ze zrozumieniem. W
                            Ugandzie maja chyba "ostry dyzur" ale nie w bulboni. Karetka do
                            mniejszych miejscowosci nie dojezda bo musisz sobie zamowic taxi -
                            XXIwiek -bulbonia w Unii. Nie podejzewam cie o wiedze jak
                            wyglada "ostry dyzor" w USA, bo porostu tu nigdy nie byles.

                            "Lekarz w Ameryce…" -poducz sie troszeczke co powoduje przykladowo
                            heart failure, a konkretnie co powoduje uszkodzenie (degradacja
                            bakteryjna) przystawki mitralnej u dojrazalej osoby (zwykle objawia
                            sie po 20 latach niedoleczonej chorby). Lekarze tez mowia, ze
                            najczesciej uszkodzenie tej przystawki wystepuje u osobnikow z
                            krajow gdzie nie znano antybiotyku, albo z braku na polkach. Spytaj
                            sie tez dentysty dlaczego podaje antybiotyk po wyrywaniu zeba.
                            Spytaj sie rowniez dlaczego nie ten sam antybiotyk co na ostre
                            zapalenie innego organu.


                            Jakciemoge napisal:
                            >>
                            To, ze lekarz w stanach ci przepisal to zaden cud, on by ci
                            przepisal takze 100
                            innych pigul gdybys sie tylko na to zgodzil.
                            <<

                            Kolejna bzdura, gdy tak zrobi skonczy karjere po pierwszej sprawie
                            sadowej, slowem nazajutrz bankrutem.
                            Ten w/w musi jakis praktykujacy na lewo bez tutejszych papierow
                            polonijny niedawno przybyly lekarz do Chicago- gdzie ty go
                            odwiedzasz bo sie tylko dogadasz po polsku. Patrzac ci w oczy odrazu
                            stwierdza ty nie masz bakteri ty masz wirus (a ja z odleglosci
                            domyslam sie juz wirus zatakowal pod czaszka). Wiem, wiem,
                            chicagowska skupiona grupka sama sie leczy mowiac sobie: "kto pije i
                            pali nie ma robali" -znamy was, oj znamy.

                            O tym obcym jezyku jeszcze…
                            Jak bys je nauczal chinskiego to bym uwiezyl, ze tobie to potrzebne,
                            nie zdziwsz mnie jesli dzieci mysla lepiej od ciebie.
                            --
                            Kiedy przyjechalem do Polski po 16 latach nie obecnosci, wszyscy sie
                            dziwili -dlaczego ja tak mowie plynie bez akcetu polskim jezykiem?
                            -Jakto pytam?
                            -No bo tu przyjezdzaja i mowia z akcentem angielskim.

                            A ja teraz wiem dlaczego, bo tacy jak "jakcieniemoge" jest:

                            **Polak w Ameryce -Amerykanin w Polsce.**

                            Jego dzieci na sile posyla do polonijnej szkolki jezyka polskiego
                            (zreszta slyszalem cos o tych polonistkach na emigracji w
                            Chicago…?), ale kiedy jedzie do Polski to dzieciaki i on same nie
                            znaja polskiej mowy -nie mowiac juz jak w temacie 42% -nie rozumie
                            pisanego textu. A tatus z mamuska nawet nie mieli czasu pojsc na
                            pozadny kors angielskiego.

                            -----
                            Warcholski przestal jezdzic do tego kraju jak sie okazalo, ze
                            jakiemus tow. bananowemu odbilo, umacniajac prawa tow. gomulki.
                            Kontakty z rodzina telefoniczne mam, w zupelnosi mnie i im wystarza.
                            Dzieci tez chodza do szkoly i nie musza absorbowac sie dodatkowo nic
                            nie znaczacym bulbonskimi jezykiem, koncentrujac sie na tym co da im
                            przyszlosc. Jak sie komus nie podoba to jego sprawa, ale dziwie sie
                            dlaczego ktos uwaza, ze miliony ludzi to ma byc pozbawiona sukcesow
                            spolecznosc nieznajaca j. polskiego? - Wy tam macie juz swira i
                            pie..a na tym punkcie. Moje dzieci dogaduja sie w angielskim z
                            rowiesnikami w Polsce. Wy nie tylko obywatelsto ale jezyk chcecie
                            wymusic do piatej generacji na zachodzie.


    • viper39 Co Was dziwi, drażni gdy odwiedzacie Polskę - nic 23.09.07, 02:21

      Re: Co Was dziwi, drażni gdy odwiedzacie Polskę

      delores napisała:

      > po dłuższym pobycie za granicą.Bo mnie w tym roku:

      mnie nie dziwi nic, co kraj to obyczaj, wiec jezdzac po swiecie
      czlowiek musialby sie denerwowac na kazdy kroku bo nie robia tam
      czegos tak "jak ja bym chcial"

      troche luzu ludzie, w Polsce jest tak jak jest, zmienia sie powoli i
      czesto na lepsze, kiedys i tam bedzie usmiech na twarzy jak bedzie
      wiecej kasy w kieszeni... to wszystko,
      inaczej odwiedzajac rodzine dostaniecie ataku serca ze stresu
      nabytego w czasie pobytu w Polsce

      a wymienianie jakichs rzeczy ze laborant nie zmienil rekawiczek...
      siostrzenica dostala zakarzenia w niemczech bo zalozono jej zle dwa
      szwy na stopie... wiec? takich rzeczy mozna wymieniac duzo ale po
      co?

      trzeba sie poprostu przygotowac ze nic nie moze was zaskoczyc i juz,
      reszta to pryszcz,
      tak mi sie wydaje ze wielu z tych co napisalo rzadko bywa w Polsce,
      a reszta pisze z Polski (ci ktorzy tak zagorzale bronia Polski)...

      jak powiedzialem ludzie "luzik pelny i wszystko bedzie wporzo"

      PS. widze ze jak nie yaponiec, czosnek, zamorzony czy jakis inny
      kagan lub ich wcielenia... to pijany tato nawiedza forum, same
      nieszczescia brakuje w tej kolekcji nawiedzonych tylko
      staregopierdoly ktory "mundrosciami" wali podobnie jak pijany tato
    • flipflap Re: Co Was dziwi, drażni gdy odwiedzacie Polskę 23.09.07, 19:32
      Nie staram się wyszukiwać różnic. Wiele się zmieniło w Polsce. Sporo na lepsze.
      Jeden drobiazg do którego jestem dosyć przyzwyczajony to piję dużo zimnej wody.
      Niestety woda z kranu jest nie do picia. Śmierdzi, nawet przegotowana woda.
      Do drinków dodają zamarzniętą wodę z kranu, brrrr.
      • malatymaszduzeoczy Dlaczego wszyscy mysla,ze przyjechalam z Niemiec? 23.09.07, 22:48
        I kaza mi dac jakas tam karte????
        A poza tym w sklepach biegaja za mna i nosza moje zakupy,a ludzie w kolejce
        czekaja na obsluge!!
        To jest strasznie zenujace.
        To bylo w ciagu moich jedynych odwiedzin w ciagu dwudziestu lat.
        Poza tym,Polska jest piekna(zalezy gdzie sie przebywa,tak jak wszedzie)
        ludzie sa szczerzy i bardzo goscinni.

        Pozdrawiam
        wink
            • jphawajski Re: 3-5 zł za 5 litrową butlę wody niegazowanej 25.09.07, 12:01
              dzieki za info.
              mnie raczej chodzilo o wode oceaniczna (atlantyk, pacyfik) z
              glebokosci ok 1 km. to ona od kilku lat bestsellerem na rynkach
              amerykanskim, japonskim i mam nadzieje europejskim.
              zadna woda mineralna nie dorownuje tej wodzie. na tej glebokosci
              woda w oceanie jest slodka i smaczna. do tego bardzo zdrowa. zawiera
              bardzo wiele mineralow i elementow. mowia ze ma duze walory
              lecznicze. wiek tej wody okresla sie na 2 tys lat.
              woda ta jest tak czysta ze nie wymaga specjalnego oczyszczania.
              wytraca sie jedynie nadmierne ilosci sodu. kazda chocby najlepsza
              mineralna wymaga oczyszczania. wszystkie mineralne czy to pobierane
              z glebokich studni moga zawierac bakterie i wszystkie one sa
              sprzedawane z dodatkami chemicznymi.
              pytam bo hawaje staja sie jednym z wiekszych eksporterow tej wody na
              swiecie. butelka tej wody w sklepie kosztuje obecnie ponizej $2
              czyli nie jest tylko troszke drozsza od renomowanych wod mineralnych.
              www.hawaiideepseawater.com/
              czy macie w sklepach tego typu wode?
              przy okazji powiem ze mineraly zawarte w dnie oceanu zawieraja
              wszystkie te same skladniki i w takich samych prawidlowych
              proporcjach jak zdrowa ludzka krew (surowica). takze podobne ph.
              co ciekawe woda ta nie zawiera wszystkich tych skladnikow ktore sa
              szkodliwe dla czlowieka. jak metale ciezkie.
              healthy-living.org/html/deep_sea_minerals.html
              mowia ze wszystko co jest potrzebne w do zycia jest w wodzie.
              czlowiek w koncu sklada sie w 70% z wody.
              kula ziemska jest w wiekszosci pokryta woda ale tylko 3% tej wody to
              slodka woda a tylko 1% jest zdatna do picia.
      • rzapo3 Re: Co Was dziwi, drażni gdy odwiedzacie Polskę 25.09.07, 06:03
        kup sobie polska klawiature bo piszesz bez sensu i powiedz kiedy
        przyjezdzasz do Polski to zrobie zdjecie twojego zapijaczonego ryja
        emigracyjnego. Jak bedziesz stal spokojnie do zdjecia to dostaniesz
        na butelke czystej-niechlorowanej wody.


        flipflap napisał:

        > Nie staram się wyszukiwać różnic. Wiele się zmieniło w Polsce.
        Sporo na lepsz
        > e.
        > Jeden drobiazg do którego jestem dosyć przyzwyczajony to piję dużo
        zimnej wody.
        > Niestety woda z kranu jest nie do picia. Śmierdzi, nawet
        przegotowana woda.
        > Do drinków dodają zamarzniętą wodę z kranu, brrrr.
        >
      • soup.nazi Re: Co Was dziwi, drażni gdy odwiedzacie Polskę 26.09.07, 06:18
        > ze widze chamow emigracyjnych z wizyta na grobach przodkow
        udajacych
        > milionerow. Nedzarze szukaja taniego jedzenia i gdzie mozna sie u
        > kogo za darmo napic wodki. W prezencie daja dzieciakom zegarek
        > reklamowke z jakiegos sklepu u nich na prowincji. Zenada!

        Hehe, ty, szmata3, no ale dlaczego myslisz, ze tobie i twojemu
        bachorowi nalezy sie cos wiecej niz jakas padlina na odczepnego? Wal
        sie, krapolina, hehehe
        • bugmenot.com Re: Co Was dziwi, drażni gdy odwiedzacie Polskę 26.09.07, 06:39
          tracis gunt stary chju bo piszesz jakbys zapomnial o czym miales
          napisac. Widocznie trzepie toba teraz bardziej niz poprzednio, stad
          ta ropznica. A wiec podsumujmy cie padlino jeszcze raz: 20 lat
          zap..lales zanim ci ktos powiedzial ze mozesz miec ciasne ale wlasne
          nowe autko, dorobiles sie tez pary kapci w ktorych (ciagle te same)
          czlapiesz jak kon dorozkarski pracy w sklepie z czesciami
          rowerowymi. Pochwal sie jeszcze co wiecej osiagnales poza
          umiejetnoscia polerowania draga do $rania na forum.
          PS gruba ciotka z Au niech raczej nie czyta bo ja trafi apopleksja,
          ooops, szkoda... sorki (tyle sie nauczyla angielskiego za 30 kilka
          lat na wygnaniu)....
    • soup.nazi Hehe, ja nie potrzebuje odwiedzac 26.09.07, 06:31
      Przedluzam sobie subskrypcje na NG. Wchodze na strone, zamawiam na
      rok, nawet nie musze od razu placic, klikam na "Bill me" po
      przyslaniu pierwszego numeru. Za chwile przychodzi potwierdzenie
      zamowienia, etc. Normalnosc.

      Wpadam na pomysl zeby nabyc prenumerate na NG dla kogos w kraju w
      prezencie na www.nationalgeographic.pl i zamawiam roczna. Po
      wypelnieniu glupawego formularza moge zaplacic. Place karta
      kredytowa (niesamowite), zamiast rachunku ukazuje sie napis, jakos
      nierowno z lewej strony "Platnosci dokonano". Rachunek do wydruku,
      potwierdzenie e-mailem? A w zyciu Romana! Jestem szczesliwy, ze nie
      ukazal sie napis "Pocalujta w doope wojta"! No to Bulba!
      • bugmenot.com Re: Hehe, ja nie potrzebuje odwiedzac 26.09.07, 06:43
        ty, powiedz raczej troche wiecej o twoich wyczynach na forum zydow
        polskich, zeschnniety psi klocku, bo jak prenumerata dziala to kazdy
        wie, tyle ze ty znowu musiales czekac 20 lat zeby sie dowiedziec o
        online billing. Zreszta ty i tak nie plalcisz bo nie masz za co, a
        pierwszy numer za darmo wystarczy ci i tak na najblizsze piec lat,
        moj ty ekspercie od online billing. A teraz sobie znowu ladnie
        kucnij.
        • soup.nazi Hehe, ale cie, gliniak, yebie 26.09.07, 07:18
          Dziadostwo cie dusi i jeszcze dlugo cie bedzie dusic. Chamstwo nie,
          bo sam jestes swinskim ryjem i czujesz sie jak ryba w zasikanym
          Morskim Oku. "Online billing", hehehe, dzicz - "Naleznosc pobrano".
          A przy tym sie nie zesrano? Na dragu? Zwracam wam uwage, gliniak, ze
          naruszacie moj kopwryjt - polerowac sobie rzeczony drag mozecie,
          takoz balalajke i gwodz na kufajke, ale uzywac wam jej, ani draga, w
          pismie, knot, nie wolno. A teraz kiwaj sie dalej hooyu na kaczych
          lapach nad micha kaszy. Ja ide spac. Ktos musi orac, gliniak?
          Wypadlo na ciebie, cioto garnizonowa, hehehe.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Co Was dziwi, drażni gdy odwiedzacie Polskę 26.09.07, 07:05
      Potworne lapowkarstwo wiekszosci lekarzy, nastawienie wielu z nich,
      ze starszych ludzi nie trzeba leczyc. Boje sie o moja Mame - nie
      chce sie przeprowadzic do Australii a cala jej rodzina wymarla w
      ostatnich 3 latach. Co bedzie sie dzialo gdy sie rozchoruje?
      Najlepsi pracownicy sluzby zdrowia, jakich spotkalam, to byli
      pracownicy hospicjow...

      I ta bezczelnosc guzikowej administracji koscielnej, chciwosc
      spasionych proboszczow, trzymajacych kartoteki swoich parafian i
      przy okazji aranzowania formalnosci pogrzebowych wypytujacych mnie o
      szczegoly zycia prywatnego mojego i mojej siostry.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka