"Male diably" - rzecz o angielskich dzieciach

29.09.03, 22:53
"Male diably" to tytul artykulu o angielskich dzieciach w ostatnim Goncu.
Wpadl mi w rece dwa dni temu i przyznam, poruszyl strune, ktora pobrzekuje
sobie juz od dawna. W artykule znalazlam typowy (jak sadze) dla Polakow
odbior zachowan dzieci w wieku szkolnym, jaki mozna zaobserwowac w Londynie.
Jakich zachowan? A no takich, ze strach sie bac...
Pisze ten post, bo chcialabym o pare rzeczy Was, mamy w UK, zapytac. Nie
pytam jak odbieracie te zachowania, bo chyba nawet wieloletni pobyt tutaj nie
wyleczy mnie z obaw, gdy sama mijam grupe wyrostkow wychodzacych ze szkoly na
pustej ulicy... Kolezanka wracajaca ostatnio ode mnie tez lamala rece, ze
bedzie musiala jechac z dzieckiem autobusem pelnym tej angielskiej urody i
nadziei miasta.
Ale chcialabym zapytac czy tak jest wszedzie czy tylko w Londynie? Moze w
mniejszych miastach 10, 11-latki nie terroryzuja calego autobusu? Moze maja
troche szacunku dla starszych? No i czy tak jest we wszystkich szkolach? Czy
w katolickich tez tak notorycznie zdarza sie bulling? Moze macie dzieci w
szkolach prywatnych? Ile one kosztuja i jak sytuacja wyglada tam?
Bardzo chcialabym uslyszec cos od mam, ktore tutaj juz poslaly dzieci do
szkoly... Bede bardzo wdzieczna za Wasze uwagi
pozdrawiam
    • ewunia_uk Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 29.09.03, 23:43
      Hmm Londyn to rzeczywiscie koszmar pod wzgledem szkol. Rodziny angielskie
      mieszkajace w Londynie, jesli tylko je na to stac, posylaja dzieci do szkol
      prywatnych albo wyprowadzaja sie poza Londyn. Stolica niestety cieszy sie
      bardzo zla slawa jesli chodzi o szkolnictwo. Podobnie jest w innych duzych
      metropoliach w Anglii, w tzw inner city, gdzie problemem sa nie tylko szkoly
      ale w ogole roi sie od problemow socjalnych. Z Londynu uciekaja nie tylko
      rodzice, ale i nauczyciele.

      W Anglii jesli ktos ma dzieci, albo sie ich spodziewa, to zwykle podstawowym
      kryterium w wyborze miejsca zamieszkania jest dostepnosc dobrych szkol, bo
      poziom rozni sie diametralnie. Z regoly te pol-prywatne (aided), czyli przede
      wszystkim wyznaniowe, maja lepszy poziom, ale wiele zalezy tez od dzielnicy.

      Ja mieszkam na raczej wioskowym terenie na polnocy Anglii i jestem bardzo
      zadowolona ze szkoly. Ze wzgledu na duze odleglosci i niewielkie zaludnienie,
      dzieci jezdza do szkoly autobusem 20 min. w jedna strone. Moj starszy syn ma
      10 lat i jest juz w drugiej szkole (w naszym hrabstwie jest system 3-
      stopniowy: primary-middle-high school). Nigdy nie slyszalam o jakichkolwiek
      ekscesach w autobusie, w szkole tez jest raczej spokojnie, i jest to dosc
      kameralna szkola (200 dzieci). Nigdy nie odczuwalam potrzeby poslania go do
      szkoly prywatnej, chociaz finansowo bysmy to zdzierzyli wink Jak by nie bylo,
      placilam za obydwoje dzieci za zlobek i przedszkole, a to przeciez kosztuje
      wiecej niz szkola prywatna.
      • sugar_mama_danielcia Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 30.09.03, 13:58
        Mam sporo znajomych, zarowno Polakow jak i Anglikow, ktorzy maja dzieci w
        wieku szkolnym. Z tego co wiem to cos sie dzieje w danych szkolach zalezy od
        dzielnicy w ktorej sie mieszka. Znam takich, ktorych dzieci ida do szkol w
        biednych dzielnicach londynskich i faktycznie sa bardzo niezadowoleni. A o
        szkolach na Hammersmith, Muswell Hill, Crouch End, Hampstead slyszalam wiele
        dobrego. I ja mimo, ze nie mieszkam w samej takiej dzielnicy (ale na szczescie
        granicze z nia) postaram sie wyslac moje dziecko wlasnie do takiej szkoly.
        Nawet jesli oznaczaloby to 25 minutowy spacerek do szkoly i z powrotem.
        Dowiadywalam sie, ze mozna umiescic dziecko w takiej szkole, ale ubiegac sie o
        to trzeba ze znacznie wczesniej.
        Poza tym jeszcze z katolickich szkol da sie wybrac cos przyzwoitego.

        To tyle co wiem z autopsji londynskich tatusiow i mamus smile)

        Pozdrawiam i witam ponownie na forum (wakacje w PL byly suuper!!!)
        Sugar
        • evee1 Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 01.10.03, 15:59
          > biednych dzielnicach londynskich i faktycznie sa bardzo niezadowoleni. A o
          > szkolach na Hammersmith, Muswell Hill, Crouch End, Hampstead slyszalam wiele
          > dobrego. I ja mimo, ze nie mieszkam w samej takiej dzielnicy (ale na szczescie
          > granicze z nia) postaram sie wyslac moje dziecko wlasnie do takiej szkoly.
          Sugar,
          A gdzie Ty mieszkasz? Bo ja wlasnie w Muswell Hill i tam wlasnie moje
          dzieciaczki chodza do katolickiej szkoly. Nie musialam sie zapisywac wczesniej,
          wlasciwie to dostaly sie "z marszu" w srodku roku, jak tutaj przyjechalismy.
          Szkola bardzo dobra i moge uczciwie polecic.
          • sugar_mama_danielcia Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 02.10.03, 16:12
            Oj przepraszam, faktycznie przeoczylam. Mieszkam m/dzy T. Lane i Wood Green.
            Dzieki za rekomendacje. Mamy jeszcze 4-5 latek, ale ja juz powoli szukam.

            Pozdrowienia
            Sugar
      • mama5plus Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 30.09.03, 14:33
        Hmmmm...nie wiem czy tak jest wszedzie. Londyn byc moze przoduje(ale akurat tam
        mam znajomych, ktorzy mi rozne opowiesci dostarczaja wiec moze i obraz nie
        najjasniejszy).
        Jednak z moich dosc licznych doswiadczen (mieszkalismy i w Cardiff i pod
        Cardiff i w malym miasteczku w Kent a teraz na wsi)wynika, ze wszedzie z
        mniejszym lub wiekszym nasileniu spotkasz tego rodzaju zachowania i bulling
        jest raczej wszechobecnym zjawiskiem (choc napewno sa szkoly, ktore radza sobie
        z tym lepiej, podczas gdy inne gorzej). I tu nie wylaczajac tych renomowanych
        szkol.
        W tej chwili np mamy tuz obok bardzo posh miasteczko, jedno z
        najspokojniejszych w okolicy, z boarding schools i innymi plus tymi `dobrymi`
        panstwowymi...ja rzadko tam zagladam, ale maz pracuje i ciagle mi o jakims
        excesie w wykonaniu mlodziezy opowiada( z pierwszej lub drugiej reki).

        Corka jego kolegi z pracy tuz przed GCSA zrezygnowala ze szkoly i rodzice
        zorganizowali jej prywatnego nauczyciela na ten rok-powod: nie dawano jej
        spokoju(klasa)i wysmiewano sie z niej bo musiala brac wolne z powodu silnych
        atakow migreny-nie byla juz czescia gangu po prostu uncertain
        W podobnych okolicznosciach rzucila szkole wnuczka zony tescia(wink )- najpierw
        zaczela wagarowac z powodu bulling az w koncu LEA wkroczyl, wszystko wyszlo na
        jaw i dziewczyna ostatni rok pracowala w domu sama przygotowujac sie do
        egzaminow.
        Akurat wieksze miasto ale bardzo dobra (hmmm) grammar school czy jak im tam
        Nie chce nawet myslec co sie dzieje w takim Dover np choc moze pozory myla.
        Jestem tez na kilku listach dla rodzicow prowadzacych homeschooling i musze
        powiedziec,ze i te doswiadczenia potwierdzaja przypuszczenie,ze nie tylko
        Londyn i jemu podobne. Wiele z tych rodzin zdecydowalo sie przejsc na
        Homeschooling w efekcie bulling wlasnie, ew. silnej szkolofobii u dziecka.
        W kazdym przypadku probowali umiescic dziecko w kilku szkolach z rzedu. Zarowno
        ci z wiekszych miast jak i ci z prowincji maja te same przykre doswiadczenia.

        W autobusie swego czasu kilka razy swego czasu trafilam na nalot mlodziezy
        szkolnej, ale musze przyznac,ze nigdy nie mialam przykrych doswiadczen.Owszem,
        ciasno i glosno bylo, ale nie czulam sie jakos zastraszona.
        To samo mniej wiecej co pamietam z Polski (a tez pamietam takie autobusybig_grin )

        Natomiast faktem jest,ze widzialam raz w akcji mlodziez terroryzujaca uncertain
        miasteczko.
        Mala, cicha miescina, kurortowa raczej i zdominowana przez staruszkow.
        Wypuscili dziatwe przed czasem z jakiegos powodu. Snuje sie towarzystwo po high
        street. Halas(no ale mlodzi), papiery i bluzgi na prawo i lewo (dodam,ze szkola
        jak najbardziej prywatna i renomowana)... Starszy pan zwrocil(grzecznie!)
        jednemu uwage na ten papier, ktory wlasnie machnal lekkim zawijasem na chodnik.
        Zaraz okrazylo go towarzycho(srednia wieku gora 12-13 lat)i debatuja,ktory
        pierwszy w zeby panu strzeli.
        Wyskoczyl na szczescie slusznych gabarytow facet od rzeznika i rozgonil
        wyrostkow, ale bluzgi dalej lecialy.

        No i jeszcze z doswiadczen znajomego, ktory wlasnie za chlebem i lepsza
        przyszloscia poszedl uczyc do tzw.dobrej szkoly sredniej- pluje sobie facet w
        brode.
        No ale na jego opowiesci poprawke wziac trzeba bo moze facet w koncu nie ma
        powolania wink



        A to niedawny raport zamieszczony na uk online raport:

        'Poor parenting damaging children'
        Parents are raising their children poorly, leaving them ill prepared for
        school, the head of schools watchdog Ofsted has warned.

        Many youngsters face a "disrupted and dishevelled" upbringing, without proper
        discipline or stimulation, according to the Chief Inspector of Schools, David
        Bell.

        Communication and behavioural skills among five-year-olds are now at an all-
        time low, with some not even able to speak properly when they start school, he
        said.
    • kingaolsz Re: "Male diably" - rzecz o angielskich dzieciach 30.09.03, 22:58
      Witam!!!
      Domyslam sie ze Mrufkaa pisala tutaj o moim powrocie do domu. Napisze tylko
      tyle ze skonczylo sie postojem autobusu przez 30 minut na przystanku, wezwaniu
      policji i zlapaniu "mlodych gniewnych". Poprostu zrobili sobie "malpi gaj" z
      autobusu i caly zteroryzowali. I wierzcie mi ze kilku duzych mezczyzn
      probowalo pomoc, ale gniewni zadnego respektu czy pokory przed nikim nie
      pokazali , dopiero policja ( 2 radiowozy) ich ostudzila.
      Ale na temat piszac, to sama sie martwie ze kiedys moj syn ma isc do szkoly
      tutaj i zaliczyc szkole zycia jako dziecko. Boje sie zeby nie byl ofiara
      przesladowania, wysmiewania itp.
      Sama jestem bardzo przeciwna jakiejkolwiek formie przemocy ( nawet krzyku
      unikam), ale nie wiem jak sobie poradze z tym problemem. To co sie tu dzieje
      to koszmar.
      Aha, a ta szkola z ktorej wyrostki byly jest nie tak daleko od Hammersmiths (
      Fulham) i jak zaslyszalam tez ma miano dobrej szkoly....
      • mrufkaa Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 01.10.03, 00:02
        No to ja sie jescze chcialam o cos zapytac, tak troszke obok tematu. Dzis na
        zajeciach troche rozmawialismy o angielskim systemie edukacji i m.in moj
        nauczyciel stwierdzil, ze w wieku jedenastu lat dzieci zdaja egzamin, od
        ktorego zalezy czy trafia do dobrej tzn. grammar school. Mam pytanie: a co
        jesli nie garammar school? dalej state school? Na czym polega ten egzamin (
        John twierdzil, ze glownie sprawdza IQ). Wiem tez, ze dzieci moga od poczatku
        pojsc do grammar school, czy Wiecie moze ile to kosztuje? O ile pamietam
        izabelski cos pisywala na takie tematy, moze jescze tu zajrzy zanim ten watek
        zejdzie z czolowki...smile
        • ewunia_uk Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 01.10.03, 12:31
          mrufkaa napisała:

          > No to ja sie jescze chcialam o cos zapytac, tak troszke obok tematu. Dzis na
          > zajeciach troche rozmawialismy o angielskim systemie edukacji i m.in moj
          > nauczyciel stwierdzil, ze w wieku jedenastu lat dzieci zdaja egzamin, od
          > ktorego zalezy czy trafia do dobrej tzn. grammar school.

          Ojej, ten nauczyciel to chyba jakis relikt smile))) Chodzi pewnie o tzw. eleven
          plus exam - Mozesz uswiadomic swojego nauczyciela, ze ten system zostal
          wyeliminowany juz w latach 70'tych (z wyjatkiem Irlandii Polnocnej, chociaz tam
          tez powoli sie od niego odchodzi) smile))

          Zob. cytat z BBC Education:
          "Northern Ireland was the only part of the UK to retain a system of grammar and
          secondary modern schools when almost all education authorities went
          comprehensive in the 1970s."

          Co prawda w Anglii zostaly jeszcze Grammar School "z nazwy" i z reguly maja
          dosc dobra renome, ale tak jak wszedzie obowiazuje rejonizacja, i tak jak
          wszedzie jesli szkoly sa "oversubscribed" i maja nadmiar uczniow, to moga sobie
          wybierac, i oczywiscie wezma tych "lepszych".

          To nie jest tak, ze Grammar sa prywatne (public), a Comprehensive panstwowe
          (state), moga byc i takie i takie.

          Prywatna szkola kosztuje od 5,000 funtow rocznie w gore, czesne bardzo sie
          rozni w zaleznosci od lokalizacji i renomy szkoly.

          A propos tych testow, to nadal sie je jobi na zakonczenie Key stage 2 czyli
          okolo 11 lat, ale nie publikuje sie wynikow indywidualnych dzieci. Wyniki sa
          sumowane i sluza przede wszystkim do rankingu szkol.

          Szkoly, do ktorych jest wiecej kandydatow niz miejsc i tak robia swoje wlasne
          testy wstepne.
          • mrufkaa Re: 'Male diably' - do Ewy 01.10.03, 14:09
            "Ojej, ten nauczyciel to chyba jakis relikt smile)))"
            Ojej, a on wyglada na takiego w moj wieku.... smile))) No ale to znaczy, ze do
            podstawowoki chodzil jescze w latach 80-tych. Ciekawe skad te informacje....
            Ale bardzo dziekuje za odpowiedz
          • izabelski Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 01.10.03, 14:23
            Chcailam wtracic swoje 3 grosze.
            Wiekszosc gramma schools juz nie istnieje - do wyjatkow naleza min. te w mojej
            dzielnicy Sutton, Surrey, mamy ich 5 - 2 dla dziewczyn 3 dla chlopcow.
            Trzeba zdac wstepny egzamin w szkole, zeby byc przyjetym. Ok 10-12 chetnych na
            miejce (najblizszy egzamin 9.11).
            Rzeczywiscie ciesza sie dobra renoma.
            Te dla chlopcow nie maja rejonizacjii, dla dziewczynek tak - 40 najlepszych
            dostaje sie bez wzgledu na miejsce zamieszkania. Reszta najlepsze dziewczynki z
            okolicy w promieniu chyba 2 czy 3 mil.
            Totez dzieci do tych szkol dojezdzaja i z centrum Londynu i nawet z Brighton.
            W zwiazku z konkurencja w tychze szkolach rowniez poziom w wiekszosci szkol
            podstawowych jest bardzo dobry.
            Nasza prywatna primary school kosztuje ~£5000/rok.
            Szkola nasza stara sie,zeby dzieci do owych egzaminow wstepnych byly
            przygotowane bardzo dobrze, i chociaz nie jest szkola , ktora testuje dzieci
            przy przyjmowaniu co roku 8-9 na 20 osobowa kalse dostaje sie do Grammar
            schools + czasami jakis scholarschip do szkoly prywatnej - ale jest rzadkascia,
            bo najlepsze dzieci ida u nas do Grammar schools - po to tutaj mieszkamy smile

            izabelski

            To nasz luksus a dzieci - jak to ciagle powtarzam to moje hobby smile
            • mrufkaa Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 01.10.03, 14:33
              Iza,
              ogromne dzieki za odzew smile)
              czy mozesz mi powiedziec jak sie nazywaja te szkoly dla dziewczynek? Moze maja
              stronki w necie? A jak wczesnie zapisywalas dzieci?
              Z gory dziekuje
            • jgrze Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 01.10.03, 22:02
              Czuję się lekko skołowana, czy jest jakaś stronka, która przystępnie wyjaśnia
              tajniki angielskiego systemu edukacji? I czy naprawdę strach wysyłac dziecko
              do panstwowej szkoły w Londynie? Pytam, bo mój syn wkrótce skonczy pięć lat i
              chyba do jakieś szkoły trzeba go będzie wysłać. A na razie to on nie mówi
              nawet po angielsku (choć myślę,że szybko złapie, bo się trochę uczył i
              osłuchał, no ale to i tak co innego niż język "na żywo")...
              • sugar_mama_danielcia Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 02.10.03, 11:05
                Dziewczyny, ja tez sie powoli rozgladam za szkola dla malego. Przygladam sie,
                wypytuje. Ale staram sie nie panikowac, bo przeciez i w Polsce szkoly nie sa
                idealne. Zdazaly sie przeciez historie uczniow latajacych po szkole z nozami
                czy siekiera. W Warszawie moja kuzynka z ojcem zostala pobita przez dzieci
                z 'dobrej szkoly' tylko dlatego ze zwrocili im uwage by nie smiecily na
                przystanku. Moj znajomy chodzil do prywatnej, strzezonej szkoly, gdzie lepiej
                sie handlowalo trawa niz w innych panstwowych szkolach.

                Mam z kolei daleka rodzine mieszkajaca na Kensington-ie i dzieci chodza do
                panstwowej szkoly i sa to swietne dzieciaki. A ze synek jest urwisem???? Hu hu
                hu...a ktory w wieku 16 lat nie jest???

                Moze to tez sprawa kultury osobistej jaka panuje w domu.

                Z innych przypadkow - nie daleko jest ode mnie okropna szkola. Przynajmniej
                raz w tygodniu przyjezdza policja. O nie - tam dziecka nie puszcze. Ale dzieci
                ze szkoly obok pomagaja mi wnosic wozek do autobusu, bawia sie z moim malym na
                basenie i sa bardzo fajne. I mimo tego, ze pare osob, ktore tu znam daja im z
                gory minusa, bo sa czarne.

                Staram sie jednak zachowac spokoj. Obserwowac i pytac tych co maja
                doswiadczenie jesli chodzi o londynskie szkoly. Chyba nie zawsze taki diabel
                straszny jak do maluja.

                Pozdrawiam
                Sugar
                • evee1 Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 02.10.03, 11:21
                  Sugar, napisalam wczesniej, ale moze nie zauwazylas.
                  Z tego co pisalas, to mieszkasz chyba w moich okolicach. Ja mieszkam
                  w Muswell Hill i tam wlasnie moje dzieciaczki chodza do katolickiej szkoly.
                  Nie musialam sie zapisywac wczesniej, wlasciwie to dostaly sie tam "z marszu"
                  w srodku roku szkolnego, jak tutaj przyjechalismy trzy lata temu w lutym,
                  ale to dlatego, ze byly tam akurat miejsca. Szkola jest bardzo dobra i moge
                  ja uczciwie polecic.
              • aniaheasley Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 02.10.03, 11:42
                Rzeczywiscie wypadaloby gdzies dziecko wyslac w wieku 5 lat....
                Izabelski jako mama hobbystka poszla na calosc i chwala jej za to.
                Ze swojego doswiadczenia londynskiego wiem ze wiekszosc polskich mam decyduje
                sie poslac dziecko do podstawowej (junior school) szkoly katolickiej mniej
                wiecej w okolicy zamieszkania. Szkoly te maja opinie lepszych od zwyklych
                state schools. Jedna z zasad dostania sie do takiej szkoly katolickiej jest, i
                to nie kazdemu odpowiada, ale czego sie nie robi dla dziecka, list od ksiedza
                ze swojej parafii potwierdzajacy ze cala rodzina jest wzorem religijnosci i co
                tydzien siedzi pilnie w kosciele. Plus oczywiscie metryka chrztu. Wiekszosc
                polskich matek jest o tyle w dobrej sytuacji ze czesto bywaja w pobliskim
                polskim kosciele z pobudek religijno-patriotyczno-towarzyskich i ksiadz
                proboszc na ogol je dobrze zna wiec taki list pisze. Chodza plotki ze sa mamy,
                ktore za kosciolem nie przepadaja wiec do ksiedza ida z koperta.
                Potem przez 6 lat takiej katolickiej junior school trzeba pokornie znosic
                wyrazne religijne skrzywienie szkoly, ksiadz proboszcz lokalnej parafii przy
                ktorej dziala szkola jest najczesciej na czele board of governors, kazde
                spotkanie rodzicow zaczyna sie i konczy krotka modlitwa.
                No ale szkoly sa dobre. Dzieci w nich pochodza na ogol z religijnych
                wielodzietnych rodzin, gdzie panuje dyscyplina, tradycyjne konserwatywne
                wartosci, co nie jest zle.
                Po takiej katolickiej junior school wybor szkoly sredniej jest otwarty jak po
                kazdej innej szkole. Jest sporo dobrych znowu katolickich szkol srednich, ale
                radzilabym sie dobrze zastanowic, bo tam nacisk na duchowe i moralne wychowanie
                i wplyw kosciola na charakter szkoly jest jeszcze wiekszy.
                • evee1 Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 02.10.03, 12:08
                  To prawda, ze w szkole katolickiej dziecko poddawane jest
                  indktrynacji, ktora nie kazdemu moze odpowiadac. My akurat
                  jestemy katolikami i to nam nie przeszkadza, a nawet odpowiada,
                  bo dzieci nie musza dodatkowo chodzic na lekcje religii w
                  niedziele po kosciele.
                  Ta "indoktrynacja" ma jendak swoje dobre strony. W naszej szkole
                  dzieci ucza sie tez o innych religiach. Poza tym rozne pozytywne
                  wartosci, jak pomoc innym, uczynnosc, tolerancja itp sa uczone
                  nie tylko na lekcjach religii, ale sa "przemycane" na kazdym kroku
                  i to mi sie bardzo podoba.
                  Oczywiscie byc moze w innych szkolach tez jest poodbnie, ale
                  w naszej na pewno zwraca sie uwage na to, by wychowywac dzieci
                  po prostu na dobrych ludzi.
                  • aniaheasley Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 02.10.03, 12:40
                    Moj syn juz sie tak indoktrynuje w katolickiej szkole 5 rok i jestem
                    zadowolona. Z tego co wiem bulling w ich szkole nie istnieje. Jezeli starsze
                    dzieci probuja troche wykorzystywac mlodszych, np. ostatnio dzieci przynosily
                    nagminnie do szkoly tzw. collectors cards i starsi probowali mlodszym je
                    zabierac, dyrektor oglosil zakaz przynoszenia kartek do szkoly. Duzo moim
                    zdaniem, bardzo duzo zalezy od dyrektora i wspolpracujacego z nim grona. U
                    Mateusza w szkole dzieci sa dumne jezeli wygrywaja z innymi szkolami turnieje
                    szachowe i jezeli klasa dostaje pochwaly na apelach. Oby tak dalej.
                    Jezeli sa jakies minusy to moze to ze dzieci sa odciete od niekatolickiej czy
                    niechrzescijanskiej czesci spoleczenstwa, co daje im niepelny obraz swiata w
                    ktorym beda zyc jako dorosli, zwlaszcza w Londynie.
                    Co do nauki religii to do niedawna w szkolach katolickich nauczano tylko wiary
                    katolickiej, bylo to troche podobne do religii w Polsce, gdzie nauka byla
                    zwiazana z kalendarzem liturgicznym. Ale ostatnio wprowadzono wymog, ze dzieci
                    musza sie uczyc w kazdej szkole rowniez o innych religiach, i teraz np. Mateusz
                    przez caly semestr zapoznaje sie z zasadami judaizmu i islamu, bo takie sa
                    wymagania prawne. Ksiadz na spotkaniu z rodzicami mowil o tym obszernie i
                    wyraznie dal do zrozumienia ze nie jest z tego zadowolony ale musi sie
                    zastosowac do prawa.....
    • dorotka_p Re: "Male diably" - rzecz o angielskich dzieciach 02.10.03, 11:23
      Powiem szczerze, ze nie odwazymy sie poslac dzieci do panstwowej szkoly. Wiem,
      ze zdarzaja sie porzadne , ale wiekszosc jest naprawde kiepska. Oprocz
      wyksztalcenia chcemy tez zapewnic dziecku odpowiednie towarzystwo. Mieszkamy na
      Chiswicku i jest tutaj dobra szkola katolicka, ale jak sie nie uda do niej
      dostac to przycisniemy pasa i bedziemy placic prywatnie. Juz teraz zaczynamy na
      to odkladac pieniadze.
      Dorotka
      • mrufkaa Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 02.10.03, 14:51
        Witajcie!

        Bardzo sie ciesze, ze tyle mam sie odezwalo! To daje juz jakis obraz tego jak
        jest i jak to widzimy... Ja tez raczej nie planuje wysylac Julki do panstwowej
        szkoly, mimo, ze mieszkam na Fulham i szkoly teoretycznie wokol mnie naleza do
        lepszych, nie odpowiada mi to, co widze. zreszta wlasnie planujemy
        przeprowadzke gdzies na poludnie rubieze Londynu, stad moje pytania do
        izabelski. Szkoly katolickie owszem biore pod uwage, ale o prywatnych tez
        mysle. Gdyby jeszcze kktossie dopisal, kto zapisywal dzieci wczesniej do
        szkoly, bylabym bardzo wdzieczna.
        • izabelski Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 02.10.03, 18:37
          w ten i najblizszych kilka tygodni w soboty sa dni otwarte roznych szkol.
          idz na kilka do roznych szkol - popytaj sie o school ethos, porozmawiaj z
          nauczycielami klas najmlodszych - kazda szkola ma inne aspiracje.

          najpierw najwazniejsza decyzja - szkola koedukacyjna czy single sex
          potem tradycyjna czy bardziej nowatorska
          w kazdym z typow sa rozne odmiany
          Polecam lekture "Good School Guide" (w bibliotece jest na pewno do pozyczenia
          na miejscu).
          Mowia, ze najlepiej jesli szkola podstawowa jest nie za duza, zeby dzieci sie
          znaly, zeby mial te dodatkowe zajecia, na ktore chcesz poslac swoje dziecko,
          mozna tez podejsc i zobaczyc jak sie dzieci zachowuja przy wychodzeniu ze
          szkoly, czy sa zajecia gry na instrumencie, jakie sporty mozna uprawiac, jesli
          jest to szkola koedukacyjna to, czy dziewczynki moga uprawiac te same sporty
          jak chlopcy, czy jest stolowka, czy jest swietlica (zawsze platna dodatkowo),
          gdzie jest boisko do gier zespolowych, jakie sa wyniki dla dzieci, ktore
          zmieniaja szkole w wieku lat 11 (grammar school entrences, scholarschips).
          czy jest rozmowa wstepna, jakie sa procedury zwiazane z zapisaniem dziecka.
          mozna i trzeba odwiedzic szkole w trakcie zajec i pozagladac do zeszytow smile
          to tez mozna zrobic na dniach otwartych

          dopisze cos jeszcze jak mi sie przypomni

          izabelski
          • mrufkaa Re: 'Male diably' - rzecz o angielskich dzieciach 02.10.03, 23:52
            O rany, dzieki...::smile)))
Pełna wersja