sugar_mama_danielcia
04.10.03, 08:48
Mam tu wiele znajomych mam poznanych w roznych baby activity groups. Babki
sa fajne i ciesze sie z tych znajomosci. Na poczatku troche trudno mi sie
bylo przelamac, bo prawde mowiac wydawaly mi sie zbyt 'angielskie'. (ojej.
mam nadzieje, ze zrozumiecie o co chodzi z ta angielskoscia). Ale jakos
wciagnelo mnie to towarzystwo i czuje sie z nim silnie zwiazana.
Ale bardzo czesto przebywajac z nimi nasowa mi sie na glowe taka mysl: Ze ja
od nich bardzo odstaje swoim sposobem bycia. Polskim sposobem zycia??
Np. Wczoraj trojka z nas poszla ze swoimi dziecmi na zajecia plywania. Jako,
ze w Londynie juz sie robi chlodno to spakowalam do torby jesionno-zimowy
kombinezonik dla malego na po. Zwlaszcza, ze zajecia koncza sie o 17.00. No
i wyciagajac go z torby oczywiscie zauwazylam zabawny wzrok kolezanek. Ale
co tam. Poszlismy po drodze do pubu, usiasc na zewnatrz na pol pint'y. No i
robi mi sie zimno. I mowie, nie zmino wam? Zimno odpowiadaja. NO to ja: jest
pusto moze wejdziemy do srodka, bo ich dzieci w samych bluzach bez czapek. A
one na to, a nieeee...najwyzej troche dzieci zmarzna. I tak zostalo. Moj
maly siedzial sobie cichutko opatulony w wozeczku. I niby wiedzialam, ze nie
przegrzewam, bo ubranko bylo nie grube to i tak czulam sie troche dziwnie.
Czuje sie inaczej, kiedy kolezanki leca wieczoram do kina, a ja wiem, ze
powinnam zamiast tego dac dziecku obiad (i mezusiowi tez..ha ha ha). Albo,
ze zamiast z nimi w kawiarni (3 dzien z rzedu) lepiej pojsc z dzieckiem na
spacer bo pogoda ladna. Albo, ze dziecku 8 miesiacznemu nie daje sie do
chrupania chipsow, bo akurat chlebka zabraklo. No niby to wszytsko wyglada
tak, ze te Angielki to wyrodne matki, a ja taka perfecto. Ale nie - te ich
dzieci sa szesliwe, one tez. Radosne, dbajace o swoje maluchy tak jak
potrafia. A te wszytskie przyklady opisane sa dla nich czyms normalnym,
czasem malym niedociagnieciem. A mnie patrzac na to wszytsko serce boli. I
czuje sie jakbym strasznie byla przewrazliwiona. No a zdaniem polskich
kolezanek to raczej w druga strone!
Mam do was pytanie: Jak Wy sie odnajdujecie z tym angielskim lekkoduchem
(moze zachodnim lekkoduchem). A moze to ja sobie cos wymyslilam? Czy macie
podobne odczucia.
No i jak zwykle pisanie o emocjach wyszlo mi nade lakonicznie

) Wybaczcie.
Pozdrawiam
Sugar