O chrzcie (znowu?!) - trochę długie...

04.11.03, 12:16
Dziewczyny,niekoniecznie z Anglii,

Wiem że gdzieś już widziałam ten wątek ale nie mogę go znaleźć.
Dominik (11 m-cy!)jeszcze nie był ochrzczony, z różnych powodów, ale
chciałabym to zrobić w najbliższym czasie. Ja jestem katoliczką, mąż
protestantem (przynajmniej tak twierdziwink. Nie wiem czy lepiej zrobić to w
Anglii - i jeśli tak to w katolickim kościele czy Church of England - czy
postarać się w Polsce? Problem jest taki, że ja nawet nie mam świadków po
bierzmowaniu (no może znam kilku ludzi ale nie chciałabym ich prosić) jeśli
chciałabym to zrobić w Gliwicach. A czy tutaj też mają takie wymagania
(matka i ojciec chrzestni po bierzmowaniu, spowiedzi ze świstkiem, nauki
itp)?
Ja osobiście miałam chrzest w wieku 7 lat, ale chciałam jednak żeby Dominik
miał wcześniej!
Jak to było u was?
    • sugar_mama_danielcia Re: O chrzcie (znowu?!) - trochę długie... 04.11.03, 12:29
      Byla szefowa (Angielka)mojego meza chrzcila swoja coreczke w protestanckim
      kosciele. Zapytalam sie naszego bliskiego znajomego, ktory byl swiadkiem dla
      jej coreczki jakie trzeba spelnic formalnosci do takiego chrztu. POwiedzial
      mi, ze w subie byl to chrzest - niemalze od reki. On sam nie byl chrzczony i
      nie jest wierzacy. To ich sprawa, ale faktycznie kto wybiera taka osobe na
      ojca chrzestengo...ha ha ha. W katolickim by to nie przeszlo.
      Ja strasznie chrzcialam ochrzcic malego w Polskim kosciele. Zdecydowalismy sie
      na chrzest w Polsce. Mielismy troche problemu z naszym ksiedzem, ale udalo nam
      sie ochrzcic w innej parafii. I bylo super. Jednak swiadkowie powinni miec
      bierzmowanie. Ten ksiadz co ochrzcil Danielka wierzyl na slowo bez zadnych
      zaswiadczen. Ale powiedzial, ze bierzmowani powinni byc. Chyba bez
      bierzmowania to sie nazywa swiadek chrzestny, a nie rodzic chrzestny. TYlko
      nie wiem jak to sie zalatwia. I jak to naprawde wyglada.

      Daj znac na co sie zdecydowaliscie,
      Sugar
    • daffodil1 Re: O chrzcie (znowu?!) - trochę długie... 04.11.03, 12:34
      My wlasnie z mezem zostalismy poproszeni aby zostac rodzicami chrzestnymi,
      dziecka naszych przyjaciol (urodzi sie w styczniu w Anglii). Rodzice dziecka sa
      katolikami, rodzina ojca dziecka to tez katolicy ale nie mieli bierzmowania a
      rodzice matki dziecka sa protestantami. Wypadlo na nas poniewaz obydwoje
      jestesmy katolikami i po bierzmowaniu. Wyglada na to ze rodzice musza byc
      katolikami i obydwoje bierzmowani, nie wiem czy musimy byc po spowiedzi i jakis
      naukach ale chyba nie (szczegolnie jesli chodzi o te nauki) nic nam o tym nie
      wspomnieli. Zapytam sie i jak bede cos wiedziec to jeszcze sie odezwe.
      • ewunia_uk Re: O chrzcie (znowu?!) - trochę długie... 04.11.03, 12:51
        Ja jestem katoliczka, a maz co prawda ochrzczony w kosciele angilkanskim, ale
        niewierzacy.

        Zosia byla chrzczona rok temu w kosciele katolickim w Anglii.

        Zadnych "papierkow" ksiadz ode mnie nie wymagal, a na pytanie o chrzesnych
        odpowiedzial, ze co prawda lepiej byloby jakby to byli katolicy, ale zdaje
        sobie sprawe, ze nie zawsze jest to mozliwe, bo w UK katolicyzm to religia
        mniejszosciowa. W naszym przypadku byla matka chrzesna katoliczka (moja
        przyjaciolka Hiszpanka smile ), a ojciec chrzesny wyznania anglikanskiego.
        Ksiadz sie w ogole nie pytal o jakiekowliek swiadectwa chrztu i bierzmowania.

        Tutaj nie ma tez zwyczaju dawania "kopertowek" ksiedzu z okazji chrztu. Uznaje
        sie, ze jesli ktos co tydzien daje stala ofiare na tacke albo bezposrednio na
        konto (ja wplacam stala sume co miesiac na konto parafii przez direct debit),
        to niby dlaczego ma placic dodatkowo za chrzest.

        Podobnie jest z okazji pierwwszej komunii (Stefek mial w zeszlym roku).
        • izabelski Re: O chrzcie (znowu?!) - trochę długie... 04.11.03, 13:26
          gdy my chrzcilismy w katolickim kosciele poza Londynem (angielskojezycznym) to
          ksiadz mi powiedzial, ze rodzice chrzesni powinni byc ochrzczeni, nie musza byc
          katolikami.
          nic o bierzmowaniu, spowiedziach etc nie wspominal

          najlepiej zadzwon do proboszcza najblizszego kosciola i spytaj

          izabelski
    • monika.od.werki Re: O chrzcie (znowu?!) - trochę długie... 04.11.03, 14:20
      My ochrzcilismy Weronike tu, w Anglii, w lokalnym kosciele katolickim. Ksiadz
      zupelnie o nic sie nie pytal, co do naszych wybranych swiadkow. O ile dobrze
      pamietam, jeden z nich powinien byc katolikiem, i chyba tyle bylo 'wymagan'.
      Ja w Polsce, jako przyszly rodzic chrzestny, musialam isc do spowiedzi - tu
      zupelnie o tym nie bylo mowy.
      Na pewno, najlepiej isc pogadac z lokalnym ksiedzem,
      pozdrowienia
      Monika

    • miriam21 Re: O chrzcie (znowu?!) - trochę długie... 04.11.03, 14:39
      Hallo Jagienka,

      my chrzcilismy Miriam latem w Niemczech w katolickim kosciele, bo obydwoje
      jestesmy katolikami. Ksiadz nie wymagal niczego od chrzestnych. Wystarczylo
      nasze zapewnienie, ze to porzadni ludzie. Mielismy tez bardzo duzy wplyw na
      przebieg samej mszy, tzn. na wybor tekstow i muzyki. Czytanie odbywalo po
      polskiu i niemiecku. Razem z Miriam chrzczony byl chlopczyk z sasiedztwa. Bylo
      bardzo ladnie, kameralnie i rodzinnie.

      Dla porownania - troche wczesniej w Polsce byl chrzczony syn mojego brata. Moj
      maz jako chrzestny musial przyniesc zaswiadczenie, ze jest WIERZACYM katolikiem
      i kartke z data spodwiedzi. Wszystko podpisane przez proboszca. Jak poszlismy
      po te zaswiadczenia do naszej parafii, ksiadz spojrzal na nas jak na wariatow,
      poniewaz nie mogl zrozumiec po co ta cala biurokracja. Przeciez papier o niczym
      nie swiadczy, a napisac mozna wszystko. Nie bardzo wiedzialam jak to
      wytlumaczyc, ze w Posce inaczej, poniewaz nie chcialam nikogo w Polsce
      osmieszac. W koncu Markus poszedl do spowiedzi, a ksiadz wystawil kartke, ale
      bardzo mu bylo nieswojo, bo sie bal, ze moj maz do tej spowiedzi poszedl z
      przymusu, a nie z dobrej woli. Akurat tak nie bylo , ale cale to zalatwianie
      bylo jakies bez sensu.

      Sam chrzest w Polsce odbyl sie hurtem - jednoczesnie chrzczono 13 dzieci, nic
      o przebiegu uroczystosci nie moge napisac, bo nic nie widzialam. Bylo straszne
      zamieszanie z aparatami fotograficznymi i kamerami video.

      Co kraj to obyczaj. Najwazniejsze ze obydwa dzieciaki to urocze aniolki, a na
      dodatek teraz swiete.

      pozdrawiam
      Ania
      • jagienka.harrison Re: O chrzcie (znowu?!) - trochę długie... 04.11.03, 17:59
        Po przeczytaniu waszych wypowiedzi wychodzi mi to, co mi podpowiada serce:
        ochrzcić go tutaj. Miałam kłopoty ze swoim ślubem w Polsce ( w rezultacie
        byłam jedyną osobą przyjmującą komunię z wszystkich zebranych w Kościele na
        swoim ślubie), papierki, nauki itp mnie dobijają zwłaszcza że będę w Polsce
        tylko na tydzień po Świętach (wczoraj kupiłam bilety!!!! hurrra!!!!£290....).
        Pamiętam też, jak sama miałam być matką chrzestną 2 lata temu i musiałam
        dostarczyć papierek że byłam u spowiedzi. Ksiądz mi nie podpisał i nie
        udzielił rozgrzeszenia, bo byłam po ślubie cywilnym a przed kościelnym i
        ksiądz uznał że "żyję z mężem w grzechu!" w rezultacie mój wujek mi podpisał
        swistek...A jak ochrzczę Dominika Anglii, to przynajmniej będę miała pretekst
        do zaproszenia mojej mamy i siostry! Tylko teraz muszę się dowiedzieć o
        procedury i w kościele katolickim i na wszelki wypadek protestanckim. Uważam
        jednak, że to co się dzieje w Polskim Kościele to paranoja....
        Dzięki za pomoc.
    • w1313 Re: O chrzcie (znowu?!) - trochę długie... 04.11.03, 18:51
      Witam
      A ja mam corcie, ktora skonczy w marcu trzy latka i tez nie byla
      ochrzczona.Ciagle czekamy zeby jednak ochcic ja w Polsce bo z tamtad sa jej
      korzenie. I niestety ciagle sie odwleka bo...nie mamy chrzesnego.Jedyna osoba
      na ktora liczylam odmowila tego zaszczytu i przez to wlasnie moja corcia nadal
      nie jest ochrzczona.Jeli mam Ci doradzic to ochrzcij swojego synka w Polsce .
      Pozdrawiam
      • monika.od.werki Re: O chrzcie (znowu?!) - trochę długie... 05.11.03, 00:30
        To ja jeszcze slowko.. Gdybym sie miala kierowac tylko SERCEM, to na pewno
        pognalabym z dzieckiem do Polskismile, tak jak w1313... Juz nie mowiac, ze we
        Wroclawiu mam swoja ukochana parafie, z ktora laczy mnie.. ech, dlugo bym
        moglawink. Ale sytuacja mnie zmusila do takiego rozwiazania (Mala urodzila sie
        we wrzesniu i okres 'chrzcielny'smile - w naszym pojeciu - wypadal w
        zimie...winksmile).
        Ostatecznie tez chrzciny byly takim srednim 'wypalem', bo ksiadz jest srednio
        zorganizowany i mimo naszych staran i przygotowan wczesniejszych na Mszy Sw
        byl balagan totalny (ministranci rownoczesnie obchodzili dzien swojego
        patrona..).. smile
        No coz, niestety, nie wszystko w zyciu mozna miec IDEALNIEcrying..

        Pozdrawiam,
        Monikasmile
        • jagienka.harrison Re: O chrzcie (znowu?!) - trochę długie... 05.11.03, 11:25
          O Boże dziewczyny, tak mi głupio, miałam napisać rozumem a nie sercem. Moje
          serce zawsze zostaje w Polsce! a rozum mi mówi: chrzcij tam gdzie łatwiej... a
          może to nie rozum tylko lenistwo?wink
          U nas w Gliwicach jest naprawdę trudno znaleźć fajnego księdza, a jak już
          jednego znam (Proboszcza), który mi udzielał ślubu, to mu podpadłam właśnie z
          tym brakiem komunii i zaangażowania z mojej strony rodziny w życie katolickie.
          Szczerze mówiąc, trochę się wstydzę mu pokazać na oczy. Jest tutaj kościół
          polski katolicki w Nottingham, więc pewnie tam spróbuję.
          • ewunia_uk Re: O chrzcie (znowu?!) - trochę długie... 05.11.03, 22:52
            jagienka.harrison napisała:

            > Jest tutaj kościół
            > polski katolicki w Nottingham, więc pewnie tam spróbuję.

            Hmm, jesli to jest polski kosciol, to pewnie zwyczaje tez sa takie jak w
            Polsce i pewnie beda wymagali swiadkow katolikow... Moze sprobuj w angielskim
            kosciele katolickim, do ktorego parafii nalezy Twoje miejsce zamieszkania.
            Taka sugestia smile
    • alltid_ung Re: O chrzcie (znowu?!) - trochę długie... 05.11.03, 14:18
      Ja katoliczka, maz protestant,slub bralismy w kosciele katolickim, dzieci
      ochrzczone w protestanckim kosciele, komunie mialy w katolickim kosciele w
      Warszawie. Bez jakichkolwiek problemow i komplikacji smile Teraz maja droge
      otwarta (jako czlonkowie)do obu kosciolow
Pełna wersja