basen z niemowlęciem. Buuu :(

12.12.03, 05:27
Drogie mamy,
Mieszkam w Brisbane w Australii. Podbudowana faktem, że sama uwielbiam pływać
oraz relacjami z pływalni innych mam malutkich dzieci zapisałam synka na
basen.
Pierwsza lekcja bardzo nam się podobała. Dla dzieci oddzielny basenik z
cieplutką wodą, oprócz nas był tylko jeszcze jeden chłopiec w tym samym wieku
(5 miesięcy), miła instruktorka. Daniel był bardzo poważny ale nie płakał.
Niestety kolejne spotkanie upłynęło w atmosferze poddenerwowania. Dzieci
przybyło, na dodatek w różnym wieku (najstarsze 1,5 roku), wrzaski,
chlapanie, trenerka przekrzykuje dzieci. Ponieważ Daniel boi się chałasu i
nowych ludzi był przestraszony ale ja postanowiłam nie rezygnować z zajęć.
Powinien sie przyzwyczajać a poza tym zawsze po basenie dobrze spał.
Na czwartej lekcji instruktorka zanurzyła małego pod wodę. I zaczał sie taki
płacz, że cała przyjemność poszła w las. Nie mogłam uspokoić synka do końca
lekcji. Następnym razem poprosiłam aby go nie zanurzać ale dziecko i tak juz
płakało. Musiał się zrazić.
I ja zraziłam się też. Przegraliśmy. Narazie koniec z basenem.
Trochę mi głupio, bo do tej pory spotkałam się tylko z pozytywnymi opiniami
na temat pływania z niemowlęciem. Ciekawi mnie czy są jakieś mamy, które
miały podobne, negatywne doświadczenia? Może my za szybko zrezygnowaliśmy
albo kurs jest źle zorganizowany? A moze i tu mentalność anglosasów jest
całkiem inna od naszej polskiej. Jak to było u was?
Najchętniej chodziłabym z małym sama ale u nas baseny dla dorosłych są mocno
chlorowane a woda za zimna. Te kryte dla dzieci tylko z instruktorem. I do
tego pół godzinna lekcja kosztuje 10 dolarów. Sama już nie wiem co z tym
basenem, ja zwyczajnie myslałam, że to będzie super zabawa dla nas obojga...
    • rafalkawecki Re: basen z niemowlęciem. Buuu :( 12.12.03, 07:13
      My chodzimy z nasza corcia na basen od jej roczku - czyli stosunkowo pozno.
      Tutaj (tzn. w Mannheim/Niemcy) basen dla dzieci wyglada nieco inaczej. Place
      tylko za wejsciowke (3Euro od doroslej osoby) i siedze ile chce - oczywiscie w
      wyznaczonym terminie. U nas to jest akurat niedziela od 9 do 13 (moge siedziec
      te 4 godziny jak mam ochote). My zwykle bawimy sie okolo godziny, bo dluzej mala
      juz nie ma sil wink
      Jest jedna instruktorka (bardzo mila i chyba wie co robi), ktora obserwuje
      dzieci i daje rodzicom rady jak i co robic. Czyli nie ma szkolki typu "a teraz
      wszystkie dzieci pod wode". Wszystko jest robione indywidualnie i samo
      przychodzi z czasem. Kazdy traktowany jest oddzielnie.
      Przed "pierwszym razem" krotko z nami porozmawiala wlasnie o tym jak Pola
      reaguje na rozne rzeczy i powiedziala nam co robic w domu, o ktorej najlepiej
      przyjezdzac itp.
      Polecila nam jedna czynnosc (i chyba innym rodzicom tez - bo robia tak samo).
      Zanim dziecko cos nowego zrobi musimy sami to tez zrobic, tak zeby maluch to
      widzial (tak jak zreszta ze wszystkim chyba). Np. z zanurzaniem pod wode - ja
      musialem zanurzyc sie najpierw z 10 razy i dopiero potem sprobowalismy z Pola.
      Niestety nie bardzo sie jej to podobalo, ale nie bylo tez z tym problemu.
      Smialo moge powiedziec, ze po 4-5 "zajeciach" Pola zaczela plywac calkowicie
      samodzielnie (oczywiscie z motylkami na rekach) smile)
      No i wizyta na basenie to jest ukoronowanie calego tygodnia, cos na co Pola
      naprawde nie moze sie doczekac.
      Takze mysle, zebys probowala - moze na innym basenie. Ale napewno warto.

      Powodzenia
      • edytkus Re: nie na temat 12.12.03, 08:01
        Glosne fanfary dla pierwszego mezczyzny na forum!!!!!!!
        • martaj7 Re: nie na temat 12.12.03, 12:40
          Edytkus skup sie! To nie jest pierwszy raz!!!!!!!!!
          Pzdr
          Marta
          • edytkus Re: nie na temat 13.12.03, 03:24
            martaj7 napisała:

            > Edytkus skup sie! To nie jest pierwszy raz!!!!!!!!!
            > Pzdr

            Na tym forum (Swiat) z wypowiedzia mezczyzny jeszcze sie nie spotkalam. Ale
            jesli faktycznie przegapilam to i tak fanfary na zachete smile)))))
            • rafalkawecki Re: nie na temat 15.12.03, 07:33
              Dzieki za fanfary wink
              Ale rzeczywiscie moj "pierwszy raz" na forum mialem juz dosc dawno temu wink
              No i jak mam cos do napisania to odpowiadam zwykle.

    • bibba Re: basen z niemowlęciem. Buuu :( 12.12.03, 23:29
      olenka, moj tez sie przejal strasznie jak go sama zanurzylam. a zaczelam jak
      mial 4 miesiace. wiesz nie dalabym obcej osobie go zanurzyc - w koncu twoje
      dziecko TOBIE ufa a nie komus innemu. zeby go osmielic probuj przy kazdej
      kapieli na sidzaco reka pelna wody 'myc' mu twarz - czyli polewac woda,
      przesuwajac jednoczesnie reka po twarzy, w ten sposob tak jakby scierasz wode z
      jego twarzy. mojemu pomoglo, a na zajeciach jesli sie jeszcze wybierzesz, po
      protu sama rob rzeczy ze swoim bobasem i w tempie ktore WAM odpowiada. placisz
      za te zajecia? to wymagaj. lepiej powoli niz wlasnie zrazic dziecko do wody.
      sama wiem, nauczylam sie plywac dopiero w wieku 21 lat!

      pozdrawiam,
      bibba
    • farpakon Re: basen z niemowlęciem. Buuu :( 13.12.03, 00:55
      fajny watek! wlasnie zapisalam mojego synka na basen. zaczynamy od stycznia,
      kiedy skonczy 4 miesiace, beda to rozrganizowane zajecia nauki plywania dla
      bobasow. hm... zobaczymy jak bedzie. zachecona entuzjastycznymi artykulami i
      zdjeciami dzieciaczkow pod woda dotad dostrzegalam jedynie pozytywne aspekty
      nauki plywania od najmlodszych. teraz zaczynam sie martwic, jak moj babel to
      przyjmie? na pewno wezme pod uwage wasze spostrzezenia. a za miesiac wroce do
      tego posta i opowiem jak bylo. jesli jestescie ciekawi.
      a
      • olenka12 Re: basen z niemowlęciem. Buuu :( 15.12.03, 00:54
        Pewnie, ze jesteśmy smile
    • monika.od.werki Re: basen z niemowlęciem. Buuu :( 13.12.03, 15:29
      Oj, ja mam bardzo podobne doswiadczenia..

      My z kolei jestesmy w Anglii. Sama uwielbiam plywac i tez wydawalo mi sie, ze
      basen bedzie super frajda dla nas wszystkich. A tu..

      Weronika zaczela tez dosc pozno, bo jakos w 12tym miesiacu zycia. Zapisalam ja
      na zajecia plywania dla dzieciaczkow 'Mother & baby', 10 pol godzinnych sesji,
      w lokalnym Sport Club. Od poczatku Werka nie byla zachwycona, podchodzila do
      wody jak 'pies do jeza'smile, ale rzeczywiscie absolutnym kryzysem bylo
      zanurzenie pod wode z buzia.. Caly czas na basenie byla wyraznie spieta jakby
      tylko czekajac nato, co jeszcze jest w zanadrzusmile.
      Gorliwi rodzice, postanowilismy ja oswajac dodatkowo w domu i w czasie mycia
      glowy polewac buzie. Jak dotad uzywalismy takiego 'dzaszka' gabkowego( ale
      moze to byl wlasnie ten podstawowy blad?).
      W kazdym razie Weronika po pierwszym myciu glowy z polewaniem tak sie zraila,
      ze nie chciala sie w ogole kapac i usztywniala sie przy wkladaniu do wanny,
      juz nie mowiac o tragedii mycia glowy.. Jakos udalo nam sie to przewalczyc,
      ale na basenie od zakonczenia kursu (pocz. listopada) jeszcze nie bylismy..

      Tez sie zrazilam. Kurs byl kiepski, owszem, bo pani malo pomyslowa i niby byly
      zabawki, muzyka, rozne zabawy, ale niemal zawsze te same co tydzien i mimo, ze
      to sami rodzice trzymali dzieci, zanurzali tez sami.. Werka szczesliwa nie
      byla. Teraz tez mam bardzo mieszane uczucia i nie bardzo wiem co dalej. Ale
      wydaje mi sie, ze nie nalezy sie poddawac, cierpliwie, ale powoli. Nic na
      sile, dac dziecku robic rozne rzeczy w swoim tempie. Podoba mi sie to, co
      pisala jedna z mam, ze u nich wszystko najpierw 'demonstrowali' rodzicesmile.

      Obok Werki byla dziewczynka starsza o miesiac - ryba w wodzie! Tej to bylo
      absolutnie wszystko jedno, czy ja polewaja po buzi, czy nie... caly czas sie
      zasmiewala i swietnie bawilawink. Inna dziewczynka tez byla znacznie b-j
      zadowolona od naszej corci..


      • rossen Re: basen z niemowlęciem. Buuu :( 13.12.03, 16:36
        Hej

        A ja mam cudowne doswiadczenia. My chodzimy z Bogusia na basen od momentu
        kiedy mala skonzyla 4 miesiace i od samego poczatku mala sie nie bala. Teraz
        ma juz 17 miesiecy i jak tylko widzi basen to az sie trzesie z podniecenia.
        Bogusia nie ma problemu ze skoczeniem z murka i z zanuzeniem buzki (czy
        calkowitym zanurzeniem) pod wode. Wedlug instruktorki jest to spowodowane
        wlasnie faktem ze zaczelysmy tak wczesnie. My mieszkamy w Holandii i tutejszy
        sposob "nauki" bardzo mi sie podoba. Nie ma kursu po prostu jak masz ochote to
        idziesz na lekcje (my chodzimy raz w tygodniu) i plywasz. Instruktorka
        prowadzi to bardzo fajnie i co tydzien spiewamy te same piosenki w tej samej
        kolejnosci i te same cwiczenia. Dzieciaczki w ten sposob szybko wiedza co
        kiedy nastepuje i maja jakies takie zaufanie.
        Wiekszosc maluchow ktore chodza z nami i tak samo jak my zaczeli ok 4
        miesiaca nie ma z woda problemow. Natomiast jest kilka dzieciaczkow ktore
        pozniej zaczely i maja wiecej problemow z dostosowaniem sie do sytuacji: duzo
        nowych ludzi, nowe otoczenie mnostow wody itp.
        Tak czy inaczej my mamy cudowne doswiadzenia i planujemy plywac jak najdluzej
        Pozdrowienia Magda mama Bogusi(02-07-02)

    • olenka12 Re: basen z niemowlęciem. Buuu :( 15.12.03, 00:49
      Dziękuję serdecznie za wszystkie posty.
      Wygląda na to, że z tym pływaniem niemowląt bywa różnie niezależnie od kraju.
      Na pewno ważna jest organizacja kursu (widać, ze nasz był kiepski)oraz
      osobowość samego dziecka. Oprócz Daniela był jeszcze jeden 5 miesięczny
      chłopiec i ten cały czas był wesoły. Chlapał rączkami, kopał nóżkami i ani
      krzyki ani zanurzanie go nie zniechęciło. Mój dobrze czuje się w wanience i pod
      prysznicem ale na basenie nie. Tak myślę, ze ponieważ boi się obcych, ćwiczenia
      z instruktorką były dla niego stresujące.
      Wczoraj byliśmy na publicznej, odkrytej lagunie. Woda słona, dużo ludzi, głośno
      a Daniel mimo to wcale nie płakał i nawet czasem się uśmiechał. Oczywiście
      wszystkie ćwiczenia robiłam z nim sama bez nadmiernych ambicji i to była dla
      nas obojga prawdziwa przyjemnosć smile
      Może nie wszystko stracone.
Pełna wersja