czy żałowałyście kiedyś że wasz mąż nie polak?

14.12.03, 20:59
oto moje pytanie. ja co prawda nie mam męża nie-polaka,ale sama kiedyś
przeżyłam swoją pierwszą wileką miłość do Anglika. wszystko było pięknie,
byliśmy zaręczeni, mieliśmy się pobrać, on cudowny wspaniały człowiek itp itd
(starszy ode mnie trochę) ale....niestety życie płata nam figle i do niczego
nie doszło, bo zakochałam się w moim mężu. teraz z perspektywy czasu widzę że
tamten związek nie miałby szans na przetrwanie, bo byliśmy tak różni(ale
zakochany człowiek tego nie widzi). no i była jeszcze jedna przeszkoda
amianowicie język. owszem znam angielski (anglistyka) ale zawsze nie jest to
mowa z wewnątrz i nie oszukujmy się nie wszystko można wyrazić wuyczonym
językiem. można go opanować do perfekcji, ale nigdy nie będziemy
go "czuć "tak jak swój język ojczysty. a może się mylę? może język miłości
jest tylko jeden. co wy na to?
pozdrawiam
    • mrufkaa Re: czy żałowałyście kiedyś że wasz mąż nie polak 14.12.03, 22:09
      Wiesz, to nie jest tak z tym jezykiem. Jesli jednak zalozy sie rodzine z
      czlowiekiem, ktory mowi innym jezykiem, to ten proces przyswajania pojdzie
      glebiej. Kiedys ladnie Bogusia napisala, ze dla niej to juz wcale nie jest
      obcy jezyk, tylko taki, ktorym porozumiewa sie z ukochanymi osobami. Uwierz,
      takie podloze emocjonalne jest w stanie obalic wiele barier. potem juz sie o
      tym nie mysli, po prostu jezyk staje sie narzedziem codziennosci - tej nudnej
      i uciazliwej no i tych pieknych waznych momentow. To chyba taka rownia
      pochyla...
      Ja skonczylam iberystyke, o malo nie wyszlam za Hiszpana, zrszta mialam wiecej
      niz jedna uczuciowa znjomosc w tym jezyku. To bylo chyba najwieksza motywacja
      do przyswajania kolejnych warstw, pol semantycznych, zargonu, regionalizmow...
      ja to po prostu uwielbialam. I, fakt, przedmioty zwiazane z praktyczna nauka
      jezyka bralam z przysiadu. Nigdy jezyk nie byl powodem moich watpliwosci co do
      przyszlosci zwiazku...
      A teraz zycie spalatalo mi figla i musze uwierzyc, ze angielski tez moze byc
      jezykiem milosci smile)) no wiec robie co moge smile Brak mi juz jednak tamtego
      rozpedu...
      Jak nietrudno sie domyslec z tego postu - w cale nie zaluje, ze moj maz nie
      jest Polakiem. Ale ja to w ogole lubie wyzwania ...smile
      • natik1 Re: czy żałowałyście kiedyś że wasz mąż nie polak 14.12.03, 22:22
        Witajcie!
        Moj maz jest Slowakiem. Wlasnie mi powiedzial, ze on nie czuje, ze jestem dla
        niego cudzoziemka. Mieszkamy w Niemczech, ale w naszym domu mowimy po polsku.
        Nasze jezyki nie roznia sie od siebie znacznie. Najwazniejsze w zwiazku to
        rozumienie swoich uczuc, niewazne w jakim jezyku i w jakiej kulturze.
    • judytak Re: czy żałowałyście kiedyś że wasz mąż nie polak 15.12.03, 11:09
      Że język obcy, to na początku nawet pomaga (jestem raczej wstydliwa, jeśli
      chodzi o wyrażanie uczuć słowami...)
      A potem, używany w życiu, na co dzień, przestaje być językiem wyuczonym.
      Naprawdę.

      A czasami (rzadko) żałuję, że mój mąż jest Polakiem, (to ja nie-Polka) kiedy
      wyjeżdża mi z tekstami w stylu "bo ty tego nie rozumiesz, bo tylko Polacy tyle
      przeszli w historii". Żeby to było chociaż prawdą! (nie jestem historykiem).

      Ale w zasadzie różnice więcej pomagają niż przeszkadzają. Jako że nigdy nie
      znikną, zawsze można na zawołanie urządzać zażarte dyskusje, w których dochodzi
      się do pytań ostatecznych, mając za punkt wyjścia na przykład kolejną uwagę
      premiera Chiraca na temat Polski (nie jestem Francuzką)

      Pozdrawiam
      Judyta
    • jagienka.harrison Re: czy żałowałyście kiedyś że wasz mąż nie polak 15.12.03, 12:21
      To jest dość ciekawe pytanie!
      Myślę że mogłabym na palcach jednej ręki policzyć ile razy żałowałam że Neil
      nie jest Polakiem, nawet nie pamiętam kiedy! Częściej myślę sobie żeby byłoby
      lepiej gdyby on był starszy lub ja młodsza (jest między nami 8 lat róźnicy),
      gdyż Neil lubi stereotypować (Ty masz 23 lata to powinnaś w tym wieku ....)ale
      to wg mnie jest typowe u Anglików.
      W naszym związku to, że jesteśmy z innych kultur, krajów i roczników tylko
      wzmacnia nasze małżeństwo. Zaryzykuję nawet i powiem, że w ogóle lubię
      Anglików bardziej niż Polaków, może dlatego że ja też jestem dość chłodna i
      mam kłopoty z okazywaniem uczuć?
      A co do angielskiego języka, to jeśli chodzi o mnie to łatwiej mi się nim
      posługiwać niż polskim, jest tu tyle fajnych wyrażeń, których nie ma w
      polskim, nie mówiąc o trudności w nauczaniu! Po paru latach tutaj to angielski
      wydaje mi się bardziej naturalny niż polski!
      Z pozdrowieniami
      Jagienka & Dominik (29.11.02)najnowsze zdjęcia:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7662007&a=9506776
    • mama5plus Re: czy żałowałyście kiedyś że wasz mąż nie polak 15.12.03, 13:44
      blum,
      mysle, ze to nie tak. Jezyk staje sie zywym narzedziem poprzez ludzi i relacje
      z nimi. Im wieksza ta wiez tym bardziej chyba. Ja jestem po romanistyce. Mozna
      by powiedziec francuski do perfekcji jakiejs tam opanowany. Drugi hiszpanski i
      lizniety wloski. A jednak gdy w trakcie studiow wyjechalam do Wloch i
      poobcowalam tam troche z ludzmi to wloski stal sie nr jeden. Do tego stopnia,
      ze nie wierzono w moje polskie pochodzeniewink i kilka razy zdarzylo mi sie
      pokazywac paszport ;D. Po paru tyg trajkotalam jak oni.
      A jezyk jedynie lizniety na studiach.
      Pozniej pobyt we Francji i podobny skutek.
      Angielskiego sie nigdy w swoim zyciu nie uczylam (no dobra, pare lekcji na
      wymiane za francuski ale to nie uczynilo mnie nawet w 1/100 fluent). Gdy sie
      poznalismy Matt opowiedzial mi niemalze historie swojego zycia. Po angielsku
      oczywiscie (jego francuski do dzis jest szczatkowy wink na zasadzie `la
      botEl` wink)
      Nie do wiary ile ja z tego zrozumialam. Ze szczegolami wlacznie (wiem bo
      pozniej ja jeszcze nie raz slyszalam). Serce robi swoje wink
      Teraz jest tak, ze angielski wysunal sie na czolowa pozycje. Pozostale, pomimo
      ogromnego sentymentu i licznych przyjazni plus znacznie lepszego zaplecza
      teoretycznego) plasuja sie nadalekich miejscach.
      Angielski chyba juz czuje. Czasem do tego stopnia, ze brakuje mi polskich
      odpowiednikow. Odpowiada mi tez klimat tego kraju, ta rezerwa ludzi nawet- o
      tyle, ze mi jest ona w zyciu potrzebna.
      Raz sie tylko zlapalam na tym, ze bardzo chcialam przetlumaczyc Mattowi jakis
      humor slowny i przykro mi sie zrobilo, ze sie nie da, ale to jest pryszcz w
      porownaniu z cala reszta.
      Te roznice, mysle, ze wrecz wzbogacaja zwiazek. Pod warunkiem, ze obie strony
      sa zainteresowane wzajemnym, nieustannym poznawaniem.
      No i nie wiem czy to wszyscy Anglicy tak maja czy tylko moj... on ma te rezerwe
      tylko powierzchownie. W srodku niczym wulkan uczuc.smile
      Taka `rzodkiewka` jak to jeden z wielkich rodakow powiadal wink
      Mnie zawsze `inni` ludzie intrygowali i tak mi juz zostalo big_grin


      • mrufkaa Re: czy żałowałyście kiedyś że wasz mąż nie polak 15.12.03, 18:07
        mama5plus napisała:

        Drugi hiszpanski i
        > lizniety wloski. A jednak gdy w trakcie studiow wyjechalam do Wloch i
        > poobcowalam tam troche z ludzmi to wloski stal sie nr jeden. Do tego
        stopnia,
        > ze nie wierzono w moje polskie pochodzeniewink i kilka razy zdarzylo mi sie
        > pokazywac paszport ;D. Po paru tyg trajkotalam jak oni.
        > A jezyk jedynie lizniety na studiach.
        Tez tak mialam smile))) Tyle, ze nie uczylam sie w ogole, jak wrocilam po
        wakacjach, to zapisalam sie na lektorat. Moja nauczycielka twierdzi, ze to
        dlatego, ze jest tyle wspolnych dzwiekow dla polskiego i wloskiego . No i te
        podstawy jezyka romanskiego....
        • aniaheasley Sorry, nie na temat, ale juz nie moge.... 15.12.03, 18:48
          To bedzie o mama5plus. Za kazdym razem kiedy widze twoj nick ogarnia mnie
          paniczny strach. O tym co ty jeszcze w zyciu robisz, robilas, albo planujesz
          zrobic. Po przeczytaniu kazdego nowego postu jestem totalnie zdolowana,
          zastanawiam sie co jest ze mna nie tak. No bo tak, mama5plus ma piatke dzieci,
          caly bozy dzien na glowie, uczy je sama w domu, czyli odpada kilka godzin
          dziennie wzglednego spokoju kiedy dzieciaki w szkole. W przepisach swiatecznych
          wypowiada sie jako ekspert wyzszej kategorii. A teraz jeszcze sie okazuje ze
          zna jakies 5 jezykow.
          Droga mamo5plus, blagam powiedz mi chociaz ze twoj maz nie pracuje i pomaga ci
          codziennie 24/7. Albo ze codziennie przychodzi jakas pani do pomocy w domu i
          przy dzieciach. Albo i jedno i drugie. A jezeli tak nie jest to bardzo cie
          prosze, klam, co ci zalezy smile
          Dopoki nie zaczelam czytac twoich postow myslalam ze jakos sobie radze, nawet
          nie najgorzej. Ale ty mnie wpedzisz w depresje swoja perfekcyjnoscia, na
          prywatne leczenie mnie nie stac, a nie wiem co nhs ma mi do zaoferowania w
          temacie nervous breakdown.....
          Ja jestem w domu z dwojka dzieci, lat 9 i 1, i na nic nie mam czasu. Czytalam
          twoj post o cudownym samonapedzaniu sie dzieci nawzajem. U mnie to wyglada tak,
          ze po 10 minutach takiego samodzielnego samonapedzania w living roomie, to ja
          nie wiem czy najpierw mam zdrapywac brokuly z wykladziny, czy sklejac
          potluczone bombki czy ogladac nowo nabyte siniaki.
          Gotowanie lubie ale jezeli cos wymaga pracy dluzszej niz godzina dziennie to
          pomysl od razu odpada, nie ma czasu ani mozliwosci.
          A jezeli moj syn mialby sie uczyc w domu to chyba wytrzymalabym to maksimum 2
          tygodnie, tyle ile trwaja ferie swiateczne. Po takich dwoch tygodniach ja
          potrzebuje dlugiego urlopu w samotnosci.

          Mamo5plus, miej litosc nade mna, i pewnie nad paroma innymi mamami !!!! Napisz
          prosze na przyklad, ze nie umiesz usmazyc jajecznicy albo prowadzic samochodu.
          Dla dobra ogolu.
          Pozdrowienia

          Ania
          • mama5plus Re: Sorry, nie na temat Ania i mrufkaa 16.12.03, 12:04
            Haha, to sie usmialam big_grinD
            Aniu, prosze, wpadnij w odwiedziny to sie oddolujesz na amenwink
            No dobrze. Do uslug.big_grin Maz mi pomaga. A jakze. Nie bede pisac jak bardzo bo jak
            kiedys wdalam sie publicznie w szczegoly to mi sie dostalo, ze wyzysk czlowieka
            przez czlowieka i pewnikiem go na smierc zajezdze wink
            Pracuje i owszem, ale w takich godzinach, ze wychodzi b wczesnie, wraca ok
            poludnia.
            Po powrocie wysylam go na drzemke pod pretekstem polozenia najmlodszego dziecka
            bo inaczej twierdzi, ze tych pare godzin mu wystarczy(a ja nie lubie jak w pol
            slowa mi przysypia na kanapie wink )
            Czyli wtedy tez pomaga bo ja z czworka w tym czasie moge cos `szkolnego` zrobic.
            HS i wychowywanie takiej gromadki jest latwiejsze niz myslisz. Moze nawet
            latwiejsze niz dwojki. Slowo Ci daje. Zapytaj wieczna_gosie.
            Ja przy jednym nie wiedzialam w co rece wlozyc. Non stop na bacznosc bo dziecko
            stymulacji potrzebuje smile
            Pozniej byla siostra i cala uwaga starszej skupila sie na mlodszej `duzej
            lali` smile
            Teraz to maly pikus.
            Tak wogole to Ty masz jedynie fragmentaryczny opis (nawet ten forumowy) bo ja
            tu od niedawna po dlugiej przerwie zagladam i sie aklimatyzuje wink

            Pomocy nie mam bom juz taki glupi charakter,ze najpierw bym wysprzatala a
            pozniej wpuscila.wink Przy czwartym dziecku sie zaklinalam,
            ze przy piatym napewno, ale Matt mnie wysmial, ze akurat! I mial racje wink
            Teraz wychodzi na to, ze niepotrzebna bo nowy odkurzacz kupilismy(stary-
            przemyslowy, po 2 latach uzytkowania wyzional ducha) i pomocnicy mi sie
            ustawiaja w kolejce bo to atrakcja nielada wink
            Troche trzeba posedziowac zeby kolejnosc ustalic ale to juz z kanapy dyrygowac
            moge wink
            Kiedy ktos z zapowiedziana wizyta przychodzi to zawsze na wejsciu jest maly
            glanc! Co z tego, ze po 5 min juz sie swojsko wokol robi. Pierwsze wrazenie to
            grunt nie? wink

            Gdy bez zapowiedzi...sam sobie winien wink Najwyzejkaretke wezwe w ramach
            zachowan humanitarnych big_grin
            Jeszcze nie doroslam do miary maksymy zyciowej mojej bardzo wielodzietnej
            znajomej: przychodzisz zobaczyc mnie- zapraszam w kazdej chwili,przychodzisz
            zobaczyc moj dom- umow sie na wizyte gdzies w nastepnym stuleciu`.. czy jakos
            tak..
            No ale czuje to w kosciach, ze dodatkowa liczba dzieci popracuje nad moja
            dojrzaloscia w tym wzgledzie wink)

            He he, auta tutaj nie prowadze choc by mi zywot ulatwilo. Czekam az do unii
            wejdziemy. A nuz moje prawko uznaja winkAle i tak mam cykora z ta lewa strona.

            Dzieci na pewno bym nie wozila. Najwyzej siebie. wink Moze psa wink

            Strzezcie sie wtedy bywalcy wiejskich drog!!

            Pichcic to akurat lubie. Od niedawna raczej. Inna rzecz, ze gdy juz w trans
            wpadne to w hurtowych ilosciach i mroze na zapas. wink
            He he, jak ekspert powiadasz wink Nie, no ja eksper(ymen)towac lubie a moja
            rodzina na szczescie jakos te wyczyny toleruje.wink
            Pomoc tez sie pali ale to zawsze dluzej idzie. No i zapal slomiany wink
            Co by tu jeszcze...aha, wiesz ta perfekcja to nie powiem Ci publicznie ile do
            zyczenia pozostawia.wink
            Spoko, sporo jeszcze takich `kwiatkow` mam w zapasie wink
            Na zyczenie opisy udostepnie ;p
            Reszta to kwestia wprawy i systemu chyba.
            Pare trikow w postaci scian na bialo i dodatkowego kubla farby w tym samym
            odcieniu (bieli he he he),
            zabezpieczen gdzie popadnie coby nie zwariowac winkno i duzo miejsca do
            hasania...wiesz jak to wariactwa temperuje wink
            No i zauwaz, ze mam cztery dziewczatka a najmlodsze chlopie nie jest jeszcze w
            wieku iscie zbojnickim.
            Z reszta rodzenstwo go nieustannie tropi i larum podnosi gdy tylko w lepku cos
            zaswita.
            Jej, od charakterow dzieci to chyba duzo zalezy. Jedno b spokojne, jedno wrecz
            do rany przyloz, no trzeci chochlik zawodowy, ale z najgorszego wieku juz
            wyrasta (narazie huehue)
            I jedno tak na krawedzi. Dopiero sie uczy czyli wink
            Na zakupy wieksze sie nie wypuszczamy (dzieki Ci panie za tesco.com i te
            sprawy wink ) a przy mniejszych mamy patent opracowany.
            Chwile proby to taka jedna tuz przed opuszczeniem domostwa, niektore deszczowe
            popoludnia i kiedy wszystkie naraz maja katar (albo jeszcze wieksze `atrakcje`-
            takie wiesz, ktore na kazdego rodzica lepiej niz budzik dzialaja wink ).
            Szczesliwie, odpukac, to ostatnie sporadycznie sie zdarza.
            Reszta jakos sie kreci. Chyba kwestia wprawy i systemu.
            Pozegnania sie z takimi zbednymi zajeciami jak prasowanie wink
            Popatrz ile zajec odpada z racji samego hs: wczesne wstawanie i stres z tym
            zwiazany, tudziez stres zwiazany z wykurzaniem towarzystwa do lozka wieczorem o
            rozsadnej porze.
            Mundurki i te sprawy `na jutro`, sprawdzanie czy wszystko gotowe, lekcje
            odrobione czy co tam jeszcze, wywiadowki i inne zw ze szkola organizacyjne
            sprawy, ktorych musialabym dopilnowac,
            dojazd do szkoly, kanapki...no nie wiem co mnie jeszcze omija.
            Na to miejsce wchodza inne i pewnie w sumie bilans jest podobny big_grin
            I koniecznie czas dla siebie na doladowanie akumulatorow.
            No i lubie to moje zwariowane zycie, co tu duzo gadac.
            Bez tego mlyna to ja bym juz nie mogla. Taki typ big_grin
            A jezykow Aniu to ja sie dawno temu uczylam. I nie pieciu a trzech w porywach.
            Czwarty sam sie napatoczyl. Rosyjskiego nie licz bo to ojczysty przeciez byl wink
            Prawko tez jeszcze z licealnych czasow. Stare dzieje! Ja juz stara jestem
            wiesz?! To trzeba wszystko na lata rozciagnac to zobaczysz ile w przeliczeniu
            wyjdzie smile

            No przyjedz przyjedz to sie przekonasz.. W ramach terapii czy jak wolisz wink
            Jak Cie tylko jeszcze czyms zestresuje to mi powiedz. Juz ja Ci wyklaruje
            druga strone medalu big_grin
            Oj teraz bede sie kontrolowac zanim cos napisze a jak nie to podeslij mi swoje
            rachunki z leczenia wink))

            No popatrz, a Ty o tych rozmazanych brokulach to tez nie pisnelas. I ja
            myslalam, ze idealna mamuska jestes i tylko u nas takie ozdoby wystepuja wink
            BUhuhuhu. Teraz to sie zalamie.
            Buzka

            PS
            I do mrufki...
            Mrufkaa to my czesciowo po fachu jestesmy big_grinDD
            • aniaheasley Dzieki mama5plus 16.12.03, 12:25
              Troche mnie podnioslas na duchu. Zwlaszcza z tym samochodem.
              A szykowanie do szkoly i school run to ja nawet lubie, bez tego to nie wiem
              kiedy udalo by mi sie dzien zaczac. A tak to wiadomo, o 8.30 musimy byc ubrani,
              najedzeni, zeby umyte smile

              Ewunia_uk juz na pewno sie na mnie denerwuje, ze taki inteligentny filozoficzny
              watek glupotami zasmiecam, wiec tylko krotko....
              A gdzie mieszkasz? Nie zapraszaj tak stanowczo bo jeszcze rzeczywiscie kiedys
              z Amelka sie pojawimy u Ciebie. Mateusz raczej podziekuje jak uslyszy ze tam u
              was 4 dziewczyny, on jeszcze na etapie nienawidzenia tego gatunku. Moja dwojka
              ma energii za piatke. Jak sie urodzila rok temu dziewczynka to myslalam, ze
              bedzie cicha i spokojna, usiadzie sobie w kaciku jak laleczka i bedzie sie
              ladnie zabaweczkami bawila. Juz rok czekam i poki co laleczka nie jest w stanie
              usiedziec nigdzie nawet pieciu minut.
              Ale troche mi lepiej.
              PS.Ja tez juz stara jestem.
              • mama5plus Re: Za co???! 16.12.03, 22:49
                Ania, a co Ty sie kobieto wogole cudza sytuacja sugerujesz??!
                Wiesz jaka jest recepta na zdrowe nerwy? wink
                Robic swoje i do nikogo sie nie porownywac.
                Kurcze a juz szczegolnie do ludzi w wirtualnym swiecie.
                Znasz kogos latami na zywo i czasami sobie wyobrazen nabudowac latwo
                a co dopiero przy takim doraznym musnieciu kontaktowym....
                No ale ja biore poprawke ze to byl taki zart z Twojej strony czy sposob
                zagajania rozmowy big_grin

                A szykowanie do szkoly i school run to ja nawet lubie, bez tego to nie wiem
                > kiedy udalo by mi sie dzien zaczac. A tak to wiadomo, o 8.30 musimy byc
                ubrani,
                >
                > najedzeni, zeby umyte smile

                No widzisz..dla kazdego cos milego. Ja znowu typ sowy jestem i wole dluzej
                nocka posiedziec a rano sie powylegiwac i pozniej na spokojnie wszystko ciagnac
                bo inaczej klebek nerwow bym byla. Taki typ.
                Dzieci szczesliwie `w mame poszly`big_grin wiec nam to pasi jak nic. smile

                > A gdzie mieszkasz? Nie zapraszaj tak stanowczo bo jeszcze rzeczywiscie kiedys
                > z Amelka sie pojawimy u Ciebie.

                No ja nie zapraszam bo wiem jak to pozniej wyglada. Tak sie ze znajoma o rzut
                beretem mieszkajaca juz od roku umawiamy wink
                A mieszkam w Kent, k/Canterbury.
                Sliczne imie ma Twoja Amelka. A moj maz to tez Mateusz :o)

                I powiedz czy to Ty jestes ta Ania od strony ania`s Poland i zagladajaca na
                jedna polonijna liste w yahoogroups (na ktorej ja czajnikuje perfidnie z reguly)
                Czy moze mi sie cos kielbasi?
                • aniaheasley Re: Za co???! 17.12.03, 09:41
                  No oczywiscie ze to wszystko byl zart, no powiedzmy nie calkiem do konca smile

                  Tak to ja ta wszedo-szwetajaca sie Ania, i na yahoogroups tez, tzn. o ktora
                  grupe ci chodzi, 'Polacy' czy 'Poles in Great Britain', ja na obu czasem jakies
                  ogloszenie o imprezach wstawiam.
                  Amelka to olsnienie mojego meza w jakis tydzien przed porodem, nie pod wplywem
                  filmu ani serialu, jak wiele osob zaklada. Smiesznie bylo z tym imieniem bo maz
                  zadzwonil do moich rodzicow ze szpitala i mowi ze jest Amelia, wymowil to po
                  angielsku i efekt byl taki ze rodzice i cala polska rodzina gratulowali mi na
                  drugi dzien Emilii smile

                  Spij spokojnie, do Canterbury, Kent to ja sie nie wybiore, za leniwa jestem smile
                  • mama5plus Re: Za co???! 17.12.03, 11:11
                    > Tak to ja ta wszedo-szwetajaca sie Ania, i na yahoogroups tez, tzn. o ktora
                    > grupe ci chodzi, 'Polacy' czy 'Poles in Great Britain'

                    No, no. Poles in GB. A sa jeszcze inne?
                    A skad Ty masz czas kobieto, na prowadzenie bogatej materialowo strony strony i
                    te wszystkie imprezki?? ;O)
                    To Ty jestes ta polonijnie aktywna Ania taaa?
                    No teraz to ja sie zdolowalam wink
                    W ktorej czesci Londyna dzialasz?
                    • aniaheasley Re: Za co???! 17.12.03, 11:30
                      Polonijnie aktywna to chyba jednak nie ja....Jest jeszcze taka Ania, raczej
                      Anka, nick emigrantka, moze to ona.
                      Ok, no dobra, wiec mam strone aniaspoland, ktora jest nie tylko strona ale
                      rowniez moja firma, dzialajaca od jakiegos roku, Amelka sie urodzila 17
                      listopada, firme zarejestrowalam 29 listopada.
                      Glowna dziedzina jaka sie zajmuje to organizowanie wycieczek do Polski dla
                      brytyjczykow, takich troche off the beaten track, czyli prawie wszedzie gdzie
                      sie komus uwidzi jechac. Moi klienci to wiec przede wszystkim nie-Polacy, bo
                      zwykla masowa sprzedaza biletow lotniczych i autobusowych sie nie zajmuje, nie
                      jest to mozliwe bez biura przy ruchliwej ulicy gdzies blisko metra.Takie biuro
                      jest w planach, ale firma musi sobie na nie najpierw zarobic. Druga dziedzina
                      to tlumaczenia polsko-angielskie, oraz oferuje tez czesko-angielskie bo
                      wspolpracuje ze mna doswiadczona tlumaczka czeszka.

                      Natomiast zupelnie na marginesie, na zasadzie hobby i pomocy humanitarnej smile
                      oferuje rozne darmowe informacje na roznych forach dotyczace na przyklad
                      rozliczen podatkowych, biznes wizy, itp, itd. No to znaczy niezupelnie darmowe,
                      jak ktos chce zeby mu jakies dokumenty napisac i mnostwo czasu poswiecic to
                      wtedy biore za to pieniadze.
                      Ale chcialam jakos pomoc w miare mozliwosci zagubionym zielonym rodakom
                      stawiajacym pierwsze kroki w UK, m.in. dlatego ze wiele wiele lat temu nie
                      dalabym sobie chyba tutaj rady gdyby nie zyczliwa pomoc i rady przygodnie
                      spotkanych ludzi.
                      To tyle o mnie. A jak sie znajduje czas kiedy go nie ma to chyba Ty wiesz
                      rownie dobrze jak ja smile
                      Acha, mieszkam w poludniowym Londynie, w Streatham/Tooting
                      • kdavies Re: Streatham? 17.12.03, 12:03
                        Czesc Aniu,

                        Prawdopodobnie mnie nie kojarzysz, bo dosc rzadko udzielam sie na forum, ale za
                        to namietnie czytam (najczesciej tylko w pracy, bo w domu czas mi nie pozwala).

                        Wlasnie przeczytalam, gdzie mieszkasz - calkiem nie tak daleko ode mnie (czyli
                        od Elmers End, Beckenham). Milo wiedziec, ze sa w okolicach rowniez inne e-
                        mamy. Moze znajdzie sie nas wiecej i uda sie nam zorganizowac kiedys jakies
                        spotkanko?

                        Przy okazji dodam, ze odwiedzilam kiedys przypadkowo Twoja strone internetowa
                        aniaspoland i bardzo mnie zaciekawila. Link znalazlam bodajze w polacy.strefa.pl

                        Pozdrawiam,
                        Kasia (mama Izy, rowniez listopadowej dziewczynki)
                        • aniaheasley Re: Streatham? 17.12.03, 12:16
                          W Wallington mieszka izabelski, wiec tez niedaleko w miare. Jezdza ode mnie
                          (Streatham Common) pociagi do Beckenham Junction, fakt. Emamy sa wszedzie! Jest
                          chyba co najmniej jedna w Clapham/Battersea tez. A co do spotkania, no coz, ja
                          chetnie, ale juz wiele mam probowalo cos zorganizowac i jak dotad marazm
                          zwycieza....
                          • kdavies Re: Streatham? 17.12.03, 16:32
                            No wiec moze niech naszym Noworocznym postanowieniem bedzie zorganizowanie
                            takiego spotkania wlasnie. Izabelski z Wallington tez niedawno wykazywala
                            ochote - wiec juz jest nas trojka.
                            Na razie jest jeszcze u mnie mama, wiec musze sie nia nacieszyc, ale w styczniu
                            dlaczego nie?
                            Musimy sie tylko zgrac co do dnia i miejsca. Zdaje sobie sprawe, ze to co
                            pisze, nie ma nic wspolnego z tematem postu, tak wiec podaje adres prywatny do
                            siebie: kasia@onetel.net.uk
                            Pozdrawiam,
                            Kaska
            • ma.pi Re: Sorry, nie na temat Ania i mrufkaa 16.12.03, 14:44
              mama5plus napisała:

              > He he, auta tutaj nie prowadze choc by mi zywot ulatwilo. Czekam az do unii
              > wejdziemy. A nuz moje prawko uznaja winkAle i tak mam cykora z ta lewa strona.
              >
              > Dzieci na pewno bym nie wozila. Najwyzej siebie. wink Moze psa wink
              >
              > Strzezcie sie wtedy bywalcy wiejskich drog!!
              >

              No co Ty, wlasnego psa nie lubisz. winkwink

              Pozdr.
              • mama5plus Re: Sorry, nie na temat Ania i mrufkaa 16.12.03, 23:01
                ma.pi napisała:
                >
                > No co Ty, wlasnego psa nie lubisz. winkwink


                Hehe big_grin

                Nie no, ja go kocham!! Sek w tym, ze z wzajemnoscia.smile
                I jak mi sie kanalia do auta wpakuje i tym psim wzrokiem spozierac...
                Nikt poza psem pchal sie na przejazdzke ze mna nie bedzie wink
                Robia jakies solidne pasy dla psow????
            • blum5 do mamy 5lpus 17.12.03, 03:59
              ile masz lat kobieto?
              • mrufkaa Re: do mamy 5lpus 17.12.03, 09:32
                Blum,
                wydaje mi sie, ze nie tylko dzentelmenom nie przystoi obcesowosc w tym
                temacie...smile
              • mama5plus Re: do mamy 5lpus 17.12.03, 11:13
                Poczekaj, niech no policze...34!
                Dzisiaj wink
                Mammamija!
          • farpakon Re: Sorry, nie na temat, ale juz nie moge.... 16.12.03, 12:30
            hahaha! ale sie usmialam! wcale nie zlosliwie, bo akurat lubie wypowiedzi
            mamy5plus. sadze, ze jest interesujaca osoba, chociaz tez nieraz zastanawiam
            sie skad ona ma tyle czasu na udzielanie dlugich, wyczerpujacych odpowiedzi,
            czesto popartych cytatami. no, ale mysle, ze wiele mozna sie od niej nauczyc.
            pozdrawiam serdecznie obie mamy.
            ps. sorry, ale w temacie obcojezycznych mezow niewiele mam do powiedzenia...
            jak i rowniez nie moge zbytnio pochwalic sie znajomoscia kilku jezykow obcych.
            szkoda...
            • mama5plus Re: Sorry, nie na temat, ale juz nie moge.... 16.12.03, 22:56
              farpakon napisał:
              chociaz tez nieraz zastanawiam
              > sie skad ona ma tyle czasu na udzielanie dlugich, wyczerpujacych odpowiedzi,
              > czesto popartych cytatami.


              Tia, tia.. ;o) Takie dlugie wyczerpujace maile(jakie cytaty???! ) to ja nockami
              tylko pisze wink Dzis z rana ten jeden wklejalam bo wczoraj za Chiny ludowe
              zalogowac sie nie dalo. Kto probowal ten wie.
              Juz myslalam, ze mnie za dolowanie Ani zbanowali ;o)
              Wczesnym rankiem i w ciagu dnia rzadko mi sie taka fucha trafia zeby moc skupic
              sie na maksa i tasiemce tworzyc.
              Az tak podzielnej uwagi to ja nie mam wink
    • ewunia_uk Re: czy żałowałyście kiedyś że wasz mąż nie polak 15.12.03, 23:23
      Ja tam nigdy nie bylam "sercowo" zwiazana z Polakiem, wiec nie mam
      porownania wink W gruncie rzeczy czlowiek to czlowiek, obojetnie jakiej
      nacji. Roznice kulturowe? Na pewno sa, ale ja sie dosc latwo adaptuje do
      roznic. Zreszta, znam mojego meza juz 14 lat i po tylu latach naprawde
      zapomina sie, ze jestesmy innych narodowosci.

      Czasami tylko wynikaja zabawne sytuacje - w czasie ostatniego pobytu w Polsce
      wpadly mi w rece zupelnie rewelacyjne koszulki firmy "Mrowka" - jak ktos
      widzial, to wie, o czym mowie. Kupilam kilka dla siebie i dla meza, ale ni w
      zab nie potrafilam mu wytlumaczyc, dlaczego "kolesie" albo "losiu"
      albo "grubcio" jest takie smieszne.
      • fasolka3 Re: czy żałowałyście kiedyś że wasz mąż nie polak 16.12.03, 15:57
        Ja zaluje dzien w dzien, ale moze nie tego, ze nie jest Polakiem, tylko tego, ze
        w ogole jest moim mezem.

        Fatalnie sie dobralismy.

        FFF
      • jonquille Re: czy żałowałyście kiedyś że wasz mąż nie polak 16.12.03, 17:41
        Nie zaluje, nie mam porownania bo to moj pierwszy winkI na razie zmieniac nie
        zamierzam. Co do zrozumienia to czasami mysle sobie,ze nawet nam chyba latwiej.
        Paradoksalnie jak sie nie mowi w swoim ojczystym jezyku to bardziej zwraca sie
        uwage zeby ta druga strona zrozumiala co mialo sie dokladnie na mysli. A jak
        widac ze jednak cos tam nie zostalo do konca zrozumiane to zaczyna sie od
        poczatku.
        Poza roznicami jezykowymi mysle, ze jednak jestesmy do siebie dosyc podobni w
        kwestiach widzenia swiata, tego, co jest dla nas wazne, pochodzimy z podobnych
        srodowisk (rodzina, znajomi, system wartosci).
        A roznice kulturowe tylko wzbogacaja nasze zycie i nawet jak ktores z nas
        czasami popelni jakies faux pas to staramy sie traktowac je z humorem

        Asia
        • mrufkaa Re: totalnie off topic:) 16.12.03, 17:53
          Sluchajcie,
          ja bardzo przepraszam, ale mnie sie juz osobowosci forumowe pokrecily bez
          reszty.
          Dawno temu ( pare m-cysmile) byla tu przemila mama o nicku aniawilcock (chyba).
          No i znikla jak sen jaki zloty, za to jak czytam posty anihaslay, to mam
          wrazenie, ze sytuacja zyciowa sie jakos tam pokrywa...Aniu, zmienilas nicka
          czy tez ja juz zupelnie poglupialam?
          • aniaheasley Re: totalnie off topic:) 16.12.03, 18:08
            Niniejszym informuje, ze aniawilcock wyszla za maz w sierpniu i teraz jest
            aniaheasley. Wiem bo bylam na slubie, w roli panny mlodej smile
            • mrufkaa Re: totalnie off topic:) 16.12.03, 18:10
              Aniu! Gratulacje!!!!! A wiedzialam, ze macie ze soba cos wspolnego smile))
              • aniaheasley Re: totalnie off topic:) 16.12.03, 18:18
                Czerwienie sie i jestem pod wrazeniem jak uwaznie czytasz to forum! Ja musze
                zawsze zagladac do kilku postow zeby sobie przypomniec kto ile ma przychowku i
                w jakim wieku smile

                A ten smieszny cytat w obcym jezyku pod twoim linkiem do zdjec to co znaczy w
                jezyku language? Intryguje mnie od jakiegos czasu....
                • mrufkaa Re: totalnie off topic:) 16.12.03, 18:36
                  "A galinha da vezinha e mais gorda que a minha..."
                  doslownie: Kura sasiadki jest grubsza niz moja smile))
                  zainspirowala mnie sygnaturka jednej z mam: The grass is always greener on the
                  other side smile)))
                  To po portugalsku, mialam go jako drugi jezyk na studiach...`i takie urocze
                  pierdolki mi po 5-ciu smestrach w glowie zostaly smile No i jeszcze kilka
                  piosenek, glownie o saudade ( tesknota) i favelas...smile))
        • aniaheasley Na temat 16.12.03, 18:05
          Ja sobie nie wyobrazam zycia z Polakiem za to. W swojej 'bujnej' przeszlosci
          mialam jednego rodaka, potem juz bylo zawsze angielskojezycznie. Ale jezyk nie
          ma tu nic do rzeczy, raczej zrozumienie sie glebsze i fascynacja kultura i
          wieksze wyzwanie przy probie doglebnego poznania tej drugiej osoby, i wieksza
          radosc ze sie te osobe znalazlo, i wieksza mozliwosc romantycznego dumania o
          przeznaczeniu, niz gdybym wyszla za maz za kolege ze studiow, a nie za kogos
          kto tez jest w UK przyjezdny z drugiego konca swiata.
          Z mezem poznalismy sie kiedy bylam juz w Anglii dobrych pare lat, angielski byl
          dla mnie juz wtedy naturalnym jezykiem porozumiewania sie.
          Nasze pochodzenie jest krancowo rozne, wiec mamy temat do porownan i opowiesci
          z dziecinstwa, nie tylko swojego, bo to juz powoli wyczerpujemy, ale znajomych
          i przyjaciol na dlugie lata. A co jeszcze bardziej fascynujace to ze wzgledu na
          sytuacje tzw. polityczna naszych krajow w okresie naszego w nich (tych krajach)
          dorastania jest w naszych historiach wiele zupelnie niespodziewanych zbieznosci
          i podobienstw. Maz obcokrajowiec to o wiele wiecej niz inny jezyk, jezyk to
          tylko zupelnie powierzchowna warstwa, naskorek takiego organizmu jak tzw.
          malzenstwa mieszane. Mysle ze, pod warunkiem ze ludzie sie kochaja, szanuja i
          ogolnie rzecz biorac sa dobrana para, to takie zwiazki maja szanse byc
          nieporownanie bogatsze.
          • evee1 Re: Na temat 17.12.03, 16:55
            > Maz obcokrajowiec to o wiele wiecej niz inny jezyk, jezyk to
            > tylko zupelnie powierzchowna warstwa, naskorek takiego organizmu jak tzw.
            > malzenstwa mieszane. Mysle ze, pod warunkiem ze ludzie sie kochaja, szanuja i
            > ogolnie rzecz biorac sa dobrana para, to takie zwiazki maja szanse byc
            > nieporownanie bogatsze.
            Ha, ha, to ja zteraz zaczynam zalowac, ze mam meza Polaka smile).
            Mnie zainteresowal ten watek i kiedys wydawalo mi sie, ze trudno by mi
            bylo wyjsc za maz za nie-Polaka, ale w sumie znam wielu fajnych ludzi,
            w ktorych zuplenie nie przezkadza mi ich obcojezycznosc. Faktycznie
            pochodza z innego kraju, kultury, ale nie na tyle innej, zebysmy sie ze
            soba nie mogli porozumiec. Wiem, wiem, w malzenstwie to co innego. Ale
            czy napewno? W gruncie rzeczy ile ludzi nie moze porozumiec sie ze swoja
            polowka, mimo ze z dziada-pradziada sa Polakami.
            • blum5 Re: Na temat też 17.12.03, 17:44
              drogie mamy
              nie zawiodłyście w udzielaniu wypowiedzi na ten temat który mnie nurtuje już od
              jakiegoś czasu, nie zgadzam się jednak że mąż obcokrajowiec to bogatszy związek
              (jak ktoś tu napisał). każdy związek jest inny(banał prawda?) i na swój sposób
              bogaty. mój mąż jest polakiem i uważam że mój związek jest ciekawy i baaaardzo
              bogaty i że nic nie tracę nie mając za męża człowieka który posługuje się innym
              językiem. mnie głównie chodziło o język i bariery w porozumiewaniu się (nie
              takie psychiczne tylko bardziej lingwistyczne-brak słów, brak spontaniczności w
              wypowiedziach-bo to przecież językiem wyuczonym a nie naturalnie nabytym
              mówicie do męża. itp itd. ) dziękuje za wypowiedzi i życzę bogatego słownictwa.
              • aniaheasley Slownictwo 17.12.03, 18:21
                Droga Blum,
                Slownictwa to mi owszem brakuje, nawet dosc czesto, ale po polsku....
                Po nastu latach w zwiazku z obcojezycznym partnerem nie ma mowy o braku
                slownictwa do calkowitego wyslowienia sie w kazdej zyciowej sytuacji. Kiedy z
                nim rozmawiam, dyskutuje, kloce sie czy zartuje to mowie i mysle po angielsku.
                Jezyk wyuczony stal sie przez te wszystkie lata jedynym jezykiem 'naturalnym'
                do zachowan w kraju gdzie ten jezyk jest jezykiem obowiazujacym. Jezyk polski
                coraz czesciej staje sie jezykiem dziecinstwa i wczesnej mlodosci, jezykiem
                wspomnien szkolnych i jezykiem do kontaktow z Polakami, tu i w Polsce.

                Ale cos mi sie wydaje ze Ty stawiajac pytanie poczatkowe mialas juz wyrazna
                teze co do 'jedynie poprawnych' wypowiedzi, i liczne odpowiedzi wielu kobiet
                nie byly w stanie zmienic twojego zdania. Nie ma sensu dalej cie przekonywac,
                masz na ten temat swoja teorie, my mamy dlugie lata praktyki mowiacej cos wrecz
                przeciwnego.
                I jeszcze jedno, caly powyzszy tekst byloby mi bez watpienia latwiej i z
                wieksza lekkoscia napisac w jezyku angielskim.
                Pozdrowienia
                Ania bez problemow jezykowych w malzenstwie smile
                • blum5 Re: Slownictwo 17.12.03, 20:15
                  to napisz! i pochwal sie
                • alltid_ung Re: Slownictwo 17.12.03, 23:42
                  aniaheasley napisała:

                  > Droga Blum,
                  > Slownictwa to mi owszem brakuje, nawet dosc czesto, ale po polsku....
                  > Po nastu latach w zwiazku z obcojezycznym partnerem nie ma mowy o braku
                  > slownictwa do calkowitego wyslowienia sie w kazdej zyciowej sytuacji. Kiedy z
                  > nim rozmawiam, dyskutuje, kloce sie czy zartuje to mowie i mysle po
                  angielsku.
                  > Jezyk wyuczony stal sie przez te wszystkie lata jedynym jezykiem 'naturalnym'
                  > do zachowan w kraju gdzie ten jezyk jest jezykiem obowiazujacym. Jezyk
                  polski
                  > coraz czesciej staje sie jezykiem dziecinstwa i wczesnej mlodosci, jezykiem
                  > wspomnien szkolnych i jezykiem do kontaktow z Polakami, tu i w Polsce.
                  >
                  > Ale cos mi sie wydaje ze Ty stawiajac pytanie poczatkowe mialas juz wyrazna
                  > teze co do 'jedynie poprawnych' wypowiedzi, i liczne odpowiedzi wielu kobiet
                  > nie byly w stanie zmienic twojego zdania. Nie ma sensu dalej cie
                  przekonywac,
                  > masz na ten temat swoja teorie, my mamy dlugie lata praktyki mowiacej cos
                  wrecz
                  >
                  > przeciwnego.
                  > I jeszcze jedno, caly powyzszy tekst byloby mi bez watpienia latwiej i z
                  > wieksza lekkoscia napisac w jezyku angielskim.
                  > Pozdrowienia
                  > Ania bez problemow jezykowych w malzenstwie smile



                  No i prosze aniaheasley napisala dokladnie to co ja bym napisala !!!!!!
                  Popieram to zupelnie i potwierdzam rowniez wieloletnia praktykawink
                  Nawet jak moje zdolnasci jezykowe sa raczej nie duze tak wyluczylam sie
                  szweckiego za mi teraz ciezej po polsku ........ zwlaszcza pisacwink


                  www.fampersson.k-webb.nu
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5989627
                • jagienka.harrison Re: Slownictwo 18.12.03, 13:12
                  Mnie się wydaje, że angielski jest bardzo prostym językiem. Może dlatego bo ja
                  akurat mam talent do języków (i do niczego innegowink)? Ale te wszystkie
                  uproszczenia, wyrażenia, słówka które w polskim trzeba by zastąpić pięcioma
                  innymi... (np door wedge-po polsku to niby co?)i brak ortografii wink
                  W ogóle zawsze mnie dziwi że ludzie są tacy różni jeśli chodzi o to, co jest
                  dla nich proste do nauczenia! Dla mnie czarną magią była zawsze fizyka,
                  matematyka i nawet biologia, a jeśli chodzi o języki to nie było problemu. A
                  jak u was (na pewno wy wszystkie znacie 5 języków, w szkole znalazłyście błędy
                  w teorii Einsteina, a brakujące ogniwo u Darwina to odkryłyście gotując obiad
                  dla 20 osób...tylko ja jestem tuman!)?!
                  Z pozdrowieniami
                  Jagienka & Dominik (29.11.02)najnowsze zdjęcia:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7662007&a=9506776
                  • aniaheasley Re: Slownictwo 18.12.03, 13:32
                    W szkole, podstawowej i sredniej bylam ze wszystkiego bardzo dobra. Zawsze
                    najlepsze stopnie, prymuska, az wstyd. Ale....po kilkunastu latach od matury
                    prawie cala tzw. wiedza z przedmiotow scislych gdzies bez sladu wyparowala,
                    czasami jest to dla mnie samej zenujace. Nie pamietam nic z chemii, biologii,
                    fizyki, matematyki. Zero. Moj maz, bez wyzszego wyksztalcenia potrafi mi
                    dokladnie wyrecytowac jak dziala silnik w samochodzie, ze cos tam sie zaiskrzy,
                    ze cisnienie, tloki, itp, itd, dla mnie to absolutna magia, chociaz w czasach
                    szkolnych potrafilam to wszystko narysowac i wyrecytowac przy tablicy
                    bezblednie.
                    W przedmiotach humanistycznych zostalo mi troche wiecej, ale tez nie ma sie
                    czym chwalic. Nawet rzeczy wbijane mi do glowy na studiach do obrzydzenia tez
                    sie powoli zacieraja, pamietam jak przez mgle rozne teorie metodyczne czy
                    psychologiczne. Mam wrazenie ze z kazdym rokiem chamieje i glupieje w
                    zastraszajacym tempie. I nawet nie moge za bardzo sie wiekiem tlumaczyc, bo moj
                    ojciec pamieta przerazajaco duzo z tak zwanej wiedzy ogolnej wyniesionej ze
                    szkoly.
                    A dla 20-tu osob to ja ewentualnie moge zrobic herbate.....
                    • evee1 Re: Slownictwo 18.12.03, 13:45
                      Ania, nie przejmuj sie, ja mam ten sam problem. Ja jestem umysl scisly
                      i matme i fizyke zawsze mialam w jednym palcu. Na studiach szlo mi
                      calkiem niezle (a studiowalam elektronike ze specjalnoscia informatyki).
                      I co z tego? No pracuje w moim zawodzie informatyka juz kilkanascie lat, ale
                      wiedzy wyuczonej w szkole i na studiach w ogole nie uzywam. Ja bym teraz
                      przeciez matury nie zdala!! Ale myslenie abstrakcyjne, to moj konik i do
                      tego moj umysl faktycznie nadal bardzo dobrze sie nadaje.
                      A co do jezykow, to ja mam gorzej smile)). Podobnie jak Wy tez po tych kilkunastu
                      latach mieszkania za granica i aktywnej pracy zawodowej, nie ma praktycznie
                      zadnej roznicy czy mowie po polsku czy po angielsku. Ba, jestem nawet w stanie
                      rozmawiac z kims po polsku i jednoczesnie sluchac telewizji po angielsku, ale
                      wtedy faktycznie musze sie skupic na obu czynnosciach naraz smile).
                      A gorzej mam dlatego, ze ja staram sie w domu pielegnowac polski jezyk
                      ze wzgledu na dzieci i dlatego czasmi latwiej powiedzialby sie cos po
                      angielsku, ale ja gimnastykuje sie jak to powiedziec po polsku smile).
                      na dodatek czasmi po prostu nie ma dobrych odpowiedniko. Moim ulubionym
                      przykladem jest na przyklad slowko "ridiculous". Jak to powiedziec po
                      polsku, zeby mialo to samo znaczenie?
                      Ale sie rozgadalam, no juz koncze!
                      • aniaheasley Re: Slownictwo 18.12.03, 14:44
                        Ja z dziecmi tez rozmawiam po polsku, chociaz z 9 letnim synem to jest coraz
                        bardziej szczatkowa forma polskiego, musze upraszczac, zwlaszcza jak sie
                        spieszymy, bo on co tu duzo gadac, nie rozumie juz za dobrze po polsku, a na
                        pewno nie jakies 'dlugie' slowa. Chociaz chodzi do polskiej szkoly sobotniej, a
                        jakze, ale ja uwazam, i tu na pewno znajdzie sie tlum mam mowiacych ze moze byc
                        inaczej, ale ja uwazam ze stoje na z gory przegranej pozycji jezeli chodzi o
                        dlugoterminowy sukces z jezykiem polskim w przypadku moich dzieci. Ja sie bede
                        cieszyc jak Mateusz bedzie wiedzial co jest stolica Polski i ze na Wigilie w
                        Polsce ludzie dziela sie oplatkiem. Przesadzam troche, ale nie duzo.
                        Mnie tez czesto brakuje zgrabnych polskich odpowiednikow, chociazby slowa
                        wytrychu w roznych kontekstach jak 'stuff' (What are you thinking about? , Oh,
                        stuff) albo nawet takiego banalnego zwrotu jak 'you are silly', no bo przeciez
                        to zupelnie nie to samo co 'glupi/a jestes' to raczej zwrot typu terms of
                        endearments, itp, itd.
                        • evee1 Re: Slownictwo 18.12.03, 15:07
                          aniaheasley napisała:

                          > Ja z dziecmi tez rozmawiam po polsku, chociaz z 9 letnim synem to jest coraz
                          > bardziej szczatkowa forma polskiego, musze upraszczac, zwlaszcza jak sie
                          > spieszymy, bo on co tu duzo gadac, nie rozumie juz za dobrze po polsku, a na
                          > pewno nie jakies 'dlugie' slowa.
                          Ja to rozumiem, bo u nas co prawda dzieci rozmawiaja ze soba po angielsku
                          (ale czasmi zdaraz sie, ze po polsku), to my i babcia stale mowimy i one
                          bardzo dobrze wszystko rozumieja.

                          > Chociaz chodzi do polskiej szkoly sobotniej, a
                          > jakze, ale ja uwazam, i tu na pewno znajdzie sie tlum mam mowiacych ze moze
                          byc
                          > inaczej, ale ja uwazam ze stoje na z gory przegranej pozycji jezeli chodzi o
                          > dlugoterminowy sukces z jezykiem polskim w przypadku moich dzieci. Ja sie
                          bede
                          > cieszyc jak Mateusz bedzie wiedzial co jest stolica Polski i ze na Wigilie w
                          > Polsce ludzie dziela sie oplatkiem. Przesadzam troche, ale nie duzo.
                          Ja to rozumime, bo w Waszej sytuacji trudno jest po prostu zapenic dziecko
                          osluchanie z polskim jezykiem, bo nawet jezeli Ty mowisz do niego po polsku,
                          to jest to jednak kontakt mniejszy niz jak cala rodzina wkolo mowi tym
                          jezykiem.
                          My z mezem w ogole mamy mieszane uczucia jezeli chodzi o polska szkola. Moje
                          dzieci jeszcze tam nie chodza, a maja 6 i 8 lat, czyli wlasciwie juz by
                          wypadalo. No i obiecujemy sobie, ze jak wrocimy do Melbourne w styczniu, to je
                          zapisze, ale ja nie wiem czy chce. Moja znajoma tutaj (w Londynie) posyla
                          synka do szkoly polskiej i z tego co mowi, to ta szkola jest na jako takim
                          poziomie. Ale tak nie jest wszedzie, niestety. A posylac tylko do polskiej
                          szkoly dla samego faktu, nie wiem czy ma sens. No, chyba, ze znajde jakas
                          rozsadna szkole w Melbourne. Ale mam tez problem innego typu. Mianowicie
                          szkoly te sa w sobote i pol soboty ma sie z glowy. Dla pracujacych (jak ja)
                          rodzicow nie jest wcale rozwiazanie idealne, bo w weekendy czesto chcielibysmy
                          gdzies rodzinnie wyjechac czy chociby miec czas dla siebie nawzajem.
                          Ktos moze powiedziec cos za cos. No tak, ale nie wiem czy kooniecznie to
                          "cos" mi jest potrzebne.


                          > Mnie tez czesto brakuje zgrabnych polskich odpowiednikow, chociazby slowa
                          > wytrychu w roznych kontekstach jak 'stuff' (What are you thinking about? ,
                          Oh,
                          > stuff) albo nawet takiego banalnego zwrotu jak 'you are silly', no bo
                          przeciez
                          > to zupelnie nie to samo co 'glupi/a jestes' to raczej zwrot typu terms of
                          > endearments, itp, itd.
                          • aniaheasley Re: Slownictwo 18.12.03, 15:21
                            Ja posylam Mateusza do polskiej szkoly glownie dla zagluszenia sumienia i zeby
                            babcia w Polsce sie cieszyla.... A poza tym po lekcjach jest tam tez polskie
                            harcerstwo, Mateusz chodzi do zuchow, i uwielbia te zbiorki. Samej szkoly
                            sobotniej nienawidzi, wiec bilans wychodzi jako tako na zero. Nie wiem ile mu
                            daje ta szkola, ale cos tam musi w glowie zostac, lepsze to niz nic. A jak
                            chcemy w sobote wyjechac, to po prostu nie idzie. Ale Polakiem to on i tak nie
                            bedzie (ojciec nie-Polak), kiedys ogladalismy mecz pilkarski Anglii, Mateusz im
                            bardzo kibicowal, i nagle ni stad ni zowad palnal, ze ja tez powinnam Anglii
                            kibicowac bo 'my' 'wam' pomoglismy w czasie drugiej wojny swiatowej. Rece
                            opadaja smile
                            • evee1 Re: Slownictwo 18.12.03, 16:18
                              > Ja posylam Mateusza do polskiej szkoly glownie dla zagluszenia sumienia i
                              zeby
                              > babcia w Polsce sie cieszyla....
                              Ja niedawno swoje obawy wyrazilam swojej mamie, a ja troche zatkalo, ze ja w
                              ogole mysle o nie posylaniu dziecka do polskiej szkoly! Na dodatek babcia
                              mieszka z nami i jest, hm, dosyc stanowcza. I lubi mowic smile).

                              > A poza tym po lekcjach jest tam tez polskie
                              > harcerstwo, Mateusz chodzi do zuchow, i uwielbia te zbiorki. Samej szkoly
                              Moi znajomi chodza do Putney. Wy tez?

                              > sobotniej nienawidzi, wiec bilans wychodzi jako tako na zero. Nie wiem ile mu
                              > daje ta szkola, ale cos tam musi w glowie zostac, lepsze to niz nic. A jak
                              > chcemy w sobote wyjechac, to po prostu nie idzie. Ale Polakiem to on i tak nie
                              > bedzie (ojciec nie-Polak), kiedys ogladalismy mecz pilkarski Anglii, Mateusz
                              im
                              >
                              > bardzo kibicowal, i nagle ni stad ni zowad palnal, ze ja tez powinnam Anglii
                              > kibicowac bo 'my' 'wam' pomoglismy w czasie drugiej wojny swiatowej. Rece
                              > opadaja smile
                              A moje dzieci jak ktos nas pyta (bo slyszy obcy akcent) kim jestesmy, to
                              mowimy, ze Polakami, a dzieci krzycza, ze one to sa Australijczykami smile)).
                              I we wszelkich meczach popieramy Australie - strasznie bylismy zdruzgotani
                              finalem rugby, mimo ze normalnie raczej sportem sie tak nie pasjonujemy.
                              • aniaheasley Re: Slownictwo 18.12.03, 16:31
                                Moj chodzi do Balham/Clapham, slyszalam ze szkola w Putney jest dobra, ale
                                sobotnio poranne korki mnie zniechecily.
                                A w finale rugby wszyscy sie u mnie w domu cieszyli, bo meza mam z RPA, wiec
                                chyba sama rozumiesz....
                                • jagienka.harrison Re: rugby 18.12.03, 18:11
                                  Ha mój mąż jest rodowistym Angolem i kocha sport - jak finał rugby oglądał to
                                  był tak skupiony i nabuzowany, że chyba nawet pożar by go od telewizora nie
                                  odciągnął a po meczu to skakał jak głupi (swoją drogą gdyby Wilkinson nie był
                                  taki przystojny to nigdy by nie dostał tylu nagród a w ogóle to Anglicy jak
                                  zwykle mieli fuksa w meczu). Teraz wylosowaliśmy Anglię na eliminacje do
                                  Mistrzostw Świata w piłce nożnej 2006 więc chyba będzie rozwódwink chociaż i tak
                                  wszyscy wiemy że nam nakopiąwink
                                  Ridiculous - niedorzeczne?...
                                  A właśnie jeśli chodzi o tłumaczenia, to muszę przyznać że jestem
                                  beznadziejna! Jeszcze z polskiego na angielski jako tako, ale jak ktoś się
                                  mnie pyta co znaczy np put somebody off something to zajmuje mi to 15 min,
                                  tysiąc słówek i zawsze wtedy sobie myślę o telepatii (no wiesz o co mi
                                  chodzi!!!)
                                  Z pozdrowieniami
                                  Jagienka & Dominik (29.11.02)najnowsze zdjęcia:
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7662007&a=9506776
                                  • vase Re: rugby 17.05.04, 01:51
                                    Witaj Jagienka. "Put sb off sth" - zniechecic
Pełna wersja