jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obcego?

27.08.09, 20:27
zy uczeszczacie na kursy,lekcje(bezplatne)jezyka angielskiego jako
esl-English second language?Jakie macie wrazenia?lubicie swoje grupy
jezykowe?A jak oceniacie nauczanie nauczyciela?Ja uczeszczalam na
takie lekcje 4 razy w tyg.po 3 godz.,byly tam osoby z roznych
krajow-Pakistan,Azja,Rosja,Iran,Irak itd..Co mnie zdziwilo ze przez
te kilka miesiecy nie nauczylam sie gramatyki,bylo duzo
mowienia,czytania ale prawie zero gramatyki-ktora przeciez jest
podstawa do wszystkiego,a nauczycielka mi wyjasnila ze"oni w
szkolach tak do tego nie przywiazuja wagi"!
jestem tutaj od kilku lat mowie jak mowie,mialam bardzo male
podstawy,prawie nic kiedy tu przyjechalam,glownie do tej pory
uczylam sie z tv,ksiazek,gazet ale to bylo mi za malo,wiec
postanowilam udac sie do szkoly,no coz ze darmowa,chcialam nauczyc
sie tego czego nie umialam,ale niestety bywalo tak ze rozmawialismy
po godzinami o rodzinie ,znajomych nauczycielki a o gramatyce
najmniej(czyt.wcale)pozniej z doskoku dawano nam cwiczenia do
zrobienia,ludzie nie mieli pomyslu jak sie "za to"zabrac,bo nie
mieli odstaw z gramatyki ani nie mieli wytlumaczonych podstawowych
czasow w angielskim! Pare osob tez
wykorzystywaly ta sposobnosc bardziej na kontakty miedzyludzkie, niz
na nauke.A jakie sa wasze wrazenia?Dodatkowo nauczycielka potrafila
wyjsc z klasy na 40 minut,pod pretekstem kserowania czegos tam,a
odnioslam wrazenie ze"szla na latwizne",zwlaszcza pod koniec roku
szkolnego.Dodam ze zajecia byly bezplatne.
    • plain-vanilla Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 27.08.09, 20:57
      Jestem bardzo zadowolona. Podobnie jak ty uczęszczałam 4 razy w
      tygodniu po 3h. Miałam bardzo dobre podstawy gramatyki (nauka
      własna). Zgadza się, że nie przywiązują takiej wagi do nauczania
      gramatyki, ale nauczyciele poświęcli czas na wprowadzania zagadnień
      gramatycznych, których domagali się studenci. Trzeba domagać się
      informacji, pytać na zajęciach. Dogadywać się z ludźmi z grupy i
      ustalać, jakie zagadnienie gramatyczne omawiać. Często jest tak, że
      ludzie z tego samego poziomu świetnie mówią, ale gramatyka u nich
      kuleje. Jedni nie znają czasów inni trybów warunkowych. Sama postaw
      na naukę gramatyki w domu. Kup sobie ćwiczenia. Jeśli nie wiesz
      jakie, to mogę podpowiedzieć. Dużo czytaj - zapisuj słówka i chodź
      do nauczycieli pytać, jeśli nie rozumiesz konstrukcji gramatycznych.
      Nauczyciele trafiają się różni. Myślę jednak, że zaangażowani
      studenci są dla niektórych motywacją, żeby bardziej się przykładać i
      przygotowywać do zajęć.
      • listopadowa81 Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 27.08.09, 21:07
        Dziekuje za odp.wiesz,mnie sie bardzo nie podobalo jak przyszedl
        ktos nowy do klasy(pokazal sie raptem 2,3 razy)i koniec a
        nauczycielka potrafila z ta osoba spedzic godzine zaniedbujac przy
        tym innych uczniow!Potrafila nam dac wlasne papiery ucznia (ktore
        notabene powinna byla sama wypelnic,a posluzyla sie swoimi
        uczniami),wypelnialismy nawet specjalne formularze pt"czego
        chcialbys sie nauczyc na zajeciach?",coz z tego skoro wszystko
        wracalo do starego schematu nauki.Nie wiem czy tylko ja mam takie
        zle doswiadczenie?
        • bella41 Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 29.08.09, 02:36
          ja znam kilka osob, ktore chodzily na bezplatne kursy jezykowe i z tych kilku
          osob wiekszosc, procz jednej zaczela nauke na esl w college'u, wlasciwie znow od
          podstaw, bo kursy darmowe wiele nie pomogly, chociaz osobiscie uwazam, ze takie
          gadanie o niczym jest bardziej pomocne w nauce mowienia niz lekcja gramatyki
          poprzez rozmowe tez sie uczysz gramatyki, ale w inny sposob
          imo lepiej duzo gadac, niz zakuwac czasy
          • portala1 Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 23.10.09, 16:42
            Chodze na darmowy kurs angielskiego. Kazdny level prowadzi inny
            nauczyciel. Jeden byl okropny jako nauczyciel, ale mily i gadal o
            wszystkim, ale drugi kladl nacisk na gramatyke (sam byl emigrantem
            od kilkunastu lat) i kiedy nauczyciel nie ucvzyl gramatyki to ja
            strasznie sie denerwowalam na niego i poszlam zapytac jak to jest z
            ta gramatyka, i okazalo sie, ze oni nie maja wytycznych
            szczegolowych, moga nas uczyc jak chca, ale maja tylko ogolne
            zagadnienia(czyli musza nas nauczyc np, czasu terazniejszego, i
            jeden uczy tlumaczac a drugi uczy tylko rozmawiajac z nami .
            Ja zmienilam nauczyciela, mozna zmienic szkole na inna, tylko zawsze
            mozna trafic na kogos kto nie uwaza za stosowne uczyc gramatyki.
            • kocianna Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 23.10.09, 20:27
              Ja uczę ESL, uczyłam w Polsce, uczyłam w innych krajach. Korzystałam zwykle z
              brytyjskich podręczników - w dzisiejszych czasach NAPRAWDĘ na gramatykę kładzie
              się niewielki nacisk, nawet w szkole (po wprowadzeniu "nowej matury". Podczas
              90-minutowych zajęć na gramatykę "bezpośrednio" poświęcam może 10 minut...
    • charlircharlie Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 26.11.09, 15:28
      Ja sama jestem lektorem anglelskiego na uniwersytecie na cyprze i
      raczej radzilabym zmienic szkole jezykowa. Bo nie da sie poznac
      jesyka bez gramatyki. Mowienie sluchanie i czytanie sa oczywiscie
      waznie ale co ci po zajeciaz konwersacyjnych jesli nie wiesz jak
      uzywac jezyka. mie mozna powiedziec ze u nas to nie takie
      wazne....totalna glupota zawsze musi by na zajeciach chociaz jedno
      zagadnienie gramatyczne. Wiec Zmien szkole.
    • a_gurk Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 25.12.09, 00:22
      Skończyłam darmowy ESOL Skills for Life Level 1 (najwyższy darmowy
      poziom oferowany w pobliskim koledżu) i byłam dosć zadowolona z
      treści nauczania. Uczono nas i gramatyki i słownictwa, niestety
      gorzej było z wymową. Na koniec okazało się zresztą, że poziom
      mieliśmy nieco za niski w porównaniu do wymagań egzaminacyjnych (w
      dużej mierze z powodu złych podreczników) i od tego roku studenci
      mają już zmieniony program nauczania. Radzę Ci zmienić
      nauczyciela/kurs, choć zdaję sobie sprawę, że nie każdy mieszka w
      Londynie i ma wybór ..... Teraz zaczęłam naukę w normalnym
      angielskim technikum (BTEC N/D- chcę iść na studia), gdyż jedynie co
      mogłam jeszcze zrobić, to płacić za FCE z nauczycielka dobrą, ale
      nieprzepadającą za obcokrajowcami. A po co mi kłótnie po angielsku?
      • robak.rawback Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 29.12.09, 02:37
        zeby sie jezyka porzadnie nauczyc to trzeba sie wszytskich
        sprawnosci uczyc, czyli, mowienie, sluchanie, czytanie, pisanie oraz
        slowka i gramatyka. nie ma codow ze przecietny dorosly czlowiek
        wszytsko sam 'naturalnie' sobie wylapie pdswiadomie jesli uczy sie w
        szkole.

        to tak jakby powiedziec ze zamieszkam sobie teraz na rok lub dwa z
        japonczykiem i bede go sluchal jak mowi po japonsku do mnie i jak
        gada z kims przez telefon. i oczywiscie gramatyka i rozumienie
        jezyka przyjdzie mi naturalnie i bezproblemowo.

        od ilus tam lat demonizuje sie gramatyke jako cos niezyciowego co
        przeszkadza w nauce jezyka. tez zalezy do czego sie ktos uczy
        jezyka - jesli tylko na pojedycnczy wyjazd turystyczny - to pal
        licho - troche gramatyki, pare slowek i niech gestykuluje i calkiem
        prawdopodobne ze sie dogada.

        jesli do zycia i pracy w danym kraju to niestety po lebkach nie
        mozna gramatyki robic.

        jako przyklad podam pania od finansow w naszej firmie - pani raczej
        siedzi w swoim biurze i ma glownie kontakt z fakturami przez caly
        dzien. jak jej sie zdarzy wyslac emaila - to spokojnie bez problemu
        sie da go zrozumiec, ale obciachowe bledy gramatyczne robi, ktore
        wygladaja jak rodem wziete z pietaszka - ja pisac i emailowac, etc.

        pomimo tego ze nie mialam nigdy problemow ze zrozumieniem o co jej
        chodzi i tez ja lubie jako osobe, nie zmienia to faktu ze uwazam ze
        jest jednak troche przymulona i obciachowe emaile pisze. po prostu
        na pewnym poziomie nie da sie pewnych rzeczy ukryc i udawac ze nie
        sa wazne.
    • dr_pitcher Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 29.12.09, 08:01
      Co do gramatyki - o dziwo, w szkolach (przynajmniej) w Kanadzie "taki dziwolag"
      prawie nie wystepuje. Nie mnie sadzic, czy dobre to czy zle. Ale mysle, ze jest
      to powod dla ktorego na roznych kursach ESL nie przywiazuje sie do gramatyki
      specjalnej wagi. Wydawac sie to moze nielogiczne, ale akurat w angielskim, moim
      zdaniem, teoria gramatyki nie wiele daje. Angielski nie ma prostych ani
      logicznych zasad gramatycznych i mysle, ze wiecej daje "osluchanie" sie z
      jezykiem i "nabyta intyicyjnie" gramatyka nizli jej teoretyczne wkuwanie,
      pomijajac fakt, ze regul takowych jest "skolko ugodno". Angielskiego uczylem sie
      jako dziecie w Polsce i gramatyke kladziono mi do glowy. Wzorce, ktore wynioslem
      w istocie sie przydaly, ale tylko do pewnego momentu. Okazalo sie bowiem, ze
      wiele regul, ktorych sie uczylem, jest albo nie aktualnych ("I shall") albo nie
      sa do konca obowiazujace. O dziwo, wlasnie odstepy od zasad gramatycznych, sa po
      czesci akceptowalne, choc moga miec nieco inny oddzwiek ("split infinitive", "I
      wish I WERE" vs "I wish I WAS").
      • krecik Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 29.12.09, 14:11
        Tak, ale sam przyznajesz, ze sie przydaly. Bez tych wzorcow nie
        bylbys w stanie rozpoznac, ze "I shall" juz jest nieaktualne w mowie
        potocznej - chociaz bynajmniej wcale nie wyszlo wcale z uzycia w
        pewnych kontekstach.
        Nie mozna poruszac sie tylko biegunowo od skrajnosci do skrajnosci.
        Gramatyka jest potrzebna, jesli chce sie porozumiewac danym jezykiem
        w stopniu zblizonym do native speaker. Dla osoby doroslej
        przyswojenie sobie obcego jezyka wymaga przelamania przyzwyczajen
        wyniesionych z jezyka ojczystego. Oczywiscie pewne osoby tej
        gramatyki beda potrzebowaly mniej, inne wiecej - rozne sa mozliwosci
        umyslu u roznych ludzi.

        A co do "prostych i logicznych zasad" - jezyk to nie matematyka,
        tylko twor ciagle sie rozwijajacy. 100 lat temu mowilo sie inaczej
        niz dzisiaj, ale to nie znaczy, ze nie nalezy znac pewnych wyrazen
        czy konstrukcji gramatycznych. Bez nich np mozna nie zrozumiec humoru
        sytuacyjnego w skeczach czy nawet zwyklego wtracenia w rozmowie.

        Pamietam, jak kiedys podczas lekcji ktorys z kursantow na poziomie
        upper-intermediate byl szczerze oburzony, ze uczymy sie inwersji w
        konstrukcjach warunkowych, bo on rozmawial ze znajomym ze Stanow i
        ten mu powiedzial, ze w zyciu by czegos takiego w mowie nie uzyl. No
        zapewne nie, nie grajac w kosza, nie robiac zakupy w hipermarkecie,
        nie przy piwie w pubie. Ale juz np zapoznajac sie z instrukcja
        obslugi, umowa kredytowa czy czytajac artykuly w Timesie moze nagle
        sie okazac, ze takie konstrukcje wcale takie nieuzywane nie sa.
        Czy mozna bez nich zyc - no jasne ze mozna. Mozna zyc bez czasu
        zaprzeszlego, shall, should you have, seems to have been i tak dalej.
        Wielu rodowitych Anglikow czy Amerykanow ma problemy z tymi
        konstrukcjami i wcale ich nie uzywa.
        Czy to z kolei znaczy, ze trzeba wkuwac gramatyke na pamiec? Nie,
        oczywiscie ze nie. Trzeba znalezc zloty srodek i nie dac sie zwiesc
        trendom w nauczaniu jezykow. Jesli ktos czuje sie niekomfortowo z
        forma nauczania w danej szkole, powinien zglosic to lektorowi.
        Zwlaszcza jesli lektorem jest native speaker - tak jak dla nas w
        jezyku polskim, tak i dla nich pewne rzeczy sa oczywiste i trudne do
        wytlumaczenia.

        Ag
    • urszulka_r Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 23.02.10, 13:39
      Czy moze mi ktos z Was powiedziec gdzie szukac takich bezplatnych
      kursow?
      Czy jeszcze takowe istnieja?
      Z gory dziekuje za pomoc
    • byakhee Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 01.03.10, 21:10
      A Ty w ogole slyszalas Anglikow. Zwlaszcza tych mlodych - oni sami
      nie maja pojecia co to gramatyka! Wiec oczywiscie, nie oczekuja tego
      od "przyjezdnych". Mowie, pisze i czytam po angielsku znakomicie,
      ale czesto jak dostaje wiadomosci od anglikow, to musze je
      przeczytac po 2 razy, zeby sie domyslec o co chodzi, bo prawdziwe
      slowa zastepuja skroconymi, a gramatyke latwizna.
      Owszem, gramatyka sie przydaje na poziomie formalnym, ale nie bardzo
      w codziennym zyciu.
      • fas-s Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 06.03.10, 22:30
        A wiecie moze jakich czasow w gramatyce oni uzywaja bo jest ich
        strasznie duzo i ciezko nauczyc sie wszystkich.W Polsce mamy tylko 3
        czasy a w angielskim jest ich sporo.Jakich czasow najlepiej uzywac
        zeby sie dogadac,nie chce na poczatku mowic idealnie i
        gramatycznie,chce sie porostu dogadac.
        • byakhee Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 10.03.10, 23:27
          fas-s napisała:

          > A wiecie moze jakich czasow w gramatyce oni uzywaja bo jest ich
          > strasznie duzo i ciezko nauczyc sie wszystkich.W Polsce mamy tylko
          3
          > czasy a w angielskim jest ich sporo.Jakich czasow najlepiej uzywac
          > zeby sie dogadac,nie chce na poczatku mowic idealnie i
          > gramatycznie,chce sie porostu dogadac.

          Slonce, jesli Ty myslisz, ze w jezyku polskim sa 3 czasy, to nic
          dziwnego, ze masz problem z angielskim. Slyszalas kiedys o czasach
          dokonanych i niedokonanych? W angielskim ten podzial tez istnieje.
          Ale oprocz tego istnieje tez np. czas opisujacy czynnosc przed inna
          czynnoscia w przeszlosci, ale w ogole nie uzywany w praktyce.
          Odpowiedniki polskich czasow (ktore sobie chyba powinnas
          przypomniec) wystarcza w zupelnosci.
          • kocianna Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 13.03.10, 21:47
            W angielskim, owszem, czasy bywają "niedokonane", ale w Polsce pojęcie aspektu
            dotyczy wyłącznie czasownika smile
            Ad rem: żeby się dogadać po angielsku, wystarczy znać tak z pięć czasów.
            Niektóre, typu Future Perfect Continuous, widziałam tylko w książkach do
            gramatyki... Nie z samych czasów jednak gramatyka się składa.
            • kocianna Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 13.03.10, 21:48
              Co do Past Perfect się nie zgodzę, JA go używam smile Ale faktycznie, raczej nie w
              mowie potocznej.
              • byakhee Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 14.03.10, 00:37
                Wybacz, minal juz jakis czas od kiedy sie uczylam gramatki; ale
                chyba dobrze pamietam, ze w zdaniach "Zmywalam" i "Pozmywalam"
                wystepuja dwa rozne czasy?

                Ja rowniez go uzywam, rowniez w mowie potocznej, ale wiekszosc
                mlodego pokolenia anglikow nie. I jest to zdecydowanie czas bez
                ktorego mozna sie obyc wink
                • kocianna Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 14.03.10, 21:13
                  Nie, czas jest jeden: przeszły. Ale różne są aspekty czasowników.
                  Dokonany/niedokonany to aspekt czasownika. Czasowniki niedokonane troszkę
                  inaczej się odmieniają, np. mogą występować tylko w czasie przyszłym złożonym
                  (będę zmywać), a dokonane w przyszłym prostym (pozmywam). Przez czasy w języku
                  polskim można odmieniać, a w aspekcie dany czasownik występuje.

                  Zresztą, pojęcie "czas dokonany" nie jest prostym odzwierciedleniem naszych
                  aspektów. Bo jeśli uznamy, że czasy perfect są dokonane, a czasy continuous
                  niedokonane, to jak określić present perfect continuous?

                  A dla zwykłego użytkownika języka to i tak nieistotne smile
                  • kasioonia75 Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 15.03.10, 00:46
                    a ja i tak jestem zdania ze najlepiej sie czlowiek uczy poprzez uzywanie obcego jezyka w zyciu codziennym-tzn minimum 5-6 godzin dziennie
                    mowi wtedy tak jak uslyszal czyli pomijajac regulki ,tabelki z odmiana itd---jak dzieci -jak uslysza tak to potem powtorza
                    nie chodzilam na kursy (ok na jednam bylam , ale byla masakryczna opieka nad dziecmi-wiec zrezygnowalam )
                    to co potrafie (5 lat w DE)wystarcza mi do zalatwienia wszelkich spraw , nie bede nigdy mowic perfekt i nie przeszkadza mi to.
                    wazne zeby czuc sie na obczyznie choc troche jak w domu uncertaina to jest trudniejsze niz ta cala nauka...
                  • princesswhitewolf Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 15.03.10, 11:01
                    kocianna napisała:

                    > Nie, czas jest jeden: przeszły. Ale różne są aspekty czasowników

                    w j. polskim- tak. W j angielskim nie ma jednego czasu przeszlego ale kilka a to
                    ze cos jest dokonane czy niedokonane wlasnie wyraza sie innym czasem.

                    Present perfect continous ( progressive) rozni sie od present perfect tylko tym
                    ze jest "ciagly"
                  • byakhee Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 15.03.10, 15:12
                    kocianna napisała:

                    > Nie, czas jest jeden: przeszły. Ale różne są aspekty czasowników.
                    > Dokonany/niedokonany to aspekt czasownika. Czasowniki niedokonane
                    troszkę
                    > inaczej się odmieniają, np. mogą występować tylko w czasie
                    przyszłym złożonym
                    > (będę zmywać), a dokonane w przyszłym prostym (pozmywam).

                    W/g Twojego postu nie mamy jednego czasu przyszlego tylko dwa. O to
                    mi chodzila, ale przyznaje sie w takim razie do bledu - zlych
                    okreslen smile

                    >
                    >
                    > A dla zwykłego użytkownika języka to i tak nieistotne smile

                    Tak jest wink
    • princesswhitewolf Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 15.03.10, 10:59
      Metoda Callana wprowadza gramatyke dosc subtelnie i praktycznie malo jej. Metoda nauki jak dzieci sie ucza - przez powtarzanie. Oczywiscie mowa o poziomie do FCE. Powyzej do CAE albo CPE to juz nie wyobrazam sobie jak mozna sie uczyc jezyka bez zrozumienia gramatyki.
      • kasioonia75 Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 16.03.10, 01:05
        nie wyobrazam sobie jak mozna sie uczyc jezyka bez zrozumienia gramatyki.

        mozna i to z rewelacyjnam skutkiem-przyklad??moj maz mial 14 lat jak zamieszkal z rodzicami w De teraz ma 35 i do nauki gramatyki raczej nie byl sklonny-sam nie potrafi mi wytlumaczyc dlaczego teraz den a kiedy indziej dem , ale wie jak to napisac czy powiedziec-nie ma problemu z napisaniem listu do urzedu -nie zastanawia sie nad tabelka ktora mowi o odmianie rodzajnika -po prostu wie jak to powiedziec!!!
        oczywiscie mowie tu o osobach takich jak np ja , nie pojechalam do Niemiec zeby sie ksztalcic , ale tak potoczylo sie moje zycie -kariery juz tu raczej nie zrobie -wiec jestem nastawiona jak najbardziej na wlasnie taka nauke jezyka obcego
        pozdrawiam
        • princesswhitewolf Re: jak to wlasciwie jest z ta nauka jezyka obceg 16.03.10, 12:25
          > mozna i to z rewelacyjnam skutkiem-przyklad??moj maz mial 14 lat jak zamieszkal z rodzicami w De teraz ma 35 i do nauki gramatyki raczej nie byl sklonny-sam nie potrafi mi wytlumaczyc dlaczego teraz den a kiedy indziej dem , ale wie jak to napisac czy powiedziec-nie ma problemu z napisaniem listu do urzedu -nie zastanawia sie nad tabelka ktora mowi o odmianie rodzajnika -po prostu wie jak to powiedziec!!!

          Dzieci tez sie nie ucza gramatyki a jakos mowia po polsku. Tak samo Twoj maz. Wyjechal jeszcze jako prawie dzieciak. W pewnym jednak wieku juz bez gramatyki ani rusz powyzej srednio zaawansowanego poziomu. Poza tym jak czlowiek zna jezyk to nie zastanawia sie nad tabelka juzsmile to normalne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja