święta, święta

24.12.09, 13:21
to nie narodzenie Jezusa.
to nie spotkania z bliskimi.
to nie czas pojednania.

to...jedzenie, Boze, gory jedzenia! Nie jestem glodna a musze usiasc do stolu
i jesc. I to na dodatek tak, aby nikt nie komentowal tego co i ile zjadlam
(nie zjadlam?)
Patrze na swieta przez pryzmat jedzenia (!), i to nie takiego, ktore zjem z
przyjemnoscia, ale takiego, ktore trzeba zjesc bo przeciez to wigilia!

Nie pamietam co to znaczy cieszyc sie jedzeniem, zjesc batonika czy cokolwiek
innego bez wyrzutow sumienia i rozpamietywania, ze moze mnie to utuczyc.
Praktycznie nie bywam glodna. A gdy juz jestem, to glod traktuje jak cos co
jest, ale nie zwracam na niego uwagi. Nic z tym nie robie, jakby sygnal nie
docieral do mozgu-"czujesz glod, wiec powinnas cos zjesc" a ja czuje glod i
nawet nie zauwazam, ze on jest.

Zauwazylam tez cos dziwnego i zastanawiam sie, czy ktos z was tez tak ma-
otorz ja WSTYDZE sie tego, ze jem. Gdy juz w koncu zmusze sie, zeby zjesc, to
wole, zeby nikt tego nie widzial. Czuje, jakby mial sobie pomyslec "przeciez
ona nie powinna jesc". Dziwne:(
    • lola.b Re: święta, święta 24.12.09, 15:28
      Czułam się identycznie. Tegoroczne święta są już trochę inne-przygotowałam
      potrawy, które zjem z chęcią-już się nie wstydzę, że jem.Choć na te 3 dni
      wyłączę liczenie kalorii.
      • prpa Re: święta, święta 25.12.09, 12:25
        od rana wymiotuje i mam biegunke. Nikt inny z rodziny nie czuje sie zle, tylko
        ja, wiec to nie zatrucie czyms z wigilijnego stolu.

        Nie jem-zle, jem-tez niedobrze. Skad ja mam wiedziec jak i ile jesc, zeby
        organizm sie nie buntowal;(?
        • lola.b Re: święta, święta 25.12.09, 14:59
          Organizm musi się przyzwyczaić do jedzenia-nie kombinuj, tylko próbuj jeść
          wszystko, po prostu przecierp to.Ewentualnie możesz poprosić lekarkę o coś na
          trawienie, ja brałam metoclopramid-pomagał.
    • a-normalna Re: święta, święta 25.12.09, 16:03
      skąd ja to znam... =(( ostatnia normalna wigilia, czyli bez choroby to byla 9
      lat temu. ale nie pamietam jej. w ogole czas przed choroba jest jak drugie
      zycie, a raczej to pierwsze, ktore juz sie skonczylo.
Pełna wersja