czy jest tu ktoś z Łodzi?

26.01.10, 21:14
Przeszłam w swoim życiu przez tyle różnych faz: anoreksja, wielkie tycie,
chudnięcie i przybieranie na wadze na zmianę... Teraz wpadłam w fazę
kompulsywnego objadania się i skutki widać gołym okiem. Nienawidzę swojego
odbicia w lustrze, nienawidzę siebie. Dla mnie obsesyjne myślenie o
wyglądzie, wadze czy jedzeniu było zawsze formą ucieczki, zagłuszania mojej
samotności. Tak... nie mam przyjaciół, znajomych, całe dnie spędzam sama w
milczeniu. Jestem całkiem sama: tylko ja i moje problemy...
Jeśli przypadkiem znajdzie się tu ktoś z Łodzi, kto rozumie, kto chciałby
nawiązać kontakt... ZAPRASZAM
    • prezesik_1 Re: czy jest tu ktoś z Łodzi? 27.01.10, 18:21
      Na początek zmień sobie nicka i zamiast 9 wstaw siódemki, może to Ci życie
      rozjaśni, ale to tylko moja sugestia. Pozdrawiam :)
      • taka_ja9999 Re: czy jest tu ktoś z Łodzi? 27.01.10, 18:58
        Dziewiątki są tu przypadkowe. Gdyby od tego zależało moje szczęście już bym je
        zmieniła.
        A póki co nic mi nie pomaga. Nie wiem, jak długo wytrzymam w tym stanie, jak
        wiele mogę jeszcze znieść... Potrzebuję wsparcia. Czy znajdę je chociaż tutaj,
        skoro w realnym świecie nie mogę/nie potrafię?
        • prezesik_1 Re: czy jest tu ktoś z Łodzi? 27.01.10, 19:05
          taka_ja9999 napisała:

          > Dziewiątki są tu przypadkowe. Gdyby od tego zależało moje szczęście już bym je
          > zmieniła.
          > A póki co nic mi nie pomaga. Nie wiem, jak długo wytrzymam w tym stanie, jak
          > wiele mogę jeszcze znieść... Potrzebuję wsparcia. Czy znajdę je chociaż tutaj,
          > skoro w realnym świecie nie mogę/nie potrafię?


          Z natury jestem niepoprawnym optymistą i myślę że tak, znajdziesz tu kogoś,
          bratnią duszę, z którą będzie Ci łatwiej własny problem zrozumieć, opanować
          rozumnie.
          A tak z korzystając z okazji, czy byłabyś w stanie przybliżyć własnymi słowami i
          szczerze co jest rzeczywistą przyczyną powstania u Ciebie tej paskudnej
          choroby ? Ale tylko jak zechcesz ? :)
    • kubekpoziomek Re: czy jest tu ktoś z Łodzi? 28.01.10, 13:24
      Cześć.

      W naszym mieście pewnie znalazłoby się niemało dziewczyn z ed, lżejszym lub cięższym..

      Ja póki co radzę sobie nienajgorzej. Przeszłam początki anoreksji, potem dwa lata przeczyszczaczy, od kilku miesięcy prowokowane wymioty.
      Pani psycholog nie za bardzo umiała pomóc, była zaskoczona samoświadomoscią, rozwojem wewnętrznym i tym, że ja sama jestem w stanie sobie pomóc z pomocą rodziców i przyjaciół.

      Siła jest w nas. Wiem, że są dziewczyny tak zniszczone przez chorobę, że nie ma mowy o samodzielnym odbiciu się od dna.

      Ja mam ten komfort, że nie tkwię w tym 15 lat. Wymiotuję od kilku miesięcy. Ale jak już jadę, to po bandzie - do 7 razy dziennie po pełnym posiłku.

      Mam odczucie, jakby wiele dziewczyn choroba wciągała bardzo głęboko, pod powierzchnię a ze mną igrała, bo wciąż pływam na powierzchni. Nie mam napuchniętych ślinianek i twarzy,moje łydki, dłonie i reszta są w porządku. Nie boli mnie nic, sypiam normalnie, nie płaczę, nie nienawidzę siebie.
      Mimo, że z tematem ciała i psychy zmagam się od lat, żyję zupełnie normalnie. Wymioty traktuję, jako zło konieczne. Po prostu idę, dwa palce, zwracam i finito. Żadnych torsji, czasem ciśnienie wyciska łzy z oczu, owszem. Aż się boję, że przywyknę.

      Póki co, nie załamuję rąk. Zajmuje głowę, wypełniam czas i serce.
      I może to dobra opcja, żeby mieszkając w jednym mieście, złączyć siły?
      Pozdrawiam ciepło.
      • taka_ja9999 Re: czy jest tu ktoś z Łodzi? 29.01.10, 10:22
        To znowu ja...
        Moje problemy wzięły się chyba z samotności, niskiej samooceny itd. Stały się
        takim tematem zastępczym w obliczu braku możliwości odnalezienia jakiegoś punktu
        oparcia czy głębszego sensu w sobie i otaczających mnie ludziach.
        Cóż, moja natura jest wręcz skrajnie pesymistyczna. Nigdy nie miałam szczęścia
        spotykać właściwych ludzi na mojej drodze. A może po prostu nie jestem
        wystarczająco interesująca, dobra, miła, by kogoś zainteresować... Czasem też
        brakuje mi motywacji, by podtrzymywać znajomości. Zresztą moje problemy
        zaowocowały tym, że zaczęłam się ukrywać, chować z nimi przed całym światem.
        Rodzina wie, wspiera. Ale co z tego, skoro nie mogą być przy mnie cały czas.
        Studiuję w Łodzi i tam nie mam naprawdę ŻADNYCH znajomych, nie mam do kogo
        otworzyć ust... Całe dnie spędzam sama, a w tym stanie ciężko odmówić sobie
        poddania się swoim nałogom. Bo ta choroba jest jak nałóg: czy to było kiedyś
        niejedzeni, czy teraz jedzenie ponad miarę -to jest silniejsze ode mnie.
        Nie znoszę siebie za to, jak wyglądam, co robię, kim jestem... I tak często
        marzę, by zjawiła się ktoś, komu będę mogła zaufać, kto będzie przy mnie w tych
        trudnych chwilach, powie: "głupio robisz! ale nic się nie martw, bo jestem z
        Tobą i razem to zwalczymy". Próbowałam sama, ale nie udało się. Wpadam tylko z
        jednej skrajności w drugą skrajność. Wsparcie, akceptacja...? Czy naprawdę chcę
        tak dużo?

        Cieszę się, że ktoś w o ogóle odpowiedział na moje posty. Teraz próbuję
        wykorzystać internet do szukania znajomych. Może tu się uda, choć mówiłam, że
        żadna ze mnie optymistka...
        Kubekpoziomek, jesteś z Łodzi? Odezwij się do mnie proszę, jeśli tylko masz ochotę.


        POZDRAWIAM WSZYSTKICH
        • prezesik_1 Re: czy jest tu ktoś z Łodzi? 29.01.10, 12:46
          taka_ja9999 napisała:


          > Nie znoszę siebie za to, jak wyglądam, co robię, kim jestem... I tak często
          > marzę, by zjawiła się ktoś, komu będę mogła zaufać, kto będzie przy mnie w tych
          > trudnych chwilach, powie: "głupio robisz! ale nic się nie martw, bo jestem z
          > Tobą i razem to zwalczymy". Wsparcie, akceptacja...? Czy naprawdę chcę
          > tak dużo?
          >
          > Cieszę się, że ktoś w o ogóle odpowiedział na moje posty.


          Dobre słowo często więcej warte niż worek pieniędzy, a siebie to już sama musisz
          zaakceptować taką jaka jesteś. Ciesz się, ale też nie szukaj ludzi na siłę, może
          w swoim otoczeniu byłoby wskazanym poprawić relacje? By móc często chcieć tylko
          wystarczy. Powodzenia :)
        • kubekpoziomek Re: czy jest tu ktoś z Łodzi? 29.01.10, 13:37
          wiadomość na privie, pozdrawiam mocno!!
          • prezesik_1 Re: czy jest tu ktoś z Łodzi? 29.01.10, 14:18
            kubekpoziomek napisała:

            > wiadomość na privie, pozdrawiam mocno!!

            Sorki ale na tym nicku nie mam poczty, ja muszę napisać do Ciebie :)
            • prezesik_1 Re: czy jest tu ktoś z Łodzi? 29.01.10, 14:19
              Ok. już widzę, że to nie było do mnie, ale co mi szkodzi - prawda?:)
              • kubekpoziomek Re: czy jest tu ktoś z Łodzi? 29.01.10, 15:11
                ahaha:) to było dobre. proszę mnie nie rozśmieszać bo się zakrztuszę obiadem :D
              • kubekpoziomek Re: czy jest tu ktoś z Łodzi? 29.01.10, 15:16
                ahaha :D

                to było dobre :D

                proszę mnie nie rozśmieszać bo się zakrztuszę obiadem :)
    • conchasloneczko Re: czy jest tu ktoś z Łodzi? 07.03.10, 12:16
      hej ;)
      Mam na imię Concha (czyta się Koncza) wiem że imię dziwne, hiszpańskie ;) Mam
      15 lat, ale myślę, że różnica kilku lat nie zrobi wielkiej różnicy ;) Jestem z
      Łodzi, z Widzewa. Jestem bardzo otwarta na ludzi i lubię zawierać nowe
      znajomości, więc chętnie się z Tobą spotkam ;)

      Jeśli chodzi o Twoje problemy to Cię rozumiem. Co prawda nie jestem anorektyczką
      ani bulimiczką, lecz uwielbiam jeść i tyję. Nie jestem jakoś gruba, koleżanki
      mówią, że mój brzuszek ich nie razi. Po prostu jest trochę większy od innych -
      wyglądam jakbym była w ciąży ;)
      Niestety, podobnie jak ty, wszystko zajadam. Wszystkie problemy, smutki -
      najczęściej czekoladą. Staram się panować nad jedzeniem, ćwiczę. Myślę, że we
      dwie będzie nam lepiej się pilnować.
      Także rozumiem to, że czujesz się samotna. Mam przyjaciół jednak mimo to,
      niestety doświadczyłam kilkakrotnie samotności... Ale bardzo się cieszę, że
      chcesz to zmienić - to wielki + ;)

      Proszę, opowiedz mi coś o sobie, czym się interesujesz, ile masz lat i jak się
      nazywasz i w ogóle ;) Mój mail : Conchita.ch@wp.pl . Czekam na odp !!! :)
      Concha
Pełna wersja