Dziewczyny!! zaczynamy:)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.04, 12:19
Chociaż spróbujmy się zmotywować i przestać z tym gównnem!
Zamierzam od dzisiaj przestać rzygać! zakupiłam sobie nawet herbatę pu-erh i
zaraz mam zamiar ją wypić:)
doszłam do wniosku, że musze skończyć się nad sobą użalać i wziąć się w
garść. Fakt, faktem, od miesiąca praktycznie codziennie biegam do kibla, ale
to nie zmienia faktu, że nie mogę spróbować:) muszę przezwyciężyć swoje
łakomstwo i koniec:)
mam nadzieję, że mi się uda. Może spróbujmy razem:) będzie raźniej
Trzymam kciuki za Was wszystkie i za mnie:) buziak,
pzdr
    • Gość: anika Re: Dziewczyny!! zaczynamy:) IP: *.torun.mm.pl 24.03.04, 13:32
      witaj Olu
      Wiem z wlasnego doswiadczenia ze bardzo ciezko jest tak z dnia na dzien
      przestac wymiotowac i takie postanowienia sa nic nie warte. Ja choruje na
      bulime od niecalego roku. Mialam okres w czasie kturego wymiotowalam kilka razy
      dziennie, teraz jest juz lepiej bo zadrza mi sie raz w tygodniu. Walcze ze soba
      co dzinnie i nie zawsze mi sie udaje, ale bedzie dobrze
      Mysle ze musisz najpierw zrozumiec czemu czemu wymiotujesz i co Cie sklania do
      tego. JAkie sa przyczyny Twojej choroby, zeby moc pozniej ja leczyc.
      Ja jeszcze nie zglosilam sie do nikogo o pomoc ale czasma sobie mysle ze samej
      nie uda mi sie z tego wyjsc, ze do walki z ta choroba nie wyystarczy tylko
      silna wola i postanowienie ze od jutra nie bede. Ja niee mam dosc odwagi zeby
      pojsc do lekarza.
      Radze zglos sie o pomoc, bulimia jest choroba, a jak kazda choroba wymaga
      leczenia.
      Trzymam za Ciebie kciuki
      • Gość: Ola Re: Dziewczyny!! zaczynamy:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.04, 17:00
        anika, ja wiem bardzo dobrze, że to bardzo trudno rzucić z dnia na dzień. Nie
        mówię, że od razu mi się uda, ale chcę spróbować!
        Bulimia "wyrzygała", że sie tak brzydko wyrażę, 2 lata mojego życia i wiedz, że
        jyuż mam dość. Wiem, jakie są przyczyny, chodzę na psychoterapię, ale top nic
        nie daje. Do psychiatry nie mam zamiaru w najbliższym czasie sie wybrać,
        ponieważ nie chcę się naćpać lekami (matura lada chwila).
        ps. nie potrzebuję żadnego kolesia, by z tego wyjść:D (bla bla bla ;)). Mam za
        to wspaniałą mamę, która we mnie wierzy:)
        pozdrówki
        ps2. Damy radę!! trzeba po prostu w siebie uwierzyć:) Ja dziś uwierzyłam:)
        • Gość: anika Re: Dziewczyny!! zaczynamy:) IP: *.torun.mm.pl 24.03.04, 17:43
          Olu fajnie ze masz wsparcie w bliskiej osobie, czego ja Ci zazdroszcze :)
          Mam nadzieje ze wyjdziesz z tego bagna jak najszybciej czego z calego serca Ci
          zycze.
          Ja walcze sama z choroba, smama z niej wyjde, bez pomocy lekarzy i terapeltow,
          wierze w to i wiem ze predzej czy pozniej mi sie uda :)
          W takim razie zycze ci dzuo cierpliwosci, wiary w siebie i duzo, duzo sily :)
          Pozdraiwm i trzymam kciuki
    • bulineczka Re: Dziewczyny!! zaczynamy:) 24.03.04, 20:18
      Ja też dzisiaj zaczynam. Po wizycie u psycholożki nabrałam sił. Jednak nie chcę
      stawiać wyraźnego progu. Na razie postaram się jeść niskokaloryczne rzeczy i
      nie wymiotować po nich. Potem przyjdzie czas na jedzenie "normalnych" potraw.
    • Gość: chicka Re: Dziewczyny!! zaczynamy:) IP: *.om.om.cox.net 24.03.04, 21:37
      Olka, dobra wiesz ze jestem z Toba, powiem Ci ze moj odtatni tydzien byl w
      kratke raz zygalam raz nie , ale spoko dzisiaj jestem na niskokalorycznych
      rzeczach, nie bede zygac, bo przeciez od nich nie przytyje 10 kg.!!!moze
      niedlugo zaczne jesc normalnie , jak na razie postanawiam nie zygac
      pozdrawiam, i napisze, obiecuje ze szczerze czy mi sie udaje czy nie ...

      trzymaj sie cieplutko
      • Gość: Ola Re: Dziewczyny!! zaczynamy:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.04, 22:45
        ja za was też trzymam kciuki:) oby sie udało, choc wiadomo...są wzloty i
        upadki
        Jednak nadzieję można mieć zawsze....i nie poddawać się jak coś nie wyjdzie
        pzdr:)
    • Gość: Ola Re: Dziewczyny!! zaczynamy:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 20:47
      Matko świeta!!! co ja przeżywałam przez ostatnie pół godziny....
      już myślałam, że nie wyrobię...pójdę do lodówki i zjem wszystko, co najlepsze...
      ale! powsztrzymałam się i zjadłam 3 liście kapusty pekińskiej:)))))
      Normalnie...jestem z siebie dumna:)
      3majcie się:) dzień zaliczony:D
      • Gość: chicka Re: Dziewczyny!! zaczynamy:) IP: *.om.om.cox.net 26.03.04, 05:04
        Olka gratulacje, ja niestety nie bylam tak silna jak Ty , wytrzymalam jeden
        dzien, dzisiaj juz bylam w kiblu, ale i tak to nie wygladalo tak drastycznie
        jak zazwyczaj... jutro nowy dzien, oczywiscie sie nie poddaje i znowu sprobuje,
        moze nawet weekend przetrzymam.. :)
        oczywiscie dam Ci znac
        pozdrawiam i tzrymaj sie jestes silna, wierze w Ciebie tak jak i w siebie
        wyjdziemy z tego zobaczysz predzej czy pozniej ale kiedys na pewno...
    • Gość: Kasia Re: Dziewczyny!! zaczynamy:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 11:24
      Gratuluję odwagi i też trzymam kciuki. Ja przez ostatni miesiąc też kiepsko
      sobie radziłam. Ale od zeszłego piątku jestem czysta. To już tydzień - dla mnie
      wielki sukces. Może to właśnie czas, aby wogóle przestać. W końcu musi się to
      kiedyś stać. Mam nadzieję, że mi się uda. Uważam, że wsparcie bliskiej osoby
      jest bardzo ważne, ale możemy się wspierać dodatkowo na forum. Pozdrawiam i
      wspieram Was wszystkie.
    • ninagda Re: Dziewczyny!! zaczynamy:) 27.03.04, 11:47
      Olu!!! Trzmam kciuki. to jest naprawdę możliwe! :)
      To już 8,9miesięcy... czy może więcej od kiedy wyszłam na prostą. Wymioty
      zdarzają sie, to fakt ale najwyżej raz w miesiącu i to w sytuacji stresu i
      napięcia przedmiesiączkowego.
      Sama nawet nie pamiętam co było impulsem do zaprzestania wymiotów, ale to po
      prostu się stało. Nadszedł dzień, w którym NIE CHCIALAM w ten sposób radzić
      sobie z życiem. Poza tym nadzchodziła wiosna po okrrropnej zimie i chciałam
      zmienić się na lepsze. I wyszło! Prawie z dnia na dzień odrzuciłam bulimię.
      Oczywiście - były, szczegónie na początku, nawroty ale z czasem coraz słabsze.
      Uwierz mi - z czasem zapominasz, że można się odżywiać w ten sposób.
      Przestajesz obsesyjnie myśleć o jedzeniu. Nawet trudno po jakimś czasie
      uwierzyć, że tak sobie komplikowałaś życie.
      I jeszcze jedno - otwierają się nowe horyzonty. Okazuje się,że masz coraz
      więcej czasu dla siebie, znajomych, dla rozwoju swoich zainteresowań.
      I przede wszystkim przestajesz żyć z poczuciem, że oszukujesz wszystkich.
      Nareszcie Twoje życie nie zawiera tej wstydliwej tajemnicy, która przez lata
      ciąży na związkach międzyludzkich.
      Oleńko - warto!!! :)
      Jestem z Tobą. Napisz jak Ci idzie.
      ... i nie wstydź się drobnych potknięć. Wychodzenie z choroby to parę kroków w
      przód... a potem jeden do tyłu. Zachowaj tylko odpowiedni kierunek :)
    • Gość: Aga Re: Dziewczyny!! zaczynamy:) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.03.04, 12:17
      Olu!!!!Rewelacja!!!Ja niechcący zapoczątkowalam fajną dyskusję - to ja Aga od
      mojej bulimii. Przystępuję teraz z radością do Twojego pomysłu.Nieważne jak
      ważne żeby przestać.A wierzę, że w gromadzie łatwiej...Ja skorzystałam z rady
      jednej z dziewczyn i stale mam przy sobie wodę mineralną ale niegazowaną -
      gazowana niestety wyskoczyła...Całuję Was mocno...Olu - gratuluję
      pomysłu...Jestem z NAS DUMNA!!!!3majmy się!
      • Gość: Ola Re: Dziewczyny!! zaczynamy:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 13:10
        Dziekuję Wam za te słowa, bo dziś są bardzo przydatne:)
        Wczoraj się złamałam:( a dziś wstałam z takim obrzydzeniem do siebie....
        nie możemy się poddawać i nawet, jak coś nie wyszło jednego dnia, drugiego
        może już być lepiej:)
        Damy radę!! buziak
    • lucide Re: Dziewczyny!! zaczynamy:) 05.04.04, 23:25
      Cześć!
      Jak to się u Was zaczęło? bo ja mam straszne napady obżarstwa, później czuje
      sie strasznie winna, że tyle zjadłam na raz, że będę jeszcze bardziej gruba niż
      jestem (170cm/60 kg), ale... nie wymiotuję. Raz mi się to zdarzylo, ale to było
      już jakiś czas temu. Może przesadzam, nie wiem...

      Trzymam za Was wszystkie bardzo mocno kciuki!

      Moja przyjaciółka kiedyś była chora, parę osób ją zostawiło (m.in. chłopak),
      ale ci wszyscy, którzy zostali ( a było ich w sumie niedużo) razem z nią
      walczyli z tym wszystkim i udało się!
      Życzę Wam wszystkiego dobrego na Święta!
      Dużo słonka, uśmiechu i wytrwałości!
      Pozdrawiam ciepło
Pełna wersja