Psycholog pomaga?

22.05.04, 22:04
Cze. Chodzicie do psychologa?Pomaga wam? Bardzo potrzebuje rozmowy... Do
szkolnego sie boje, że wygada wychowawczyni albo nie bedzie umiala o tym
rozmawiac... Albo że powie ze nie potrzebuje pomocy bo duzo mi brakuje do
anoreksji bulimicznej... Czuje że wpadam w bagno. Jem dość mało. Gdy zjem cos
wiecej to zwracam. Ale nie jestem az bardzo chuda. Jestem taka se... Ale i
tak sie boje ze nie bede potrafila bez zygania zyc. Ledwo wytrzymam dzien bez
tego... :( Boje sie powiedziec rodzicom... Chce byc zdrowa... Nie myslec o
kaloriach... żyganiu... Pwoeim rodzicom to oni powiedzą "to jedz!od dzis jesz
wszystkie posilki + jakies glupie tluste dodatki" i pomysla ze to zalatwi
sprawe :-/
    • Gość: kara Re: Psycholog pomaga? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.04, 23:14
      Czesc:-) Ja chodzę do psychologa od 3 miesiacy.Zwlekałam z tą decyzją dość
      długo bo na anoreksję choruję już 6 lat...ale powiem Ci,że warto.Teraz
      żałuje,że wcześniej się nie zdecydowałam,zmarnowałam tyle pięknych lat na
      głodzenie się i niepotrzebne umartwianie się swoją figurą:-( Ale postanowiłam z
      tym skonczyć i zacząć wreszcie normalnie żyć.To nie jest tak,że po pierwszej
      wizycie wszystko ulegnie zmianie i zaczniesz normalnie jeść,do tego by w pełni
      wyzdrowieć potrzeba sporo czasu...Ale na dużo spraw spojrzysz zupełnie innymi
      oczami.Zawsze uważałam,że psycholog to ostatnia rzecz na ktora sie
      zdecyduję...Na pierwsze spotkanie poszlam pełna buntu,nieufności i zlości na
      mamę-bo to właśnie ona mnie zapisała...Ale na szczęście trafiłam na cudowną
      panią psycholog:-) Z kazda wizytą otwieram się coraz bardziej i zauważam
      pozytywne zmiany w swoim zachowaniu.Nie do końca wyszłam z tego bagna-to
      fakt,ale przynajmniej nie chowam juz jedzenia i nie mam tak strasznych wyrzutów
      sumienia po zjedzeniu głupiej kanapki...Ucze się życia na nowo...Za długo
      trwałam w szponach tej choroby i za bardzo się do niej przyzwyczaiłam,zeby
      zerwać do końca z dawnymi nawykami,nadal kocham to uczucie lekkości w brzuchu
      gdy cały dzień przezyje na samej wodzie...trudno z tym skonczyć,ale staram sie
      z tym walczyć.Zrobiłam juz mały krok w tym kierunku i nie chcę sie tak łatwo
      poddać.Moje spotkania z panią psycholog polegają przede wszystkim na dotarciu
      do środka mnie samej(to jest w dużej mierze moja własna praca) i zrozumieniu
      dlaczego tak sie dzieje. Trzeba poznać przyczyny problemu,by móc go
      rozwiazać.Bez tego dalej nie ruszysz...Ja dzięki tym spotkaniom dużo
      dowiedziałam się o sobie,zdałam sobie sprawę z rzeczy których do tej pory nie
      chciałam do siebie dopuszczać.Przestawiam swoje stare myślenie na zupełnie nowe
      tory...Nauczyłam się,że moja wartość jako człowieka nie spadnie do zera jeśli
      zjem kawałek ciastka lub inną "zakazaną" rzecz.Staram się na nowo cieszyć
      jedzeniem,choć to nie łatwe...Ale wierzę,że bedzie dobrze:-) Chcę mieć siłę do
      nauki(sesja się zbliża...),na spotkania z przyjaciółmi przy piwie,a nie
      siedzieć sama w czterech ścianach i ryczeć z powodu bezsensu życia-co zdarzało
      się bardzo często.Jeżeli czujesz potrzebę,by zgłosić sie do lekarza - zrób to!!
      Naprawde warto!!!Nic nie stracisz,a wiele zyskasz.Ja zaczęłam się cieszyć
      życiem i korzystać z niego na maksa.Moi przyjaciele już zauważyli pozytywną
      zmianę w moim zachowaniu i bardzo się cieszą z tego,że widzą w końcu uśmiech na
      mojej twarzy:-) Zauważyłam,że coraz więcej ludzi zaczyna lgnąc do mnie,bo i ja
      stałam się bardziej otwarta w stosunku do świata.Wcześniej była ciągła izolacja
      zmojej strony...Jak widzisz-same plusy:-) Życzę Tobie wszystkiego
      dobrego,zdrowia i najważniejsze-żebyś była szczęśliwa!!!Pozdrowionka:-)
    • Gość: laney88 Re: Psycholog pomaga? IP: *.alfa / *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.04, 13:44
      nie wiem...mam wizytę dopiero w czwartek...jak przyjdę...to powiem ci jak
      było...pozdrófffffffka:* a jesli chesz pogadać to wysli mi meila:laney88@wp.pl
      chętnie cie wysłucham i jesli dam rady to pomoge


      trzyamj sie cieplutko:)
      • zaasia Re: Psycholog pomaga? 26.05.04, 16:18
        opowiesz jak bylo? ja juz dawno chce isc, ale ciagle gdzies wyjezdzam, miesiac
        tu, pol roku tam... trzymam kciuki!!
    • Gość: laney88 Re: Psycholog pomaga? IP: *.alfa / *.alfa-system.pl 23.05.04, 13:46
      PS.ja też mam anoreksje bulimiczną i powiedziano mi ze wcale nie musisz być
      chudym by być anorektyczką wystarczy ze wbijesz sobie do głowy ze musisz za
      wszelką cene schudnać i nie ebdizesz jeśc...tak samo z bulimią nie musiz jej
      mieć zeby co dzień zygac...ja tak nie mam...a mam anoreksje bulimiczxną...
    • kwiat.pustyni Re: Psycholog pomaga? 23.05.04, 18:18
      Dziękuje wam za odpowiedzi. Może ktoś jeszcze postara mi się odpowiedzieć?
      Pozdrawiam! :)
      • Gość: ps Re: Psycholog pomaga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 09:40
        Serdecznie Cię namawiam na spotkanie z psychologiem
        Taka wizyta pomaga na pewno,jeśli nawet nie jestes pewna możesz pojść i
        spróbować, nic nie tracisz a możesz wiele zyskać
        pozdrawiam
        • gajjak Re: Psycholog pomaga? 30.05.04, 19:26
          pomaga pod warunkiem ze jak teraz potrzebuje rozmowy i wskazowek bo jest coraz
          gorzej to mnie nie urzadza wizyta za miesiac ( a takie sa zapisy..);

          i jak jestem "na wylocie" w dorosle zycie, pod znakiem ? jest moja sytuacja
          finansowa na najblizszy czas, to jak mam sobie pozwolic na wizyte za 100zl? Bo
          przeciez nie ma poradni w ktorej dobry psycholog wyslucha i wskaze "wyjscie" w
          ramach bezplatnej s.zdr. w ciagu tygodnia a nie mies od zapisu...Cchyba ze jest
          to b prosze o namiary...

          ???
          • Gość: ps Re: Psycholog pomaga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 14:35
            istnieją poradnie i wizyty w poradniach psychologicznych a także dziennych
            oddziałach klinik psychiatrycznych w ramach NFZ, np.
            Warszawa Instytut Psychiatrii i Neurologii ul. Sobieskiego 9 lub też poradnie
            zdrowia psychicznego np. ul. Nowowiejska 27
            poradnie zdrowia psychicznego działają w wielu miastach, wysttarczy odwiedzić
            przychodnię rejonową i tam zasięgnąć informacji
            pozdrawiam
            • Gość: Aga Re: Psycholog pomaga? IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 21.06.04, 14:23
              Ps, a Ty nie wiesz, że zaburzenia odżywiania nie są refundowane przez NFZ?Nie
              rób nadziei. Wizyta u psychologa jest KONIECZNA i z pewnością pomaga.Niestety
              władze naszego kraju w XXI wieku i nie uznają bulimii, anoreksji podobnie jak
              hazardu, pracoholizmu, sexoholizmu za choroby godne leczenia. SKANDAL!!!!!!Może
              jednak ktoś się zastanowi i zamiast kraść nasze pienniądze jak w Krakowie
              pozwoli leczyć nam smiertelne choroby!!!!Co Ty Wy na to, by zrobić jakąś akcję
              na NFZ?Jest nas tu tak wiele potrzebujących pomocy, często nie mogących unieść
              ciężaru kosztownego leczenia.........Pozdrawiam Cię serdecznie...Pa!
              • Gość: ps Re: Psycholog pomaga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.04, 14:32
                Istnieje możliwość konsultacji u psychiatry, psychologa w ramach refundacji
                przez NFZ

      • e155 Re: Psycholog pomaga? 24.05.04, 13:33
        sprobuj sie zapisac do czegos co sie nazywa poradnia psychologiczna (?).
        powinno to chyba byc przy kazdej przychodni, albo przy wiekszych.

        a do psychologa szkolnego... chyba lepiej nie isc.
        No chyba ze widzisz, ze to fajna i madra osoba, ale ja mam inne doswiadczenia
    • Gość: Tygrysek Re: Psycholog pomaga? IP: *.am.lodz.pl / *.am.lodz.pl 24.05.04, 20:09
      czesc :) ja jestem w takiej samej sytuacji jak Ty - dokladnie. mam 25 lat i od
      7 lat wymiotuje. mam 174 cm wzrostu i waze ok 58 kg z wahaniami. tez mam
      strasznie dosc, ale juz od 1,5 roku lecze sie. sama zglosilam sie do psychiary,
      bo bulimie leczy sie na oddziale psychiatrycznym-wcale mi nie bylo latwo
      siedziec tam na korytarzu samej i czekac na wizyte-ale to mi pomoglo-
      najbardziej widok slicznych dziewczyn ktore czekaly tam obok mnie-pomyslalam,
      ze jak takie swietne dziewczyny moglu sie wpakowac w cos takiego?????? a potem
      stwierdzilam ze przeciez ja zrobilam dokladnie to samo nie wiedzac kiedy. to
      jest straszbie trudne0wiem, ale zrob to samo-na serio- bedzie dobrze :) ja
      swoim rodzicom powiedzialam, choc przez 5 lat sadzilam ze sama musze sobie z
      tym dawac rade a tak nie jest -od razu bylo mi lepiej ze nie jestem z tym sama -
      naprawde dobrze mowic o tym i na seio z tym walczyc. nie powiem ze wraz z
      polknieciem pierwszej tabletki wyleczylam sie- nie - mam sesje i jest gorzej i
      mam dosc-ale ide jutro spowrotem do p. doktro i umawiam sie do psychologa-chce
      byc zdrowa i miec normalna wlasna rodzine, a nie dajac sobie ze soba rady nie
      bede mogla byc z nikim-trzymaj sie i wiedz ze nie jestes sama-ja jestem z
      toba :) w razie czego napisz do Tygryska-to bede wiedziala ze to do mnie -bede
      cie wspierac.bedzie dobrze-jesli bedziesz potrzebowac jakis inf.-pomoge
      chetnie :)
    • Gość: soulshine Re: Psycholog pomaga? IP: *.uz.zgora.pl / *.uz.zgora.pl 18.06.04, 18:45
      Do szkolnego psychologa nawet nie idz bo to nie odpowiednia osoba. Kiedy
      przestałam sobie dawać radę sama to po prostu poszłam państwowo, ale trzeba
      mieć niezłego farta, rzeby dobrze trafić. Najlepiej, jak odłożysz trochę kaski
      i pojdziesz prywatnie, taka wizyta kosztuje ok. 50 zł,ale się opłaca. Ja już
      sama sie pogubiłam na co ja jestem właściwie chora.dwa tygodnie temu
      powiedziałam rodzicom, ale zanim to zrobilam minęło pól roku. Wiedziałam jednak
      że bardzo chce żyć i zama dłuzej nie wytrzymam nie poradzę sobie.Na anoreksję
      bulimiczną choroję zdaniem lekarza 6 lat. Piszę ze jego zdaniem, bo moim
      zdaniem ja nigdy nie miałam problemu. Ale czy to normalne kiedy człowiek
      wypijając szklanę wody idzie do kibla by to wyrzygać bo boi się że przytyje.
      Podczas napadów obrzarstwa pochłaniałam tak ogromne ilości pokarmów, że czasem
      się zastanawiam jak mój żoładek to wytrzymywał.Kiedy powiedziałam rodzicom to
      zaczeli mnie bardzo pilnować i to chyba w tym wszystkim jest
      najgorsze.Początkowo wydawało mi się, że mama mnie wspiera i jest mi lżej ale
      już drugiego dnia gdy nie zwymiotowałam, wylądowałam w psychatryku, bo nie
      wytrzymałam psychicznie, załamanie depresyjne.Nabawiłam się wrzodów żołądka,
      mam niedobór wielu witamin, powarzne problemy z koncentracją, głęboką depresję
      i ciągle walcze z tym by umieć normalnie jeść. Jestem na lekach , które
      dostałam od psychatry, one pomagają, ale wyleczenie sie z tego gówna trwa
      minimum 2 lata.Warto iść do psychiatry bo potrzebna jest terapia, i nie taka na
      którą pochodzisz zobie miesiąc, tylko terapia na którą chodzi się miesiącami a
      czasem latami. Najgorsza myśl to ciąża. Jak mam mieć dziecko skoro boję się
      przytyć? Wiem że do póki nie wyleczę się z tej choroby to nie będę mogła mieć
      dziecka, bo może nastąpić nawrót dlatego że się przybiera na wadze i takie
      osoby jak ty czy ja zaczynają siebie nienawidzieć za przybywające
      kilogramy.Moje życie kręci się wokól tego że wciąż liczę ile zjadlam, co
      zjadłam, albo czy wogóle coś zjadłam. wymiotowałam po ok 14 do 15 razy
      dziennie, potrafiłam zjeść nawet smalec z lirowego słoika, a potem wymiotowałam
      tak że plułam krwią. Nienawidziłam się za to że jem a potem jeszcze bardziej za
      to że wymiotuję. codziennie obiecuję sobie że przeżyję ten dzień normalnie, że
      będę sie odżywiać jak inni, ale to czcze gadanie. Są takie momenty gdy głodzę
      się przez 2 lub 3 dni a potem znowu napady jedzenia i wymioty. Wiele razy
      miałam ochotę umrzeć, zasnąć i się nigdy nie obudzić. Teraz jest mi okropnie
      ciężko bo podjęłam się walki z tym wszystkim. Samo pójscie do lekarza cie nie
      wyleczy,bardzo dużo zalerzy od ciebie. Jest to kórewsko ciężkie, ja walczę
      dopiero 3 tygodnie i podczas tego okresu ciągle wymiotowałam choć nie tak
      często, i miałam dni przerwy, co mi się wcześniej nigdy nie zdarzało.Czuję się
      jak strzęp człowieka, jak cień.Isz so lekarza zanim nie będzie za póżno ale
      najpierw znajdz mtakiego który naprawdę bi pomoże.nie mam internetu w domu ale
      jeśli będziesz miała jakieś pytania to pisz a napewno ci odpiszę
      (soulshine@02.pl)
      ja też potrzebuję kogoś do pogadania, ludzie którzy nie przeżyli tej choroby
      nigdy tak naprawdę cię nie zrozumieją ,choćby nie wiem jak bardzo sie starali,
      najlepiej jest gadać z kimś kto przeżywa to samo . bo jak wytłumaczysz ludziom
      wymioty, niejedzenie i to że nie możesz normalnie jeść? jest cięrzko im to
      wytłumaczyć, wiem bo to przechodzę pozdrawiam i powodzenia mam nadzieję że ci
      zię uda. trzymam kciuki
Pełna wersja