a ja wygram z tym piekłem

04.06.04, 18:28
a ja będę walczyć z tą chorobą, wygram z bulimią, jeśli nie sama to przy
pomocy psychologa... uświadomiłam sobie że mam problem, muszę z nim wygrać,
nie poddam się, będę kochać siebie
będę
będę
będę
każdy cm mojego ciała, każdą grudkę i faldkę
będę
będę
będę
zbuduję od nowa swoje poczucie własnej wartość
odejdę od faceta przy ktorym nie mogę rozwinąć skrzydeł, któremu nie mogę
powiedzieć całej prawdy o sobie, bo i tak nie zrozumie
będę żyć pełnią życia
BĘDĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • amarantowa_poziomka Re: a ja wygram z tym piekłem 04.06.04, 20:49
      Angie 99 -:) I nie odkłądaj tej decyzji, przed Tobą całe życie, a jakie
      zadowolenie z osiągnietego celu -:) Warto, warto, warto :) Uwierz w siebie,
      choć na początku nie będzie łatwo, ale wygrasz -:)Powodzenia -)

    • Gość: Alena Re: a ja wygram z tym piekłem IP: 62.233.185.* 05.06.04, 09:14
      jestem z toba i trzymam kciuki, z tego przeciez chyba w koncu mozna wyjsc!!
    • Gość: ewa Re: a ja wygram z tym piekłem IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 05.06.04, 10:26
      ja tez bede walczyc z nerwica, chocby cale zycie, nie poddam sie!!!
      • Gość: Agucha Re: a ja wygram z tym piekłem IP: 82.139.13.* 05.06.04, 12:15
        a walcz kto wie może się uda, jeśli będziesz miała wsparcie. Mi się udało i nie
        wątpię że Tobie też się uda, bo bulimia czy anoreksja to jedna cholera jedno i
        drugie prowadzi do zniszczenia do smierci.
    • angie99 Re: a ja wygram z tym piekłem 05.06.04, 20:09
      zrobiłam pierwszy krok...
      odeszłam od mojego partnera... nie rozumiał mnie... a może to moja wina, może
      mnie nie da się zrozumieć i teraz jużw ogóle będę sama jak palec.. bo
      przyjaciele to nei to samo... może właśnie zakończyłam związek który było nie
      taki jak mógły być z mojej winy... a to wszytko przez panią b.
      jest mi strasznie źle... teraz już nie jesem pewna czy dobrze robie...
      źle mi
      źle mi
      źle mi....
      jak to boli :-(....
      • amarantowa_poziomka Re: a ja wygram z tym piekłem 05.06.04, 20:53
        To dobrze, że zrobiłaś pierwszy krok. Od czegoś trzeba zacząć, a bardzo często
        najtrudniejszy jest właśnie początek. I nie obwiniaj siebie, gdyby z Twoim
        partnerem układało się tak jak byś chciała, nie miałabyś takich dylematów.
        Zaczynaj od nowa, innym się udało, to i Tobie sią uda -:) Całe życie przed
        Tobą -:) Jest deszcz, jest i słońce. A dla Ciebie słońce jescze będzie świecic,
        i to tak jak się nawet nie spodziewasz -:)
    • angie99 Re: a ja wygram z tym piekłem 07.06.04, 14:33
      kolejny dzień walki... 4 dzień bez rzygania, szkoda ze nie 4 dzień akceptacji
      siebie( no ale wierzę, że ta przyjdzie z czasem)... chciałam omijać wagęz
      daleka, najchętniej bym ja wyrzuciła z domu.. moja obsesja... dzisiaj z
      przerażeniem zauważyłam, że wskazówka poszła o 0.5 kg do góry... była piata
      rano, byłam naczczo a chciałam rzucić się do kibla i wymiotować...
      koszmar...
      ale walczę, obiecałam sobie, że zawalcze o siebie, że się nie poddam...
      zobaczymy
      • Gość: Ola Re: a ja wygram z tym piekłem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.04, 15:15
        ja na szczęscie wagi nie posiadam...a to jest bardzo dobre. Także radzę Ci,
        Angie, pozbądź się jej, bo moim zdaniem, trudniej będzie wyjść tej matni...
        pozdrawiam
    • angie99 Re: a ja wygram z tym piekłem 07.06.04, 15:25
      q*** mać :-(... i pierwsza potyczka zaliczona... opanowałam się dopiero po 5
      min... trochę za późno... :-(...
      • Gość: ewa Re: a ja wygram z tym piekłem IP: 62.181.161.* 07.06.04, 15:47
        bądź dzielna i pamiętaj, że niebo nie nachla się nad nami, by się nami bawić,
        leczby nas podziwiać, gdy będziemy się podnosić!
        • iiifa Re: a ja wygram z tym piekłem 08.06.04, 13:57
          jestem z Tobą Kochana, wierzę, że Ci sie uda, bo mam taki sam problem. Dużo
          razy mówiłam sobie, że z tym koniec. Ale to nie jest łatwe... wczoraj wieczorem
          wymiotowałam (oczywiście zrobiłam tak ze zostałam sama w domu - a wtedy to moja
          choroba jest jak w raju) dwa razy, a dziś jestem zapuchnięta - no masakra no!!
          Nie chce tego więcej robić! Chce ładnie i zdrowo wyglądać! Ale nie chce
          przytyć... ja też mówie stop. Ale jak będzie ???
          Zastanawiam się czy nie powiedzieć o tym mojemu facetowi (jesteśmy razem od 2
          tygodni) ale boje się. Może i mnie zroumie ... ale nie chce, żeby wiedział o
          tym co robie - wstydzę się tego cholernie!!
          MOJEJ BULIMII MÓWIE NIE :(
          • angie99 Re: a ja wygram z tym piekłem 08.06.04, 16:59
            witaj :-)... u mnie jest tak samo, gdyby nie fakt ze mieszkam z rodzina to moj
            problem rozroslby sie juz do rozmiarow calkowitego braku kontroli nad soba... u
            mnie jest tak samo- jestem sama- moja choroba czuje sie jak w raju... nie moge
            sie wtedy opanowac zeby nie zjesc bo mam swiadomosc ze wyrzygam...
            a co do faceta.... w sobote zakonczylam 9 miesieczny zwiazek z facetem, m. in.
            przez moje problemy( chcialam napisac przez bulimie, to chyba dobry znak,
            jeszcze troche i sama sie przed soba bede umiala przyznac ze ja mam), uwazam ze
            zrozumienie ze strony faceta jest bardzo wazne, oczywioscie on nigdy niue bede
            wiedzial jak to jest... nikt kto tego nie ma- nie bedzie wiedzial...niezwykle
            wazne jest tez zeby czuc sie przy nim naprawde szczesliwa, zeby czuc ze sie
            rozwijasz... ja sie tak nie czulam... z reszta to bardzo skomplikowane... mam
            nmadzieje ze postapilam dobrze... i ze wkrotce sie o tym przekonam-
            postanowilam zawalczyc o swoje zycie a on stal mi na przeszkodzie... dla niego
            nie istanial problem, jego zdaniem nie bylam gruba, a to ze nie mialam ciala
            super modelki to juz trudno sie mowi... a to chodzi o to zey przy swoim facecie
            czuc sie jak supermodelka, nawet jesli jest sie daleka od idealu( nota bene
            wygenerowanego komputerowo)

            powiedzialam o tym swojej przyjaciolce, odkad ona wie to jest mi latwiej,
            zaczynam mowic o tym ze mam problem, bo chce z niego wyjsc... i co z tego ze
            ona do koinca nie rozumie, czesc rzeczy jej tlumacze, staramy sie wspolnie
            zrozumiec co spowodowalo w danym moemcie u mnie "atak" depresji, obzarstwa,
            rzygania etc. wreszcie dostrzeglam ze problem lezy nei w mojej wadze tylko w
            mojej glowie... ze nie jestem tak gruba jak mi sie wydaje bo sa grubsze i jakos
            zyja szczesliwie...
            dzisiaj tlumaczylam jej( ja siedzac w szkole mialam ochote wybiec gdzies i
            jesc, jesc, jesc) ze kocham jesc, i nie chodzi tutaj( tak jak ona to odbierala)
            i najadanie sie... mowilam jej ze poprostu kocham sam moment jedzenia, kiedy
            czuje sie spokojna i szczesliwa... a potem poszlysmy razem na chinszczyzne...
            jadlysmyu z jedengo talerza, cieszac sie i delektujac ta chwila... a pozniej
            dluuuugo wracalysmy do domu... chodzilo o to zebym sobie uswiadomila ze po
            zjedzeniu nawet duzej ilosci jedzenia nie trzeba czuc wyrzutow sumienia, ze
            nawety czasami najedzenia sie do granic mozliwosci nie jest niczym zlym...
            hehe zrobiłam kolejna dluga dygresje....
            glownie chcialam napisac o tym ze, ze powinnas powiedziec swojemu facetowi o
            tym co sie z toba dzieje, ale jednoczesnie dokladnie mu wytlumaczyc ze bulimia
            to nie tylko rzyganie i caly ten "obrzadek" ze to przede wszytkim choroba
            psychiki, ze nie akceptujesz siebie, ze jedzenia pozwala rozladowac stres, i
            dyskomfort psychiczny...
            pozdrawiam goraco :-)
            • iiifa Re: a ja wygram z tym piekłem 09.06.04, 12:13
              to jest dokładnie tak!! Nie czuje głodu, chce poprostu tak jakby ciągle coś
              rzuć i połykać i to nawet nie muszą być smakołyki! Oczywiście na początku tak
              było: czekolady, chipsy, wafelki, ciasta... natomiast teraz wystarczy mi zupa,
              jogurt, owoce, mięso, pierogi (tłuste pierogi). Napisałaś o analizowaniu
              momentu, w którym masz atak, co go powoduje? Nigdy się nad tym niezstanawiałam.
              Ale są to dwa rodzaje: "zaplanowany" wykombinuje ze będę sama w domu (chociaż
              przez 20 min.), i taki, który powstaje nagle, gdy coś zajadam, nagle jem więcej
              i więcej (niż zaplanowałam) i nie pozostaje mi nic innego jak zwrócić co
              zjadłam - bo przecież w ten sposób nie przytyje.
              Jeśli chodzi o chłopaka - na razie się wstrzymam dam sobie jeszcze troszkę
              czasu. Dziś będę sama w domu już to wiem. I tak bardzo chciałabym nie robić
              tego co zawsze... cały wieczór mam zamiar pisać pracę (nawet noc) i mam
              cichutką nadzieję, że się uda... :(, przecież to zależy TYLKO ODE MNIE !!!! :(
              • Gość: iga_iga Re: a ja wygram z tym piekłem IP: 62.233.232.* 09.06.04, 13:19
                będę w domu cały wieczór i noc..
                wyszłam z tego gówna i wiem, że można!
                gdybyś miała jakies głupie pomysły, napisz do mnie na gg
                8927156

                trzymam kciuki
                pozdrawiam
              • angie99 Re: a ja wygram z tym piekłem 09.06.04, 16:30
                No wlasnie, zaplanowany i nie... tez tak mam...
                co smieszniejsze ja nie lubie slodyczy, dlam nie moglby nie isteniec, ani
                czekolada, ani batony, ani chipsy.. ani nic takiego...
                ale kanapki, pierogi, makarony z sosami... i wszystko wszystko wszystko...
                moje gg jakbyś chciala pogadac 1649458...

                • iiifa Re: a ja wygram z tym piekłem 09.06.04, 16:43
                  otrzymałam telefon od przyjaciół i możliwe że dziś do mnie wpadną. Więc
                  pierwsza myśl - fajnie, jade do domu, posprzątam troszkę jakieś zakupy i będzie
                  miło, a druga myśl - co z moim obżarstwem i jego zwrotem. Czy zdążę zrobić to
                  zanim przyjdą... ale nie bo przecież będę opuchnięta. Jest jeszcze inna myśl -
                  może jednak nie przyjadą... ? To jest okropna choroba! Ona mną manipuluje!
                  Jako że jestem na tym forum obiecuje, ze nie zrobie dziś nic głupiego. Będę
                  twarda! I cały długi weekend postaram się wytrwać. W poniedziałek dam znać jak
                  mi się to udało. Pomocy! Miłego weekendu dziewczyny. Trzymajcie się :-)
                  • angie99 Re: a ja wygram z tym piekłem 09.06.04, 17:32
                    trzymam kciuki :-) za ciebie, za siebie i za nasz wszytkie :-)
                    jak już drugi dzien bez rzygania :-)
    • Gość: laney88 Re: a ja wygram z tym piekłem IP: *.alfa / *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 22:08
      ...jak wspaniale słyszeć ze chcesz z tym skończyć...ja też "próbuje"...
    • angie99 Re: a ja wygram z tym piekłem 12.06.04, 23:59
      to znowu ja... trzeci dzien bez rzygania... dzisiaj tylko niewinna tabletka na
      przeczyszczenie na noc...ogolnie jestem od tzrech dni strasznie zajeta,
      przyjechaly dzieicaki z domu dziecka ktorymi sie opiekuje (18 nascioro ;-D) i
      nie mam czasu na mytslenie o sobie... ale jest tez negatywna strona... duzo
      stresu, duzo zabiegania i strasznie duzo jem.. boje sie ze jak wyjadu i stres
      opadnie... tempo zycia zmaleje, to powroca ataki i to ze wzmozona sila...
      ps. w paitek mialam napad, i postanowilm go zwalczyc... nim dobieglam do kibla
      zlapalam za tel i zadzwonilam do pierwszej lepszej osoby ktora byla w domu i
      gadalam o glupotach ze 30 min az poczulam ze dyskomfort psychiczny minal... :-
      D, mi pomoglo, moze warto wyprobowac...
      buziaczki ;-)
      muchos besos y abrazos
      • iiifa Re: a ja wygram z tym piekłem 14.06.04, 10:57
        Jest poniedziałek... weekend minął nadzwyczaj dobrze jeśli chodzi o moją
        chorobe. Niestety w środę nie wytrzymałam... ale za to czwartek, piątek,
        sobota, niedziela - 4 dni!!!! - pięknie. Dodatkowy plus tego wszystkiego to
        fakt iż miałam do tego okazje, byłam większość czasu sama w domu. Udało mi sie
        i mam nadzieję, że wytrwam. Wczoraj wieczorkiem, nie powiem bo myślałam o tym,
        ale jakoś się udało. Będę szczęśliwa jeśli ataki nie będą się pojawiać.
        Mam nadzieję, że z tego wyjdę...
        Pozdrawiam!! (w sumie zadowolona jestem i mam nadzieję, że to początek powrotu
        do normalności)
        • angie99 Re: a ja wygram z tym piekłem 14.06.04, 15:12
          mhhhhh... mam nadzieje ze ci sie uda... ja wytrwalam 4 dni... i dzisiaj juz
          nie... zaczynam watpic ze potrafie przestac... a co dziwniejsze, przed atakiem
          mam wrazenie ze moglabym tego nie robic, ale...... no wlasneio ale robie....
          kontroluje siebie i swoje rzyganie, ale znowu polecialam do kibla... znowu boli
          mnie gardlo....
          jeszcze wczoraj czulam sie dobrze w swoim ciele, doszlma do wniosku ze nie
          jestem wcale za gruba, tylko troszke pocwiczyc i bedzie ok...
          a dzis... troche stresu w szkole... dolek psychiczny na punkcie wynikow... i...
          wszystko wrocilo....
          szkoda... zaczynam walke od nowa, ale chyba powoli brakuje mi juyz zapalu do
          walki z pania B......
          • Gość: jakaś Re: a ja wygram z tym piekłem IP: *.aster.pl 14.06.04, 15:50
            jak brzmi temat: "a ja wygram z tym piekłem", więc próbuj, nie poddawaj się!!!
            wiem, że to nie jest łatwe.. ale staraj się.. dzięki temu poczujesz się
            lepiej.. że robisz wszystko co w Twojej mocy..
            trzymam kciuki;)
            • iiifa Re: a ja wygram z tym piekłem 14.06.04, 16:29
              Angie, wierze i wiem co czujesz. Ja na ten moment jestem twarda, ale wątpie
              żebym wytrzymała długo - bardzo tego chce!!
              Dziś miałam mało jeść ale w pracy było ciasto itd. więc trochę się objadłam.
              Tak bardzo chciałabym dziś już nic nie jeść ale wątpie - po prostu nie
              wytrzymam. Mam tylko nadzieję, że obędzie się bez wymiotów.
              Próbuje sobie to tłumaczyć w ten sposób: nie jestem gruba - jestem normalna,
              natomiast wymiotując dopiero robię się brzydka - jestem zapuchnięta, oczy mam
              jak worki itd. Więc teraz powinnam wybrać wyglądać ładnie czy się męczyć (bo w
              sumie powiedzmy sobie same: co nam daje to wymiotowanie??? - to że znów możemy
              zjeść mnóstwo rzeczy - ale po co?? Przecież nasze życie się nie kończy - możemy
              to zrobić jutro, za tydzień... przecież przez to wymiotowanie nie chudniemy!!
              Wręcz przeciwnie ja się czuje opuchnięta i ciasno mi w spodniach.
              Mam nadzieję, że wytrzymam. Dziewczymy razem możemy zdziałać więcej!!
              Pozdrawiam!
    • angie99 Re: a ja wygram z tym piekłem 17.06.04, 10:31
      mhhh kolejna próba, kolejny 3 dni bez... i nadchodzą kolejne momenty
      zwątpienia... Przez ostatnie kilka dni doszłam do wniosku, że nie jestem za
      gruba, chudzielcem też nie jestem, ale było mi dobrze z tym jak wyglądam... a
      od wczoraj... znowu obsesja na punkcie wagi... jeszcze nie rzygam... jeszcze
      nie odchudzam się... ale znowu zaczynam sięba, że będę tłusta... i okropna...
      że jesem gruba w porównaniu do innych kobiet... znowu czuję sięsamotna...
      paradoks- samotna wśród tłumu... nikt mnie nie podejrzewa i taskie
      uczucia... "taka piękna, zdolna, tylu ma znajomych i tyyyyyle robi"... i co z
      tego... ja się nienawidzę... znowu... a już wydawało mi się, że zmądrzałam i
      pokochałam siebie....
      • iiifa Re: a ja wygram z tym piekłem 17.06.04, 11:26
        Angie, czytam twoje posty i zastanawiam sie czy u mnie jest podobnie.. dochodzę
        jednak do wniosku ze nie. To nie jest tak że siebie nienawidze, ze jestem
        okropna itd. Wiem (moze to zabrzmi głupio i zaruzumiale, ale chce być szczera)
        że jestem atrakcyjną dziewczyną, że zwracam na siebie uwagę. Ale nie chce
        przytyć. Cokolwiek zjem - wydaje mi sie ze przez to przytyje. Szczególnie po
        południu. To jest tak obsesyjnie głupie ze mam tego dość. Inni jedzą i nawet
        nie zastanawiają sie ile i o jakiej godzinie. A ja w głowie mam non stop: ok
        zjem - chętnie, ale musze zwymiotować, bo przytyje!!
        To jest tragiczne. PS. Wczoraj wieczorem znów wymiotowałam. Potem jeszcze dwie
        kanapki i poszłam spać - co to mi dało??? - dosłownie nic porzytecznego. Dziś
        mam zapuchnięte oczy i do tego na pewno nie schudłam, a może nawet wręcz
        przeciwnie... ratunkuuuuuuu!!!
    • angie99 Re: a ja wygram z tym piekłem 17.06.04, 15:21
      byłam na zakupach... kolejne załamanie... gdy usłyszałam " nie nie mam spodni
      30 na 32, nie nei 30 na 32 też nie, u mnie są tylko MAŁE rozmiary", miałam łzy
      w oczach... boże jak ja nienawidzę siebie, niezoszę swoich nóg, tyłka, brzucha,
      rąk.. niczego w sobie nie toleruje...... nałykałam siętabletek, już nic dzisiaj
      nie będę jadła... schudnę, będę nosiła najmniejszy rozmiar!! wszytko będzie na
      mnie dobrze leżało... żadnych obcisłych i dopasowanych rzeczy... nie będęjuż
      musiała prosic o większy rozmair... będę piękna... każdy facet będzie sie
      oglądał za taką figurą...
      • iiifa Re: a ja wygram z tym piekłem 17.06.04, 15:39
        Angie? co ty wyprawiasz??? Nie można się tak katować.
        Faceci nie lecą na chuderlaków. Wiem bo byłam chuderlakiem kiedyś...
        Bardzo chciałabym Ci pomóc ale nie bardzo wiem jak.
        Wiesz jakie ja mam myśli w głowie: non stop myśle o jedzeniu, co tu zjeść, co
        zjem jak wrócę do domu, co będzie samczne itd. najchętniej bym nic nie jadła -
        to schudnę, ale nie potrafie, ja poprostu uwielbiam jeść!!!
        Jakbyś zapytała co robiłam wczoraj po pracy - to jedyną i prawdziwą odpowiedzią
        będzie: jadłam, po prostu jadłam, no i między czasie opracowałam dwa
        zagadnienia do szkoły... a wiesz ile mogłabym zrobić gdyby nie to? Mogłabym
        posprzątać, spotkać sie z kimś, ale nie !! ja wolałam jeść. Potem jedno
        wymiotowanie i jeszcze kanapeczki bo do rana nie wytrzymam. Co ja mam z tym
        zrobić??? Ja sama sobie z tym nie poradze!
        Zaraz chyba powiem o tym siostrze, bo inaczej nie wytrzymam. Boje sie że ona
        mnie nie zrozumie... tak mi źle
Pełna wersja