theniebiesky
03.12.04, 12:14
od kilku miesięcy czytam Wasze forum i czasami myślę że nie jest ze mną tak
źle, a czasem ze wręcz przeciwnie, zwłaszcza jak sie napcham, zwyrzygam i
pójdę na balkon zapalić, zastanawiając się czy aby pozbyłam się wszystkiego-a
na więcej prób nie mam siły narażać swojego gardła i - oczywiście- chcę miec
jak najmniej opuchnieta twarz, o ile to w ogóle możliwe przy takim
rewelacyjnym trybie życia. Mam 26 lat, po raz pierwszy zwymiotowałam w wieku
13 lat najgorszy okres to chyba liceum - nieprzystosowanie, toksycznie
histeryczna matka i takie tam. Kiedy poszłam na studia niby było lepiej- moze
wiecej sie dzialo a moze szkoda bylo mi kasy no nie wiem teraz jak to pisze
widze jakie mam dziury w głowie. ale teraz nie moge dac sobie rady. były
okresy ze nie mialam zachowań bulimicznych nawet rok natomiast obsesji na
punkcie jedzenia nie mogłąm sie pozbyc nigdy, czasami mysle ze to dlatego ze
nie jestem szczesliwa wtedy uciekam w swoj jedzeniowy swiat, przez to stałam
sie osobą ma maxa sztywną wyobcowaną beznadziejną bez przyjaciól w chwilach
wisielczego homoru zastanawiam sie jakim cudem udalo mi sie zlapac męża
(który oczywista nic nie wie) nie mowiac juz o tym co on we mnie widzi - i
nie chodzi tu o fizycznosc.