Moje życie zaczyna się po raz trzeci!!!!!

    • fiona83 .......nigdy nie przestawajcie watpic w sens zycia 09.03.05, 08:51
      .................wierzcie mi. Fiona wam to mowi. Mimo wszystkich cierpien,
      niepowodzen, dolkow - warto zyc. Mnie jest zle, wiecie czemu. "D" wrocila, mimo
      iz jej nie zapraszalam. I mimo ze znow codziennie na dzien dobry i dobranoc
      zanosze sie placzem, wracaja lęki..........to i tak warto zyc. Obudziłam się i
      zobaczylam słońce - ichoć w środu serce ze smutku mi ściska to , nie uwierzyce,
      płacząc uśmichałam się do tego słońca. Ono nigdy nas nie zostawi, pamiętajcie
      moje Boby. Walczcie, chocby juz wszelka nadzieja w was wygasla. Walczcie, jak ja
      walcze.
    • fiona83 Wygrywam babeczki wygrywam!!!!!!! 12.03.05, 08:44
      ..... z ta wstretna deprecha!!!! Dzis z mym milym wybieramy sie do kina i na
      ogromne cappucino w kawiarni. Jezeli chodzi o brzuszek to nadal pracuje wzorowo
      - juz zapomnialam jak musialam sie meczyc z senesem, alaxem itp. Widzicie -
      zawsze trzeba miec nadzieje - ja myslalam ze depresja po raz 7 mnie pokona a
      tu.......ZONK:-) to ja jestem gora:-----------))))))) Wczoraj moje kochanie
      glaskal mnie po cialku i powiedzial ze kocha je nad zycie, ze jest cudowne,
      ponetne i .....po prostu wspaniale. To jeszcze nic. Wiecie co w tym wszystkim
      jest najwspanialsze?????? to, ze ja tez tak o sobie mysle::::::-------))))))
      BUzialki babeczki i ucha do gory!!!!
    • fiona83 Przegrywam z depresją........... 14.03.05, 12:57
      ......i to na calej linii. Trzymajcie kciuki mimo wszystko.........
      • 30stka Re: Przegrywam z depresją........... 14.03.05, 13:26
        Fiono, ja trzymam za Ciebie kciuki. Depresja nie jest łatwa do pokonania, a ta
        pogoda też nie sprzyja dobremu nastrojowi. Ja również nie mogę doczekać się
        wiosny, słoneczka, spacerków w zielonym parku... eeeeech... Nie dawaj się po
        prostu i walcz z wszystkich swoich sił!!!
        Pozdrawiam serdecznie,
        Magda
    • fiona83 Grypa jelitowa to nie jest to..... 15.03.05, 06:05
      ......co tygrski lubia najbardziej:---( Wspolczuje wam wszystkie bulimiczki. Ja
      przy tej glupiej grypie 2 razy zwymiotowalam i to spokojnie starczyloby mi do
      konca swiata. A jezeli chodzi o depresje to wczoraj byl kryzys i to powzny ale
      moj mily byl przy mnie, rozkazal otrzepac skrzydelka, zjesc kawalae czekolady na
      wzmocnienie i.....zadzialalo. Dzis wstalam co prawda w kiepskim stanie ale
      wstalam. Boby sie niedaja, nie daja, nie daja.......Fiona wam to jeszcze
      udowodnia. Obiecuje.
      Buzialki!!!!!!

      Zycie jest piekne, piekne jest zycie nie wierzycie - uwierzcie, uwierzcie jak
      nie wierzycie.....
      • yesstem Depresja... 15.03.05, 09:28
        ...to także mój problem. Też ją leczę i staram się pokonać. Widzę ostatnio
        nieznaczną poprawę, więcej się uśmiecham, mam więcej energii, ale wciąż
        przychodzą takie momenty każdego dnia, że się załamuję i ogarnia mnie całkowita
        rezygnacja, niemoc, w konsekwencji przeważnie ląduję nad kibelkiem niestety.
        Ale będzie jeszcze pięknie, nie przestaję w to wierzyć, patrzę za okno, widzę
        słoneczko, piękne niebo i od razu nastrój mi się poprawia. Pozdrawiam wiosennie!
    • madzia19823 Re: Moje życie zaczyna się po raz trzeci!!!!! 15.03.05, 20:09
      Cześć Fiona, właściwie problem z anoreksją mam już za sobą od jakiegoś pół roku(chociaż mówią że to jest choroba na całe życie), ale chiałam zapytać Cię jak czułaś się w czasie terapii hormonalnej( bo mniemam że okres opóźnił się o wiele miesięcy tak jak u mnie było to ok. 1,5 roku), czy miałaś jakieś specyficzne objawy, jakieś ataki głodu czy coś w tym stylu, i co to za budowę "brzuszka" prowadzisz, bo mam wrażenie że z moimi jelitami też jest jeszcze coś nie tak:)Czy możliwe że i one w czasie odchudzania odmówiły mi posłuszeństwa?Pozdrawiam.... (Wyleczona)mojegg:9569561
      • fiona83 Do Madzi.... 16.03.05, 06:10
        ....cześć słoneczko. Pół roku po to na razie krótki staż ale trzymam kciuki ze
        wytrzymasz. Najgorszy jest pierwszy rok a potem to juz leci:----)Nie stosowano u
        mnie terapi hormonalnej bo po okolo 2 miesiacach od momentu kiedy zaczelam
        normalnie jesc okres sam wrocil. Teraz mam go jak w ksiazce - rowniutko co 28
        dni. Jezeli chodzi o brzuszek a wlasciwie jelita to czytalas w watku ze kilka
        lat bylam ualezniona od srodkow przeczyszczajacych - nie dlatego ze chcialam bo
        to bol nie do zniesienia, ale dlatego, ze nie bylo innego wyjscia:---((( Az w
        koncu lekarka odkryla Colon C - naturalne lupinki czegos tam z kulturami
        bakterii- pije sie to 2 lyzeczki na szklanke wody. Pomoglo po tygodniu
        stosowania. Juz ponad miesiac nie pije tych przeczyszczajacych swinstw i Colon
        tez odstawilam bo organizm sam sie wyregulowal. Jezeli chcesz uzyskac
        szczegolowe odpowiedzi na jakies krepujace pytania napisz mailika. Buzialki -
        Pozdrawaiam serdecznie!!!!!!!
      • fiona83 To niemożliwe - ale.... 16.03.05, 06:13
        ....znow zaczynam wygrywac z depresja. Moze to byl tylko chwilowy kryzys - oby.
        Jestem Bobem budowniczym wiec nawet jak sie wali to ja to odbuduje na 100%.
        Jejku dziewczyny znow chce mi sie zyc- co prawda moze ten nastroj szybko minie
        ale ciesze sie chwila. Pozrawiam was serdecznie i piszcie do BOBA jak tam wasze
        walki!!!!!!!

    • fiona83 Oto i jestem z powrotek kochane moje:-) 25.03.05, 09:07
      ......i z przerażeniem obserwuje jak nowe duszyczki tu dołączają:---( A co u
      mnie? W porzadku - wyszlam z kryzysu i znow powracam pelna energi i optymizmu.
      Okazalo sie ze to byla tylko chwila<3-tygodniowa> slabosci. Moje kochane bylo
      caly czas ze mna i depresja nie wrocila na calego. A jezeli chodzi o temat swiat
      jak widze czesto poruszany, to opowiem wam jak beda wygladaly moje - moze was
      natchne do podobnego przezywania tego cudownego czasu. Otoz, w niedziele
      wielkanocna przychodzi do mnie cala rodzina: babcie, dziadkowie, moja 6 letnia
      chrzesnica z rodzicami, moj chrzestny i Moje Kochane- w sumie 14 osob.
      Uwielbiam takie chwile kiedy cala rodzina moze byc razem - babcie i dziadkowie
      maja juz swoje lata i niewiadomo ile takich swiat jeszcze spedzimy wszyscy
      razem.Po obiadku razem z narzeczonym biore psiurka i idziemy na spacer do
      parku:-) A w lany poniedzialek ide do przyszlych tesciow swietowac - czyli
      kolejny cudowny dzien. I wiecie co, jeszcze pare lat temu mialam taki sam
      proble, czyli swieta==wielkie zarcie. A teraz swieta==cudowny rodzinny czas, z
      milymi dodatkami, czyli posilkami i deserem. I mimo ze anoreksja caly czas
      gdzies tam sw psychice siedzi, to juz nigdy nie przejmie kontroli - w swieta
      sobie pojem i nie bede miala ani jednego wyrzutu sumienia. jestem tego pewna -
      gdyz to kolejne swieta po wyjsciu z choroby:---) Sloneczka, bedzie
      dobrzemwierzcie mi. BOBY MUSZA POSWIETOWAC;-)
      • stokrotka_88 Re: Oto i jestem z powrotek kochane moje:-) 25.03.05, 18:12
        O hej!A wiesz,ze wczoraj zastanawiałam się czemu tak zniknęłaś.Musisz być
        osobą charakterystyczną,skoro można zauważyć twoją nieobecność.Ja cię w sumie
        od razu zapamiętałam.
        Mam pytanko:Czy ty byłaś chora na anoreksję tylko czy też na b.?Ja mam tylko
        anę,a zauważyłam,że większość tutaj ma ten drugi problem,więc nie wiem czy jest
        sens pisać o moich rzeczach.I jeszcze jedno:jak możęsz to opowiedz mi w skróci
        swoją chorobę i jak udało ci się wygrać.Proszę,to ważne,bo ja też bardzo
        chciałbym z tego wyjść i jak ty bez wyrzutów zjeść choć jedno z tych pysznych
        ciast na święta.Pozdrawiam.PA
      • fiona83 My story once again....... 25.03.05, 18:46
        ...hmmmm.Stokrotko bylam chora tylko na anoreksje - ani razu nie zwymiotowalam.
        Owszem bralam srodki przeczyszczajace ale to zaczelo sie gdy juz prawie nic nie
        jadlam i po prostu jelita przestaly same pracowac bo nie mialy czym:-( Moja
        historia trwala....wiesz powiem ci szczerze ze z biegiem czasu umyka
        ile....Okolo 3 lat. Zaczelo sie od zwyklego odchudzania, bo zawsze mialam
        nadwage<i to nie moj wymysl tylko lekarz stwierdzil okolo 10 kg nadwagi>. Wiec w
        koncu, w klasie bodaj maturalnej postanowilam sie odchudzac. Mature zdalam i
        dostalam sie na wymarzone studia. Wtedy motywacja do chudniecia byla ogromna.
        Najpierw 5kg, 7, wreszcie 10....ale cos dzienego zaczeklo sie dziac bo mimo ze
        juz bylam ok, to ciagle widzialam ta gruba beke i zaczelo sie glodzenie. W sumie
        schudlam 40 kg (97->53). Uratowali mnie rodzice ktorzy od poczatku wiedzieli i
        walczyl o mnie mimo ze ja nie chcialam walczyc no i oczywiscie moje kochane.
        Pokochal mnie gdy nie mialam sily wejsc na 1 pietro na uczelni. Chodzil ze mna
        po psychiatrach, kazal jesc - i wiesz jemu uwierzylam. I nagle w lustrze
        ujrzalam godne politowania kosci obciagniete skora a nie zwaly tluszczu jak co
        dzien. Zaczelam po prostu jesc. Przytylam poczatkowo 18 kg, bo organizm w
        radosci ogromnej lapal kalorie jak tylko mogl. Ale potem przemiana materii sie
        uregulowala i teraz jest 65-68 <w zaleznosci od apetytu w danym czasie>. Juz
        niczego sobie nie odmawiam. I po prostu nie mysle o jedzeniu. Mam mnostwo innych
        rzeczy do roboty. Pomysl - miliony ludzi wcina na naszych oczach rzeczy ktorych
        Ty bys nie tknely ze wzgledu na 1000000000000 kalorii - i nie tyja. BO NIE MYSLA
        O TYM. Jezeli np. czuje ze nie dopinam sie w spodnie - ograniczam kolacje, ide
        na dluzszy spacer z psemm i za pare dni jest ok. NAprawde sie ciesze z tych
        swiat., bo kilka zmarnowalam na plakaniu nad pustym talerzem i zagryzaniu zebow
        ze zlosci i zazdrosci ze inni wcinaja, a ja "biedna" nie moge. Ucha do gory:-)
        Buziaczki. W razi jakich kolwie pytan pisz - choc stwierdzam ze to forum jest
        dobre dla dziewczyn po chorobie a nie w trakcie- taka ma refleksja.
        • stokrotka_88 Re: My story once again....... 25.03.05, 19:11
          Po chorobie,w sensie dla zdrowych?Ja nie jestem w trakcie,można powiedzieć,że
          leczenie z any mam już za sobą(w szpitalu byłam 4lata temu,nie odchudzam się
          juz w ogóle,nie chcę być szkiletem,ba,nawet mimo iż mam wagę odpowiednią wg
          lekarza mogłabym jeszcze ciut przytyć,by wyglądać bardziej"kobieco":).No więc
          niby mam za sobą,ale nie mogę powiedzieć,że jestem zdrowa,bo pozostałosci po
          anie zostały(m.in.nie jem słodyczy i białego pieczywa).Teraz walczę właśnie po
          to by te pozostałości zniknęły i by móc z czystym sumieniem powiedzieć"JESTEM
          ZDROWA.WYLECZYŁAM TO,A NIE TYLKO ZALECZYŁAM".TAk,bym chciał by tak było,ale
          trochę pracy mnie czeka.Pozdrawiam i dzięx za odpisanie.Pa
          • fiona83 Po chorobie....... 25.03.05, 19:24
            ......tzn po wygranej walce. Takie forum pomaga wtedy bardzo bo latwo si
            edzielic doswiadczeniami i wspierac w chwilach kryzysow, bo kryzysy dopadaja
            kazedego - nawet najzdrowszego na swecie. A niestety coz ja czy ty mozemy
            poradzic na te krzyki rozpaczy dziewczyn, ktore 5 minut przed napisaniem posta
            wymiotowaly....Mozna pisac najwspanialsze slowa otuchy - niestety one nic nie
            zdzialaja oprocz chwilowej poprawy nastroju. Ale wierze ze warto pisac.
    • fiona83 Wesołych świąt moje Boby!!!! 26.03.05, 15:34
      ....i pamiętajcie że Bob jest BUDOWNICZY - macie budować swoje szczęście i
      zdrowie a nie je rujnować. Proszę mi się cieszyć i pojeśc sobie ale bez
      obżerania< to do bulimiczek> i bez wyrzutow sumienia <to do anorektyczek>. Niech
      moc zająca będzie z Wami kobitki!
    • fiona83 Bob Budowniczy ma się znakomicie;-----) 05.06.05, 07:41
      ........i żyje coraz lepiej;-) Powrót na studia po urlopie zdrowotnym nie okazał
      się aż tak bardzo straszny i sesja jakoś pójdzie. Nadal jestem z moim kochanym
      szczęściem, który standardowo mnie dokarmia. Ta moja była anoreksja zostanie tak
      samo w nim jak i we mnie - na zawsze...Ale planujemy wspólne życie i dzidziusia,
      bo oboje chcemy miec tradycyjna, kochajaca sie i spokojna rodzine (bo my takie
      chomiczki jestesmy). Co do jedzenia - to wiadomo roznie bywa, ale juz np nie
      chce i co najwazniejsze nie umiem sie glodzic. Mimo iz w chwilach "dolowych"
      mowie czasem - nie bede jesc - to i tak rozsadek zwycieza i te chwile slabosci
      mijaja. Brzuszek tez roznie pracuje, ale Colon C jest wspanialy, naprawde!!!
      Wiekszosc obecnych postow straaasznie mnie zasmuca.......Ale mimo wszystko
      wierze w Wasze zwyciestwo. Mnie sie udalo ;)
      • yesstem Re: Bob Budowniczy ma się znakomicie;-----) 06.06.05, 09:53
        Jakże się cieszę, że wreszcie po zaglądnięciu tutaj widzę jakieś pozytywne
        zwierzenia! Zaglądam tu od czasu do czasu i kiedy czytam niektóre posty (bo po
        kilku mam dość), to czuję nieprzyjemne wibracje w żołądku, nachodzą mnie
        wspomnienia z tego okresu, kiedy intensywnie się tu produkowałam i pracowałam
        na ten dramatyczny i absolutnie patologiczny wydźwięk forum...

        Cieszę się, że sobie dobrze radzisz, że ciągle idziesz do przodu z podniesioną
        głową i starasz się nie oglądać za siebie. Wiem jaka to trudna sztuka, podążam
        tą samą drogą, ale wszystko się da, trzeba tylko chcieć i szukać odpowiednich
        dla siebie rozwiązań.

        Ja zaczynam oswajać jedzenie. Brzmi to dziwnie w wypowiedzi bulimiczki, ale to
        prawda. Dawniej pochłaniałam różne ilości jedzenia, ale dbając o swój
        anorektyczny niemal wygląd najczęściej szybko się go pozbywałam. Teraz jest
        inaczej.

        Przez pewien czas brałam Seronil, trochę pomagał, miałam niezłe samopoczucie,
        rzadziej wymiotowałam. ALE TERAZ JESTEM W CIĄŻY!!!!!! Seronil natychmiast w
        odstawkę, ale nawet spokojnie to zniosłam. Mimo że mąż raczej był niezadowolony
        z faktu i dawał mi to odczuć, mimo że straciłam szansę na pracę (a akurat zaraz
        po odkryciu otrzymałam propozycję!). Musiałam pogodzić się z trudną sytuacją,
        ale też ze swoim apetytem.

        Coraz rzadziej zdarza mi się zwracać po jedzeniu, w zasadzie już nie czuję
        tego wewnętrznego przymusu. Przybrałam na wadze i nie czuję się z tym dobrze,
        ale przyzwyczajam się, w końcu wyglądam jak normalny człowiek (od czego zawsze
        tak uciekałam). Jem tyle, na ile czuję potrzebę, starając się nie przesadzić w
        żadną ze stron, a przybieranie na wadze jest efektem głównie przejścia do
        normalnej diety i służy mojemu zdrowiu. Teraz jem już nie tylko dla siebie.

        Czasem jest mi smutno, czasem się złoszczę, czasem tęsknię do mojej sztucznie
        uzyskanej chudej postaci (jakież to przywiązanie do wyglądu ciała może być
        silne!), ale idę do przodu, ku normalności. Bycie w jakiś sposób niezwykłą,
        rzucającą się w oczy, a nawet budzącą litość u niektórych, a u innych
        zainteresowanie i podziw, przestało być dla mnie ważne, teraz chcę NORMALNOŚCI.

        Pozdrawiam gorąco!
    • fiona83 Znów na chwilkę się pojawiam.......... 21.06.05, 13:52
      ......żeby napisać że nadal jest cudownie dobrze - nie boję się tego mówić
      głośno!!!!! Zaraz zamykam sesję, urządzam urodziny i razem z narzeczonym mykam w
      góry!!!!! Ehhhh, a 2 lata temu ledwo na nogach stałam.....Tak - można wyjść z
      anoreksji ,choć ona nigdy z nas nie wyjdzie. Nadal mam takie jednodniowe odchyły
      że sobie myślę, a może by nie jeść.....Ale potem stwierdzam że na głupszy pomysł
      wpaść nie można i idę coś zjeść. A jeśli chodzi o wagę - nie zmienia się - nie
      tyję, nie chudnę i jem tyle ile chcę i co chcę ;)))) 3mać się Boby ;)

      -------------------------------------------------
      Bob Budowniczy już wkrótce jedzie na urlop ;)))))
      -------------------------------------------------
    • fiona83 Z niepokojem obserwuję... 21.07.05, 15:29
      .....kierunek w którym rozwija się to forum. Jeszcze jakiś czas temu widziałam w
      nim sens - pisały głównie dziewczyny chore ALE zdające sobie w 100% sprawę z
      powagi swojej choroby i chcące wyjść z tego ze wszystkich sił. Obecnie większość
      postów to próba usprawiedliwienia swojej choroby, może chęć potwierdzenia
      "chorego" punktu widzenia pod tytułem "Przecież ja jeszcze nie jestem chora - ja
      się tylko odchudzam". Rzadko zdarzają się posty zdrowego rozsądku (anoresk -
      pozdrawiam - ale uwierz, to i tak walka z wiatrakami). Dziewczyny uwierzcie, że
      nie można wyjść z anoreksji nie zaczynając więcej jeść. Okres też nie jest
      uzależniony od kalorii tylko od składników odżywczych w diecie. Większość z was
      nie przekroczyła 20stki. Posłuchajcie nieco starszej koleżanki po anoreksji i
      uwierzcie - tak jak nie ma diety cud, tak też i nie ma leku cud na anoreksję i
      bulimię. Ale każdy może z tego wyjść. Trzeba chcieć, Ja 2 lata nie chcialam -
      mozliwe ze nie byloby mnie. Uratowal mnie chlopak, ktory nad krawedzia reke mi
      podal i trzyma do dzis. Wkrotce sie zareczamy, potem slub i dzidzius. A czy wy
      widzicie swoja przyszlosc??????

      ----------------------------------------------
      Bob Budowniczy się pakuje :D:D:D:D:D:D:
      ----------------------------------------------
      • anoresk Re: Z niepokojem obserwuję... 21.07.05, 15:47
        Ehh, Fiona
        Czasem do niektórych dociera.Nie wiem ile i nie wiem , na jak długo . Ale masz
        rację , większość postów to dalsze brnięcie w chorobę ,oszukiwanie siebie i
        innych . Wchodzę tu i piszę , żeby nimi trochę potrząsnąć. Chociaż już ( po 2,3
        dniach ) mi się tu nudzi - niewiele dziewczyn potrafi odważnie dyskutowac(
        RITSUKO ), większość po prostu nie odpisuje , gdy piszę coś niewygodnego .
        • sheerley Re: Z niepokojem obserwuję... 22.07.05, 00:05

          anoresk :)

          ja moge z checią z Tobą podyskutować :]

          jeśli tylko masz ochotę...??

          rzuć tylko jakiś odwazny temat :)

          ps. ja juz jeden mam ale najpierw czekam na Twoją odpowiedz (dotyczącą Twojej
          chęci konwersowania z moja osobą :])
          • anoresk Re: Z niepokojem obserwuję... 22.07.05, 08:27
            Ależ oczywiscie :)
            To o czym pogadamy ?:)
            • sheerley Re: Z niepokojem obserwuję... 22.07.05, 09:13
              A dzień dobry:)

              No więc jesli moge to mam taki temat...do dyskusji. Bo wiesz, ja wchodze na to
              forum mniej wiecej od maja - czyli już prawie 3 miesiące...I tak sie
              zastanawiam nad tym - czy jest sens zeby osoba która chce wyjsc z choroby ( w
              moim wypadku jest to bulimia) tu wchodziła.... Bo jednak jakby nie patrzac,
              przez to ze tu bywam to ciągle myslę o chorobie...

              Wczoraj spotkałam się z kolezanką. Poznałam ją rok temu na jednej z grup ...na
              ktore chodzilam. Miała anoreksje, ale już z tego wyszla. kiedy sie wczoraj
              spotkalysmy (a widzimy sie mniej wiecej raz na pól roku) to ja oczywiscie
              zaczełam pytac jak tam u Niej- czy sie trzyma, czy choroba nie wrocila.. I u
              Niej wsyztsko dobrze - jesli chodzi o sprawy jedzenia. dodatkowo powiedziala
              jednak ze w sumie z nikim o tym nei rozmawia- o tej chorobie. Ze tylko ze mną,
              jak sie spotka...bo stara sie o tym nie mysleć. Dla niej to juz po prostu
              przeszlość.

              No i tak zaczełam sie zastanawiać, czy własnie powinnam tak jak ona sprobowac
              zapomnieć...czy wrecz przeciwnie - zyć ze swiadomoscią ze jestem chora,
              wchdozić tu, udzielac się...

              Nie wiem czy mi się zdaje, ale zauwazyłam taką prawidlowosc na tym forum ( choc
              tak jak na początku wspomniałam jestem tu od tylko-albo aż- 3 miesiecy ) ze
              jesli już ktoś zaczyna sobie radzić z chorobą to raczej tu przestaje
              wchodzić...

              Nie wiem... jaki wplyw to forum na mnei wywiera(jakis na pewno ale jakos nie
              umiem tego ani obiektywnie ani subiektywnie zaobserwować:/).

              Ciekawa jestem co Ty o tym myslisz??

              Pozdrawiam
              • anoresk Re: Z niepokojem obserwuję... 22.07.05, 09:46
                Sheerley:)
                Wiesz , wydaje mi się , że jest pewna różnica między twoją koleżnką a tobą .Ona
                nie rozmawia i nie chce rozmawiać o anoreksji , bo ma to ZA SOBĄ . TERAZ nie
                choruje - teraz ma pewnie o wiele więcej ciekawszych rzeczy do roboty niż
                myślenie o żarciu .Ty nadal jesteś CHORA - i nie możesz nawet próbować
                zapomnieć o chorobie . Tym, bardziej , że jest to po prostu niemożliwe.Nie
                myśleć o ED można tylko wtedy , gdy się je wyleczy . A wyleczy się , jak się
                trafi na dobrego terapeutę i będzie się CHCIAŁO wyzdrowieć.
                Co do forum ( jest to moje osobiste zdanie, poparte własnym doświadczeniem),
                ono nie jest dobrym miejscem dla chorującej dziewczyny ; dlaczego ?
                1.Udzielnie się tu ( i nie leczenie się )jest zamykaniem się w świecie
                choroby . Co mogą ci zaofiarować chore dziewczyny ? Tylko swoją chorobę .Od
                czasu do czasu pojawiają się jescze posty jednej z drugą , co to piszą , jak im
                się super rzyga albo głoduje . Choćbyś nie podzielała takich opini , to jednak
                wpływa pewnie na ciebie , jak taka pinda napisze np że ma 170 cm , wazy 45 kg i
                chce jeszcze schudnąć .
                2.Moim prywatnym zdaniem to forum tak naprawdę nie jest za leczeniem. Moim
                zdaniem to forum jest pro-ED.To taka poczekalnia , gdzie można trochę
                poudawać , że coś się ze sobą robi , i być pewnym , że jak się napisze , że
                np "dzisiaj było czysto , zjuadłam 2 jabłka " . chór dziewczynek z radoscią
                przyklaszcze i zakrzyknie " tak trzymaj ".Niestety , nic konstruktywnego z tego
                nie wynika .
                Kiedy podjęłam terapię , taką prawdziwą , z przekonania , wyczyściłam mój
                komputer z wszystkiego co miało związek z chorobą - a linków do forów , ze
                zdjęć itp.I okazało się , że byłam od tego całego chłamu uzalezniona , ze to
                była część integralna mojego ED.
                Przeprowadż eksperyment : spróbuj przez 3 dni chociaż tu nie wchodzić. Anie na
                żadne tego typui inne fora . Poudawaj , że tego nie ma . Jeśli poczujesz ,że
                tego ci brakuje , znaczy że jest to częścią również TWOJEJ choroby i najlepszą
                rzeczą , jaką zrobisz ,będzie to ,że juz nigdy tu nie wrócisz .
                • sheerley Re: Z niepokojem obserwuję... 22.07.05, 11:00
                  Anoresk...

                  No to czas na polemikę:)

                  Oczywiscie co to do sytuacji mojej i mojej kolezanki, któa wyszła z anorki - to
                  sie zgadzam, jest między nami róznica. Bo ja ciągle "walczę" z chorobą a
                  ona...już ma to za sobą. Ale napisałaś :

                  "Nie
                  > myśleć o ED można tylko wtedy , gdy się je wyleczy . A wyleczy się , jak się
                  > trafi na dobrego terapeutę i będzie się CHCIAŁO wyzdrowieć..."

                  Nie wiem czy tak faktycznie kiedys bedzie - ze nie bede mysleć o mojej
                  chorobie. Pare razy slyszałam opinie, ze blumiczka mniej wiecej tak jak
                  alkoholik, na zawsze pozostanie w srodku ... bulimiczką (alkoholikiem) tyle ze
                  juz wyleczoną. Bo widze po Krysi(tej "wczorajszej" kolezance) i innych osobach
                  które wyszly z a lub b, ze one jednak myslą i uwazają na to co jedzą... Czyli
                  tak jakby ich umysł swiadomie bądz nieswiadomie ciągle sprawował kontrole
                  nad ..jedzeniem. Zastanawiam sie jednak czy rzeczywiscie tak bedzie zawsze. Bo
                  co innego jak ktoś od paru lat jest zdrowy (wyleczony) a co bedzie np. za 20
                  lat? Mozliwie ze wtedy już nie bedzie tej kontroli... Ciekawe (nie znam
                  osobiescie takiego przypadku...ale to pewnie tez zalezy od czlowieka, od tego
                  jak gleboko choroba była w nim zakorzeniona, keidy zaczął sie leczyć...itd).

                  No a odnosnie forum... To jesli chodzi o mnie ja jestem juz po "głownym"
                  leczeniu (2 terapie grupowe i kilkka indywidualnych...) i teraz mam tzw.
                  leczenie wspierające. I z tego co wiem są tu osoby które rowniez mają za soba
                  terapie...Ale wiekszośc osob ktore tu trafia SZUKA lekarzy. Czesto są takie
                  posty. Są jednak równiez te posty o ktorych pisałaś...

                  Jednak wg mnie to forum nie jest pro-Ed. Jesli by takie było na pewno bym na
                  nie nie wchodziła. Oczywiscie takie sa moje odczucia. Zwykle gdy napisze tu
                  ktoś nowy - polecamy terapie. A że trafiają tu czasem pindy... no cóz, nie ma
                  na to rady,wypadki chodza po ludziach- i po forach:/

                  Zadałaś tez pytanie "co mogą mi ofiarowac chorujące dziewczyny?"... Hmmm, no i
                  myslę sobie ze coś moga. Zalozyłam kiedyś posta "nasze sposoby na unikanie
                  ataku" - bo chcialam zeby inne dziewczyny podzieliły sie swoimi spostrzezeniami
                  na ten temat. To ze są chore nie znaczy ze nie chcą z tego wyjsc, tez
                  próbują... i mają jakies swoje sposoby (które moze i mogą pomóc innym).

                  Po za tym, czytając niektore posty... myslę sobie czasem tak: "Jak to dobrze ze
                  ja mam juz ten etap za sobą... Jak to dobrze ze byłam na tych wszystkich
                  terapiach i nie meczę sie tak jak one...". Może to zabrzmi glupio, ale czuję
                  sie wtedy silniejsza...:] Choć wiem ze to niezbyt inteligenty sposob
                  dowartosciowania siebie...:/


                  Odnosnie innych for, to nie wchodze na zadne inne. Tylko tu. I zdarza mi sie
                  przez 3 dni tu nei wchodzić - to zalezy od tego czy mam co robić:/. Jak jestem
                  zajeta, to nie czuje potrzeby ... Ale pomyslę nad tym co napisalaś - zeby
                  przestać tu wchodzić... i sprawdze czy bedzie mi brakować tego forum...:)

                  Ale ciekawi mnie w takim razie (bo napisalaś w jednym z postów ze jestes tu 2-3
                  dni i juz Ci sie nudzi) dlaczego Ty tu weszlas? I nadal wchodzisz?:)
                  • anoresk Re: Z niepokojem obserwuję... 22.07.05, 17:43
                    Zgadzam się z tobą , że ED odciskają piętno , które być może zostaje przez całe
                    życie.Ale im dłuższy czas dzieli od choroby i im bardziej bogate i
                    satysfakcjonujące jest życie wyleczonej osoby , tym mniej czasu poświęca ta
                    osoba na myślenie o żarciu.Niestety trzeba być czujnym - mi włączają się chore
                    myśli przy stresach , w samotności , gdy jestem pod presją. Dzięki terapii
                    jednak , radzę sobie z nimi i myśli nie zamieniają się w czyn . Mam nadzieję ,
                    ze z czasem będę miała takich ataków myślowych coraz mniej.
                    Co do forum - ja je czytałam jak byłam chora . I dla mnie było wtedy pro. Nie
                    wiedziałam wtedy dlaczego , dzisiaj wiem - mogłam tu pisać , że coś mi się tam
                    udało albo nie , mogłam się oszukiwać( i robiłam to ), że szukam
                    pomocy.Niestety , część dziewczyn teraz robi to co ja wtedy.
                    " Jak unikacie ataku " ? - na to pytanie można odpowiedzieć w miarę
                    konstruktywnie ale takze zupełnie po " choremu ".
                    Wiesz co , co do mojej tu obeności , to chyba miałam taki kaprys . MAm
                    wakacje , czasem nie mam co czytać( pochłaniam książki jak odkurzacz ),więc
                    wchodzę na fora różne i skrobię.
                    Jako że w tej materii mam więcej doswiadczenia to i pisać więcej mogę.:)) Tym
                    bardziej , że bardzo , bardzo dużo dowiedziałam się na temat ED na terapii .
                  • adilberta Re: Z niepokojem obserwuję... 24.07.05, 15:50
                    Czesc Sheerley i Anoreks

                    Ciekawa bylam co wyniknie z waszej polemiki i chyba nic nadzwyczajnego.
                    Myslalam, ze znajde jakas wskazowke dla siebie a tu - nic. Jestem bulimiczka, z
                    przerwami objadam sie i wymiotuje od 15 roku zycia (teraz mam 38...). To
                    przerazajace jak ten nalog wrasta w zycie i rujnuje psychike. Uprzedzajac Wasze
                    pytania powiem, ze nie lecze sie. Bylam na kliku terapiach ale bez dlugotrwalego
                    rezultatu. Na forach nie bywam. Ta dzisiejsza wizyta to przypadek choc podobno
                    nie ma przypadkow... Wiec jestem tu by napisac, ze bulimia to rodzaj
                    ubezwlasnowlnienia, ktore utrwala sie i rzutuje na inne sfery zycia. Kiedy
                    czuje, ze zamieniam sie w automat, laleczke sterowana przze COS co musze karmic,
                    przez monstrum, ktore raz na jakis czas zada kilogramow slodyczy by dalej
                    istniec, to ogarnia mnie strach. Pomyslicie, ze zwariowalam ale czytajac w
                    piatkowym Zyciu Warszawy o zjezdzie egzorcystow w Czestochowie pomyslalam sobie,
                    ze bulimia to rodzaj opetania... Skoro COS kieruje mna na tyle, ze potrafie
                    nagle ubrac sie i popedzic do osiedlowego sklepu, tuz przed 22:00, po ciastka i
                    czekoladki, mimo, ze tego nie chce i wiem, ze to wbrew mnie, tej ktora
                    codziennie wstaje i chodzi do pracy, spotyka sie z ludzmi, to krzycze RATUNKU!!!
                    Niech ktos mi pomoze i wypedzi ze mnie tego potwora. Dzis postanowilam pomodlic
                    sie slowami tzw prostego egzorcyzmu, ktore znalazlam na jakiejs stronie:

                    W Imię Jezusa Chrystusa i Jego mocą, nakazuję ci duchu pychy (nieczystości,
                    zazdrości, obżarstwa, pijaństwa, gniewu, nienawiści, kradzieży, narkomanii,
                    zabójstwa, chciwości, rozwiązłości, lenistwa, itp.) - abyś odszedł ode mnie (od
                    N.N.) i nie wracał więcej. Amen.

                    Święty Michale Archaniele broń nas w walce. Przeciw niegodziwości i zasadzką
                    złego ducha bądź nam obroną. Niech mu rozkaże Bóg, pokornie prosimy, a Ty,
                    Książe wojska niebieskiego, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz krążą
                    po świecie mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

                    Na razie pomaga. Napisze za kilka dni.
                    • anoresk Re: Z niepokojem obserwuję... 24.07.05, 17:29
                      Bo cóż tu można napisać nadzwyczajnego- choroba jak choroba .Już wielu
                      psychologów i psychiatrów badało ED i większość rzeczy została juz powiedziana.
                      • fiona83 Re: Z niepokojem obserwuję... 24.07.05, 17:39
                        Widzisz anoresk - moja obserwacja - wydaje mi się iż chore dziewczyny im więcej
                        wiedzą o chorobie - tym uważają, że są the best i po prostu omnimusy ED.
                        Ejjjjjjj - lepiej do roboty by się wziąć :/

                        Ja się cieszę bo jestem po :D:D:D:D:D
    • fiona83 O wychodzeniu z anoreksji..... 26.07.05, 18:37
      ...chciałam "skrobnąć" parę słów przed wyjazdem na urlop.
      Otóż żeby wyjść z tej choroby po prostu trzeba jeść.
      Żadne tam diety Kopenhaskie i duperele - to jest tylko taki pozór dla otoczenia
      "patrzcie ja jem!!!" a w środku "frajerzy - myślą że jem ".
      Gdy ja zdobylam sie na wyjscie z tej choroby, czyli osiągnęłam wagę 52 przy
      wzroście 183 i ledwo chodziłam - po prostu zaczelam jesc. Najpierw rzeczy male,
      ale kaloryczne (wiadomo - maly zoladek)czyli okolo 6 snikersow dziennie +
      oczywiscie 3 male, ale pozywne posilki. Przez miesiac nie przytylam ani grama -
      trzeba bylo dluuugo czekac. Po przytyciu 6 kg zostawilam juz te snikersy i
      jadlam normalnie, czyli kiedy tylko bylam glodna - maly posilek.
      Teraz waze 64, jestem zakochana i wyjezdzam w gory - a pisze to po to, zeby
      powiedziec, ze ruch to najlepszy sposob na utrzymanie wagi.
      W tamtym roku przy calodniowych gorskich wycieczkach (14 dni) i diecie 4000 kal
      (no - az tyle jak potem obliczylam ze wcinalam kazdego dnia) schudlam 2 kilo.
      Wiecie kiedy bedziecie zdrowe -
      1) kiedy nie bedziecie miec ania najmniejszego wyrzutu sumienia po jedzeniu
      2) przestaniecie widziec w jedzonku miliarda kalorii
      3) i PRZESTANIECIE PO PROSTU O TYM MYSLEC
      czego Wam Boby z całego serducha życzę :D:D:D:D:D

      ---------------------------------------------------
      Bob Budowniczy spakowany - wkrótce wyjazd ;)
      --------------------------------------------------
      • stokrotka_88 Re: O wychodzeniu z anoreksji..... 26.07.05, 22:19
        a po co liczyłaś te kalorie po górskich wycieczkach?....:/
        • fiona83 Re: O wychodzeniu z anoreksji..... 26.07.05, 22:22
          ..żeby udowodnić samej sobie, że można tyle zjeść i być piękną :D:D:D:D:D:D:D:D
          i nadal zresztą jestem : Piękna i Szczęśliwa :D:D:D:D:D:D
          • c.burana Re: O wychodzeniu z anoreksji..... 27.07.05, 01:32
            Witaj! Mam takie pytanie.... Mianowicie u mnie na polce stoi colon c, bralam go
            przez kilka dnie i srednio dzialal... (w porownaniu ze srodkami
            przeczyszczajacymi nic nie dziala...) ale skoro Tobie pomogl moze i ja
            sprobuje... Stad moje pytanie - po jakim mniej wiecej czasie uregulowala Ci sie
            przemiana materii?
            Pozdrawiam cieplo!!!
            • fiona83 Re: O wychodzeniu z anoreksji..... 27.07.05, 13:01
              Widzisz Colon C to nie jest środek przeczyszczający, tylko regulujący pracę jelit.
              On zwiększa objętość niestrawionego jedzonka i zmiękcza przez co łatwiej się
              wypróżniasz. Poza tym trezba go trzymac po otwarciu w lodowce, gdyz zawiera
              kultury bakterii odnawiajace jelitowa flore bakteryjna - co rowniez poprawia
              wyproznienia. Nie oczekuj natychmiastowych efektow. Ja najpierw stosowalam po 1
              lyzeczce rano i wieczorem, ale nie dzialalo. Potem moja lekarka homeopatka
              doradzila 2 lyzeczki i zadzialalo - zaczelam normalnie i regularnie sie wyprozniac.
              Co wazne - te 2 lyzeczki rozpuszczamy w szklance wody i popijamy druga szklanka
              wody.
              Przede wszystkim cierpliwosci!!! i powtarzam jeszcze raz - TO NIE JEST ŚRODEK
              PRZECZYSZCZAJĄCY!!!!!!!!!
              • c.burana Re: O wychodzeniu z anoreksji..... 27.07.05, 13:28
                Dzięki za odpowiedż! Zdaje sobie sprawę, że nie jest to środek
                przeczyszczający. Całe szczeście! Celem moim jest bowiem odstawienie wszystkich
                tego typu Srodków! Poczekam tydzien. Jezeli nie zadziala 1 lyzeczka rano i
                jedna wieczorem, to tez zwieksze dawke. Pociesz mnie to, ze Twoja przemiana
                materii wrocila do normy!
                Jeszcze raz wielkie dzieki! Pozdrawiam !
    • fiona83 Re: Moje życie zaczyna się po raz trzeci!!!!! 20.09.05, 08:17
      Witam Boby :D
      Rzadko się tu pojawiam - po prostu z powodu braku czasu.
      Ale pojawiam się, żeby zameldować, że kolejne miesiące życia mijają mi cudownie :D
      Uwierzcie - życie bez anoreksji jest możliwe i SZCZĘśLIWE.
      Wkrótce się zaręczam, potem ślub........
      Powrót na studia - pełen sukces. Mój mężczyzna z każdym dniem kocha mnie
      mocniej, a ja jego :D:D:D
      Co do anoreksji - moje obawy dotyczace tego, ze zostanie ona na zawsze w mojej
      glowie byly niepotrzebne - wlasciwie wcale mi sie nie zdarzaja wyrzuty sumienia.
      I wiecie co - dobrze mi z tym.
      A co do zdrowia - wszystko jest ok:
      1) okres jak w zegarku co 28 dni
      2) jelita pracuja jak gdyby nigdy nie przezywaly koszmaru anoreksji
      Co moge wiecej napisac poza : Z TEGO MOZNA WYJSC TYLKO TRZEBA CHCIEC.
      Pozdrawiam i życzę sukcesów.

      -------------------------------------------------
      Bob Budowniczy dziękuje za drugie życie
      -------------------------------------------------
Pełna wersja