znow mialam atak...potrzebuje o tym z kims pogadac

26.03.05, 17:40
boze... rano spotkalam chlopaka ktory mi sie podoba od 2 lat... mam chlopaka
aktualnie ale jak go zobaczylam to sie po prostu rozplynelam...ale ja nawet
nic nie poiwedzialam..tylko stalam jak cymbal i sie glupio usmiechalam i tak
jest zawsze... strasznie mnie to zdolowalo...i jeszcze wkurzyl mnie
brat...moi rodzice poszli i zostalam sama, calkiem sama z tym calym jedzeniem
na swieta... nie moglam to wszystko sie skumulowalo i mnie pokonalo...znowu
mialam atak a juz myslalam ze mam nad tym jakas kontrole... juz nie moge to
mnie tak strasznie meczy... wizyte u psychologa mam dopiero w kwietniu a ja
juz tak bardzo potrzebuje o tym z kims pogadac...wyrzucic to z siebie w inny
sposob niz dotychczas...pomocy...
    • kasiapiesio Re: znow mialam atak...potrzebuje o tym z kims po 26.03.05, 18:56
      czesc. jestem w podobnej sytuacji. Wczoraj spodkałam byłego chłopaka, który dwa
      razy mnie bardzo zranił ale nadal mimo wszystko pozostał mi do niego sentyment.
      Aż mi się coś w środku zrobiło z żalu.... później wysyłałam życzenia w sms,
      wysłałam tez do innego swojego byłego, a on niby tam jakąś aluzję odczytał... I
      to już było za dużo. Wczoraj miałam dwa ataki, diś jeden, ale teraz, jakby
      mojego brata nie było to byłby następny. Byłam u psychologa 2 razy, ale puki co
      nie pomogło mi, chodzę dalej moze to coś da....najwyżej psychiatra

      pozdrawiam ciepło
      musi nam sie udać
    • pukielnica Re: znow mialam atak...potrzebuje o tym z kims po 26.03.05, 22:19
      Cześć...
      Jakbyś chciała pogadać-moje gg 7756813...też mi czasem brakuje kogoś do rozmowy!
      Chciałam wam powiedzieć dziewczyny...niedawno byłam u psychiatry i dostałam
      leki. Na początku bardzo wstydziłam się pójść-ale miałam już tak wyniszczony
      organizm i byłam w tak złym stanie psychicznym że właściwie-było mi wszytsko
      jedno!...Leki naprawdę pomogły! Wymiotuję teraz rzadko. Po prostu już nie myślę
      o jedzeniu, jem dużo mniej niż wcześneij! Czuję się lepiej.
      Ale wiem że do zdrowia droga jest jeszcze bardzo długa, prawda? Podstawa to
      psychoterapia. Jak odstawie leki, to ataki-wrócą. Wiem, bo zmniejszyłąm dawkę
      leku i od razu.......
      W każdym razie :) chciałam powiedzieć ze nie można tracić nadzei na wyjście z
      tego piekła!
      Pozdrawiam bardzo serdecznie
      pukielnica :)
    • grubcia5 Re: znow mialam atak...potrzebuje o tym z kims po 26.03.05, 23:59
      nom dzieki dziewczyny...mam nadzjeje ze dam rade i wy rowniez... ataki choc nie
      kontrolowane sa na szczescie coraz zadziej wiec moze sie uda... teraz ten okres
      swiatreczny bedzie ciezki...tyle pokus do oparcia a ja tak slaba...wierze w sile
    • ishtar34 Re: znow mialam atak...potrzebuje o tym z kims po 28.03.05, 22:14
      Nie martw się proszę...nie jestes sama.Ja choruję już 8 lat i bardzo wiele
      przeżyłam, wiele straciłam przez bulimię.Ale wierzę że kiedyś uda mi się to
      pokonać.Najważniejsze by nie czuć się samotnie w tej chorobie, ja wpadam w
      panikę kiedy w domu zostaje sama wiem wtedy że z góry skazana jestem na
      porażkę.Bardzo potrzebuję rozmawiać z kimś o swoich problemach to bardzo mi
      pomaga- zależy mi na rozmowie z kimś kto dzieli mój nędzny los kto cierpi tak
      jak ja i jest w stanie mnie zrozumieć.Czasami jest mi bardzo ciężko ,do glowy
      przychodzą różne myśli ale wiem że nie możemy się poddawać że jest dla nas
      jeszcze szansa.Napisz mi proszę jak to się stało że wpadłaś w pułapkę tej
      podstępnej choroby, Podziel się proszę ze mną tym co przeżyłas, to
      pomaga...Pozdrawiam AGNIESZKA
      • grubcia5 Re: znow mialam atak...potrzebuje o tym z kims po 29.03.05, 10:06
        zaczelo sie od zwyklego odchudzania...pomyslalam ze jesli bede zajebiscie
        szczuplutka to bede lepiej postrzegana...podkresle przy tym ze wcale nie bylam
        gruba a wygladalam calkowicie normalnie... bylo to calkiem niedawno bo we
        wrzesniu...
        na poczatku bylo spokojnie...mialam silna wole i jak powiedzialam sobie jedz
        mnie to tak wlasnie robilam...
        Niestety jakos w grudniu zaczelo sie to uporczywe liczenie kalorii ktore meczy
        mnie do dzis...
        no a dotychczasowe sporadyczne wymiotowanie zdazajace sie raz na pare miechow
        teraz stalo sie bardziej regularne....
        w listopadzie doszlo do tego ze przez pewnien czas wymiotowalam prawie
        codziennie...
        dlatego ustalilam ze nie bede wymiotowac czesciej niz raz w tygodniu...i
        udawalo mi sie...ostanoi myslalam ze uda mi sie nawet zadziej ale mialam atak
        jak juz pisalam.
        po prostu za duzo rzeczy mialam na glowie....za duzo zmartwien naraz...poczulam
        ze wali mi sie ziemia pod nogami a to bylo jedyna rzecza jaka moglam miec pod
        kontrola...wiedzialam ze moge sie najesc (w sumie najesc to w naszym przypadku
        malo powiedziane) bez zadnych konsekfencji...i nie tak wlasnie zrobilam.... to
        mnie przeroslo i to wlasnie to mialo wtedy nademna kontrole nie ja nad tym...

        i rowniez mam tak jak ty jesli w domu nie ma nikogo to chocby lodowka byla
        pusta i tak czesto nie daje rady...

        tak bardzo chce znalesc inny sposob na rozladowanie gniewu i flustracji, a
        takze wszystkich emocji...

        pozdrawiam cieplutko...trzymaj sie i nie daj sie...glowa do gory...
Pełna wersja