musia81
02.05.05, 20:34
Witam wszystkich, jestem nowa na forum. Fajnie, że w końcu w naszym kraju
zaczęło się mówić o takich chorobach jak bulimia i anoreksja. A jeszcze
lepiej, że powstaja grupy wsparcia i takie forum jak to. Choruje na bulimie
od 9 lat, więc pamietam jak dotarcie do jakochkolwiek źródeł na ten temat
jeszcze 3,4 lata temu było praktycznie niemożliwe:)Ale nie o tym chciałam
pisać..;)Wolne dni... koszmar... pewnie dla nie jednej z Was:)I z takiego
właśnie dzisiejszego małego horroru:)wyrosła ze mnie MYŚL, z którą chciałam
sie podzielic z Wami....Co najcenniejszego tracimy przez ta okrótną
chorobę...według mnie i moich doświadczeń...najbliższych nam ludzi. Pół roku
temu zostawił mnie mój chłopak, cudowny mężczyzna, dobry człowiek. Zostawił
mnie bo chciał żyć normalnie, chciał być szczęśliwy. Byliśmy razem 5 lat, 3
cudowne, 2 zżarte przez moją chorobę...ale do czego dąże..na postach
wielokrotnie pojawia się pytanie czy mówić swojemu chłopakowi o
chorobie..oczywiście, że mówić..ale jak już zdecydujecie się powiedzieć to
równocześnie z np. rozpoczetą terapią, albo chociaż podjetą decyzją że
chcecie się leczyc. Ja nie zrobiłm nic, żeby sobie pomóc, z dnia na dzień
coraz więcej wyrozumiałaości wymagałam od mojego KOchanie, na coraz więcej
dziwnych akcji sobie pozwalałam...I odszedł...przeciez każdy ma prawo do
szczęścia!!!!!I ja mu tego nigdy, nigdy nie chciałabym odbierac. Teraz jestem
w drugim związku, i...podjełam dziś dezyzje, że ide na terapie, musze z tym
g**** wygrać. Moja rada do was kochani, nie skupiajcie sie tylko na sobie,
własnym dramacie choroby, wasze drugie połówki tez to bardzo przeżywaja-mimo
ze nie muszą, cierpią czasami jeszcze nbardziej od was, i mogą po prostu tego
nie wytrzymać..a najgorsze jest to, że najczęściej budzimy sie dopiero wtedy
kiedy juz nic nie mozna zrobić! Pozdrawiam wszystkich. Dam znać jak terapie w
3mieście:)