książka "kiedy jedzenie staje się chorobą"

02.09.05, 20:36
Widziałam raz książkę pod tym tytułem, starałam się zapamiętać autorów, ale
się nie udało. Goggle nie reaguje na to połączenie słów ani na żadne podobne.
Pewnie coś przekręciłam w tytule. Czy któraś z Was zna autorów tej książki? A
może jakieś inne "powazne" książki o ED, mam na myśli akademickie książki z
psychologii, te sprawy... Pewnie niejedna z Was studiuje psychologię, może mi
polecić jakieś książki, z których dowiem się, o co tak właściwie z tym
wszystkim chodzi i dlaczego muszę iść na terapię. Nie zrozumcie źle, nie chcę
się leczyć przy pomocy akademickich lektur, po prostu potrzebuję tego, żeby
zrozumieć, że jestem chora, żebym przestała myśleć, że jestem po prostu
głupia, zła i terapia mi się nie należy.
    • astarte Re: książka "kiedy jedzenie staje się chorobą" 02.09.05, 21:04
      Może chodzi Ci o książkę "Bulimia, program terapii. Kiedy jedzenie rządzi twoim
      życiem..."?
    • ankaaa Re: książka "kiedy jedzenie staje się chorobą" 02.09.05, 21:12
      Powiem nieskromnie ;) że przeczytałam WIĘKSZOŚĆ dostępnych książek na rynku, w
      tym te stricte akademickie ->>> są tendencyjne i "głupie" <tego dot. moja
      skromność ;)))>

      RADA -> NIE CZYTAJ ŻADNYCH KSIĄŻEK dot.ed ani pokrewnych !
      Idź na terapię, lekturę omijaj łukiem szerokim.
      Może zrozumiesz ;)
      • poza.prawem Re: książka "kiedy jedzenie staje się chorobą" 02.09.05, 22:07
        Astarte: już wiem. To było "Gdy odchudzanie jest chorobą" Namysłowskiej.
        Znalazłam przed chwilą po godzinie szukania w katalogu on-line biblioteki.

        Ankaaa: za radę dziękuję, może masz rację. Ale żeby mieć pewnośc, sama
        sprawdzę ;)
        • jogi35 Re: książka "kiedy jedzenie staje się chorobą" 03.09.05, 11:37
          Książki, gazety o tematyce z zakresu bulimi, stresu, asertywności, wyglądu,
          jedzenia - to wszystko powinno trafić do kosza (chyba?). Zwłaszcza w przypaku
          osób (nie tylko kobiet) cierpiących na bulimię. Czyż nie zdarza Ci się
          przeczytać czegoś po raz setny i to odkryć jako coś nowego by zaraz o tym
          zapomnieć? Trochę mogę przyrównać oddziaływanie treści z tego typu literatury
          do wody na koło młyńskie. Obserwując moją ślubną wczytującą się
          w "bulimiotematy" mogę zaobserwować kolejno: odkrycie, rezygnację, nadzieję,
          stes, ochotę walki, marazm itd., itp...
          Wydaje mi się, że ta literatura jest dużo warta ale skorzystać z niej mogą
          chyba tylko lekarze, rodzina, a nie sami zainteresowani.
          ... zresztą sam już nie wiem ....
          • poza.prawem Re: książka "kiedy jedzenie staje się chorobą" 03.09.05, 14:41
            jogi35 napisał:

            > Wydaje mi się, że ta literatura jest dużo warta ale skorzystać z niej mogą
            > chyba tylko lekarze, rodzina, a nie sami zainteresowani.
            > ... zresztą sam już nie wiem

            Hmm, ale to właśnie rodzina powinna należeć do zainteresowanych!
            No dobra. Już wiem! wypożyczę troszkę takich książek i zostawię je tu i
            ówdzie :) Rodzice cierpią ostatnio na brak lektur, może ich zainteresuje?

            Ale z drugiej strony, ja mam TYLKO marazm i poczucie winy, w ogóle nie
            wyobrażam sobie jak mogłabym z tego wyjść. Może książka powie mi coś więcej o
            naturze problemów i sposobach terapii. Nie liczę na POMOC (poradniki), tylko na
            INFORMACJĘ.
            • normaaa Re: książka "kiedy jedzenie staje się chorobą" 13.09.05, 21:17
              Ja nakupiłam sobie dużo książek. Znalazłam fajną księgarnie w sieci, bo w moim
              mieście nie da sie za bardzo nic kupić. Pytalam w księgarni, nie można byłó
              nawet nic zamówić w zakresie leczenia ED.
              Jeszcze nie czytalam ich, bo muszę się uczyć, ale mam nadzieję, że mi pomogą.
              Już nie mam siły, jak to się niedługo nie skończy to chyba się zabiję.

              www.medicon.pl//prawy.php?szczegolowy_opis=&nr_ksiazki=5955&noback=
              www.medicon.pl//prawy.php?szczegolowy_opis=&nr_ksiazki=4199
              www.medicon.pl//prawy.php?szczegolowy_opis=&nr_ksiazki=5647
              Poszukajcie jak chcecie, jest ich więcej.
              Pozdrawiam wszystkich.

              Wiecie co ... trochę mnie dziwi (znaczy wydaje mi się to niezwykłe, takie
              dziwne)że bulimiczki mają chłopaków, bo mi tak od tej choroby spada poczucie
              własnej wartości, że po prostu nie wierzę, że ktoś mógłby się mną
              zainteresowac, a poza tym mam takie pouczucie bezsensu i beznadzieji, że nie
              chce mi się nawet gadać z facetami (a żeby mieć chłopaka to trzeba go najpierw
              poznać, pogadać z nim) ... nic mi się nie chce. Nie widzę w niczym sensu. Żyję
              bo uważam, że moje życie nie należy do mnie.
              • awwika Re: książka "kiedy jedzenie staje się chorobą" 13.09.05, 22:38
                normaaa , wiem, co masz na mysli, ja mialam kilku...i jakos tak...na poczatku
                fajnie, mam duzo energii, ale potem juz mi sie nie chce, i mysle sobie, ze
                najepliej zeby ideal...nie chcial ze mna rozmawiac,bo mi sie nie
                chce...najzwyczajniej nie chce mi sie jezylka strzepic, to straszne, nawet jak
                ktos mnie interesuje., to czuje, ze ja nie potrafie go zainteresowac...bo mi
                sie nic nie chce, mam duzo planow....ale to chyba esczre ze szkoly sredniej:/
                • normaaa Re: książka "kiedy jedzenie staje się chorobą" 14.09.05, 20:01
                  awwika - to miło, że ktoś mnie rozumie, ale to ... przykre ...przykro mi, że
                  masztak jak ja. kurde.
                  My mamy kompletny brak chęci do życia.
                  Ojej ... prozaiczne jedzenie ... nic nie znaczące pare kilo tłuszczu potrafi
                  tak źle wpłynąć na życie ...
Pełna wersja